Jump to content
Dogomania
dog_master

Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]

Recommended Posts

[quote name='malagos']Tylko broń Boże bokserów nie trzymajcie w domu, bo "to taki pies, co jak ugryzie, to mu się zęby zaciskają i nie otworzy nigdy pyska!"[/QUOTE]
Ja słyszałam o astach to prowadząc debatę że ttb nie są złe same w sobie, że to miłę psy tylko charakterne i dla odpowiednich ludzi.
Dowiedziałam się że rasa jest do wytępienia...bo one mają 15 (w porywach i 150 :evil_lol:) ton uścisku w samozamykalnej szczęce. I nawet jak taki jest przyjazny to on się może tak ucieszyć że łapie cię za gardło i dusi, zupełnie przypadkiem w przejawie miłości do właściciela..

A ostatnio usłyszałam kolejny dośc fajny komentarz :
Spadł pierwszy śnieg i Waldek wystawiał na poboczu ścieżki. Wald jak robi stójkę to jest sztywny , wyłażą mu na wierzch oczy i gratis dygota jak osika. Mija nas jakaś pani i rzuca komentarzem że ojejku jak ten piesek marznie, aż podniósł do góry nóżkę...

Przymarzł w dodatku dlatego sie nie ruszał :evil_lol::evil_lol:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Idę z trzema 3-miesięcznymi maluchami na spacer . Uszy maja kajtki plastrami poklejone. Ogólnie do pytań "a co się pieskowi stało?" przywykłam. No więc:ide,maluchy tańczą na smyczach, mija nas stateczna Pani...i łap mnie za kurtkę, trzyma..i zaczyna krzyczeć: że w Polsce nie wolno psom uszu obcinać! Że nielegalne! Że-pewnie dlatego,że nielegalne-to na pewno domowym sposobem obciełam...i nawet nie wiem,ze pod plaster trzeba...opatrunek! I..Ona wzywa Policję! Ja w sumie jestem choleryk...ale sobie dumam"nie drzyj się,bo synki się boją"(no fakt,chłopaki lekko spanikowały,bo Pani naprawdę darła się i machała rekami,jakbym na czole miała napisane:głucha jestem) . Próbuję wejśc babsztylowi w słowo,dukam że straszy mi szczeniaki krzykiem,że uszy maja całe,że moge tu i teraz plastry jej sciagnąć...nic-jak grochem o sciane..Ludzie nas mijaja,gapią się jakbym morderca była,ta mnie za ta kurtke trzyma i się drze o policji...impas...No,średnio lubie,jak mną ktoś obcy telepie...to się wreszcie wydarłam,wyciągajac tel,żeby zamkneła..buzie i skorzystała z mojej komórki.Podziałało-zamkneła sie,posłuchała,już spokojnego,wyjasnienia,ze kajtki uszy maja całe i nie obciete nożyczkami do papieru...i po prostu poszła w cholerę! Ani-przepraszam,ani sp...laj..Nic.
Ja w sumie ciesze się,ze ludzie coraz czesciej jednak zwracają uwage na psy, że -w naszym przypadku-z reguły grzecznie pytają,czemu uszy sklejone jak nie wolno kopiować...No ale żeby napadać na mnie na ulicy? I jeszcze straszyć maluchy? Czasem nadgorliwość gorsza od faszyzmu....

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Aneta Nowak']Idę z trzema 3-miesięcznymi maluchami na spacer . Uszy maja kajtki plastrami poklejone. Ogólnie do pytań "a co się pieskowi stało?" przywykłam. No więc:ide,maluchy tańczą na smyczach, mija nas stateczna Pani...i łap mnie za kurtkę, trzyma..i zaczyna krzyczeć: że w Polsce nie wolno psom uszu obcinać! Że nielegalne! Że-pewnie dlatego,że nielegalne-to na pewno domowym sposobem obciełam...i nawet nie wiem,ze pod plaster trzeba...opatrunek! I..Ona wzywa Policję! Ja w sumie jestem choleryk...ale sobie dumam"nie drzyj się,bo synki się boją"(no fakt,chłopaki lekko spanikowały,bo Pani naprawdę darła się i machała rekami,jakbym na czole miała napisane:głucha jestem) . Próbuję wejśc babsztylowi w słowo,dukam że straszy mi szczeniaki krzykiem,że uszy maja całe,że moge tu i teraz plastry jej sciagnąć...nic-jak grochem o sciane..Ludzie nas mijaja,gapią się jakbym morderca była,ta mnie za ta kurtke trzyma i się drze o policji...impas...No,średnio lubie,jak mną ktoś obcy telepie...to się wreszcie wydarłam,wyciągajac tel,żeby zamkneła..buzie i skorzystała z mojej komórki.Podziałało-zamkneła sie,posłuchała,już spokojnego,wyjasnienia,ze kajtki uszy maja całe i nie obciete nożyczkami do papieru...i po prostu poszła w cholerę! Ani-przepraszam,ani sp...laj..Nic.
Ja w sumie ciesze się,ze ludzie coraz czesciej jednak zwracają uwage na psy, że -w naszym przypadku-z reguły grzecznie pytają,czemu uszy sklejone jak nie wolno kopiować...No ale żeby napadać na mnie na ulicy? I jeszcze straszyć maluchy? Czasem nadgorliwość gorsza od faszyzmu....[/QUOTE]Jejku, wariatka jakaś :icon_roc:

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='NightQueen']chociaż poniekąd dobre że kogoś obchodzi los psów, bo większość ma to w nosie ;)[/QUOTE]
Racja..na przestrzeni ostatnich kilku lat widzę zmiany na lepsze...Tylko forma .."troski" czasem powala na kolana :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mnie raz zaczepił facet i powiedział, że powinnam zacząć karmić moją sukę zanim ktoś policję na mnie naśle. No i niosłam kiedyś chłopaka na rękach jak na ryneczek weszliśmy i zewsząd słyszałam, że to słodziutki szczeniaczek labradora. Ktoś nawet zapytał za ile chcę sprzedać. T to około 4 letni czystej krwi kundel jest.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Bandyta']Mnie raz zaczepił facet i powiedział, że powinnam zacząć karmić moją sukę zanim ktoś policję na mnie naśle. No i niosłam kiedyś chłopaka na rękach jak na ryneczek weszliśmy i zewsząd słyszałam, że to słodziutki szczeniaczek labradora. Ktoś nawet zapytał za ile chcę sprzedać. T to około 4 letni czystej krwi kundel jest.[/QUOTE]
Ehh żeby tak policja interesowała się losem niedokarmionych czy maltretowanych zwierząt tak by chciał ten gość, mówiąc o nasłaniu policji to by było super. Sądy tak na prawdę mają w poważaniu i za lekko traktują sprawy znęcania się nad zwierzętami. Tak samo jak było w telewizji ostatnio że gość który wyrzucił psa przez okno z 2 piętra nie działał z zamiarem zabicia psa... Brak słów.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Losiek1990']Ehh żeby tak policja interesowała się losem niedokarmionych czy maltretowanych zwierząt tak by chciał ten gość, mówiąc o nasłaniu policji to by było super. Sądy tak na prawdę mają w poważaniu i za lekko traktują sprawy znęcania się nad zwierzętami. Tak samo jak było w telewizji ostatnio że gość który wyrzucił psa przez okno z 2 piętra nie działał z zamiarem zabicia psa... Brak słów.[/QUOTE]
Niestety policja zazwyczaj olewa sprawę ...chociaż mają obowiązek przyjąć zgłoszenie

Share this post


Link to post
Share on other sites
Bywa, że policja i człowiekowi nie pomaga, więc co dopiero czworonogom. :shake: Mieszkam na ulicy przylegającej do SkatePlazy. Latem przyjeżdżają deskorolkowcy itd. zza granicy. I śpią w namiotach, wanach, urządzają sobie imprezy do trzeciej w nocy. Policja była wzywana kilka razy, ale to nic pomagało. Piętnaście minut po wizycie policjantów znów muzyczka na full, światła... Musimy mieć okna pootwierane, inaczej się udusić idzie, a przy tej muzyce, światłach po prostu zasnąć nie idzie. A na następny dzień moja mama musi wstać około 6-7, żeby iść do pracy. :roll:

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Aneta Nowak']Idę z trzema 3-miesięcznymi maluchami na spacer . Uszy maja kajtki plastrami poklejone. Ogólnie do pytań "a co się pieskowi stało?" przywykłam. No więc:ide,maluchy tańczą na smyczach, mija nas stateczna Pani...i łap mnie za kurtkę, trzyma..i zaczyna krzyczeć: że w Polsce nie wolno psom uszu obcinać! Że nielegalne! Że-pewnie dlatego,że nielegalne-to na pewno domowym sposobem obciełam...i nawet nie wiem,ze pod plaster trzeba...opatrunek! I..Ona wzywa Policję! Ja w sumie jestem choleryk...ale sobie dumam"nie drzyj się,bo synki się boją"(no fakt,chłopaki lekko spanikowały,bo Pani naprawdę darła się i machała rekami,jakbym na czole miała napisane:głucha jestem) . Próbuję wejśc babsztylowi w słowo,dukam że straszy mi szczeniaki krzykiem,że uszy maja całe,że moge tu i teraz plastry jej sciagnąć...nic-jak grochem o sciane..Ludzie nas mijaja,gapią się jakbym morderca była,ta mnie za ta kurtke trzyma i się drze o policji...impas...No,średnio lubie,jak mną ktoś obcy telepie...to się wreszcie wydarłam,wyciągajac tel,żeby zamkneła..buzie i skorzystała z mojej komórki.Podziałało-zamkneła sie,posłuchała,już spokojnego,wyjasnienia,ze kajtki uszy maja całe i nie obciete nożyczkami do papieru...i po prostu poszła w cholerę! Ani-przepraszam,ani sp...laj..Nic.
Ja w sumie ciesze się,ze ludzie coraz czesciej jednak zwracają uwage na psy, że -w naszym przypadku-z reguły grzecznie pytają,czemu uszy sklejone jak nie wolno kopiować...No ale żeby napadać na mnie na ulicy? I jeszcze straszyć maluchy? Czasem nadgorliwość gorsza od faszyzmu....[/QUOTE]


straszne, haha nie wiem jak bym się zachowała, chociaż w sumie, sama nie dawno jeszcze nie wiedziałam po co plastry a u nas to i żadnego psa z nimi nie widziałam, także no.. reakcje mogą być różne.


Co do moich komentarzy przypomniało mi się jak moja Koka była mała ( łoj prawie 7 lat temu) to ludzie dziwili się bardzo, że ma uszy i ogon nie obcięte. Kiedyś podszedł do mnie i do mamy mojej facet i stwierdził "temu psu to trzeba było tak - CIACH! " na co moja mama : ciekawa jestem co by pan na to jakby panu tak coś obcięli.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja jestem trochę w szoku...:diabloti:

Idę wczoraj z moimi psami, całą czwórką. Lusia luzem, Fro i Hercia na flexi, Chibi na długiej smyczy. Przechodzimy koło działek, z jednej strony polanka i dalej las (mnóstwo zwierzyny), z drugiej już ogrodzone ogródki działkowe. Wychodzi starszy pan, już myślę "oho.. zacznie się o sraniu i psach ważniejszych niż rodzenie dzieci" :evil_lol:

Pan: Te psy na sznurkach! Spuścić je!
Ja (zdziwiona): Oj, nie mogę, bo tu pełno saren jest.
Pan: Ale muszą biegać, one się męczą. Spuścić je z tego, niech biegają!
Ja (myśląc, że żartuje): One się dobrze mają, niech pan się nie martwi.
Pan: Ale one za chude są!
Ja: Spokojnie, naprawdę o nie dbam. Lepiej żeby pan się psami na łańcuchach przejął, one się mają źle.
Pan: Za chude! Ty je dręczysz! Dręczone są!

Spasowałam, rozmowa trwała w trakcie mijania faceta, więc poszłam dalej, wrzeszczał za mną o dręczeniu psów :roll: Naprawdę myślałam, że to żart, ale on się tak podekscytował, że chyba to było całkiem serio... Uwielbiam takich "obrońców zwierząt", pewnie sam ma zatuczonego jamniora, bez smyczy obszczekującego przechodniów :loveu: Taki to dopiero ma dobrze, a nie te moje dręczone, wychowywane, głodzone chuderlaki...:diabloti:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wychodziłam regularnie z moim ukochanym dobermanem (teraz za tm) na spacer w pola położone nieopodal osiedla domów mieszkalnych żeby się wybiegał. Spotykam pana z bronią myśliwską który mówi do mnie bym więcej tu psa nie spuszczała ze smyczy bo mi go odstrzeli bo 200 m od zabudowań mają prawo do traktowania terenu jako łowiecki. Odpowiedziałam - niech spróbuje to ja go znajdę a jeszcze szybciej mój M. Jednak nie powiem, że mnie nie przestraszył.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Boziu, że też są tacy ludzie. U mnie według babć kot który dla nas ma normalną wagę jest za chudy. Dobrze odzywiony kot dla nich, to dla nas wygląda jak kocia krowa. :mad:

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Yuki_']Boziu, że też są tacy ludzie. U mnie według babć kot który dla nas ma normalną wagę jest za chudy. Dobrze odzywiony kot dla nich, to dla nas wygląda jak kocia krowa. :mad:[/QUOTE]
Jezu, u nas to samo, tylko że z psami. Babcia namiętnie dokarmia. A gdy zwraca jej się uwagę, robi z nas głodzące psa potwory i uspokaja się na może 5 minut. Ile razy słyszę, jak mówi do Viki "fe, pani nie kazała" trzymając w ręce smaczny kąsek, mam ochotę ją udusić. Mało brakuje by sadzała psa przy stole podczas obiadu :roll:

Z historii spacerowych - znajomy karci psa, bo poszedł w krzaki za intensywnie pachnącymi resztkami z pobliskich fastfoodów. Na to facet idący z naprzeciwka "Ale masz pana, pewnie cię bije. Uważaj, piesku, bo zaraz cię zdzieli!". Oczywiście, każdy właściciel psa go katuje...
Powinien psa pochwalić za szukanie resztek na dworze i pozwolić mu je zjeść, zwłaszcza gdy "miłośnicy zwierząt" na psim wybiegu niedaleko porozkładali trutkę zawiniętą w smakołyki :wallbash:

Albo komentarze, że pies jest głodzony, bo je trawę. Niejednokrotnie to słyszałam, ale najbardziej mnie wkurzyła baba, której zachciało się mnie pouczać, gdy Viki miała zatwardzenie, a ja gorączkowo zastanawiałam się, przez co. Nawrzeszczałam na nią, chociaż zwykle ignoruję...

Share this post


Link to post
Share on other sites
hehehe, mi nie raz mówili że mój piesek to taki grzeczny i wyszkolony (sytuacja jak Figa idzie przy nodze bez smyczy i każe jej usiąść przed małą uczęszczaną jezdnią, każe jej zostać przechodzę, a potem wołam psa.) :evil_lol:

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='ulvhedinn']Ostatnio się "dowiedziałam", że muszę Szelmę strasznie lać, skoro tak momentalnie da się odwołać od innego psa :diabloti:[/QUOTE]

Patrz, muszę spróbować, bo ja mojego nie biję i nie odwołuje się zawsze :evil_lol:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kiedys ktos tu sie czepial, ze Magda pisze, ze ludzie sie Claytona boja, a to maly staffik...wiec uwaga, uwaga! Ludzie boja sie mojego 3,5 miesiecznego, 4 kg bostona :razz:
Jak przechodzi ktos blisko i malemu sie dupa trzesie z radosci, ze ktos na niego spojrzal, to poglaszcza i stwierdzaja, ze noo teraz to fajny, ale urosnie to agresywny bedzie.
A jak idziemy z daleka to mowia, ze widac ze agresywne, bo taki pysk ma :loveu:
I autentycznie, czesc z nich balo sie go dotknac, serio :cool3:

Ci co sie nie boja, to mysla ze to buldozek francuski :eviltong:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Moja koleżanka ma czekoladową labradorkę, na ulicy zaczepił ją starszy pan i pyta, cóż to za piękny pies, jaka rasa, więc ona odpowiada, że labrador. A on jej na to, nieźle ktoś panią oszukał i na kasę naciągną, to nie jest labrador, labradory są białe.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='4Łapki']
Z historii spacerowych - znajomy karci psa, bo poszedł w krzaki za intensywnie pachnącymi resztkami z pobliskich fastfoodów. Na to facet idący z naprzeciwka "Ale masz pana, pewnie cię bije. Uważaj, piesku, bo zaraz cię zdzieli!". Oczywiście, każdy właściciel psa go katuje...
Powinien psa pochwalić za szukanie resztek na dworze i pozwolić mu je zjeść, zwłaszcza gdy "miłośnicy zwierząt" na psim wybiegu niedaleko porozkładali trutkę zawiniętą w smakołyki :wallbash:[/QUOTE]

Wiesz, jak masz jednego pieska interesującego się śmieciami to jeszcze spoko. Jak wychodziłam tylko z Zu to dało się ją odwołać od pysznej szamki krzaczorowej, ale jak teraz mam trzy głąby na spacerze to muszę wydać z siebie piekielny niecenzuralny ryk, żeby towarzystwo wzięło to na poważnie :evil_lol:

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='4Łapki']Jezu, u nas to samo, tylko że z psami. Babcia namiętnie dokarmia. A gdy zwraca jej się uwagę, robi z nas głodzące psa potwory i uspokaja się na może 5 minut. Ile razy słyszę, jak mówi do Viki "fe, pani nie kazała" trzymając w ręce smaczny kąsek, mam ochotę ją udusić. Mało brakuje by sadzała psa przy stole podczas obiadu :roll:[/QUOTE]

Doskonale to znam... A jeszcze do szału doprowadza mnie to, że rodzice stoją po stronie dziadków i jak tu się przebić przez taką ścianę "dobroci" dla pieska? Oczywiście głodzącego psa potwora też ze mnie robią. Ma ktoś jakiś pomysł jak sobie z tym radzić? Moja konsekwencja mało daje, skoro potrafią mimo moich próśb rzucić kawał szynki psu...


A z miłych sytuacji, ostatnio starsza pani na spacerze:
Pani ma na smyczy pieska czy kotka? :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Eh... Co do dokarmiania zwierza, przerabiam ten temat z moją Mamą. Kilka lat już jej tłumaczę, że pies jest za gruby (dostałam zresztą za to słuszny opieprz od vetki :(), że stawy wysiądą, że posapuje na spacerach, i tak dalej... A tu nic, tylko Sucz coraz częściej i natarczywiej domaga się 3 posiłków dziennie i "działki" przy naszych posiłkach. "Bo ona taka jest szczęśliwa, jak jest najedzona, ja jej głodzić nie będę". Problem głównie polega na tym, że pies mieszka u Mamy, a ja muszę być daleko;) i nie mam jak sprawować kontroli, więc jest coraz gorzej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ile razy ja się nasłuchałam, że mam wychudzonego psa. :roll: A Yuki ma szczupłą, sportową sylwetkę. Nie jego przecież wina, że bedle od whippetów pochodzą. ;) Dobrze, że przynajmniej ma loczki, bo jakby był gładkowłosy, to pewnie byłoby jeszcze gorzej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
u mnie rodzice też dokarmiali, na szczęście ja bywam u rodziców 3-4x w roku, więc nie mam notorycznego problemu, ale mama mi trochę Patryka zdemoralizowała (bo dostawał początkowo 'za gębę', później już jakąś łapę musiał dać, jak się mamie przypomniało), a tata przestał pieska "dowitaminiać" i "odratowywać po schronisku" kiedy po zeżarciu 4 pomidorów (w całości), kotletów mielonych (usmażonych, z przyprawami), normalnym posiłku (serca z ryżem) i PULPIE pozostałej z wyciskania owoców - mój pieseczek zasrał pół mieszkania podczas nieobecności :diabloti:

wtedy się skończyło, jego rzyganie sugestywnie przykryło mit "zagłodzonego psa ze schroniska, któremu się należy" i teraz już nie jest dokarmiany.

znajomych za to zdzielam po łbie, kiedy widzę, że ktoś mu ładuje do mordy czipsa/ciastko/coś z talerza, bo potem wieśniak stoi i żebrze przez parę dni, zanim mu się przypomni, że nie wolno :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
w poczekalni u weta spotkalismy staruszke, ktora zachwycana uroda Mojej Skye bawila sie z nia ignorujac fakt, ze jej wlasny pies nasiusial na podloge. zabawa trwala dobre 15min kiedy staruszka powiedziala, ze jak na boksera to Skye ma bardzo nietypowy kolor. (bialo niebieski) wiec wyjasnilam pani, ze prawdopodobnie dlatego, ze to nie jest bokser....po kolejnych pary minutach zapytala mnie o rase. jak uslyszala, ze to bulldog staroangielski ( magiczne slowo bulldog) to uciekla jeszcze szybciej niz podeszla sie bawic. conajmniej jakby ja pies poparzyl pradem. wiedzialam doskonale o co jej chodzi ale zapytalam grzecznie czy cos sie stalo I czy jest ok. w odpowiedzi dostalam bure, ze powinnam ostrzegac, ze zabawa z moim psem jest niebezpiezczna! zapytalam wiec dlaczego tak uwaza....przeciez pies jest dobrzy wychowany I nie gryzie. no I to ja wkurzylo jeszcze bardziej- wykrzyczala mi, ze przeciez mogla stracic zycie a przynajmniej obie rece ( dodam, ze Skye miala wtedy 3miesiace)bo bulldogi morduja ludzi.nie chcialo mi sie juz uzerac z taka osoba, odeszlysmy a na odchodne rzucilam, ze idziemy w inny kat mordowac bo tu sie nie udalo.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Announcements

×