Jump to content
Dogomania
Lady

Pies w pociągu

Recommended Posts

Może dlatego, że dzieci jednak jeżdżą częściej niż psy, częściej spotykam się z kiepskim zachowaniem ludzkich latorośli ;) Jak jakiś pies jedzie, to zwykle pani/pan jest tak zaaferowana/y, że bardzo zwierzaka pilnuje. Nieraz ze zdziwieniem zauważałam psa, wychodząc z pociągu - jechał tym samym wagonem i nie dał o sobie znać :lol: Jak jadą dzieci, to zazwyczaj nie tylko wagon o tym wie, ale i cały pociąg...:evil_lol:

Tak jak Patmol, nie przeszkadza mi to, no chyba że dziecko ewidentnie mnie zaczepia - szturcha, rusza moje rzeczy, siedzi z przodu - włazi na siedzenie i się gaaapi :eviltong: albo kopie w siedzenie. W przypadku psa raczej to się nie zdarzyło, pies ewentualnie szczeka albo piszczy. Co też miłe nie jest.
W każdym razie ani psy ani dzieci w pociągach, póki nie naruszają mojej sfery prywatnej, mi nie przeszkadzają. Przyznam za to, że kiedy szukam miejsca i widzę dwójkę dzieci w wieku krzykliwym to na 90% pójdę dalej, a jeśli psa - na 90% siądę ;) Kwestia osobistych doświadczeń ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Paulina94']A trzeba mieć zgodę wszystkich osób z przedziału żeby móc wejść z psem?[/QUOTE]
NIE!!!! teraz w pospiesznych są miejscówki i kazdy ma swoje miejsce z góry wylosowane pzrez komputer. Mnie tylko raz jeden jakieś moherowe baby coś piszczały, że nie życzą sobie psa w przedziale (w pośpiesznym) bo im śmierdzi. A ja jechalam z psem i dzieckiem (mielismy dwie miejscówki więc). Babsko coś tam mruczy a ja jej, żeby sie uspokoiła, na co baba, ze zaraz konduktora wezwie - a to wzywaj babo jej mówię - no nie doslownie. I tu babe zagięłam, bo się okazało, ze siedzi na naszych miejscach przy oknie :diabloti: zamknela paszczę i wyciągneła z torby zgrzewkę jaj na twardo :eviltong: (no różami pachniały jak nic). Konduktora juz nie wzywała. Ale to był jeden incydnet na wiele, wiele przejazdów - no i raz jeszcze w szynobusie jak jakis koleś się przesiadł na koniec szynobusa bo on z bydłem (tj psami) jechac nie będzie a maszynista wtedy otowrzył dzrwi do swojego "biura" i pozwolił psom wejść na tyly jego fotela maszynisty, bo on psy lubi.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='klaki91']Bardziej by mnie interesowało czy ktoś z was jechał w pojedynkę np. z dwoma labradorami :) albo z większą ilością (niż dwa) średnio-małych psów typu beagle :)[/QUOTE]
niestety na jednego pasażera przysługuje jeden pies..... wiem, ze to głupie, ale tak jest. Dlatego czasem warto zabrać dziecko ze sobą (na dziecko mozna psa zabrać), ewentalnie kupić najtanszy bilet na nieistniejąca osobę i wtedy mozna zabrać drugiego psa tz kupić na ten bilet bilet dla psa, ewentualnie przy kasie czatować na kogoś kto pozwoli nam na swój bilet dokupić bilet na nadlicznowego psa (chodzi o numery biletu ludzkiego które sie wpisuje do psiego biletu), a najlepiej zabrać skladaną klatkę, kupic dla klatki bilet bagażowy i wpakowac tam wszystkie psy i po problemie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='panbazyl']NIE!!!! teraz w pospiesznych są miejscówki i kazdy ma swoje miejsce z góry wylosowane pzrez komputer. Mnie tylko raz jeden jakieś moherowe baby coś piszczały, że nie życzą sobie psa w przedziale (w pośpiesznym) bo im śmierdzi. [/QUOTE]

Mylisz się, miejscówka nic nam nie pomoże - jak ktoś się nie zgadza na psa to nie ma zmiłuj.

"Jeżeli współpodróżni zgłoszą sprzeciw z powodu umieszczenia w przedziale zwierzęcia, podróżny powinien zająć miejsce w pociągu wskazane przez konduktora (obowiązek uzyskania zgody współpodróżnych nie dotyczy wagonów bezprzedziałowych)." wg. regulaminu PKP

Swoją drogą NIGDY się z taką sytuacją nie spotkałam, żeby mnie ktoś wyrzucił z przedziału przez psa. Raz tylko jedna pani miała miejscówkę i ciągle marudziła na psa, że zakładać kaganiec, żeby trzymać z daleka itp - sama dla własnego komfortu zmieniłam przedział. Pies przynajmniej jechał w wygodnych warunkach.

Wczoraj jechałam z moją suczką ekspresem w wagonie bezprzedziałowym i była maskotką wagonu ;) Dawno już nie miałam takiej sytuacji, żeby praktycznie wszyscy podróżni 3 siedzenia w przód i w tył byli zachwyceni psem, chcieli go głaskać i byli bardzo pomocni. Żeby było zabawniej poczęstunek od PKP w postaci butelki wody i ciasteczka otrzymał też pies :loveu:

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='panbazyl']niestety na jednego pasażera przysługuje jeden pies..... wiem, ze to głupie, ale tak jest. Dlatego czasem warto zabrać dziecko ze sobą (na dziecko mozna psa zabrać), ewentalnie kupić najtanszy bilet na nieistniejąca osobę i wtedy mozna zabrać drugiego psa tz kupić na ten bilet bilet dla psa, ewentualnie przy kasie czatować na kogoś kto pozwoli nam na swój bilet dokupić bilet na nadlicznowego psa (chodzi o numery biletu ludzkiego które sie wpisuje do psiego biletu), a najlepiej zabrać skladaną klatkę, kupic dla klatki bilet bagażowy i wpakowac tam wszystkie psy i po problemie.[/QUOTE]

Ktoś tak próbował z klatką i faktycznie można spokojnie dwa psy przewieźć jako "klatkowy bagaż"? Planuję się przeprowadzić do miasta oddalonego o 30 km od mojego rodzinnego, z dwoma psami, a nie mam prawka... No i się głowię, jak tu odwiedzać mamę i suczki, kiedy nie będę w stanie dwóch psów brać albo będę musiała ciągle się stresować, żeby kogoś wyhaczyć i kupić na niego bilet...:roll:
A na dziecko niestety nie można biletu kupić, bo jeden pies przysługuje na jedną osobę pełnoletnią. Chyba że masz pełnoletnie dziecko ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='zmierzchnica']Ktoś tak próbował z klatką i faktycznie można spokojnie dwa psy przewieźć jako "klatkowy bagaż"?[/QUOTE]

Regularnie jeżdzę sama z 2 psami 15kg - na zdecydowanie dłuższe trasy niż 30km ;) Rozstawiam im klatke materiałową i tam pakuje. Nikt nigdy się nie przyczepił. Kupuje bilet na bagaż, dla psów nie ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
ja ze swoim jeżdżę po 13h pociągami, czasem jest ok a czasem ta podróż to koszmar. Ostatnio dostałam od konduktora cały przedział dla siebie bo wszystkie miejsca obok mnie były wykupione i pies nie miał jak stać w przedziale to stał na korytarzu a ja nie pozwalałam zamknąć nikomu drzwi. Wiadomo jak się jedzie to wieje... Przyszła konduktorka od razu z "mordą" na mnie że jak ja mogę jechać z dużą torbą i psem ale no dała nam przedział. W drugą stronę jechałam w prawie pełnym przedziale (brak 1 osoby zajętej) i siedzieliśmy do końca ale emeryci budowlańcy się pruli że pies itd. Po konduktora chcieli ale mieli alkohol i go spożywali. Jakby coś na psa się sapali to bym wydała debilów pijących.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='lilacly']Regularnie jeżdzę sama z 2 psami 15kg - na zdecydowanie dłuższe trasy niż 30km ;) Rozstawiam im klatke materiałową i tam pakuje. Nikt nigdy się nie przyczepił. Kupuje bilet na bagaż, dla psów nie ;)[/QUOTE]

Moje mają ponad 20 trochę, muszę się rozejrzeć za sporą klatką ;) Bo w sumie pakowanie jednego do klatki, a drugiego wieźć "jako psa" to jeszcze więcej kasy wydanej... Ale pomysł fajny i dobrze, że się sprawdza ;)

[B]wilde22 [/B]- też miałam wesołe sytuacje podczas jazdy zatłoczonym pociągiem... Musiałam z TZemm, wielką torbą i psami stać koło ubikacji w TLK, wąziutkie korytarze, ludzie co chwilę się pchali do WC, psy miały rozłożony kocyk, deptali po nim, po psach, po mnie... Niektórzy chcieli się przecisnąć dalej, ale nie było jak, nie mieliśmy szans się zmieścić - przeciskający się z wielkim plecakiem, ja z psami i torbą. Makabra, jak z horroru. Też nam w końcu konduktor otworzył przedział dla kobiet w ciąży i odsapnęliśmy ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja prawdopodobnie w weekend spróbuję zapakować suki do klatki w przedziale rowerowym - zobaczymy jak będzie.

A tak a'propos - wiózł ktoś kiedyś psa (szczeniaka) bez szczepienia na wściekliznę? Muszę mieć jakiś papier od weta? Małe jest z nami krótko i jesteśmy dopiero po drugim szczepieniu na wirusówki, nie wiem, czy ładować jej teraz szczepienie na wściekliznę czy dać spokój i wziąć jakiś papierek, że nie może być jeszcze szczepiona ale jest zdrowa i nadaje się do podróży...

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='evel']Ja prawdopodobnie w weekend spróbuję zapakować suki do klatki w przedziale rowerowym - zobaczymy jak będzie.

A tak a'propos - wiózł ktoś kiedyś psa (szczeniaka) bez szczepienia na wściekliznę? Muszę mieć jakiś papier od weta? Małe jest z nami krótko i jesteśmy dopiero po drugim szczepieniu na wirusówki, nie wiem, czy ładować jej teraz szczepienie na wściekliznę czy dać spokój i wziąć jakiś papierek, że nie może być jeszcze szczepiona ale jest zdrowa i nadaje się do podróży...[/QUOTE]

Wiozłam PKP ponad 2 miesięczne szczenię kupione zagranicą. Nikt się o nic nie pytał. Miałam wykupiony bilet dla szczeniaka i to było wszystko. Bardzo dużo jeżdżę PKP z dorosłymi psami. Nie pamiętam żeby ktoś prosił o szczepienia. Może to przez rasę bo mam samoyedy :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Problem w tym, że mała ma prawie 5 miesięcy, ale zaczęliśmy od wirusówek - i teraz nie wiem, czy wet mi doszczepi wściekliznę na żądanie "między" wirusówkami, czy jednak każe się wstrzymać.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Ley']Nigdy nie pytają o żadne zaświadczenia w pociągu ,więc idź wg kalendarza szczepień i się nie martw ;)[/QUOTE]
oj nie byłabym taka pewna.. kiedyś się mnie kanarzyca czepnęła że książeczki nie mam. Od tamtej pory zaświadczenie noszę w portfelu ;)
a z książeczką innego psa fajny pomysł :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='evel']Problem w tym, że mała ma prawie 5 miesięcy, ale zaczęliśmy od wirusówek - i teraz nie wiem, czy wet mi doszczepi wściekliznę na żądanie "między" wirusówkami, czy jednak każe się wstrzymać.[/QUOTE]
jeśli szczeniak ma 5 mies. to nie ma potrzeby wielokrotnego szczepienia na wirusówki,wystarczy jedno szczepionką wieloskładnikową;kalendarz szczepień przewiduje trzy szczepienia,ale małych szczeniąt,do 3 mies.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='evel']Problem w tym, że mała ma prawie 5 miesięcy, ale zaczęliśmy od wirusówek - i teraz nie wiem, czy wet mi doszczepi wściekliznę na żądanie "między" wirusówkami, czy jednak każe się wstrzymać.[/QUOTE]

Mnie tylko raz pytała babka o książeczkę i to był ten jeden jedyny raz, kiedy zapomniałam... Ale wyjaśniłam i dała się przekonać, na szczęście. Ale macie trzy psy na stanie, to może faktycznie weź w razie czego książeczkę albo zaświadczenie Huntera ;) Chociaż jak będziesz miała psy w klatce to chyba się liczą jako "bagaż" i wtedy nikt o zaświadczenie pytał nie będzie. Ale jeśli możesz mieć papiery innego psa to bierz, jak wiozłam tymczasa Łatka pociągiem, a nie mógł być jeszcze zaszczepiony, to wzięłam książeczkę Frotka.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeśli psy są w klatce, to nie są traktowane jako psy, tylko jako bagaż - na dobrą sprawę możesz sobie klatkę przykryć i nikt ich nawet nie będzie widział.
Co do książeczki - ja jeździłam kilka lat z psem bez żadnego problemu, nigdy książeczki nie sprawdzali, a ostatnio trafił się taki kanar, co to nie tylko chciał książeczkę, ale również sprawdził datę szczepienia i czy książeczka należy do tego psa (opis i imię na adresówce)...
Niepłacenie za psa luzem jest po prostu chamstwem - pies to pies, skoro wszyscy płacą, to powinno się płacić. Nieważne, czy to mały pies, czy duży, czy york, czy JRT, czy średni kundelek.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Beatrx']a jakby pies nie miał adresówki? przeciez nie ma obowiązku zakładać identyfikatora zasmyczonemu psu.[/QUOTE]

To moze sprawdzałby inaczej, kto go tam wie :evil_lol: Jechał ze mną chłopak niedosłyszący, z aparatem słuchowym - prócz biletu i dokumentu upoważniającego do zniżki konduktor zażyczył sobie też dowód osobisty, zeby sprawdzić, czy dokument jest jego, mimo że był ze zdjęciem... A chłopak i miał aparat widoczny, i zauważalną wadę wymowy. Ja bym dowodu w takiej sytuacji nie pokazała, no ale kopać się z koniem...

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='rottaska']jeśli szczeniak ma 5 mies. to nie ma potrzeby wielokrotnego szczepienia na wirusówki,wystarczy jedno szczepionką wieloskładnikową;kalendarz szczepień przewiduje trzy szczepienia,ale małych szczeniąt,do 3 mies.[/QUOTE]

Pozwól, że takie kwestie będziemy ustalać z naszym weterynarzem ;) Suka jest znajdą, więc któż to wie jak żyła do tej pory, w domu jest dużo innych zwierząt (3 inne psy, 3 koty w tym jeden wychodzący), żyjemy na bardzo zapsionym osiedlu, wolę szczepienia powtórzyć i mieć pewność, że pies ma odporność niż liczyć na to, że będzie OK. Sukę ze schroniska też mi szczepili na wirusówki 2 czy 3 razy, a miała wtedy 3 lata, po tym cyklu ma tylko szczepienia przypominające co 2-3 lata i jest w porządku.

Problem się niejako sam rozwiązał, bo nam się termin przesunął i małe już będzie miało komplet, ale z tą książeczką innego psa awaryjnie to rzeczywiście dobry pomysł :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='evel']Pozwól, że takie kwestie będziemy ustalać z naszym weterynarzem ;) Suka jest znajdą, więc któż to wie jak żyła do tej pory, w domu jest dużo innych zwierząt (3 inne psy, 3 koty w tym jeden wychodzący), żyjemy na bardzo zapsionym osiedlu, wolę szczepienia powtórzyć i mieć pewność, że pies ma odporność niż liczyć na to, że będzie OK. Sukę ze schroniska też mi szczepili na wirusówki 2 czy 3 razy, a miała wtedy 3 lata, po tym cyklu ma tylko szczepienia przypominające co 2-3 lata i jest w porządku.

Problem się niejako sam rozwiązał, bo nam się termin przesunął i małe już będzie miało komplet, ale z tą książeczką innego psa awaryjnie to rzeczywiście dobry pomysł :)[/QUOTE]

Szczepienia powtarza się nie dlatego, że mogą nie zadziałać ot tak. Tylko dlatego, że pieski odsadzone od matki mają jeszcze przeciwciała matczyne, które mogłyby zneutralizować działanie szczepionki (te przeciwciała szczeniaki tracą w różnym momencie życia, jedne w wieku 6, drugie 8 a inne w wieku 12 tygodni - stąd ta seria szczepień). Szczeniaczki po 4-5 miesiącu życia wystarczy zaszczepić tylko raz, a o kilku letnich nie wspomnę ;) Warto o tym wiedzieć.

Co do papierków - mi NIGDY nie zdarzyło się, żeby ktoś zapytał o książeczkę :) A jeździmy baardzo dużo już 6-7 lat (na wszelki wypadek zawsze mam je ze sobą). Nie rozumiem też kwestii nie płacenia za psa - przecież to groszowa suma, a pies jest normalnym pasażerem i wypada za niego zapłacić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


Announcements

×
×
  • Create New...