Jump to content
Dogomania
Sign in to follow this  
Emiś

"Zawłaszczyłam" psa?

Recommended Posts

[quote name='BeataG']Te przepisy już dawno nie obowiązują. Żadne "pismo okólne" nie jest już w Polsce źródłem prawa. A 14-dniowy termin bierze się z przepisów weterynaryjnych dotyczących zagrożenia wścieklizną i związanym z tym okresem kwarantanny.[/quote]
Wiem :eviltong:, ale zamieściłem je przewrotnie, bo spotkałem się na dogomanii z powoływaniem się na to "pismo okólne" dla uzasadnienia prawa schroniska do własności psa po 14 dniach.
[URL]http://www.dogomania.pl/forum/showpost.php?p=6175657&postcount=154[/URL]
Więc należałoby wyjaśnić... ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Taaaak, przepisy dotyczące prawa własności były w tamtych czasach bardzo osobliwe. Także później, już pod rządami kodeksu cywilnego (z 1964 roku) aż do czasu jego "dużej nowelizacji" w 1990 roku, która zniosła właśnie te osobliwe przepisy dotyczące własności i dostosowała prawo cywilne do zasad obowiązujących w cywilizowanej Europie. Ale teraz mamy rok 2008, w ciągu 18 lat można chyba zauważyć zmiany w prawie? :roll:

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='TuathaDea']Wiem :eviltong:, ale zamieściłem je przewrotnie, bo spotkałem się na dogomanii z powoływaniem się na to "pismo okólne" dla uzasadnienia prawa schroniska do własności psa po 14 dniach.
[URL]http://www.dogomania.pl/forum/showpost.php?p=6175657&postcount=154[/URL]
Więc należałoby wyjaśnić... ;)[/quote]

TuathaDea, wyjaśniam w każdym wątku dotyczącym utraty prawa własności psa i nabycia go przez nowego właściciela, na który trafię. Nie jestem w stanie czytać wszystkich wątków na dogo i prostować bzdur, które ludzie piszą na ten temat.

Powtórzę jeszcze raz tłustym drukiem:

[COLOR=Red][B]Właściciel ma na odzyskanie psa 2 lub 3 lata (zależnie, czy pies zwiał i się zgubił, czy został ukradziony). Niezależnie od tego, czy pies trafił do osoby fizycznej, czy do schroniska. Przepis o 14 dniach dotyczy kwarantanny w związku z zagrożeniem wścieklizną. Zaginiony lub skradziony pies nie przechodzi na własność schroniska ani kogokolwiek przed upływem tych terminów. Osoba adoptująca psa, którego los przed adopcją nie jest znany, musi liczyć się z tym, że jeśli przed upływem tego 2- lub 3-letniego terminu odnajdzie się właściciel, który udowodni swoje prawo własności i to, że nie porzucił psa z zamiarem wyzbycia się prawa własności (czyli, że pies się zgubił albo został ukradziony, a właściciel go szukał), to będzie musiała mu psa oddać.[/B][/COLOR]

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Mrzewinska
Dlatego, moim zdaniem, w nastepnej ustawie powinien byc zapis o obowiazku trwalego oznakowania psa chipem lub tatuazem oraz o obowiazku rejestracji psow. I obowiazek pisemnej umowy o kupnie-sprzedazy psa. Tylko pies trwale nieoznakowany, ani chipem ani tatuazem, bedzie mogl byc uznany za psa porzuconego z celem pozbycia sie wlasności lub bezpanskiego.
Znalazlysmy niedawno pod Krakowem straszliwie zmeczoną, leżącą w krzakach ogarzycę polską, na wezwanie przyjechali ludzie ze schroniska, doprowadzilysmy do miejsca, gdzie lezala suka, tatuaz jest, choc trudno czytelny, suka czeka w schronisku krakowskim. Hodowcy ogarow juz prawdopodobnie ustalili wlasciciela (problemy byly, bo tatuaz niewyrazny)- jesli potwierdzi sie, ze to ten, i zrzeknie sie suki, bedzie miala nowy dom. W tej sytuacji mysle ewentualny nowy wlasciciel bedzie mogl czuc sie prawnym posiadaczem zwierzecia. Takze bedzie mogl wysterylizowac.

Zofia

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='BeataG']TuathaDea, wyjaśniam w każdym wątku dotyczącym utraty prawa własności psa i nabycia go przez nowego właściciela, na który trafię. Nie jestem w stanie czytać wszystkich wątków na dogo i prostować bzdur, które ludzie piszą na ten temat.

Powtórzę jeszcze raz tłustym drukiem:

[COLOR=red][B]Właściciel ma na odzyskanie psa 2 lub 3 lata (zależnie, czy pies zwiał i się zgubił, czy został ukradziony). Niezależnie od tego, czy pies trafił do osoby fizycznej, czy do schroniska. Przepis o 14 dniach dotyczy kwarantanny w związku z zagrożeniem wścieklizną. Zaginiony lub skradziony pies nie przechodzi na własność schroniska ani kogokolwiek przed upływem tych terminów. Osoba adoptująca psa, którego los przed adopcją nie jest znany, musi liczyć się z tym, że jeśli przed upływem tego 2- lub 3-letniego terminu odnajdzie się właściciel, który udowodni swoje prawo własności i to, że nie porzucił psa z zamiarem wyzbycia się prawa własności (czyli, że pies się zgubił albo został ukradziony, a właściciel go szukał), to będzie musiała mu psa oddać.[/B][/COLOR][/quote]


A jak te przepisy mają się w odniesieniu do tzw. "hycli" gminnych, z ktorych większość nawet nie przetrzymuje wyłapanego psa przez kilka dni, (uśmierca, daje do adopcji, sprzedaje) a nawet nie przekazuje go do schroniska (co jest obowiązkiem).

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Mrzewinska
To, ze ktos łamie prawo, nie znaczy, że prawo przestaje obowiązywać.

Zofia

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='fx200']A jak te przepisy mają się w odniesieniu do tzw. "hycli" gminnych, z ktorych większość nawet nie przetrzymuje wyłapanego psa przez kilka dni, (uśmierca, daje do adopcji, sprzedaje) a nawet nie przekazuje go do schroniska (co jest obowiązkiem).[/quote]

Ale co hycel moze zrobic z psem jest okreslone w rozporządzeniu. Odlowic psa i dostarczyc psa do schroniska i tyle.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Znany jest mi przypadek zaginięcia reproduktora - malamuta.
Pies uciekł w zalesionej okolicy, właściciele szukali psa bardzo intensywnie ale... nie obliczyli jaką trasę może on przebyć w ciagu kilku dni.

Pies odnalazł się po kilku tygodniach.... "wyadoptowany" do nowego domu (nie dziwota że tak szybko znalazł dom - był to przepiękny przestawiciel rasy) i... wykastrowany.
Oczywiście dzialalnośc przepelnionych dobrą wolą wolontariuszy. :roll:

Inny przypadek, zaginęła (prawdopodobnie udalo jej się wyrwać po probie kradzieży) suka hodowlana, utytułowana i zadbana, rzadkiej rasy.
Sukę znaleziono jakiś czas później w strasznym stanie zdrowotnym - i momentalnie gromy ze strony zajmujących się nią wolnotariuszy w stronę... dotychczasowych właścicieli: że "na pewno" się nią właściwie nei zajmowano, że "przecież była wychudzona więc zagłodzona u właściciela-hodowcy" ktory ją "na pewno ekspolatował":angryy: - nikt nie wziął poprawki na to że delikatny, krótkowłosy pies błakał się po bezludnej okolicy przez czas pewien i siłą rzeczy doprowadził się do takiego stanu.
Czemu te gromy padały?
:cool3:
Ano, mialo to usprawiedliwić fakt oddania suki do adopcji i niechęc do podania jej faktycznym właścicielom namiarów na nowych opiekunów.

Jakie to proste, założyć sobie że ktoś "źle" się psem zajmował - więc wszelkie dzialania jakie podejmujemy w związku z psem są moralnie usprawiedliwione i w ogóle jesteśmy cacy.
:evil_lol:
Mnie przeraża pospiech z jakim się poddaje rożnym zabiegom (nie ratującym życia! ani zdrowia!) znalezione psy, psy ktore naprawdę mogą mieć szukających ich właścicieli.
:shake:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wygląda na to, że trzeba będzie jasno określić w przepisach kiedy i jak można znajdywać psu nowego właściciela. Najwyraźniej jest w tej chwili sprzeczność między ustawą o ochronie zwierząt a Kodeksem Cywilnym, który chyba w zakresie własności zwierząt był pisany za komunizmu.
W Niemczech podobno zwierzę bezdomne jest traktowane tak jak przedmiot znaleziony i takim jest przez 6 miesięcy. Termin 2 czy 3 letni jest absurdalny.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Osobiście nigdy nie oddam psa do schroniska- za dużo widziałam, co tam się dzieje, zwłaszcza w bytomskim. Pracują tam ludzie bez grosza empatii, ich prywatny wet zaraz po studiach uczy się/robi eksperymenty na tych biedactwach, psy są usypiane z byle powodu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Berek']Znany jest mi przypadek zaginięcia reproduktora - malamuta.
Pies uciekł w zalesionej okolicy, właściciele szukali psa bardzo intensywnie ale... nie obliczyli jaką trasę może on przebyć w ciagu kilku dni.

Pies odnalazł się po kilku tygodniach.... "wyadoptowany" do nowego domu (nie dziwota że tak szybko znalazł dom - był to przepiękny przestawiciel rasy) i... wykastrowany.
Oczywiście dzialalnośc przepelnionych dobrą wolą wolontariuszy. :roll:

Inny przypadek, zaginęła (prawdopodobnie udalo jej się wyrwać po probie kradzieży) suka hodowlana, utytułowana i zadbana, rzadkiej rasy.
Sukę znaleziono jakiś czas później w strasznym stanie zdrowotnym - i momentalnie gromy ze strony zajmujących się nią wolnotariuszy w stronę... dotychczasowych właścicieli: że "na pewno" się nią właściwie nei zajmowano, że "przecież była wychudzona więc zagłodzona u właściciela-hodowcy" ktory ją "na pewno ekspolatował":angryy: - nikt nie wziął poprawki na to że delikatny, krótkowłosy pies błakał się po bezludnej okolicy przez czas pewien i siłą rzeczy doprowadził się do takiego stanu.
Czemu te gromy padały?
:cool3:
Ano, mialo to usprawiedliwić fakt oddania suki do adopcji i niechęc do podania jej faktycznym właścicielom namiarów na nowych opiekunów.

Jakie to proste, założyć sobie że ktoś "źle" się psem zajmował - więc wszelkie dzialania jakie podejmujemy w związku z psem są moralnie usprawiedliwione i w ogóle jesteśmy cacy.
:evil_lol:
Mnie przeraża pospiech z jakim się poddaje rożnym zabiegom (nie ratującym życia! ani zdrowia!) znalezione psy, psy ktore naprawdę mogą mieć szukających ich właścicieli.
:shake:[/quote]


Tak zgadzam sia z Tobą,
a przecież ten pies rasowy rodowodowy ma nie tylko właściciela a także i hodowcę,
i ja kazdego swojego jamnisia sprzedanego
i bedacego w złych warunkach albo zagubionego
przyjmę i sama dam albo poszukam dobrego domku.

W zeszłym roku znaleziono i zaraz wykastrowano reproduktora,
nie powiadomiwszy ani własciciela ani hodowcy:angryy:
Pies w końcu został odebrany nowym" włascicielom??"
ale juz nic nie wniesie do hodowli a szkoda!!!!
I teraz co z tego że zaplacą za szkoodę którą uczyniły:mad:




Tak ten piesek z tego watku był zaniedbywany
to prawda
ale jednak póżniej jak zaginął na dłużej /tydzień/
byl szukany!
Uważam ,ze powinnas zwrócić go wŁascicielce,
i Panią która go adoptowała przeprosic.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[QUOTE] Osobiście nigdy nie oddam psa do schroniska- za dużo widziałam, co tam się dzieje, zwłaszcza w bytomskim. Pracują tam ludzie bez grosza empatii, ich prywatny wet zaraz po studiach uczy się/robi eksperymenty na tych biedactwach, psy są usypiane z byle powodu.
[/QUOTE]

No dobrze, ale też nie możesz zakładać że możesz rozporządzać cudzą własnością - jaką jest pies - w ten sposób, jak opisany w pierwszym poście... :shake:

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='G.Lindenberg']Termin 2 czy 3 letni jest absurdalny.[/QUOTE]

Zgadzam się, pies to żywe, czujące stworzenie, które przezywa takie huśtawki jak schronisko, DT, w końcu dom stały, a potem szarpanina z poprzednim właścicielem.

O ile pośpiech w kastrowaniu kundelków jeszcze jako ako rozumiem, tak nie mogę pojąć, jak można ot tak hopsasa wykastrować psa z tatuażem, być może cenne zwierzę hodowlane, które uciekło bądź zostało skradzione.

A najlepszy rozwiązaniem na to wszystko byłoby obowiązkowe znakowanie wszystkich psów. Właściciele znajdowaliby się w trymiga, nie byłoby problemu z ustaleniem czy pies może być adoptowany, a jeśli właściciel naprawdę byłby winien, łatwiejsze byłoby ukaranie go.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Beato - ogloszenia byly rozklejone w bezposrednim sasiedztwie tej kobiety. stad wiem, ze nie szukala.

Widze ze ogolny poglad na sprawe jaki panuje w watku jest nastepujacy : wlascicielce uciekl ukochany piesek, a nadaktywny przechodzien capnal go, ukryl u siebie, skrzywdzil kastracja i oddal. czy nie znacie innych wlascicieli, niz zamozni posiadacze rasowych reproduktorow? pies o ktorym pisze Emis to kundel, tak bardzo 'kochany', ze nikomu nie chce sie nawet wyjsc z nim na spacer! znam tysiace takich psow, trzymanych po to, aby 'dziamaly' na przechodniow, a ewentualnie raz na jakis czas dostaly jedzenie i zostaly spuszczone na dwa dni latania za sukami. moj wujek na wsi trzyma psa na tej zasadzie. i gdyby ten pies zginal (mimo ze jest trzymany na lancuchu, a jedyna - wg wlascicieli- jego zaleta to szczekanie), a wujek uslyszal ze jego kundel przebywa u kogos z sasiadow, to na pewno zadalby jego zwrotu. bo poszukanie nastepnego 'dziamacza', to zbyt duzy problem.
nalezy odroznic zaczipowanego, tatuowanego psa od takiego, ktory nie tylko nie posiada zadnych oznaczen, ale i jest, powtarzam po raz setny, puszczany wolno - i nie mowie tu o spuszczaniu ze smyczy - a o wypuszczaniu z posesji bez jakiejkolwiek kontroli na dlugi czas. sadzac po czasie reakcji 'wlacicielki', pies mogl wracac nawet po kilku dniach. KTO TAK ROBI? na pewno nikt, kto zasluguje aby miec psa. zdaje sobie sprawe ze nie zmienia to wiele w aspekcie prawnym sprawy, ale bardzo denerwuja mnie ironiczne komentarze dotyczace zlowrogich, przerazajacych wolontariuszy, ktorzy wylapuja rasowce i oddaja je 'plebsowi'.

Share this post


Link to post
Share on other sites
"[quote]
KTO TAK ROBI? na pewno nikt, kto zasluguje aby miec psa."
[/quote]

Słucham???
I to usprawiedliwia zaistniała sytuację???
Ktoś tu ładnie napisał że jak masz stluczkę, złamałaś przepisy, dostajesz mandat i ewentualnie płacisz za szkody ale nie odbierają ci za to samochodu. :cool3:

[quote] zdaje sobie sprawe ze nie zmienia to wiele w aspekcie prawnym sprawy, [/quote]

Przynajmniej to pocieszające. Że z tego sobie sprawę zdajesz.
:evil_lol:

[quote]
ale bardzo denerwuja mnie ironiczne komentarze dotyczace zlowrogich, przerazajacych wolontariuszy, ktorzy wylapuja rasowce i oddaja je 'plebsowi'."
[/quote]

Właśnie fakt ze traktuję wszystkie psy "po równo" powoduje że nie podoba mi się opisana sytuacja.
:angryy: Nieważne, kundelek czy nie, nie wolno w ten sposób psem rozporządzać.
BTW osoba ktora pieska "znalazła" nie wiedziała w chwili zabierania go, kastrowania go i oddawania nowym opiekunom czy pies zgubił się bo był niedopilnowany, czy z przyczyn losowych, czy jeszcze coś innego miało miejsce.:angryy:
Nie zaczaiła się na biednego pieska wypuszczanego bez nadzoru na ulicę żeby "zmienić jego los na lepszy" (sic!) - co zresztą też byłoby przestępstwem...
Ot, po prostu zarządziła cudzą własnością nie mając pojęcia o jej statusie i jeszcze rwie szaty nad tym że ktoś smie mieć o to pretensje.
:roll:

[QUOTE]
"ogloszenia byly rozklejone w bezposrednim sasiedztwie tej kobiety. stad wiem, ze nie szukala."
[/QUOTE]

To tylko Twoje domniemanie.
Moze jakimś cudem nie zauważyła ogloszeń, może niegramotna, może, może...
To, że jednak psa szukała, widać po fakcie że dotarła do osoby ktora psa zgarnęła z ulicy. Więc JAKIEŚ ruchy w kierunku odzyskania psa czyniła.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Z takim nastawieniem to skatowanego psa nalezaloby oddac wlascicielowi, ktory go do takiego stanu doprowadzil, karajac nagana lub niewielka grzywna. Z pewnoscia nie dogadamy sie, ja nie traktuje psa jako rzecz, ktora niezaleznie od traktowania nalezy do wlasciciela - jak samochod, ty - wrecz przeciwnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nonsens. Nie o tym tutaj mówimy - i miłość do zwierzątek nie ma tu wiele do rzeczy.
:angryy:
Oczywiście zawsze można łzawo wmawiać dyskutantowi jaki to jest oschły, niedobry i be, ale de facto rozmowa jest o czymś innym - o wylewaniu dziecięcia (pieska) z kąpielą niestety często uprawianym w chwalebnym zapale niesienia pomocy. Mniej emocji, więcej zdrowego rozsądku (oraz znajomości prawa) postuluję.
:shake:

W opisanej sytuacji osoba zabierająca psa nie miała pojęcia jak był traktowany w swoim domu. I mocno wyszła przed orkiestrę jak widać... w związku z czym ponosi tego konsekwencje. Tyle. :cool3:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Mrzewinska
I dlatego konieczne jest trwale oznakowanie i obowiazkowa rejestracja umozliwiajaca ustalenie odpowiedzialnosci za psa! Wszystjkie dzialania porzadkujace sytuacje zwierzat u nas musza sie zaczac od tego.

Zofia

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nie wiem o kim piszesz, bo uznanie zwierzecia za istote czujaca, w przeciwienstwie do martwego przedmiotu nie jest 'lzawa' manifestacja 'milosci do zwierzatek".

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ale co to ma do rzeczy u licha cięzkiego?

Mamy łamać prawo, kraśc, rozporządzać cudzą własnością bo pies czuje? Przecież to oczywiste, że tak jest.

Wiesz z jak wieloma błędnymi ocenami sytuacji mam do czynienia niemal codziennie?
Masz zamiar postulować żeby każdy wolontariusz / miłośnik zwierząt stawiał się na pozycji policjanta, prokuratora a moze i kata (a przynajmniej komornika:cool3: ) i działał jak mu w duszy gra bo... kocha pieski???

P.S.
Zofio, jak zwykle doskonałe podsumowanie.
:lol:

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='M&M']Z takim nastawieniem to [B]skatowanego psa nalezaloby[/B] oddac wlascicielowi, ktory go do takiego stanu doprowadzil, karajac nagana lub niewielka grzywna. Z pewnoscia nie dogadamy sie, ja nie traktuje psa jako rzecz, ktora niezaleznie od traktowania nalezy do wlasciciela - jak samochod, ty - wrecz przeciwnie.[/quote]

A co ma skatowanie psa do zgarnietego psa poprostu z ulicy??!!:crazyeye:

Wiesz, prawde mowia jak ma sie swojego psa to mniej czy wiecej zna sie psy ze swojej okolicy. Mialam suke, ktora niestety nie mogla byc wykastrowana i co pol roku amantow pod plotem. Gybym te wszystkie psy zagarniala bylo by niezle schronisko. Tylko powiadamialam SM(juz z opiekunami byly wczesniej rozmowy) i mowilam czyj pies a SM robila swoje,sledzilam psy aby ustalic opiekuna.

I tak jest dosc naprawde zwierzat porzuconych aby jeszcze zapychac schroniska psami, ktore mają swoich opiekunow ale NIEODPOWIEDZIALNYCH. Wielu z nich nawet by sie nie pofatygowalo do schroniska, wzieloby nastepnego psa i tak samo robilo-o to chodzi?
Dwa dni temu spotkalam sunie samotnie biegajaca(mix asta), wiedzialam czyja jest, poszlam do ludzi i powiedzialam: to drugie ostrzezenie, trzeciego nie bedzie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='M&M']Nie wiem o kim piszesz, bo uznanie zwierzecia za istote czujaca, w przeciwienstwie do martwego przedmiotu nie jest 'lzawa' manifestacja 'milosci do zwierzatek".[/quote]

:shake: chyba czegos i to bardzo, nie rozmiesz.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

Announcements

×