Jump to content
Dogomania
Sign in to follow this  
Emiś

"Zawłaszczyłam" psa?

Recommended Posts

[quote name='BeataG']Emiś, sorry, czy Ty masz psa? Wyobraź sobie, że pies Ci ucieka za suczką, ktoś go przygarnia, po tygodniu kastruje i wydaje innej osobie. :angryy: Jeszcze byłabym w stanie zrozumieć, gdybyś przygarnęła tego psa dla siebie. Po co go w ogóle brałaś? Jak widziałaś, że pies się błąka, a nie miałaś warunków, żeby go przechować przynajmniej do czasu odnalezienia właściciela, to trzeba było zawiadomić Straż Miejską, a nie podejmować decyzje, do których absolutnie nie miałaś prawa.[/quote]

:shake: chyba nie ma psa..

Tez tak mysle, wlasnie. Niezaleznie od tego, ze wiadomo,ze pani wypuszczala psa samego na spacerki ale..KAZDEMU moze sie przytrafic, ze mu pies sie urwie. Obroza sie zerwie, karabinczyk zepsuje, ktos furtkę nie domknie. Tez bylabym wscekla jesli ktos mojego psa po tygodniu przekazalby nastepnej osobie, ba "WYADOPTOWAŁ":mad::mad::mad: Ciekawe co bys zrobila jakbys mojego psa znalazla i...........zobaczyla, ze pies jest WYKASTROWANY i ma...czipa(sprawdzalas czy pies mial czipa)??!!! Czy wtedy szukalabys dluzej opiekuna czy tez mimo wszystko oddala bys nastepnej osobie???

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wyobraź sobie, że mam psa :roll: . I chodzi w obroży ze swoim imieniem, adresem i nr. telefonu.

Ile wg. Ciebie powinnam mieć psa u siebie, zanim wyadoptowałabym go do innego domu? I jakoś na tym forum nie brakuje ludzi, którzy biorą psy z ulicy nie dla siebie, tylko szukają im innych domów. Rozumiem, że takie postępowanie jest przynajmniej godne potępienia?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Emiś, kiedy 4 lata temu rejestrowałam się na dogomanii moją uwagę przykuł wątek na PwP "Ukradziono nam Julkę razem z samochodem". Ten wątek nadal na dogomanii jest i cały czas jest wysoko. Bo właściciele cały czas szukają swojej suczki. 4 lata. Stracili już prawo własności, ale nie stracili nadziei. A Ty po tygodniu podjęłaś decyzję o kastracji i wyadoptowaniu CUDZEGO PSA, decyzję, której nie miałaś prawa podjąć! :angryy: Zastanów się nad tym... :-(

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Emiś']Wyobraź sobie, że mam psa :roll: . I chodzi w obroży ze swoim imieniem, adresem i nr. telefonu.[/quote]

Czy mam rozumieć, że ta obroża jest przyszyta do jego skóry? :cool3: Nigdy nie spotkałaś się z sytuacją, że pies zgubił obrożę? Obroża może się rozpiąć, zsunąć z głowy, zerwać...

[quote name='Emiś'] Ile wg. Ciebie powinnam mieć psa u siebie, zanim wyadoptowałabym go do innego domu? I jakoś na tym forum nie brakuje ludzi, którzy biorą psy z ulicy nie dla siebie, tylko szukają im innych domów. Rozumiem, że takie postępowanie jest przynajmniej godne potępienia?[/quote]

Nie powinnaś go w ogóle brać. NIE JESTEŚ OSOBĄ UPRAWNIONĄ DO WYŁAPYWANIA PSÓW Z ULICY I WYDAWANIA ICH DO ADOPCJI. A to, że inni tak robią, nie jest żadnym usprawiedliwieniem. Ani dla Ciebie, ani dla nich.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='BeataG']
Nie powinnaś go w ogóle brać. NIE JESTEŚ OSOBĄ UPRAWNIONĄ DO WYŁAPYWANIA PSÓW Z ULICY I WYDAWANIA ICH DO ADOPCJI. A to, że inni tak robią, nie jest żadnym usprawiedliwieniem. Ani dla Ciebie, ani dla nich.[/quote]

No właśnie, a propos tych "innych", przejrzałam całą masę wątków z PwP i widzę, że sytuacji, w których pies zostaje znaleziony na ulicy i następnie oddany do adopcji, jest całkiem sporo. Nie kwestionuję sensu i wartości pracy osób, które w ten sposób pomagają zwierzętom, niejednokrotnie ratując im życie, ale należy rozumieć, że osoby te łamią prawo i cały czas powinny liczyć się z konsekwencjami. Podobnie zresztą jak osoby, które adoptują zwierzę ze schroniska, powinny mieć światomość, że w każdej chwili moze zgłosić się do nich poprzedni właściciel i żądać zwrotu zwierzęcia (o ile dobrze zrozumiałam to, o czym piszecie). Czy w związku z tym, adoptujący nie powinni być powiadamiani o takim ew. zagrożeniu?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja też to zauważyłam. Szczególnie widzi się pośpiech z kastracją w przypadku psów rasowych/rasopodobnych.Co z jednej strony jest zrozumiałe ale... tak się zastanawiam teoretycznie - w przypadku psa rodowodowego strata finansowa właściciela psa/suki jest łatwa do dowiedzenia.Teraz tak myślę - załózmy że jest pies zupełnie w typie jakiejś ras (tzw rasowy bez rodowodu) - czy jest możliwa taka sytuacja, że właściciel odnajdzie swoje zwierzę u kogoś innego,odbierze je a potem np założy sprawę w sądzie, że planował pokryć sukę, miał zamówienia na szczeniaki po 5 stówek (może przyprowadzić świadków i zamierzał zapłacić podatek od dochodu, rzecz jasna:cool1:), średni miot w rasie 5 szczeniaków, w związku z tym żąda odszkodowania 2500?

Bo przecież rozmnażanie zwierząt nie jest w tym kraju zabronione czyli teoretycznie on jest w prawie, dobrze myślę?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tak, odszkodowanie, którego może domagać się właściciel obejmuje zarówno rzeczywiste straty, jak i utracone korzyści. Kastracja może pociągać za sobą różne skutki uboczne wymagające leczenia... Wykastrowana suka mogłaby mieć kilka miotów, wykastrowany pies mógłby kryć wiele razy, a jego właściciel brać wynagrodzenie za krycie... W przypadku psa rasowego można się domagać naprawdę sporych kwot (a przecież wiemy, że nie zawsze przy adopcji sprawdza się, czy jest tatuaż, czasem okazuje się to dopiero po dłuższym czasie), w przypadku rasopodobnych oczywiście te kwoty będą mniejsze, ale jednak też będą. W przypadku mieszańców niepodobnych do żadnej rasy też można się domagać utraconych korzyści, bo rozmnażanie kundli i czerpanie z tego zysków nie jest w tym kraju zabronione...

Waljum, co do Twojego pytania - oczywiście, osoby adoptujące psa ze schroniska też muszą się z tym liczyć, że zgłosi się właściciel. Ja się z tym liczyłam i dopiero, gdy minęły 3 lata od dnia, gdy mój Emil trafił do schroniska, odetchnęłam, że pies jest już na pewno moją własnością. Mimo że sporo wskazywało na to, że pies został porzucony z zamiarem wyzbycia się własności (a konkretnie wyrzucony z samochodu). Czy powinno się o tym informować osoby adoptujące? Cóż - odpowiednie przepisy są zawarte w kodeksie cywilnym, dostępnym dla wszystkich, a nieznajomość prawa nie jest usprawiedliwieniem. Nieznajomość prawa szkodzi, wielokrotnie już o tym pisałam...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Oczywiście, masz rację, inna sprawa, że niewiele osób ten kodeks czyta, natomiast - nieznajomość prawa nie zwalnia z przestrzegania - doskonale to rozumiem. Czy jednak nie jest tak, że osoby biorące psa ze schroniska i podpisujące umowę adopcyjną nie są (w pewnym sensie) "wprowadzane w błąd", większośc z nich jest przecież przekonana, że oto stała się prawnym właścicielem psa.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W umowie adopcyjnej przy adopcji ze schroniska nie ma i nie może być nic na temat prawa własności. Jeśli takie sformułowanie znajdzie się w umowie adopcji od osoby fizycznej, to osoba ta odpowiada wobec adoptującego, gdy zgłosi się właściciel. Konstrukcja jest taka, że właściciel ma roszczenie o zwrot psa do osoby, u której pies przebywa, a o odszkodowanie z tytułu ewentualnych szkód do osoby, która za dane szkody odpowiada (czyli np. za kastrację odpowiada ten, kto ją zlecił), natomiast osoba adoptująca ma roszczenie odszkodowawcze do osoby, od której psa adoptowała, z tytułu rękojmi za wady prawne (jeśli w umowie było sformułowanie o przeniesieniu prawa własności). No i jeszcze na koniec, osoba adoptująca może dochodzić od właściciela zwrotu nakładów poniesionych na psa. Do momentu, gdy osoba ta była w dobrej wierze (miała usprawiedliwione przekonanie, że jest właścicielem) - nakładów koniecznych i użytecznych oraz tych nakładów zbytkownych, które podniosły wartość psa, od momentu, gdy była w złej wierze (czyli od momentu, gdy wiedziała lub mogła wiedzieć, że nie jest właścicielem) - tylko nakładów koniecznych.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W związku z tym że takie mamy prawo jakie mamy, moja propozycja jest taka. Wszyscy którzy w jakikolwiek sposób przygarną psa, czy to ze schroniska, czy przez jakąś fundację itp... powinni zbierać rachunki za opiekę weterynaryjną, karmę, różne opłaty przez okres 3 lat. Jak znajdzie się właściciel po prostu przedstawić mu te rachunki i zażądać zwrotu kosztów utrzymania, który na pewno będzie przewyższał wartość każdego psa. Ostudzi to na pewno niejedną osobę żądającą zwrotu swojej własności.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='qeram']W związku z tym że takie mamy prawo jakie mamy, moja propozycja jest taka. Wszyscy którzy w jakikolwiek sposób przygarną psa, czy to ze schroniska, czy przez jakąś fundację itp... powinni zbierać rachunki za opiekę weterynaryjną, karmę, różne opłaty przez okres 3 lat. Jak znajdzie się właściciel po prostu przedstawić mu te rachunki i zażądać zwrotu kosztów utrzymania, który na pewno będzie przewyższał wartość każdego psa. Ostudzi to na pewno niejedną osobę żądającą zwrotu swojej własności.[/quote]

Mnie by nie ostudziło... :shake: Przecież gdyby pies mi nie zaginął, to i tak bym te pieniądze na niego wydała. A odnalezienie mojego psa, gdyby mi zaginął (tfu, tfu, odpukać), byłoby dla mnie warte każdych pieniędzy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='BeataG']Mnie by nie ostudziło... :shake: Przecież gdyby pies mi nie zginął, to i tak bym te pieniądze na niego wydała. A odnalezienie mojego psa, gdyby mi zaginął (tfu, tfu, odpukać), byłoby dla mnie warte każdych pieniędzy.[/quote]
Zgoda, ale nie wszyscy są tacy jak Ty. jakoś nie wyobrażam sobie właściciela Romulusa, którego zaadoptowałem przez dogo zeby mi zwrócił pieniądze które na niego wydałemja i inne osoby które się nim opiekowały.[URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=66457[/URL]

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='qeram']Zgoda, ale nie wszyscy są tacy jak Ty. jakoś nie wyobrażam sobie właściciela Romulusa, którego zaadoptowałem przez dogo zeby mi zwrócił pieniądze które na niego wydałemja i inne osoby które się nim opiekowały.[URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=66457[/URL][/quote]

Geram, nie możemy zakładać, że właściciel każdego adoptowanego psa, nawet najbardziej zabiedzonego, poturbowanego etc. jest zbrodniarzem. Pies mógł zostać ukradziony i wyrzucony przez złodziei albo im uciec, mógł polecieć za suką i zostać pogryziony przez psy, mógł się długo błąkać, zanim ktoś go odłowił, zostać potrącony przez samochód etc. Naprawdę życie bywa bogatsze niż nasza wyobraźnia. A właściciel takiego psa, jak Twój, po prostu psa nie będzie szukał (i niestety pewnie wkrótce będzie miał następnego, którego będzie tak samo maltretował). Ja mówię o tym, że nie wolno wydawać wyroków w sytuacji, gdy nic nie wiemy o właścicielu ani o wcześniejszych losach psa, zanim trafił do adopcji.

Tak jak pisałam wyżej, mój Emil prawdopodobnie został wyrzucony z samochodu - do tej pory (a jest już u mnie ponad 4 lata) wpada w panikę, gdy po dłuższej jeździe samochodem samochód nagle zatrzyma się w nieznanej okolicy i zostaną otwarte drzwi. Ale ja nie mogę być pewna, że to właściciel tak go potraktował, nawet nie mogę być do końca pewna, że faktycznie został wyrzucony z samochodu, bo może otwarcie drzwi samochodu jest po prostu ostatnią rzeczą, którą zapamiętał, zanim się zgubił (został znaleziony błąkający się w Aninie między szosą a torami kolejowymi).

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='BeataG']a o odszkodowanie z tytułu ewentualnych szkód do osoby, która za dane szkody odpowiada (czyli np. za kastrację odpowiada ten, kto ją zlecił),[/quote]

To miało być treścią następnego mojego pytania :) czyli jeszcze dla pewności:
Jeżeli ktoś adoptuje od wolontariusza z dogo w dobrej wierze zwierzaka i ma w umowie konieczność kastracji (bo inaczej zwierzaka nie dostanie) to w razie znalezienia właściciela i sprawy sądowej o utracone korzyści przed sądem odpowiada wolontariusz który wymusił kastrację umową, tak? Czy osoba adoptująca (bo mogła się nie zgadzać na warunki i nie brać psa?)

Nie wiem czy są jakieś schroniska, które mają zapis o konieczności kastracji w umowach adopcyjnych ale jeżeli są takie,to pytanie analogiczne do powyższego

Share this post


Link to post
Share on other sites
co za bzdura.
prawo, ktore wspomaga nieodpowiedzialnych wlascicieli - a nawet takich, ktorzy psa skrzywdzili i swiadomie wyrzucili - ale jak to udowodnisz? moze "niechcacy" wyskoczyl z samochodu?
ten watek przybral postac krytyki osob, ktore poswiecaja swoj czas i energie, by ratowac zwierzeta. jesli wlascicielka przez tydzien nie pofatygowala sie, by poszukac swojego psa, to znaczy ze nie powinna go posiadac. co wiecej, jesli niewykastrowanemu samcowi pozwala latac samemu - "a on po jakims czasie wraca" (sama tak powiedziala), to nie tylko naraza na szkody osoby chodzace w tej okolicy z psami na smyczy (przy ewentualnym spieciu dwoch psow nikt nie panuje nad tym luzno latajacym, rownie dobrze moze on zaatakowac innego), ale moze przyczynic sie do 'dzikiego' rozrodu. zaniedbanie i nieodpowiedzialnosc pierwotnej 'wlascicielki' oraz potencjalne szkody zwiazane z jej postepowaniem wobec psa powoduja, ze zadne jej roszczenia nie powinny byc uwzgledniane, wlasnosc odebrana. logiczne, a przepisu nie ma. polskie prawo zniecheca do posiadania zwierzat czy ratowania ich. za to na mordercow i psycholi z bodzentyna jeszcze sie przepis zaden nie znalazl.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Urwis']To miało być treścią następnego mojego pytania :) czyli jeszcze dla pewności:
Jeżeli ktoś adoptuje od wolontariusza z dogo w dobrej wierze zwierzaka i ma w umowie konieczność kastracji (bo inaczej zwierzaka nie dostanie) to w razie znalezienia właściciela i sprawy sądowej o utracone korzyści przed sądem odpowiada wolontariusz który wymusił kastrację umową, tak? Czy osoba adoptująca (bo mogła się nie zgadzać na warunki i nie brać psa?)

Nie wiem czy są jakieś schroniska, które mają zapis o konieczności kastracji w umowach adopcyjnych ale jeżeli są takie,to pytanie analogiczne do powyższego[/quote]

Jeżeli kastracja jest warunkiem adopcji, za szkodę z tego tytułu odpowiada ten, kto był inicjatorem takiego zapisu w umowie, czyli logiczne, że będzie to osoba oddająca do adopcji (adoptujący raczej nie postawi wymogu, że adoptuje psa, jeśli warunkiem tej adopcji będzie kastracja ;)). Jeśli oddającym psa do adopcji jest osoba fizyczna, to ta osoba, jeśli schronisko, to osoba prawna, która to schronisko prowadzi (fundacja, gmina, stowarzyszenie).

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='M&M']co za bzdura.
prawo, ktore wspomaga nieodpowiedzialnych wlascicieli - a nawet takich, ktorzy psa skrzywdzili i swiadomie wyrzucili - ale jak to udowodnisz? moze "niechcacy" wyskoczyl z samochodu?
ten watek przybral postac krytyki osob, ktore poswiecaja swoj czas i energie, by ratowac zwierzeta. jesli wlascicielka przez tydzien nie pofatygowala sie, by poszukac swojego psa, to znaczy ze nie powinna go posiadac. co wiecej, jesli niewykastrowanemu samcowi pozwala latac samemu - "a on po jakims czasie wraca" (sama tak powiedziala), to nie tylko naraza na szkody osoby chodzace w tej okolicy z psami na smyczy (przy ewentualnym spieciu dwoch psow nikt nie panuje nad tym luzno latajacym, rownie dobrze moze on zaatakowac innego), ale moze przyczynic sie do 'dzikiego' rozrodu. zaniedbanie i nieodpowiedzialnosc pierwotnej 'wlascicielki' oraz potencjalne szkody zwiazane z jej postepowaniem wobec psa powoduja, ze zadne jej roszczenia nie powinny byc uwzgledniane, wlasnosc odebrana. logiczne, a przepisu nie ma. polskie prawo zniecheca do posiadania zwierzat czy ratowania ich. za to na mordercow i psycholi z bodzentyna jeszcze sie przepis zaden nie znalazl.[/quote]

A skąd pewność, że nie szukała? Od wydawania wyroków jest sąd. A odpowiedzialność z tytułu wykroczenia za niedopilnowanie psa nie pozbawia właściciela prawa własności.

Ostatnio zetknęłam się z historią psa ukradzionego z zamkniętego podwórka, który po półtora roku znalazł się błąkający się w odległości 300 km od miejsca kradzieży. Właścicielka akurat miała nogę w gipsie, szukać go fizycznie nie była w stanie, zgłosiła kradzież na policję. Co się z tym psem działo przez te półtora roku, nie wiadomo. Właścicielka została odnaleziona dzięki temu, że pies miał czytelny tatuaż i był zarejestrowany w ZKwP (a w chwili odnalezienia był w takim stanie, że wyglądał na zabiedzonego kundla).

Share this post


Link to post
Share on other sites
I jeszcze jedno - nie można mówić, że prawo wspomaga nieodpowiedzialnych właścicieli, którzy psa skrzywdzili czy wyrzucili. Bo taki właściciel po prostu nie będzie próbował psa odnaleźć i odzyskać. Prawo wspomaga tych, którym pies wskutek różnych okoliczności zaginął lub został ukradziony. Daje im STOSOWNY CZAS na jego odnalezienie. Bo tydzień to jest za przeproszeniem g...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ciekawy wątek i dużo wyjaśnia. A nowym właścicielom adoptowanych piesków pozostaje nadzieja że spraw o zwrot psa nie ma tak dużo. W każdym razie nie znalazłem na dogo sytuacji żeby ktoś musiał oddać zaadoptowanego psiaka poprzedniemu właścicielowi po prawie trzech latach. Rozumiem właścicieli zaginionych psów ale piszę ze swojego punktu widzenia. Nie wyobrażam sobie żebym musiał oddać Romka poprzedniemu właścicielowi. pewnie zrobił bym wszystko żeby został u mnie. Sądzę że nie jestem w tym odosobniony.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='BeataG'] Kastracja może pociągać za sobą różne skutki uboczne wymagające leczenia...[/QUOTE]
:roll: no bez przesady, jakie? Sporadyczne przypadki nie trzymania moczu przez suki, innych nie znam.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='BeataG']I jeszcze jedno - nie można mówić, że prawo wspomaga nieodpowiedzialnych właścicieli, którzy psa skrzywdzili czy wyrzucili. Bo taki właściciel po prostu nie będzie próbował psa odnaleźć i odzyskać. [B]Prawo wspomaga tych, którym pies wskutek różnych okoliczności zaginął lub został ukradziony. Daje im STOSOWNY CZAS na jego odnalezienie. Bo tydzień to jest za przeproszeniem g[/B]...[/quote]

No wlasnie, nie kazdy jest ten zły..

Share this post


Link to post
Share on other sites
prawo nie powinno wspomagac tych, ktorzy spuszczaja psa, zeby biegal wolno po okolicy i wrocil kiedy zechce. jest to grozne dla otoczenia i dla niego samego. (taki wolno biegajacy pies zaatakowal mojego kundla, co skonczylo sie cierpieniem, zszywaniem poszarpanej skory, masa pieniedzy wydana na weta, i obecna, niepohamowana agresja mojego psa do wszystkich samcow.) uwazam ze jest to koronny argument przeciwko 'wlascicielce'. przypomne tez, ze od zaginiecia psa minal prawie miesiac (11.03), a nie tydzien. normalny wlasciciel szuka psa OD RAZU.tym bardziej ze jest to osoba, jak zrozumialam, mieszkajaca w poblizu. ogloszenia byly rozklejone takze w jej okolicy, emis nie wywiozla psa 300 km od miejsca znalezienia.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='ARKA']:roll: no bez przesady, jakie? Sporadyczne przypadki nie trzymania moczu przez suki, innych nie znam.[/quote]

[QUOTE]On the positive side, neutering male dogs
• eliminates the small risk (probably <1%) of dying from testicular cancer
• reduces the risk of non-cancerous prostate disorders
• reduces the risk of perianal fistulas
• may possibly reduce the risk of diabetes (data inconclusive)

On the negative side, neutering male dogs
• if done before maturity, increases the risk of osteosarcoma (bone cancer) by a factor of 3.8; this is a
common cancer in medium/large and larger breeds with a poor prognosis.
• increases the risk of cardiac hemangiosarcoma by a factor of 1.6; this is a common cancer and
major cause of death in some breeds
• triples the risk of hypothyroidism
• increases the risk of geriatric cognitive impairment
• triples the risk of obesity, a common health problem in dogs with it the many associated health
problems associated with obesity
• quadruples the small risk (<0.6%) of prostate cancer
• doubles the small risk (<1%) of urinary tract cancers
• increases the risk of orthopedic disorders
• increases the risk of adverse reactions to vaccinations

On the positive side, spaying female dogs
• if done before 2.5 years of age, greatly reduces the risk of mammary tumors, the most common
malignant tumors in female dogs
• nearly eliminates the risk of pyometra, which otherwise would affect about 23% of intact female
dogs; pyometra kills about 1% of intact female dogs
• reduces the risk of perianal fistulas
• removes the very small risk (0.5%) from uterine, cervical, and ovarian tumors

On the negative side, spaying female dogs
• if done before maturity, increases the risk of osteosarcoma by a factor of 3.1; this is a common
cancer in larger breeds with a poor prognosis
• increases the risk of splenic hemangiosarcoma by a factor of 2.2 and cardiac hemangiosarcoma by
a factor of >5; this is a common cancer and major cause of death in some breeds
• triples the risk of hypothyroidism
• increases the risk of obesity by a factor of 1.6-2, a common health problem in dogs with many
associated health problems
• causes urinary “spay incontinence” in 4-20% of female dogs
• increases the risk of persistent or recurring urinary tract infections by a factor of 3-4
• increases the risk of recessed vulva, vaginal dermatitis, and vaginitis, especially for female dogs
spayed before puberty
• doubles the small risk (<1%) of urinary tract tumors
• increases the risk of orthopedic disorders
• increases the risk of adverse reactions to vaccinations[/QUOTE]

Źródło: [url]http://www.woodhavenlabs.com/documents/earlyspayneuter.pdf[/url]

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

Announcements

×