Jump to content
Dogomania

Dopadła nas choroba Cushinga


kasia_r
 Share

Recommended Posts

Niestety ja też dołączam do grona tych co stracili.........

Moja sunia odeszła wczoraj. I nie było to łatwe odejście. Mimo iż wiedziałam, że ten dzień nadchodzi, to nie wiedziałam że będzie to tak nagle i tak tragicznie. Czuła się bardzo dobrze, trochę pokasływała jak to przy chorym sercu. W pewnym momencie zaczęła bardzo ciężko oddychać. Wet mógł być dopiero za pół godziny, więc pozostało mi czekać i patrzeć, bo nic nie mogłam zrobić. Patrzyłam jak się dusi nie mogąc złapać oddechu. Jej spojrzenia pełnego bólu chwilę przed śmiercią nie zapomnę do końca życia. Najgorsze w tym wszystkim jest nie to, że odeszła, tylko to, że stało się to w taki sposób a ja byłam bezsilna i nic nie mogłam zrobić. Wygrała z cushingiem, a zabiła ja niewydolność krążenia. Była z nami 15 lat i 3 tygodnie.

Dziękuję Ci Maleńka za to że byłaś i nas pokochałaś........

 

Themagda trzymaj się ciepło, bardzo Ci współczuję. Bardzo dobrze wiem co czujesz, co przeżywasz

Link to comment
Share on other sites

Trzymaj się Mazda ja popłakuje bez przerwy, nie wiem jak długo tak będe rozpaczac , nie mam co pisać o tym bo zaraz wiecej płacze , jestem od płaczu już spuchnięta. Szkoda ze mała tak musiała cierpieć , moja nie cierpiaała myśle że nie bo nawet nie pisnęła zsnęła , gorzej było z kroplówkami i wetem bo trzesła się że do niech jeżdzę te ostatnie dni byłam codziennie na kroplówkach no to straszne szkoda ze tak się dzieje , Psa się strasznie kocha jak człowieka. Zawsze będzie pięknym wspomnienie , dała mi tyle szczęścia, na szczęscie narobilam pełno filmików z nią, zdjęc mam co oglądać ale wiecej od tego płaczę.

 

Co do Vetorylu mam 30 mg 29 tabletek i 6 tabletek po dychu, wszystko razem za 130 zeta oddam no plus przesyłka za pobraniem mój telefon 536 19 52 50

Nie ukrywam że mi zalezy bo mnie weterynarze zjedli zywcem ,jestm goluteńka z hajcem.

Link to comment
Share on other sites

21 godzin temu, mazda73 napisał:

Niestety ja też dołączam do grona tych co stracili.........

Moja sunia odeszła wczoraj. I nie było to łatwe odejście. Mimo iż wiedziałam, że ten dzień nadchodzi, to nie wiedziałam że będzie to tak nagle i tak tragicznie. Czuła się bardzo dobrze, trochę pokasływała jak to przy chorym sercu. W pewnym momencie zaczęła bardzo ciężko oddychać. Wet mógł być dopiero za pół godziny, więc pozostało mi czekać i patrzeć, bo nic nie mogłam zrobić. Patrzyłam jak się dusi nie mogąc złapać oddechu. Jej spojrzenia pełnego bólu chwilę przed śmiercią nie zapomnę do końca życia. Najgorsze w tym wszystkim jest nie to, że odeszła, tylko to, że stało się to w taki sposób a ja byłam bezsilna i nic nie mogłam zrobić. Wygrała z cushingiem, a zabiła ja niewydolność krążenia. Była z nami 15 lat i 3 tygodnie.

Dziękuję Ci Maleńka za to że byłaś i nas pokochałaś........

 

Themagda trzymaj się ciepło, bardzo Ci współczuję. Bardzo dobrze wiem co czujesz, co przeżywasz

Smutno zakończył się ten tydzień. 

Trzymaj się Mazda73. Baaardzo Ci współczuje, że sunia odeszła i że tak nagle.

Przeżyła z Cushingiem -baardzo długo - jeśli dobrze pamiętam aż 5 lat.

Ach- jak Ci zazdroszczę. Sunia miała bardzo dobrego opiekuna i weta. Jeju, mój to chyba nie przyjechałby.

Wpadaj czasem na forum- jeśli będziesz miała siłę i ochotę. Masz ogromną wiedzę i doświadczenie.

 

 

Link to comment
Share on other sites

12791079_1265085970173721_60195965161784Już mam nowego Yorka , nowa sunię, nie jest to moja Puśka ale jest taka maleńka mniejsza od Puśki wazy 1.300 kg i jest wedłóg mnie zagłodzona mozna jej liczyć kręgi na kręgosłupie i żeberka. Była w duzej hodowli takiej na 30 i wiecej psów kilku ras i myśle ze te psy jej wyjadały zanim ona zdołałla skończyć , Była niepotrzebna bo nie rodziła , urodziła raz i musieli ją wysterylizować bo coś jej nie tak było z macicą ma 5 lat . Pusi nie zastąpi jest bardzo inna i też dziwna bo zawsze przebywała w takiej duej hali co pod ścianami były kojce , miski i woda a też podkłady do sikania i w zime nie wychodziła , psów dużo nie była pieszczona indywidualnie nie umie chodzic na smyczy no w ogóle pies niczego nie nauczony ani żadnych komend , np siadaj , choc , idziemy na spacer itp nic nie rozumie tak jak Puśka , ogromna robota przedemną tyle muszę ją nauczyc ale bardzo jej sie podoba pieszczenie i wspólne jedzenie kurczaka . No tylko ze to nie jest Pusia a Pipi.

 

Ponawiam propozycję Vetoryl za 100 zł 29 kapsułek po 30 mg i 6 kapsulek po 10 mg no plus wysyłka za pobraniem. Taniej nigdzie nie dostaniecie Vetoryl nowiutki. Puśka zużyła 1 kapsułkę. mój telefon 536 19 52 50

Link to comment
Share on other sites

Moi Drodzy,

chciałam Wam przekazać,że 25.11.2015, odeszła moja Kora.

 

o6eejs.jpg

 

Trafiła do mnie baardzo schorowana i utuczona. Po zdiagnozowaniu ZC większość się poprawiła.

Na dzień dobry wyniki wątroby były dramatyczne, ale po leczeniu wróciły do normy.

Nawet na tydzień przed śmiercią wyniki prób wątrobowych u prawie 14 letniego psa mieściły się w normie.

Zabiły ją pozostałe choroby: nowotwory, niewydolność serca, płuc, nerek i trzustki.

Prawie 4 lata co dzień przyjmowała Vetoryl, jest to ciężka choroba, ale można ją oswoić.

Więc jeśli psiak zostanie odpowiednio szybko zdiagnozowany i leczony, wiele objawów można usunąć.

Jeśli ktoś więc dopiero trafił do tego tematu, niech nie załamuje rąk, wszystko jest do zrobienia. Mi ten temat wiele pomógł i uspokoił mnie :)

 

 

No i stało się tak,że pozostały mi leki, resztę już rozdałam, ostał się Vetoryl (tu założyłam temat o sprzedaży:

). Jeśli wiecie o jakieś fundacji mającej pod opieką psa z ZC , proszę też o kontakt, mogę troche oddać bezpłatnie.

Link to comment
Share on other sites

Jednak cia gle myślę o Puśce , inne psy na Vetorylu dały radę nawet 4-5 lat a moja Pusieńka nie dała , strasznie tęsknię, Ale dobrze ze wzięłam tą zagłodzoną Yorczke . Pipi ma same kosci ani grama mięsa czy tłuszczyku, aż nie jest przyjemnie ja dotykać bo po prostu to szkielet, najważniejsze zeby te kosci sie troche schowały , kręgosłup widać przez futerko nawet bo na kregach futerko się rozchyla i tak mi jej szkoda musiała być trochę głodzona, jak moze pies byc w takim stanoe jak szkielet. Takie szkielety to pokazują ja sie znecaja nad psem a ona była w hodowli a nie na wsi przypieta łańcuchem, jak moze tak wyglądać. No mam robotę przy niej sporą.

Link to comment
Share on other sites

O 6.03.2016o16:45, uxmal napisał:

Smutno zakończył się ten tydzień. 

Trzymaj się Mazda73. Baaardzo Ci współczuje, że sunia odeszła i że tak nagle.

Przeżyła z Cushingiem -baardzo długo - jeśli dobrze pamiętam aż 5 lat.

Ach- jak Ci zazdroszczę. Sunia miała bardzo dobrego opiekuna i weta. Jeju, mój to chyba nie przyjechałby.

Wpadaj czasem na forum- jeśli będziesz miała siłę i ochotę. Masz ogromną wiedzę i doświadczenie.

 

 

Tak, to prawda 5lat. Od kwietnia ubiegłego roku była już bez vetorylu. Objawów zc nie było, a ogólny stan się poprawiał. ZC został wykryty raczej przez przypadek. Podczas czyszczenia zębów wet jak zawsze oglądał ją z każdej strony. Wiadomo, jak śpi jest łatwiej. Zauważył, że brzuch jest trochę powiększony, ale za to skóra na brzuchu jest bardzo cieniutka i tak naprawdę nie ma ani grama tłuszczu. Sierść na brzuch też taka jakby trochę przerzedzona, ale łysych placków nie było. I tak jakby miała grubą szyję. Z piciem i sikaniem nie było kłopotów, wszystko w normie. Bardziej żeby wykluczyć a nie potwierdzić zrobiliśmy test hamowania deksametazonem. I niestety zamiast wykluczyć, potwierdził zc. Może dlatego że wykryty tak wcześnie pozwolił jej przeżyć tak długo. Nie wiem...   Wiem tylko, że jest strasznie. Pusto, smutno, beznadziejnie. Powroty do pustego domu, gdzie nikt nie wsadza kontrolnie nosa do torby z zakupami, nie patrzy z wyrzutem, że musi sam zostać w domu, radości na widok kluczyków od samochodu. Wczoraj poryczałam się jak głupia obierając jajko, bo przypomniałam sobie, że wystarczyło że stuknęłam jajkiem pies już był obok. Pierwsze jajko zawsze było jej. Podobnie było ze wszystkimi chrupiącymi warzywami; papryka, rzodkiewka, ogórek, kalarepa, marchewka. Zawsze musiała dostać, bo inaczej sie jeść nie dało. A tylko siedziała i patrzyła. A patrzyła tak, że można się było udławić. Długo bym mogła wymieniać. Praktycznie większość moich codziennych czynności łączyło się z konkretnymi reakcjami psa. Nawet głupie mycie zębów rano oznaczało koniec spania. Normalnie mogłam nawet leżeć w łóżku do południa, nawet do wieczora i w międzyczasie wstawać do łazienki to pies spał w łóżku zemną. Ale wystarczyło, że zaczęłam myć zęby, to wiedziała, że koniec tego dobrego i przenosiła się z łóżka do swojego legowiska... Dużo tego, aż za dużo

Wszyscy mi mówią, że mam wziąć nowego psa, ale ja nie chcę. Za bardzo boli i nie wiem czy dam radę kolejny raz przez to przechodzić. Ale nie mówię kategorycznie nie.

O 9.03.2016o18:29, themagda napisał:

... bardzo jej sie podoba pieszczenie i wspólne jedzenie kurczaka . No tylko ze to nie jest Pusia a Pipi.

Super, że masz Pipi. Kochaj ją i rozpieszczaj. Mam tylko nadzieję, że ten kurczak to nie jest taki kurczak którego sobie zrobiłaś na obiad, tylko że Ty masz swój kawalek, a ona swój specjalnie dla niej ugotowany.

I najważniejsze. Skoro wzięłaś jak z tak strasznego miejsca, to zrób jaj dokładne badania. Zbadaj serce, wątrobę i nerki. Zrób prześwietlenie, usg. Wyczyść uszy i zęby. Przeanalizuj odrobaczania i szczepienia

 

Link to comment
Share on other sites

O 9.03.2016o21:12, Szczurosława napisał:

Moi Drodzy,

chciałam Wam przekazać,że 25.11.2015, odeszła moja Kora.

 

o6eejs.jpg

 

Trafiła do mnie baardzo schorowana i utuczona. Po zdiagnozowaniu ZC większość się poprawiła.

Na dzień dobry wyniki wątroby były dramatyczne, ale po leczeniu wróciły do normy.

Nawet na tydzień przed śmiercią wyniki prób wątrobowych u prawie 14 letniego psa mieściły się w normie.

Zabiły ją pozostałe choroby: nowotwory, niewydolność serca, płuc, nerek i trzustki.

Prawie 4 lata co dzień przyjmowała Vetoryl, jest to ciężka choroba, ale można ją oswoić.

Więc jeśli psiak zostanie odpowiednio szybko zdiagnozowany i leczony, wiele objawów można usunąć.

Jeśli ktoś więc dopiero trafił do tego tematu, niech nie załamuje rąk, wszystko jest do zrobienia. Mi ten temat wiele pomógł i uspokoił mnie :)

 

 

No i stało się tak,że pozostały mi leki, resztę już rozdałam, ostał się Vetoryl (tu założyłam temat o sprzedaży:

). Jeśli wiecie o jakieś fundacji mającej pod opieką psa z ZC , proszę też o kontakt, mogę troche oddać bezpłatnie.

Być może Malawaszka będzie coś wiedziała.

W marcu umarł piesek MARS. Mieszkał w hoteliku:(

 

Link to comment
Share on other sites

A ja w strachu do pojutrze. chyba now sunia ktorą wzięam tez ma cushinga, wet zauważył bjawy po badaniu bede wiedzieć. Strasznei sie boję ale ma na nsku skorupkę i na uszkach i na około oczu czarne . dlaczego ja mam az takiego pecha.

Na razie Vetoryl nie aktualny.

Link to comment
Share on other sites

Nie wiem czy i ja nie dołączę do tematu.. jeszcze jutro będzie drugi wynik, aż wyć mi się chce. Tylko wydaje mi się, że nawet jeśli , to chyba początek choroby, bo 3 m-ce temu wyniki były ok i nie było żadnych objawów.

Robiłyśmy na razie badanie moczu stosunek kortyzolu do kreatyniny i wyszło ciut ponad normę.

1. Stosunek kortyzol/kreatynina 27,6 (norma do 26,5)

2.Kortyzol 10,3 (nie ma podanej wartości min i max)

3. Kreatynina 10289,3 umol / l  (norma 88,4 - 9370,4

Teraz już pozamiatany mam dzień do jutra. Jutro się dowiemy czy się to zwiększa, czy zmniejsza, czy jest tak samo. W zależności od tego, będziemy dalej diagnozować. Jeśli będzie ponad normę, zrobimy test hamowania deksametazonem.

 

Nasza dziewczyna żyje dopiero 8 lat..a ja bym chciała drugie tyle z nią przeżyć

 

Link to comment
Share on other sites

Moja Puśka miala czarne plamy a potem zrobiła sie na nich skorupa, dlatego ak teraz widzę u mjej Laluni czarne obwódki na oczkach  czarne plamy na uszach to panikuję. Czy mozna miec az takiego pecha żeby nowy piues tez to miał i to młody bo ma 5 lat , no to było by jakjieś wyjatkowe fatm nade mną wiszące. Pojutrze sie dowiem . Najgorzej ze Lalunia jest bardzo grzeczna i sika tylko na płachte z Apteki i na trawnik . Nie umiem jej pobrać moczu . Puśka robiła na kafelki wiec byo łatwo. Jak wy pobieracie mocz? bo nie mam pomyłu

Link to comment
Share on other sites

Czytam ulotkę Vetorylu i zdanie , cyt:

" W trakcie leczenia zanotowano niewielką ilość nagłych zgonów" jestem przerażona!!! ZGONÓW? co znaczy niewielka ilość...? o Jezu...

Myślałam, że z moczem będzie kłopot, ale wet nam podpowiedział. Kupiłam taką łyżkę w sklepie z akcesoriami kuchennymi i jak mała zaczyna siku robić rano to jej szybko podstawiam tą łychę, potem z łychy wlewam do pojemniczka. Tylko dobranie rozmiaru łyżki jest ważne, musi być taka żeby bez skrępowania weszła między łapki tylne, nie dotykając gdzie nie trzeba, bo inaczej przestałaby sikać z stresu. W sumie (na szczęście) udaje się to zupełnie bezproblemowo).

Jak mała sika na trawnik to wtedy jej podłóż coś, na spacerze chyba najlepiej .

 

Themagda , a co się działo potem z miejsce, gdzie pojawiały się plamy ? Robiła się skorupa i odpadały i tworzyły  na nowo, czy skorupa zostawała tak?

Link to comment
Share on other sites

55 minut temu, wioletka155 napisał:

Czytam ulotkę Vetorylu i zdanie , cyt:

" W trakcie leczenia zanotowano niewielką ilość nagłych zgonów" jestem przerażona!!! ZGONÓW? co znaczy niewielka ilość...? o Jezu...

Myślałam, że z moczem będzie kłopot, ale wet nam podpowiedział. Kupiłam taką łyżkę w sklepie z akcesoriami kuchennymi i jak mała zaczyna siku robić rano to jej szybko podstawiam tą łychę, potem z łychy wlewam do pojemniczka. Tylko dobranie rozmiaru łyżki jest ważne, musi być taka żeby bez skrępowania weszła między łapki tylne, nie dotykając gdzie nie trzeba, bo inaczej przestałaby sikać z stresu. W sumie (na szczęście) udaje się to zupełnie bezproblemowo).

Jak mała sika na trawnik to wtedy jej podłóż coś, na spacerze chyba najlepiej .

 

Themagda , a co się działo potem z miejsce, gdzie pojawiały się plamy ? Robiła się skorupa i odpadały i tworzyły  na nowo, czy skorupa zostawała tak?

Wioletka155,

Nagłe zgony są spowodowane połączeniem Vetorylu z np. Lotensinem (lub jakimkolwiem lekiem obniżającym ciśnienie).

Takie połączenie stosuje się, bądź nie w przypadku, kiedy pies choruje na Cushinga i ma rozpoznany białkomocz.

Białkomocz leczy się obniżając ciśnienie .

Lek Lotensin obniża ciśnienie poprzez regulowanie poziomu Aldosteronu. Aldosteron jest jednym z  hormonów regulującyh gospodarkę elektorlitową.

A głownie sód i potas.

Natomiast Vetoryl -powoduje obniżenie kortyzolu i aldosteronu.

I kółko się zamyka.

Rozrególowanie  gospodarki w/w elektrolitów  może powodować nagły zgon.

Adlosteron można zbadać (znalazłam ostatnio laboratorium). Sód i potas też.

W przypadku Cushingowców i nerkowców trzeba zastanowić się czy leczyć oba zjawiska chorbowe czy jedno z nich. Sprawdzać krew/mocz i obserwować.

Nielczony białkomocz też nie rokuje długiego życia.

 

 

 

 

Link to comment
Share on other sites

Dziękuję za odp:* Teraz w tym stresie i dole-każda jest dla mnie bardzo cenna.

Robiłyśmy komplet badań (wątrobowe, nerkowe i tarczycę) w grudniu przed operacją wiązadła. Lekko ponad normę (jednak nie zdyskwalifikowały jej do op.) były wątrobowe, ale naprawdę miminalnie. Teraz Alt, ASPat w normie , wysokie ALKP no i pije i pije i siusia i tak w kółko. Nie wiem czy to dużo czy mało, ale dzisiaj zmierzyłam ilość wypitej wody (a do rana daleko) to wyszło ok 3 szklanki od 9.00. Pies to wyrośnięta yorczka (ok 5,2 kg), apetyt ma różny-raz ma większy, raz kręci nosem i nie pochłania wszystkiego co się napatoczy. Od popołudnia analizuję objawy, czytam i z tych takich opisanych to u niej jest wzmożone pragnienie, siusianie i taka czarna plama na brzuszku, która o dziwo zmniejsza się od czasu powstania. Może jeszcze jest bardziej leniwa niż dotychczas, ale wciąż wiązałam to z operacją wiązadła, myślałam że stąd niechęć do dłuższych spacerów, bo Wet mówił że taki okres trwa kilka miesięcy a i tak pies nie odzyska 100% sprawności jak przed zerwaniem.

Miewa takie dni, kiedy sapie, szybko oddycha (trwa to krótko, z 5-10sekund i wraca do normy) ale to również było i jest powiązane (badania echo, ekg z grudnia 2015) z wadą serca- ubytek przegrody międzykomorowej części błoniastej o przepływie lewo-prawym oraz łagodny stopień niedomykalności B1. Ma zalecone dożywotnie Benakor (z Furosemidu kardiolog mówił, by zrezygnować) i kontrolę kardiologiczną 2x w roku . Czy ew.Benakor i Vetoryl nie będą kolidować? Ale może dodatkowo do tego wadliwego serduszka dochodzi ten Cushing i to się wszystko skumulowało. Biedna...

Jutro zrobimy mocz 2 raz i zobaczymy wynik, wet mówił że wynik nie jest zastraszająco wysoki i tylko odrobinę ponad normę, co sugeruje wczesny etap ewentualnej choroby i lepsze rokowanie, aniżeli gdy choroba jest zaawansowana. Jeśli wynik będzie nadal ponad normę , będziemy robić test hamowania w czwartek.

Link to comment
Share on other sites

54 minut temu, wioletka155 napisał:

Dziękuję za odp:* Teraz w tym stresie i dole-każda jest dla mnie bardzo cenna.

[...]

Miewa takie dni, kiedy sapie, szybko oddycha (trwa to krótko, z 5-10sekund i wraca do normy) ale to również było i jest powiązane (badania echo, ekg z grudnia 2015) z wadą serca- ubytek przegrody międzykomorowej części błoniastej o przepływie lewo-prawym oraz łagodny stopień niedomykalności B1. Ma zalecone dożywotnie Benakor (z Furosemidu kardiolog mówił, by zrezygnować) i kontrolę kardiologiczną 2x w roku . Czy ew.Benakor i Vetoryl nie będą kolidować? Ale może dodatkowo do tego wadliwego serduszka dochodzi ten Cushing i to się wszystko skumulowało. Biedna...

Jutro zrobimy mocz 2 raz i zobaczymy wynik, wet mówił że wynik nie jest zastraszająco wysoki i tylko odrobinę ponad normę, co sugeruje wczesny etap ewentualnej choroby i lepsze rokowanie, aniżeli gdy choroba jest zaawansowana. Jeśli wynik będzie nadal ponad normę , będziemy robić test hamowania w czwartek.

benazeprill to też Inhibitor ACE. czyli jak lotensin.

:(

Trzymam kciuki za Was.

Czy sunia była niedawno leczona sterydami? Albo jest leczona?

 

Link to comment
Share on other sites

No właśnie nie. Nie mamy więc pojęcia skąd to dziadostwo. Sterydem była leczona -Encorton z 5 czy 6 lat temu i to krótko, bo straszliwie po tym siurała i było to nie do opanowania. Na co to dostała- nie pamiętam teraz, wiem że był taki epizod krótki trwał parę dni .

Po op. wiązadła brała antybiotyk Ketrel i Cimalgex , ale od czasu podawania tych leków minęły gdzieś 2 miesiące. I trochę zaksakujące jest dla mnie to, że jeszcze w grudniu było ok, a teraz tak nagły skok tego ALKP. Gdyby nie to, że zaczęła więcej pić i sikać, nawet byśmy nie przypuszczali że cokolwiek może jej być. Wet pierwszy który usłyszał o piciu i sikaniu, pobrał krew i poszedł w kierunku wątroby, stąd wyszło wysokie ALKP, on sugerował że to może być od serca (co mnie trochę zdziwiło) i przepisał dodatkowo Upcard, którego w rezultacie jej nie podała, bo pojechałam wynik skonsultować do Pana, który operował wiązadło i to dopiero on mówił, by pójść w kierunku Cushinga i zacząć od pobrania moczu i porównania próbek z 2 dni . Wczoraj oddaliśmy pierwszy, wynik jw napisałam, dzisiaj rano oddaliśmy drugą próbkę i wynik a być jutro . prosiliśmy też o badanie ogólne mczu- więc jutro będzie wynik kolejny.

Tutaj a forum też mi gryf sugerowała badanie moczu, za co bardzo dziękuję, bo od pierwszego weta nie dostałam takiej sugestii.

Podsyłam raz jeszcze wynik z krwi:(

20160308_153819.jpg

 

jak to możliwe, że ALT jest taki dobry przy Cushingu ?

 

Nie boję się ceny leków, czy długotrwałości ew leczenia.. ale jak przeczytałam o tym zgonie, to mnie zmiotło.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...