Jump to content
Dogomania

Dopadła nas choroba Cushinga


kasia_r
 Share

Recommended Posts

[COLOR=#0000ff]A jeszcze jedno..pisałam już o tym wcześniej i chyba Danka0 też pisała. Każdy weterynarz leczący psy z Cushingiem może zamawiać lekarstwa niedostępne w Polsce np. w Anglii. Na 1 chorego pieska może jednorazowo zamówić do 5 opakowań leku. I tak za lek płaci się z góry...ja tak płaciłam jak zamawiałam przez Centrum Weterynarii...zapłaciłam i dopiero wtedy pośrednik realizował zamówienie...więc nie bardzo rozumiem dlaczego weterynarze nie chcą zamawiać sami??? Za duży kłopot???
Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo zdrówka pieskom i ich właścicielom oczywiście też. :) :*

[/COLOR]

Link to comment
Share on other sites

Ja tak czytelnie wypisane recepty dostaję od samego początku :). A skoro realizują takie cuda, to nie widzę konieczności męczenia się z ich receptą. Ich recepty można wykorzystać do zamawiania wielokrotnego (są ważne chyba przez 6 miesięcy). Wysyła się raz i następnie co miesiąc można zamawiać bez konieczności dosyłania nowej. Dla mnie to bez różnicy bo to i tak jest porcja na 4 miesiące, a u weta jestem raz w miesiącu i w każdej chwili bez problemu może mi wypisać receptę. Jeśli chodzi o płatność, to wcześniej trzeba było płacić paypalem też za pomocą karty lub przelewu, a teraz płaci się wpisując bezpośrednio numer karty. Takie drobne ułatwienie.

czemu weterynarze nie chcą zamawiać? Bo to trochę kłopotliwe jest. Zamawiać na konkretnego psa, faktury, księgowanie. W razie czego (śmierć zwierzaka) muszą to zutylizować. Jak robiłam prywatne śledztwo to się trochę dowiedziałam. Pisałam o tym jakieś pół roku temu, kiedy podobna firma do PDO nie chciała wysyłać leków do Polski, bo podobno się przepisy zmieniły.
Mniejsza o to. Ważne że są leki i zwierzaki czują się lepiej. Bo o to w tym wszystkim chodzi :))

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Nicolette1']Nie musi mieć nowotworu. Jeśli tak szybko nastąpiła poprawa. Jak się pies zachowuje przy nadnerczowo-przysadkowym z guzem przysadki wiem bardzo dobrze bo moja sunia miała Cushinga z guzem przysadki mózgowej, o czym uprzedzała nas lekarka Figi i mówiła na co mam zwracać uwagę. Była leczona Vetorylem ale zdążyła zużyć tylko 2 opakowania a z trzeciego tylko 3 kapsułki. Guz rósł bardzo szbko i szybko następowało pogorszenie zdowia. Ataki padaczki udało nam się hamować Luminalem tylko przez 3 tygodnie..a potem 1 atak, płacz, porażenie tylnych łapek, pogorszenie koordynacji i nie było ratunku...w marcu minie rok jak nie ma jej z nami.
A ile kosztuje leczenie...4 lata leczenia wątroby 100 zł miesięcznie za leki, co 6tyg. potem co 3 m-ce kompleksowe badanie krwi, USG, prześwietlenia, 2 poważne operacje a na koniec Cushing. Do tego leki osłaniające wątrobę (BioProtect) i na zwiększenie odporności...nawet nie napiszę ile to wszystko kosztowało. Ale nie żałuję ani złotówki wydanej na leczenie. Przynajmniej przeżyła ostatnie 4 lata dobrze.
Pozdrawiam.[/QUOTE]




[b]Nicoleette1[/b], wrócę do Twojej odpowiedzi.
Jeśli nie nowotwór to co? Sterydów nie brała żadnych, przynajmniej u mnie, a że na USG nadnercza w porządku to obstawiam przysadkę. Miała też zmiany w zachowaniu, wet stwierdził,że to może być demencja starcza. Korek potrafiła gubić się w znanym terenie, przejść spanikowana obok mnie szukając mnie, etc.
W dalszych postach było mówione,że wpływie stresu a ZC.
Korka mam niecałe 2 lata, a ona sama w styczniu skończyła 12. Jest ze schroniska, dokąd trafiła po śmierci właścicielki. Była w głębokiej depresji, kompletnie obojętna na wszystko. Do tej pory z nadzieją podchodzi do starszych kobiet,i jej rozczarowanie jest bardzo przykrym widokiem...
Czy więc możliwe,że te "życiowe zawirowania" Korka sprowadziły na nią ZC?
Po trafieniu do mnie miała kontrolne badania krwi, i tylko fosfataza była nieznacznie powiększona i zrzuciliśmy to na wiek.

Niemniej , jaka przyczyna by nie była, Wet uważa,że Vetoryl jest lekiem stosowanym już do końca, więc jestem szczerze zdziwiona ,że u jednej z dziewczyn z wątku, był stosowany tylko tymczasowo. To jak to w końcu jest?

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Szczurosława']
Niemniej , jaka przyczyna by nie była, Wet uważa,że Vetoryl jest lekiem stosowanym już do końca, więc jestem szczerze zdziwiona ,że u jednej z dziewczyn z wątku, był stosowany tylko tymczasowo. To jak to w końcu jest?[/QUOTE]

może tam nie było Cushinga, albo był tylko wywołany podawaniem sterydów i dlatego była taka możliwość, że się cofnęło

[QUOTE]Miała też zmiany w zachowaniu, wet stwierdził,że to może być demencja starcza. Korek potrafiła gubić się w znanym terenie, przejść spanikowana obok mnie szukając mnie, etc.[/QUOTE]

mój Zgredek ma identyczne akcje :( i wiele innych takich staruszkowych, a ostatnio to już bardzo mi sie posunał wiekowo i się martwię o niego, musiałam zwiększyć dawkę vetorylu do 30 mg, a na początku wystarczało 15 mg, a nawet mniej

Link to comment
Share on other sites

[quote name='malawaszka']może tam nie było Cushinga, albo był tylko wywołany podawaniem sterydów i dlatego była taka możliwość, że się cofnęło[/quote]

Faktycznie, zapomniałam o sterydowym :splat:


[quote]mój Zgredek ma identyczne akcje :( i wiele innych takich staruszkowych, a ostatnio to już bardzo mi sie posunał wiekowo i się martwię o niego, musiałam zwiększyć dawkę vetorylu do 30 mg, a na początku wystarczało 15 mg, a nawet mniej[/QUOTE]


A próbowałaś może jakieś leki poprawiających neurologicznie? Korek przez jakiś czas brała Memotroopil (400mg x 1 dziennie), i była bardziej kontaktowa. Zmniejszyła się ilość tych "niekontaktujących" dni. Ale potem wycofano tą dawkę, a 800mg to już nie są kapsułki tylko tabsy wielkie jak dla konia, więc Korek stwierdziła,że już ich nie chce brać...
To jest lek ludzki, na receptę, ok.10zł.
Można spróbować, nie zaszkodzi.
I zdrówka dla Zgredka :)

Link to comment
Share on other sites

[COLOR=#0000cd]O stresie powodującym ZC nadnerczowo-przysadkowym pisałam ja...prawie 80% psów chorujących na ZC ma ten typ Cushinga, a tylko 20% sam nadnerczowy. Jeśli został szybko zdiagnozowany i szybko nastąpiła poprawa po Vetorylu, to istnieje taka możliwość, że może brać Vetoryl co drugi dzień lub później wcale, ale to by musiał być Cushing po sterydach czyli jatrogenny a i tak trzeba by robić badania kontrolne, bo chociaż zmian zewnętrznych by nie było, to mogą być wewnętrzne i nawrót choroby. Przy tym gorszym z 80% duża część ma guza przysadki mózgowej, tak jak moja sunia miała. Oba przypadki leczy się tak samo, tylko przy guzie to nie pomaga. Operacji usuwania guza przysadki zwierzętom normalnie się nie robi. [/COLOR][COLOR=#0000ff]A objawy..pisałam o tym wcześniej. Pierwsze tak jak przy zwykłym ZC...picie, sikanie, nadmierny apetyt, powiększony brzuszek, ewentualne łysienie po bokach...to po Vetorylu ustępuje. Potem jak w wypadku mojej suni pchanie noska w szpary, sapanie przy tym, niepokój, potem nagle zaczęła dostawać ataki padaczki..trwał taki atak krótko ale się powtarzały. Ustąpiły po podawaniu Luminalu ale sunia była osowiała, łepek trzymała w dole, nosek częściej pchała w szpary między oparciem a podłokietnikiem fotela, drżenie ciałka od łepka do łopatek, niepokój, brak koordynacji..jak jadła czy piła pilnowałam ją, bo zaczynała a potem szukała miseczki i trzeba było ją przesuwać, obracać. Itp....aż do ostatniego ataku, porażenia tylnych łapek i popłakiwania.
Twoja może mieć ze stresu, jeśli nie ma guza to po podawaniu odpowiedniej dawki leku, objawy powinny ustąpić. A jeśli nie...to już nie wiem.
[/COLOR]

Link to comment
Share on other sites

[COLOR=#0000ff]I faktycznie częściowo mogą to być zmiany starcze. U Figi ich nie było. Miała prawie 15 lat i gdyby nie wątroba i ZC, to była w bardzo dobrym stanie ogólnym. Wyniki morfologii i moczu bardzo dobre, organy wewnętrzne zdrowe, kręgosłup, serce, śledziona, płuca stan bardzo dobry. Tylko pogarszająca się po 4 latach wątroba i ZC....:([/COLOR]

Link to comment
Share on other sites

[b]Malawaszka[/b], nieźle brzmi ten brainactiv balance, może kiedyś i my spróbujemy.
Szkoda tylko,że Zgredkowi już nie pomaga:(

[b]Nicolette1[/b], jedna na wetek opowiadała mi ,że w Polsce są podejmowane próby usunięcia przysadki. Mówiła ,że w Warszawie jakiś profesor usuwał u kota przez nos, ale jak sama powiedziała, "jeśli nie słychać o tym szerzej, to nie ma się co nakręcać na razie".

15 lat Figi, to naprawdę ładny wiek, przykro mi ,że nie udało się podarować jej więcej czasu :(

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Szczurosława'][B]Malawaszka[/B], nieźle brzmi ten brainactiv balance, może kiedyś i my spróbujemy.
Szkoda tylko,że Zgredkowi już nie pomaga:(

[B]Nicolette1[/B], jedna na wetek opowiadała mi ,że w Polsce są podejmowane próby usunięcia przysadki. Mówiła ,że w Warszawie jakiś profesor usuwał u kota przez nos, ale jak sama powiedziała, "jeśli nie słychać o tym szerzej, to nie ma się co nakręcać na razie".

15 lat Figi, to naprawdę ładny wiek, przykro mi ,że nie udało się podarować jej więcej czasu :([/QUOTE]

[COLOR=#0000ff][/COLOR][COLOR=#0000ff]To coś jej się pomyliło. Parę miesięcy temu było w TV że usuwali przez nos takiego guza ale człowiekowi. Chyba w USA. A co do psa...mając tak długi pyszczek jaki miała Figa, jamniczka, raczej nie byłoby to możliwe. Za daleka droga do mózgu. Prędzej u kota i u piesków z krótkim pyszczkiem.
Pozdrawiam.

[/COLOR]
[COLOR=#0000ff][/COLOR]

Link to comment
Share on other sites

[B][COLOR=purple]SOS my zaczynamy przegrywać walkę z cushingiem…[/COLOR][/B] :-(

[COLOR=purple]Po tylu miesiącach, kiedy było dobrze i kiedy też bywały problemy i kiedy za każdym razem udało się jeszcze pomóc psiakowi, to teraz nie jest dobrze… [/COLOR]

[COLOR=purple]Mój psiak stracił zupełnie apetyt i nie chce jeść… coraz trudniej też podać mu (przemycić w jedzeniu) te wszystkie leki, które musi codziennie dostawać. A jak dalej nie będzie chciał jeść to i tak w końcu zabraknie mu sił do walki z chorobą…[/COLOR]
[COLOR=purple]Próbowaliśmy różnych rzeczy: zmniejszenia dawki vetorylu, odstawienia hormonu, ale nic nie pomogło…
Wyniki krwi robione w grudniu 2013 roku były lepsze od tych robionych na początku choroby, gdzie na początku w marcu 2013 roku ALP wynosiło 821, to na koniec stycznia tego roku tylko 223, inne wyniki też lepsze, glukoza w normie, w moczu też nic nie wyszło.[/COLOR]
[B][COLOR=purple]
I właściwie, to kiedy już nie wiemy co robić, i kiedy wet nie potrafi nam już pomóc, to chyba pozostało nam już tylko jedno… czekanie na śmierć.[/COLOR][/B]

[COLOR=purple]I mimo że jest mi strasznie ciężko to, chyba już się z tym pogodziłam, bo przez te ostatnie miesiące wiedząc jak bardzo chory jest mój psiak, to miałam dość czasu, żeby się z nim pożegnać. [/COLOR]

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Majcia'][B][COLOR=purple]SOS my zaczynamy przegrywać walkę z cushingiem…[/COLOR][/B] :-(

[COLOR=purple]Po tylu miesiącach, kiedy było dobrze i kiedy też bywały problemy i kiedy za każdym razem udało się jeszcze pomóc psiakowi, to teraz nie jest dobrze… [/COLOR]

[COLOR=purple]Mój psiak stracił zupełnie apetyt i nie chce jeść… coraz trudniej też podać mu (przemycić w jedzeniu) te wszystkie leki, które musi codziennie dostawać. A jak dalej nie będzie chciał jeść to i tak w końcu zabraknie mu sił do walki z chorobą…[/COLOR]
[COLOR=purple]Próbowaliśmy różnych rzeczy: zmniejszenia dawki vetorylu, odstawienia hormonu, ale nic nie pomogło…
Wyniki krwi robione w grudniu 2013 roku były lepsze od tych robionych na początku choroby, gdzie na początku w marcu 2013 roku ALP wynosiło 821, to na koniec stycznia tego roku tylko 223, inne wyniki też lepsze, glukoza w normie, w moczu też nic nie wyszło.[/COLOR]
[B][COLOR=purple]
I właściwie, to kiedy już nie wiemy co robić, i kiedy wet nie potrafi nam już pomóc, to chyba pozostało nam już tylko jedno… czekanie na śmierć.[/COLOR][/B]

[COLOR=purple]I mimo że jest mi strasznie ciężko to, chyba już się z tym pogodziłam, bo przez te ostatnie miesiące wiedząc jak bardzo chory jest mój psiak, to miałam dość czasu, żeby się z nim pożegnać. [/COLOR][/QUOTE]

Kiedy moja psina po kilku miesiącach przyjmowania Vetorylu zaczęła tracić apetyt i dodatkowo pojawiło się drżenie łapek. Wtedy właśnie weterynarz kazała stopniowo zmniejszyć dawkę Vetorylu (to dość szybko pomogło), a potem zupełnie odstawiliśmy. Okazało się, ze wyniki badań też się poprawiły i że byliśmy blisko przedawkowania leku. W czasie kiedy sunia nie chciała za bardzo jeść dawaliśmy jej Vetoryl w smakołykach (nawet kawałku pasztetowej którą uwielbia) bo weterynarz powiedziała ze musi przyjmować lek z czymś tłustym. Inne leki - np. na wątrobę mieszaliśmy z odrobiną wody i wlewaliśmy do pyska. Moze spróbuj w ten sposób - skusić psa smakołykami a jak to się nie da to niestety trzeba trochę pieska przymusić.

Czy w czasie kiedy pies stracił apetyt, sprawdzałaś co dzieje się z Cushingiem przy pomocy testów? Czy robiłąś tylko test na wątrobę? Czy były inne objawy Cushinga - np. częste siusianie i picie?

Nie poddawaj się - dopoki piesek żyje jest szansa. Musisz czasem sprawdzic pewne rzeczy dwa razy (mam na mysli testy) i obserwowac psiaka.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='madz.ia']Kiedy moja psina po kilku miesiącach przyjmowania Vetorylu zaczęła tracić apetyt i dodatkowo pojawiło się drżenie łapek. Wtedy właśnie weterynarz kazała stopniowo zmniejszyć dawkę Vetorylu (to dość szybko pomogło), a potem zupełnie odstawiliśmy. Okazało się, ze wyniki badań też się poprawiły i że byliśmy blisko przedawkowania leku. W czasie kiedy sunia nie chciała za bardzo jeść dawaliśmy jej Vetoryl w smakołykach (nawet kawałku pasztetowej którą uwielbia) bo weterynarz powiedziała ze musi przyjmować lek z czymś tłustym. Inne leki - np. na wątrobę mieszaliśmy z odrobiną wody i wlewaliśmy do pyska. Moze spróbuj w ten sposób - skusić psa smakołykami a jak to się nie da to niestety trzeba trochę pieska przymusić.

Czy w czasie kiedy pies stracił apetyt, sprawdzałaś co dzieje się z Cushingiem przy pomocy testów? Czy robiłąś tylko test na wątrobę? Czy były inne objawy Cushinga - np. częste siusianie i picie?

Nie poddawaj się - dopoki piesek żyje jest szansa. Musisz czasem sprawdzic pewne rzeczy dwa razy (mam na mysli testy) i obserwowac psiaka.[/QUOTE]

[COLOR=purple]Mój psiak zaczął tracić apetyt już jakieś 2 miesiące temu (właśnie wtedy poprosiłam o powtórzenie wyników krwi które były dobre), na początku wybierał z miski co lepsze, aż wreszcie całkiem odchodził od miski w której było jedzenie jakie zawsze lubił, i które stało tak długo aż kisło i wreszcie lądowało w koszu… [/COLOR]

[COLOR=purple]Psiak miał zmniejszoną dawkę vetorylu o ¼ ale to nie pomogło, nie było żadnej poprawy i wtedy wet stwierdził, że to nie jest sprawka vetorylu, żeby wrócić z powrotem do dawki którą dostawał od początku czyli 30 mg i że testu deksametazonem powtarzać nie trzeba.[/COLOR]

[COLOR=purple]Gdyby nie to, że przez ostatni miesiąc karmimy go wyłącznie gotowanym mięsem (wołowiną, kurczakiem) wędzoną kiełbasą i najlepszymi wędlinami to już by go z nami nie było… ta sytuacja jest o tyle kłopotliwa właśnie, że bardzo ciężko „namówić go” do zjedzenia leków, kiedy już nawet czasami nie chce patrzeć na szynkę czy kiełbasę a na siłę nie da rady mu nic dać, bo jeszcze by nas pogryzł… [/COLOR]
[COLOR=purple]Psiak zawsze jadł wszystko, nie gardził niczym nawet suchą karmą, zaglądał do kuchni i jeszcze szczekał żeby wymusić jakiś smaczny kąsek, a teraz omija kuchnię z daleka…[/COLOR]

[B][COLOR=purple][B]Sama już nie wiem, może by mu spróbować zmniejszyć vetoryl o połowę… może ta ¼ to było za mało?[/B][/COLOR][/B]

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Majcia'][COLOR=purple]Mój psiak zaczął tracić apetyt już jakieś 2 miesiące temu (właśnie wtedy poprosiłam o powtórzenie wyników krwi które były dobre), na początku wybierał z miski co lepsze, aż wreszcie całkiem odchodził od miski w której było jedzenie jakie zawsze lubił, i które stało tak długo aż kisło i wreszcie lądowało w koszu… [/COLOR]

[COLOR=purple]Psiak miał zmniejszoną dawkę vetorylu o ¼ ale to nie pomogło, nie było żadnej poprawy i wtedy wet stwierdził, że to nie jest sprawka vetorylu, żeby wrócić z powrotem do dawki którą dostawał od początku czyli 30 mg i że testu deksametazonem powtarzać nie trzeba.[/COLOR]

[COLOR=purple]Gdyby nie to, że przez ostatni miesiąc karmimy go wyłącznie gotowanym mięsem (wołowiną, kurczakiem) wędzoną kiełbasą i najlepszymi wędlinami to już by go z nami nie było… ta sytuacja jest o tyle kłopotliwa właśnie, że bardzo ciężko „namówić go” do zjedzenia leków, kiedy już nawet czasami nie chce patrzeć na szynkę czy kiełbasę a na siłę nie da rady mu nic dać, bo jeszcze by nas pogryzł… [/COLOR]
[COLOR=purple]Psiak zawsze jadł wszystko, nie gardził niczym nawet suchą karmą, zaglądał do kuchni i jeszcze szczekał żeby wymusić jakiś smaczny kąsek, a teraz omija kuchnię z daleka…[/COLOR]

[B][COLOR=purple][B]Sama już nie wiem, może by mu spróbować zmniejszyć vetoryl o połowę… może ta ¼ to było za mało?[/B][/COLOR][/B][/QUOTE]

Siłowe rozwiązanie u mojego psa sie sprawdziło, bo on jest malutki :) zakładam, że Twój jest trochę większy...

Przepraszam, że się dopytuję, ale te badania krwi, o których piszesz to był test na Cushinga? Wskaźniki watrobowe?

Moja weterynarz mówiła, że Vetoryl odstawiać należy stopniowo, ale też że [B]pierwsze skutki zwiększenia lub zmniejszenia dawki są widoczne po ok. 2 tygodniach.[/B] Czasem trzeba wrócić do poprzedniej dawki, bo coś nie zagra. W przypadku mojego psa dość szybko sytuacja sie poprawiała na początku leczenia i postanowilismy stopniowo odstawic Vetoryl, ale potem szybko okazalo sie, ze trzeba wrocic do poprzedniej dawki. Po pół roku spróbowaliśmy znowu ją zmniejszyc, bo pies też nie jadl i [B]drzaly u chwilami lapy[/B] i wtedy to zadzialalo. Nie pamiętam dokladnie o ile zmniejszalismy Vetoryl i jak czesto, ale mysle ze mogla to byc 1/4 w pewnym momencie, ale mój pies jest stosunkowo mały - waga ok. 7 kg. A jak czesto bierze Twój pies to 30mg Vetorylu i ile waży?

Dodatkowo ważne jest zwracanie uwagi na symptomy Cushiga widoczne "gołym okiem" - to o czym pisałam: częste siusianie, picie lub inne symptomy, którymi Cushing objawiał się u Twojego psa. To często jest pierwszy sygnał, że coś się u psa w organizmie zmienia i wtedy warto zrobić testy. W czasie najintensywniejszego leczenia mojego psiaka bylam w kontakcie z moja weterynarz srednio co 2 tygodnie (czesciej jesli dzialo sie cos niepokojacego) i zdawalam jej relacje na temat tego co zaobserwowalismy w domu. Na tej podstawie czesto podejmowalysmy decyzje o dalszych krokach - od czasu do czasu potwierdzalysmy to testem na Cushinga.

Piszesz o ALP troche wiekszym niz 200 - mysle ze jest nieduze jak na psa chorego na Cushinga. Nie mam wynikow mojego psiaka przed soba, ale mysle, że ALP Twojego psa jest wyzsze niz mojej Kuby, a ta juz nie bierze Vetorylu. Zerkne w ciagu dnia i Ci napisze jesli chcesz - dla porownania.

Jeszcze jedno pytanie - co jest przyczną Cushinga u Twojego psa - guz czy coś innego?

Link to comment
Share on other sites

[B][COLOR=purple]madz.ia[/COLOR] [/B][COLOR=purple]mój psiak to jamnik – to taka mała miniaturka rottweilera :lol: teraz waży ok. 10 kilo a wcześniej w czasie choroby utrzymywał wagę 11 kg. Vetoryl dostaje 1x dziennie 30 mg, nie ma żadnego guza, cushinga zafundowali mu weci lecząc u niego alergię sterydami.[/COLOR]

[COLOR=purple]Piszesz że, [/COLOR][I][COLOR=purple][B]pierwsze skutki zwiększenia lub zmniejszenia dawki są widoczne po ok. 2 tygodniach[/B], [/COLOR][/I][COLOR=purple]a nam wet kazał robić próby 3 dniowe po których nie było żadnej poprawy i stwierdził również, że testu na cusinga powtarzać nie trzeba (test deksametazonem robiliśmy tylko na samym początku przed rozpoczęciem leczenia vetorylem). Sprawa jest o tyle trudna, że psiak oprócz vetorylu dostaje/dostawał też inne leki (niektóre odstawiliśmy) i że mogło się coś poplątać. [/COLOR]
[SIZE=3]
[SIZE=2][COLOR=purple]Będę mu jeszcze raz próbowała zmniejszyć vetoryl bo nie mam już żadnego innego pomysłu… [/COLOR][/SIZE][/SIZE]

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Majcia'][B][COLOR=purple]madz.ia[/COLOR] [/B][COLOR=purple]mój psiak to jamnik – to taka mała miniaturka rottweilera :lol: teraz waży ok. 10 kilo a wcześniej w czasie choroby utrzymywał wagę 11 kg. Vetoryl dostaje 1x dziennie 30 mg, nie ma żadnego guza, cushinga zafundowali mu weci lecząc u niego alergię sterydami.[/COLOR]

[COLOR=purple]Piszesz że, [/COLOR][I][COLOR=purple][B]pierwsze skutki zwiększenia lub zmniejszenia dawki są widoczne po ok. 2 tygodniach[/B], [/COLOR][/I][COLOR=purple]a nam wet kazał robić próby 3 dniowe po których nie było żadnej poprawy i stwierdził również, że testu na cusinga powtarzać nie trzeba (test deksametazonem robiliśmy tylko na samym początku przed rozpoczęciem leczenia vetorylem). Sprawa jest o tyle trudna, że psiak oprócz vetorylu dostaje/dostawał też inne leki (niektóre odstawiliśmy) i że mogło się coś poplątać. [/COLOR]
[SIZE=3]
[SIZE=2][COLOR=purple]Będę mu jeszcze raz próbowała zmniejszyć vetoryl bo nie mam już żadnego innego pomysłu… [/COLOR][/SIZE][/SIZE][/QUOTE]
Mam 2 propozycje..można mu podawać Vetoryl na 2 razy rano i wieczorem po pół dawki. Tak swojemu Zgredkowi podaje malawaszka. Zrobić jeszcze raz kompleksowe badanie krwi i sprawdzić jak wyglądają inne wyniki. Podać coś na apetyt i taki specjalny preparat w płynie z elektrolitami. Myśmy go podawali jak nie chciała pić wody...a druga...jest bardzo dobry specjalista od Cushinga w Ursusie. Dr Stokłosa. Przygotować sobie historię choroby/chorób i zadzwonić do niego. Coś doradzi i ewentualnie poda adres innego dobrego weta najbliżej miejsca zamieszkania pieska. Tak się z nim kontaktował inny właściciel chorego psa z okolic Lublina i właścicielka psa z Warszawy. Ona mi kiedyś napisała o tym weterynarzu, bo sama do niego chodzila i pomógł. Jest w wyszukiwarce. Spróbuję też teraz sprawdzić i napiszę za chwilę.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Nicolette1']Mam 2 propozycje..można mu podawać Vetoryl na 2 razy rano i wieczorem po pół dawki. Tak swojemu Zgredkowi podaje malawaszka. Zrobić jeszcze raz kompleksowe badanie krwi i sprawdzić jak wyglądają inne wyniki. Podać coś na apetyt i taki specjalny preparat w płynie z elektrolitami. Myśmy go podawali jak nie chciała pić wody...a druga...jest bardzo dobry specjalista od Cushinga w Ursusie. Dr Stokłosa. Przygotować sobie historię choroby/chorób i zadzwonić do niego. Coś doradzi i ewentualnie poda adres innego dobrego weta najbliżej miejsca zamieszkania pieska. Tak się z nim kontaktował inny właściciel chorego psa z okolic Lublina i właścicielka psa z Warszawy. Ona mi kiedyś napisała o tym weterynarzu, bo sama do niego chodzila i pomógł. Jest w wyszukiwarce. Spróbuję też teraz sprawdzić i napiszę za chwilę.[/QUOTE] Mam dane:
Tadeusz Stokłosa, Ursus
tel 228676080, +48502355473, +48509624622
Godz. od 8 do 22
Ma bardzo dobrą opinię i Przychodnię.
Może chociaż to pieskowi pomoże.
Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Majcia'][B][COLOR=purple]madz.ia[/COLOR] [/B][COLOR=purple]mój psiak to jamnik – to taka mała miniaturka rottweilera :lol: teraz waży ok. 10 kilo a wcześniej w czasie choroby utrzymywał wagę 11 kg. Vetoryl dostaje 1x dziennie 30 mg, nie ma żadnego guza, cushinga zafundowali mu weci lecząc u niego alergię sterydami.[/COLOR]

[COLOR=purple]Piszesz że, [/COLOR][I][COLOR=purple][B]pierwsze skutki zwiększenia lub zmniejszenia dawki są widoczne po ok. 2 tygodniach[/B], [/COLOR][/I][COLOR=purple]a nam wet kazał robić próby 3 dniowe po których nie było żadnej poprawy i stwierdził również, że testu na cusinga powtarzać nie trzeba (test deksametazonem robiliśmy tylko na samym początku przed rozpoczęciem leczenia vetorylem). Sprawa jest o tyle trudna, że psiak oprócz vetorylu dostaje/dostawał też inne leki (niektóre odstawiliśmy) i że mogło się coś poplątać. [/COLOR]
[SIZE=3]
[SIZE=2][COLOR=purple]Będę mu jeszcze raz próbowała zmniejszyć vetoryl bo nie mam już żadnego innego pomysłu… [/COLOR][/SIZE][/SIZE][/QUOTE]

Ja bym przede wszystkim zrobiła test na Cushinga - uważam, ze pewne rzeczy trzeba sprawdzić dwa razy, zeby mieć absolutną pewność. Ale rozumiem, ze sprawa jest skomplikowana jeśli weterynarz odradza... Nie chcę nic doradzać, bo naprawdę najlepiej żeby badania pokazały co dzieje się z psiakiem. [B]Gdyby to jednak zależało ode mnie[/B] to spróbowałabym zmniejszyć Vetoryl o tyle ile zmniejszyłaś poprzednio (myślę, ze 1/4 dawki to dobry pomysł) i odczekałabym 2 tyg. ale [B]przy tym bezwzględnie obserwowałabym psa pod kątem symptomów Cushinga[/B]. Jeśli by sie pojawiły, wtedy trzeba wracać do starej dawki. Jeśli natomiast pies nadal nie chciałby jeść po ok 2 tygodniach) zmniejszyłabym dawkę Vetorylu jeszcze... Oczywiście skonsultowałabym to z lekarzem. A za jakiś czas [B]na pewno zrobiłabym test na Cushinga.[/B]

Moja Kuba brała Vetoryl co dwa dni (rankiem ze śniadaniem), potem co trzy dni (niecałą kapsułkę 30mg - nie pamiętam dokładnie ile, ale chyba bylo to 3/4 kapsułki), a to i tak okazało się za dużo. Przypomniam, ze ona waży mniej niż Twój piesek. Wiem że w przypadku Kuby brak apetytu byl oznaką, że spadał jej poziom kortyzolu (czyli że Vetoryl zrobił swoje i więcej już go nie potrzebuje). Gdy Kuba nie jadła cały czas miałam w głowie fragment z ulotki Vetorylu: [COLOR=#1c888d]"Działania niepożądane (...)[/COLOR] [COLOR=#5c6468]Może również wystąpić ostry przełom nadnerczowy (zapaść)." Tu masz link do calej ulotki: [/COLOR]http://www.medivet.pl/?id=157&k=produkt A tu zobacz jakie są objawy przełomu nadnerczowego: [url]http://www.zdronet.pl/przelom-nadnerczowy,544,slownik.html[/url]. Jak widzisz jednym z nich jest utrata apetytu. Kuba nie ma guza i dlatego myślę, że dzięki temu jej stan dało się łatwiej wyregulować, choć caly czas pilnie obserwujemy czy aby symptomy Cushinga nie wracają.

Twój pies też niema guza, więc myślę, że Vetoryl mógl zadziałać stosunkowo szybko. Jeśli Cushing u pieska był spowodowany sterydami, to już samo ich odstawienie mogło pomóc, a Vetoryl jeszcze pomógł wyregulować hormony. Pies ma szansę - naprawdę!

W jakiej części Polski mieszkasz?

Link to comment
Share on other sites

[COLOR=purple][B]madz.ia [/B]ja się obawiam, że my już nie mamy kolejnych dwóch tygodni… i trzeba coś szybko zrobić, albo będzie za późno…[/COLOR]

[COLOR=purple]Wiem, że nasz wet nam próbował pomóc, ale kiedy wszystko zawiodło, to spróbujemy jeszcze zadzwonić jutro do tego specjalisty z Ursusa, zobaczymy… [B]Nicolette1[/B] wielkie dzięki za namiary. [/COLOR]

[COLOR=purple]Pozdrawiam serdecznie[/COLOR]

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Majcia'][COLOR=purple][B]madz.ia [/B]ja się obawiam, że my już nie mamy kolejnych dwóch tygodni… i trzeba coś szybko zrobić, albo będzie za późno…[/COLOR]

[COLOR=purple]Wiem, że nasz wet nam próbował pomóc, ale kiedy wszystko zawiodło, to spróbujemy jeszcze zadzwonić jutro do tego specjalisty z Ursusa, zobaczymy… [B]Nicolette1[/B] wielkie dzięki za namiary. [/COLOR]

[COLOR=purple]Pozdrawiam serdecznie[/COLOR][/QUOTE]


[COLOR=#0000cd]On też udziela porad online....można wcześnie rano tu sprawdzić jakich:

[url]http://www.vetopedia.pl/weterynarz_online.html[/url]

Jest tam sporo różnych chorób i porad. A po 8 można zadzwonić.
Pozdrawiam.
Piesek będzie jeszcze miał szansę, szczerze w to wierzę. Myśmy nie mieli, ale tu może uda się pomóc. ♥♥♥
[/COLOR]

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Nicolette1'][COLOR=#0000cd]On też udziela porad online....można wcześnie rano tu sprawdzić jakich:

[url]http://www.vetopedia.pl/weterynarz_online.html[/url]

Jest tam sporo różnych chorób i porad. A po 8 można zadzwonić.
Pozdrawiam.
Piesek będzie jeszcze miał szansę, szczerze w to wierzę. Myśmy nie mieli, ale tu może uda się pomóc. ♥♥♥
[/COLOR][/QUOTE]

Proszę odezwij się i napisz co poradził.
Pozdrawiam bardzo serdecznie.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Majcia'][COLOR=purple][B]madz.ia [/B]ja się obawiam, że my już nie mamy kolejnych dwóch tygodni… i trzeba coś szybko zrobić, albo będzie za późno…[/COLOR]

[COLOR=purple]Wiem, że nasz wet nam próbował pomóc, ale kiedy wszystko zawiodło, to spróbujemy jeszcze zadzwonić jutro do tego specjalisty z Ursusa, zobaczymy… [B]Nicolette1[/B] wielkie dzięki za namiary. [/COLOR]

[COLOR=purple]Pozdrawiam serdecznie[/COLOR][/QUOTE]

Sądziłam że nadal chcesz sie trzymać Twojego lekarza i ewentualnie próbować działać na własną rękę. Jeśli chcesz działać radykalnie, to koniecznie zrób badania na Cushinga - co już radziłam - i to Ci da najlepszą odpowiedź. Wypróbuj kontakty od Nicolette1, a jeśli chcesz jeszcze dodatkowe namiary na lekarzy, którzy mają praktykę w leczeniu Cushinga możesz wypróbować tę klinikę: "Podleśna lecznic dla zwierząt", Podleśna 57,Warszawa. U nich pracuje weterynarz, która wyprowadziła moją sunię z Cushinga, ale myślę, ze każdy z lekarzy tam pracujacych jest dobrym fachowcem, bo stykał się z różnymi zwierzetami chorymi na te chorobe. Jeśli chcesz dokładniejsze dane na temat kliniki daj znać.

Powodzenia!

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Nicolette1']Proszę odezwij się i napisz co poradził.
Pozdrawiam bardzo serdecznie.[/QUOTE]

[COLOR=purple]Przepraszam, nie mogłam napisać wcześniej, a pisanie też trochę zajmuje.
Dzwoniliśmy do P. Stokłosy, żeby skonsultować sprawę naszego psiaka, bardzo długo z nim rozmawialiśmy i przedstawiliśmy całą sytuację. I tak w skrócie: stwierdził, że testu desksametazonem powtarzać nie trzeba, powiedział że możemy powtórzyć wyniki krwi (wątroba, tarczyca, jonogram, poziom kortyzolu) do tego zrobić usg, badania kardiologiczne, echo serca, no i ponieważ nie je podać psiakowi kroplówkę. Stwierdził również, uwzględniając wiek psiaka, wszystkie leki które dostawał i całą resztę, że trzeba się z tym liczyć, że może to być już... koniec.[/COLOR]
[COLOR=purple]
Nasz wet dzisiaj spojrzał jeszcze w całą historię i powiedział, że wyników krwi powtarzać nie trzeba, wszystkie robione ostatnio były lepsze jak na początku choroby, że usg nic w jego przypadku nie da, serce osłuchał i powiedział, że jest w porządku (echa u nas nie robią). W tej sytuacji powiedział nam, że może to być jeszcze jednak sprawa guza przysadki. Mama zapytała również naszego weta, co by zrobił w tej sytuacji gdyby to był jego psiak i powiedział nam, że już by go nie męczył…[/COLOR]
[COLOR=purple]Jest mi dziś ciężko pisać… i czuję to, wiem...[/COLOR] :-(:-(:-(
[COLOR=purple]
Psiak dostał dzisiaj kroplówkę i 3 zastrzyki p. bólowy, antybiotyk i jeszcze jeden, ale mama już nie zapamiętała, bo ona z nim była w lecznicy kiedy ja byłam w pracy… Psiak dostał ostatnią szansę… i albo zacznie jeść i albo uwzględniając opinię obu lekarzy i jego stan, trzeba będzie podjąć decyzję…[/COLOR] [COLOR=purple]ja mu przyrzekłam, że kiedy będzie źle pozwolę mu odejść i muszę dotrzymać tej obietnicy.[/COLOR]

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Nicolette1'][COLOR=#0000cd]On też udziela porad online....można wcześnie rano tu sprawdzić jakich:

[url]http://www.vetopedia.pl/weterynarz_online.html[/url]

Jest tam sporo różnych chorób i porad. A po 8 można zadzwonić.
Pozdrawiam.
Piesek będzie jeszcze miał szansę, szczerze w to wierzę. Myśmy nie mieli, ale tu może uda się pomóc. ♥♥♥
[/COLOR][/QUOTE]

[quote name='Majcia'][COLOR=purple]Przepraszam, nie mogłam napisać wcześniej, a pisanie też trochę zajmuje.
Dzwoniliśmy do P. Stokłosy, żeby skonsultować sprawę naszego psiaka, bardzo długo z nim rozmawialiśmy i przedstawiliśmy całą sytuację. I tak w skrócie: stwierdził, że testu desksametazonem powtarzać nie trzeba, powiedział że możemy powtórzyć wyniki krwi (wątroba, tarczyca, jonogram, poziom kortyzolu) do tego zrobić usg, badania kardiologiczne, echo serca, no i ponieważ nie je podać psiakowi kroplówkę. Stwierdził również, uwzględniając wiek psiaka, wszystkie leki które dostawał i całą resztę, że trzeba się z tym liczyć, że może to być już... koniec.[/COLOR]
[COLOR=purple]
Nasz wet dzisiaj spojrzał jeszcze w całą historię i powiedział, że wyników krwi powtarzać nie trzeba, wszystkie robione ostatnio były lepsze jak na początku choroby, że usg nic w jego przypadku nie da, serce osłuchał i powiedział, że jest w porządku (echa u nas nie robią). W tej sytuacji powiedział nam, że może to być jeszcze jednak sprawa guza przysadki. Mama zapytała również naszego weta, co by zrobił w tej sytuacji gdyby to był jego psiak i powiedział nam, że już by go nie męczył…[/COLOR]
[COLOR=purple]Jest mi dziś ciężko pisać… i czuję to, wiem...[/COLOR] :-(:-(:-(
[COLOR=purple]
Psiak dostał dzisiaj kroplówkę i 3 zastrzyki p. bólowy, antybiotyk i jeszcze jeden, ale mama już nie zapamiętała, bo ona z nim była w lecznicy kiedy ja byłam w pracy… Psiak dostał ostatnią szansę… i albo zacznie jeść i albo uwzględniając opinię obu lekarzy i jego stan, trzeba będzie podjąć decyzję…[/COLOR] [COLOR=purple]ja mu przyrzekłam, że kiedy będzie źle pozwolę mu odejść i muszę dotrzymać tej obietnicy.[/COLOR][/QUOTE]
Nie wiem i nie sądzę żeby to był guz przysadki. Jakie są objawy guza pisałam już na tej stronie.
Popłakiwanie, dreszcze od łepka do łopatek, pchanie noska i mordki w szpary i sapanie tam, tracenie koordynacji..miseczkę przy jedzeniu i piciu trzeba było odwracać i podsuwać pod mordkę, chodzenie w kółko po fotelu i popłakiwanie, 2 razy trzeba było ją wyciągać zza kanapy bo tam się wepchała, ataki padaczki, zawsze spała z nami a potem wolała spać w drugim pokoju na fotelu i my mieliśmy po spaniu bo do 3 ja z nią siedziałam a o 5-tej mąż do niej wstawał. Apetyt miała, piła też.Leki brała bez problemów.
Twój wet tak na dobrą sprawę nie wie co naprawdę jest psu i dlatego stawia na guza. I wiedząc, że nie je nie zaczął od razu podawać kroplówki.
Mogą to być zmiany starcze, ale przecież Figa miała bez 2 m-cy 15 lat i żadnych zmian starczych.
Masz możliwość pójścia z psem na konsultacje do innej Przychodni? Ja bym tak jeszcze zrobiła.
Ratuj go jeśli jest taka możliwość.
Będę dzisiaj rozmawiała z naszą lekarką.
Pozdrawiam.

Edited by Nicolette1
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...