Jump to content
Dogomania
kasia_r

Dopadła nas choroba Cushinga

Recommended Posts

witam,

 

u mojego psiaka również został zdiagnazowany zespół Cushinga.

Przez ostatnie dwa lata pies zmienił się nie do poznania - z pogodnego, szczupłego shih tzu, stał się beczką na krótkich nóżkach z problemami skórnymi. Strasznie zniedołężniał - kiedyś Bolek wskakiwał na każdą kanapę, teraz 2 schody stanowią problem. Siusia gdzie popadnie, pije bez umiaru. Przy tym stał się bardzo senny i smutny.

Cushinga zdiagnowano jakoś w maju, wcześniej żaden z weterynarzy nie potrafił wyjaśnić w czym rzecz.

Od maja do dnia dzisiejszego vet nie zapisał żadnego leku, bo twierdzi że choroba jest nieuleczalna, a ewentualne leczenie bardzo kosztowne. Kazano mi obserować psiaka - ja widzę że z dnia na dzień staje się co raz bardziej łysy, smutny.

 

Czytając Wasze historie mam nadzieję na przedłużenie i polepszenie komfortu życia mojego psiaka!

 

Zdecydowałam się pójść w poniedziałek do veta, skonsultować czy jest to Cushing przysadkowy czy nadnerczy. (bo uwierzcie, że nie mam pojęcia, a moja wiedza na temat tego choróbska żadna). Ponotowałam sobie nazwy leków jakie podawałyście Waszym pupilom, spytam co znaczy 'kosztowne leczenie'. Jeśli faktycznie ceny będą dużo wyższe niż te na drugs pet online - zamówię przez internet.

 

cieszę się, że trafiłam na to forum, bo żyłam w wielkiej nieświadomości.

 

pozdrawiam,

 

Aczka 

 

o matko jaki wet konował cholerny! więcej by mnie na oczy nie zobaczył chyba, że tylko po to żeby mu napluć w twarz... skazał psa na śmierć bez próby leczenia - pewnie nie potrafi! idiota! i to od maja już pies mógł być leczony a nie cierpieć... koszmar z poziomem weterynarii w polsce jest koszmar!

 

 

mojego Zgredka niestety od kilku dni już nie ma na świecie :( od niedawna Cushing wymknał się nam spod kontroli, wyniki poleciały na łeb na szyję :( Zgredek czułsię coraz gorzej, guz na przysadce zaczynał uciskać i musialiśmy się pożegnać :(

Share this post


Link to post
Share on other sites

malawaszka - podpowiedz proszę jak i do czego zebrać mocz psiaka?

 

przykro mi z powodu Twojego Zgredka - przeczytałam całe forum, to paskudztwo dopadło Cię po raz drugi. coś strasznego. :(

Share this post


Link to post
Share on other sites

a specjalnie przeczytałam Twój pierwszy post ponownie dla pewności, że mówimy o chłopcu i wszędzie jest pisane jak o samcu :lmaa:  no u suczki trudniej złapać, ale jak cushingowa to i dużo leje więc do chochelki takiej zupowej, albo niski kubeczek przywiązany do patyka - najlepiej podetknąć w momencie jak sunia zaczyna kucać - wiem że łatwiej napisać niż zrobić, ale da się - czasem nie za pierwszym razem, ale w końcu się uda

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja zbierałam mocz od mojej suni do szklanej dość niskiej miseczki. Podstawiałam jak zaczynała sikać i nie było problemu. Też się bałam, że nie da się pobrać...wystarczy podstawić nisko i starać się nie dotknąć. Nawet zimą nie było problemu.
A wet to prawdziwy konował..u nas szybko zdjagnozowano Cushinga i nie było nawet mowy o tym żeby nie leczyć. Tylko poinformowano mnie żeby starać się zamawiać w Anglii bo taniej niż w Polsce. I cały czas aż do śmierci suni mieliśmy wsparcie od jej lekarki. Gdyby guz tak szybko nie rósł :( I zmiany neurologiczne nie były tak duże, gdyby tak się nie męczyła, to może nadal byłaby z nami...miała prawie 15 lat jak odeszła. Z Cushingiem można sobie poradzić i nie bać się.
Pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

konował, niekonował. w innych schorzeniach nam bardzo pomógł. 

 

natomiast może jest trochę mojej winy w tym, że nie rozpoczęliśmy leczenia. bo gdybym miała świadomość jakie spustoszenie w organiźmie robi ten zespół, to sama bym nalegała żeby jednak leczyć, a nie tylko obserwować. nie zdawałam sobie sprawy, co to za zło.

 

teraz mam większą świadomość (wciąż maleńką, ale większą niż w maju) i jutro biorę Bolka pod pachę, kubeczek z moczem i zaczynamy walkę!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po raz kolejny piszę w sprawie upewnienia się czy mieliście podobnie :P

 

Odstawiliśmy naszej pociesze Vetoryl raptem po ponda miesiącu stosowania. Przyczyną jak już wczesniej pisałem był brak apetytu, oraz krwawe stolce- uznaliśmy, że pomimo osłonek wątrobowych to właśnie Vetoryl (lub jego dawka 120mg) mógł być sprawcą takiego stanu rzeczy. No i co najciekawsze- już prawie miesiąc go nie podajemy i nie wróciły objawy częstego sikania, pies tak jakby ożył i stał sie nieco bardziej aktywny. Natomiast brak apetytu jaki był taki pozostał (przy dobrych wiatrach szamie jeden raz dziennie, co jest kompletnym odwrotem o 180 stopni w stosunku do tego co mieliśmy prawie 2 miesiące temu gdy pochłaniała wszystko w wielkich ilosciach). Również niepokoi nas fakt, że nabrała dziwnego "wodowstretu"- a mianowicie nie jest w stanie napić się wody z miski. Widać, że jest spragniona, ale za każdym razem gdy idzie się napić kończy się na dziwnym przebieraniu łapami jakby nie mogła utrzymac równowagi nad tą miską i w efekcie moczy sobie cały pysk i szyje jednak nie daje rady nic wychłeptać. Musimy ją już poić ze strzykawki. Weterynarz zrobił badania neurologiczne, które nie wskazywałyby na to, że cos jest nie tak. Czy ktos z Was miał podobną sytuację?- chodzi mi głownie o to jej dziwne zachowanie nad miską, jak i o "cudowną" poprawę po miesieczny leczeniu Vetorylem jak i sytuacje gdy objawy nie wracaja nawet po jego odstawieniu.

 

Pozdrawiam!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja akurat takiego problemu nie miałam ale podobny tak. U nas reakcja na Vetoryl była dobra, ale nasza sunia miała oprócz nadnerczowego, przysadkowy z guzem przysadki mózgowej. Czy to był napewno Cushing? A jeśli tak, to może trzeba było zmniejszyć dawkę Vetorylu i jeśli wróci sikanie to podać mniejszą. Jakie ma wyniki badań, bo krwawe stolce może mieć z pękniętego wrzoda żołądka lub dwunastnicy i dlatego nie chce jeść. Co do picia...jakieś 4 lata temu nasza nagle przestała pić wodę. Była wtedy miesiąc po operacji ropomacicza. Rosołki i wywary z gotowanego jedzonka piła a wody przez półtora roku nie. Cuda robiliśmy żeby piła. Podawałam jej wodę łyżeczką i dostawała też w płynie elektrolity i wodę z miodem. Potem znowu zaczęła pić ale tylko wodę niegazowaną z butli. Jeść jadła i to na szczęście. Ponowne problemy z piciem wystąpiły jak nasiliły się zmiany neurologiczne podczas leczenia Cushinga. Nie mogła ustać nad miseczką, zaczynała pić i przestawała. Wtedy podtrzymywałam ją i podsuwałam miseczkę bliżej pysia. Z jedzeniem też tak było. Trzymałam ją i obracałam miseczkę żeby mogła do niej trafić mordką. Łapki jej drżały i ciałko też. To guz uciskał coraz bardziej na mózg.W jej przypadku pod koniec nastąpiło porażenie tylnych łapek. U Twojej suni to raczej nie ten przypadek. Można ją podtrzymywać nad miską ale raczej trzeba by zrobić jeszcze badanie testem na owrzodzenie żołądka lub jelit. Może ma wirusa. A osłonę układu trawiennego i leki na wątrobę nadal bym podawała.
Życzę powodzenia i zdrowia suni.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak, to na 100 % Cushing. Krwawe stolce po zaprzestaniu podawania Vetorylu ustąpiły. Badania krwi ma bardzo dobre, lekko wątrobowe (fosfotaza) ma podwyższone, ma także kamień w pęcherzyku żółciowym, ale bardzo mały i raczej już nie będzie usuwany bo na Polskie warunki jest to podobno niemożliwe. Najgorzej jest z tym piciem, bo już żywcem nie mam pojęcia co robić jak również weterynarz wydaje sie być bezsilny. Takie cos trzyma ja juz od soboty. Dodatkowo kłopoty zaczną się w październiku, gdy nie bedzie nas po kilka godzin, a przecież psa odwodnionego nie zostawimy :/

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przeczytałam i przypomniałam sobie wszystko co wiem o Chorobie Cushinga i Zespole Cushinga...brak apetytu i inne objawy mogły zostać spowodowane za dużą dawką Vetorylu. Nasza dostawała 30 mg bo była na granicy wagowej. Ważyła trochę ponad 11 kg. Nie można kierować się tabelką a reakcją zwierzęcia na lek. Niby powinna brać 60 mg, a brała 30 mg i rzadnych skutków ubocznych nie było. Trochę dłużej trwało zanim przestała dużo pić i sikać ale rośnięcia guza nie można było powstrzymać. I to ten guz i 1 ostatni atak padaczki nam ją zabrał. Z naszą lekarką mam trochę utrudniony kontakt, bo przeprowadziła się o 600 km dalej i tam jest słaby zasięg. Jutro z nią spróbuję porozmawiać. Ale mam inną propozycję. Jest taki dość dobry Portal weterynarzy on-line. 

 

http://www.vetopedia.pl/zadaj_pytanie.html

 

To jest już strona gdzie można zadać pytanie w sprawie Cushinga i tych niepokojących objawów. Jeśli weterynarz suni nie wie co robić, to nie zaszkodzi tam zapytać. Tam są specjaliści różnych chorób u psów i kotów. Proszę skorzystać. Może oni pomogą.

Pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites
A jeszcze jedno. Podobny przypadek miała majcia z tego Forum. Tylko w przypadku jej pieska wystąpił brak apetytu prawie całkowity, wymioty i chyba biegunka. To były objawy przedawkowania Vetorylu. Zmniejszono dawkę ale nie odstawiono całkowicie i piesek nie przeżył. Na ratunek było już za późno. Miał Cushinga nadnerczowego, spowodowanego prawdopodobnie przez sterydy zawarte w lekach.
Pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

u nas FIGunia miała po jakimś czasie odstawiony vetoryl , bo dawka minimalna 2,5mg też była za duża.Miała robione badania i nie potrzebowała już vetorylu, a odeszła na nerki.Bez tego leku była kilka miesięcy a objawy czyli picie dużej ilości wody ,posikiwanie nie wróciły do końca.

Share this post


Link to post
Share on other sites

U mnie teraz wygląda to tak- pies nie sika jak przy Cushingu (mimo iż tego Cushinga ma i w lipcu/sierpniu sikała na potęgę), jednak przestała jeść, przestała pić (dostaje preparaty wysokoenergetyczne, a poimy ja ze strzykawki) i wraz z tym brakiem jedzenia pojawił się ropny katar i ogólnie zatkany nos.

 

Weterynarz stwierdził, że albo jest to wynik samej infekcji i jeśli wyleczymy psa z kataru to zacznie jeść (bo spotkałem się z wieloma historiami, że starsze boksery potrafiły nie jeść i nie pić nawet po 2 tygodnia, a po wyleczeniu objawów zatokowych wracał im apetyt), ale jesli nie to z endoskopii/rtg zatok często zdarza się, że szczególnie przy zespole Cushinga przysadkowego często związanego z nowotworem przysadki ów nowotwór przechodzi na zatoki i wtedy (szczególnie w przypadku mojego wiekowego psiaka) niewiele da się zrobić.

 

Narazie walczymy. Morze łez już zostało wylane, jednak trzeba próbować.

 

Nicolette- dziekuje za link do Vetopdii. Istotnie zadalem pytanie jednak jakiś "pan weterynarzyna" odpisał, ze należy przeprowadzić dokładne rozpoznanie (pomimo iż zaznaczyłem, że dokładne rozpoznanie  w tym wypadku jest problematyczne).

Share this post


Link to post
Share on other sites

U mnie teraz wygląda to tak- pies nie sika jak przy Cushingu (mimo iż tego Cushinga ma i w lipcu/sierpniu sikała na potęgę), jednak przestała jeść, przestała pić (dostaje preparaty wysokoenergetyczne, a poimy ja ze strzykawki) i wraz z tym brakiem jedzenia pojawił się ropny katar i ogólnie zatkany nos.

 

Weterynarz stwierdził, że albo jest to wynik samej infekcji i jeśli wyleczymy psa z kataru to zacznie jeść (bo spotkałem się z wieloma historiami, że starsze boksery potrafiły nie jeść i nie pić nawet po 2 tygodnia, a po wyleczeniu objawów zatokowych wracał im apetyt), ale jesli nie to z endoskopii/rtg zatok często zdarza się, że szczególnie przy zespole Cushinga przysadkowego często związanego z nowotworem przysadki ów nowotwór przechodzi na zatoki i wtedy (szczególnie w przypadku mojego wiekowego psiaka) niewiele da się zrobić.

 

Narazie walczymy. Morze łez już zostało wylane, jednak trzeba próbować.

 

Nicolette- dziekuje za link do Vetopdii. Istotnie zadalem pytanie jednak jakiś "pan weterynarzyna" odpisał, ze należy przeprowadzić dokładne rozpoznanie (pomimo iż zaznaczyłem, że dokładne rozpoznanie  w tym wypadku jest problematyczne).

Przykro mi, że tak odpowiedział. Tam na ogół dostaje się dobre porady ale jak wszędzie są weterynarze i "weterynarze".

Co do guza przysadki mózgowej to nie jest nowotworem złośliwym i nie ma przerzutów na inne organy. Inna sprawa, że rośnie czyli jak mówiła nasza pani weterynarz rozlewa się i może uciskać na nerwy. Nasza sunia miała ataki padaczki spowodowane przez guza. Przez 3 tygodnie powstrzymywaliśmy je Luminalem ale po tych 3 tyg. dostała 1 atak, który spowodował porażenie tylnych łapek. Twój piesek nie ma ataków padaczki, nie ma drżenia ciałka, nie pcha mordki i noska w oparcie fotela czy kanapy, nie próbuje wciskać sie w kąty czy luki między meblami, nie popłakuje..nie piszesz o takich objawach neurologicznych a to są objawy guza przysadki mózgowej. Czyli może mieć nadnerczowo-przysadkowy ale bez guza przysadki. To faktycznie może być infekcja zatok i może na tym na razie trzeba się skupić i wyleczyć. Nasza nie miała kataru ani żadnych infekcji tylko chorą wątrobę i Zespół Cushinga. Z wątrobą było gorzej po leczeniu Vetorylem i dostawała zwiększoną ilość leków i preparat chroniący układ trawienny. Oprócz tego ImmunoDol zwiększający odporność. Może dlatego nie chorowała na nic innego, nie wymiotowała nie miała biegunek i prawidłowy stolec. Apetyt miała a sikanie i picie się zmniejszyło. Gdyby nie ten powiększający się szybko guz, miała by większe szanse na dłuższe życie. Nie poddawajcie się.

Pozdrawiam serdecznie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam wszystkich. Współczuję pieskom, które odeszły z powodu tej wstrętnej choroby. Moja Kora odeszła w zeszłą niedzielę i piszę do osób, których jeszcze pieski walczą. Mam do odsprzedania opakowanie vetorylu 60 mg. Dodatkowo dodaję puste kapsułki, które można podzielić na dawki po 30 mg, bo tak wychodzi taniej. Poza tym jeśli ktokolwiek ma pytania odnośnie chroby, to postaram się odpowiedzieć na każde pytanie.

Kontakt do mnie to 603 069 829

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Announcements

×