Jump to content
Dogomania

Jaki wpływ może mieć kastracja na zachowanie mojego psa?


gojka
 Share

Recommended Posts

"Nie znam suki 8+ która nie miałaby macicy albo listwy na cito do usunięcia."

 

 

Ja znam bardzo dużo. Szczerze mówiąc te słynne "potworne problemy" z niesterylizowanymi sukami to wybitna mniejszość w znanej mi populacji - a zapewniam, że jest ona, siłą rzeczy, duża. Może mam takie szczęście po prostu że nic, ino na takie trafiam. :-))

 

Najśmieszniejsze, że znam też suki po sterylce które mają guzy na listwie mlecznej.

Link to comment
Share on other sites

Ależ tu niektórzy brednie wypisują. Nie znam suki 8+ która nie miałaby macicy albo listwy na cito do usunięcia. Chyba wiadomo jak wtedy to jest inwazyjny zabieg. Jeżeli nie kryjesz to steryluzuj bo potem jest płacz i wyrzuty sumienia.

nie ma na to reguły.sa też suczki takie co dożywaja bardzo sędziwego wieku bez ropomacicza czy guzów

Link to comment
Share on other sites

 

 

Najśmieszniejsze, że znam też suki po sterylce które mają guzy na listwie mlecznej.

 

nie strasz...

 

 

Ja od "po co kaleczyć psa", przez "ciąć wszystko" doszłam do "być może nie każdego ciąć". Człowiek uczy się całe życie. Ale uwaga, ten ostatni punkt zarezerwowany tylko dla psiarzy do sześcianu, i nie chodzi o bycie mega miłośnikiem, ale mega znawcą z psem wyszkolonym na 102, wykonującym polecenia " na mrugnięcie okiem w każdej sytuacji" ;-). 

Ogólnie w parkach i gadkach spacerowych - ciąć i tyle. Sorry trudno, zmiany w zachowaniu na gorsze są o wiele mniej liczne, niż teksty "zawsze uważaliśmy i się udawało, tylko ten raz się nie udało". A w efekcie mniej liczne, niż psy w schroniskach (truizm).

 

osobiście uważam egoistycznie, że to mega wygodne. Już nie pamiętam, co to znaczy mieć psa/suke oszalałego od cieczki.

 

Jednoczesnie uważam, że  ludzie nie kastrując (i nie dopuszczając) wyjątkowo dręczą psy, uważając, że robią im łaskę zostawiając popęd bez możliwości realizacji. Wymyślna tortura...

A z drugiej strony  pytanie do was - czy ta wzmożona agresja może też wystąpic u psów w nieodpowiednim czasie wykastrowanych? Czy w okresie cieczek samcom wzmaga się testosteron i nie powinno sie wtedy ciąc?

Link to comment
Share on other sites

Z tym dreczeniem to ja bym nie byla taka predka - wiem, ze to zaleci "oczywista oczywistoscia", ale w naturze nie rozmnażają sie wszystkie osobniki jak leci a tylko te, ktore sa najbardziej sprawne, sprytne, silne i tak dalej. Idac tym tropem - zwierzakom nie jest obce posiadanie popedu bez mozliwosci jego realizacji. Znam sporo samcow, ktore czuja miete do cieczkujacych suk, ale jak uslysza, zeby sobie daly spokoj to zachowuja sie normalnie. Zastanawiam sie, czy te oslawione przypadki "zakochania", ze pies nie je, nie pije, lezy smetnie, miauczy pod drzwiami itd. nie wynikaja tak naprawde m.in. ze stopnia ogarniecia psa w zyciu, w ogole.

Link to comment
Share on other sites

Ja mam obecnie sukę w cieczce (8 dzień) i samca niekastrowanego. Ogolnie co cieczkę jest tak samo. Brutus tylko chodzi  i liże ją,ale nie jakoś nachalnie , po prostu tak o. Do momentu dni płodnych, wtedy jednak mimo wszystko instynkt bierze górę i chcę ją kryć no i jedno z nich wyprowadza się na jakiś tydzień. Ogólnie sama cieczka w sobie mi nie przeszkadza, bo Salma nauczona jest latania w majtach, więc jest spokój z plamieniem, no i nie jest też typem suki, która "daje dupy" każdemu psu, którego widzi. Zachowuje się normalnie przez całą cieczkę , nie spieprza do samców, normalnie chodzimy do lasu na spacery , biega luzem itd.

Uważam, że jeśli ktoś jest odpowiedzialny i nie przeszkadza mu fakt samej cieczki, plus nie ma do tego żadnych wzmianek zdrowotnych, to bym nie cięła kazdego psa jak leci.
Chociaż gdyby nie fakt, że mam sukę hodowlaną to nie wiem czy bym jej nie wycięła dla wlaśnie własnej wygody...ale myślę, że to sprawa indywidualna każdego. 

Link to comment
Share on other sites

Z tym dreczeniem to ja bym nie byla taka predka - wiem, ze to zaleci "oczywista oczywistoscia", ale w naturze nie rozmnażają sie wszystkie osobniki jak leci a tylko te, ktore sa najbardziej sprawne, sprytne, silne i tak dalej. Idac tym tropem - zwierzakom nie jest obce posiadanie popedu bez mozliwosci jego realizacji. Znam sporo samcow, ktore czuja miete do cieczkujacych suk, ale jak uslysza, zeby sobie daly spokoj to zachowuja sie normalnie. Zastanawiam sie, czy te oslawione przypadki "zakochania", ze pies nie je, nie pije, lezy smetnie, miauczy pod drzwiami itd. nie wynikaja tak naprawde m.in. ze stopnia ogarniecia psa w zyciu, w ogole.

 

 

być moze triche antropomorfizuje, ale jednak po zachowaniu psów widać, że to jest  - w dużej ilości przypadków - męczarnia. mniejsza lub większa, wiadomo, że nie każdy chudnie i lysieje.

 

Ja mam obecnie sukę w cieczce (8 dzień) ....

Uważam, że jeśli ktoś jest odpowiedzialny i nie przeszkadza mu fakt samej cieczki, plus nie ma do tego żadnych wzmianek zdrowotnych, to bym nie cięła kazdego psa jak leci.
....

 

i to w zasadzie załatwia sprawę ;-)> każdy uważa, że dopilnuje, a co do zdrowotnych spraw, wciąz większośc psów w kraju usg na oczy nie widziała, stan zdrowia jest na oko właściciela - do czasu.

jest jak jest, jakby każdy wedle deklaracji tak pilnował, jak się słyszy, to schronisk było by o polowe mniej minimum. Po gadach z ludźmi, którym wydzwoniłam psa z adresati albo poleciłam aborcyjną - nei mam złudzeń. odpowiedzialny właściciel psa jako przeciętna to płonne nadzieje.

Link to comment
Share on other sites

Już nie pamiętam, co to znaczy mieć psa/suke oszalałego od cieczki.

 

 

 

Paczpani, od trzydziestu lat mam psy nieustannie, w tym stado niekastrowane samce + suki nie cięte i tyż nie pamiętam... ba, nawet nie znam tego stanu :smile:

 

Jednoczesnie uważam, że  ludzie nie kastrując (i nie dopuszczając) wyjątkowo dręczą psy, uważając, że robią im łaskę zostawiając popęd bez możliwości realizacji. Wymyślna tortura...

 

 

Hum, hum. Jakim cudem te psy IPOwskie robią program mimo obecności cieczkujących suk? A agilitowe to już w ogóle nie wiem, jak sobie radzą z tymi wymyślnymi torturami bo u nich zdaje się nawet nie ma osobnych przebiegów dla cieczkujących suczek?

 

A poważnie już - nie przesadzajmy. Piętnujemy ciemnogród i zabobon (czyli tych "nie tnących" - przynajmniej taki jest klimat u różnych pańć z fundacyj prozwierzęcych, brrr) a tu jakoś mi pobrzmiewa echo czegoś a'la "każda kobita co nie ma dzieci w końcu wariuje".

Link to comment
Share on other sites

Berek, ty patrzysz na swoje  i inne porządnie szkolone psy, a ja o realu osiedlowym mówię. raczej zgadzamy sie, że on jest z deka inny?

 

jak pisałam wcześniej, tu między sobą możemy niuansować, ale jak  - ostatni przypadek - czekam z psem na właściciela przy 4 pasmowym wale miedzeszyńskim, bo znów poleciał na baby (pies, bo co do właściciela, to nie wiem...), a przyjeżdża siwy pan wzdychający, że pimpka znowu nosi (a szczerze wdzięczny, kochający tego psa, pies uratowany z powodzi i  w ogóle   typ lubiący o psach pogadać) , to mu polecać nauki i szkolenia nie będę. to jak z ustawą antyaborcyjną, co  z tego, ze zabronią w każdym przypadku ;-)? Wole coś, co może zadziała.

 

Ja już nawet zrezygnowałam z mówienia o sprawach typu przepełnione schrony, bo to abstrakcja jest bez związku z jego psem przecież. a że faceci mają mega empatię co do jąder, to lecę swojskim: "paaanie, ja też kiedyś myślałam, ze to okaleczanie psa, ale paaanie, ja mam spokój teraz z tymi cieczkami". I widze przecież zmianę w oczach.

I widzę tego kundelka, który jest powsinoga, a mieszka, gdzie mieszka i wiem, że albo będzie miał farta z tą wylotówką pod nosem, albo nie. że wiem, że nawyk mu moze zostać mimo kastracji, to inna sprawa, ale może coś sie tam facetowi zakorzeni i np przy następnym psie przemyślą?

 

większośc Polaków to kynolodzy - wszystko wiedzą, w końcu  całe życie psy mieli, najwyżej sie dziwią, że "poprzedni pies tak nie robił". mam tu takiego eksperta na osiedlu, najwyraźniej szkolony telewizyjnie cezarem milanem, rozdaje wszystkim rady szkoleniowe.

 

generalnie - dopóki jest jak jest, nie będę z obcymi ludźmi wchodziła w głebokie dyskusje za i przeciw sterylizacji. jeszcze na wariatkę wyjdę ;-).

 

a ja, dopóki nie będę umiała psa wyszkolić na fest, teź ciąć będę, moej psy sa bezpieczniejsze. inna sprawa, że ponieważ jestem typem adoptującym dorosłe psy, już zazwyczaj one sa ciachnięte.

Link to comment
Share on other sites

Ja mam 7 wysterylizowanych suk i nie widzę żadnych mankamentów związanych z tym zabiegiem. Niestety spacery z cieczkującą suką w okolicy mojego zamieszkania to jest horror. Niestety na wsiach ciągle jeszcze jest sporo kundelków, które biegają samopas. To są takie wiejskie rozpłodowce. Jak spotkałam któregoś na spacerze, to musiałam suczkę na rękach zanosić do domu.  

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Podlacze sie pod temat :)

 

Czy według was kastracja, moze spodowdowac u psa agresje do innych psow (psow i suk, oprocz tych, ktore wczesniej zanal) i to w pare dni po zabiegu? Czy mozliwe jest to ze obolaly pies instynktownie woli pierwszy zaatakowac "obcego" niz byc zaatakowanym? Jaka moze byc inna przyczyna takiego zachowania? Czy bardziej chodzi o wahania hormonow? Dodam ze pies wczesniej nie byl lekliwy

Link to comment
Share on other sites

Moja sunia też tak miała po sterylce, jakiś czas po zabiegu była wyraźnie bardziej agresywna wobec obcych psów i ludzi, ale dość szybko wróciło wszystko do normy. Myślę, że to był skutek bólu, jak wszystko się wygoiło to przestała być taka drażliwa.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...