Jump to content
Dogomania

Co się stało?! Fundacja PRO EQUO i zagłodzone zwierzęta


Recommended Posts

W mediach pojawiły się informacje że w fundacji PRO EQUO prowadzonej przez Sandrę Koćmiel dochodzi (i dochodziło już wcześniej) do licznych zaniedbań. Zwierzęta padają z głodu i wycieńczenia! Odsyłam do artykułu: http://www.chojna24.pl/2015/08/sprawa-zagodzonych-zwierzat-w-moryniu.html#.VdXQiXSxWQ8 Jestem w ogromnym szoku bo miałam okazje poznać Sandrę kilka lat temu, intensywnie działała w zakresie pomocy na rzecz zwierząt, szukała domów, oferowana domy tymczasowe. Pomogła wielu zwierzakom. Co się stało?! Czy Sandra (forumowa Greven) jest jeszcze aktywna na forum?

Link to post
Share on other sites

Od 2011 nie dziala na dogo, mysle, ze jej ambicje byly wieksze, niz mozliwosci. Zycie przeroslo pania i z tad ta tragiczna sytuacja. Niestety, pieniazki nie rosna na drzewach, tylko trzeba sie ciezko napracowac, aby je dostac. Albo krzyczec o pomoc. Jeszcze jedna chetna pani do zbierania laurow bez ciezkiej pracy.

Link to post
Share on other sites

Dziękuje za odzew.

Nadal ciężko mi uwierzyć że osoba która przez tyle lat walczyła z bezdusznością ludzi wobec zwierząt, która poświęcała mnóstwo czasu i wysiłku żeby odmieniać ich los,  sama ostatecznie przyczyniła się do ich cierpienia....

Link to post
Share on other sites

Przypomniał mi się wątek sprzed około 5 lat- fajnego młodego psiaka Bastera (w typie BOS), którego p.Sandra wzięła pod swoje skrzydła. Na początku było cud miód i lukrowane orzeszki, a po kilku miesiącach pies przepadł bez śladu (nie wiem czy nie został uśpiony). Mam skopiowaną część tego wątku gdzie padały propozycje DT, propozycje pomocy niematerialnej (karma), ale zawsze było jakieś "ale". Sama głupia wpłaciłam jakieś drobne pieniądze, bo ona niby załatwiła DT u znajomego. I pies nagle z anioła stał się diabłem wcielonym
post #95

ogólnie Baster jest przyjacielem całego świata. Pies może na niego jazgotać i szczerzyć zęby, a on będzie lazł jak ten głupi, merdając ogonem. Do mijanych ludzi chce podchodzić, cieszy się. Bardzo interesują go dzieci.
Co do samego psiaka, mlodziak pelna geba, wydaje sie spokojny ale jak mu cos strzeli do glowy to skacze, podgryza , przeciaga sie itd czyli glupoty mu w glowie :loveu: , bardzo sympatyczny, przyjacielsko nastawiony do calego otoczenia i baaardzo interesuje sie innym psami..

A za chwilę było:
post #542

Marta, oferta brzmi bajecznie, ale...
- Baster wychodzi z większości ogrodzeń (skacze, wspina się, podkopuje, przeciska)
- Baster w żaden sposób nie trzyma się domu
- Baster zabija koty

Z Twojego postu wnioskuję, że miałby być luzem na ogrodzonym dużym terenie. Prawdopodobnie wyjdzie. Od razu, albo po jakimś czasie. A jeśli chodzi o koty... no cóż, to nie jest pies, który gania sobie koty dla zabawy. Jego reakcje wskazują na to, że on na koty poluje. Narazić koty gospodarcze kosztem domu dla Bastera? Nie wiem, przerasta mnie taka decyzja.

P.S. W razie czego myślę, że transport się znajdzie.
Tylko pana Grzegorza trzeba spłacić.


post #679

Tak naprawdę, to nikt nie wie, jak zachowuje się Baster. Znamy tylko opis jego zachowania od Greven, która nie dość, że ma pretensje do całego świata, że pieniądze jej na konto nie spływają, to jeszcze chyba żadnym szkoleniowcem nie jest, by ocenić, czy pies jest agresywny. Poza tym, mam wrażenie, że od jakiegoś czasu próbuje pozbyć się psa i kłopotu, wciąż podejmując temat jego eutanazji.
No i jaką mamy pewność, że pies w ogóle jeszcze żyje????

Potem jeszcze doszły pogryzenia ludzi, cuda wianki się tam działy na tym wątku. Zarejestrowałam się specjalnie na forum fundacji Pro Equo, bo tam Baster też miał wątek, ale tam informacje były zdawkowe, a wszelkie krytyczne posty zaraz atakowane przez towarzystwo wzajemniej adoracji. Trudno mi się było odnieść do tego, bo wydawało się, że ona rzeczywiście dużo robi dla zwierząt, zwłaszcza koni, a tu takie rozczarowanie.
Link to post
Share on other sites

Znasz określenie jednostki chorobowej "animal hoarding syndrome"...?

Nie,  jeśli możesz mi wyjaśnić to chętnie się dowiem.

 

Kasiek, ja też wtedy śledziłam historie Bastera. Faktycznie dużo było niewiadomych, niedomówień a ostatecznie pies przepadł. Ale pamiętam też sporo happy endów z udziałem Sandry.

 

Po za tym, PRO EQUO to pewnie nie tylko Sandra, czy inni naprawdę nie widzieli co się dzieje? Jeśli nie było kasy, możliwości to czemu nie przewieźli psów do pobliskich schronisk? Tam przynajmniej by nie głodowały.

Link to post
Share on other sites

Syndrom zbieracza - najprostszy przypadek to ktoś kto zaczyna maniakalnie zbierać zwierzęta, głównie psy i koty, uważając że im pomaga, litując się nad nimi.

 

Stopniowo dobro tych, które już są u takiej osoby, staje się mniej ważne od tego żeby uratować jeszcze jedno... i kolejne.

 

Od pewnego czasu ze zgrozą obserwuję ze ten syndrom dotyka osoby prowadzące rozmaite fundacje, domy tymczasowe itd.

 

Mimo że nie ma sił, środków i czasu, "ratuje" się kolejne zwierzę i kolejne, co prowadzi m.in. do takich samych sytuacji, jaka ma teraz miejsce w Pro Equo.

 

Dla zbieracza momentem rozładowania, źródłem "robienia sobie dobrze" jest przygarnięcie kolejnej istoty. Dlatego tak maniakalnie dąży do pomagania całemu światu, przymykając oczy na te zwierzaki, które ma u siebie - w zaawansowanych przypadkach tacy ludzie naprawdę nie widzą że jakiś pies ma wydłubane oko i zaczyna mu się gangrena, że na terenie stoi koń ze złamaną nogą i tak dalej.

 

BTW śmiem twierdzić że ta przypadłość jest powiązana z patologicznym lenistwem, to znaczy osoby te niby wyglądają na zarobione i zapracowane, ale tak naprawdę nuży je i męczy monotonia, rutyna, nuda.

Dlatego wizja żeby codziennie wstawać, robić obchód, nakarmić zwierzęta, wyczesać zwierzęta, podać leki, przejrzeć czy coś im nie jest itd. jest dla nich mocno niefajna.

Lepiej pędzić od rana na "interwencję" bo ktoś zadzwonił że gdzieś jest kolejny kot, pies, koń, chomik.

"Pożar, pożar, wreszcie coś pali się".

 

Dość charakterystyczną cechą jest też unikanie regularnej pracy zawodowej, przy dość lekkomyślnym podejściu do finansów (bo przecież inaczej nie byłoby ciągłego rozszerzania stada podopiecznych).

 

Kolejna cecha charakterystyczna: duża agresja wobec otoczenia sugerującego że źle się dzieje.

 

Zbieracz ma być tylko chwalony i przedstawiany jako święty poświęcający się dla zwierząt.

 

każda krytyka czy nawet próby pomocy / porady są odbierane bardzo źle, jako nadepnięcie na ego.

Link to post
Share on other sites

Kolejna cecha charakterystyczna: duża agresja wobec otoczenia sugerującego że źle się dzieje.

 

Zbieracz ma być tylko chwalony i przedstawiany jako święty poświęcający się dla zwierząt.

 

każda krytyka czy nawet próby pomocy / porady są odbierane bardzo źle, jako nadepnięcie na ego.

Berek bardzo trafna diagnoza. Ja akurat mogę się oprzeć na wątku Bastera, który śledziłam. Na początku byłam pełna podziwu dla zaangażowania p.Sandry, biorąc pod uwagę, że tych zwierząt miała pod opieką wtedy dużo, ale straciłam zaufanie po tym jak ona odrzucała kolejne propozycje pomocy! Przykre to było o tyle, że pies stracił życie, a sprawa rozeszła się po kościach. Ze zgrozą myślę o tym ile takich przypadków mogło być.

Link to post
Share on other sites

Przedwczoraj był krótki reportaż w TV regionalnej z interwencji w Moryniu - jednym słowem masakra. Byłam w ciężkim szoku. A najgorsze, że p. prezes uparcie twierdziła, że zwierzęta są w dobrym stanie! Najgorszy był chyba widok tego konia ze złamaną nogą - jedna z pań interweniujących powiedziała, że on musiał konać kilka dni - wokół przednich nóg było wygrzebane sporo ziemi, widać było, że próbował wstawać. A pozostałe, które odebrali sama skóra i kości. Straszny widok,,, :(

Link to post
Share on other sites

animal hoarding syndrome - syndrom zbieracza.

To chyba nie w tym przypadku,bo patologiczni zbieracze odmawiają (z reguły) pomocy finansowej.

Tu też jest patologia i na pewno nieprawdopodobna chciwość okupiona cierpieniem zwierząt.

Link to post
Share on other sites
  • 2 weeks later...

 

Słów mi brak  :( ;( 

 

Czy są gdzieś w internecie wypowiedzi osób z otoczenia Sandry? Swego czasu dużo osób jej pomagało, odwrócili się od niej czy udawali że nie widzą?

Link to post
Share on other sites

Oj, to kol. nie rozumie, ze jak męczą zwierzątka Nasi Ulubieni Fundacyjni Opiekunowie, to nie jest męczenie, tylko przejściowe trudności albo taka odkrywcza metoda utrzymywania żyjących stworzeń?

 

A jak w identycznych warunkach utrzymuje zwierzaki ktoś kto miał pecha i nie założył fundacji, co więcej, nie potrafi wklejać na Facebooku serduszek i aniołków to ohydny ciemnogród znęcający się nad zwierzętami?

 

DDD

Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Announcements

×
×
  • Create New...