Jump to content
Dogomania
Sign in to follow this  
oleczka8877

Parwowiroza u 2letniego szczepionego yorka?

Recommended Posts

No, wcześniej to on miał tę gorączkę i wymioty to mu przeszło.On dostawał zastrzyki od czwartu do poniedziałku...a w sb i niedziele i pn tylko po jednym zastrzyku.I to były przeciwwymiotne,zapalne i jakiś antybiotyk pewnie...no, a ten ochrypły głos to już jakby w niedzielę miał... to chyba mu ten synolux nie zaszkodzi...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kurde niby już trzeci dzień...a pies dalej łyka ślinę, z oczu mu sie trochę leje przezroczyste, i oblizuje nos. Boje, się czy to nie aby dalszy ciąg tamtego wirusa...zaczęło się gorączką 40stopni,biegunka,potemwymioty....ustało to..a jak to jakaś nosówka?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niby nie na temat, ale chcę wszystkich uświadomić i przestrzec.Nie wiadomo, może komuś to ułatwi życie, może otworzy oczy...Pozdrawiam wszystkich i wklejam mój post.

 

Uwaga na niejakiego pana Grzegorza z Woli Lipienieckiej Dużej koło Szydłowca w gm.Jastrząb.Hodowla ŻWIROWE WZGÓRZE.

Zostaliśmy wprowadzeni do cuchnącego pomieszczenia.Wniesiono nam psa, a na pytanie o matkę, pan Grzegorz powiedział, że musi pójść po nią do stodoły, ale to bez sensu, bo i tak nic nie zobaczymy, bo jest brudna.Poprosiłam o pokazanie jej.Miała całą sierść oblepioną brudem, kałem z moczem, włosy miała zbite w kołtuny, z daleka śmierdziała jak zwierzęta w zoo.Biegając po pomieszczeniu suka "strzelała" śmierdzącą, rzadką kupą.Pan Grzegorz zaśmiał się, że to z nerw, bo rozstaje się ze szczeniakiem.Tak, tak wiem, że to moja wina, że kupiłam psa z takiego miejsca, ale pan Grzegorz ma dar przekonywania i tłumaczenia - teraz to wiem.

 

Ma on bardzo dużo ras psów, które trzyma w stodole,w klatkach.Miałam nieszczęście kupić u niego maltańczyka z rodowodem.Na miejscu okazało się, że rodowód, a właściwie metrykę - dośle mi jak wyrobi.Po 2 dniach w trakcie rozmowy telefonicznej dowiedziałam się, że metryka będzie ze stowarzyszenia DOMI.Do dnia dzisiejszego nadal nie mam metryki...Otrzymałam książeczkę zdrowia z odrobaczeniami i szczepieniami podstemplowanymi przez lekarza weterynarii, jednakże wklejkę z buteleczki ze szczepionką, pan Grzegorz wklejał przy mnie.Zapytałam, czy pies jest szczepiony skoro wkleja teraz - odpowiedział, że zawsze tak robi, bo taki ma układ z weterynarzem, a pies jest na pewno zaszczepiony.Pokazał mi wyjęte z lodówki 2 duże opakowania szczepionek dla psów.Pochwalił się, że sam szczepi oraz leczy psy.Spytałam jak, a on pokazał mi stojące w lodówce weterynaryjne butelki z antybiotykami, kroplówki, igły i strzykawki....Pies był brudny, śmierdzący moczem i kałem.... ale dziecko uparło się, że bez niego nie wyjdzie.Po przyjeździe do domu pies był wycofany, dziki, bał się ludzi, głaskania itp.

Wzięłam go na ręce po wejściu do domu, a na nim pchły, ale jakie i ile -  o Matko nawet nie wiedziałam, że tyle może być na jednym małym ciałku.Włosy stanęły mi dęba i wszystko zaczęło mnie swędzieć.Zgroza ! Zadzwoniłam do weterynarza z pytaniem co mam zrobić.Czy odpchlić preparatem ( i jakim i czy ma ) czy też najpierw umyć, bo odbyt miał zaklejony kałem....

Około 3 godziny po przyjeździe do domu, pies zrobił kupę, a raczej zrobił robaki... Kupa wyglądała jak żywy makaron ( przepraszam za porównanie ) .

Ledwie co pies zaczął się klimatyzować ( był już 3 dzień z nami ), aż tu nagle - apatia, niechęć do jedzenia i picia, wymioty i biegunka.

Reasumując

1.w badaniach weterynaryjnych stwierdzono, że pies nie był szczepiony

2.zarażony był w hodowli parwowirusem ( test płytkowy i badanie krwi )

3.nie był odrobaczony

4.był zapchlony

5.straszne psie męczarnie z bólu, płacz psiaka, wymęczające wymioty i biegunki, bolesne leczenie

6.śmierć - parwowirus

7.straszna rozpacz w domu

8.ogromne koszty leczenia

 

...To straszne, ....

Powiadomiłam już weterynarza, którego podpis i pieczątki widniały w książeczce psa.

Napisałam do stowarzyszenia DOMI.

 

Pan Grzegorz po otrzymaniu informacji, że pies zdechł na parwowirozę, którą  został zarażony u niego w hodowli. stwierdził, że to nie prawda.

Zapytałam go czemu wobec tego zakupił lampę bakteriobójczą, która stała w pomieszczeniu, w którym sprzedawał mi psa.

Stwierdził, że tak zapobiegawczo, aby odświeżyć powietrze.

Tak na marginesie, zapłacił za nią 1300zł ( ha,ha, ha - aby odświeżyć powietrze można za darmo otworzyć okno )

Poprosiłam o zwrot kosztów za psa, bez kosztów za leczenie.Zgodził się wpłacić w ciągu 2 dni, więc wysłałam mu numer konta. Po 5 dniach z powodu braku zwrotu, zadzwoniłam do niego i usłyszałam, że nie wpłacił, bo musi na ten temat porozmawiać z rodziną.Umówiliśmy się na telefon następnego dnia, lecz już telefonów ode mnie nie odbiera.

Masz problem z panem Grzegorzem - pisz do mnie - zbieram chętnych na pozew zbiorowy.

Mam przed sobą również termin reportażu z TVN o hodowli p.Grzegorza i sprzedaniu mi psa z parwowirozą.

 

Czekam na wszystkich pokrzywdzonych - piszcie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

Announcements

×
×
  • Create New...