Jump to content
Dogomania
Wilczocha

Wybieg dla psów

Recommended Posts

No i cóż z tego ? nawet jak bym dostał mandat to i tak bym miał satyswakcje że mój pies robi temu człowiekowi dym, może by się nauczył czym jest wybieg (tak na marginesie i wybiegając z pytaniem że to 500 kosztuje to stać mnie na to i na drugi dzień też bym był i też bym mojemu psu pozwalał na skakanie, po to jest wybieg dla psów żeby mój pies miał swobodę)

Kwintesencja bycia "polaczkiem" choć lepsze słowo: burakiem.
Na szerszy komentarz ten post nie zasługuje. Szkoda słów.

Lux...oczywiście, że nie można na psim wybiegu oczekiwać psów leżących przy nogach właścicieli. Natomiast przychodzi mi do głowy taka analogia jak z ulicą: zbliżając się do niej wiesz, że jeżdzą tam auta. I teoretycznie wiesz, że zagrożenie potrąceniem jest większe niż jeśli będziesz w lesie ;) ale jeśli któryś kierowca Cię potrąci (z jego winy) to nie ma przeproś, że przecież to ulica, że jak się jeździ to tak bywa, że się zdarza itd... Porównanie trochę kulawe ;) ale obrazowe.

Share this post


Link to post
Share on other sites
"Biegaj! Biegaj!" slyszane ustawicznie i do zwariowania na pierwszym filmiku jest ... czym? Odruchem warunkowym właściciela ktory ma zakodowane że pies ma się bawić bo tam to, panie, taka sielanka?

 

 

Z tego co słyszę na pierwszym filmiku to:

Uciekaj, jedno słowo biegaj, teksty o patykach, pani wołająca swoją Lassie przez cały czas, potem znowu akcja z patykami, gonitwa i przywoływanie psów na koniec.

Nie widzę tam ciągłego i do zwariowania wołania biegaj! biega! biegaj!

 

Na pierwszym filmie widać że collaczka - rozumiem, że Twoja? - jest chyba mocno delikatnym psem, z rezerwą do innych. Usiłuje się wpasować w grupę, ale nie czuje się tam pewnie. Nie jest kompletnie asocjalna, więc jakoś tam egzystuje, nawet usiłuje podejmować próby zabawy przedmiocikami, zresztą ucinane przez inne psy.

 

 

Są dwie collie na wybiegu.

Co do mojej Szanti to prawda jest delikatna, często pokazuje uległość do innych psów, ale potrafi się bawić, wręcz uwielbia ten wybieg. Gonitwę za patykami, prowokacje innych psów by ją goniły, czasami wciska im patyki w pyski by jej zabrali, a jak chwycą to bawi się w przeciąganie. Kiedy widzi piłkę dostaje wariacji, uwielbia biegać za piłkami, a jak włączają się inne psy to się ściga z nimi by pierwsza dorwać piłkę, a jak dorwie to ucieka, a inne psy ją gonią, jak nie chcą gonić to podbiega do nich i prowokuje do gonitwy.

Ciężko jest mi zrozumieć czy zauważyć to, że ona się tam czuje źle. Widocznie widzisz coś czego ja nie dostrzegam.

 

Co nie zmienia faktu, że w kilku sytuacjach, które miały miejsce na wrzuconym przez Ciebie filmiku, powinna nastąpić reakcja ze strony właścicieli i psy powinny zostać rozdzielone, żeby ochłonęły..

 

 

Czy masz na myśli zabawę Szanti i foksterierem na drugim filmiku ?

One zawsze się tak bawią, wygląda to groźnie, ale krzywdy sobie nie robią. Znają się od szczeniaka, są w tym samym wieku i jak się widzą to od razu jest zabawa, w gonienie, podgryzanie i inne. Czemu mamy im to przerywać ? Taką formę zabawy mają ze sobą.

Jakie inne sytuacje na filmikach są bym miała przerwać i pozwolić by psy ochłonęły ?

 

Na drugim - najpierw ustawiają się, już na granicy zabawy i konfrontacji, dwa wilkowate, potem widzimy konkursową grę w "spuszczamy wpie...dol słabszemu" w wykonaniu collaczki i terierka zjednoczonych na szczeniaka ON-ka ktoremu się to nie podoba i ktory czuje się z tym źle, ale nie ma specjalnie wyjścia.

 

 

Były prawie w tym samym wieku, ale masz racje teraz widzę to czego wcześniej nie dostrzegałam. Wcześniej wszyscy myśleli, że po prostu się bawią, a teraz jak obejrzałam filmik parę razy to widać to zupełnie inaczej. Wszystkie 3 są szczeniakami i jak to często bywa wśród dzieci, że te trochę starsze torturują zazwyczaj jednego młodszego.

 

To jedynie rodzi pytanie o relację, jaką mają ze swoimi psami ludzie. Są tak nieatrakcyjni dla nich, że te wybierają nawet tak nienaturalny układ, jak takie ad hoc tworzone stado, bo tam coś - cokolwiek - się dzieje.

 

 

Nie wiem jakie relacje mają ze swoimi psami inni ludzie, ale ja ze swoim psem mam bardzo dobre relacje. Jest wpatrzona we mnie jak w obrazek. Lubi wybieg to ciągnie do niego, ale nic strasznego się nie stanie jak go miniemy i pójdziemy dalej. Pod czas spaceru często ma tak, że patrzy się na mnie idąc przy nodze jak by czekała na jakieś polecenie. Nie uczyłam jej tego. Pięknie wykonuje każde polecenia, ale słowo "biegaj" to jest takie jak by zwalniające by nie skupiała się tak cały czas na mnie tylko by sobie pobiegała, powęszyła czy inne tam psie sprawy. Wtedy od razu zajmuje się sobą. Przed bramą od wybiegu każe jej siąść i ona w spokoju siedzi i czeka aż ją odepnę i wpuszczę na wybieg, wtedy ona leci i wita się z psami, bawi się z nimi, a ja siadam na ławkę i obserwuje. Kiedy się znudzi przybiega, kładzie się koło moich nóg i obserwuje psy z daleka. Po jakimś czasie wstaje i idę w stronę bramki, a Szanti od razu jest przy mnie. To utwierdza mnie w przekonaniu, że jestem dla niej ważniejsza niż psy bo ona może być w trakcie zabawy z psami, a ja wystarczy tylko raz zawołam jej imię i ona od razu przerywa zabawę i grzecznie przy nodze tupta prosto pod bramkę.

 

Co do Szanti i foksteriera to tutaj jeszcze jeden filmik jak byli młodsi, od zawsze się tak bawili w podgryzanie.

 

https://www.youtube.com/watch?v=W2hNy0x2HKk

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kwintesencja bycia "polaczkiem" choć lepsze słowo: burakiem.
Na szerszy komentarz ten post nie zasługuje. Szkoda słów.
Lux...oczywiście, że nie można na psim wybiegu oczekiwać psów leżących przy nogach właścicieli. Natomiast przychodzi mi do głowy taka analogia jak z ulicą: zbliżając się do niej wiesz, że jeżdzą tam auta. I teoretycznie wiesz, że zagrożenie potrąceniem jest większe niż jeśli będziesz w lesie ;) ale jeśli któryś kierowca Cię potrąci (z jego winy) to nie ma przeproś, że przecież to ulica, że jak się jeździ to tak bywa, że się zdarza itd... Porównanie trochę kulawe ;) ale obrazowe.

mi tez przychodzi kilka kulawych porównań do głowy, jednak się nimi nie podzielę:p konsekwencje potrącenia przez samochód sa jednak poważniejsze,ale idac tym porownaniem to osoby wchodzace na wybieg z rowerami, bagazami, wozkami i gromada dzieci, traktujacy to miejsce jak park albo brzydko mowiac wybieg ale dla swoich pociech zachowuja się raczej jak czlowiek wedrujący środkiem drogi niz przechodzień na pasach. Nie chodzi o to zeby zakazac wchodzic ludziom bez psów, bo niby dlaczego, ale o to zeby ci ludzie wiedzieli ze ta przestrzeń jest głownie dla czworonogow i po to zostala wydzielona i wchodzac tam powinni zachowac się tak by nie tworzyc dodatkowego chaosu ;) przynajmniej ja tak zrozumialam intencje autorki tematu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeśli gdziekolwiek obecność psów sprawia problemy ludziom, prędzej czy poźniej ogranicza się prawa psów, nie ludzi, jakkolwiek nie odpowiadałoby to właścicielom psów. Czy ścieżka prowadząca przez środek bronowickiego wybiegu ułatwia przejście do przystanków komunikacji miejskiej?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czy masz na myśli zabawę Szanti i foksterierem na drugim filmiku ?
One zawsze się tak bawią, wygląda to groźnie, ale krzywdy sobie nie robią. Znają się od szczeniaka, są w tym samym wieku i jak się widzą to od razu jest zabawa, w gonienie, podgryzanie i inne. Czemu mamy im to przerywać ? Taką formę zabawy mają ze sobą.
Jakie inne sytuacje na filmikach są bym miała przerwać i pozwolić by psy ochłonęły ?





Mam na myśli m.in. sytuację ze szczylem ONka, o której wspomniała już Berek.
Bardzo fajnie, że nagrywasz takie interakcje, ale proponuję żebyś spróbowała potem w domu oglądać te filmiki w zwolnionym tempie - wtedy dopiero dla niewprawionego widać wiele rzeczy jak na dłoni. Myślę, że po jakimś czasie zmienisz zdanie i przestaniesz postrzegać Wasze wizyty na wybiegu jako "sielankę".
Nie mówię, żeby w ogóle nie chodzić na takie wybiegi (chociaż mnie one nie interesują), ale trzeba dla dobra swojego psa umiejętnie dobierać psie towarzystwo.

Share this post


Link to post
Share on other sites

mi tez przychodzi kilka kulawych porównań do głowy, jednak się nimi nie podzielę:p konsekwencje potrącenia przez samochód sa jednak poważniejsze,ale idac tym porownaniem to osoby wchodzace na wybieg z rowerami, bagazami, wozkami i gromada dzieci, traktujacy to miejsce jak park albo brzydko mowiac wybieg ale dla swoich pociech zachowuja się raczej jak czlowiek wedrujący środkiem drogi niz przechodzień na pasach. Nie chodzi o to zeby zakazac wchodzic ludziom bez psów, bo niby dlaczego, ale o to zeby ci ludzie wiedzieli ze ta przestrzeń jest głownie dla czworonogow i po to zostala wydzielona i wchodzac tam powinni zachowac się tak by nie tworzyc dodatkowego chaosu ;) przynajmniej ja tak zrozumialam intencje autorki tematu.

Lux z całym szacunkiem ale z uporem maniaka wracam do kwestii prawnych: psy na psim wybiegu nie mają więcej "uprawnień" niż poza nim. Dlatego też Twoje porównanie nie trafione ;) ponieważ chodzenie środkiem drogi jest z prawem niezgodne, a wchodzenie z dzieckiem, rowerem, bagażem na psi wybieg już jak najbardziej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
"Kiedy się znudzi przybiega, kładzie się koło moich nóg i obserwuje psy z daleka."

 

 

Wiesz o czym to świadczy?

Dokładnie o tym, że towarzystwo psów jej aż tak nie cieszy, jak myślisz.

Oczywiście dużym plusem jest to, że ma do Ciebie zaufanie, że Ty, jako przewodnik, jesteś postrzegana jako ktoś kto w razie czego zabierze ją z sytuacji niespecjalnie komfortowej.

To już bardzo dużo, bo naprawdę wielu właścicieli trzyma swoje psy w tych sytuacjach godzinami bez zauważania ich stanu emocjonalnego i potrzeb.

 

Jeśli mogę coś zasugerować, to m.in. to, co doradza Czekunia - oraz podpowiedź, że psy (podobnie zresztą jak ludzie, tylko u nich te zmiany są dużo szybsze) ewoluuują w swoich kontaktach towarzyskich. To, że kiedyś się bawiły z jakimś psem może, ale nie musi oznaczać sztamy na całe życie. 

Zdarzyło mi się kilka razy widzieć całkiem poważne konflikty przy ktorych ludzie biegali wokół bezradnie wykrzykując że przecież te psiaki się przyjaźniły od małego.

 

Co do terierka, to obejrzyj jeszcze na spokojne początek filmu, dobrze? Zauważ jego (nie suczki) reakcje na zaczepki (chodzi mi o ten pierwszy film z terierem, czyli ten, na ktorym są starsi).

A propos, w jakim wieku ten foksik jest?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Z końca pięknych przyjazni "od malego" znam taki: jedna suka drugiej doslownie leb urwala. To była matka i corka, cale zycie razem, w jednym domu. Urocze i disneyowskie zakonczenie.
Znam tez przypadek zagryzienia psa przez wlasne rodzenstwo, takoz od urodzenia razem trzymane.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A jest jakiś regulamin korzystania z wybiegów? Może to by pomogło rozwiać wątpliwości. 

 

 

Ja mam w domu dwa typy psów, jednego, który zawsze jest, pardon, szmatą dla innych i trzeba go zawsze ratować z opresji i bronić przed chamowatymi burkami, a także drugiego, który bardzo chętnie by sobie polował na inne pieski, gnojąc radośnie te słabsze, gdyby mu tylko na to pozwolić. Także na wybiegach nie mam czego szukać ;) 

Share this post


Link to post
Share on other sites

A jest jakiś regulamin korzystania z wybiegów? Może to by pomogło rozwiać wątpliwości.

Nie ma jakiegoś jednego uniwersalnego regulaminu. Myślę że sporo zależy od tego kto jest fundatorem wybiegu i na jakim terenie on jest zbudowany. Z tego co pamiętam to regulamin wybiegu na którym parę razy byłem w rzaden sposób nie odnosił się do takich spraw jak osoby "postronne", dzieci, osoby starsze itd. Zresztą: nawet nie mógłby z powodów oczywistych. Sprawy które są tam poruszane dotyczą kagańców u tzw ras agresywnych, sprzątanie odchodów itd. No ale może nie wszędzie jest tak samo ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
nie czytałam wszystkiego, ale powiem tak:
generalnie osoby starsze bardzo mnie rozczulają, bardziej chyba niż dzieci, jakbym taką "babcię" zobaczyła na wybiegu dla psów, to pomyślałabym że 1)przyszła po prostu z psem, 2) nie wiedziała że wchodzi na wybieg, może gdzieś nie doczytała, jeśli psy ją przewróciły czy zaczęły skakać na nią, to zamiast się kłócić pomogłabym jej wydostać się z wybiegu.

Jeśli natomiast wchodzi na wybieg osoba dorosła z dzieckiem, to bierze za to dziecko odpowiedzialność, bo dzieci za siebie nie decydują. Powinna zdawać sobie sprawę z tego w jakim jest miejscu, i nie mieć do nikogo pretensji jak pies wywali dziecko.

To bardzo nieodpowiedzialne zabierać małe dziecko na wybieg dla psów! Sama jestem psiarą, albo biorę psy na spacer, albo dziecko (teoretycznie, bo dzieci nie mam :) )
Zamiast zagłębiać się w tematy prawne, ustawy itd, może po prostu POMYŚLEĆ - i nie zabierać dziecka w miejsca gdzie może im coś zagrażać.

Share this post


Link to post
Share on other sites
U mnie też jest sytuacja, kiedy psy spotykające się codziennie już się nie tak lubią. Babcia ma suczkę 1 tydzień młodszą od mojej, od zawsze przyjaźń, codzienne gonitwy, teraz po burzliwym przywitaniu po prostu się olewają, razem spacerują, wąchają ;) Po tym jak dorosły skończyła się przyjaźń, chociaż w sytuacji zagrożenia jedna za drugą zawsze "obstawa" i pomaga, a suczki co jakiś czas przez pewien okres są zmuszone mieszkać razem ;) No ale nie ma już gonitw, radosnych zabaw, a zaczęło się psuć jak tamta chciała się bawić a moja po prostu węszyć, bawić się ze mną... Niestety wtedy tego nie zauważyłam, wystarczyło wkroczyć i ustalić zasady.

Za to u sąsiadki w bloku skończyło się gorzej- owczarek zagryzł yorka jak ten dorósł (miał 10 miesięcy), wcześniej właścicielka niczego złego nie zauważyła...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Drugi - dość bliski tego w Bronowicach psi wybieg w Krakowie na Krowodrzy - jest usytuowany wewnątrz parku dla ludzi. Nikt tam bez psa na wybieg nie wchodzi, bo i drogi na przystanek nie skróci się przez wybieg, i ławek wygodnych dookoła dla ludzi bez psów jest dosyć, i plac zabaw dla dzieci - zakazany dla psów - też jest.

Wszystkie psie wybiegi, które widziałam w Holandii, były wewnątrz "ludzkich" terenów spacerowych, oznaczone tylko strzałką z napisem - bez specjalnego ogrodzenia. I tam nie było psiego kłębowiska, ludzie trenowali lub bawili się z własnymi psami, czasem tworzyły się grupki po dwa-trzy psy. Psy w ogromnej większości były pod pełną kontrolą - zero dobiegania do obcych ludzi, zero wskakiwania, zero reakcji na wszechobecne rowery czy ptaki.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Szykuje sie polska odmiana separatystow. Chcacych autonomii dla psich parkow. Na razie psie parki jednak pozostaja w granicach Rzeczpospolitej, i takie prawo ta, obowiazuje jak i na pozostalych terytoriach :)
Nie ma znaczenia gdzie pies wyrzadzil szkody, nawet w naszym domu czy na naszym podworzu pies nie moze nikogo uszkodzic bezkarnie.
Z drugiej strony skoro wiem jak wyglądaja psie parki u nas, nie wybieram sie na nie, ani tym bardziej nie prowadze tam dziecka.
Jezeli na wybiegu pojawia sie ktos ewidentnie niezorientowany w temacie, warto podejsc i zapyatc, czy aby na pewno wie, ze to wybieg dla psow, i moze rozkladanie sie z kocykiem i raczkujacym dzieckiem nie jest najlepsza opcja?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co do terierka, to obejrzyj jeszcze na spokojne początek filmu, dobrze? Zauważ jego (nie suczki) reakcje na zaczepki (chodzi mi o ten pierwszy film z terierem, czyli ten, na ktorym są starsi).

A propos, w jakim wieku ten foksik jest?

 

 

Hmm jeżeli dobrze obserwuje to wydaje mi się, że terier robi uniki i nie bardzo jest chętny na zabawę, a Szanti nie rozumie i dalej go zaczepia ?

Potem oczywiście się oboje rozkręcają. One bawią się tak od zawsze i nie zauważamy tego, że jeden z nich już nie chce.

A terier jest w wieku Szanti. Teraz będzie miał ponad 10 miesięcy.

Wtedy mieli po 7 miesięcy.

 

generalnie osoby starsze bardzo mnie rozczulają, bardziej chyba niż dzieci, jakbym taką "babcię" zobaczyła na wybiegu dla psów, to pomyślałabym że 1)przyszła po prostu z psem, 2) nie wiedziała że wchodzi na wybieg, może gdzieś nie doczytała, jeśli psy ją przewróciły czy zaczęły skakać na nią, to zamiast się kłócić pomogłabym jej wydostać się z wybiegu.

 

 

Są takie dwie starsze osoby które regularnie przychodzą na wybieg, usiąść na ławeczkę. Jedna jest o kulach a druga ją prowadzi. Obie są już mocno starsze.

Kiedy je widzimy momentalnie wołamy swoje psy i idziemy na drugi koniec wybiegu bo boimy się, że jakiś pies zechce się przywitać skacząc na taką osobę i tragedia gotowa.

 

Jezeli na wybiegu pojawia sie ktos ewidentnie niezorientowany w temacie, warto podejsc i zapyatc, czy aby na pewno wie, ze to wybieg dla psow, i moze rozkladanie sie z kocykiem i raczkujacym dzieckiem nie jest najlepsza opcja?

 

 

Często podchodzimy do takich osób i mówimy, że to nie jest najlepszy pomysł przychodzić tu z dzieckiem, bo jest to wybieg dla psów a wiadomo pieski bywają rożne. Niestety odpowiedzi często bywają podobne i agresywne. Ludzie się zachowują tak jak by zostali zaatakowani i od razu stają się niemili.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
"Hmm jeżeli dobrze obserwuje to wydaje mi się, że terier robi uniki i nie bardzo jest chętny na zabawę, a Szanti nie rozumie i dalej go zaczepia ?"

 

 

Brawo!

Z całej tej tu naszej rozmowy wyniknęła taka korzyść, że wszyscy chyba zaczęlismy doceniać wagę ewentualnego oglądania filmów, nawet po kilkakroć, ale takiego świadomego.

[i jeszcze, tak off topic, pominąwszy zakompleksiałego jegomościa od "polaczków", to ta dyskusja jest na Dogo ale zupełnie nie jak na Dogo ostatnimi czasy - patrzcie, można po prostu pogadać, powymieniać poglądy, całkiem merytorycznie i sympatycznie].

 

Wracając do meritum, to podejrzewam że foksik wyrośnie na niezłego skurczysynka :-) (uwaga: bardzo, bardzo lubię teriery).

 

"Są takie dwie starsze osoby które regularnie przychodzą na wybieg, usiąść na ławeczkę. Jedna jest o kulach a druga ją prowadzi. Obie są już mocno starsze."

 

 

A one coś zeznają w ogóle?

 

Może być tak, że bardzo starszawy miłośnik (w tym przypadku.... czka, w sensie: miłośniczka) psów już nie może mieć zwierzaka. To bardzo smutna, ale jednak odpowiedzialna decyzja (zobaczcie choćby tutaj, ile jest ogłoszeń o psach szukających domu ktore zostały po śmierci starego właściciela; jak wiadomo spadkobiercy bardzo lubią dziedziczyć mieszkania, domy czy działki, ale psów to już nie).

I to jest dla niego / dla niej jedna z nielicznych opcji gdy będzie bliżej tych psów, gdy będzie choć mógł czy mogła poobserwować je, a może pogłaskać... 

 

To by oznaczało raczej świadome wchodzenie na wybieg, a nie pomyłkę czy brak uwagi.

 

"Często podchodzimy do takich osób i mówimy, że to nie jest najlepszy pomysł przychodzić tu z dzieckiem, bo jest to wybieg dla psów a wiadomo pieski bywają rożne. Niestety odpowiedzi często bywają podobne i agresywne. Ludzie się zachowują tak jak by zostali zaatakowani i od razu stają się niemili."

 

 

A to już niestety immanentna cecha naszego społeczeństwa, zwłaszcza - wrzućmy trochę złośliwie kamyczek do czyjegoś ogródka - jego młodszej, podlegajacej rozrodowi części.

Każde zwrócenie uwagi jest obrazą majestatu którą należy karać - najlepiej śmiercią. DDD 

Zwłaszcza tzw. młodzi rodzice i zwłaszcza gdy podejrzewają, że ktoś ośmiela się mieć coś do ich dziecka, wpadają w amok.

 

Na szczęście są też jednostki najdoskonalej normalne i nawet! dobrze wychowane. Choć wydają się być w mniejszości...

Share this post


Link to post
Share on other sites
A one coś zeznają w ogóle?

 

 

Znaczy czy coś mówią ? Nie

One tylko przychodzą, siadają na ławeczkę po czym odchodzą powolnym krokiem do wyjścia. Mnie nie przeszkadza, bo Szanti nie skacze na ludzi i nie jest agresywna, ale czasami oszczeka bo to szczekliwy pies jest. Praktycznie szczeka na wszystko. :P

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zwłaszcza tzw. młodzi rodzice i zwłaszcza gdy podejrzewają, że ktoś ośmiela się mieć coś do ich dziecka, wpadają w amok.

 

 

 

A z takimi to już w ogóle nie wiadomo jak rozmawiać... W ostatnią niedzielę miałam tego wybitny przykład. Pogodę mieliśmy ładną, psy siedziały w ogrodzie, ja niestety przy laptopie, aż tu nagle słyszę psi alarm - ujadanie jakby UFO nam wylądowało w ogrodzie. Wybiegłam zobaczyć co i mało mnie na miejscu szlag nie trafił. Przy samym ogrodzeniu stał sobie chłopczyk, ok 8-9 letni z dwoma gałęziami w rączkach ( nawiasem mówiąc - wyłamane z -do niedawna- bardzo ładnego, młodego drzewka, które w zeszlym roku posadziłam na skarpie przy ogrodzeniu). No i ten ba... pardon,  chłopczyk jednym badylem wali w ogrodzenie a drugim próbuje szturchać/ dźgać/ głaskać/ whatever moje psy... Obok stał wyraźnie z siebie zadowoly młody tatuś, który jeszcze na mnie nawrzeszczał, że jego synek będzie robił co chce bo psy są przecież za ogrodzeniem...

Share this post


Link to post
Share on other sites
W lekkiej formie to po prostu aspołeczny osobnik, czasem wystarczy socjalizacja. Forma ciężka i agresywna to już chyba pod socjopate podchodzi. Przekazuje się toto w genach i wychowaniu. Tu pan zadbał o oba źródła.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na bronowickim wybiegu jest regulamin na którym jest napisane tylko tyle by sprzątać po swoich psach, mieć nad nimi kontrole, nie przyprowadzać agresywnych psów. I w sumie nic szczególnego. Ale ten regulamin powyżej mnie zagiął, ponieważ dużo osób przynosi na wybieg piłeczki czy szarpaki. Ja rzucam Szanti piłkę tylko wtedy gdy jest sama, albo z zaprzyjaźnionymi psami. Jak psów nie znam, albo wiem, że kradną piłki i nie oddają to nie wyciągam jej nawet.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

A z takimi to już w ogóle nie wiadomo jak rozmawiać... W ostatnią niedzielę miałam tego wybitny przykład. Pogodę mieliśmy ładną, psy siedziały w ogrodzie, ja niestety przy laptopie, aż tu nagle słyszę psi alarm - ujadanie jakby UFO nam wylądowało w ogrodzie. Wybiegłam zobaczyć co i mało mnie na miejscu szlag nie trafił. Przy samym ogrodzeniu stał sobie chłopczyk, ok 8-9 letni z dwoma gałęziami w rączkach ( nawiasem mówiąc - wyłamane z -do niedawna- bardzo ładnego, młodego drzewka, które w zeszlym roku posadziłam na skarpie przy ogrodzeniu). No i ten ba... pardon,  chłopczyk jednym badylem wali w ogrodzenie a drugim próbuje szturchać/ dźgać/ głaskać/ whatever moje psy... Obok stał wyraźnie z siebie zadowoly młody tatuś, który jeszcze na mnie nawrzeszczał, że jego synek będzie robił co chce bo psy są przecież za ogrodzeniem...

 

No to chyba brat bliźni forumowego "specjalisty od polaczków" - jak się fachowo nazywa takie agresywne nieprzystosowanie do życia w społeczeństwie? Jest toto uleczalne?

 

Po pierwsze ja bym dziecku nie pozwolił żeby niszczyło rośliny , tak samo nie pozwolił bym na to żeby dziecko drażniło w taki sposób czyjeś psy.

Nie wiem jak jest u was ale jeszcze jest tak zwany pas ziemi za płotem który fizycznie należy do właściciela posesji (ale w tym przypadku mogę się mylić)

Co do samego ojca ja bym wziął szlauch  i gościa po prostu oblał wodą, w taki sposób bym go próbował wygonić z mojego terenu. A gdyby się awanturował o to powiedział bym że podlewam trawę a to że woda akurat wylatuje za płot to nie moja wina. XD Zawsze jest jakiś sposób na opornych.

 

Wracając do słowa Polaczki (chyba poruszyłem patriotów Polskich - Sorry za to), Chodziło mi bardziej że irytuje mnie w większości u Polaków ich mentalność i brak ... może bardziej jakiś upór do uczenia się nowych zasad i standardów,  jakie nadeszły z zachodu po zburzeniu czerwonej kurtyny. (to tak w skrócie)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Announcements

×