Jump to content
Dogomania

Pies goni za zwierzyną, ptakami i nie reaguje na żadne przywołania


krulindra
 Share

Recommended Posts

"Berek: brakuje Ci jak zająca na filmie? A może mam zrobić akcje, gdy chińska mafia porywa mojego psa, ja gwiżdże, a on tak mocno pragnie do mnie przybiec, że wyrywa się ile sił w nogach przy okazji zagryzając członków gangu? Wtedy byłbyś zadowolony z efektów gwizdka? "

 

 

Dobra :pies na filmie jest zwyczajnie pałętającym się spacerowo pieskiem. I jego reakcje na wołanie są zawsze takie same, taki zadowolony przyspieszony truchcik. Jednak nie ma na filmie momentu w którym pies już-już dostaje korby, jest w wysokim pobudzeniu - i magicznie zawraca na dźwięk równie magicznego, AWARYJNEGO gwizdka.

 

Cała tu ta dyskusja dotyczy psa który zrywa i w dzikim galopie zwykł znikać za zwierzyną, na które to zachowanie ów awaryjny gwizdek ma stanowić panaceum.

 

Jeśli się reklamuje zalety tego dziwnego systemu - że to taaaakie inne, taaakie różniące się od "normalnego" przywołania, a potem tego ni huhu nie widać na załączonym filmie, to się i krzywię...

 

Wbrew pozorom to nie jest tak, ze każdy z nas usilnie bronie "swojej" metody - ja usiłuję jeno dojść, przy mojej wiedzy o szkoleniu tudzież praktyce, na czym niby miałaby polegać "magiczność" gwizdka oraz po kiego licha wprowadzać w ogóle pojęcie "awaryjnego" przywołania.

 

Po co mnożyć byty nad potrzebę?

Link to comment
Share on other sites

Wydaje mi sie, że impuls OE ma znacznie wiekszą szansę, aby przerwać trans pościgu - takiego obłędnego pościgu, a nie spaceru w lesie. Pies w transie pościgu może naprawdę nie słyszeć przywołania - nie to, że nie chce, ale fizycznie nie może. Od samego śladu psa odwołać łatwiej, zobojętnienie ptaków jest też w miarę łatwe, bo ptaki spotykamy często, można stwarzać sytuacje, w których ptaki fruwają psu nad głową. Start zająca spod psich łap czy zrywająca się sarna to już inna bajka.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

ja mam ZAWSZE gwizdek i ZAWSZE ten jeden jedyny. nosze go na szyi.

poniewaz mam 3 psy mysliwskie, ktore, gdy zapierd... pod wiatr nie uslyszalyby mnie nezalezne co bym do nich krzyczala.

 

wiecie co?

 bzdury tu pociskacie.

nie macie pojecia, czym jest psychika psa mysliwskiego.

Link to comment
Share on other sites

Racja, Berku. Szkoda, że za sarnami i zającami gonią także inne niż myśliwskie psy. I wprawdzie nie znam psychiki myśliwych, ale jakoś obawiam się, że chętniej wyślą na wieczne łowy owczarka niż wyżła goniącego za zwierzyną nie tylko podczas prób polowych. Więc jeśli będę chciała obrzydzić sarny czy zające innemu psu niż myśliwski, jeśli ten pies bodaj raz spróbował gonić zwierzynę, jednak użyję OE.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Dobra :pies na filmie jest zwyczajnie pałętającym się spacerowo pieskiem. I jego reakcje na wołanie są zawsze takie same, taki zadowolony przyspieszony truchcik. Jednak nie ma na filmie momentu w którym pies już-już dostaje korby, jest w wysokim pobudzeniu - i magicznie zawraca na dźwięk równie magicznego, AWARYJNEGO gwizdka.

 

Cała tu ta dyskusja dotyczy psa który zrywa i w dzikim galopie zwykł znikać za zwierzyną, na które to zachowanie ów awaryjny gwizdek ma stanowić panaceum.

 

Jeśli się reklamuje zalety tego dziwnego systemu - że to taaaakie inne, taaakie różniące się od "normalnego" przywołania, a potem tego ni huhu nie widać na załączonym filmie, to się i krzywię...

 

Wbrew pozorom to nie jest tak, ze każdy z nas usilnie bronie "swojej" metody - ja usiłuję jeno dojść, przy mojej wiedzy o szkoleniu tudzież praktyce, na czym niby miałaby polegać "magiczność" gwizdka oraz po kiego licha wprowadzać w ogóle pojęcie "awaryjnego" przywołania.

 

Po co mnożyć byty nad potrzebę?

 

Po pierwsze, gdzie ja pisałem, że gwizdek jest cudownym narzędziem działającym zawsze, wszędzie i na każdego psa. Cały czas pisze, że jego zaletą jest lepsza słyszalność! Na pewno gwizdek jest słyszalny lepiej niż głos i nikt nie wmówi mi, że tak nie jest. Działa on dokładnie tak samo jak zwykłe przywołanie, tylko jest LEPIEJ SŁYSZALNY. Więc nie pisz mi tu głupot o jakimś panaceum, bo o niczym podobnym nie wspominałem. 

 

Co do filmu, zająca czy sarny raczej nie skombinuje, ale jak nagram przywołanie w dużym rozproszeniu to na pewno się z wami tym filmem podzielę. 

Link to comment
Share on other sites

mieszkam na wsi, mam dwa psy. Suka odwoływalna, pies mocno łupowy. Saren i innej "dziczyzny" nie brakuje, dość długo walczyłam na różne sposoby z odwoływaniem psa bez tzw "pomocy" kiedy sadził za sarnami mając moje wrzaski głęboko w d...ie ... kierując się mądrą radą zakupiłam OE, szkoleniowiec wytłumaczył i pokazał jak używać. Prądu użyłam moze ze dwa razy, wystarczą same wibracje. Nie wyobrażam sobie narażać lub stracić psa lub bezmyślnie stresować sarny czy zające przez własne fobie na temat OE. 

Różne są psy, mnie akurat trafił się egzemplarz gdzie bez pomocy spacery w terenie gdzie jest dziczyzna byłyby wiecznym stresem. Po co? Jest miło,psy wyluzowane,wybiegane, ja spokojna, dzikie zwierzęta w okolicy też nie narzekają ;)

Myśle,ze więcej złego zrobicie wrzeszcząc na psa w momencie stresu niż umiejętnie i spokojnie przywołując go do opamiętania OE zanim nie zakuma,że o przebiegu i tempie spaceru decyduje człowiek.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Ej ten wątek powinien mieć tytuL "w dupie byliśmy, gówno widzieliśmy "


Nie, raczej to powinnas napisac w pierwszej osobie liczby pojedynczej. Znam czlowieka, ktorego pointer zawracal w powietrzu na jedno slowo. Znam retrivery, ktore zostaly we trzy sztuki na lace na "waruj, zostan" i kiedy wbiegl miedzy nie zajac to tylko glowy podniosly. Znam wyzly polujace, ktorych wlasciciele nie maja gwizdkow, ale i tak maja kontrole nad psami. Znam wyzla ratowniczego, ratownicze spaniele, i ich przewodnicy jakos radza sobie bez gwizdka, a pracuja w lasach pelnych zwierzyny.
To, ze ty masz kilka psow mysliwskich, ktore szkolisz jakos, to nie oznacza, ze inni nie moga tego zrobic inaczej.
  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Mowimy o pracy czy o spacerze? Na spacerze moj pies pozostaje w zasiegu wzroku i sluchu ( mojego wzroku, i jego sluchu).
Przegapiłam coś, jakieś info o twoich osiągnieciach sportowych z psami myśliwskimi? Bo zeby miec prawo do tak autorytarnej wypowiedzi to trezba chyba byc autorytetem w jakies dziedzinie?

Link to comment
Share on other sites

wyzel na "zwyklym spacerze" na polu wchodzi natychmast w tryb pracy i trzeba umiec tym logistycznie zarzadzac.

 

mam 3 psy, z ktore maja WYBUJALY instynkt mysliwski. wychodze z nimi na spacer tam, gdzie jest zwierzyna i nie musze ciagle na nie sie gabic i ich pilnowac, bo sa to dobrze wychowane ulozone zwerzeta. oczywiste jest, ze wyzel na ZWYKLYM spacerze wychodzi z zasiegu wzroku wlasciciela duzo czesciej niz w czasie pracy.

wyzel to nie jest labrador czy owczarek, ktore w naturalny sposob trzymaja sie tylka.

 

moje psy maja 1 st z prob racy z wynikami: 95/100 w wieku 9 miesiecy i 100/100, najlepszy pies w wieku 12 miesiecy.

 

i serio chcesz mi powiedziec, ze wiesz o wyzlach wiecej niz ja?:))))))

Link to comment
Share on other sites

"Na próbach polowych ocenia się głównie wrodzone cechy psa" - tak przynajmniej napisano w regulaminie prób. Gratuluję dobrego wyboru hodowli, z której pochodzą te psy - lub przemyślanej hodowli własnej.

Niewiele obecnie spotykam owczarków, które same z siebie trzymałyby się przewodnika.

Link to comment
Share on other sites

Myślę, że na tym można dyskusję spokojnie zakończyć, gdyż obecna jej forma nie prowadzi już do niczego sensownego. Przypuszczam, iż jest to pierwszy i ostatni temat, jaki rozpoczęłam tu na forum. Niemniej jednak bardzo dziękuję za Wasze opinie. Wydaje mi się, iż najpierw spróbuje z gwizdkiem (bo przecież nie zaszkodzi), jeśli to nie pomoże to spróbuje z OE.

Niestety to forum jest tak duże, że zawsze znajdzie się tu jakiś  tzw. "hejter", który potrafi zepsuć całą dyskusję. Każdy wie o kim mowa ;)

Link to comment
Share on other sites

"Na próbach polowych ocenia się głównie wrodzone cechy psa" - tak przynajmniej napisano w regulaminie prób. Gratuluję dobrego wyboru hodowli, z której pochodzą te psy - lub przemyślanej hodowli własnej.

Niewiele obecnie spotykam owczarków, które same z siebie trzymałyby się przewodnika.

 

szczegolnie "posluszenstwo i wspolpraca z przewodnikiem" sa cechami wrodzonymi i psy sie takie rodza.

 

 

nie rozumiem, dlaczego podchodzisz do tego na zasadzie "gwizdek lub oe". jesli w ogole myslisz o uzyciu oe twoj pies MUSI miec zrobiony gwizdek!!

Link to comment
Share on other sites

Myślę, że na tym można dyskusję spokojnie zakończyć, gdyż obecna jej forma nie prowadzi już do niczego sensownego. Przypuszczam, iż jest to pierwszy i ostatni temat, jaki rozpoczęłam tu na forum. Niemniej jednak bardzo dziękuję za Wasze opinie. Wydaje mi się, iż najpierw spróbuje z gwizdkiem (bo przecież nie zaszkodzi), jeśli to nie pomoże to spróbuje z OE.

Niestety to forum jest tak duże, że zawsze znajdzie się tu jakiś  tzw. "hejter", który potrafi zepsuć całą dyskusję. Każdy wie o kim mowa ;)

Wręcz przeciwnie, teraz miałabyś szansę wejść na właściwe tory. Jeśli zobaczyłaś w tej wymianie poglądów hejting, to kolejny dowód na to, że ślizgasz się tylko po wiedzy, którą ludzie próbują ci tutaj przekazać, bez zrozumienia. Przypuszczam, że podobną postawę miałaś podczas szkoleń z psem.

Jeśli do tej pory opanowałaś ‘w miarę dobrze’ jedynie 'do mnie' na lince, to nie masz podstaw mówić, że masz nieposłusznego psa. Po prostu nie pracowałaś z nim wystarczająco dużo i popełniasz podstawowe błędy w nagradzaniu.

To twój brak konsekwencji  jest problemem, a na to nie ma ani cudownych gwizdków ani zaklęć - setki skutecznych powtórzeń, to jest to co daje szansę na posłuszeństwo psa i te lekcje po prostu trzeba odrobić/odrabiać. Znaczenie ma też wiek twojego psa, bo jeśli ma on dużo z wyżła, to wchodzicie w trudniejszy etap, a pora roku też jest pełna atrakcyjnych zapachów dla wyżłów. 

Co do OE - to jest impuls, ale co po nim, skoro pies i tak nie wie, co znaczy powrot do ciebie, równie dobrze może po nim uciekać od ciebie jeszcze dalej. 

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Mnie przekonują opinie osób, które mają za sobą dużo praktyki z różnymi psiakami. Sama miałam czas, że dużo szukałam, czytałam, zachłysnęłam się tą wiedzą i myślałam, że sukcesy z moim psem dają mi prawo do dawania rad innym. Taka jest prawda, że metodę i tak trzeba dopasować do swojego psiaka, ale warto posłuchać mądrzejszych i zasugerować się tym, co proponują. Ja dzięki temu forum zrozumiałam wiele błędów i choć nie zawsze uwagi są przekazywane w bardzo uprzejmy sposób, to nie warto się obrażać, bo są merytoryczne, a czasem inaczej nie dociera jak powiedziane prosto z mostu:) Spory między znawcami w danej dziedzinie są normalne, warto poczytać.

Sowa, zgadzam się,  że OE jest pewnie czasem najlepszym wyjściem, może uratować psiaka.

Link to comment
Share on other sites

szczegolnie "posluszenstwo i wspolpraca z przewodnikiem" sa cechami wrodzonymi i psy sie takie rodza.


nie rozumiem, dlaczego podchodzisz do tego na zasadzie "gwizdek lub oe". jesli w ogole myslisz o uzyciu oe twoj pies MUSI miec zrobiony gwizdek!!


Tak, zdolność do współpracy jest wrodzona, a nawet dziedziczna. Co więcej jest też związana z typem psa, jego rasą. Na podstawie współpracy wypracowuje się posłuszeństwo.
Nie na darmo mamy podział ras na grupy. Ogólnie wiadomo, że psy pasteskie charakteryzują sie większą checią współpracy z człowiekiem niż np psy ras północnych. A przynajmniej powinny.

No i niestety, ale przeprowadzenie psów przez próby pracy, które mają określić predyspozycje psa a nie potwierdzić jego wyszkolenie nie są dla mnie wyznacznikiem twojej wiedzy szkoleniowej. Ani liczba twoich psów ani stopień ich wyszkolenia to za mało, zebys stała sie dla mnie autorytetem w temacie psów myśliwskich.
Fajnie, że są odwolywalne na gwizdek. Ale dla mnie odwoływalność psa to podstawa, a nie najwyzszy stopień wtajemńiczenia.
Śmieszne jets też budowanie własnej wartości na podstawie posiadanej rasy. Ja mam australijskie cattle dogi, Sowa ma malinois, ktoregos z kolei. To co, sama slawa ( raczej zla slawa, psiw trudnych) tych ras czyni nas ekspertami? Smiem wątpić. Można też uznać, że malinois to łatwizna, przecież kazdy widzial filmiki na yt, jak latwo malina pracuje,mno i to grupa pierwsza, te przydupasy owczarki.
  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Tak, zdolność do współpracy jest wrodzona, a nawet dziedziczna. Co więcej jest też związana z typem psa, jego rasą. Na podstawie współpracy wypracowuje się posłuszeństwo.
Nie na darmo mamy podział ras na grupy. Ogólnie wiadomo, że psy pasteskie charakteryzują sie większą checią współpracy z człowiekiem niż np psy ras północnych. A przynajmniej powinny.

No i niestety, ale przeprowadzenie psów przez próby pracy, które mają określić predyspozycje psa a nie potwierdzić jego wyszkolenie nie są dla mnie wyznacznikiem twojej wiedzy szkoleniowej. Ani liczba twoich psów ani stopień ich wyszkolenia to za mało, zebys stała sie dla mnie autorytetem w temacie psów myśliwskich.
Fajnie, że są odwolywalne na gwizdek. Ale dla mnie odwoływalność psa to podstawa, a nie najwyzszy stopień wtajemńiczenia.
Śmieszne jets też budowanie własnej wartości na podstawie posiadanej rasy. Ja mam australijskie cattle dogi, Sowa ma malinois, ktoregos z kolei. To co, sama slawa ( raczej zla slawa, psiw trudnych) tych ras czyni nas ekspertami? Smiem wątpić. Można też uznać, że malinois to łatwizna, przecież kazdy widzial filmiki na yt, jak latwo malina pracuje,mno i to grupa pierwsza, te przydupasy owczarki.

 

 

no tak, jakos tak sadze, ze wiem duzo, duzo wiecej o wyzlach i ogarnianiu instynktu mysliwskiego.

wlasnie dlatego, ze od dziecinstwa mam w domu wyzly,  a nie np. cattle dogi^^

Link to comment
Share on other sites

Aha. No tak. To wszystko tlumaczy.
Ja od dziecka jeżdze na rowerze. Zglosze swoja kandudature w konkursie na trenera kadry kolarzy :)

Ps. Sowe znam. Jak Sowa powie, ze aby rozwiazac jakis problem mam ubrac sie w rozowe stringi i podskoczyc 5 razy na lewej nodze to uczynie to natentychmiast.
Twojej argumentacji nie przyjmuje, co nie zmienia faktu, ze twoje rady dla wielu beda trafne i cenne.

Link to comment
Share on other sites

Krulindra, nie denerwuj się, tylko wyłów z tego co wartościowe, bo są tu takie porady :)

Napiszę wprost: to co ma nad wypowiedzią nick: Sowa, Cavecanem albo Berek jest mądre, warte przemyślenia i zastosowania, albo dopytania o szczegóły, jeśli jest niezrozumiałe. Sorry ale innej opcji nie ma. Niezbyt rozumiem ludzi, którzy próbują polemizować z osobami o tych nickach i udowadniać wyższość świąt Bożego Narodzenia nad świętami Wielkanocy. Minimum instynktu samozachowawczego i pokory by się przydało.

 

Osobiście wolałabym wykorzystać wiedzę,  doświadczenie tych osób, ich czas i ochotę do pisania na forum niż próbować im cokolwiek udowadniać. To trochę tak, jakby wyjść na ulicę i zacząć głosić że ziemia jest płaska ;)

 

A_niusia, z całym szacunkiem do Ciebie i Twoich wyżłów (życzę zdrowia, sukcesów i oby jak najlepiej Wam się wiodło), ale niechby Cavecanem dzisiaj miała w domu kumkające żaby zamiast psów, to i tak ma rację w tym co pisze. Na pewnym stopniu "wtajemniczenia" (czyt.: doświadczenia) można pisać, choćby o wyżłach, mając w domu cattle dogi i w temacie tych wyżłów, tudzież ogólnych prawidłowości w kontekście wyżłów mieć rację. Kwestia tego co się robi, jak intensywnie się robi, jak dobrego ma się mentora i jeszcze kilku czynników (nie sposób wymienić wszystkich). Niestety, mając w domu psy, przez całe życie od dzieciaka, można nigdy nie zgłębić tego, co osoby, z którymi próbujesz polemizować. Więc PLZ, nie krzycz, tylko pytaj i czytaj ;) Btw., sądzę że i Ty dużo więcej byś skorzystała, jakbyś się zainteresowała z kim piszesz, co te osoby robią, jeśli masz wątpliwości co do ich kompetencji, choć po Twoim "machaniu szabelką" nie wydaje mi się aby chciały się odsłaniać.

 

Co do chęci współpracy, to jak zinterpretować chociażby zachowanie 8 tyg. szczeniaka malinois, który sam z siebie, zaraz po przywiezieniu do chaty pałęta mi się przy nogach z główką zadartą do góry i przekręconą w prawo? I nie trzeba go zachęcać ani do zabawy, ani do ćwiczenia? Przy okazji pochodzi z hodowli, która słynie z psów do roboty? A na wypracowanie czegokolwiek ze mną w dniu przywiezienia, to chyba jeszcze trochę za wcześnie ;)

 

Co do filmiku wklejonego gdzieś kilka stron wcześniej - nie przekonuje mnie nic a nic, właśnie z tego powodu co pisała Berek i sorry, ale nie ma innej opcji udowodnienia skuteczności własnej pracy jak pokazanie wykonania komendy przy skrajnym rozproszeniu, w tym przypadku w postaci zwierzyny.

 

Co do OE, o które pytała Krulindra - osobiście nie stosowałam, z kilku powodów: wiem, że jest OK tylko jeśli się ją umie zastosować. Ja tego póki co nie wiem, więc na razie nie tykam. Póki co chwilowo mnie na nią nie stać, bo jak już coś kupuję, to zwyczajowo nowe i z wyższej półki (teraz wolę wydać tę kasę na treningi i w końcu zacząć startować), więc i mojemu trenerowi nie mam co tyłka zawracać przeszkoleniem z OE, bo i tak pozapominam, zresztą na placu i bez tego mamy co robić. Wspomniałam o OE, bo dość dobrze znam osoby, które stosują. Są to ludzie z moich kręgów, sprawdzeni, którym ufam, dlatego pozwoliłam sobie podzielić się pozytywną opinią, z jednoczesnym zwróceniem uwagi na prawidłowe stosowanie. Na pewno przy wyborze trenera odpuściłabym sobie wszystko, co leżało koło Wesołej Łapki i innych pseudo treserów po weekendowych kursikach.

 

Natomiast co do gwizdka - w Twoim przypadku Krulindra, uważam że dobrze byłoby najpierw wypracować dobre przywołanie na komendę głosową, aniżeli sięgać po gadżet. Jeśli do tej pory Ci się nie udało i uważasz, że dotychczasowa komenda jest spalona - wybierz nową i zacznij od początku, najlepiej pod okiem fachowca, takiego co ma doświadczenie w: sporcie, ratownictwie, psach myśliwskich. Radzę trzymać się z dala od wszelkich szkółek co to w nazwie mają "pozytywny" albo "bez kolców", bo to amatorzy, z kupionym papierkiem, po kilku zjazdach, ew. dodatkowo kilku godzinach praktyk w schronie. Kompetencje weryfikuje praca, prawdziwa ciężka praca, poparta osiągnięciami na zawodach. We wszystkich dziedzinach, które wymieniłam: sport, ratownictwo, psy myśliwskie się takowe organizuje. Z naciskiem na słowo ZAWODY, bo egzaminy (zwłaszcza te wymagane do hodowlanki) to z reguły również pic na wodę. Bez powyższych osiągnięć, to czysta pierdologia, więc nie daj się nabrać.

 

O [email protected], miało być zwięźle, a wyszło jak zawsze :P

 

Cavecanem - popłakałam się ze śmiechu na te różowe stringi, ale tak - przesłanie zrozumiałam i w pełni się zgadzam.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...