Jump to content
Dogomania
Atys

Podzielilibyście się swoim psem?

Recommended Posts

Cześć, pytanie dość kontrowersyjne ale czy podzieliłbyś się swoim psem?

 

Niestety nie każdy go mieć może (ja np. jestem dużo w podróżach związanych z pacą)  ale moje dzieci marzą o psie. 

 

Czy dalibyście swojego psa pod opiekę osobie, ma doświadczenie i darzy psiaki miłością aby wyprowadził psa i się z nim pobawił podczas gdy Wy nie macie na to zawsze czasu???

 

Co sądzicie?

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

włąśnie raczej nie ale z możliwością poznania. Np. wspólny pierwszy spacer, żeby zobaczyć jakie podejście do psa ma taka osoba, co potrafi i na ile się zna na psach.

 

Tomek

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja osobiście psa nie oddałbym do żadnego hotelu ani innej osobie (chyba, że byli by to moi rodzice, teściowie, gdzie wiem, że nie miała by nic gorzej niż u mnie).

Biorąc psa liczyłem się z tym, że odpadają wczasy za granicą, wyjazdy do starych ośrodków (psy są tam nieakceptowane), więc na wakacje trzeba będzie szukać czegoś innego, nowego i tyle.

W zyciu nie oddałbym psa do jakiegoś hotelu, jakiejś obcej osobie na wychodne czy coś - to moja 'córka' i nie ma takiej opcji.
Ale są ludzie, którzy mają stałych wyprowadzaczy, hotele, pracują w rozjazdach i ich pies spędza więcej czasu tam, niż w domu. Czy to dobre, poprawne, fajne dla psa?
Nie wnikam. Ja bym tak na pewno nie zrobił ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rodzice to zawsze rodzice :-) Z teściową bywa różnie ;-)

 

Ale tu nie chodzi o komercję tylko o wolnotariat bardziej. Ktoś to chcialby sie zająć twoim psem bez pieniędzy to raczej miłośnik psów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dałabym psa pod opiekę komuś kogo moja sucz by zaakceptowała.

Zależy mi na tym by poznawała i lubiła ludzi i by zmiany nie były dla niej problemem.

Zabieram psa prawie wszędzie ( na zagraniczne wakacje także-Adiszku) ale są takie miejsca-jak stoki narciarskie-gdzie raczej psa nie wezmę.

Zostawiam go wtedy u mamy.Sucz jest spokojnotą i mega przylepą.

Musiałabym jednak mieć pewność,że ten miłośnik psów poradzi sobie z moim.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Do ekipy moich psów przychodzą czasem znajomi "wyprowadzacze" kiedy ja jestem np na zawodach, zdarza mi się też podrzucać psy do znajomych jeśli wyjazd jest kilkudniowy a nie wszystkie mogę zabrać ;) psy zadowolone ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

no właśnie, o to chodzi. Ci co nie mają non stop czasu może powinni się zastanowić nad posiadaniem psa ale często są różne motywacje (wyjazdy, małe dzieci, choroba, cięższy okres w robocie, etc). Wtedy można się podpierać w taki sposób. Ja chętnie z dziećmi bym pospacerował i pobawił się z czyimś psem, bo niestety sami psa mieć nie możemy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdybym poznala osobe ,nabrala zaufania ,wiedziala ,ze poradzi sobie z moimi pieskami ( szczegolnie z samcem ,ktory raczej slucha tylko mnie) to oczywiscie ,ze tak ,nawet byloby mi to na reke np gdy jestem w pracy :)

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Gojka dla mnie wakacje za granicą i pies to dwie rzeczy których bym Pogodzić nie potrafił no ale tak jak pisze - ilu ludzi, tyle opinii :)
Pozdrawiam :)!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czasami trzeba zaufać. Ja zajmuje się wyprowadzaniem psów zarobkowo i ludzie mi ufają :)

Pieski ze mną mają dobrze. Mają godzinny spacerek, po powrocie, wycieram im łapki, pogłaskam, sprawdzę czy maja wodę i zostawiam w domku.

Skoro mi zaufano to i ja bym zaufała zostawiając pieska komuś pod opiekę :)

 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Elżbieta481

włąśnie raczej nie ale z możliwością poznania. Np. wspólny pierwszy spacer, żeby zobaczyć jakie podejście do psa ma taka osoba, co potrafi i na ile się zna na psach.

 

Tomek

Nie.Ja się mogę podzielić kiełbasą jak mam nadmiar,wódką jak ktoś chce,ale nie psem.Szczególnie w przypadku takiego psa jak nasz Rufus.Jest psem nerwowym,psem ,,z przeszłością,,....Biorąc psa wiedzieliśmy,że odpadają wyjazdy,pójścia na zabawy..Pies jest nasz,my jesteśmy psa.Odpowiadamy za niego i nie będzie się go stresować zmianą choćby chwilową opiekuna.Pies to nie zabawka,a już z cała pewnością sprzęt z wypożyczalni. żeby go wypożyczać...

Nie- z całą pewnością nie.

EOT

Elżbieta

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

O co właściwie chodzi w tym temacie? Wyprowadzenie psa w sytuacji awaryjnej a "dzielenie się" nim to dwie zupełnie różne sprawy.

Mój pies to mój pies - ponoszę za niego pełną odpowiedzialność. To ja decyduję o sposobie jego żywienia, szkolę go i wychowuję, odpowiadam za ewentualne wyrządzone przez niego szkody i płacę za wizyty u weta. Nie wyobrażam sobie dzielenia tej odpowiedzialności z osobą trzecią. Mogę pozwolić zaprzyjaźnionej osobie pobawić się z moim psem od czasu do czasu albo wychodzić z nim, gdybym na przykład złamała nogę. Ale na stałe "dzielić" się psem i robić mu wodę z mózgu - nie i jeszcze raz nie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

O co właściwie chodzi w tym temacie? Wyprowadzenie psa w sytuacji awaryjnej a "dzielenie się" nim to dwie zupełnie różne sprawy.

Mój pies to mój pies - ponoszę za niego pełną odpowiedzialność. To ja decyduję o sposobie jego żywienia, szkolę go i wychowuję, odpowiadam za ewentualne wyrządzone przez niego szkody i płacę za wizyty u weta. Nie wyobrażam sobie dzielenia tej odpowiedzialności z osobą trzecią. Mogę pozwolić zaprzyjaźnionej osobie pobawić się z moim psem od czasu do czasu albo wychodzić z nim, gdybym na przykład złamała nogę. Ale na stałe "dzielić" się psem i robić mu wodę z mózgu - nie i jeszcze raz nie.

Wydaje mi się,że autorowi chodzi o to by mieć tak zwanego zaprzyjaźnionego psa. Czyli psa,który go akceptuje,nie problemu jeśli chodzi o spacery i posłuszeństwo.

Oczywiście,drogie autorki postów- pies Wasz pozostanie nawet gdy ktoś od czasu do czasu go wyprowadzi.

Mowa jest tu zapewne o zdrowych,normalnych psach,bez trudnej przeszłości-chyba trzeba by być bez wyobraźni by oferować komuś zaprzyjaźnienie się z psiakiem nielubiącym obcych,mającym traumy.

 

Skąd jesteś Atys?

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gojka - to oczywiście moja subiektywna opinia i można się z nią nie zgadzać, ale nie podoba mi się oczekiwanie, że ktoś nam "użyczy" psa. Widzisz - jeśli mój pies na spacerze ze mną zerwie się ze smyczy, użre innego psa, złamie łapę albo zatruje się znalezionym odpadkiem - mogę mieć pretensje tylko do siebie. Nie chciałabym jednak ponosić konsekwencji (albo żeby mój pies ją ponosił) w wyniku niedbałości czy głupoty innej osoby. A jakoś nikomu w pełni nie ufam. Taka już wredna jestem.

Jeśli ktoś nie ma czasu dla psa, niech sobie kupi świnkę morską. To też wdzięczne stworzenie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

IvyKat-jak już wspomniałam- chodzi zapewne o psy,które nauczone są by nie żarły śmieci,które nie gryzą innych psów i generalnie-są łatwe w obsłudze.Mój pies do takich właśnie należy :)

Oprócz tego,że jestem właścicielką psa-jestem też mamą-i nieraz i nie dwa moje dziecko oraz mój pies zostawały pod opieką innych ludzi.I krzywda straszliwa nie działa się z tego powodu ani jednemu ani drugiemu.

Może dlatego,że są dobrze wychowane...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gojka - tu nie chodzi tylko o żarcie śmieci. Nie przewidzisz wszystkich sytuacji, nawet najłatwiejszy w obsłudze pies może wpaść w jakieś tarapaty. Jasne, że może się to zdarzyć także przy Tobie. Ale czy wyobrażasz sobie sytuację, gdy Twój jamnik zostaje rozerwany na strzępy przez jakiegoś psiego killera, a Ty z uśmiechem mówisz wyprowadzaczowi - "No trudno, nic się nie stało"?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gojka - tu nie chodzi tylko o żarcie śmieci. Nie przewidzisz wszystkich sytuacji, nawet najłatwiejszy w obsłudze pies może wpaść w jakieś tarapaty. Jasne, że może się to zdarzyć także przy Tobie. Ale czy wyobrażasz sobie sytuację, gdy Twój jamnik zostaje rozerwany na strzępy przez jakiegoś psiego killera, a Ty z uśmiechem mówisz wyprowadzaczowi - "No trudno, nic się nie stało"?

Oczywiście,że nie przewidzisz.Ale gdybjym była pełan takich czarnych myśli nigdy nie pozwoliłabym córce wychodzić z psem- ma dziesięć lat i co będzie jak zaatakuje ich duzy pies? Nie pozwoliłabym jej jeździć ma wycieczki-wiadomo,może być wypadek autokaru,ktoś w obcym miejscu może mi porwać dziecko; nie pozwoliłabym jej pójść do koleżanki dwa bloki dalej bo ktoś może ją zgwałcić albo może ją zabić samochód.

I co wtedy? Mam mieć pretensję do kierowcy autobusu,d siebie do właściciela psa?

Wymyślanie sobie problemów to nie jest odpowiedzialność i zdroworozsądkowe myślenie.Fantazja jest nieograniczona.Ale do czego to prowadzi? Do tego,że nie wsiąde do windy z obcym człowiekiem lub wpadnę w  panikę bo ktoś wracając z pracy do domu będzie kawałek drogi szedł za mną?

Share this post


Link to post
Share on other sites

IvyKat, jasno się wyraziłeś. Każdy decyduje za siebie i swojego psa.

 

Ale z drugiej strony zostawiane są całkiem małe dzieci nieznanym osobą  (nianie, przedszkola, żłobki) i jakoś to działa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Atys - małego dziecka tym bardziej nie powierzyłabym nieznanej osobie, która chciałaby się nim zaopiekować na zasadzie wolontariatu "bo lubi dzieci, ale na własne nie ma czasu".

Share this post


Link to post
Share on other sites

Albo poprostu mieć nie może - dziecka, bo jest bezpłodna/bezpłodny,  psa, bo ma uczulenie. Różne moga być powody i motywacje.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Atys ale problem polega na tym, że dając dziecko do Żłobka/przedszkola - masz umowę, instytucję publiczną/prywatną, rozeznanie, przeszłość. Często posyłamy dzieci do tych samych przedszkoli, gdzie chodziliśmy własnie my.

A gdyby przyszła mi jakaś dziewczynka, chciała wyprowadzić psa, wśród znajomych miała by dobrą opinię, a akurat by stwierdziła, że mój jej się podoba (teoretycznie), wzięła go i uciekła?
Miałbym ją spisać z legitymacji szkolnej (podrobionej często?).
Gdyby pies jej uciekł ze smyczy, bo np. lubi gonić gołębie, wpadł pod auto - co wtedy?


Ost. u nas w mieście była taka akcja - 16 letnia dziewczyna wyprowadzała psa (OWCZARKA SZKOCKIEGO identico jak mojego, dlatego miałem 500 telefonów z rana czy to nie mój pies) i pies jej uciekł ze smyczy. Dzwonili do mnie koledzy, że psa potrąciło auto, chyba ma złamaną łapę i stoją z nim pod sklepem. Zawieżli go do weterynarza, potem kolega wziął go do domu.
Jak się okazało - wyprowadzała im psa od 3.5 roku,popołudniami- w tym przypadku psiak uciekł (nie wiem jak, nie zagłębiałem się w temat), pół facebooka huczało od informacji, że psiak szuka Swojego domu...ale skąd starsi Państwo mieli o tym wiedzieć?
Jak po koledze kolegi kolegi koleżanki kolegi dotarliśmy do tego czyj to pies, to Państwo się popłakali i cieszyli, że Aura jest już z nimi.
A po dziewczynie ślad zaginął w przenośni - nie odbierała telefonu, rodzicie nie wiedzieli nawet, że wyprowadzała jakiegokolwiek psa, bo byli w pracy przez ten czas.
A gdyby pies zmarł po potrąceniu?


Druga sprawa - ja osobiście - musiałbym dać takiej osobie klucze do mieszkania, gdzie są moje pieniądze, dokumenty, karty do banku, telewizor, laptopy - jaką mam pewność, że któregoś dnia osoba wyprowadzająca nie wpadnie na pomysł, żeby sprowadzić Sobie ekipę i wypić parę piwek w moim domu?


Dla mnie mój pies jest mój - pozwolenie ma do niego tylko i wyłącznie moja rodzina - jeśli gdzieś muszę jechać/iść - psa biorę ze Sobą, jeśli się nie da - odpuszczam wyjazd. Po prostu.

Nie piszę tego, żeby na Ciebie ATYS naskoczyć czy coś, daję przykład tylko tego, że mamy takie czasy i takich ludzi - że spodziewać się można wszystkiego, niestety.
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciesze się, że mnie zaufano bo w dzisiejszych czasach trudno o zaufanie i się nie dziwie. Mam klucze do wielu mieszkań i psy są duże, ciężkie i mocne. Trzeba mieć mocny uchwyt i pojęcie o psach i przewidzieć kiedy pies może nagle "ruszyć z kopyta". Ale wiem jaki to niepokój oddać komuś swojego psa, nie wiem czy sama bym to zrobiła, ale mam tu paru znajomych z psami co po prostu im ufam, bo skoro mnie zaufano to tym samym chce się odwdzięczyć. Szkoda, że większość społeczeństwa sobie nie ufa. Niestety ludzie potrafią być wredni i ukraść komuś psa bo to idealna okazja. Może trzeba by było mieć monitoring w domu i obserwować czy dana osoba wywiązuje się ze swoich obowiązków.

Ale temat idzie zupełnie w inną stronę. Nikomu nie pożyczyła bym swojego psa, dla mnie to pytanie jest totalnie bezsensowne. Jeżeli ktoś chce mieć psa niech sobie go kupi, albo zaadoptuje, a niech nie pożycza od innych.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja uważam takie pożyczenie psa za bardzo dobry pomysł.

Ktoś kto nie ma pojęcia z czym wiąże się wzięcie do domu psa być może w przyszłości stanie się odpowiedzialnym właścicielem kiedy poopiekuje się cudzym psem.

Jeśli mniej będzie psów wyrzucanych co roku z aut pod moim letnim domem to ja jestem za!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


Announcements

×
×
  • Create New...