Jump to content
Dogomania

Pies w miejscu publicznym


sensej.pln
 Share

Recommended Posts

Ja np nie lubię jak w ogóle jakikolwiek pies podejdzie do Szanti, może być nawet super uroczy. Ponieważ Szanti od razu kładzie się na grzbiet, w tym syfie, mokro, brudno i wtedy ona jest cała ubrudzona. Wiec kiedy widzę psa od razu schodzę mu z drogi, a ludzie oczywiście idą w moją stronę mimo tego, że widzą, że nie chce spotkania psów. Ja pozwalam Szanti witać się z psami tylko wtedy kiedy jest czysto, albo jest śnieg.

Link to comment
Share on other sites

Co jakiś czas skarżysz się że masz lękliwego psa...

Jezeli nie zmienisz swojego toku myslenia i postępowania i to natychmiast - za pół roku bedziesz mieć ogromny problem...

Nie rozumiem jakim problemem jest przetarcie psa po spacerze? Od poczatku grudnia leje w całym kraju równo. Błoto i woda po pachy... rozumiem, że w takich warunkach pies wychodzi tylko na siku żeby się nie pobrudził?

Teraz Szanti jest jeszcze dzieciakiem - kładzenie się to typowa i prawidłowa reakcja. Ona mając teraz kontakt z psami uczy się od nich czegoś bardzo waznego - tej nauki nie wyniesie od ciebie choćbyś na uszach stanęła nigdy. To czego sie nauczy teraz - w przyszłości przyniesie owoce - pozytywne.

Omijając i unikajac psów ty ją uczysz... też czegoś bardzo waznego - to czego się uczy teraz - w przyszłości przyniesie owoce - zgniłe.

Link to comment
Share on other sites

Ona chodzi codziennie na wybieg dla psów. Jest tam trawa jest duża powierzchnia, spotyka się tam z psami i się z nimi bawi. Kiedy idę z nią na spacer chociaż wtedy chce jakiś spokój, a nie jak ona widzi psa to zamiera bez ruchu bo człowiek z psem musi iść akurat w naszą stronę. Chce normalnie przejść obok psa, a nie co chwile się zatrzymywać, bo człowiek musi iść na przeciwko nas mimo, że zmieniam kierunki. A strachliwa to ona ciągle jest, ale pozwalam się jej bawić z psami na wybiegu. I to nie jest tak, że jak jest brzydko to z nią nie chodzę. Czy pada czy wieje i tak idziemy na godzinny spacer bo ma 3 razy na dzień takie spacery. Ale wtedy to ma ubrudzone tylko łapy i brzuch, a nie, że jak mi się wyłoży to cała jest ubrudzona, a potem pretensje, że kąpie psa co 3 tygodnie, bo jak się ją głaszcze to rękę ma się całą czarną, a przetarcie nic nie da. Jak pilnuje tego by mi się nie wykładała to przynajmniej nie jest tak często kapana, już z miesiąc nie była i jest ok.
Wcale nie muszę przy każdym przechodzącym psie się zatrzymać by się Szanti przed nim wyłożyła on ją powącha i pójdzie dalej. Dla mnie jest to bez celowe, a przynajmniej kiedy przejdziemy swobodnie, czasem Szanti przejdzie normalnie to ją chwale, że dobry pies. Uczę ją, że nie musi zaraz się przed psem wykładać. Czasami nawet jak się wyłoży mówię "wstawaj" ona wstaje przerażona, ale po chwili widzi, że pies się cieszy i macha ogonem to wcale nie musiała się zaraz wykładać.

Link to comment
Share on other sites

Zamiast kazac jej wstawac sprobuj ja oslonic przed obcym psem, stworz warunki, w ktorych bedzie sie czula bezpiecznie i nie bedzie musiala pokazawac az takiej uleglosci.
Od wybiegow dla psow lepsze sa wspolne spacery z innymi, znanymi osobami i psami. Na poczatku kazdego spotkania nie daje sie psom witac, kazdy skupia swojego psa na sobie, i ruszamy, z psami na smyczy, do czasu, az przestana sie soba nawzajem interesowac. Wtedy mozna puszczac psy po kolei, najlepiej po dwa, dodajac co chwile nastepnego. Dla mlodych psow przerazajaca jest sfora psow, ktore nagle go opadaja, lepiej dla niego, kiedy moze spokojnie przywitac sie z kazdym po kolei.
Nie kazdy pies jest taki sam, i ladowanie na glebie przy kazdym psie wcale dobrze psu nie robi. Wzmacnia sie za kazdym razem poczucie zagrozenia, a dodatkowo pies widzi twoja bezradnosc wobec tego. ty jej nie bronisz, albo utknie na cale zycie na etapie przewrania sie, albo w koncu zacznie sie odgryzac. Szanse, ze samo przejdzie tez jest. Psy jednak sa zadziwiajaco elastyczne, jak na nienormalne warunki w jakich zyjemy. Przeciez dla psow taka ilosc obcych i taka ilosc zmiennych elementow srodowiska wcale nie jest naturalna. Tyle, ze nie bardzo da sie z powodu psa wyprowadzic w Bieszczady :) zreszta tam tez wolnosc sie juz skonczyla.

Link to comment
Share on other sites

Sam nie biegam zbyt często, więc taka sytuacja mnie nigdy nie spotkała. Raz jednak miałem zdarzenie, które opisałeś z drugiej strony. Przeważnie chodzę z psem na smyczy, wypuszczam go tylko w mało uczęszczanych miejscach. Raz, gdy pies był puszczony przebiegał niedaleko nas facet, na widok którego mój pies pobiegł w jego stronę głosząc jak na polowaniu (ponieważ mam psa myśliwskiego). No i teraz pointa. Mój pies nauczony jest przywołania na gwizdek, więc wystarczy, że gwizdnąłem, a pies już za chwile był koło mnie, w związku z czym biegacz nie dostał zawału serca na widok "atakującego" psa :). 

 

Sam wyznaje zasadę, że przywołanie psa to najważniejsza komenda jaką powinien on znać i trzeba ją dopracować do perfekcji. Gwizdek niewątpliwie w tym pomaga. 

Zgadzam się z tobą. Gwizdek fajna rzecz.

Mądrze to ująłeś, jednak nie wszyscy tacy są. Tym bardziej że mają jeszcze większe pieski i czasami po dwa rotweilery bądź dobermany a te to juz szybkie skubance człowiek nie ma szans.

Link to comment
Share on other sites

Moje psy chodzą luzem po parku i osiedlu, chyba że sytuacja tego wymaga to zapinam na smycz. Nie reagują na biegaczy, rowerzystów, rolkarzy itp. - tak zostały wychowane. Wielu biegaczy zachowuje się bardzo kulturalnie, jak mijają psa to zwalniają lub robią łuk, niektórzy zwalniają do chodu. W moim przypadku nie ma to znaczenia bo psy nie reagują, ale generalnie jest to miły ukłon w stronę ludzi prowadzących psa. Ja tak samo, odwołuję psy do nogi i przekierowuję tak aby nie miały styczności z przebiegającym człowiekiem. Nie muszę tego robić, ale nie chcę żeby ktoś się bał.

W zeszłym roku biegacz pobił dotkliwie moją koleżankę - złamał jej szczękę między innymi, obrażeń było więcej. Przebiegał obok jej trzech psów, które były luzem - to małe pieski w tym dwa stare. Psy nie reagowały a biegacz i tak kopnął jednego z nich - 13 letnią sukę o wzroście 30 cm, bo jak powiedział jest luzem i jemu to nie pasuje. Chciał kopać dalej, więc koleżanka stanęła w obronie psa, dostała pięścią w szczękę, jak się przewróciła to pan kopał ją po ciele. Wszystkiemu przyglądał się 10 letni syn pana…
Mnie spotkała tylko jedna nieprzyjemność ze strony biegacza. W nocy siedziałam w parku z przyjaciółką i naszymi psami - psy leżały obok ławki. Kilkukrotnie przebiegł obok nas facet, za którymś razem powiedział, że mamy sobie iść bo on się boi naszych psów - psy nie reagowały na niego, chyba nawet spały. Powiedziałam, że jak mu nie pasuje to niech biega gdzie indziej, my się nie ruszamy. Facet zaczął być napastliwy, spuścił z tonu jak wstał pies mojej koleżanki - dosyć pokaźny border. Facet odpuścił i sobie poszedł, dobrze że nie wiedział, że borderek jest całkowicie dla ludzi niegroźny i kocha ich miłością przeogromną, bo byśmy miały niezłą awanturę.

Z tego co napisałeś  wynika, że facet był niezrównowarzony psychicznie. Jakiś trans sportowiec. Nie słyszałem o takich zajściach wczesniej nigdy ale nie wykluczone, że takie świry są.

Link to comment
Share on other sites

Po tych wpisach mogę powiedzieć, że wydaje mi się, iż w Polsce kraju prawa łamanego , zaniedbanego, prawa bez prawa, prawa nagminnie respektowanego i nie respektowanego, bo przecież często zmienianego jednym słowem w kraju prawa, powinny obowiązywać jakieś przepisy umowne, normowane przez nas samych. Ludzi powinni wyjść ponad to prawo i używać zdrowego rozsądku. Skoro piesek może na chodniku w centrum miasta to i człowiek niech sobie siusiu zrobi tam gdzie go nie widzą o ile nie zanieczyszcza przestrzeni publicznej. Mówię tu o logice. Przestrzeganie prawa i bufonada wśród polaków to jest problem. Panuje powszechny indywidualizm -  jaaaa tu jestem. Kwestia piesków biegnących za runnerami w parkach przeze mnie tak poruszona właśnie podkreśliła te problemy.

 

Link to comment
Share on other sites

Ja puszczam swojego psa tylko na wybiegu dla psów albo na polach. Nigdy w parkach i denerwują mnie osoby co puszczają tam psy luzem. Cały czas mam nieprzyjemności z nimi związane. Ja idę na spacer z moim psem, a te psy bezczelnie podbiegają do mnie i mojego psa zaczepiając nas. A rada na to ? Dzwonić na straż miejską tak często jak to możliwe, aż ruszą swoje szanowne zadki i coś z tym zrobią, kiedy będą kontrole, skończą się psy biegające luzem.

takich jest nie wielu, niestety. Brak świadomości.

Link to comment
Share on other sites

Pies to zwierze i nigdy nie wiemy co zrobi. Tzn ja rozumiem, tych co je uczą i wychowują i szkolą, że mają do nich zaufanie itd. Jednak postawmy się w sytuacji zwykłego obywatela, który nie ma pojęcia kim jest piesek. Biegnący w moją stronę zwierz - no na logikę ja nie wiem co on zaraz zrobi czy chce mnie pocałować powąchać, czy spróbować mojej łydki, ja się na tym nie znam. Ktoś tu napisał, że w takich momentach zapina kaganiec i smycz itd, hmmm 

Link to comment
Share on other sites

Ja jestem po drugiej stronie problemu. To mój pies chce lecieć do wszystkich. Między innymi dlatego zawsze jest na smyczy.

Ja strofuję i nauczam, nie pozwalam podchodzić do każdego. Chciałabym żeby załapała że to ja będę decydowała z kim i kiedy się bawimy.

Mało z tego wychodzi bo 90% ludzi z psami widząc co się dzieje, podchodzi z psem i chce się bawić..... Bo mój to szczeniaczek itd.:) Więc ja sobie, a dzieje się i tak zupełnie coś innego niż zaplanowałam.

Trochę szkoda bo pies niewiele może się w takich warunkach nauczyć. Teraz urosła i nie jest już taka "słodka", więc liczę że dadzą nam więcej przestrzeni do treningu:)

Link to comment
Share on other sites

Ja np nie lubię jak w ogóle jakikolwiek pies podejdzie do Szanti, może być nawet super uroczy. Ponieważ Szanti od razu kładzie się na grzbiet, w tym syfie, mokro, brudno i wtedy ona jest cała ubrudzona. Wiec kiedy widzę psa od razu schodzę mu z drogi, a ludzie oczywiście idą w moją stronę mimo tego, że widzą, że nie chce spotkania psów. Ja pozwalam Szanti witać się z psami tylko wtedy kiedy jest czysto, albo jest śnieg.

Ludzie są bardzo rozczarowani Twoją postawą. Widzą młodego psa. Myślą sobie że nie ma zagrożenia i pieski mogą się przywitać, a Ty uciekasz. Po za tym takie zachowanie nie rokuje dobrze na przyszłość i sam fakt chodzenia na wybiegi dla psów to jeszcze za mało. 

Link to comment
Share on other sites

Nie uciekam tylko przechodzę na drugą stronę chodnika. Po prostu nie każdy sobie życzy na ciągle zatrzymywanie się by psy się przywitały. Czasami pozwalam, a czasami nie. Uczę w ten sposób Szanti, że nie musimy się co chwile zatrzymywać bo pies idzie. Uczę ją by przechodziła obojętnie.

Link to comment
Share on other sites

Nie. Szanti nie interpretuje tego tak jak ty. Dla niej jest to jasny komunikat - idzie pies = uciekamy = jest źle. 

Nie dziw sie wiec jej lękom i wywalaniu brzucha

Ona teraz wywala brzuch, za pół roku będzie wywalać zęby na wierzch.

I jeżeli nie zmienisz zachowania i toku myślenia dołaczysz do grona dogomaniaków, którzy od chamow wyzywają kazdego kto ma psa normalnego, puszczonego luzem bo to ty nie bedziesz mogła ani psa puścić luzem ani opanowac w obliczu psa.

Mijając psa wcale nie trzeba sie zatrzymywać i witac. Ale tez wcale nie trzeba uciekac na drugą strone

Link to comment
Share on other sites

Ludzie są bardzo rozczarowani Twoją postawą. Widzą młodego psa. Myślą sobie że nie ma zagrożenia i pieski mogą się przywitać, a Ty uciekasz. Po za tym takie zachowanie nie rokuje dobrze na przyszłość i sam fakt chodzenia na wybiegi dla psów to jeszcze za mało.


Tak, ludzie są bardzo rozczarowani twoja postawa, widzą, że masz fajne auto, chciliby się przejechac a ty kluczyki do kieszeni i nie dasz. To nie rokuje zbyt dobrze, srodowisko wyraznie pozostanie zamkniete, ludzie nie lubia samolubow.
Wilczocha, ty zyjesz dla siebie a nie dla Garnizowskiego, ani dla ludzi, ktorzy maja problemy emocjonalne i musza wytrzec rece w kazde napotkane futro, lub nie sa wstanie pojac granic. To nie ty stwarzasz problemy swojego psa, to robia ci, ktorzy nie szanuja twojej przestrzeni prywatnej.
  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Kiedy idę z nią na spacer chociaż wtedy chce jakiś spokój, a nie jak ona widzi psa to zamiera bez ruchu bo człowiek z psem musi iść akurat w naszą stronę.

 

Wydaje mi się, że trochę przesadzasz. To co, jak idziesz na spacer z psem wszyscy mają Cię unikać bo Ty potrzebujesz akurat trochę spokoju? Ja mam wrażenie, że Twój pies boi się innych ludzi i psów przez Twoje nastawienie. Dziwne jest takie unikanie wszystkiego i wszystkich na swojej drodze.

Link to comment
Share on other sites

Nie wszytskich, tylko tych z psami puszczonymi luzem i tych co pozwalaja sie psom dociagnac do jej psa, bo przeciez musza sie przywitac. Po jakims czasie i kilkunastu nieprzyjemnych sytuacjach ludzie chcacy swietego spokoju i spedzania czasu ze swoim psem zaczynaja robic uniki.

  • Upvote 2
Link to comment
Share on other sites

Pies totalnie potrzebuje eksplorowania otoczenia, śmiem nawet stwierdzić, że jest to jego najważniejsza czynność. Socjal i praca z człowiekiem są ważne, ale na tym nie powinno się kończyć spędzanie czasu wolnego z piesem. Choć oczywiście zgadzam się, że jak ktoś nie ma wypracowanego przywołania to nie powinien puszczać luzem psiaka, a wyposażyć się w linkę treningową i ćwiczyć póki nie będzie pewny, że pies wraca na zawołanie.

Link to comment
Share on other sites

Oczywiscie, tylko eksploracja otoczenia musi polegac na witaniu sie z kazdym psem? Raczej nie. Psy sluzbowe, psy asystujace, przewodniki, jakos zyja bez tej eksploracji, obwachiwania kazdego krzaczka, obsikiwania kazdego slupa, ciagniecia do kazdego psa. Od zwyklych psow roznia sie predyspozycjami i wyszkoleniem, a nie potrzebami. Potrzeby maja takie same. I daja rade.

Link to comment
Share on other sites

Z tego całego zgromadzenia tylko cavecanem zdaje się mnie rozumieć i rozumie to o czym mówię, a reszta uważa, że uciekam i unikam ludzi, a ja tylko omijam ludzi bardziej bokiem. Znaczy jestem na tym samym chodniku, ale biorę psa na swoją stronę i przechodzimy obojętnie. Polecam filmiki z galerii Szanti. Są to filmiki jak się Szanti świetnie bawi z innymi psami na wybiegu. I to, że mijam psy obojętnie na spacerze nie znaczy, że robię jej jakąś krzywdę psychiczną.

Link to comment
Share on other sites

Ja osobiście nienawidzę jak ludzie bez pytania lecą do mojego psa i wycierają w niego łapy.

Abstrahując od tego, że pchanie łap do psa którego się nie zna, jest niejako niebezpieczne (niestety niektórym brakuje instynktu samozachowawczego, a potem pretensje do każdego ale nie do siebie) to jest to także trochę nietakt (a bardziej dosadnie to raczej problem z wychowaniem).

A przecież umie każdy na tyle własnego Polskiego języka by się chociaż spytać "Czy można psa pogłaskać?".

 

A co do chodzenia z psem. Normalne jest, że jak masz psa (i stanowisz nad nim kontrolę) to sam wybierasz czy chcesz by twój pies podłaził bądź witał się z innym psem na spacerze.

Jak ci coś nie odpowiada w psie którego widzisz,(przykładowo podejrzewasz agresje) to stosujesz zachowanie rozdzielające.

Bardziej po ludzku, masz mieć psa z takiej strony by stać między nim a innym psem.  

Nie jest to dziwne ani nie prawidłowe zachowanie tylko typowy sposób postępowania jakiego uczą na szkoleniach.

Link to comment
Share on other sites

Moje psy mają komendę "naprzód" (oznacza to, że się nie zatrzymujemy) albo wymiennie "go" (nie zatrzymujemy się i przyspieszamy). Oznacza to, że nie zatrzymujemy się - przechodzimy obok obiektu, psa, człowieka bez zainteresowania i truchtem a nie ślamazarnym krokiem. Wilczocha postaraj się wprowadzić taką komendę dla swojego psa. Będzie miał jasność, że teraz idziemy i koniec. Nie będzie miał dylematów czy dobrze robi czy źle, zatrzymać się, czy nie... Ty podejmujesz decyzję za psa a zarazem zdejmujesz z niego ciężar. 
 

Link to comment
Share on other sites

Witam wszystkich.

Powiem tak, mieszkam w Gdańsku i na szczęście tu 95% ludzi jest normalnych i prowadzą psy na smyczach.

Miejsce wybiegu psa, to jest odpowiednio przystosowany plac, oczywiście ogrodzony i tam można do woli psa puszczać lub można na przykład z psem wyjechać gdzieś za miasto i tam go wypuszczać.

Mnie osobiście też irytuje, jak idę z moim psem a nagle coś podbiega do mojego psa. Ja nie życzę sobie czegoś takiego. Nie mam problemów z moim psem, bo moja Shila wie co jej wolno co nie i nie reaguje aż tak jak Szanti.

Powiem tak, że każdego właściciela psa to jest zasrany obowiązek trzymać psa na smyczy, jeżeli jest na spacerze, czy na ulicy, czy na podwórku przy bloku. Chce psa puścić ? to jak napisałem, są wybiegi lub za miasto.

Bo są osoby jak wcześniej napisałem, które sobie tego nie życzą, żeby inny pies się zbliżał. To jest chyba oczywiste, bo nie wiadomo czy drugi pies nie jest na przykład chory lub agresywny itp. lub na odwrót.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Z tego całego zgromadzenia tylko cavecanem zdaje się mnie rozumieć i rozumie to o czym mówię, a reszta uważa, że uciekam i unikam ludzi, a ja tylko omijam ludzi bardziej bokiem.

 

Nie o to chodzi. Masz rację w tym co mówisz, ale chodzi o to, że niekiedy wydaje się to być przesadzone. Ja nie jestem zwolennikiem tego, że z każdym napotkanym psem trzeba się przywitać, a psy mają biegać luzem. Ze smyczą też się nie pokłóciłem. Chodzi mi o to, że można robić te rzeczy, ale z zachowaniem zdrowego rozsądku. Jeśli się nie znamy z napotkaną osobą idącą z psem to zamiast wypuszczać naszego czworonoga do dzikiego galopu na jego psa, dobrze by było spytać czy ma w ogóle na to ochotę. Ale nie popadajmy w skrajności. Przecież nie chodzi nam o to, żeby każdy właściciel z psem miał swój własny świat, do którego inni mają się dostosować, co zresztą było by trudne do wykonania, bo ile ludzi tyle poglądów. 

Link to comment
Share on other sites

 Przecież nie chodzi nam o to, żeby każdy właściciel z psem miał swój własny świat, do którego inni mają się dostosować, co zresztą było by trudne do wykonania, bo ile ludzi tyle poglądów. 

Nie, raczej chodzi o to aby do świata dostosować swojego psa - od tego jest szkolenie i komendy. Bardzo dobrze tak wyszkolić psa, aby zachowywał się stosownie do sytuacji. Jeśli ma kogoś minąć, to mija bez względu na to co się dzieje. Ja też mam collie - to strachliwe, przewrażliwione psy, ale szybko się uczą. Mój pies umie minąć hałasujących ludzi, rzucające się psy, psy biegnące "tylko się przywitać" . Nauczyłam ignorować.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...