Jump to content
Dogomania
annavera

Pilnowanie domu i połowy klatki schodowej

Recommended Posts

Witam,

nie wiem czy da się psa z natury stróżującego oduczyć pilnowania domu, ale chciałabym móc bez problemu zapraszać gości. Problem jednak jest i zdecydowanie odbija się na moich drzwiach, uszach sąsiadów i moich nerwach.

Pies jest w typie owczarka i ogólnie jest fajnym psiakiem, który lubi się bawić, na spacerze lubi ludzi, dzieci, inne psiaki - prędzej ucieknie przed szczekliwym yorkiem niż mu odszczeknie.

Sytuacja zmienia się już w połowie drogi do domu po schodach. Bywało tak, że aby zaprosić kogoś do domu umawiałam się z nim na dworze, żeby poznał mojego psa. Nawet uciekałam się do takich sztuczek, żeby nowy gość na pierwszym spotkaniu dał psu jakiś smakołyk, żeby sobie go zjednać. Ale już w połowie drogi do domu pies zaczynal na niego/nią poszczekiwać. To samo w domu. Najlepiej eszcze bylo jak gość usiadł na krześle i się z niego nie ruszał, bo już pójście do łazienki powodowało, że mój pies się podrywał i obszczekiwał. Stawał pod drzwiami łazienki i pilnował.

Póki są to osoby mające i lubiące zwierzęta, to pół biedy, ale dużo moich znajomych albo boi się psów w ogóle, albo ma swojego psa ale takie zachowanie nie jest im miłe, zwłaszcza, że mój pies ma spore gabaryty.

 

Niestety najczęściej sytacja jest taka, że zamykam psa w innym pokoju, jak przychodzi listonosz, kurier, pizza, czy jakiś gość na krócej. Wiem, że nie jest to najlepszy sposób, ale nie bardzo widzę inną możliwość. Kiedyś pies tylko szczekał i piszczał na przemian. Teraz najczęściej dobija się łapami i mam wszystkie drzwi poobdzierane. Do tego oczywisćie szczeka.

Wystarczy krótka tego typu wizyta w ciągu dnia, a mam cały dzień później takiego nerwowego szczekania przy każdym szmerze na klatce schodowej, pstryknięciu domofonu, który dzowni u sąsiada itp.

 

Kiedyś wyraźniej mogłam rozróżnić po szczekaniu czy to hałasowanie, bo idzie ktoś znajomy czy pilnowanie bo dzwoni ktoś obcy. Ale odkąd raz pise mnie zmylił takim szczeknio- cieszniem się i myśląc, że to sąsiadka, którą lubi otworzyłam drzwie bez sprawdzania, już więcej takiego błędu nie popełnię - pies wyskoczył na kuriera z przesyłką i przyparł go do ściany, zjeżony, kłapiąc zębami na boki. Myślę, że by go nie ugryzł, ale kłapał ostrzegawczo. Choć były to ułamki sekund i trudno jasno okreśłić. Najadłam się wstydu i strachu a facet mnie nawyzywła i wcale mu się nie dziwię.

 

Często przychdzą do nas małe dzieci - takie 7-10 latki. 2 razy zdarzyło mi się, że pies doskoczył do obcego dziecka z kłapnięciem pyskiem. Raz przeraził dziewczynkę, która naprawdę wychowyje się z różnymi zwierzakami i też ma psa i raczej zwierząt się nie boi. Ale podskoczył ze szczeknięciem do niej i uderzył ją zębem w ramię. Drugi raz była to trochę wina zwariowanego dziecka, które też się zwierząt nie bało i często z tym psem biegało na dworze. Bawili się z psem w domu. W którymś momencie pies poszedł z zabawką na swoje legowisko. Po chwili chłopiec przybiegł i położył się na psa, żeby się od niego przytulić. Pies podskoczył do niego ze szczeknięciem. Na szczęście mama tego dziecka byla na tyle normalna, że nie zrobiła paniki, tylko wytłumaczyła, że tak nie wolno. A dziecko na tyle odważne, że nie zareagowało płaczem, tylko przyjęło ten fakt do wiadomości. Dla mnie jednak to niedopuszczalna sytuacja. Pies niestety został ukarany założeniem kagańca, na wszelki wypadek, bo nie wiem czego się jeszcze po nim spodziewać.

 

Bywa, że są osoby przy których mogę zostawić psa biegającego po domu ale w kagańcu. Lepiej jednak wychodzi, gdzy już w drzwiach pies widzi tą osobę (co prawda obszczekuje niemiłosiernie) niż jak mam go później wypuścić z pokoju, bo możecie sobie wyobrazić jak stamtąd wypada.

Niestety gdy jest w kagańcu chodzi i ociera się pyskiem o wszysko i złwaszcza o nogi gości, bo go zdjąć. Też odpada takie zachowanie.

Wiem, że nie jestem osobą dominującą, która potrafi ustawić psa, ale może są jakieś sposoby by się z tym uporać, bo naprawdę czasem już ręce opadają.

Nie stać mnie niestety na żadne szkolenia, choć chętnie bym z nich skorzystała.

Czy ktoś podpowie mi jak pracować nad takim psem ? Czy da się to zmienić.

 

Drugą rzeczą, która mnie doprowadza do szału jest to jak pies się zachowuje przy każdym wyjściu na spacer. Dom po prostu fruwa razem z psem. Oczywiście stosujemy metodę, że nie zwracamy na niego uwagi nim się nie uspokoi i nie usiądzie. Czasem tylko do tego momentu. Czasem, jak jest tego czasu więcej, do momentu aż w ogle będzie spokój przy zakładaniu obroży. Bo z reguły rano w pośpiechu to wygląda tak, że pies już wie, że ma usiąść, po czym jak się nad niem schylam, to wręcz sam wskakuje w oborżę. A i jeszcze ma zwyczja wycierania o mnie pyska i oczu przy wychodzeniu. Póki nie wychodzę w porządnych spodniach to pół biedy. Choć nie jest to przyjemne. Ma to pewien związek z alegrią, bo go te oczy często swędzą, no ale nie chcę robić za ścierkę do pyska :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czy kontaktowałaś się z jakimś specjalistą? Skąd jesteś? Może ktoś z dogomanii by Ci pomógł za darmo, bo internetowe rady to można dawać jak się chce komuś pomóc nauczyć psa komendy "siad", a nie w sytuacji, gdy pies wykazuje zachowania podchodzące pod agresję.

 

Póki co z opisu wynika, że nad psem nie panujesz w ogóle , czy on zna komendy typu "na miejsce", "zostań" i wykonuje je w każdych warunkach?

 

Reakcja psa na legowisku nie była niczym złym. Po psiemu pokazał dziecku, że chce być sam. Gdyby chciał dziecku zrobić krzywdę to by je dziabnął, a on tylko w bardzo ładny sposób dał do zrozumienia, że ma spadać na drzewo ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jestem z Gdyni i póki co nie znam żadnego behawiorysty z okolic, choć pewnie ich tu nie brakuje.

 

Zdaję sobie sprawę, że nie panuję nad psem, bo i nawet nie mam zdecydowanego charakteru, żeby zachować jakąś karność psa. Dotąd miałam psiaki przyjazne, z reguły w średnim już wieku, spokojne, do przytulania na kanapie. A pierwszy raz mam takiego zwariowanego i do tego pilnującego, co wynika z jego owczarkowatej natury pewnie.

Pies zna komendy "na miejsce", "zostań", ale słucha ich tylko w warunkach gdy jesteśmy w swoim stadzie :) Gdy jest ktoś obcy i nie rusza się z miejsca, to w sumie też z przypominaniem pies da się "usadzić" na miejscu. Ale już na pewno nie słucha gdy gość zacznie chodzić po pokoju. Obszczekuje wtedy trochę (choć niedużo), no i stara się podążać za gościem.

Dziś na spacerze pierwszy raz mi się zdarzyło, że z warkotem skoczył na innego psa, z którym kiedyś chętnie się bawił. Ale biorę jeszcze pod uwagę, że może to była taka intensywaniejsza "zachęta" do zabawy, bo wcześniej się wąchały i merdały ogonami. A może kwestia ustalenia dominacji, bo to już mu się czasem delikatnie zdarza. Do tej pory przez 4 lata, tylko raz na dworze wykazał agresywniejsze zachowanie w stosunku do psa (co mnie samą zaskoczyło), ale to było w sytuacji, gdy moja mala córka bawiła się w jeziorze i jakiś inny pies podszedł do niej zbyt blisko. W ogóle wykazuje do niej jakieś opiekuńcze nastawienie - zwykle jej pilnuje. Nawet w nocy idzie spać koło jej łóżka.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wiem, że nie jestem osobą dominującą, która potrafi ustawić psa, ale może są jakieś sposoby by się z tym uporać, bo naprawdę czasem już ręce opadają.

 

 

Dobrze, że zdajesz sobie sprawę że coś z tym trzeba zrobić - ale też fakt że nie jesteś "osobą dominującą" nie może stanowić wygodnego alibi. :smile:

Trochę to wszystko sprawia wrażenie za dużej beztroski - z psem jest POWAŻNY problem, a Wy za bardzo puszczacie  sprawy "na żywioł".

Choćby kwestia gości - przecież możecie wyjść do nich z psem na sznurku / krótkiej lince i w razie jakichkolwiek akcji konsekwentnie, mocno go ścinać - wydaje się, że zwierzak w ogóle nigdy nie miał powiedziane że pewne zachowania są niedopuszczalne i nie do zaakceptowania dla Was...

 

Nie stać mnie niestety na żadne szkolenia, choć chętnie bym z nich skorzystała.

 

 

Piszesz to, a jednocześnie pytasz o behawiorystę - zazwyczaj szkolenie z dobrym praktykiem jest tańsze niż współpraca z behawiorystą - teoretykiem. Sad but true.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No aż takiej totalnej beztroski nie ma, bo jednak coś niecoś staraliśmy się i staramy robić. Pies słuchał tylko mojego ex, bo on zawsze był od dyscypliny, my od okazywania uczuć i karmienia :) Teraz jednak przywódcy stada zabrakło.

Prawdę powiedziawszy chyba bym się nie odważyła wyjść z psem na smyczy z pokoju, bo go nie jestem w stanie utrzymać. Jeśli jest wypuszczany z zamkniętego pokoju, to albo gość musi spokojnie siedzieć na tyłku i w miarę się psa nie bać (pies poszczeka, powącha i da spokój, wtedy da się usadzić na miejscu), albo musi to być na tyle odważny gość, że już w drzwiach pies go "wita" (szczekaniem oczywiście) - wtedy może być na smyczy. Ale to rzadki przypadek, bo mało mam takich osób znajomych, którym by taki pies nie przeszkadzał. Może ze dwie.

Jak ktoś przychodzi do moich dzieci i dzieci siedzą w swoim pokoju zamknięte, to staram się aby pies był na swoim miejscu ale i tak co chwila muszę go tam odsyłać, bo stale ucieka pod drzwi pokoju żeby pilnować. Oczywiście jest w kagańcu wtedy. Z kagańcem też problem, bo ociera się o wszystkich i już mu się zdarzyło podrzeć rajstopy znajomej :(

Jak już obcy wyjdzie z domu to też otwieram drzwi pokoju, ale staram się tam psa jeszcze chwilę zatrzymać, żeby nie wylatywał jak z procy. Niewiele jednak to daje. Syn jak jest i pies jest zamknięty u niego, to też odwraca go zadkiem do drzwi, żeby tak nie pilnował. No ale co to zmienia. Nic.

 

A jak psa braliśmy ze schroniska, to powiedziano nam, że nadaje się do małego dziecka, bo to taka gapa, nie będzie skakał na nikogo i dziecka nie przewróci. Pierwsze dwa dni tak było, hehe. Potem przez m-c biłam się z myślami czy psa nie oddać, bo byłam cała w siniakach, tak intensywnie zachęcał do wspólnej zabawy. To się uspokoiło, to zaczęło się to pilnowanie domu.

 

Tak naprawdę ten pies jest posłuszny i karny - poza wizytami gości w domu. Na spacerze to pies idealny. Wręcz współczuję właścicielom shi-tzu czy yorków, które ujadają jak głupie. Mojego w zasadzie nie musiałabym prowadzić na smyczy, bo jest tak zgodny i przyjazny. Czasem mam wrażenie, że taki york byłby go przegonił gdyby chciał ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

A serce mi jedynie zamiera, gdy podchodzą dzieci, które chcą psa pogłaskać. Z reguły jest to spoko akcja, choć mój pies nie merda się tak, jak większość labków czy retrieverów, tylko spokojnie stoi. Ale czasem jest dziecko, które wyciąga rękę i nagle ją szybko cofa, przy czym wykona taką akcję 2-3 razy i pies zaczyna się wtedy niepokoić co jest grane. Zdarzyło się mu szczeknąć. Toteż na wszelki wypadek, jak jakieś obce dziecko chce głaskać psa, to głaskam go też po szyi, żeby w razie czego przytrzymać pysk :)

No ale były i takie sytuacje, gdy pies zostawał przywiązany pod szkołą gdy odprowadzałam córkę, a gdy wychodziłam był otoczony głaskającymi go dziećmi :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ojej. To tym bardziej przydalaby to Wam sie lekcja ze szkoleniowcem. Jak "nie mozesz go utrzymac"? To nie tygrys bengalski, to pies. Czasem wystarczy ciasno zalozona obroza, zaraz za uszami.

I z calym szacunkiem, ale pies majacy takie odpaly nie powinien zostawac sam uwiazany, a juz na pewno nie bez kaganca. Jak kiedys kogos solidnie postraszy albo i cos wiecej to dopiero bedzie bal.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo przepraszam, ale z TEGO:

 

Bywało tak, że aby zaprosić kogoś do domu umawiałam się z nim na dworze, żeby poznał mojego psa (...) Ale już w połowie drogi do domu pies zaczynal na niego/nią poszczekiwać. To samo w domu. Najlepiej jeszcze bylo jak gość usiadł na krześle i się z niego nie ruszał, bo już pójście do łazienki powodowało, że mój pies się podrywał i obszczekiwał. Stawał pod drzwiami łazienki i pilnował.

 

 

Teraz najczęściej dobija się łapami i mam wszystkie drzwi poobdzierane. Do tego oczywisćie szczeka.

 

 

Raz przeraził dziewczynkę, która naprawdę wychowuje się z różnymi zwierzakami i też ma psa i raczej zwierząt się nie boi. Ale podskoczył ze szczeknięciem do niej i uderzył ją zębem w ramię.

 

 

Drugą rzeczą, która mnie doprowadza do szału jest to jak pies się zachowuje przy każdym wyjściu na spacer. Dom po prostu fruwa razem z psem.

 

 

Niestety gdy jest w kagańcu chodzi i ociera się pyskiem o wszysko i złwaszcza o nogi gości, bo go zdjąć.

 

 

Pies zna komendy "na miejsce", "zostań", ale słucha ich tylko w warunkach gdy jesteśmy w swoim stadzie Gdy jest ktoś obcy i nie rusza się z miejsca, to w sumie też z przypominaniem pies da się "usadzić" na miejscu. Ale już na pewno nie słucha gdy gość zacznie chodzić po pokoju. Obszczekuje wtedy trochę (choć niedużo), no i stara się podążać za gościem.

 

 

Dziś na spacerze pierwszy raz mi się zdarzyło, że z warkotem skoczył na innego psa, z którym kiedyś chętnie się bawił. (...) A może kwestia ustalenia dominacji, bo to już mu się czasem delikatnie zdarza.

 

 

Nijak nie wychodzi TO:

 

Tak naprawdę ten pies jest posłuszny i karny

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie zgadzam się z Wami.

Po pierwsze ja nie podchodzę do obcych psów przywiązanych do płota, chyba, że pies cieszy się na każdego z daleka, to może z sympatii bym podeszła pogłaskać. W każdym innym wypadku biorę pod uwagę, że pies mnie nie zna i może mnie ugryźć nawet jak nie jest agresywny; np ze strachu, czy dlatego, że akurat w jego mniemaniu na tą chwilę na pilnować tego kawałka płota.

Każdy kto leci z głaskaniem do obcego psa, robi to na własne ryzyko. Myślę, że dzieci wychodzące poza szkołę (bo pies jest zwykle przywiązany poza płotem szkoły), najpierw do niego zagadują i jak widzą, że merda ogonem, to dopiero podchodzą. Zresztą jak pisałam nie zdarza się, żeby szczeknął na spacerze na kogoś.

 

A co do tego co cytuje Berek - jak pomniejszych to do gabarytów yorka, to stwierdzisz, że niemal każdy się tak zachowuje, co wcale nie świadczy o jego agresji.

Nie nazwałabym mojego psa agresywnym. Jak napisałam na widok szczekającego yorka chowa nogi i ustępuje mu z drogi, a agresywny pies chyba tak nie robi. Raz w lesie zdarzyło mi się, że napadł na niego inny pies, wówczas mój pies nie zaczął walczyć tylko zwinął się i narobił takiego pisku, jakby tamten wydarł mu połowę skóry. Ja pobiegłam przerażona, a właściciel z atakującym psem zwiał. Na moim psie nie było śladów pogryzienia - po prostu to taki panikarz.

On robi więcej hałasu niż wykazuje agresji. Tylko przy jego gabarytach to jest o wiele straszniejsze, no i uciążliwe dla nas. To raczej pies typowo stróżujący. Na terenie ogródka byłby idealny - w bloku niestety nie.

Założę się, że każdy z Was, jakby nas spotkał na spacerze, to nie miałby żadnego problemu z pogłaskaniem go. Nawet łapę by podał. Ale nie każdy będąc u mnie chciałby żebym psa wypuściła z pokoju. Ale zapraszam ochotników z 3miasta:) Może tak trzeba szkolić, że odważne osoby będą przychodzić i psa będzie się wypuszczało, żeby się z ludźmi oswajał. Tak chyba Cezar Millan uczył. Bo z reguły moje koleżanki wolą mieć święty spokój i żeby pies był zamknięty :(

Share this post


Link to post
Share on other sites

A i jeszcze dodam, że pies chodził na spacery ze stadem innych psów, bo taki tu zwyczaj u nas na osiedlu. Psy był spuszczone ze smyczy i same ustalały hierarchię. Mój nie pchał się na przód stada, tylko trzymał się raczej z tyłu. I raczej pilnował się ludzi, bo boi się chyba pozostawienia. Pies prawdopodobnie był wyrzucony, jak wyrósł ze szczenięcego wyglądu. Bardzo przeżywa każde pozostawienie pod sklepem przy robieniu zakupów czy tp.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pozostawiając psa gdziekolwiek bez nadzoru, Ty będziesz odpowiedzialna za jakiekolwiek pogryzienie. Nie ma tutaj znaczenia, jak Ty się zachowujesz. Po co w ogóle brać ze sobą psa na czas robienia zakupów? Nigdy tego nie zrozumiem. 

Mówisz, że nie jesteś w stanie psa utrzymać - może należy po prostu zmienić sprzęt, na którym go prowadzasz? Obroża nałożona tuż za uszami, ciasno - i kontrola nad psem jest łatwiejsza.

Miałam na tymczasie psa, który zachowywał się podobnie. Dom stały wyprowadził go z tego zachowania - wspólnie ustaliliśmy, jak to zrobić. Wychodzili z psem witać gości ZAWSZE - przed blok. Potem goście brali psa na smycz i wchodzili z nim do mieszkania, nagradzając za odpowiednie zachowanie, pod kontrolą właściciela. Izolacja działała odwrotnie - pies nakręcał się z każdym razem jeszcze bardziej. Niemniej mam wrażenie, że problem, o którym Ty tutaj piszesz, to wierzchołek góry lodowej, który wynika z tego, co sama przyznajesz - nie byłaś nigdy od dyscypliny. To musisz zmienić w pierwszej kolejności, czyli dać psu zajęcie, zaprogramować czas i wymagać, wymagać, wymagać. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
jak pomniejszych to do gabarytów yorka, to stwierdzisz, że niemal każdy się tak zachowuje, co wcale nie świadczy o jego agresji.

 

 

Jest zupełnie nieważne, jak wygląda pies, ktory tak się zachowuje - te wszystkie zachowania są niedopuszczalne...

 

 

Nie nazwałabym mojego psa agresywnym.

 

 

Nie nazywasz, ale opisujesz zachowanie dość agresywne. :smile:

Share this post


Link to post
Share on other sites

 Wychodzili z psem witać gości ZAWSZE - przed blok. Potem goście brali psa na smycz i wchodzili z nim do mieszkania, nagradzając za odpowiednie zachowanie, pod kontrolą właściciela. Izolacja działała odwrotnie - pies nakręcał się z każdym razem jeszcze bardziej. Niemniej mam wrażenie, że problem, o którym Ty tutaj piszesz, to wierzchołek góry lodowej, który wynika z tego, co sama przyznajesz - nie byłaś nigdy od dyscypliny.

To pomysł, który rzeczywiście mogę zastosować. Zdarzało mi się tak robić już (chyba instynktownie), potem oczywiście poszłam na łatwiznę, bo łatwiej zamknąć psa w drugim pokoju, niż uciszać i pilnować, jak chce się z kimś pogadać. Ale sama widzę, że on się tym nakręca, bo kiedyś tylko szczekał, teraz już się dobija drapaniem. Niestety wizyty, które są najczęściej, to małe dzieci i kurierzy/listonosze, a tu się tak nie da zrobić. I na dodatek dzieci siedzą zwykle godzinami, są głośne i chodzą czy biegają po całym mieszkaniu. Tu już psa nie wypuszczę nawet w kagańcu, bo nawet jakby podskoczył do dziecka to może przewrócić.

 

Jeśli chodzi o zakupy, to sama niechętnie psa zabieram, bo zwykle idę obładowana siatkami i nie chce mi się jeszcze prowadzić psa. Ale jest dużo sytuacji, gdy go zabieram przy okazji, żeby już drugi raz nie wychodzić, bo nie mam zbyt wiele czasu. Rano idzie z nami do szkoły, a zaraz potem na spacer do lasu. Wracając ze spaceru idziemy po chlebek i pies siedzi w miejscu "parkingowym" dla psów ;) (nie tylko mój tam "parkuje" podczas zakupów - oczywiście miejsce jest jedno, więc zamiennie).

 

A co rozumiesz przez "zaprogramować psu czas" ?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z doświadczenia wiem, że pies, który ma coś do roboty, nie ma czasu na wydziwianie i zachowania, których my nie akceptujemy. Listonosza mogłabyś witać bez zamykania psa - ale potrzeba tutaj wypracowania z psem więzi oraz jego posłuszeństwa. U nas pies nie rzucał się na żadnych gości, ale podbiegał i się cieszył, co też nie zawsze jest mile widziane. Najpierw więc było ćwiczenie posłuszeństwa, a potem dawanie psu komendy siad na określonym miejscu - tak aby widział drzwi, ale był jeszcze dość daleko, otwieranie drzwi, odebranie paczki/listu. Potem czasem pies mógł podbiec i się przywitać, innym razem zamykałam drzwi i nagradzałam psa za posłuszeństwo po zwolnieniu z komendy. Wtedy pies nie jest tak zajęty nakręcaniem się, bo ma coś do roboty, a w przypadku owczarkowatego (chyba Twój taki jest?) psa to ma jeszcze większy sens. Zamiast psa rozpieszczać, wymagaj od niego, na spacerach planuj mu czas, w domu dawaj mu zajęcie. Niech swoje frustracje rozładowuje np. żuciem jakichś gumowych zabawek, wylizywaniem konga - wszystkim, co w naturalny sposób psa może wyciszyć. Odczul go na pukanie do drzwi, dzwonek, domofon - wszystko, co dzieje się na zewnątrz. No ale zanim to wszystko nastąpi - przede wszystkim zapanuj nad nim, nawiąż z nim relację i zacznij budować jego posłuszeństwo, bo kiedyś moze faktycznie dojść do tego, że pies kogoś ugryzie - i będzie problem. Jeśli nie wiesz, jak coś zrobić, to znajdź kogoś, kto będzie w stanie obserwować Ciebie i psa, bo my jako właściciele często nie zauważamy pewnych swoich błędów i nie mamy dystansu, który pomaga rozwijać relację z psem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No tak, mądrze piszesz. Nie wiem co, to kongo, ale jak mniemam jakiś przyrząd, do którego wkłada się jedzenie, tylko chyba nie suchą karmę ?. Popytam w sklepie.

To brzmi tak prosto, ale nie wiem od czego miałabym zacząć to otwieranie drzwi z psem. Jakoś sobie nie wyobrażam tego w obecności kuriera czy listonoszki. Nawet jakbym stanęła z psem na smyczy i w kagańcu w drzwiach, to ani nie usłyszę, co ta osoba do mnie mówi, ani nic nie podpiszę, bo będę się szarpać z podskakującym, czy przepychającym się psem. Tak to mniej więcej wygląda jak przychodzi do mnie koleżanka, która akceptuje to, jak mój pies się zachowuje "na powitanie", a na dodatek pies ją zna, a tak się zachowuje. Gdy już wejdzie do pokoju i usiądzie to pies się uspokaja. Ona do niego cały czas mówi i głaska go nawet o czasu do czasu zdejmując kurtkę, ale i tak pies jak zawsze zachowuje się tak samo. Jeszcze gorzej jest jak przychodzi mój ojciec, który ma lat 80 i porusza się powoli. Zawsze mieliśmy psy i ojciec psy lubi, ale mojego przez to szczekanie nie bardzo i znacznie rzadziej przychodzi przez to, a to skutkuje tym, że pies go mało zna. Z żoną mojego ojca jest jeszcze gorzej. Ona psa nie lubi, pies nie przepada za nią. Na dodatek jest to osoba, która nie umie usiedzieć na miejscu, tylko cały czas chodzi po mieszkaniu a pies nie ma chwili by się wyciszyć. Koszmar. Przy niej pies musi mieć kaganiec. Kagańcem właśnie jej podarł rajstopy, o czym słuchałam całą kolację.

Co ciekawe jak z psem jadę do nich to zachowuje się zupełnie inaczej na obcym terenie. Jest niepewny i wręcz cały czas pilnuje, żebym go nie zostawiła. O szczekaniu nie ma mowy. Za to u weterynarza jest dzwonek, gdy ktoś otwiera drzwi i pies niezależnie czy jest w poczekalni czy w gabinecie, zaczyna szczekać na dźwięk dzwonka. Z pukaniem też nie jest łatwo, bo pies nawet jak widzi, że to ja pukam w drzwi czy dzwonię dzwonkiem to zaczyna szczekać. Ma już zaprogramowane dźwięk-szczek :)

Niestety mam głównie znajomych, którzy raczej boją się psa i nie mają swoich zwierząt. Ci w ogóle stopniowo przestali mnie odwiedzać :( I teraz już naprawdę mam może ze 2 osoby, które czasem wpadną :( No nie licząc dzieci, które jeszcze chcą do mojej córki przychodzić, ale tu jest największy problem. Pamiętam, że jak byłam mała to też miałam koleżankę, która miała tak zachowującego się psa. Zawsze mnie zapewniała, że on nie gryzie tylko musi kogoś powąchać, to się uspokoi. Zwykle był zamykany, tylko czasem jej tata stał w korytarzu z psem na smyczy. Bałam się go zawsze strasznie, bo był duży i na nic trafiały takie zapewnienia jej - wolałam poczekać na nią pod drzwiami lub, żeby przyszła do mnie. A przecież sama miałam zawsze jakiegoś psa. No ale z perspektywy dziecka taki pies jest olbrzymem. Ale zawsze miałam miłe psy, które może i szczekały, ale jak się drzwi otworzyło, to się cieszyły na gościa.

 

Tak to owczarkowaty pies i rzeczywiście lubi komendy i zadania w stylu szukanie czegoś, aportowanie. Zabawa zabawkami samemu go nie interesuje. Przyniesie zabawkę, porzuca piłeczką czasem, ale raczej chce żeby razem z nim się bawić.

Po to właśnie tu napisałam, żeby może znaleźć kogoś, kto mógłby pomóc w realu lub choćby jakimiś pomysłami, jak uczyć. Chyba jest to jeszcze do opanowania ?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jest, ale skoro sytuacja jest tak nabrzmiała, to może jednak odżałować na choć jedną wizytę trenera który coś Ci podpowie - on będzie widział co dokładnie się dzieje i może ocenić, jaki stopień awersji byłby potrzebny. I jaki - motywacji, ma się rozumieć. :smile:

Share this post


Link to post
Share on other sites

No ale były i takie sytuacje, gdy pies zostawał przywiązany pod szkołą gdy odprowadzałam córkę, a gdy wychodziłam był otoczony głaskającymi go dziećmi :D


Zostawianie psa pod szkołą, bez kagańca, to czystej wody głupota. Nawet gdyby to był przysłowiowy labek, ba, nawet gdyby to była "Lassie", a nie jakieś zmiksowane bógwico, czyli polski wilczur. Że też o takich sytuacjach piszą zwykle kobiety...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Announcements

×