Jump to content
Dogomania

Zuza-kombinator i jej foto-pamiętniczek:) POWRÓCILIM :)


Recommended Posts

  • Replies 7.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

[quote name='basia2202'][B][COLOR=Purple]przez grzeczność nie zaprzeczę :evil_lol: potrzaskany ten nasz sucz :diabloti: aż się boję pomyśleć, co to za dzicz będzie, jak wyjedziemy na urlop :cool3:

Noo Alutku... porobiło porobiło... :|   Ale Zuzia z dnia na dzień ma się coraz lepiej - widać, że humorek jej troszkę wrócił, ogonek już merda... No i na schodach też coraz lepiej sobie radzi - cho

Alu, wysłałam Ci wszystkie namiary na PW :)

Zerknij sobie i daj znać tylko, czy dotarło.

 

 

U nas... tak średnio.... bo Zuzi sporo spadły białe krwinki + przyplątało nam się najprawdopodobniej zapalenie okrężnicy (to te problemy z qpą).

Sam Dicoflor na odbudowę flory bakteryjnej nie pomógł i Zuzia dostała kolejny antybiotyk... taki na 3 - max.5 dni - też w zastrzykach.

To ma pomóc już konkretnie na tą okrężnicę.

Dzisiaj jedziemy powtórzyć krew no i zobaczymy też, jak tym razem białe krwinki się mają - oby lepiej.

Ostatnia chemia miała być wczoraj w sobotę, ale z uwagi na wyniki i problemy z jelitkami, chemia została o parę dni przełożona.

Mam nadzieję, że wyniki będą wieczorem...

 

Jeśli będzie wszystko ok, a taką mam nadzieję, to w tygodniu jakoś będzie ostatnia chemia.

 

A poza tym chyba nieźle - na nodze Zuzia chodzi - ostatni rtg był ładny, widać że kość zaczyna się odbudowywać i porastać implant.

Kolejna wizyta u ortopedy zapewne w środę za 1,5 tyg.

Link to post
Share on other sites
  • 2 weeks later...

Witajcie Kochani

 

Niestety u nas nie działo się dobrze...

 

Nie odzywaliśmy się trochę... bo z Zuzią ciągle jakieś kłopoty były...

Najpierw zapalenie pęcherza, potem okrężnicy, potem jeszcze zrobił nam się odczyn na karku po zastrzykach i kroplówkach
i goiło się to parę tyg. - więc ciągle antybiotyki, okłady i inne leki...

 

A potem... na kontrolnym RTG po ostatniej już chemii okazało się, że nowotwór prawdopodobnie wrócił.

Kość promieniowa ta z wszczepionym implantem wyglądała ok., ale na zdjęciu wyszło, że taka mała kosteczka pod nadgarstkiem
zanika - czyli prawdopodobnie została zjedzona przez nowotwór.
Istniało jeszcze nikłe prawdopodobieństwo, że to zakażenie (jakiś stan zapalny) od implantu, co się czasem zdarza - i to mogłoby dawać podobny obraz na zdjęciu - ale jakoś się nie łudziłam...
Umówiliśmy się na biopsję - jeszcze onkolog powiedział, że pobrany wycinek kości jest miękkawy - więc złudzenia zmalały prawie że do zera...

Czekaliśmy ok. 10 dni na wynik - 2 czerwca potwierdziło się... osteosarcoma - kostniako-mięsak :( nowotwór wrócił... mimo wybranej całej chemii...

A od ostatniej chemii Zuzia też prawie w ogóle nie używała tej operowanej nóżki, więc pewnie bolało (dostawała zresztą leki). Chodziła na niej tylko w ogródku i w klinice, ale w domu kuśtykała na trzech, czasem się tylko na tej łapce wspierała...

 

No i cóż... jedyna decyzja w tej sytuacji - amputacja nogi :(

A 3 miesiące było już tak dobrze z tą nóżką....

Jeszcze niefart, że nasz doktor ortopeda wyjechał 3go czerwca i wraca dopiero 17go...
Mogliśmy czekać - ale po konsultacji z innymi lekarzami podjęliśmy decyzję, że nie ma na co i trzeba ucinać nóżkę jak najszybciej,
jeśli Zuzia ma jeszcze pożyć. Zwłaszcza, że 2 tyg. wcześniej było już widać, że kość jest zjadana, w międzyczasie czekaliśmy na wynik biopsji,
a nowotwór musiał wrócić zapewne wcześniej, skoro proces niszczenia w tej małej kostce był już na zdjęciu widoczny.

Czekać kolejne 2 tygodnie...? - za duże ryzyko.

Link to post
Share on other sites

Nasz onkolog umówił innego chirurga ortopedę - operacja była w ten piątek wieczorem (5go czerwca) i Zuzia jest już bez nóżki :(

Wygląda to strasznieeee :( ale... muszę powiedzieć, że jestem pełna podziwu dla niej, bo tak pięknie sobie radzi na 3 nóżkach!!!

Co prawda ostatnio i tak prawie w ogóle nie używała tej nóżki, ale jednak wspierała się na niej - baliśmy się, czy sobie poradzi.

Wiem, że psiaki na 3 nóżkach śmigają, ale mniejszy problem jest u mniejszych czy lżejszych psów - Zuzia to jednak masa... 50 kilo ciałka...

Ale o dziwo - radzi sobie super! Praktycznie w ogóle nie potrzebuje pomocy przy wstawaniu, siada też sama i kładzie się :)

Więc tu na mej paszczy pojawia się uśmiech, że jest taka dzielna i zaradna :)

 

Dostaje teraz leki - przeciwbólowe / przeciwzapalne, antybiotyk i osłonowe.

Dziś i jutro mogą być najtrudniejsze dni - najbardziej może odczuwać skutki operacji, czuć szwy i w ogóle...

Ale dużo też śpi, więc może to jakoś przetrwa.

Na razie siedzę z nią w domu - musimy pilnować, żeby nie próbowała drapać sobie rany tylną nogą, ale na razie nie widzę takiego zainteresowania.

Lizać też nie próbuje - choć jak na chwilę spuszczam ją z oka, to zakładamy kołnierz dla bezpieczeństwa.

 

Mam nadzieję, że będzie dobrze.

Najważniejsze, że w płuckach nic nie było widać - powtarzaliśmy badanie 2go czerwca i było czysto.

Dziś wieczór jedziemy jeszcze na usg brzuszka i wszystkich organów, żeby sprawdzić, czy tam też nic się nie dzieje.

Przerzutom mówimy stanowcze NIE!!

 

A jutro... znowu ciężki dzień dla Zuzi...

 

Od rana jesteśmy umówieni w Łodzi w firmie rehabilitacyjnej.

Będziemy robić Zuzi nosidło, żeby pomóc jej w chodzeniu po schodach - bo niestety szelki już nie zdają egzaminu.

Jeszcze sobie jakoś z nimi radzimy, ale to zdecydowanie mniej wygodne.

Będziemy robić takie nosidło na wymiar - zabudowane pod klatką piersiową i w miejscu uciętej nóżki,
a na grzbiecie będą "uszy" żebyśmy mogli ją łatwo przytrzymać.

 

No i do tego jeszcze wizyta u onkologa jutro - po południu lub wieczorem.

Zuzia będzie dostawać kolejną chemię - tylko tym razem inną - nie wiem tylko, czy też 5 sesji, jak poprzednio...

Boję się, bo ta druga chemia wpływać może z kolei na serduszko... :(

Po tej pierwszej nerki nam zaszwankowały, ale dzięki Bogu wyleczyliśmy... oby teraz nie zadziało się nic z sercem.

Zuzia miała robione wcześniej echo serca i było wszystko super - teraz będziemy pewnie powtarzać częściej to badanie...

Link to post
Share on other sites

o rany, strasznie mi przykro basiu, że tyle walki o łapkę poszło na marne :( teraz trzeba mieć nadzieję, że raczysko całkiem usunięte, że nie rozsieje się już na organy i inne kości. pieski świetnie sobie radzą na 3 łapach, nie mają z tym problemu. ważne, by nie bolało.

biedna, dzielna dziewczynka! proszę, ucałuj ją ode mnie. trzymam za nią mocno kciuki.

Link to post
Share on other sites

o rany, strasznie mi przykro basiu, że tyle walki o łapkę poszło na marne :( teraz trzeba mieć nadzieję, że raczysko całkiem usunięte, że nie rozsieje się już na organy i inne kości. pieski świetnie sobie radzą na 3 łapach, nie mają z tym problemu. ważne, by nie bolało.

biedna, dzielna dziewczynka! proszę, ucałuj ją ode mnie. trzymam za nią mocno kciuki.

dzięki za ciepłe słowa! :*

 

no walka o łapkę się nie udała.... trochę kasy też poszło... ale trudno... próbowaliśmy...

teraz tak myślę, że można było zaoszczędzić Zuzi jednej operacji

ale... była nadzieja, że będzie mogła z tej łapki korzystać...

też mam nadzieję, że nigdzie dalej to dziadostwo się nie przedostanie - dzisiaj będziemy wiedzieć, jak się mają organy w brzuszku

 

wiem, że pieski radzą sobie z 3ma nóżkami, ale z uwagi na masę Zuzi, mieliśmy obawy

na szczęście niepotrzebne

teraz malutka dochodzi do siebie...

gdzieś za tydzień na zdjęcie szwów pojedziemy

i oby na tym skończyły się atrakcje...

Link to post
Share on other sites
  • 2 weeks later...

nie wiem czy po tych zmianach jeszcze tu zaglądasz basiu. ja mam tylko twój temat w subskrypcjach, nie odnajdę się na tej najnowszej dogomanii i nawet chyba nie chcę próbować. a może jesteś na fb? jeśli tak to zapraszam do mnie: https://www.facebook.com/agata.kosinskaskotarczakfajnie by było wiedzieć co tam u was, jak tam zuzanka...mam nadzieję, że jest tylko lepiej.

Link to post
Share on other sites
  • 2 weeks later...

nie wiem czy po tych zmianach jeszcze tu zaglądasz basiu. ja mam tylko twój temat w subskrypcjach, nie odnajdę się na tej najnowszej dogomanii i nawet chyba nie chcę próbować. a może jesteś na fb? jeśli tak to zapraszam do mnie: https://www.facebook.com/agata.kosinskaskotarczakfajnie by było wiedzieć co tam u was, jak tam zuzanka...mam nadzieję, że jest tylko lepiej.

 

a myślałam, że już nikt tu do nas nie zagląda... :|

 

odezwę się na FB - jakoś po weekendzie pewnie (choć też bywam tam rzadko)
ja zaglądam do Ciebie i Ali - ale chyba nie będziesz się już pojawiać tutaj?
ja ostatnio znowu mniej czasu miałam...

 

u Zuzi - całkiem nieźle :)
super sobie radzi na 3 nóżkach - co prawda szybko się męczy jak tak sobie dłużej poskika... ale pomagamy jej tylko po schodach i przy wchodzeniu do auta i wychodzeniu
po nowej chemii, po 1 sesji z 1,5 tyg. była bardzo otępiała, radości było niewiele, choć widać było że próbuje się cieszyć ogonkiem...

teraz widać że naprawdę odżyła :) i dupka się cieszy i wita nas jak z pracy wracamy,
i niezmiernie szczęśliwa jak może się wytarzać w trawie w ogródku :)

aniołki robi na trawie

 

po 1 chemii trochę nam spadły białe krwinki, ale ostatnie wyniki dobre całkiem, więc dzisiaj kolejna chemia 
(o ile tylko Zuzia będzie miała dobrą temperaturę)
co prawda surowica jest lipemiczna i np. kreatyniny nie można było oznaczyć (a to dość istotne pod kątem nerek, więc być może badania będą powtórzone), ale poza tym całkiem ok.
zobaczymy jak będzie po 2 sesji chemii - podobno ta druga jest najtrudniejsza dla psiaków
posiedzę z Zuzią do poniedziałku włącznie i będę obserwować, miejmy nadzieję, że będzie dobrze

 

Link to post
Share on other sites
  • 1 month later...

Śpij piesku, śpij…
już odpocząć trzeba
Może będziesz miał
swój kawałek nieba
Może będzie tam
piękniej niż tu teraz
Może spotkasz tych, których tu już nie ma…
Śnij, piesku śnij…
w snach jest zawsze pięknie
Ciepły dom, miejsca dość
na twe wierne serce
Przyjdzie czas spotkać się
potarmosić uszy
lub razem na spacer znowu gdzieś wyruszyć
Lecz dziś sobie śnij
a czas łzy osuszy

 

 

1313477_swieca.jpg

Link to post
Share on other sites
  • 2 weeks later...

Z ogromnym żalem i bólem w sercu informuję,
że 11 sierpnia 2015 około godz. 19stej,
po ponad półrocznej przegranej walce z nowotworem,
naszą Kochaną Zuzię, Słonko nasze, mordkę naszą najpiękniejszą
psie anioły zabrały za Tęczowy Most :( :( :( :( :(

 

"Bądź szczęśliwa w tęczowej krainie, ja swą miłość Ci czasem podeślę,
- zbieraj ją, gdy do Ciebie dopłynie, ale czasem odwiedź, choć we śnie."

 

11058649_947576105281134_812918713511803

 

 

Zuzieńko - na zawsze pozostaniesz w naszym sercu,
taką Cię zapamiętamy...

 

12004715_947576711947740_858338790746073

Link to post
Share on other sites

wybaczcie, że dopiero teraz napisałam,
ale wcześniej nie byłam w stanie tu zajrzeć :(

zbyt wiele tu wspomnień...

za bardzo to boli...

 

 

Śpij piesku, śpij…
już odpocząć trzeba [...]

 

 

Agata - dziękuję za te piękne słowa...

oczywiście się poryczałam jak głupia :(

 

 

jestem wściekła na to durne Dogo :( , dziennie zaglądam , ale pomimo tego ,nie miałam żadnych powiadomień ... i nic nie widziałam , ze batalia o łapkę się nie udała . Daj Basiu znać jak Zuzia . Życzymy z Ozzulkiem siły i zdrówka

 

jeśli masz FB to jestem tam https://www.facebook.com/alicja.rydzewska.9

 

Alu -  ja wiem, że Ty sercem zawsze byłaś z nami...

będziemy w kontakcie na FB

 

 

Jeszcze kilka słów o Zuzi na koniec... :(

Nowotwór kości niestety wygrał - choć paradoksalnie nie on był główną przyczyną odejścia Zuzi.

Po amputacji nóżki jakiś czas było ok., ale w połowie lipca pojawiły się przerzuty w płucach -
najpierw 2 guzki, a potem na początku sierpnia 2 kolejne...
Rokowania były wówczas na około 2 m-ce we względnie dobrym samopoczuciu.
Ale okazało się, że Zuzia miała też zwyrodnienie kręgosłupa, które wcześniej nie dawało żadnych sygnałów.
Coś uciskało na nerw, Zuzia dostała niedowładu tylnych nóżek - nic z tyłu nie czuła, nie mogła chodzić,
ani załatwić się, leki jakie dostała niestety nie pomogły :(

Stan Zuzi się szybko się pogorszył - wszystko stało się nagle - w ciągu około 3 dni.

Pani doktor powiedziała, że zrobiliśmy wszystko, co było można i czas podjąć decyzję :(
Że w kontekście przerzutów w płuckach, trzeba dać Zuzi odejść w spokoju, zanim zaczną się problemy z oddychaniem :(

 

Zuzia odeszła w spokoju i zdaniem lekarzy bez bólu :(

 

Mam nadzieję, że biega teraz z innymi pieskami z TM...

Tak strasznie pusto bez naszej Mordki... :(

 

[ ' ]  [ ' ]  [ ' ]

Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Announcements


×
×
  • Create New...