Jump to content
Dogomania
Sign in to follow this  
Kamilos

Pies nie chce iść na spacer

Recommended Posts

[COLOR=#333333][FONT=Lucida Grande]Witam, [/FONT][/COLOR]
[COLOR=#333333][FONT=Lucida Grande]mam dość nietypowy problem z moim psem. Mianowicie od paru dni 3-4 nie chce on iść na spacer.Wychodzi z mieszkania chętnie nie trzeba go w żaden sposób namawiać ale do czasu wyjścia na dwór. Początkowo załatwiał jednorazowo potrzebę na szybko i po przejściu 100-200 m. nie chciał iść dalej, siadał, trząsł się, ciągnął do domu nie dało się zaciągnąć go w żaden sposób do parku. Dzisiaj problem się powiększył, pies po wyjściu z klatki siada na schodach i nie wyobraża sobie żeby iść dalej. Kombinuje jak mogę żeby dojść o co może chodzić próbowałem zmienić trasę do parku ale działało to na krótką metę. Dzisiaj udało się z nim wyjść tylko w przypadku kiedy ja i właścicielka z nim wyszliśmy razem wtedy poszedł ale też czekał na moment powrotu do domu. Sprawa jest bardzo dziwna bo z pobudzonego aż nadto psa zrobił się przerażony. Czy ktoś przerabiał coś podobnego i wyszedł z opresji lub czy może wie ktoś o co w tej sytuacji może chodzić ?[/FONT][/COLOR]

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wyprowadzamy go w zależności kto może raz ja raz ona, czasami razem jeżeli jest możliwość i nigdy nie było problemu w przypadku żadnej z tych opcji zawsze szedł chętnie, biegał bez smyczy, bawił się itd.. Co do traumy to parę dni temu jak wracaliśmy przechodziliśmy obok budowy odgrodzonej blachą i ktoś uderzył w nią w momencie kiedy obok niej przechodziliśmy czyli huknęło mu to nad głową co spowodowało że ciągnął mnie wtedy do domu dość mocno. Ale tak jak napisałem starałem się zmieniać mu trasy ale nic to nie dało. Jedyna opcja jakakolwiek żeby wyszedł w obecnej chwili to dwie osoby, ale nie zawsze taka opcja jest.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Coś mogło się stać na spacerze, ew. pojawiły się pewne czynniki. My mamy podobny problem w okresie fajerwerkowym, ale spacerów nie odpuszczam, nie będę psa kisić w domu, bo się zachciało komuś świętować sylwestra na początku grudnia :angryy:

Piszesz, że zmieniłeś trasę do parku i przez pewien czas działało. Może to w tym parku leży problem? Ja spróbowałabym przez pewien czas omijać tę okolicę i obserwować psa.

Edit: Ta budowa jest przy parku?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Co do zmiany lokalizacji to też brałem to pod uwagę mieszkam w okolicy parków więc chciałem iść z nim do zupełnie innego w zupełnie innym kierunku, ale tak jak napisałem problem się powiększył do tego stopnia że pies po wyjściu z klatki nie robi kroku dalej. Czeka aż mu się otworzy drzwi żeby mógł uciec do mieszkania. Sytuacja naprawdę słaba bo nie ma możliwości żeby się załatwił w jakikolwiek sposób... :/

Share this post


Link to post
Share on other sites
A dałoby radę wynieść go na rękach i wypuścić trochę dalej za domem ?
Bo pod domem, albo coś go wystraszyło, albo wystraszył się inny pies i tym strachem zaznaczył teren.
Gdzieś czytałam, że pies może wyczuć w moczu innych psów stres (=strach).

Tak jest w Sylwestra.
Moja sunia boi się wychodzić nawet rano, kiedy nie strzelają.
A zaraz po Sylwestrze ten paniczny strach mija, mimo że nadal można usłyszeć pojedyńcze strzały.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jest to mieszaniec owczarka Belgijskiego (jest trochę mniejszy od rasowego) więc teoretycznie trochę ciężko go przenieść, ale powiem szczerze że próbowałem również tej opcji ale jak go postawiłem na ziemi to od razu był powrót do domu w trybie przyspieszonym.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Próbowałem z nim czekać pod tą klatką aby mu się coś zmieniło ale bezskutecznie. Objawów choroby też raczej żadnych nie widzę. W domu zachowanie się nie zmieniło cały czas jest aktywny bawi się, apetyt jest cały czas bez zmian.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Z tego co piszesz, to każde kolejne zmuszanie psa do mierzenia się ze swoim lękiem powiększa jeszcze bardziej problem. Też tak miałam. Musisz stopniowo mu pokazywać, że nic złego go nie spotka i najważniejsze, żeby wszystko działo się w jego tempie, bo jeśli będzie za szybko, presja zepsuje efekty i trzeba będzie zaczynać od początku (z każdym kolejnym podejściem jest coraz trudniej, bo psu coraz trudniej jest zaufać właścicielowi). Po swoim zauważyłam, że to nie miejsca, gdzie coś złego go spotkało najbardziej go przerażają, tylko te gdzie najbardziej mi zależało żeby się przełamał i zbyt szybko chciałam go do tego zmusić. Teraz w tych miejscach sprawdza najpierw mnie, czy jeśli nagle się zawaha, będę się upierać żeby iść dalej. Jeśli tak to zupełnie się zniechęca, a jeśli widzi, że to od niego zależy, z czym się zmierzy, jest odważniejszy i stopniowo coraz bardziej się przełamuje.

Po traumie z sylwestrem i innymi psami bał się odejść od bloku. Na początku wychodziłam z nim przed blok i szłam tam, gdzie mnie poprowadził, sam decydował ile będzie trwał spacer. W nocy to było tylko 2minuty pod klatką. Szybko zaczął coraz dalej chodzić i sam zmieniać trasy. Po ok 2 miesiącach nadal ma z tym duży problem, ale jest olbrzymi postęp. W nocy już nie przykleja się do klatki, tylko bez większego problemu idziemy na taki plac na osiedlu. Mój to bardzo trudny przypadek, więc jest szansa, że z Twoim efekty szybciej przyjdą.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Szkoda psiaka, ewidentnie się wystraszył.
My właśnie ponownie przechodzimy "syndrom fajerwerkowy", kiedy jakimś idiotom zachciało się strzelać na osiedlu trzy dni temu.
Smaczki, zabawka, śmieszne zachowanie, wszystkie metody na to by było znowu fajnie.
A najlepiej jak jest stado w komplecie, czyli wychodzimy w trójkę z samcem alfą, czyli TZ-em. :evil_lol:
I rzeczywiście najbardziej się sprawdza zmiana trasy, co zabawne najlepiej jest przy ulicy, hałas robi swoje.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Postaram się opisać swoje obserwacje i jego zachowania z ostatnich 2-3 dni. A więc tak pies wychodzi na spacer ale tylko w paru przypadkach. Pierwszy z nich jest taki że muszą iść obydwoje właściciele z nim wtedy ani kierunek ani godzina wyjścia nie jest istotna. Drugi to wyjście z psem rano o 6-7 do parku do którego wcześniej nie chodził. Wtedy idę z nim sam i nie ma problemu, pies idzie chętnie, biega bawi się ale nie z innymi psami tylko i wyłącznie ze mną. W jego przypadku niechęć do innych psów jest dziwna. Zaznaczyłem godzinę nie bez powodu bo teraz mamy 15-16 i pies nie wychodzi poza obręb klatki. Pomyślałem że może chodzi o ruch na ulicy samochodowy i pieszy ale z drugiej strony ciężko żeby wiedział o nim coś biorąc pod uwagę że najbliższą ruchliwą ulicę ma parę metrów dalej i poza zasięgiem wzroku. Podsumowując ostatnie wyjścia. Pies idzie na spacer gdy:
- idą obydwoje właściciele
- jest wczesna godzina i idzie się do innego parku niż wcześniej się z nim chodziło.
Nie idzie gdy:
- jest południe, wieczór (kierunek wyjścia nie ma znaczenia)
W obu przypadkach nic się w domu nie zmienia pies jest chętny do wyjścia.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Zmiana jakaś znacząca może być taka że jak się to zaczęło to właścicielki nie było przez tydzień. Na dzień dzisiejszy kiedy już trochę dni minęło sprawa wygląda tak. Psa lekko "przytrzymuje" w domu do momentu kiedy stwierdzi że musi wyjść wtedy z nim wychodzę a na spacerze on że tak powiem daje swoje warunki. W którą stronę bym nie poszedł mam park i dajmy na ten przykład idę w prawo a on akurat nie będzie chciał to usiądzie dopóki nie pójdziemy w lewo. Podobnie robi mu różnice to którym przejściem przejdzie, którą stroną ulicy itp.. Zdarzają się sytuacje że usiądzie przed parkiem i nie będzie chciał wejść do niego. Wtedy biorę go na ręce i go do niego wnoszę po czym on jakby nigdy nic się nie stało biega i bawi się standardowo. Najkrócej mówiąc stał się chimeryczny. Tak samo jak w domu jestem ja i właścicielka wtedy nie może być sytuacji że któreś z nas zostaje w domu jak on idzie na spacer. Naprawdę sytuacja jest mega nietypowa. Zauważyłem również pewien lęk u niego. Lęk przed otoczeniem przed ludźmi, samochodami itd. ucieka jak tylko najdalej może kiedy zawsze do ludzi podbiegał i się "łasił".

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

Announcements

×