Jump to content
Dogomania

Pomaga czy się znęca


Recommended Posts

[URL]http://uwaga.tvn.pl/65350,news,,pomaga_psom_czy_je_krzywdzi,reportaz.html[/URL]

Moim zdaniem kobieta się znęca nad zwierzętami i ma na to przyzwolenie
Niech ludzie zrozumieją że zbieractwo to choroba
A co wy sądzicie na ten temat

Link to post
Share on other sites
  • Replies 146
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Ja uważam, że pomagać trzeba z głową. Ale większość zbieraczy tej głowy nie ma.
Przede wszystkim nie rozmnażać. Nie trzymać razem psów i ciecznych suk, sterylizować, kastrować.
Większość zbieraczy nie ma na to pieniędzy, ale o taką pomoc w pierwszej kolejności powinni się starać.

Bo jak psów jest za dużo to dzieją się straszne rzeczy i tu już kończy się pomaganie, a zaczyna szkodzenie.
Myślę, że zbieracze pomagają tym psom egoistycznie, nie myśląc o ich dobru, tylko o własnej przyjemności z przygarniania i "pomagania".
Przygarnąć łatwo, ale co dalej ?
Każda osoba pomagająca psom powinna codziennie powtarzać jak mantrę, że wszystkim psom pomóc się nie da. Przykre, ale prawdziwe.
Bo ilość nie przechodzi w jakość. Wręcz odwrotnie.

Link to post
Share on other sites
Guest Elżbieta481

Wg mnie ta kobieta jest chora.W reportażach na Discavery ludzie,którzy kolekcjonują zwierzęta nazywani są chorymi na sylogomanię.Ta kobieta jest również chora na sylogomanię.Płacą za to zwierzęta i wkurzające jest przedstawione w reportażu stanowisko IW,która nie widzi problemu.Jak to było?,,Psy sie gryza,bo zawsze się gryzą,,,,Kij?No musi mieć kij....Przerażające jest to,że państwo nasze,a raczej jego urzędasy są zadowolone i nic nie zrobią,,A jakby ową stauszkę psy zagryzły to sie je uśpi..Bo najprościej jest uśpić albo udawać ślepego,durnego politruka...
I tylko szkoda mi tego jamnikowatego..Nie wiem czy ta kobieta uderzyła go tą laska czy nie?Czy zapiszczał ze strachu?Nie wiem tego.Najważniejsze jest,że urzędasy niczego nie widza i będą sobie smacznie żyli na swoim urzędzie,a psy?Najwyżej się zagryzą..I powiem na koniec to co przeczytałam w jednym artykule,,zakłamany katoland,,,
EOT
Elżbieta

Link to post
Share on other sites

Z tego co pamiętam to ze strachu ...ogólnie te psy strasznie jej się bały .Mi najbardziej szkoda tego psa który został nabity na widły ...racja zagranicą od razu by jej zabrali te zwierzęta ale u nas wszystko można pod przykrywką władzy i to jest przerażające ...

Link to post
Share on other sites

Straszny materiał i straszna perspektywa dla tych zwierząt. Na Animal Planet określono takie zbieractwo jako choroba psiej mamy czy jakoś tak. Tylko jak zabiorą te psy to co pewnie w wielu wypadkach znana wszystkim droga za TM.. Dobre chęci przerosły kobietę . Ja nie wiem tylko z kąd się tyle tych zwierzaków tam wzięło.

Link to post
Share on other sites

Niestety czasami chęć pomagania wyrasta poza możliwości finansowe, psychiczne i fizyczne. Wówczas dochodzi do tego typu sytuacji. Z pewnością psy powinny zostać odebrane, a dla tej pani najlepszym rozwiązaniem byłaby jakaś terapia. Żeby ktoś wbił jej do głowy, że w ten sposób nie pomaga. Program o zbieraniu zwierząt pod pretekstem pomagania można było oglądać na stacji TLC, na Animal Planet również ta kwestia jest poruszana (nawet w programach pobocznych np. "Policja dla zwierząt..."). ;)

I jeśli ktoś zada mi pytanie czy jest mi tego typu ludzi żal, szczerze mówiąc odpowiem nie. Człowiek (przynajmniej w teorii) jest istotą, która potrafi mniej, więcej przewidzieć skutki swoich działań. Jeśli ktoś zdobędzie, z jakiegokolwiek źródła, samca i samicę jakiegokolwiek gatunku, będzie je trzymał np. w jednej klatce to logicznym jest iż narodzą się młode. W przypadku, gdy dana osoba nie myśli tym trybem, to jest coś nie halo. Nie winię już tego konkretnego człowieka, ale jeśli już TVN wie o sprawie, to kurcze ktoś powinien temu człowiekowi pomóc - nie dając pieniądze na psy, bo to pomoc chwilowa, ale zabrać go do psychologa, terapeuty (nie wiem jaki konkretny specjalista się zajmuje tego typu zaburzeniami). :roll:

Link to post
Share on other sites

[quote name='senitus'] Ja nie wiem tylko z kąd się tyle tych zwierzaków tam wzięło.[/QUOTE]
Nie są kastrowane/sterylizowane, rozmnażają się (ktoś mówił, że chciał od niej wziąć szczeniaka).

To chore, ale władzom jest to na rękę. Gdyby te psy trafiły do regularnego schroniska, samorząd musiałby wyłożyć kasę. Mnie zastanawia, kto miał odwagę podpisać pozytywną opinię na temat tego miejsca.

Link to post
Share on other sites

Dla mnie to jest w 95 % znęcanie się. zostawiłam te 5 % bo niby ma i miała dobre chęci. Odgania się kijem, psy się przed nią pokładają, piszczą, rzuca kijem, nie wypuszcza ich,były tam dosłownie tony odpadów a ona nie widzi, że to psom na złe wychodzi - nie widzi bo wg mnie nie chce widzieć, chce mieć to poczucie, że pomaga, że jest potrzebna i dobra dla psów. A nie jest. Jak można nabić psa na grabie, rzucić w niego kijem i mówić tu o miłości do nich. A że zbieraczką jest widać choćby po tym, że komuśtam nie chciała psa wydać, że się rozmnażają bez przerwy ( tak nie robi miłośnik zwierząt). To jest po prostu chora kobieta i biedne psiska...

Link to post
Share on other sites

To jest niestety znęcanie, tyle, że raczej niezamierzone.... trochę skłonności do zbieractwa, plus sprzyjające warunki....
Bo tak jak piszecie- władzom jest to w cholerę na rękę, bo ktoś zabiera psy, za odstawienie których do "prawdziwego" schroniska musieliby zapłacić ciężką kasę. Pytanie, czy gmina zapewnia chociaż takie wsparcie, żeby starczyło na tanią karme i sterylki- bo raczej ciężko oczekiwać, że ktoś da radę takie stado z własnej kasy pokastrować?

No i jeszcze jest niestety taka sprawa, że na bank sporo tych psów zostało radośnie podrzuconych- wystarczy mieć łatkę psiej mamy, żeby dostać taki "prezent". Wiecie ja mam kilka psów, wszyscy wiedzą, że zajmuje się bezdomniakami- już zaliczyłam psa przywiązanego do klamki, kota w transporterze i królika czy myszki na wycieraczce- w środku miasta, na drugim pietrze z domofonem. A co dopiero na wsi- to tak łatwo przerzucić przez płot, przywiązać do bramy i uciec z czystym sumieniem, bo przecież można było wywieźć do lasu, a ta pani na pewno się zajmie....

Link to post
Share on other sites

To jest taki przypadek, w którym przydałaby się po prostu pomoc - odebranie większości psów, masowa sterylizacja i kastracja, pomoc tej kobiecie (również pomoc specjalisty od problemu zbieractwa). Bo w sumie i psy się męczą i ona.

Link to post
Share on other sites

Dla urzędasów taka zbieraczka/zbieracz to sytuacja komfortowa, bo nie muszą płacic grubych pieniędzy hyclom.
Ale pewnego dnia obudzą się z ręką w nocniku, gdy ta osoba umrze lub pójdzie do szpitala, zostawiając taką ilością zwierząt z którymi coś trzeba będzie zrobić.

Jasne, że trzeba pomagać, ale często tacy zbieracze nie chcą sterylizować ani kastrować swoich psów.
Że nie wspomnę o oddawaniu.

Link to post
Share on other sites

[quote name='Mazowszanka2']
Jasne, że trzeba pomagać, ale często tacy zbieracze nie chcą sterylizować ani kastrować swoich psów.
Że nie wspomnę o oddawaniu.[/QUOTE]
Czytałam, że Fundacja Niechciane i Zapomniane z Łodzi chciała się zająć sterylizowaniem zwierząt u tej kobiety, ale ona się nie zgodziła, bo nie będzie okaleczać zwierząt :roll: Nie pamiętam dokładnie, to chyba było ze dwa, trzy lata temu.
A co ta p.Antonina sądzi na temat adopcji można przeczytać w wypowiedzi osoby, która do niej jeździła z pomocą:
[URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/147904-Bardzo-potrzebna-pomoc-w-przytulisku-k-Pomiechówka/page6[/URL]
[QUOTE=Devil's Line;21736196]Niestety muszę przyznać rację w tym temacie.
Jakiś czas temu chyba w październiku czy listopadzie usłyszałam o Pani Antoninie i jej przytulisku.
Postanowiłam pomóc. Staruszka opiekująca się taka ilością psów...
Trzy razy byłam w Pomiechówku, zawoziłam zebraną karmę, słomę, mokre jedzenie, koce, kołdry itp. Dwa transporty samochodem kombi i jeden z przyczepą. Podczas moich wizyt na miejscu warunki jak na taka ilość psów i taką działkę, naprawdę nienaganne. Raz zostałam wpuszczona na teren działki. Ale na ziemi nie było zbyt wielu odchodów, psy w budzie miały wyścielone słomą, większość grubiutka, budy nie były przepełnione. Owszem pogoda kiepska bo padał deszcz.
Odnośnie zabłoconego terenu, no cóż...przy takiej ilości psów puszczonych luzem, nawet piękny trawnik został by zryty i powstało by piękne klepisko i podczas takiej pogody bagienko. Więc nie zwracałam na to uwagi. Puszczone było może 15-20 psów luzem. Podczas mojej obecności nie dochodziło do awantur.
Naprawdę wierzyłam, że można pomóc...
Ale w ten długi weekend zadzwoniła do mnie Pani Antonina z pytaniem czy przywiozę jeszcze jakieś rzeczy dla psów, ale w sumie głównym tematem rozmów było ściągnięcie telewizji, żeby zrobili pozytywny reportaż na temat jej przytuliska. Że przecież widziałam w jakich dobrych warunkach są psy itd. Powiedziałam, że postaram się JEŻELI zauważę postęp w wyadoptowywaniu psów. Powiedziałam, że mogę zabrać jakieś szczenięta na DT...
I się zaczęło...[B] Absolutnie, ona nie będzie oddawała psów do adopcji bo wszystkie stare, nikt nie chce psów z przytuliska a jak ktoś bierze to po to żeby zabić... i tym podobne wypowiedzi [/B]:-(
I w tym momencie dotarło do mnie, że Pani Antoninie chyba naprawdę nie da się pomóc. :-( a nawet nie tyle samej Pani Antoninie co psom...
Cieszę się jedynie, że psiaki dostały jedzenie, posłania i inne artykuły które się im przydadzą, które zebraliśmy wspólnie z wieloma osobami znajomymi, klientami sklepów i restauracji które wsparły moją zbiórkę. I serdecznie IM dziękuję.
Mam nadzieję, że uda Nam się jeszcze zorganizować jakieś zbiórki rzeczy dla jakiegoś schroniska/przytuliska gdzie faktycznie jest rotacja psów, gdzie stuknięci miłośnicy (w pozytywnym tego słowa znaczeniu), którzy przygarniają bidule, szukają im nowych domków. W takie miejsca fajnie jest się angażować i pomagać.

Znów próbowałam uwierzyć w ludzi i znów się zawiodłam :-([/QUOTE]

Mnie ten reportaż doprowadził do łez, jestem w stanie wiele zrozumieć, że chciała dobrze, że chciała życie poświęcić dla niechcianych psiaków, że coś tam coś tam.... Ale jak zobaczyłam co ona robi tym psom, jak wali je kijem bez opamiętania, jak rzuca w nie na oślep nie patrząc, że może okaleczyć, zranić, zabić, jak zobaczyłam tego czołgającego się psa, któremu przywaliła kijem czy grabiami - to szlag mnie trafił na tą cholerną babę i krew mnie zalewa! To jest znęcanie się w czystej postaci! Lepiej by było wszystkie te psy wypuścić, bo może na wolności by głodowały, ale przynajmniej nikt by ich grabiami nie tłukł!

Link to post
Share on other sites

Dopiero teraz obejrzałam film, wcześniej tylko przeczytałam opis. Jak dla mnie to ten Powiatowy Inspektor Weterynarii powinien spędzić tydzień w tym domu, wtedy by mógł się wypowiadać, a nie, ze sobie kogoś wysłał, kto odpękał robotę i stwierdził, ze wszystko pięknie, cudnie. Tam jest koszmar, tych psów żal potwornie, poza tym chyba przetrzymywanie non stop w klatkach już jest wykroczeniem w ramach przepisów o ochronie zwierząt (12h na uwięzi, jeśli dobrze pamiętam).

Link to post
Share on other sites

Mieliśmy podobną chociaż nie tak "masową" sytuację- w Żmigrodzie. Osiem lat walki z babsztylem (znacznie gorsza babora niż p. Antonina, agresywna, także do ludzi, lejąca psy bez opamiętania, totalna wariatka). Psów w sumie zabranych chyba ze trzydzieści?
Jakoś dwa lata temu TOZ zabrał się za ostateczną likwidację - w listopadzie bodajże w odpowiedzi na pismo TOZu gmina Żmigród wystosowała pismo, że wszystko jest pod ich kontrolą, fajnie, psy zadbane, szczęśliwe, wesołe, najedzone, bywa pracownik gminy na kontrolach itp
W styczniu interwencja- pies z ogromna zapapraną rana ciętą szyi, uwiązany za tą poranioną szyję do łańcucha na jakiejś brudnej szmacie, suka na łańcuchu z ranami łopatki i grzbietu (podejrzewam, że od haczki), trzy zaniedbane zagłodzone szczeniaki, martwy szczeniak i martwy kot.

I to tyle na temat "kontroli"

Gmina była ewidentnie niezadowolona ze zniknięcia tego miejsca, bo baba zgarniała bezdomniaki a i psy od ludzi...

Link to post
Share on other sites

Ogladnelam caly material o p.Antoninie Jaworskiej. Jest to kobieta stara (80 lat), ma dom na dzialce ok. 600 m2, a na tej dzialce nieznana liczbe psow(od 100 do 130). Wiekszosc zamknieta jest w malych klatkach, z ktorych zadko wychodza. Psy nie sa sterylizowane ani kastrowane. Nieznana jest liczba szczeniat w roku, ktora jest usypiana zaraz po urodzeniu. Kobieta zajmuje sie psami od ok.30 lat. Ma tez corke, z ktora nie ma kontaktu(matka wyrzadzila jej duza krzywde-tak powiedziala corka przed kamera). To oznacza, ze p.Antonina nie ma az tak duzego serca, jak chce nam wmowic. Z psami tez obchodzi sie w sposob okrutny(ciagle jakas laga w rekach, grabie), wyklina psy, rzuca za nimi i na oslep(do zamknietej zagrody z psami) spore przedmioty z drewna. Psy boja sie jej, czolgaja sie u nog. Moze i sa najedzone, ale nigdzie nie jest ujete, kiedy byly szczepione, odrobaczone, odpchlone, wysterylizowane itp. Na to potrzebna jest kartoteka. Nic z tych rzeczy. Ona traktuje psy jak inni zebrane smiecie. Oni tez troskliwie ukladaja je w sterty,sortuja i oczywiscie nikomu ani jednej rzeczy nie oddadza. Tak samo dziala p. Antonina. Zbiera zwierzaki, przy pomocy ludzi karmi starymi bulkami i odpadami, ale nie odda ani jednego do adopcji. Rzekomo obcy zabijaja jej zwierzaki, maltretuja a nawet zjadaja. Fantazje to ona ma.Jej grozby, ze popelni samobojstwo, jak sie jej zabierze psy,nie dzialaja na mnie. Taki stan rzeczy trwa juz od dawna. W roku 2009 probowano jej pomoc, ale ona chciala tylko jedzenie dla psow(zadnych adopcji, sterylizacji, kastracj). Z kazdym rokiem bedzie gorzej, zdrowie nie dopisuje, a psy te sa dzikie i moze dojsc do nieszczescia, ktore juz teraz jest przewidywalne. W ubieglych latach wywieziono od niej na koszt gminy 27 ton!!! odpadow(smieci-odchodow). Moim zdaniem nalezy juz zaczac dzialac i powoli szukac miejsc dla psow. W razie smierci nagle trzeba bedzie zaopiekowac sie niewyobrazalna iloscia psow. Ktos musi ja zmusic do oddania psow(Sad, Prokuratura). Nikt nie widzi problemu, a sprawa musi byc teraz lub w przyszlosci rozwiazana.Wspolczuje corce, ktora zostanie spadkobierczynia tych psow i dzialki.

Edited by teresaa118
literowka
Link to post
Share on other sites

teresaa118 podsumowałaś to idealnie
Niewyobrażalny jest stres, w jakim żyją te psy - ciągła walka o przetrwanie, gorzej niż w schroniskach.
Z tego co zrozumiałam gmina walczy o nakaz likwidacji tego przytuliska, być może się mylę, ale tak zrozumiałam z wypowiedzi przedstawiciela gminy i radnego.
Tylko tych dwóch durnych wetów z inspekcji blokuje interwencje. Nikt nie rozumie, dlaczego.
Może to drastyczne porównanie, ale napiszę - jakby to dzieciom tam się krzywda działa, to natychmiast wjechałaby tam policja i wszyscy święci, odebrali dzieci i dopiero rozwiązywali sprawę. Ale do @#@#@ ..nędzy - psy można tłuc kijem, aż nie mogą się podnieść na nogi! I nie wolno zrobić interwencji, bo wet mówi, że psy są w dobrym stanie!!
I niech ta wariatka je tłucze bo to przecież nie ludzie - to tylko psy!
A inna "mądra" pani mówi: "To normalne, że się zdarza, że się zagryzą, przecież to są psy"!!

Link to post
Share on other sites

a tu jeszcze taka ciekawostka:
[URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/147904-Bardzo-potrzebna-pomoc-w-przytulisku-k-Pomiechówka/page5[/URL]
wpis z 2010 r.
[quote name='ewelka']Witam,

tak ja jestem z okolic Pomiechówka - znam osobiście Panią Tosię. Nie będę ukrywać, ze prowadzone przez nia przytulisko nie cieszy sie pozytywnym nastawieniem najbliższego sąsiedztwa. Mogłam się o tym przekonac osobiscie. Sąsiad Pani Tosi to moj dobry przyjaciel - Pani Tosia spędzała u nas zawsze święta - niestety cała rodzina się od niej odwróciła - na jej własne życzenie - to tez była bardzo samotna. Było nam jej bardzoi szkoda, wiec zapraszalismy ją , pomnagalismy jej przywozic jedzeni dla psów ze sklepu mięsnego oddalonego o około 2 km od jej posesji i miała w nas wsparcie w wielu inntch czynnościach. Zawsze narzekała, że ona nie ma juz siły i pieniędzy na utrzymanie, a cały czas jej te psy podrzucają.
Któregos pieknego dnia zdecydowałam,. ze troche ją wesprę i wezmę od niej jednego psa. Przyjechała moja mam i wybrałysmy najbardziej przestraszoną suczkę. Uiszczając opłatę w wysokości 100 - jak Pani Tosia określiła za odrobaczenie i szczepionki. PO około 10 dniach do naszego domu przybyła policja z inform,acją iz Pani Tosia oskarzyła moja mame o kradziez psa pobicie oraz uzycie gazu łzawiącego. Było to jakies półtora roku temu. Sprawa ciągneła sie bardzo długo przesłuchania, bezpodstawne oskarzenia , nerwy mojej niewinnie posadzanej mamy. Za 3 razem dezycja była bez możliwości odwołania - zarzuty zostały odrzucone mama oczyszczona a pies miał zpstac z nami. Myślelismy, ze bedzie spokój... ale... wczoraj przyszło do naz zawiadomienie o oskarżeniu z powództwa cywilnego - to sam od nowa. Naprawde nie wiem co mamy juz zrobić. Nie wiem co ta kobieta kieruje, ze cały czas skłąda fałszywe zeznania - nas oczernia i psuje nerwy. Piesek jest u nas szcęsliwy, zadomnowił sie - kochamy ja nad zycie. To jest chyba jedyna rekomensata za nerwy jakie dostarcza nam niby niegrozna i kochająca psy Paniu Antonina Jaworska. Ta kobieta jest zawistna, obłudna i kłamie - nbaprawde nie wiem co nia kiewruje. I ostratnie podstawowe pytanie - skąd wzieła 300 zł na sprawe cywilną skoro wszędzie poblicznie obwieszcza, ze nie ma na jedzenie dla siebie i psów. APELUJĘ - UWAŻAJCIE NA TA KOBIETĘ!!!!! NIE ZYCZĘ NIKOMU TAKICH NIEMIŁYCH DOŚWIADCZEŃ. POZORY MYLĄ.[/QUOTE]

Link to post
Share on other sites

Moje podsumowanie jest takie: to, co jest dla wszystkich ludzi (nie tylko dogomaniaków) oczywiste, nie jest oczywiste dla prokuratury, lekarza weterynarii i władz. Wniosek: pani Antonina nie jest odosobniona w niedomaganiu swojego umysłu. Prawo podobno jest dobre, interpretacja zależy od "wyższych instancji", które udają, że postępują zgodnie z nim. Tylko jak zmienić tych stukniętych ludzi na wysokich stołkach???

Link to post
Share on other sites

przy pierwszej interwencji z udziałem pogotowia był z nimi biegły sądowy, który już wtedy mógł zakończyć ciepienie tych zwierząt, jednak pani prokurator podjęła decyzję o powołaniu innego biegłego, który do tej pory nie wydał opini o stanie psychicznym i fizycznym zwierząt przebywających na terenie posesji P Antoniny

Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Announcements


×
×
  • Create New...