Jump to content
Dogomania

Pogryzienie psa


Karolajnaxx
 Share

Recommended Posts

[quote name='bzuma']oto wypowiedz milosniczki zwierzat.... gratuluje:razz: nie ma co...[/quote]
Dla mnie najważniejsze jest dobro mojego psa i wg tych reguł uważam tak samo ze ten kto ma psa powonien sie nim opiekowac i zająć jako iz pies jest dla niego najwazniejszy.A jezeli jest inaczej i właściciel psa ma gdzies to niestety ale ja nie jestem jakąś opiekunka z doskoku co by sie zajmowała psami innych. Nie mam nawet zadnego prawa na to aby sie zajmowac psami kogos innego bo to jest tej osoby prywatna własnośc i ma prawo sobie nie zyczyc mojego ingerowania.
Bzuma nie wiem czemu sama nie wypowiadasz osobistego zdania na ten temat tylko udzielasz komentujesz prawie na kazdy post.Kazdy ma prawo do własnej opini i wypowiedzi na ten temat i trzeba to uszanowac.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='kate89']Bzuma nie wiem czemu sama nie wypowiadasz osobistego zdania na ten temat tylko udzielasz komentujesz prawie na kazdy post.Kazdy ma prawo do własnej opini i wypowiedzi na ten temat i trzeba to uszanowac.[/quote]

troszke zagmatwalas z ta odpowiedzia i dziwnymi pretensjami do mnie no ale... komentuje na temat i rowniez mam do tego prawo:razz:
Odebralam Twoja wypowiedz jako: mam swojego groznego psa,trzymam go na smyczy i reszta ma robic to samo, wkurzaja mnie inne male latajace bez kagancow dupki i mam gdzies co sie z nimi dzieje... stad moj komentarz ale jak sama napisalas, to jest Twoje zdanie i masz prawo je wyglosic. Ja tylko dziwie sie takim podejsciem bo mam zupelnie odmienne zdanie - i tyle;)
Podejrzewam, ze ile osob na forum tylko odmiennych zdan wiec masz racje-nie ma sensu sie atakowac nawzajem.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='bzuma']Odebralam Twoja wypowiedz jako: mam swojego groznego psa,trzymam go na smyczy i reszta ma robic to samo, wkurzaja mnie inne male latajace bez kagancow dupki i mam gdzies co sie z nimi dzieje... [/quote]
W którym poście napisałam ze mam groźnego psa?? to jest poprostu pies po przejsciach i nie mam nigdy zadnej pewności ze kazdego psa od razu polubi,albo ze pies pierwszy sie na nia nie rzuci,Dlatego na uwadze mam na pierwszym miejscu jej dobro,a dopiero potem innych psów.
Miałam juz niemiłe doświadczenia z róznymi psami dlatego wg mnei niedopuszczalne jest latanie luzem psów bez smyczy lub kaganca.Owszem sa psy wychowane,które nie podlatuja,które mozna odwołac i sie słuchaja włascicieli i ładnie bawią sie z innymi psami.
I jak piszesz ze ja mam gdzies latające luzem psy.Nie jest tak bo dzwonie na straż wtedy,ale ona przyjeżdza za pózno o ile wogule przyjeżdza.Co innego moge zrobic ?? łapać wszytkie psy tak latające i mzoe je do domów odprowadzać??

Link to comment
Share on other sites

Również mam zdanie zbliżone do Kate89. Sama mam psa, który nie lubi innych dużych, sobie podobnych psów. Spuszczam go tylko w kagańcu... spuszczam go ze smyczy, ale nigdy z oka. Biega luzem tylko wtedy, kiedy mam pewność, że nic złego mu nie chodzi po głowie :eviltong: Nie pozwoliłabym mu czegość pogryźć czy zagryźć, bez względu na to czy to by był pies, duży czy mały, czy to by był kot, czy ptak, czy mysz... Nie miałabym sumienia patrzyć na to. Ale jak mały pies się naprzykrza, a często zdarza się, że takie gówienka łażą mojemu za tyłkiem a ich właściciele spokojnie podążają w swoim kierunku i nie potrafią ich odwołać, to też mnie coś bierze. Małego psa wypadałoby chociaż nauczyć reagować na swoje imię :shake: Prawda jest taka, że małym kurduplom częściej coś uchodzi na sucho. A mój ostatnio biegał luzem, zamierzył się podejść do jakiegoś psa i samowolnie spróbował przebiec przez ulicę. Nie pozwalam mu biegać po ulicy, więc spanikowana krzyknęłam na niego, a pani z dugiej strony do mnie: "Ty smarkulo, Ty gówniaro!". Zaznaczam, że pies po odwołaniu do mnie wrócił :mad: Normalnie ludzie są przewrażliwieni co do dużych psów. Jak dla mnie każdy pies jest OK, jeśli chodzi pod nadzorem, w kagańcu, na smyczy, czy pod czujnym okiem właściciela.

Link to comment
Share on other sites

A przez takie malutkie biedne pieski wychodzące same z bramy moje psy muszą chodzić w kagańcach. Ja absolutnie nie twierdze ze one są winne, bo to właściciele zostawili rozum gdzieś daleko. Ale jak taki jeden z drugim rzuca się na moje psy to mam ochote nakopać i psu i właścicielowi. Spacery nie są przyjemne jeżeli trzeba ciągle się opędzać od szczekaczy. Owszem nie rozumie jak można pozawalać swojemu psu gryźć innego.

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Ja też mam sporego psa, który potrafi zareagować agresywnie na podchodzącego zwierzaka, który mu się nie spodoba. Z tym, że kończy się na kłapnięciu zębami, nastraszeniu - żaden zwierzak nie został nigdy przez moją sukę uszkodzony, czy nawet poszarpany zębami za kudły. Nie widzę potrzeby wyprowadzać jej w kagańcu. Jeśli podbiegnie mały pies, jestem w stanie nad nią zapanować. Ogólnie uważam na spacerach z nią i sytuacje, że ona podbiega samowolnie do innych psów nie zdarzają się.

Z tym, że w momencie gdyby podbiegł i zaatakował ją duży pies, nie bawiłabym się w samarytankę wobec cudzego zwierzaka. Jeżeli zdrowie mojego psa zostałoby zagrożone (nie mówię tu o bójce typu teatrzyk, kiedy więcej hałasu niż szkody), użyłabym wszelkich środków, łącznie z solidnym kopniakiem z glana, żeby swojego psa obronić. Może to i niehumanitarne, ale zdrowia obcego psa nie przedłożę nad zdrowie mojego.

Link to comment
Share on other sites

Mam wrażenie, że sami się nakręcacie. Sytuacja opisana w wątku polegała na tym, że mały pies wypadł z bramy przypadkowo wprost na prowadzonego na smyczy "dużego psa". Nie oszczekiwał go, nie atakował (może ktoś biedaka w bramie wystraszył i mały, może bezdomny pies uciekał).
Empatia i kultura osobista nakazuje w takim przypadku zareagowac na zachowanie własnego psa. A jeśli właściciel dużego psa nie jest w stanie zapanować na nim, to oprócz smyczy winien zaopatrzyć się w kaganiec.
Mam psy od ponad 20 lat i przypadki kiedy doszło do "psich bójek" mogę policzyć na palcach jednej ręki. Jeżeli ktoś nie jest w stanie zapanować nad własnym psem, nie powinien zajmować się rasami niebezpiecznymi (a takie zdjęcia widnieją przy nickach osób, które usiłowały udowodnić, że cała sytuacja była w porządku).

Link to comment
Share on other sites

Osoba zakładająca wątek nie opisała jak dokładnie wyglądało zajście i ktory pies rzeczywiście pierwszy zareagował agresywnie,wiec na jakiej podstawie stwierdzasz ze
,,mały pies wypadł z bramy przypadkowo wprost na prowadzonego na smyczy "dużego psa" .Nie oszczekiwał go, nie atakował" ??
I czy według ciebie ten mały piesek miał prawo sobie tam ,,przypadkowo" jak mówisz biegac luzem bez zadnego nadzoru ??
,,Empatia i kultura osobista nakazuje w takim przypadku zareagowac na zachowanie własnego psa" - jest cos takiego jak dobre wychowanie i odpowiednie zachowanie w takich sytuacjach ale jest tez cos takiego jak obowiązek i odpowiedzialność za własnego psa i ponoszenia konsekwencji własnej głupoty.Jesli ów właścicielowi pieska małego nie chciało sie wyprowadzic go ,,normalnie" i zgodnie z przepisami na spacer to czemu ma sie pretencje to tego od psa ,,wiekszego"?? On miał psa zgodnie z prawem na smyczy,i to nie jego zachowanie doprowadziło do takowej sytuacji.
Mysle ze kazdy na podstawie własnych doświadczeń bedzie wyrażał opinie na ten temat,ja moge wyrazic ją jako właścicielka tego wiekszego psa i wiem ze wina zawsze jest zwalana na tego psa ktory wygląda na groźnego a nie na faktycznego sprawce całej afery.I to że jakies małe pieski podbiegają do mojego psa z chęcią obszczekania go, warczenia czy gryzienia go nie znaczy o tym że nie umiem zapanowac nad własnym psem,a wręcz pokazuje nieudolność właściciela małego psa

Link to comment
Share on other sites

"Szedł chłopak z wielkim psem na smyczy, bez kagańca. Z bramy od podwórza wyszedł mały piesek. Nagle ten duży rzucił się na małego i zaczął go gryść. Właściciel dużego psa pomimo tego, iż miał swojego psa na smyczy nie próbował go odciągnąć tylko cytuję wypowiedź koleżanki "skakał nad tymi psami jak debil". Mały został dotkliwie pogryziony."
Nigdzie nie jest napisane, że mały oszczekiwał dużego, czy wręcz rzucił się na niego. Rozpatrujemy konkretny stan faktyczny, a nie problem z "głupimi" właścicielami małych psów. Być może ten psiak nie miał właściciela, był bezdomny. Jeśli tak, to to pogryzienie prawdopodobie - o ile ktoś nie udzieli mu pomocy , skończy sie dla niego tragicznie.
Razi mie jednak Twoje podejście do sprawy. Ja kilka razy, zmuszona byłam załatwić takie sprawy samodzielnie. Tzn. rozkaz do psa "zostań" i zanim obcy pies zdążył zblizyć się do mojego - obrywał ode mnie. Dzięki temu mój pies nie rzuca sie na wszystko co go oszczekuje (choć zgadzam się, że są to sytuacje wnerwiające), a ponadto okoliczni właściciele amstafów, omijają mnie szerokim łukiem.
To jednak, ze wasze psy tak chętnie atakują inne może świadczyć o ich słabej psychice. Czym bowiem pies jest pewniejszy siebie, ma wyższą pozycję, tym rzadziej atakuje inne.

Link to comment
Share on other sites

Faktycznie, wlasciciele malych psow powinni ich pilnowac i nie dopuszczac do konfrontacji z grozniejszymi psiakami. Jednak filozofia "moj pies ugryzl, bo tamten sam sie o to prosil" jest dla mnie nie do zaakceptowania. Mam psa z problemami (pierwsze 5.5 miesiaca zycia zamkniety w jednym pokoju u "hodowcy"). Wiem, ze moze czasami zachowac sie agresywnie. Wiec prowadzam go na smyczy, a tam gdzie jest wieksze prawdopodobienstwo konfrontacji - takze w kagancu. Pobiegac chodzimy na odludzie, gdzie nie ma szans spotkac partnera do sprzeczki. A zaznaczam - to jest collie. I nawet jesli zaatakuje, raczej nie zrobi krzywdy. Natomiast problem duzych psow ras bojowych bez kaganca realnie istnieje. W mojej okolicy jest walnieta baba, ktora chodzi z olbrzymim dogo canario (albo cos w tym rodzaju - nie znam sie na tych rasach) i na widok jakiegokolwiek innego psa... uwiazuje go do latarni lub drzewa. Bo nie jest w stanie nad nim zapanowac. Fakt - pies jest na smyczy. Tylko co z tego?

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Brezyl']"Szedł chłopak z wielkim psem na smyczy, bez kagańca. Z bramy od podwórza wyszedł mały piesek. Nagle ten duży rzucił się na małego i zaczął go gryść. Właściciel dużego psa pomimo tego, iż miał swojego psa na smyczy nie próbował go odciągnąć tylko cytuję wypowiedź koleżanki "skakał nad tymi psami jak debil". Mały został dotkliwie pogryziony."
Nigdzie nie jest napisane, że mały oszczekiwał dużego, czy wręcz rzucił się na niego. Rozpatrujemy konkretny stan faktyczny, a nie problem z "głupimi" właścicielami małych psów. Być może ten psiak nie miał właściciela, był bezdomny. Jeśli tak, to to pogryzienie prawdopodobie - o ile ktoś nie udzieli mu pomocy , skończy sie dla niego tragicznie.
Razi mie jednak Twoje podejście do sprawy. Ja kilka razy, zmuszona byłam załatwić takie sprawy samodzielnie. Tzn. rozkaz do psa "zostań" i zanim obcy pies zdążył zblizyć się do mojego - obrywał ode mnie. Dzięki temu mój pies nie rzuca sie na wszystko co go oszczekuje (choć zgadzam się, że są to sytuacje wnerwiające), a ponadto okoliczni właściciele amstafów, omijają mnie szerokim łukiem.
To jednak, ze wasze psy tak chętnie atakują inne może świadczyć o ich słabej psychice. Czym bowiem pies jest pewniejszy siebie, ma wyższą pozycję, tym rzadziej atakuje inne.[/quote]
I to dokładnie wyraziło, co ja też sądzę...
No i co z tego, że mały piesek był luzem? Czy to daje prawo dużęmu do pogryzienia/zagryzienia? Co? A jeśli on się zgubił/zerwał/nie ma właściciela?
Nieodpowiedzialność właścicielaałego to jedna strona medalu- druga, to nieodpowiedzialnośc właściciela dużego. Jeżeli nie jesteś w stanie swojego psa powstrzymać od gryzienia, nawet jeśli jest na smyczy, to trudno- zakładaj mu kaganiec!!! :mad: Szczególnie, że z opisu TEJ KONKRETNEJ sytuacji wynika, że mały nie był agresorem, tylko przypadkowo napatoczył się większemu....
Mówię to jako była właścicielka mocno agresywnej bernardynki. W głowie mi się nie mieści, żebym Mili pozwoliła na poharatanie małego psa, nawet jeśli ją zaczepił. Co innego, jeśli na naszego psa rzuca się zwierz mogący go uszkodzić- wtedy oczywiste jest, że dobro naszego jest na pierwszym miejscu... Co zresztą też nie oznacza, że możemy się spokojnie przyglądać, jak nasz robi krzywdę napastnikowi:shake:

Link to comment
Share on other sites

W największym skrócie mówiąc powinniśmy niezaleznie od sytuacji dołożyć wszelkich starań, żeby żadnemu psu nie stała się krzywda. Oczywiscie nie zawsze jest to w 100 % możliwe. Ale od okoliczności zależy, czy ktoś ma prawo mieć do nas pretensje, jeśli już krzywda się stanie, czy nie ma tego prawa.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...