Jump to content
Dogomania
mat3usz

Jak szkolić psa obrożą elektryczną, aby nie uciekał.

Recommended Posts

Mam problem z psem, ciągle ucieka, przeskakuje przez płot. Płot jest dość wysoki ma ok. 170cm. Kupiłem obrożę elektryczną ale za bardzo nie wiem jak ją używać. Od razu mówię, że nie rażę go impulsem elektrycznym a wibracją, bo mój pies ma długą, kudłatą sierść i impuls elektryczny jest dla niego słaby. Nie piszcie, że się nad nim znęcam, bo jak mu coś zawibruje na szyji to się nic nie stanie. Jakieś efekty są. tzn ja się chowam w piwnicy, i jak pies podlatuje pod płot, to daje mu sygnał-wibracje, odsuwa się ale za jakiś czas znowu podlatuje i tak w kółko. Jeżeli nie ucieknie, to dam mu coś dobrego. Jeśli ucieknie to od razu na łańcuch. Czy dobrze to robię? jak powinienem używać tej obroży? Żeby nie było, że mało się nim zajmuję, nawet po 3 godzinnym spacerze, gdy go zostawiłem samego na podwórku, potrafił uciec. A ucieka on do inneych psów paręset metrów dalej i z nimi szczeka sobie przez płot.

Share this post


Link to post
Share on other sites
OE używa się gdy pies nie przychodzi na komendę np goniąc sarnę. Ale tak naprawdę to zanim pies ma założoną Obrożę Elektryczną musi znać komendę "do mnie" i wykonywać ją w każdych warunkach oprócz danej sytuacji(najczęściej są to sytuacje gdy instynkt pogoni za zwierzyną bierze górę nad zachowaniem).
Wyrzuć obrożę bo ona nie przyda ci się do niczego, poza tym takich rzeczy używa się pod okiem dobrych fachowców-tym można zrobić krzywdę psu, krzywdę psychiczną oczywiście.

Piszesz, że jak pies ucieknie to ląduje na łańcuchu. pies tez ma swój rozum i jeśli zrozumie że co jakiś czas można uciec to będzie to próbował cały czas. Dla psa ucieczka jest zachowaniem samonagradzającym, on ma frajdę z tego że może podrażnić inne psy z wioski. Żaden smakołyk nie wynagrodzi mu zostania na swoim podwórku.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pies jak widać bardzo te ucieczki polubił, skoro mimo sygnałów z obroży, ciągle próbuje sforsować płot - wibracja to raczej będzie za mało, żeby go do tego zniechęcić. Trzeba by zastosować jednak impuls elektryczny z obroży - ale to lepiej pod okiem szkoleniowca. Alternatywą może być ogrodzenie - pastuch. Pozostaje też zabezpieczenie terenu tak, żeby pies nie mógł uciec. Nie trzeba zaraz podwyższać ogrodzenia na 3 m - często wystarcza tylko dołożenie nachylonego do wewnątrz ok 30-50 cm segmentu. Ewentualnie możesz postawić psu solidny zadaszony kojec - jak ma codziennie 1 do 3 h spaceru i zajęcia, to nic mu się nie stanie, jak resztę czasu będzie spędzał w nim.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Niestety problemów ciąg dalszy. Wiele osób mówi, że pies ucieka, bo za mało czasu poświęca mu właściciel. W moim przypadku się to nie sprawdza. Były takie dni, że miałem dużo wolnego czasu, i zaraz rano, dałem mu jeść i pojechaliśmy do lasu. Spacerowaliśmy dobre dwie godziny. Ja zmęczyłem się tak, że nie mogłem już iść, po przyjeździe do domu bawiłem się z nim kolejną godzinę na podwórku, np. chowałem mu kawałek parówki a on wąchał i szukał(podobne takie ćwiczenia, gdy pies wącha, strasznie go wyczerpują). Zastosowałem się do rad "specjalistów" że po takiej zabawie, i spacerze pies na pewno nie ucieknie, i poszedłem do domu. Po 5 minutach już go nie było. Uciekł, ma takie swoje tereny gdzie musi oblecieć, często robi też rzeczy nieprzyzwoite, np. lata po cudzych ogródkach, goni kury farmerom, często są na niego skargi. W czerwcu zrobiłem mu zasieki pod kątem 45 stopni do wewnątrz,(na granicy z jednym sąsiadem(A), to był mój płot więc nie było problemu ich tam zamontować) i naprawdę podziałały, pies nie uciekał dwa miesiące, tak się cieszyłem;), ale w sierpniu czar prysł, wzięło go na amory, i zaczął uciekać na suki przez płot do drugiego sąsiada B(od niego też są często skargi bo sika na ogródku), a że sądsiad ma często otwartą bramę to wiadomo co było. Nawet jak zamyka bramę to i tak ucieka bo sąsiad ma bardzo niski płot graniczący z ulicą. i bez problemu go przeskoczy. Zrobienie zasieków od drugiego sąsiada(B) nie wchodzi w grę bo to jest płot robiony przez niego i się nie chce zgodzić. Dodam jeszcze, że pies po takim samodzielnym spacerze, zazwyczaj daje sobie spokój i potrafi już do końca dnia siedzieć w domu bez ucieczek. Kolejną przyczyną ucieczek może być załatwianie własnych potrzeb, bo u mnie na podwórku na próżno szukać psich kup, bo pies ucieka prawie codziennie. Po spacerze ze mną, nawet tym najbardziej wyczerpującym + zabawy jest w stanie wytrzymać co nawyżej kilka minut i dalej ucieka. Obroża elektryczna też nie przynosi efektów, a kupiłem taką markową co ma 100 poziomów nateżenia wibracji i impulsu elektrycznego. Na mojego psa co zadziwiające ten impuls nie działa zbytnio jest raczej mu to obojętne, bardziej reaguje na wibrację bo odsuwa się od płotu, ale za n-tym razem całkowiecie ignoruje i ucieka. Podejrzewam, że pastuch elektryczny też by się nie sprawdził, bo pies ma gdzieś te wibracje i impulsy elektryczne. Swoją drogą to impuls jest słaby bo na mnie żadnego wrażenie nie robi, nie mogłem powiedzieć ze mnie coś bolało czy czułem dyskomfort, tak sprawdzałem na sobie. Zasiegnąłem porad u tresera "specjalisty" aby mi takiego psa wyszkolił, to powiedział że po 1 psy z przeszłością trudno wyszkolić, po drugie ucieczki są tym zachowaniem które najtrudniej u psa wyeliminować, a po trzecie to on szkoli tylko psy młode( mój ma ponad dwa lata, więc stary chyba nie jest), bez trudnej przeszłośći, i najlepiej rasowe, bo te mieszane są nieprzewidywalne(z tym to się mogę zgodzić bo jak pisałem w temacie to za młodych lat miałem takiego samego psa, i też był trudny bo uciekał ale nie codziennie tylko ok raz na tydzień, ale ten pies pierwotny miał znowu innego świra bo strasznie gryzł inne psy, ten obecny jest łagodniejszy z nikim się nie gryzie, tylko "spaceruje" sam.) Pewien weterynarz potwierdził słowa tresera i zaecił mi że takiego trudnego zwierzaka to najelpiej uśpić(idiota z niego :angryy:) Co ja mam robić. Edited by mat3usz
dodanie tekstu

Share this post


Link to post
Share on other sites
Przede wszystkim to jest miks jakiś ras? Coś konkretnego? Wbrew pozorom wiele zależy od tego CO masz w domu.

Ja mam sukę kaukaza, która trafiła do mnie z adopcji, z wieloma problemami. Jak przenieśliśmy się na wieś okazało się, że psica lubi się sama wybrac na spacer. Znam ten ból.

po 1. Dobry płot-podstawa. Musi byc podmurówka, musi byc płot uniemożliwiający psu ucieczkę. Jeżeli nie masz możliwości odgrodzić się od sąsiada. Polecam pomyślec nad [B]porządnym dużym kojcem, koniecznie z dachem.[/B] I koniecznie porządnie zabezpieczonym od dołu.

po 2. Jeżeli to pies-w sensie samiec-[B]kastracja[/B]. I to bez większej dyskusji. Pies ucieka-suczki z cieczką w zasadzie są przez cały rok, zawsze się jakaś znajdzie. Przykładasz rękę do mnożenia bez sensu psów. A do tego Pies majacy jajka-ma dużo większą potrzebe znaczenia terenu. Sama kastracja problemu nie rozwiąże, ale pies dzięki temu straci jedną z głównych sił napędowych do włóczęgi. Co prawda efekty widac dopiero po ok. 6 miesiącach od zabiegu, ale do tego momentu cały czas testosteronu jest mniej i mniej.

Jeżeli masz jakies wątpliwości co do samego zabiegu-znajdziesz w necie wszelkie informacje plusy i minusy. Jednak na Twoim miejscu bym się nie zastanawiała. Póki co to jeszcze młody pies. Zakładam, że jeżeli jest spory to dopiero dojrzewający psychicznie. To, że teraz jest pozytywnie nastawiony do innych psów, wcale nie oznacza, że sie to nie zmieni. Szczególnie jeżeli nie masz kontroli nad jego zachowaniem. A nie masz, bo się włóczy sam.

po 3. to, że piesek Ci ucieka do innych psów, powinno dać trochę do myślenia. Każdy pies potrzebuje od czasu do czasu kontaktu z innymi psami. Swobodnie poganiac, poszalec i miec jakies "zycie towarzyskie". Twoja rola jest mu to zapewnić. Umów się z kimś na wspolny spacer. Spotkaj się z psiarzami z Twojej okolicy. Daj mu możliwość obcowania z innymi psami.

po 4. Sam luźny spacer po lesie, to dla wielu psów za mało. Ćwiczenia węchowe, tez super, ale na moje oko warto popracować nad posłuszeństwem. Standardowe komendy, nagradzanie smakołykiem. Wymaganie skupienia na Tobie. To wszystko psa męczy psychicznie dużo bardziej niż spacer po lesie. Może warto tez pomyśleć o jakiejś alternatywnej zabawie fizycznej? Lubi aportować?
Piszesz, że goni kury itd. Pomyśl, nad "flirtpole" sięto mądrze po amerykańsku nazywa. A Tymczasem to nic innego jak kawałek rurki pcv z linką i doczepioną na drugim końcu "zdobyczą" (może to być kawałek szmaty, szarpak. maskotka-w zaleznosci co Twojemu psu pasuje)
wygląda to mniej wiecej tak: [IMG]http://squishyfacestudio.com/images/dog-toys2.jpg[/IMG]

a tu masz filmik "instruktażowy"
[url]http://vimeo.com/26279876[/url]
ćwiczysz przy tym skupienie i posłuszeństwo psa (komendy typu czekaj, zostan, puść itd)

Fajna zabawa i u nas się sprawdziłą całkiem nieźle. 15min zabawy i suki mają dość szaleństw na kolejne kilka godzin.
Oczywiście z samych spacerów nie możesz rezygnować, są typy psów, które MUSZĄ wyjść poza swoją posesje. Inaczej uciekają, albo są uwiązywane na reszte zycia.

co do samej OE, dobra obroże elektryczna to spory wydatek, jestes pewien, że kupiłes coś wartego uwagi, a nie bubel za 100zł z alledrogo?
Jak ja testowałam OE, to nie powiem, żeby było to miłe i przyjemne doznanie, i na pewno nie było obojętne. Na suke kaukaza, ze sporą kryzą, na "średnich" impulsach przepracowałam pogoń za zwierzaczkami w lesie. Także pewnie wydałes kasę trochę bez sensu. Z resztą wątpię, żeby elektryk pomógł w takiej sytuacji, bo to jednak nie do tego służy.

I od siebie dodam jeszcze tylko ZMIEŃ WETA. Ktoś kto szerzy takie pierd*lety, powinien zajać się świniami, czy krowami, bo pewnie to typowy wiejski weterynarz, który psa widuje tylko na szczepieniach. Nie zaufałabym mu nawet w najprostszych zabiegach.
Ten "szkoleniowiec", którego odwiedziłeś, to taki typ "jestem po kursie, skonczyłem szkole, mam jednego pieska i jest suuuper" omijaj takich szerokim łukiem. Szkoleniowiec, który mowi, że pracuje tylko z psami młodymi-nie zasługuje na miano szkoleniowca, a niańki co najwyzej. Ogólnie persona, która z cała pewnością Ci nie pomoże, a co najwyżej zaszkodzi. Niestety jest spory wysyp takich "behawiorystów" z bożej łaski.
Najlepszą wizytówką każdego szkoleniowca jest jego pies. I to co z nim zrobił. Tak na chłopski rozum, skoro nie umie wyszkolić i zadbać o wychowanie psa, z którym zyje pod jednym dachem. To jak może pomóc ludziom i psom, z którymi się spotyka na godzine/dwie?

Powodzenia z ogarnięciem psa. Nie będzie ani łatwo, ani przyjemnie. I czeka Cię sporo pracy i wysiłku. Ale da się ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
1. Myślę nad kojcem, ile powinien mieć m2?
2. Zastanawiam się poważnie nad tym.
3. Nie za bardzo znam takich ludzi. U mnie w okolicy to psy zazwyczaj siedzą na podwórku, na łańcuchu i rzadko kto z nimi wychodzi.
4. Na razie go nauczyłem przychodzić na komendę "chodź tu" i przylatuje ale jak np. znajdzie coś ciekawego w lesie to ile bym nie wołał to nie wróci. To samo jest gdy ucieknie i go wołam, to nie reaguje. Umie też siadać, dawać łapę i to wykonuje wtedy gdy dam komendę. Nauczyłem go że jak kiwnę palcem to wie że coś źle robi, ale jak chce ucieć i kiwne palcem to odejdzie na chwilę i znowu za jakiś czas podbiega do płotu.
Taką zabawkę mogę mu zrobić sam, tylko muszę pomyśleć za czym będzie chciał ganiać.

Co do obroży elektrycznej, kupiłem taką za 300zł Petainer X600. Z obrożami jest taki problem, że ten impuls jest naprawdę słaby(X600 jest dla psów do 60kg, a mój ma ponad 30-35.) Próbowałem ją stosować na sobie coś czułem ale mi nie przeszkadzało. Próbowałem też z ciekawości na kocie na początku na poziomie 1 aż do 100 i w ogóle nie zareagował. Po za tym sierść nie przewodzi tak dobrze prądu jak skóra, i impuls który dochodzi jest słabszy niż taki na gołą skórę.

Zamówiłem też kliker, zastanawiam się nad dyskami fishera ale wiele jest opinii, że psy je po psrostu ignorują jest tak?

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='mat3usz']1. Myślę nad kojcem, ile powinien mieć m2?
2. Zastanawiam się poważnie nad tym.
3. Nie za bardzo znam takich ludzi. U mnie w okolicy to psy zazwyczaj siedzą na podwórku, na łańcuchu i rzadko kto z nimi wychodzi.
4. Na razie go nauczyłem przychodzić na komendę "chodź tu" i przylatuje ale jak np. znajdzie coś ciekawego w lesie to ile bym nie wołał to nie wróci. To samo jest gdy ucieknie i go wołam, to nie reaguje. Umie też siadać, dawać łapę i to wykonuje wtedy gdy dam komendę. Nauczyłem go że jak kiwnę palcem to wie że coś źle robi, ale jak chce ucieć i kiwne palcem to odejdzie na chwilę i znowu za jakiś czas podbiega do płotu.
Taką zabawkę mogę mu zrobić sam, tylko muszę pomyśleć za czym będzie chciał ganiać.

Co do obroży elektrycznej, kupiłem taką za 300zł Petainer X600. Z obrożami jest taki problem, że ten impuls jest naprawdę słaby(X600 jest dla psów do 60kg, a mój ma ponad 30-35.) Próbowałem ją stosować na sobie coś czułem ale mi nie przeszkadzało. Próbowałem też z ciekawości na kocie na początku na poziomie 1 aż do 100 i w ogóle nie zareagował. Po za tym sierść nie przewodzi tak dobrze prądu jak skóra, i impuls który dochodzi jest słabszy niż taki na gołą skórę.

Zamówiłem też kliker, zastanawiam się nad dyskami fishera ale wiele jest opinii, że psy je po psrostu ignorują jest tak?[/QUOTE]

ad. 1 kojec powinien byc dla psa wygodny. Nie może to byc klitka na 2x2. Musi miec miejsca na postawienie budy. miejsce na miski i kawałek przestrzeni. (wg ustawy wymiary min to 2,5mx2,5m i wysokosc 2,5m) Wybieg z kolei ma miec min. 15m2.
Zakładam, że pies bedzie miał spacery tak czy inaczej wiec te wymiary kojca w dużej mierze zalezą od Ciebie. Trzeba się kierowac zdrowym rozsądkiem. U nas suka ma w sumi 3 kojce (jeden wielki-20m2) jeden mały taki "przydomowy" jak musze psa zamknąc na chwile-jakies 5m2, no i 3 taki plus minus 9m2.

ad. 2 na pewno kastracja wam ułatwi dogadanie się z psem. Trochę tez osłabi tą chęć do włóczegostwa. Już suki w cieczce nie beda tak atrakcyjne. Powinien się tez wyciszyć trochę. Do tego jak bedziesz z nim pracował nad posłuszeństwem, to na pewno zauwazysz poprawę. Sama kastracja nie jest lekiem na ucieczki czy brak posłuszeństwa u psa. Aczkolwiek na pewno wam to pomoże w ogarnięciu jego zachowania. Sama w sobie nie wyleczy go z ucieczek. Ale kastracja+szkolenie+spacery+zabawy powinny pomoc.
Musisz go przekonac, że człowiek jest fajniejszy niż inne psy. I że opłaca się słuchać. Zastosuj zasade "nie ma w zyciu nic za darmo". Przed każda zabawa/spacerem/ jedzeniem seria komend. Dopiero jak wykona je posłusznie dostanie to co chce (zabawe, głaskanie, żarcie, spacer)

ad. 3 tutaj na dogomanii mozesz znaleźć ludzi z Twojej okolicy, którzy sięchetnie wybiorą na spacer. Są specjalne wątki, gdzie się można umówić. Czasami warto podjechać te 5-10km i spotkać się z innymi psiarzami, którzy mogą coś podpowiedzieć i pokazać. A przy okazji pies bedzie mogł poszaleć z innym ogarniętym futrem.

ad. 4 jeżeli pies Cię nie słucha. W sensie olewa Twoje polecenia, to musisz zaczac od spacerów na lince-20m. I nie dawać mu możliwosci olewania Twoich poleceń. Jeżeli on wie, że jak przyjdzie to jest fajnie i jest smakołyk, a jak sobie leci w kulki to nie ma konsekwencji, a dodatkowo Ty nie jestes w stanie go zmusić do przyjscia. To po co Cię słuchać?
Psy są cwane. Wiedzą kiedy im się opłaca, a nie kiedy nie. I nie mówię tu o biciu psa za olewanie komend, ale musi wiedziec, że słuchanie Twoich poleceń jest dla niego bardziej opłacalne niż olewanie.

Poświeć jeden posiłek psa na smaczki. I zamiast dawac mu michę wydzielaj żarcie za dobrze wykonane komendy. Na spacer tez bierz go lekko przegłodzonego, żeby zarcie w Twojej kieszeni było super-atrakcyjne.

Ogólnie macie pewne braki w podstawach. I to musicie nadrobić. Wtedy bedzie dużo łatwiej ogarnac pozostałe kwestie. Niestety ucieczki są samonagradzające, tak jak dziewczyny pisały, wiec musisz mu je po prostu uniemożliwić. A jednoczesnie zapewnić odpowiednią dawkę "atrakcji" w postaci spaceru/zabawy/szkolenia. Zadne rekwizyty nic tu nie zmienią. Możesz kupować 150 gadżetów, które maja zapobiegac ucieczkom, ale wiekszosc psów bardzo szybko załapuje jak je omijać, czy olewać. Także praca, trening, szkolenie i jeszcze raz praca. trening szkolenie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ćwiczę z psem różne komendy, już go nauczyłem trochę nowych, poświęcam mu dużo czasu, ale efktów brak. Wszystko tak jak było tak jest. Zuważyełm za to że powodem ucieczek jest chęć załatwienia sie w niedalekim lasku. Zawsze jak ucieknie leci w takie miesjce 200m od domu, tam się zaczyna las, i tam robi swoje. Ponadto nie chce się załątwić na podwórku. Na podwórku nie da rady znaleźć psich odchodów. Załatwia się tylko wtedy jak chodzę z nim na spacery, albo jak uda się mu uciec. Opiszę ostatni weekend, w piątek był na spacerku załatwił się, w sobotę i niedziele mnie nie było, wróciłem późnym wieczorem, i wziąłem go na spacer strasznie ciągnął łańcuch bo zaraz po przekroczeniu furtki, załatwił się. Oczywiście przez dwa dni jadł, ale nigdzie nie wychodził, bo nie miał z kim. Jak nauczyć psa załtwiania się na podwórku? Nigdzie takich informacji nie mogę znaleźć, a to może być głównym powodem ucieczek. Po za tym biedny się morduje jak trzyma w sobie stolec, bo czytałem że pies zazwyczaj się załatwia 2 x dziennie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zapoznawałem się trochę z tematem i od dwóch dni jestem użytkownikiem ogrodzenia. Mamy fajne efekty, ważne jest z tego co poradził mi sprzedawca aby nie korzystać z niego wobec agresywnych psów, które moga reagować różnie. My mamy owczarka niemieckiego i na razie jest ok. Z obserwacji wynika, że zbliża się do płotu, ale przed dalszymi krokami coś go broni. Nie ma problemu też jeśli chodzi i stworzenie wyspek chroniących np. piaskownice, podpowiadają w sklepie jak to efektywnie zrobić. Generalnie rozwiązanie jest ok, póki co. Modeli jest mnóstwo, mój mogę podać na PW.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odświeżam wątek, planuje zakupić OE, ponieważ mój pies zaczyna się zapędzać coraz bardziej i kusi los :( Zaczęło się ze 2 miesiące temu, na spacerach zawsze biegał gdzieś koło mnie, ale poczuł zew natury i zaczęło go ponosić coraz dalej i coraz dłużej. O dziwo jest na tyle bystry, że nawet w lesie nawet jeśli go specjalnie nie wołam i idę swoją drogą to zawsze mnie znajdzie. Przejdzie się ze mną kawałek i znowu leci. Wcześniej taka sytuacja była tylko w lesie, ale ostatnio zaczęło go ponosić na łąkach i polach gdzie są także zagajniki drzew. Lubi ganiać sarny, choć z moim obserwacji wynika, że szybko rezygnuje z pogoni a skupia się na tropieniu kolejnych. Zawaliłam, że mu pozwalałam na to wcześniej bo po chwili i tak wracał :( Teraz może go nie być nawet pół godziny (ostatni rekord) i dogania mnie jak już prawie dochodzę do domu... oczywiście robię mu burę, on się podlizuje, cieszy macha ogonem i na swój sposób "przeprasza". Zdarza się też, że jak pójdzie już a przypadkiem przebiegnie w odległości ode mnie 200-300m i go przywołuje to mnie olewa. Wcześniej był bardziej grzeczny, ale się rozbestwił. Dodam, że staram się poświęcać mu naprawdę wiele uwagi. Trochę ćwiczymy w domu, trochę na dworze (zabawa szarpakiem, skoki po balotach, rower), ale może nie codziennie. Wydaje mi się, że doprowadziłam go już to tego etapu, że tylko negatywne wzmocnienie jest teraz w stanie naprawić to. Pies ogólnie jest posłuszny i bardzo ze mną zżyty, ale pozwala sobie już na zbyt dużo. Mamy wspaniałe miejsca do spacerowania, szkoda mi go trzymać na smyczy albo co chwilę przywoływać jak oddali się na kilka metrów. Wiem, że najlepiej jest szkolić się pod okiem profesjonalistów, ale gdzie ja takich znajdę, jak do najbliższego dużego miasta mam 200km :( Poradzi ktoś jak w takim przypadku zacząć używać OE?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Announcements

×