Jump to content
Dogomania
Sign in to follow this  
bursztynki

Szczeniak na raty

Recommended Posts

To są takie niezręczne pytania :) I wynika z tego dużo nieporozumień ;)

W tym roku , napotkałam na taką "durną" dyskusję , z ew chętnym na szczeniaka.
Suka dopiero była pokryta i zadano mi pytanie czy sprzedam szczyla na raty.
Odpowiedziałam mało grzecznie ;) bo pytaniem na pytanie .... o ilu ratach mowa.
No tak 4-5 ... więc moja propozycja , zresztą dziwnie z oburzeniem przyjęta ... że skoro suka pokryta , to mają 4 miesiące na zebrane 4 rat i ostatnią , ew mogę poczekać.
Tu usłyszałam , że JAK TO , po odbiorze szczeniaka te 5 rat dopiero , bo mają wydatki inne przecież.

Poczułam się w sumie dziwne :)

I tak nadal będę odsyłać do banku po kredyt gotówkowy :grins:

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Vectra']To są takie niezręczne pytania :) I wynika z tego dużo nieporozumień ;)

W tym roku , napotkałam na taką "durną" dyskusję , z ew chętnym na szczeniaka.
Suka dopiero była pokryta i zadano mi pytanie czy sprzedam szczyla na raty.
Odpowiedziałam mało grzecznie ;) bo pytaniem na pytanie .... o ilu ratach mowa.
No tak 4-5 ... więc moja propozycja , zresztą dziwnie z oburzeniem przyjęta ... że skoro suka pokryta , to mają 4 miesiące na zebrane 4 rat i ostatnią , ew mogę poczekać.
Tu usłyszałam , że JAK TO , po odbiorze szczeniaka te 5 rat dopiero , bo mają wydatki inne przecież.

Poczułam się w sumie dziwne :)

I tak nadal będę odsyłać do banku po kredyt gotówkowy :grins:[/QUOTE]

To jak kupią psa to niby nie będzie wydatków? :) to dopiero początek :cool3:

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Aneta Nowak']Kurcze,ja nie rozumiem...Krzyczy się wszem i wobec,że pies to nie rzecz,to żywe stworzenie... A z drugiej strony..raty,które,przynajmniej mi,kojarzą się z zakupem rzeczy...Z drugiej strony(od strony nabywcy)-ja bym miała opory zapytać czy jest możliwość rozłożenia płatności na raty.. A Wy nie?[/QUOTE]

nie miałam oporów.
Mimo, ze kwota nie była jakaś oszołamiająca spłacałam psa w ratach. Tak było mi wygodniej, a hodowca nie miał nic przeciwko.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jesli rozmawiamy o powiedzmy przecietnym Kowalskim, chcącym zakupic szczenię jako towarzysza rodziny -i ktos taki wyskakuje z pytaniem o raty-to sorry,ale nie.
Chce sobie miec pieska w domu-super-ale ma to byc przemyslane, odpowiedzialne itd a w takim wypadku branie szczeniecia na raty jakos od razu nasuwa mi na mysl osobe bioraca sobie nastepna zachcianke, która zaraz sie pewnie znudzi.Bo łatwo i prosto i bez specjalnego obciazenia budzetu:cool3:
Pomijam w tym momencie kwestie uczciwego badz nieuczciwego spłacania owych rat.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja bym generalnie nie poprosiła, bo po to się przygotowywałam do zakupu psa, w tym orientując się w cenach i przygotowując kasę, tyle że hodowca po kryciu suki podał mi jedną cenę szczeniaka, a już gdy szczylki się urodziły i rezerwowałam konkretnego, podniósł cenę maluchów o połowę :razz: i nie było to z 2 tys. zł na 3 :razz:
Stwierdziłam, że w takim razie poproszę o rozłożenie płatności na dwie raty, albo rezygnuję z rezerwacji. Z wielkim bólem i tekstem o zatrzymaniu metryki się zgodził; w sumie i tak nie było to potrzebne, bo ogarnęłam do odbioru potrzebną kwotę. Nie mam w związku z tym zbyt miłych wspomnień z proszeniem o raty, mimo że nie byłam osobą, która wchodzi i chce peta za 800 zł w 10 ratach, i nie wiem, czy drugi raz bym się zdecydowała na takie pertraktacje - chyba że wybitnie by mi zależało na szczeniaku z danego skojarzenia.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Lotty']Przyznam, że także miałabym opory przed poproszeniem hodowcy o możliwość zapłaty w ratach. Według mnie zdecydowanie bardziej komfortowa dla obu stron jest sytuacja, gdy ma się odłożoną przynajmniej orientacyjną kwotę.W przypadku 'mojej' rasy jest to obecnie minimum 2500-2700 zł ( za szczenię wystawowe).[/QUOTE]
Własnie o to mi chodzi...Można miec jakiś budżet, "zakochac się" w maluchu wycenionym drożej..i poprosić np o miesiąc czasu na dozbieranie kwoty.
Tak jak ktos napisał-przygotowuje się jako kowalski do kupna psa rodowodowego-wiec nie tylko wzdycham do zdjęć,ale przede wszystkim orientuję się na jakiego mnie stac i zbieram pieniądze.a nie-chce psa-daj na raty,bo ja chcę natentychmiast. Hodowcą nie jestem i nie bede-ale mam watpliwą przyjemność rozmawiać z potencjalnymi kupcami przez tel w sprawie ogłoszonych maluchów....i wiecie co?Uważam siebie za klienta idealnego-nie targuję się,nie chce w wyprawce(autentyk)-kenela,żywienia psa przez rok,szczepienia psa całe życie przez hodowce,dowozu pod drzwi gratis,rozlożenia psa na 10 rat(też autentyk,a pies..1tys PLN),nie upieram się że kupię za połowe ceny czarnego(gdy sa tylko białe),nie mówie hodowcy-weź pan sprzedaj za 50% ceny,przecież lepiej mieć mniej i sprzedać niż zostac z psem niesprzedanym,nie kłócę się ze zapłace calość przy odbiorze(zaliczka to bee jest),a odbiór to oczywiście hodowca dowiezie do mnie i najpierw se obejrze.Dzwonie,mówię ile mam,co mnie interesuje,trochę o warunkach,jakie mam-i mówie:tak,kupuje,nie-niestety nie moge kupić.
Raty dla kowalskiego kojarza mi się(tzn jak Kowalski chce raty) własnie z zachcianką na psa.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja osobiscie w ogóle nie rozumiem idei brania psa na raty. No sory, ale ja lubię miec swoje i po swojemu, a tak de facto dopóki się psa nie spłaci, to w gruncie rzeczy się właścicielem nie jest. ( i nie mowietu o zapłaceni kasy za szczylai ucięciu kontaktów z hodowla, ale nie chciałabym, żeby ktoś mi dyktował jak z tym psem mam sobie życie ułożyć. Rady, podpowiedzi, ogólnie pomoc-jasne. Dyktatura już nie :diabloti:)

Do tego jak ktoś podchodzi do tematu rzetelnie, to wie mniej więcej ile szczeniak może kosztować. A jak ktoś nie jest w stanie odłożyć miesięcznie tych 200-300zł to jak chce utrzymać psa? W moim przypadku taki rosnący molos to potrafi zeżreć za 400-500zł, a gdzie zabawki, akcesoria, wystawy, wet?
Dlatego rozsądniej jest poczekac rok dłużej, odkładac kase, sprawdzic jak się układa budżet z tymi dodatkowymi-psimi wydatkami i dopiero wtedy szukać szczyla. Albo kredycik :razz:

Inna kwestia, że zarówno kupujący jak i hodowcy mogą być nieuczciwi. I ja osobiscie nie chciałabym, żeby mi ktoś "groził" zabraniem psa, jak nie pojade na wystawe tam czy tam, i nie zrobię takich a śmakich zdjęć itd. A słyszałam o podobnych sytuacjach, wiec nie-dziękuje.

To jest trochę taka "niezreczna" kwestia dla wielu osób, bo chciałoby się z hodowcą miec dobry kontakt-przyjazne stosunki, a tu o kasie trzeba gadać. I bardzo, bardzo dużo zależy od tego z jakim człowiekiem ma się do czynienia. Dlatego nie tylko same psy, skojarzenia, ale sam hodowca jest ważny, przy podjęciu decyzji o wyborze tej konkretnej hodowli.
Dla mnie wspolny jezyk i podobny punkt widzenia-przynajmniej w temacie psim- jest tak samo ważny jak badania, rodowod i same psy. Nie wyobrażam brac psa od kogoś kogo nie mogę znieść. Dlatego liste hodowli, z których mogę wziąc psa drastycznie zawęziłam. I są to osoby, z którymi mogę pogadac na luzie o kasie, psach, pożartować. I wiem, że jeżeli od niech wezmę psa, to mogę liczyć na pomoc i naukę. A nie zostana zlana ciepłym moczem.
I to dla mnie mieści się w kategorii "dobry hodowca", a nie tylko piękne psy, super warunki i tytuły. :roll:

Z drugiej strony nie dziwię się wcale hodowcom, którzy mowie ratom-nie. Ja na ich miejscu miała bym dokładnie takie same opory. Teraz raty, jutro gwarancja na pieska, jakby się popsuł przypadkiem. ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Aneta Nowak']Tak jak ktos napisał-przygotowuje się jako kowalski do kupna psa rodowodowego-wiec nie tylko wzdycham do zdjęć,ale przede wszystkim orientuję się na jakiego mnie stac i zbieram pieniądze.a nie-chce psa-daj na raty,bo ja chcę natentychmiast. Hodowcą nie jestem i nie bede-ale mam watpliwą przyjemność rozmawiać z potencjalnymi kupcami przez tel w sprawie ogłoszonych maluchów....i wiecie co?Uważam siebie za klienta idealnego-nie targuję się,nie chce w wyprawce(autentyk)-kenela,żywienia psa przez rok,szczepienia psa całe życie przez hodowce,dowozu pod drzwi gratis,rozlożenia psa na 10 rat(też autentyk,a pies..1tys PLN),nie upieram się że kupię za połowe ceny czarnego(gdy sa tylko białe),nie mówie hodowcy-weź pan sprzedaj za 50% ceny,przecież lepiej mieć mniej i sprzedać niż zostac z psem niesprzedanym,nie kłócę się ze zapłace calość przy odbiorze(zaliczka to bee jest),a odbiór to oczywiście hodowca dowiezie do mnie i najpierw se obejrze.Dzwonie,mówię ile mam,co mnie interesuje,trochę o warunkach,jakie mam-i mówie:tak,kupuje,nie-niestety nie moge kupić.
Raty dla kowalskiego kojarza mi się(tzn jak Kowalski chce raty) własnie z zachcianką na psa.[/QUOTE]
Jeśli dodatkowo:
1. Nie chcesz, aby hodowca dopłacił Ci za wzięcie szczeniaka, ponieważ zamieżasz go wystawiać za granicą i to będzie dla hodowcy reklama, a za reklamę sie płaci;
2. Nie chcesz wypożyczyć szczeniaka od hodowcy na tydzień lub dwa, aby dzieci sie pobawiły i zdecydowały, czy chcą, czy nie;
3. Nie chcesz zamieszkać u hodowcy na dzień lub dwa, po to by stwierdzić, czy rasa uczula, czy nie...
to faktycznie jesteś nabywcą IDEALNYM :lol:

Jeśli chodzi o raty, brak kasy, to banków i firm pożyczkowych jest od groma i ciut, ciut. Kredyty/pożyczki w kwotach o jakich mowa w tym wątku, są udzielane od ręki, bez żyrantów i kosmicznych formalności. Więc w czym problem? Dlaczego hodowca ma być jakimś quasi bankiem/firmą pożyczkową?

PS. Sytuacje opisane w pkt 1-3 są autentyczne! :diabloti:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Lotty
[quote name='ann1gorszapolowa']
Jeśli chodzi o raty, brak kasy, to banków i firm pożyczkowych jest od groma i ciut, ciut. Kredyty/pożyczki w kwotach o jakich mowa w tym wątku, są udzielane od ręki, bez żyrantów i kosmicznych formalności. Więc w czym problem? Dlaczego hodowca ma być jakimś quasi bankiem/firmą pożyczkową?
[/QUOTE]

Nie chciałabym pakować się w kredyt lub pożyczkę w banku lub parabanku przy zakupie szczeniaka. W ogóle jestem zwolenniczką zasady: spiesz się powoli. Wolałabym odłożyć pieniądze i dopiero wtedy kupić szczenię niż korzystać z usług banków lub firm pożyczkowych.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Lotty']Nie chciałabym pakować się w kredyt lub pożyczkę w banku lub parabanku przy zakupie szczeniaka. W ogóle jestem zwolenniczką zasady: spiesz się powoli. Wolałabym odłożyć pieniądze i dopiero wtedy kupić szczenię niż korzystać z usług banków lub firm pożyczkowych.[/QUOTE]
Rozumiem, pakowanie sie w kredyty (jakiekolwiek) nie jest miłe, ale nie o to tu chodzi. Ja niestety nie rozumiem istoty tego wątku. Nie mam pieniędzy to nie kupuję, albo biorę kredyt w banku i kupuję od razu, albo odkładam pieniądze i wtedy kupuję. A nie "robię" z hodowcy "kredytodawcę", czy inny parabank.

Oczywiście istnieje też druga strona medalu, gdyż każdy kij ma dwa końce ;) Czyli hodowcy sprzedający szczeniaki na raty. Tego też pojąc nie mogę, poza jakimiś wyjatkowymi sytuacjami np. dobrzy znajomi, sąsiedzi, rodzina, albo nawet osoba nieznana, ale taka która gdzieś tam, czymś ujęła hodowcę za serce, że się tak wyrażę (znam taką jedną osobę, z którą koresponduję już drugi rok i jej bym na raty sprzedał). Ale to są jakieś jednostkowe przypadki, które raczej nie sa przedmiotem dywagacji na forach internetowych ;)
Jeśli natomiast ktoś, że się tak wyrażę "w standardzie" ma sprzedaż szczeniąt na raty, to przykro mi, ale mnie się to kojarzy z upychaniem szczeniąt na siłę, byle gdzie i byle komu, byle kasa jakaś była...

Share this post


Link to post
Share on other sites
rozmowa o pieniądzach , to jest najbardziej niewdzięczna chwila w życiu szczeniaka ;)
Nie lubię tej chwili jak cholera i to w każdą stronę , czy nabywam czy sprzedaje.
Oczywiście kwestia mega istotna , bo przeważnie kwota jaka pada , to decyzja czy stać czy nie stać.

Ja osobiście nie umiem się targować i nie lubię targowania się ogólnie.

Najbardziej powalają mnie teksty - a czemu tak drogo , u innych jest taniej ... to zostanie pani ze szczeniakami , o tyle to nie dam.

Nakazy zapisane w umowie , no cóż - ja nie stosuje i sama bym takiej umowy nie podpisała. A słyszałam o wielu różnych , absurdalnych nakazach , pod groźbą odebrania psa ... już nie same wystawy , ale nawet hodowcy zastrzegają sobie - jak ma mieć na imię w domu pies :diabloti:
Z takich nakazów , najczęściej wynikają po prostu niesnaski .... Można poprosić , wytłumaczyć , porozmawiać , zawrzeć kompromis.
Myślę że jak na płaszczyźnie hodowca-nabywca , zaiskrzy sympatia i zrozumienie .... to nie trzeba zapisywać w umowach nakazów. Bo serio , to umową można sobie w kominku napalić. Szczególnie nakazami typu wystawa czy imię.

Nigdy nie nakazałam jeszcze nic nikomu ..... dowolność zezwalam , co tak szczerze daje skutek taki , że ludzie mający moje szczenie - konsultują właśnie chociażby imię dla psa ; pomijam że ja zawsze szczeniaki jakoś w domu nazywam i w 80% tak już zostaje z tym imieniem.

Póki co mam mega farta , to jakoś trafili mi się poprzez selekcję ;) fajni właściciele dla maluchów.
Tylko drogą eliminacji , zawsze odpadały przekupki bazarowe , walczące o rabat , zniżkę promocję ;) Bo takie jednostki , to wróżą kłopoty na przyszłość.

Osoba która jest zdecydowana na psa , przyjmuje kwotę za malucha po męsku ... liczy w głowie dostępny budżet i decyzja pada stać mnie teraz lub poczekam chwile dozbieram.

I tak jak jest zawsze "afera" że hodowcy nie lubią gdy pyta się "po ile te psy" to nie jest tak , że nie lubią. Ważna jest forma pytania ...
Jak mam w takiej chwili odpowiedzieć i za chwilę nasłuchać się olabog i żałości , to serio nie lubię takich pytań.
Mnie osobiście jak nie stać na coś , to nie jęczę w sklepie sprzedawcy - jaki to on zły i jak zdziera , tylko grzecznie dziękuje za informacje , chwalę towar i na tym kończę.Przepraszam też za kłopot.
Wtedy wiem , że następnym razem jak zapytam tego sprzedawcę o coś innego , to nie spuści mnie na drzewo ;)
Baaaa , wiem z doświadczenia , że jako klient nie uciązliwo upierdliwy , dostanę cenę niższą niż pytki.


A raty cóż już chyba pisałam , ciężko w banku dostać kilka stów , bez przedstawienia dokumentów i weryfikacji.
To jak osobie z ulicy ot tak zaufać , dać malca ?
bo to nie chodzi już czasem o kasę , tylko o ogromne ryzyko stracenia psa z oczu.
Niestety największe przyjaźnie umierają , gdy wkrada się wątek finansowy. Nie zawsze , ale dość często.

Share this post


Link to post
Share on other sites
a ja podpisalam juz dwukrotnie umowe z nakazami od hodowcy.

moja pierwsza importowana suka jest z bardzo, bardzo topowego skojarzenia. jej ojciec to jest leganda rasy, od kilku lat nie zyje, ronja pochodzi z pierwszego i jak dotad jedynego miotu urodzonego po jego smierci. nasienie do rosji trzeba bylo sprowadzic z usa, a ze pies nie zyje, to wiadomo, ze towar nie dla wszystkich.
w umowie dostalam zastrzezenie, ze suka nie moze miec wiecej niz 3 mioty w zyciu, pierwszy raz szczenieta moze miec w wieku 2,5 roku, ma byc pokazywana na 3 cacibach w roku w tym jednym poza granicami polski w wieku od drugiego do 6 roku zycia.
poza tym obowiazkowo mam jej przeswietlic biodra, a wynik przeswietlenia bedzie mogl zostac podany przez hodowce do wiadomosci publicznej.
oprocz tego w umowie napisane bylo, ze jesli nie bede mogla opiekowac sie moim psem, to nie mam prawa oddac go do publicznego schroniska, a hodowca zobowiazuje sie pomoc mi znalezc dla psa nowy dom, a jesli sama go znajde, ale hodowca nie zaakceptuje mojego wyboru, to sam wezmie ode mnie mojego psa i odda mi za niego polowe kasy, ktora za psa zaplacilam.
poza tym umowa obowiazala mnie tez do wlasciwego stosownego do wieku groomingu mojego psa, szkolenia zwiazanego uzytkowoscia itd.

i teraz tak...

w wieuku 1,5 roku moja suka, za ktora dalam kupe pieniedzy i ktora wyrosla po prostu bosko-wyglada jak marzenie, a taka glowa ja jej czerep zdarza sie raz na milion, zerwala wiezadlo krzyzowe i miala tplo. wiadomo, ze nie jest pokazywana na wystawach, bo dopiero we wresniu wyjeto jej metalowa plyte z syry. prawdopodobnie nie bedzie miec szczeniat, bo to jest moj pies, a nie maszynka do rodzenia i nie sadze, aby po takiej operacji ortopedycznej powinna nosic w brzuchu np. 12 szczeniakow.
nie wiem, czy bedzie biegac po ringach. na pewno nie szybko.
stracone marzenie, drugi raz taki pies sie nie trafi.

co na to hodowca?
zamiast uznac mnie za zyciowego cwoka i nieudacznika, ktory nie umie sie zajac psem i stracil zyciowa szanse, przez pol roku wymieniala ze mna maile, diagnozowala mi suke w finlandii i pisala do mnie regularnie, ze wie, ze ten pies ma najlepsza mozliwa opieke i mam sie trzymac, a nastepnie wyslla mi w prezencie urodzinowym suke po bracie Ronji ze swojego nastepnego miotu i do tego mimo ze ja nie bylam pewna, czy to dobry moment itd, nikomu jej nie zarezerwowala i mowila, ze wybrala dwa psy: dla siebie i dla mnie i moj pies na mnie czeka.

nikt nie zabral mi psa, przez caly czas mialam pelne wsparcie, a przez to wsystko nawiazalismy mega przyjazn polsko-rosyjsko-niemiecka i kiedy oddbieralismy grete w berlinie na lotnisku wszyscy plakalismy: i my i hodowca-bo przyjechalismy wszyscy po nia. i ludzka i psia czesc rodziny. Ronje nieslismy wtedy po schodach miedzy terminalami, bo jeszcze byla kulawa i miala ogolona lape po operacji.


znow dostalam taka sama umowe do podpisania i obym tym razem mogla w 100% sprostac tym wyzwaniom. jak na razie wsystko idzie zajebiscie.


ja tez chcialabym, aby moje umowy tak wygladaly.
szczegolnie jesli komus bede sprzedawac bardzo dobre szczenie.

jesli chodzi o raty to wolalabym nie spotykac sie takim pytaniem.
ale psy sa w roznych cenach i nie znaczy to, ze ja pies jest tanszy to jest gorszy-dlatego mysle, ze zamiast pytac o raty, warto rozejrzec sie za tanszym szczeniakiem. watpie, ze jesli ktos mysli o hodowli, szuka naprawde dobrego szczeniaka, to bedzie kupowal go na raty, bo taka osoba raczej wie, ile kosztuje zabawa w kynologie.

ale za to bylabym gotowa oddac dobre szczenie na wspolwlasnosc napawde fajnym, rozsadnym ludziom nawet za free, ale wtedy umowa by miala jeszcze wiecej punktow niz moja i nabywca musialby sie jakos ze mna zakolegowac, sorry:))))

pytanie o cene wydaje mi sie spoko...chociaz ja sama mam 3 psy i nie pytalam o cene. hodowcy sami mi ja komunikowali w odpowiednim momencie.
i nie targowalam sie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
anusia , ale wymogi bardzo rozsądne , take coś podpisze każdy myślący człowiek
podejście hodowcy - normalne , takie jak powinno być - czyli ludzkie i to prowadzi do zacieśniania więzi między hodowcą a nabywcą
A nie do krwawych jadek ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
nie wiem, jaka krwawa jatka moglaby miec miejsce, w momencie jak pies zrywa wiezadlo-ot po prostu, wypadek. w zaden sposob nie mozna za to winic hodowcy ani niczego od niego za to wymagac.

a i jeszcze: imiona domowe konsultowalismy z hodowcami, a oni z nami rodowodowe:))))

Share this post


Link to post
Share on other sites
jasne że ani wina hodowcy ani Twoja - no ale niestety z tym różnie bywa.

ja ciężar imienia rodowodowego , zwalam na nabywców :diabloti: niech się też angażują troszkę ;)
w przyjacielskich stosunkach , to się i kolor smyczki i miękkość legowiska konsultuje

wszystko się da ustalić , umówić , dogadać , tylko to nie może być w formie żądań i nakazów
bo ani hodowca ani nabywca , to nie święta krowa - trzeba się traktować po ludzku i wykazać w obie strony zrozumienie

Share this post


Link to post
Share on other sites
tylko ze wlasnie: umowe warto miec mimo ze wiadomo, ze to trudno respektowalny papierek.
ja nam np. hodowcow, co zastrzegaja w umowie co roczny kontakt oraz kazdorazowe info o zmianie adresu opiekuna psa-wyglad dziwnie, ale nie jeden pies dzieki temu wrocil do chaty, kiedy przytrafila mu sie przygoda.

bardziej martwilby mnie brak umowy niz byt restrykcyjna umowa.

Share this post


Link to post
Share on other sites
umowa słowna czy pisemna jest ważna ....
ale ważniejsze jest co innego , by osoba która ją podpisuje , rozumiała w pełni jej treść
dotyczy to obu stron ;)

wtedy nie grożą nikomu przepychanki i sądy

Share this post


Link to post
Share on other sites
ludzie sa rozni. 100 razy moze sie udac znalezc dla szczeniaka dobry dom, a 101 sie nie uda. wiec warto chronic szczeniaka umowa.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='a_niusia']ludzie sa rozni. 100 razy moze sie udac znalezc dla szczeniaka dobry dom, a 101 sie nie uda. wiec warto chronic szczeniaka umowa.[/QUOTE]
a niby jak ta umowa ochroni szczeniaka ?
weź poprawkę , że mieszkamy w Polsce , a to taki dziwny kraj ;)

przerabiałaś ? bo ja i owszem , więc mam troszkę więcej na ten temat do powiedzenia.
teoria jest piękna , cudowna i wspaniała .... bardzo optymistyczna i radosna jak tęcza
a rzeczywistość bardzo okrutna

szczeniaka chroni się na milion sposobów , umową też , ale ona nie daje żadnej gwarancji
i sorry , ale nie wmówisz mi że jest inaczej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
:)))))

dobra, nie wyskakuj z butow:))
zjedz sobie persen:)))

niczego ci nie wmawiam, jak chcesz to mozesz z nabywcami umawiac sie tylko na gebe.



ale ja uwazam, ze umowa jest bardzo istotna.

Share this post


Link to post
Share on other sites
tak istotna , tylko by twoje było na wierzchu
życie weryfikuje pojadane rozumy
nie jadam chemii , nawet nie wiem do czego ten wynalazek "persen"
no ale jak gustujesz , to smacznego

Share this post


Link to post
Share on other sites
a teraz vectro przeczytaj moje posty i wyjasnij mi prosze, skad w tej dyskusji twoje unoszenie sie, nieudolna zlosliwosc itd.

bo serio: zupelnie tego nie rozumiem w tym przypadku.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Oczywiście sytuacją idealną jest układ kiedy zarówno hodowca jak i posiadacz psa mają poprawny kontakt.
Wtedy, tak naprawdę nawet się nie zagląda do umowy bo i po co?
Jeśli natomiast pojawiają się rysy na układzie, zawsze jest to dokument określający pewne zasady i ...poświadczający,że umowa została świadomie podpisana przez dwie dorosłe osoby. Przynajmniej ja tak to rozumiem.

Mogę sobie popisać na forum, bo przez 2 tyg jestem uziemiona gipsem:diabloti:

Share this post


Link to post
Share on other sites
jak przestaniesz anusiu , moje posty brać jak by były tylko do ciebie
to poziom naszych rozmów , w końcu będzie mógł wyjść poza przedszkole
jak sobie ssiesz z palca moje unoszenia i złośliwości

Biadna Obama , bucika dali

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

Announcements

×
×
  • Create New...