Jump to content
Dogomania

JANTAR - chory labrador w hoteliku - okolice Krakowa. Jantar za TM ...


jolam
 Share

Recommended Posts

  • Replies 380
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Dopiero teraz natrafiłam na wątek Jantara. Jak wiele osób wie jestem powiązana z fundacją Dar Serca od dłuższego czasu. Dziewczyny, ja nie chce się z nikim kłócić, szczególnie, że mieszkam teraz kawałek od domu i ostatni raz u Jantara byłam na początku listopada i obecnie nie jestem osobą najlepiej zaznajomioną z sytuacją - nie wiem dlaczego padła czy też nie padła decyzja związana z tamtym DT, więc mnie o to nie pytajcie. Kiedy byłam u chłopaka na początku listopada, nie był w dobrym stanie - opis jest dokładnie taki jak tu przedstawiony. Pies ma i lepsze i gorsze dni. To rzeczywiście wspaniały, żywiołowy chłopak, ale choroba stwarza spory problem. Kiedy byłam w przytulisku w dwie osoby musieliśmy przeprowadzić go na wybieg (okolo 20m po płaskim terenie), bo chłopak nie był w stanie iść. Gdy się "rozchodził" było zdecydowanie lepiej.
Jantara znam od samego początku kiedy trafił do fundacji i tu rozjaśniam kolejne wątpliwości - pies został znaleziony przy drodze w gminie Michałowice, a nie odebrany ze schroniska. Nikt go nie szukał, dlatego też został pod opieką fundacji. Na początku było dobrze, tylko to paskudne zapalenie uszu. Przez okres wakacji byłam u psów w przytulisku praktycznie co drugi dzień, a bywało że i codziennie. W wakacje jego stan zaczął się pogarszać, doszło do zapadnięcia, które widać na zdjęciach, później pojawiły się problemy z równowagą. Pies był konsultowany przez kilku lekarzy, miał zrobione RTG oraz dobierane wielokrotnie leki. Była mowa o robieniu rezonansu, pytanie tylko czy jest sens?
Boli mnie to jak osoby, które nigdy nie były w przytulisku, nigdy Jantara nie widziały są w stanie oceniać w jakich przebywa warunkach i czy cierpi. Jeśli ktoś ma ochotę zobaczyć to nie ma problemu, przytulisko nie jest zamykane przed nikim. Pies wbrew wszystkim oskarżeniom i toczącej się kilkustronowej dyskusji na temat trzymania chorego psa w budzie w budzie nie przebywa, a w budynku. Wiadome, że w żadnym wypadku nie jest to lepsze niż dom, ale kojec jest duży, podłogi w boksach są wyłożone wykładziną (nie śliską!), a wszystkie psy mają legowiska (drewniana podstawa, która izoluje od podłoża oraz regularnie zmieniane koce/kołdry).
Jestem w stanie zagwarantować, że Jantarek nie cierpi i nie tapla się we własnym g****e za przeproszeniem. W przytulisku zawsze ktoś jest i psiak jest pod stałą opieką. Wszystkie psy kilka razy dziennie wychodzą na wybiegi.
Pies jest zadbany, kochany i otoczony stałą opieką weterynaryjną.
Powtórzę, że nie wiem czemu tak, a nie inaczej wygląda sytuacja z tamtym DT. Dla mnie jasne jest, że jeśli znajdzie się ktoś kto zaopiekuje się Jantarem, najlepiej dożywotnio to będzie miał tam o wiele lepiej niż w przytulisku. Jednak nie jest to prosty pies - wymaga podawania leków oraz zastrzyków podskórnie i domięśniowo (w asyście jednej/dwóch osób), dbania o chore uszy, sprzątania, w razie wypadków umycia go, pomocy w chodzeniu i podczas załatwiania się oraz miksowania jedzenia - naprawdę jak małe dziecko.
Jeśli ktoś ma doświadczenie z takimi psami i się podejmie to będzie cudownie...
Obecnie w Fundacji z psami do wetów, na interwencje itp jeżdżą praktycznie dwie osoby, które blisko do przytuliska nie mają. Warto mieć na uwadze, że mają one też swoje rodziny i życie, a prócz Jantara w Fundacji jest kilkadziesiąt innych zwierząt, z których wiele wymaga leczenia. Szczególnie teraz w "martwym" sezonie adopcyjnym jest kilka zwierzaków, których leczenie jest jeszcze cięższe niż przypadek Jantara.

Na wszelkie pytania, na które jestem w stanie odpowiedzieć, Wam odpowiem - jednak jak mówię ostatnio u Jantarka byłam miesiąc temu, a następny raz będę w przytulisku w przerwie świątecznej gdy wrócę do Krakowa.

Link to comment
Share on other sites

cioteczko Ola164 dziękuje za wyjaśnienia prosiłabym Cie abyś jednak postarała się nas zrozumieć. Wiele rzeczy wydaje się jasne osobom które coś wiedzą ale jeśli się ich nie wyjaśni reszta o nich nie wie. Z naszego punktu widzenia kolejny dt chciał Jantarka i pojawiły się problemy o których mowy nie było wcześniej. Mało który pies ma aż takie szczęście żeby kilka dt proponowało mu u siebie miejsce. A z pierwszym domem niestety wszyscy wiedzą że nie wypaliło przez brak kontaktu. Mam nadzieje że mały mimo wszystko trafi do dt.

Link to comment
Share on other sites

Kontaktowałam się z osobami na miejscu - DT o którym mowa była tu na wątku nie wypalił, bo podczas kontaktu już o nim nie było mowy.

Ciebie Maćku natomiast zapraszam do nas do przytuliska, abyś sam ocenił warunki w jakich są zwierzaki, nim kolejny raz napiszesz coś w tym stylu lub zapoznał się z moim postem, bo wydaje mi się, że tego raczej nie zrobiłeś.
Pewnei uważasz, że byłoby im zdecydowanie lepiej w Olkuszu gdzie trafiały wcześniej albo w Racławicach? Żadne przytulisko nigdy nie bedzie się równać z domem. Nasze za pewne do idealnych nie należy, ale psy są w boksach pojedynczo/parami. Rzadko kiedy jest ich więcej. Tylko 6 boksów jest na zewnątrz, reszta w budynkach. Mikropsy natomiast są natomiast w domu.
Współpracujemy z tymczasami - obecnie 5 naszych psów jest w domowych tymczasach, więc nie jest to kwestia tego, że Jantara nie chcemy oddać, bo taki mamy kaprys.

Link to comment
Share on other sites

Ja rozumiem, że się martwicie. Sama się martwię, szczególnie, że jest to jeden z tych psów z którymi jestem bardzo zżyta. Nie widzę tylko sensu rzucania obelgami i wstawiania niezgodnych z prawdą informacji. Jeśli się czegoś nie wie, nie jest się pewnym to po co to pisać? Nie ważne, nie kłóćmy się, bo na takich aferach niestety tracą wszystkie fundacje, a co za tym idzie psy.

Nie chce palnąć jakiejś gafy co do pytania, szczególnie, że jak napisałam Jantara sporo nie widziałam. Jak się tylko dowiem to napiszę.
W wakacje osobiście ja z nim byłam na RTG (nie wykazało zmian) i u naszych wetów, z którymi współpracujemy. Leki, które wtedy brał świetnie się sprawdzały i chłopak prócz lekkich problemów miał się ok.

Link to comment
Share on other sites

Ola164, od wakacji trochę czasu minęło i stan Jantara jak z opisu wynika bardzo się pogorszył. cyt. urywek twojej wypowiedzi [QUOTE] Nie widzę tylko sensu rzucania obelgami i wstawiania niezgodnych z prawdą informacji.[/QUOTE] Wszelkie informacje o Jantarze są pisane przez Dar Serca na innych forach a wstawiane tutaj jako kopia przeze mnie. I nikt tutaj nic nie wymyśla. A komentarze forumowiczów są jak najbardziej trafne. Poprosimy również jeśli można o wstawienie skanu dokumentacji od weta o stanie zdrowia Jantara, również specjalisty neurologa.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Ola164']Ciebie Maćku natomiast zapraszam do nas do przytuliska, abyś sam ocenił warunki w jakich są zwierzaki, nim kolejny raz napiszesz coś w tym stylu lub zapoznał się z moim postem, bo wydaje mi się, że tego raczej nie zrobiłeś.[/QUOTE]
Nie chodziło mi o to, że ma strasznie, ale o to, że jeśli stan zdrowia wymaga by taki pies był trzymany w ogrzewanym pomieszczeniu to tak należałoby zrobić. Niestety, jak wiać na wątku, brakuje informacji o jego stanie.

Link to comment
Share on other sites

Jeżeli obelgami nie jest ocenianie, że pies siedzi w budzie w własnym łajnie (a nie siedzi ani w budzie, ani w łajnie), to mamy inne znaczenie dla tego słowa - i dla mnie te komentarze nie są trafne. Jeśli się coś ocenia to warto mieć na ten temat pojęcie.
Ja nie dysponuje dokumentacją Jantara - jak mówię odpowiem na wszystko na co jestem w stanie, jednak obecnie moja wiedza na temat Jantara nie jest taka jak wcześniej, bo psa po prostu nie widuję regularnie.
Wątek nie został założony przeze mnie, nie miałam nawet pojęcia o jego istnieniu. Szkoda, bo można by było go poprowadzić w inny sposób.
Z uwagi na dobro psa i innych zwierzaków co się da to zrobię.

Link to comment
Share on other sites

jeśli pisze się że pies nie wstaje a nie jest w domu to czego się spodziewać? nikt z nim nie jest 24 h i to nie jedyny psiak ...
Nie jesteśmy jasnowidzami i nie wiemy jak jest jak ktoś tego nie napisze. Możemy określać na podstawie przekazanych informacji. Postaraj się wymazać wszystko co wiesz i przeczytać informacje jakie zostawały nam dostarczane. Łatwo używa sie skrótów myślowych, gorzej jednak się je odczytuje.

Link to comment
Share on other sites

Jeśli znajdzie się ktoś doświadczony, kto go zabierze do domu to pies bez wątpienia zostanie oddany.
Równie prosto jak używa się skrótów myślowych jest krytykować.
Zgodzę się, że dostarczone informacje nie były pełne, ale nikt z nas nie siedzi na dogo 24/7.Przeczytałam cały wątek nim zabrałam się za komentowanie, połowa z osób tu obecnych nie przeczytała nawet 1/3. Nasze numery telefonów są dostępne publicznie, nikt nie bronił zadzwonić i zapytać jeśli informacji było zbyt mało - nadal nikt nie broni.

Link to comment
Share on other sites

Ola164, po to są fora żeby na nich rozmawiać.
A wątek Jantara znam od poczatku.
A na telefony nie mam kasy.
Więc nie neguj nas tylko dostarcz rzetelnych informacji.
Po to są fora i watki psów. My tutaj staramy się pomóc ale info musi być pełne.

Link to comment
Share on other sites

Sama uważam, że fora są do rozmowy...Szkoda tylko, że ta rozmowa przybiera taki a nie inny ton. Ciężko też jest mi uwierzyć, że z kilkunastu przewijających się tu osób, mocno zainteresowanych losem psa nikogo nie stać było na telefon, ale to już nie moja sprawa.
Moje informacje zawsze są rzetelne, nie biorę się za coś o czym nie mam pojęcia (proszę nie doszukiwać się aluzji).
Myślę, że dyskusja brnie bez celu. Lepiej zjednoczyć siły i zrobić coś dla psa.

Link to comment
Share on other sites

Jestem zdruzgotana poziomem większości wypowiedzi, które tu czytam. Obawiam się Olu, że nie ma się co wysilać. "Cioteczki" z bożej łaski i tak wiedzą lepiej. A tak na marginesie miejsce, w którym przebywa Jantar jest pod kontrolą Powiatowego Inspektoratu Weterynarii i było odwiedzane przez inspektorów TOZ-u.

Link to comment
Share on other sites

Jestem zdruzgotana poziomem większości wypowiedzi, które tu czytam. Obawiam się Olu, że nie ma się co wysilać. "Cioteczki" z bożej łaski i tak wiedzą lepiej. A tak na marginesie miejsce, w którym przebywa Jantar jest pod kontrolą Powiatowego Inspektoratu Weterynarii i było odwiedzane przez inspektorów TOZ-u.

Link to comment
Share on other sites

Widzę że Fundacja Dar Serca przysłała tutaj swoje posiłki. Które zresztą potrafią tylko obrażać innych użytkowników.
Ja proszę o konkretne rzeczy.

cyt. z info co Fundacja Dar Serca pisze na info

[QUOTE][B][COLOR=#000000][FONT=Verdana]Niestety "jolam" nie odpuściła na dogomanii i w dalszym ciągu wypisuje tam swoje mądrości wtórując kilku innym nawiedzonym "cioteczkom". Za taką "pomoc" dziękujemy.[/FONT][/COLOR]
[/B][/QUOTE]

Jestem zażenowana tą wypowiedzią.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='marta-t']Jestem zdruzgotana poziomem większości wypowiedzi, które tu czytam. Obawiam się Olu, że nie ma się co wysilać. "Cioteczki" z bożej łaski i tak wiedzą lepiej. A tak na marginesie miejsce, w którym przebywa Jantar jest pod kontrolą Powiatowego Inspektoratu Weterynarii i było odwiedzane przez inspektorów TOZ-u.[/QUOTE]

którego? olkuskiego?

Link to comment
Share on other sites

Witam
Ola164 dziękuje za informacje szczegółowe o Jantarze i jednocześnie przepraszam bo chyba moje zainteresowanie Jantarem doprowadziło do tej burzy, chciałam pomóc psu bo w pierwszym odczuciu tego co przeczytałam pies nie był przedstawiany w tak złej formie stad pojawiło się odemnie kilka pytań (oczywiście przeczytałam od początku do końca inne watki Jantara), po bodajrze wczorajszej informacji o bardzo złej kondycji psa jak widac odpuściłam sobie bo niestety z wszystkiego co by mnie dyskwalifikowało to tylko to ze mieszkam na 4 piętrze, bo resztą bym się nie martwiła ani sprzataniem, ani myciem ani robieniem dla niego papek a tym bardziej podawaniem leków (bo tu wiem ze jeśli wchodziły by w gre zastrzyki mój wet mieszka odemnie dwa bloki i wiem zeby na zastrzyki przychodził)...
myśle tez nie nie ma co wywoływać burzy i nawzajem na siebie naskakiwać bo Dziewczyny z tego forum chciały dobrze ale niestety zawiodła komunikacja i przepływ informacji...
życze Jantarkowi by reszte swojego życia przeżył godnie a Wszystkim którzy są zaangażowani w pomoc temu czy innemu psiakowi życze duzo siły i wytrwałości, bo pamiętajmy w tych rozmowach i roważaniach najważniejszy jest pies :)

Link to comment
Share on other sites

a i jeśli ktoś mnie uważa za "nawiedzona cioteczkę" to mam jedną prośbę by naprawdę uważał na słownictwo bo takimi tekstami takie fundacje nie zjednują sobie ludzi chętnych pomagać wrecz przeciwnie odpychają ich... a dalszą częsć tego każdy moze sobie dopowiedzieć...

Link to comment
Share on other sites

Ja miałam dobre chęci i chciałam droga pokoju, widać nie wyszło.
Nikogo też nie obraziłam, wszystkie znane mi konkrety napisałam.
Iza T. - dziękuję za chęci pomocy. Gdybym natrafiła na wątek wcześniej z pewnością bym odpisała. Dla Jantara prosty śliski teren to przeszkoda, a co dopiero schody, niestety...
Jeśli wątek ma być jedną wielką kłótnią to faktycznie szkoda na niego Waszego i mojego czasu, który można spożytkować w lepszy sposób.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share


×
×
  • Create New...