Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

no, ile to prezentów od kocideł człowiek może dostać! więcej niż od lubego chłopa zaiste  :megagrin:

dotychczas dostałam dwa wróble (jednego odmówiłam, bo udało się go uratować), trzy szpaczki, sikorkę i trzy małe szczurki. 

Mam nadzieję, że na razie żadna następna okazja się nie nadarzy, bo kocidła teraz głównie ogony grzeją w domu zamiast rozglądania się za "prezentami"..

Co za różnorodność! :jumpie:  Ja "niestety" dostaję tylko gołębie, nornice i od czasu do czasu wronę... :shiny:

  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites
  • Replies 2.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

Mój Bazyl ma dzisiaj 15 lat. Parę dni temu nawet nie myślałam, że uda nam się dociągnąć do dzisiaj. Zastrzyki pomogły. Upały dały nam w d.... Sprawdzanie co chwilę, czy kot jeszcze żyje, masakra. I

Wpadam na sekundę zobaczyć co się dzieje :) Lajki mi się pokończyły na dzień dzisiejszy, ajjjj noooooo co to za ograniczenia lajkowe??    Świetne Kocie Hitlerki :wub: Znalazłam takiego samego z tek

Jutro poodpisuje. A dzis zart mam dla Hardcorowych Babek, czyli dla nas.  

Posted Images

Dzięki Dziewczyny za Wasze komentarze :)

 

Dziś będzie o mordach dokonywanych przez koty.

Przeprowadziłam wstępną klasyfikację morderstw dokonywanych na okolicznych zwierzętach przez moich oprawców i :

 

Wyróżniamy następujące rodzaje morderstw:

 

a/ "na sadystę" - czyli mordowanie zwierzęcia przez kota dla jaj, bawienie się ofiarą, nie zwracanie uwagi na moje pogadanki dydaktyczne / hm.../...wielokrotnie ratowałam myszy przenosząc je na łopacie w "niby" bezpieczne miejsce, a oni przynosili mi swoją ofiarę z powrotem i dręczyli ją nadal.

Piszę głównie o mojej dzikiej kotce.

Koty stosują jakiś "mord rytualny".

 

b/ mord "od początku do końca"

Patrzę, a na parapecie siedzi moja dzika Misia i trzyma sobie myszkę...całe szczęście, że siedziała po drugiej stronie szyby, bo to co teraz napiszę, przyprawia mnie o dreszcze.

Więc "mord od początku do końca" polega na wciągnięciu myszki od głowy do końca ogona....aaaaaaaaaa !!!!!!!!!!!

 

c/ mord "na habazia lub na choinkę", czyli:

wychodzę dziś na dwór, patrzę, leży habazia...

No, myślę sobie - "przyniosłam gałązki na butach"

Potem lecę ze śmieciami:

- patrzę choinka jakaś dziwna taka, przeflancowana i czerwona...

No to patrzę z bliska, a tam głowa osobno, a dupka z ogonem i łapami osobno - czyli myszka w dwóch częściach.

 

JezusMariaBoska...co za patologia...

 

Jeśli ktoś zna inne kocie sposoby na mordy, to chętnie posłucham.

Link to post
Share on other sites

Znacie zjawisko synchroniczności zdarzeń ?

Tzn. myślicie sobie, że sąsiad Zenek jest Super, a za 2 minuty ZENON przychodzi do Waszego domu, z własnoręcznie upieczonym sernikiem ?

Albo, myślicie:

- Jaki ten Zenek fajny...

A On w tym momencie dzwoni :)

 

No to jest ten SYNCHRON.

 

Ja też dzisiaj miałam SYNCHRONA :)

 

Jeśli ktoś czyta ten wątek, to pamięta historię z kluczem i gaciami.

No więc, od tej historii bardzo się pilnujemy, żeby zamykać drzwi na klucz, ale równocześnie, żeby ZAWSZE POTEM TEN KLUCZ WYJĄĆ Z ZAMKA !

 

No więc, mój mąż dziś wychodzi z domu.

Zamyka ładnie drzwi, zabiera ze sobą klucz i jedzie w siną dal.

Zostaję w mieszkaniu ja, 5 kotów i pies.

Siadam na zaszczanej rogówce i napawam się cudowną ciszą.

Nagle z lewej, z równie obeszczanego fotela dochodzi mnie zapach świeżej kupy...no wiecie Siuśkotowej...

Siedzę sobie jeszcze chwilkę i myślę:

- Trza jej zmienić majtasy...

Potem staram się, przypomnieć sobie, kiedy ostatni raz zmieniałam jej pampersa.

No, kuźwa nie pamiętam...ale chyba dawno...

No to wstaję...przygotowuję sobie "stoliczek czystości" i pieluchę.

Biorę Luśkę.

Ściągam jej zafajdane majtki nad kuwetą.

Myję jej dupsko...

Ręce mam też już zafajdane i obeszczane...

I WTEDY DZWONI DZWONEK DO DRZWI !!!!

Stoję z obesranym kotem, z obeszczanymi rękami i mówię głośno:

- No żesz k..wa mać !!!

Wiadomo, każdy by to powiedział w takiej chwili.

Luśka, jak słyszy dzwonek, to chce uciekać pod szafę.

A dzwoniący facet przyfilował mnie przez szybę i zaczął dzwonić jak szalony.

Poczułam na sobie piętno galopującego czasu.

No to Luśkę wsadziłam do zamykanej kuwety, z której ona natychmiast nawiała bez majtek, gubiąc po drodze kupsztalony i sikury...

Moje myśli biegną jak szalone i są jakieś takie monotematyczne, coś w stylu:

- K..wa, k..wa, k..wa...

No dobra, podłoga zafajdana...facet jak mnie zobaczył dzwoni jak opętany...

Poleciałam umyć ręce, no i jak je już umyłam to zaczęłam na szybko, rozglądać się za kluczem.

Ale klucz wiadomo, ZNIKNĄŁ...

No to, otworzyłam okno i mówię:

- Słucham Pana ?

A Pan:

- Ja do odczytu licznika.

No to ja:

- Wie Pan, mąż zamknął mnie w domu, bo mamy takiego kota, co umie otworzyć drzwi z klamki, a ja teraz nie mogę znaleźć klucza.

/nie dodałam, że w chwili obecnej cała podłoga jest w zielonej kupie i żółtym moczu i, że przylazł NIESYNCHRONICZNIE/.

Na Panu Licznikowym nie zrobiło to większego wrażenia.

Pewnie też  skubaniec zamyka swoją żonę na klucz w domu, jak nic.

No to mówię do Niego przez okno:

- Niech Pan idzie do innych sąsiadów, a ja lecę szukać klucza.

- Dobra - powiedział do mnie i poszedł.

 

Szukam i szukam, klucza nie ma...

Wiem, że Pan Licznikowy ma tylko dwa odczyty liczników, więc będzie u mnie z powrotem za 3 minuty.

Już wiem, że klucza nie znajdę, że jestem jak ta Królewna zamkniętą w wieży.

No to co robi Królewna w takiej  sytuacji ?
- No - LIST SIĘ PISZE PRZECIEŻ.

 

Wzięłam kartkę, spisałam stan licznika, zrzuciłam z parapetu koczujące tam pozostałe cztery koty i czekam na gościa.

Patrzę idzie, mówię Mu;

- Wie Pan, mąż zamknął mnie skutecznie z tym kotem od klucza - tu ładnie Panu spisałam na kartce stan licznika.

 

Facet, chyba różne historie już słyszał, więc nie zrobiło to na nim większego wrażenia :)

Wziął kartę i oddalił się zupełnie nie przejmując się losem zniewolonej kobiety zamkniętej być może przez szalonego męża wraz z szalonym kotem.

Taka znieczulica panuje w tym naszym społeczeństwie.

 

Zamykam okno...

Gdzie jest Siuśkot ?

Kupy walają się masowo, zbieram do woreczka.

Nagle patrzę - POŁOWA KUP ZNIKNĘŁA.

 

Już wiem co się stało.

Podchodzę do psa, mówię:

- Gdzie jest reszta kup ty świnio ?

Świnia patrzy tak, że wiadomo, że w brzuchu świni.

 

Maniek jest już na prawach Seniora, więc poprzestaję na spojrzeniu wyrażającym obrzydzenie.

Obsiuraną Luśkę wyciągam za nogę spod szafy.

Zakładam jej majty.

 

Myję podłogę...czego nie-na-wi-dzę !!!

Myśli mam takie, delikatnie mówiąc eksterminacyjne.

 

Ale wiecie co ?

Dziwi mnie jeden fakt, że ten facet nie dociekał, czy nie potrzebuję jakiejś pomocy i, że kto to widział zamykać żonę na klucz ?

NO JAK NIC, ON MUSI ROBIĆ TO SAMO.

Ciekawe, czy też lata za kotami w damskich klapkach po swoim osiedlu ?

Link to post
Share on other sites

APEL:

 

Szukajem domku dla kotka - Kici, z nadwagą lekką.

Jest biało - czarna.

To koteczka półdzika, po ciężkich przejściach.

Taki kotek dla KONESERA - czyli dla Kogoś, kto nie będzie chciał miziaka, a kota z akcentem dzikiej, kociej natury.

Wszelkie informacje podam na PW.

Kicia może zamieszkać w domku wychodzącym, w bezpiecznej okolicy, z dala od ulicy.

Jeśli ktoś mógłby coś pomóc w temacie to czekam na maila.

 

Obecnie przebywa w hoteliku.

Proszę serdecznie o pomoc w znalezieniu Kici domku.

Link to post
Share on other sites

KOLEJNY APEL:

 

Dziewczyny i Chłopaki !

Na FB jest takie cudo, że gdyby nie to, że część moich kocich domowników to patologia, to wzięłabym go...

Marzę o takim kocie.

I choć kotek jest głuchy to powala urodą:

 

Rafaello

Kocurek Rafaello ma około 10 tygodni, dłuższą sierść i pięknie mruczy, przykładnie korzysta z kuwety i bardzo kocha człowieka.
Takie koty to cuda natury, zazwyczaj kiedy są białe i mają dwukolorowe oczy - są głuche. Taka jest genetyka i nikt nie wie jakie geny mutują się w tych kotach, że śnieżnobiałe umaszczenie powoduje, że są okaleczone w wyniku swej niezwykłości. W kocim domowym prz
edszkolu odnalazł się rewelacyjnie, biega z myszką, poluje na rybki, nawiązuje zabawę z innymi kotami, skacze na drapaku i chętnie się mości na ludzkich kolanach - typowa puchata, mięciutka przytulanka. Nie boi się innych kotów, jest odważny i niezwykle kontaktowy.
Trafił do fundacji w wyniku interwencji pewnej młodej dziewczyny, teraz oczekuje na adopcję.
Nie może z uwagi na swoją głuchotę być kotem wychodzącym. Czeka na świadomego opiekuna.

Kontakt w sprawie adopcji: Iza, tel. 604 95 25 81

 

Doczytałam, że kotek jest obecnie w Łodzi.

 

ac5e3be2fef0.jpg

Link to post
Share on other sites

Joanko, kot Rafaelo rzeczywiście powala urodą, a wiadomo jak żyje z innymi kotami? 

A ta druga kicinka - jak się zchowuje w stosunku do innych kotów? 

 

Historia z panem od liczników - to świetne gotowe opowiadanie - wyślij do jakiejś gazety koniecznie  :jumpie:

Myślę, że bezduszność tego pana wzięła się stąd, że tak chodząc po domach widział już niejedno, a wiedziony samczą solidarnością pewnie raczej by się zainteresował mężczyzną uwięzionym przez kobietę ;) 

Link to post
Share on other sites

Agatko, wychodzi na to, że Rafaello bawi się z innymi kotami, włazi ludziom na kolana, jest odważny i kontaktowy.

Czyli fajnym kotem jest.

Jest udostępniany na FB i tam też go wypatrzyłam jak przeglądałam stronki.

 

O Kici z hoteliku zaraz napiszę do Ciebie.

 

A Pan od Licznika pewnie rzeczywiście słyszał już różne historie i jedna więcej nie zrobiła na Nim większego wrażenia :)

Kamienną twarz miał :)

Link to post
Share on other sites

trzeba było na odwrocie kartki napisać HELP ME ;)

skromne te prezenty od kotów jak miałam kiedyś psa co latał po wsi wolno przynosił mi;jajka,kiełbaske zywiecką cała przyniosł kiedys,prosiaka(niezywy),piskle szpaka(zywe odchowało sie u nas w domu)kociaka(zywe została u nas) i niezliczone ilosci koci skór a ostatecznie jak nic nie było bo nie wracał z pustym pyskiem nigdy to pudełko od zapałek .Obecne  moje koty raczą mnie głownie myszami niestety zdarza sie,ze zywymi dwa razy wpadła mi do domu moje okrzyki zachwytu słyszeli wszyscy sasiedzi jak goniłam po domu.Z ciekawszych zdobyczy to jaszczury tez zywe zazwyczaj,troche wrobli czasem szczur,nornice.

  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites

Rany Julek !

Siedzę dziś non stop na FB.

Odkąd zobaczyłam w TV łosiczkę z Gliniszcz dostałam amoku. Mniej więcej tak jak z Rewizorem.

Nie wiem kompletnie, czemu niektóre sprawy nas poruszają do głębi, a niektóre zupełnie na człowieka nie działają.

Może dlatego, że Łosiczka leżała 4 dni, pomagali jej ludzie ze wsi - karmili, przykrywali kocami, cielakiem odciągali jakieś konary, wydzwaniali po urzędach i znikąd nie było pomocy dla Łośka.

Niestety Łosiek jest bardzo chory, losy jego stoją pod wielkim znakiem zapytania.

To straszne, że przez 4 dni zwierzakowi nie udzielono specjalistycznej opieki, a do Ośrodka dla Zwierząt przetransportował Łośka sponsor...jakiś dobry  człowiek.

Obecnie Łosiczka Frania przebywa w Mikołajówce, w Ośrodku Rehabilitacji Zwierząt Chronionych.

 

Z kolei inny łosiek złapał  się we wnyki, jakiś debil obciął mu poroże. Kiedy przyjechała pomoc łosiek jeszcze żył, ale nie dało się go już uratować.

Są to zwierzęta objęte całorocznym okresem ochronnym.

A jak dochodzi do wypadków to zorganizowanie pomocy dla zwierząt chronionych zdaje się graniczyć z cudem.

Link to post
Share on other sites

U Luśkota wszystko dobrze.

Zmiana pogody zadziałała na Luśkota nasennie. Ponieważ nie ma już tak dużo słońca, więc koty się uspokoiły i śpią na kaloryferach, albo przy :)

Będziemy zimować do wiosny dwa jeże.

Pozostałe, wypasione egzemplarze - około 5 sztuk - śpią już w domkach specjalnie dla nich przygotowanych /taki Pan zbił nam kilka domków z desek :)

Jeden z tych, który będzie zimowany w domu jest jeszcze zarobaczony, choć wagę uzyskał piękną :), więc na wiosnę będzie sporym okazem, który pięknie poradzi sobie na wolności.

Z kolei drugi jeż jest ciągle odrobaczany i wzmacniany witaminami, bo nie przybiera na wadze, ale też czuje się ten jeż w miarę dobrze, ma apetyt, z tym, że pewno większość żarełka pochłaniają niestety nadal robale, a nie jeż.

Niestety robali ma w sobie od groma.

Znaleźliśmy Panią Weterynarz, która już na wstępie przebadała kupy jeży i dała właściwe preparaty.

W badaniu wyszła włosogłówka - to jakiś nicień wredny jest.

 

Dalej nie wiadomo co będzie z Łosiem Franią.

Podsyłam link na FB, na wątku wypowiada się też znany wszystkim Adam Wajrak.

 

https://www.facebook.com/events/742378959163623/743724822362370/?notif_t=event_mall_reply

Link to post
Share on other sites

trzeba było na odwrocie kartki napisać HELP ME ;)

skromne te prezenty od kotów jak miałam kiedyś psa co latał po wsi wolno przynosił mi;jajka,kiełbaske zywiecką cała przyniosł kiedys,prosiaka(niezywy),piskle szpaka(zywe odchowało sie u nas w domu)kociaka(zywe została u nas) i niezliczone ilosci koci skór a ostatecznie jak nic nie było bo nie wracał z pustym pyskiem nigdy to pudełko od zapałek .Obecne  moje koty raczą mnie głownie myszami niestety zdarza sie,ze zywymi dwa razy wpadła mi do domu moje okrzyki zachwytu słyszeli wszyscy sasiedzi jak goniłam po domu.Z ciekawszych zdobyczy to jaszczury tez zywe zazwyczaj,troche wrobli czasem szczur,nornice.

 

Rytka, no to psa miałaś na medal :)

Najgorsze są tak jak piszesz myszy wniesione po tajniacku do domu, w stanie żywym, które potem trzeba złapać.

Ja co prawda nie miałam takich przygód z żywymi gryzoniami, ale mogę sobie wyobrazić akcję pościgu.

 

Ale najlepsze jest to pudełko zapałek :)

Mnie często brakuje - taki pies czytający w myślach to skarb.

Myślisz sobie "o kurde, zabrakło mi zapałek", a tu leci Azor z zapałkami :)

  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites

Chyba jest szansa dla Łośka Frani :)

 

Wklejam z FB:

Dzisiaj po południu rozmawiałem na ten temat z jednym z najlepszych weterynarzy od koni w Andaluzji, kraju w Hiszpanii koniem słynącym. Powiedział ze bardzo chętnie poznałby osobiście tych którzy stwierdzili na podstawie zdjęć RTG, wykonanych w warunkach jakie widzieliśmy, ze Los ma uszkodzony kręg . Zdjęcia RTG mam dostać jutro żeby tutejsi fachowcy mogli je zobaczyć. Przez ostatnie 45 minut rozmawiałem przez telefon z Panem Franciszkiem, wypytując się o szczegóły, jak się zwierzak zachowuje, jakie ma reakcje, itd. Jest źle, ale nie jest tragicznie tak jak to przedstawiali niektórzy tutaj na wydarzeniu, ze należy uśpić itp. Pan Franciszek spędza prawie cale dnie i noce z Losiem, on tysiąc razy bardziej niż my wszyscy chce żeby cala ta historia skończyła się szczęśliwie. Zapytany o koszty, podziękował Wszystkim którzy w tej chwili pomagają. Kuracja będzie długa i wymagająca nakładów, potrzebny jest wysięgnik, który przy pomocy pasów pomoże Łosiowi stanąć na nogi itd.
 
Ponoć zwierzak leżał czekając na pomoc ponad 4 dni...ten czas działał na niekorzyść zwierzaka...wiadomo, że w takich sytuacjach liczy się czas.
Możemy sobie tylko wyobrazić jak bardzo Łosiek się bał.
Osoby z FB zapraszam raz jeszcze na wydarzenie.
Link to post
Share on other sites

Dobrze, że znajdujemy tylko Luśkotów i jeżów.

Bo jakby znaleźć przykładowo jelenia, albo miłego dzika, to być może w pampersie na tapczanie leżałoby dzikie zwierzę :)

Tylko ja się pytam:

- czy da się zmienić pampersa 400 kg zwierzakowi ? :) :) :)

Link to post
Share on other sites

Asiu, znając Twoją zaradność, to nawet z 400kg dzikiego zwierza sobie poradzisz - dogo zabrało
chyba emotki. Tylko nie wiem, gdzie takie pampersy kupisz.

Co do śpiących kotów - u nas to samo. Nawet zaczęłam się martwić o Szeryfa, czy mu coś nie dolega. Zalegają mi łóżko całymi dniami, nawet człowiek nie ma się gdzie po południu kimnąć.

Link to post
Share on other sites

Asiu, znając Twoją zaradność, to nawet z 400kg dzikiego zwierza sobie poradzisz - dogo zabrało
chyba emotki. Tylko nie wiem, gdzie takie pampersy kupisz.

Co do śpiących kotów - u nas to samo. Nawet zaczęłam się martwić o Szeryfa, czy mu coś nie dolega. Zalegają mi łóżko całymi dniami, nawet człowiek nie ma się gdzie po południu kimnąć.

 

Danusiu, trza by było chyba siedzieć ze zwierzem w basenie, no bo w wodzie to te, no inne siły działają :)

Moja koleżanka kiedyś zamieściła na FB, krowy na pastwiskach alpejskich z załozonymi pieluchami.

Ponoć UE tak kazała, bo turyści się skarżyli, że wchodzą drogimi butami, kupionymi za Euro w krowie kupy, hahahaha...

Poszukam tego zdjęcia i wkleję.

 

No to wszystkie zwierzaki hibernują, a co :) i u Ciebie, i u mnie.

Aż się boję ich chwalić, bo zawsze jak pochwalę, to dostają szału.

Czytają w myślach.

W grudniu, w takiej popularno-naukowej gazetce za 4,99 zł ma być artykuł o telepatii u zwierząt /że psy w 50% komunikują się telepatycznie, a koty w 30%/. Będziem czytać.

Luśka już chyba stwierdziła, że to ujma być zbyt grzeczna i przyfanzoliła mi rozcapierzoną łapą.

 

Koniec, nie chwalę ich,

bo od razu im wali.

- Słyszycie ten przekaz telepatyczny kocie gamonie ???!!!

Link to post
Share on other sites

A za co Joanko podpadłaś Luśce ;-)  ,że tak na Ciebie łapę podniosła? :nonono2:

 

Różo, Luśka chciała się chyba wspiąć na rogówkę, tyle, że wbiła pazury w moją nogę, a nie w tapicerkę...a silne te przednie łapy ma strasznie - wiadomo zrobiła się rekompensata - cała siła i moc :) jest w przednich łapach.

W ogóle te przednie łapy to jej się zrobiły jak cepy, nawet jak ugniata, to robi to tak brutalnie, że człowiek zostaje podziurkowany.

Ale wiadomo - jedna dysfunkcja, powoduje, że inne części ciała przejmują działanie.

Tylko z kręgosłupem tak się nie dzieje...

Niestety...

Link to post
Share on other sites

Mój obraz świata po akcji z łośkiem znowu się zmieni.

Oj dzieje się tam, dzieje...

To co było białe, okazuje się, że takim nie jest, a to co czarne, okazuje się nijakie...

No jednym słowem jazda na FB jest taka, jak czasami na dogo.

Albo jeszcze tam gorzej jest, już sama nie wiem...

Dalej nie wiem, czemu ta sprawa mnie tak wzięła, ale dostałam jakiegoś amoku...

Ponieważ śledzę tam każdy post, doczytałam też co myśliwi robią ze szczeniakami i kotami...

Razem z wczorajszą akcją mięsną /mięso w egzotycznych knajpach pochodzi prawdopodobnie częściowo ze zwierząt, których w Polsce nie można zjadać/ informacje te doprowadziły mnie wręcz do rozpaczy...

Link to post
Share on other sites

W badaniu wyszła włosogłówka - to jakiś nicień wredny jest.


Można pomylić jaja włosogłówki z jajami capillari, str. 5 18)

http://cal.vet.upenn.edu/projects/parasit06/website/lab3_2010.pdf

Jaja włosogłówki są podobne do jaj capillari, które jeże mają bardzo często, a rodzajów capillari jest dużo.

http://wildpro.twycrosszoo.org/S/00dis/Parasitic/Hedgehog_Intestinal_Capillaria_Infection.htm

Różnica jest zasadnicza. Włosogłówki bytują w jelitach i nie przedostają się do płuc. Capillaria i crenosoma tak i są najczęstszą przyczyną zgonu jeży. Leczenie jest różne.

http://www.jeze.org.pl/jeze
Link to post
Share on other sites

Dziękuję Dorotko za informacje.

Szukamy teraz nazwy leku jaki wet przepisał na robale. Dam Ci znać co to jest - kartka gdzieś się zapodziała niestety...

Rzeczywiście, tak jak piszesz wychodzi, że robale siedzą w płucach, bo mały jeż ma znowu katar.

Strasznie zarobaczony jest ten mały i mam nadzieję, że w końcu uda się go odrobaczyć.

Najgorsze jest to, że nie przybiera na wadze...dalej jest 400 gram.

Ten drugi waży prawie 900 gram, a ważył 650 - tak więc mamy powód do radości :)

Jeden ma na imię Igiełka, a drugi Kolczatka :)

 

Jeszcze raz Dorotko dziękuję za informacje - będziemy dalej odrobaczać małego - do skutku.

Bo na wiosnę musi być w pełni sił, żeby wrócił na wolność.

Link to post
Share on other sites

Rzeczywiście Dorotko, włosogłówki jeż mieć nie może :)

Szukamy dalej nazwy leku, może to co dostały jeżozwierze jakoś da radę tym pasożytom co autentycznie bytują w jeżach.

Ten mały to był już odrobaczany z 15 razy...

Ten drugi mniej, no ale ten drugi to kawał byka się zrobił :)

Link to post
Share on other sites

Powiatowego lekarza weterynarii zwolniłabym dyscyplinarnie z tej funkcji, za stwierdzenie, że w ciągu dwóch dni łoś wstanie i odejdzie. Pozostawił zwierzę bez leków. Możliwe, że kurs jasnowidzenia przeszedł eksternistycznie i ma problemy z przewidywaniem przyszłości. I wytoczyłabym sprawę o znęcanie się nad łosiem władzom i owemu lekarzowi. Może, gdyby łośod razu otrzymałby pomoc, przeżyłby. Wątpię, żeby jakieś organizacje zajęły się tym.

  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites

Powiatowego lekarza weterynarii zwolniłabym dyscyplinarnie z tej funkcji, za stwierdzenie, że w ciągu dwóch dni łoś wstanie i odejdzie. Pozostawił zwierzę bez leków. Możliwe, że kurs jasnowidzenia przeszedł eksternistycznie i ma problemy z przewidywaniem przyszłości. I wytoczyłabym sprawę o znęcanie się nad łosiem władzom i owemu lekarzowi. Może, gdyby łośod razu otrzymałby pomoc, przeżyłby. Wątpię, żeby jakieś organizacje zajęły się tym.

Może napisać petycję w tej sprawie? 

Ewidentnie szlag człowieka trafia, że pieniądze z naszych podatków idą na bandę nierobów, ignorantów i wszystko-w-doopie-mających urzędasów

Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Announcements


×
×
  • Create New...