Jump to content
Dogomania
chicken

Zostawianie psa pod sklepem...

Recommended Posts

[quote name='Berek']Z obserwacji mojego osiedlowego sklepu i psów pod nim wynika jasno, że
szalenie rzadko zostawienie psa jest efektem zdarzenia losowego - ktoś musi, nie da rady iść do sklepu bez psa, taki splot okoliczności...

Na ogól w ten sposób są po prostu załatwiane spacery.[/quote]

Niestety tak właśnie jest. Kiedyś widziałam panią, która darła się na swojego psa, bo w czasie kiedy jej nie było, zrobił kupę pod sklepem. Pewnie nie miał okazji zrobić wcześniej i wiedział, że powrót do domu też będzie krótki :-/

Ja zostawiam psa pod sklepem w sytuacjach wyjątkowych. Oczywiście nie na swoim osiedlu, nie w swoim mieście, gdzie pies może poczekać w domu. Z reguły na wyjazdach - sporo podróżuję sama z psem pociągami, autobusami, stopem, muszę wejść do sklepu zrobić zakupy. Czasem są to sklepy wiejskie, albo w małych miasteczkach, gdzie w ogóle widok psa na smyczy to rzadkość :-) Z reguły koło psa stawiam plecak i mówię "pilnuj" ;-) ku uciesze siedzących pod sklepem miejscowych (jeszcze się nie zdarzyło żeby próbowali podejść i ruszyć psa lub plecak, chociaż Wika nie wygląda groźnie) no i staram się mieć psa na widoku, jak sklep nie ma dobrych przezroczystych szyb to kukam co jakiś czas. Ale to nie są częste sytuacje. Myślę, że jak ktoś podróżuje samochodem, to w ogóle nie ma tego problemu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
W piątek wracałam autem z Krakowa i zatrzymaliśmy się na 15 minut pod Castramą. Byłam strasznie głodna i zdecydowałam się wejść do środka po coś do jedzenia. I tutaj miałam dylemat czy zostawić psa w mocno nagrzanym aucie, czy zostawić go przed sklepem. Zdecydowałam się na to drugie, ale zaraz po kupieniu hamburgera poleciałam do psiny i konsumpcji dokonaliśmy już razem na pobliskim krawężniku.
No i powiedzcie mi teraz, że nie ma sytuacji kiedy trzeba psa zostawić.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Agnisia =)']W piątek wracałam autem z Krakowa i zatrzymaliśmy się na 15 minut pod Castramą. Byłam strasznie głodna i zdecydowałam się wejść do środka po coś do jedzenia. I tutaj miałam dylemat czy zostawić psa w mocno nagrzanym aucie, czy zostawić go przed sklepem. Zdecydowałam się na to drugie, ale zaraz po kupieniu hamburgera poleciałam do psiny i konsumpcji dokonaliśmy już razem na pobliskim krawężniku.
No i powiedzcie mi teraz, że nie ma sytuacji kiedy trzeba psa zostawić.[/QUOTE]

Zaraz ktoś powie, że mogłaś wytrzymać i zjeść dopiero w domu albo coś w tym stylu :roll:

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='sunprince']Zaraz ktoś powie, że mogłaś wytrzymać i zjeść dopiero w domu albo coś w tym stylu :roll:[/quote]
Trudno powiedziec bo nie bylam w takiej sytuacji...

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='sunprince']Zaraz ktoś powie, że mogłaś wytrzymać i zjeść dopiero w domu albo coś w tym stylu :roll:[/quote]

No oczywiscie, ze powie.
W zyciu nie wpadlabym na pomysl, zeby po hamburgera isc do hipermarketu budowlanego. Jakbym juz tak bardzo byla glodna to podjechalabym do jakiegos mc donalda :niewiem:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja raz widziałam STARSZGO psa pod sklepem.... był przywiązany do roweru i smutno WYŁ.... :( A inna sytacja : Czarny psiak siedzi w cieniu pod drzewem przed sklepem, ale ja bałam sie że nikt po niego nie przyjdzie, (młodsza byłam, a co!) Wiec czekałam z mamą pod sklepem aż go wzięli! A psiak zostawieniem sie nie martwił... :) U nas pod krokodylem często czekają psy ale to mały sklep więc widać je jak sie jest przy kasie a jak nie to kasjerki widzą! :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='PATIszon']No oczywiscie, ze powie.
W zyciu nie wpadlabym na pomysl, zeby po hamburgera isc do hipermarketu budowlanego. Jakbym juz tak bardzo byla glodna to podjechalabym do jakiegos mc donalda :niewiem:[/quote]

Zwłaszcza gdybyś jechała gościnnie, nie swoim autem z prawie obcym facetem. :cool1:

Share this post


Link to post
Share on other sites
A byla moze u was akcja ze psa spod sklepu ukradli? U nas byla taka akcja w osiedlowym sklepiku, jednak okazalo sie ze nikt nieukradl, pies urwal sie ze smyczą od slupka do którego byl przywiazany... Ludzie powinni troche miec wiecej wyobraźni co do "czekania" psa przed sklepem...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja tu zaraz zostanę zlinczowana za to co powiem ale trudno :).
Z moim psem często chodzę do sklepu, moge do niego wejśc z psem i wchodzę jak jest pusto ,a jak są klienci to przywiązuje. Przy innych sklepach przywiązuje Nikosia ale tylko dlatego, że on zawsze grzecznie siedzi i czeka. Nigdy nie ciągnie, nie szczeka, nie szarpie, więc nie widze w tym nic złego. Chociaż jest to u mnie na osiedlu i tylko ja mam takiego psa więc wszyscy nas znają.
Ale w innym miejscu jednak bym go nie zostawiła.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Były czasy kiedy dość często zostawiałam psa pod sklepem, a mianowicie Spota, bydle nawet nie myślało o ucieczce tylko grzecznie czekało:evil_lol: Kiedyś próbowałam Topsa przemycić do mięsnego:evil_lol: , zostałam wyproszona, musiałam zostawić biednego Topsa wtedy jeszcze szczeniorka pod sklepem, aż metr od drzwi :-o :diabloti: Teraz już go samego nigdy nie zostawie, po tym jak takiego rabanu narobił? NIGDY! :evil_lol: Ze Spotem owszem, ale samego nie:lol:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Hmmm pewnie mnie skrzyczycie za to, ale ja Nelisiaka zostawiam przed sklepem luzem. Jest to sklep u mnie w bloku, wiec wszyscy ja tu znaja i ona takze zna sklep. A szyby sa tak ułożone, że zarówno pies mnie widzi cały czas i ja jego. Nelisie jeszcze nigdy nie zdarzyło sie odejść i zawsze grzecznie siedzi i czeka. Natomiast zawsze ja przywiązuje gdy idę do sklepu w okolicach którego kręci się wiecej ludzi. Są to zawsze te same miejsca i sklepy, przy których pies mi sie nie denerwuje jak w nich znikam i siedzi w miejscu. Nie ciągnie i nie piszczy. Co do kradzieży mam pewne obiekcje ale zostawiam ją tak żeby ją widzieć. Poza tym wiem, że z obcym nie pójdzie a pod pachę nikt jej raczej nie wieźmie zważając na jej gabaryty.

Share this post


Link to post
Share on other sites
nigdy w życiu nie zostawię psa pod sklepem dlaczego ?zapyta ktoś a to dlatego że 10 lat temó gdy byłam na drugiej zmianie w pracy mój mąż wyszedł z naszym 8 miesięcznym ON na spacer ale najpierw chciał kupić sobie papierosy przywiązał psa do witryny okiennej wszedł i dosłownie wyszedł bo od razu został obsłużony ze sklepu psa nie było:-( :-( :-( szukaliśmy go jeszcze kilka miesięcy po 2 latach zobaczyłam jadąc tramwajem psa łudząco podobnego do naszego Rambo szybko otworzyłam okno i zawołałam go dość głośno.Pies stanął jak wryty i zaczoł rozglądać na wszystkie strony a pani która z nim była szybko złapała go na smycz i szybkim krokiem odeszła a ja cóż zanim tramwaj dojechał na przystanek a ja biegiem wróciłam w tamto miejsce ani psa ani tej babki nie było.Na nic się zdały nasze codzienne wizyty w tych rejonach nigdy więcej psa tam nie spotkaliśmy:-( :-( :-( :-(

Dlatego nigdy Spajdera nie zostawię przed sklepem:shake: :shake: :shake:

Share this post


Link to post
Share on other sites
a ja miałam sytuację, która dała mi dużo do myślenia. przywiązałam kiedyś psa przed sklepem na osiedlu. było tam dużo osób które znałam z widzenia i które dokładnie widziały wejście do tego sklepu i mojego psa. kiedy wyszłam psa nie było....oczywiście pierwsze co zrobiłam to zaczęłam pytać tych wszystkich ludzi po kolei i okazało się, że wszyscy owszem widzieli mojego psa wcześniej ale nikt nie wiedział co się z nim stałoooooo....jakaś paranoja..kilkanaście osób i nikt nie zauważył dużego psa który przeważnie budzi duże emocje i wogóle zwraca na siebie uwagę. juz dosłownie myślałam że to jakaś zmowa jest! szukałam psa 2 godziny, okazało się, że zerwała sie i pobiegła ze swoim kolegą kokoskiem, który biega luzem po osiedlu:angryy:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Każdy się kłuci a ja nie zamierzam.
Ja wiem że są sytuacje gdzie musi się zostawić psa pod sklepem.
A ryzyko kradzieży jest wszędzie, ja miałam ONka na współ z siostrą byłam na praktyce pies w domu z siostrąi matką, przyjechała ciotka z mężem i jakimś gostkiem do obstawy i zabrali psa na "smalec".
Pewnie nasówa się pytanie co z policją otóż nic spisali protokół przejeła nas dochodzeniówka i co?? po 3 dniowym codziennym uczęszczaniu na policje okazało się że psa nie odzyskamy mimo że wiemy gdzie jest itp, bo po pierwsze szkoda łamać psychikę psu, po drugie na co siora sie nie zgodziła musiałybyśmy oskarżyć naszą mamę, która w sumie poparła ciotkę ale ona była po wylewie nie zdawała sobie sprawy (w jeden dzień sądziła coś czego na drugi dzień nie potwierdziła). Policja nam obiecała, że pies będzie doglądany i sprawdzany czy żyje i czy w dobrych warunkach.
I co moja nie odpowiedzialność bo zostawiłam psa w DOMU z siostrą a sama poszłam na praktykę??

P.S. nie mogę powiedzieć co się stało z tym psem ale powiem żyje sobie beztrosko ale nie u mnie i nie u ciotki i bynajmniej nie dzięki policji

Share this post


Link to post
Share on other sites
no nie wiem:cool3:
tutaj się bardzo pięknie uskutecznia baaaardzo sybtelne przytyki do osób o odmiennej na ten temat opinii typu "ja bym w życiu nie zostawiła...blablabla"
zawsze kolejny komentarz odnosi się do poprzedniego w specyficzny sposób mający delikatnie dowalić porzedniomówcy:cool3:
może się mylę,może to moja nadinterpretacja ale w jakiejś części przypadków tak właśnie jest:diabloti:

Share this post


Link to post
Share on other sites
szczerze pisałam co o tym myślę i co zamierzam a raczej nie zamierzam zrobić w przyszłości i czego nauczyło mnie życie zresztą wychodzę z założenia że z psem wychodzę na spacer a z siatką chodzę po zakupy i tyle każdy ma prawo do własnego zdania i tyle

Share this post


Link to post
Share on other sites
dobra, to ja dorzuce kolejna historie z zycia wzieta. znajoma mojej mamy miala kundelka-znajde, kochane psisko. pewnego pieknego, slonecznego dnia maz tej pani poszedl z pieskiem na spacer i pomyslal sobie, ze kupi sobie piwko na droge. wszedl doslownie na 3 minuty, psa przywiazal przed sklepem. sklep od ulicy oddzielal tylko niezbyt szeroki chodnik. w sklepie uslyszal pisk opon, trzask i wycie psa. kiedy wybiegl, zobaczyl tylko odjezdzajacy, minimalnie wgnieciony z boku samochod, odlamki szkla i swojego pupila w kaluzy krwi z przetraconym grzbietem. z psa nie bylo co zbierac. z tego, co mowili swiadkowie, samochod wypadl z zakretu, nie zdazyl przyhamowac i z impetem wjechal na chodnik. pies byl przywiazany, nie mial jak odskoczyc...
chyba wystarczajaco obrazowo to przedstawilam...
pani przez baaardzo dlugi czas nie rozmawiala ze swoim mezem i choc bardzo kocha psy, nie ma odwagi wziac kolejnego, bo twierdzi, ze sie boi przy tak nieodpowiedzialnym mezu. a facet rowniez kochal tego psa i generalnie jest dobrym czlowiekiem. tylko ten jeden raz nie pomyslal... o jeden raz za duzo. :shake:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Hmm, ja mieszkam w maleńkiej wsi (800 mieszkańców). Samochód przejedzie raz na godzinę :P Przywiązałam kiedyś Kulkę do ławki przed sklepem (ławka była ciężka metalowa, a Kulka był w szelkach). Kiedy byłam w sklepie usłyszałam jakiś huk. Kiedy wyszłam zobaczyłam tylko smycz z szelkami na końcu (nie rozpiętymi!). Kulka była jakieś sto metrów dalej. Dziewczyny, które widziały całą sytuację opowiedziały mi ją. A więc Kulka grzecznie siedziała. Przyszedł jakiś pijany facet :/ i chciał usiąść na tej ławce. A Kulka panicznie się boi wstawionych ludzi. Podobno tak się szarpała, że przewróciła tą olbrzymią, metalową ławkę, aż się wyswobodziła :shock: Musiał być to dla niej wielki szok i strach. Na szczęście Kulka nie ma delikatnej psychiki i nie pozostało to jej w pamięci. Ale od tej pory psiaka zostawiam pod opieką innej osoby . Zdarzyło mi się po tej sytuacji ją zostawić, ale to był dosłownie moment. Kulce raz przytrafił się Pijak, raz agresywny pies. To wystarczy, nie chcę doprowadzić do czegoś gorszego, tym bardziej, że Kulka nie ma jeszcze wyrobionego identyfikatora.

Share this post


Link to post
Share on other sites
nie zawsze, u mnie bylpijaczyna.. bezdomny chyba... sprzatal wokol sklepu itp.. mial picie i chyba jakies zarlo za to.. i keidys wzial moje psy odwizal.. i wszedl z nimi pod daszek.. bo padalo.... i nie chcial zeby zmokly.. i zcekal z nimi na mnie.. nie msuze chyba dodawac, ze malasucz w podziecie zlapala go za nogawke jak ja wychodizlam...:oops:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Announcements

×