Jump to content
Dogomania

"PRZYTULISKO" G"- skrajne zaniedbanie i potworna potrzeba miłości! UŚPILI RUDIEGO !!


Bonsai
 Share

Recommended Posts

Na szczęście nie wydostał się poza podwórko. Bez problemu go złapaliśmy, a w zasadzie mój Tż, któremu Diego bardzo ufa (zawsze mowilam, ze wspólne podróże zbliżają). Teraz jedziemy po jakies szelki dla niego. Do szelek bedzie mial linkę non stop. Do tego obroza z adresowka i GPSem (pożyczymy nasz). Diego jednak potrzebuje, przynajmniej na początek, kogos ogarniętego w tego typu psach.

mam nadzieję ,że Państwo się nie zniechęcą ? Wiadomo ,że psiak potrzebuje czasu na poczucie ,że to jego dom. 

Link to comment
Share on other sites

Prawdę mówiąc, to nie wiem co robić. 

 

Od początku:

 

Pan do mnie zadzwonił rano, o czym już wiecie, że Diego uciekł, biega po podwórku, nie mogą go złapać i zaraz muszą wyjeżdżać. 

 

Wychodzę z pracy wcześniej, jadę z TŻtem do Diego. 

 

Pan opowiadał, jak wyglądał poranek, że podobno Diego ugryzł też Norę. Widziałam ślad po zębach Diego na dłoni p. Marka - w zasadzie draśnięcie.  

 

Łapiemy Diego, bez jakiś większych problemów, tzn. musieliśmy go zapędzić w kozi róg, ale potem na spokojnie założyliśmy mu obrożę, smycz, ale Diego nie chciał na niej iść, więc TŻ wziął go na ręce. 

 

Potem nie wiedzieliśmy, co robić - Pan musiał niedługo potem znowu jechać, a zostawić Diego z Norą, którzy się nie wiadomo czy dogadują (wczoraj było ok, ale nie wiem co się zdarzyło rano) - kiepski pomysł. Włożyliśmy Diego do auta (poszedł momentalnie spać), wróciliśmy pogadać z Panem. 

 

Generalnie Pan się nie zniechęcił, ale sam powiedział, że nie wie, czy podoła. Mówiłam o tym, żeby puszczać go na lince, nawet w ogrodzie, wtedy łatwiej go ściągnąć do domu. Trzeba byłoby mu uszykować legowisko - norkę, gdzie miałby swoją przestrzeń. Diego jednak zachowywał się tam naprawdę jak straszny dzikus, nie sądziłam, że będzie aż tak źle... 

 

Jako, że Pan musiał znowu pojechać, zostawiliśmy Diego w aucie i pojechaliśmy kupić mu szelki. W międzyczasie zrobiło się już na tyle późno, że musieliśmy wracać do naszych psów. Koniec końców Diego jest teraz u nas... 

 

I z minuty na minutę jest coraz bardziej śmiały. 

 

Dojście z parkingu pod klatkę (ok. 500 m) zajęło nam co prawda około 45 minut, ale już są postępy w chodzeniu na smyczy. ;) Naukę chodzenia po schodach w klatce schodowej zostawiliśmy mu na później i TŻ wniósł go na nasze 4 piętro. 

 

Przygotowałam mu norkę, z braku klateczki utworzoną ze stolika, ściany i krzeseł. Korzystał z tego chwilowo, bo ciekawość wzięła górę i musiał obejść zakamarki. 

 

ciąg dalszy za chwilę, bo chyba czas na siku. 

Link to comment
Share on other sites

Ojej, pośrednictwo w adopcji  nieznanego psa to jednak wielka odpowiedzialność .Jak Diego zachowuje się do Waszych psów?

Są jakieś dalsze postanowienia z panem co do dalszych losów Diego ?

Twój TŻ jest wspaniały.

Myślałam ,że Diego jest duży ,a on chyba nie jest taki wielki , jeżeli  TZ niósł go po schodach.Chyba ,że TZ jest kulturystą.

A co jutro jak pójdziecie do pracy ?

Link to comment
Share on other sites

....cdn

 

u nas szybko stwierdził że nie chce leżeć w sypialni, gdzie zrobiłam mu norę, skoro my jesteśmy w salonie w pokoju obok. Leżał więc w przejściu: 

 

IMG_4476.jpg

 

nawet chrapał w pewnym momencie przez sen. 

 

Początkowo jeść nie chciał, ale na penisy wołowe się skusił, a potem stwierdził, że jednak jest głodny i zjadł swoją porcję karmy. Teraz już myszkuje, co by tu więcej zjeść. 

 

Z moimi psami ok, na dworze się zapoznali, dzięki nim Diego śmielej szedł. W domu co do zasady neutralnie, ale jednak mamy bardzo ciasne mieszkanko (37 m) i żaden pies nie czuje się jeszcze do końca komfortowo. W przejściu raz Piegus z Diego mieli napiętą rozmowę, ale rozeszli się w pokoju. To trudne dla nich, w tak ciasnych pomieszczeniach z obcym psem. 

 

Diego musi mieć chyba straszne kołtuny na portkach, bo coś go tam drażni. Poza tym cały śmierdzi kupą, ale dziś już mu damy spokój... 

 

Co jutro? Jutro ja idę do pracy, TŻ pracuje z domu i zostawiam mu wszystko na głowie... :/ Ale pojutrze TŻ ma uczelnię, więc już nie wiem co zrobimy. Dzwoniłam do DIF, ale nie ma wolnych miejsc w hoteliku (dopiero w marcu najwcześniej). 

 

A na wieczornym spacerze już naprawdę ładnie chodził. Było nawet siku (po dziesiątej przymiarce). Jedynie ogromny bunt był przy wejściu na klatkę schodową, ale to dla każdego psa straszna nowość. Po schodach też nie dał rady wejść. A że waży około 20kg, to mój TŻ zrobi sobie bicepsy. :D 

 

Z pobieżnych obserwacji, Diego boi się niektórych mężczyzn... Wyglądem przypominających pana sprzątającego boksy, w podobnym wieku, postury. Może dlatego tak zareagował na p. Marka? Nie wiem... 

 

Jutro mam się zdzwonić z p. Markiem i zdecydować, co dalej. 

Link to comment
Share on other sites

Współczuję i podziwiam.

Diego wygląda na dużego psa, jest piękny.

W razie potrzeby może jest miejsce gdzie był Diego I ? Myślę,że ew.niedoszły DS mógłby się dołożyć do utrzymania psa.

Być może Diego ma przykre doświadczenia  facetami jeszcze z przytuliska i ten pan przypomniał mu jakąś przykrą sytuację.

Link to comment
Share on other sites

Diego I był w hoteliku pod Łodzią - trochę daleko. I mieszkał na dworze (a jeśli miałby u nas zostać choćby do końca tygodnia, to jednak go wykąpiemy). Niedoszły DS na pewno by się dołożył do utrzymania, tylko trzeba znaleźć miejsce. Jutro przedzwonię do Astaroth.

Link to comment
Share on other sites

Bonsai, już w tym momencie zabieram się za ogłoszenia Diego z Twoim kontaktem - może szybko ktoś zadzwoni. Wezmę to zdjęcie z postu powyżej :)

Jednak ogłaszanie psów na W-wę jest bardzo trudne - tam jest takie morze ogłoszeń psów i tak szybko ich przybywa, że ogłoszenie momentalnie ląduje na dalszych stronach... :( To dlatego chyba u nas psy szybciej znajdują domy :)

No, dość gadania, do roboty! :)

Link to comment
Share on other sites

[URL=http://olx.pl/oferta/diego-miniaturowy-owczarek-cudowny-przyjaciel-CID103-ID8TJ3D.html]DIEGO[/URL]

 

ogłoszony od razu wszędzie :)

olx.pl, alegratka.pl, oglaszamy24.pl, lento.pl, zwierzaki.a4z.pl, przygarnijzwierzaka.pl, adopcje.org, morusek.pl, e-zwierzak.pl, naszemiasto.pl, ogloszenia.wp.pl, doadopcji.pl, pethome.com, zoomia.pl, gumtree.pl

Link to comment
Share on other sites

Bejotka, jesteś kochana.

może niedoszły o, oby przyszły pan jednak zdecyduje się na Diego. Jest szansa,że pies u Bonsai się trochę wyciszy, pozna życie w prawdziwym domu.On biedny przypuszczalnie nigdy nie żył w cywilizowanym świecie i doznał szoku, a pan nie umiał postąpić stosownie do sytuacji.

Cały czas trzymam kciuki za pomyślny rozwój sytuacji.

Link to comment
Share on other sites

Bejotko, dziękuję! :*

 

Poker, możesz mieć rację, może to niegłupi pomysł, by psa "ucywilizować" przez chwilę, a potem spróbować jeszcze raz u p. Marka. Chcę jednak działać wszystkimi dostępnymi kanałami, żeby sytuacja się szybko wyprostowała.

 

Jakie szczęście, że mam TŻta, jakiego mam, bez niego nic z Diego bym nie zdziałała. Nie chcę jednak zostawiać TŻta samego z tym problemem, a trochę teraz siłą rzeczy tak to wygląda. Jeszcze w weekend jak na złość mam całodniowe zajęcia...

 

Noc przebiegła nam spokojnie. Diego czasami głośno dyszał, ale generalnie spał. Oczywiście moje niezwykle gościnne psy zabrały mu jego miejscówkę - norkę, a on musiał się zadowolić tymi legowiskami, które mu zostawili. No cóż, takie ich prawo, ale Diego też to rozumie. Jedno warknięcie Piegusa lub Buddy'ego i sprawa dla Diego jest jasna i się temu przyporządkowuje.

 

Rano Diego machał do mnie ogonkiem. :)

Link to comment
Share on other sites

Wiem, że jest problem i nie ma co z psiakiem zrobić, ale moje zdanie jest takie - nie powinien wrócić do tego Pana Marka. Widać, że pies jest uległy i dobry, na małej przestrzeni dogaduje się z psami rezydentami, daje się nosić na rękach, jest przyjazny. Tam pogryzł gościa i psa też. To co tam się stało świadczy o kompletnej niewiedzy i totalnej nieumiejętności postępowania z psem.

Dlatego go szybko ogłosiłam (choć w W-wie pewnie znikł w tłumie psów do adopcji)...

Jak mi szkoda tego psa... :(

Pozdro dla anielskiego TŻ :)

 

 

Bejotka, jesteś kochana.

 

 

Z Twoich ust usłyszeć te słowa to prawdziwy zaszczyt :) Pozdrawiam :)

Link to comment
Share on other sites

Bonsai - ja mam kenel, ale ma on 2 wady: 1. nie ma podłogi i 2. drzwiczki nie są od samej podłogi (pies musi wskoczyć alby być włożony). Pewnie ktoś "łebski" potrafiłby te drzwiczki jakoś przerobić...
P. Marka bym nie skreślała. Postąpił tak, jak postąpił, bo... nie widział jak. Gdyby Bonsai wiedziała jaki jest Diego, z pewnością uczuliłaby Pana na różne sprawy, a tak?...

Link to comment
Share on other sites



Z Twoich ust usłyszeć te słowa to prawdziwy zaszczyt :) Pozdrawiam :)

No wiesz, bez przesady.Nie jestem aż taka powściągliwa w wyrażaniu emocji.

Diego pewnie nie chciał spać w norce, bo mu za gorąco.Ostatnio nie mieszkał w luksusach.

Może to i racja ,że nie powinien wrócić do tego pana.Pan mógł chojraczyć na zasadzie ,a co mi tam pies będzie rządził i zachował się dla Diego zbyt zdecydowanie.Wystraszył go no i zadziało się to co już wiemy.

Link to comment
Share on other sites

No wiesz, bez przesady.Nie jestem aż taka powściągliwa w wyrażaniu emocji.

 

Diego pewnie nie chciał spać w norce, bo mu za gorąco.Ostatnio nie mieszkał w luksusach.

Może to i racja ,że nie powinien wrócić do tego pana.Pan mógł chojraczyć na zasadzie ,a co mi tam pies będzie rządził i zachował się dla Diego zbyt zdecydowanie.Wystraszył go no i zadziało się to co już wiemy.

Nutusia też słusznie prawi.Przecież nikt nie znał Diego. trzeba po prostu poczekać na rozwój zdarzeń.No i nie wiadomo co powie niedoszły właściciel.

Link to comment
Share on other sites

Sytuacja po prostu nas przerosła. Ja uprzedzałam p. Marka, że Diego jest lękliwy i było to świadoma decyzja, że na początku może być trudno. Ale nie spodziewał się, że aż tak... Diego zachowywał się tam jak dziki pies. Dosłownie. Pan radził sobie jak umiał - Nora, którą adoptował, też nie należy do najodważniejszych psów, a Pan sobie z nią radzi. Różnica między nami,  a nim polega na tym, że jesteśmy bardziej świadomi naszej mowy ciała do psa. Niestety nawet najlepsze instrukcje nikogo tego nie nauczą - to kwestia doświadczenia. Pan, podejrzewam, zachowywał się "normalnie", ale w ludzkim rozumieniu. I to było dla Diego za dużo. Złych intencji nie widzę, chojraczenia też się nie spodziewam (gdybym przypuszczała taką możliwość, to byłoby oczywiste, że Diego nie może tam jechać). Diego po prostu reaguje na "normalne" ludzkie zachowania, jak większość psów na chojraczenie.

 

My z boku wyglądamy pewnie jak nienormalni. Nasze ruchy w domu stały się bardziej powolne. Przechodząc obok Diego, idziemy lekkim łukiem nie patrząc się na niego. Generalnie go ignorujemy, chyba, że sam wyjdzie z inicjatywą (co wcale nie jest takie rzadkie). Poza tym ogólnie rzecz biorąc, jesteśmy spokojnymi i cichymi ludźmi. To wszystko razem sprzyja dzikusom w oswojeniu się z rzeczywistością. 

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...