Jump to content
Dogomania
Sign in to follow this  
Tree

Który charakter trudniejszy - lękliwy czy dominant

Recommended Posts

U mnie działa na wylęknioną labkę stado zrównoważonych psów. Jak odstawiała mi cyrk, spinałam ją smyczą z dominującym samcem. On sobie z nią świetnie radził. Teraz jest już w normie, nawet podchodzi do mężczyzn, choć wcześniej strasznie się ich bała.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='ajeczka']U mnie działa na wylęknioną labkę stado zrównoważonych psów. Jak odstawiała mi cyrk, spinałam ją smyczą z dominującym samcem. On sobie z nią świetnie radził. Teraz jest już w normie, nawet podchodzi do mężczyzn, choć wcześniej strasznie się ich bała.[/QUOTE]

To jest dobre! Dziewczyny ostatnio przypięły tę ONkę histeryczkę do bardzo zrównoważonego malinois i było super. Niestety, nie wszędzie się tak da zrobić (osiedle, ulice itd.), ale na łąkach czy innych takich terenach otwartych to jest super rozwiązanie, zwłaszcza jeśli psy są mniej więcej podobnej wielkości.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='ajeczka']U mnie działa na wylęknioną labkę stado zrównoważonych psów. Jak odstawiała mi cyrk, spinałam ją smyczą z dominującym samcem. On sobie z nią świetnie radził. Teraz jest już w normie, nawet podchodzi do mężczyzn, choć wcześniej strasznie się ich bała.[/QUOTE]

Ja moja agresorke, starsza, wrednawa do innych psow spinalam z samcem dominujacym i byl spokoj, suka szla mu przy boku i nawet nie zajaknela do innych psow. W sumie nie miala wyjscia bo on chcial sie witac przyjaznie z nimi, a nie luc na nie - jednak te 52kg masy robi swoje, w porownaniu z 18kg suki :diabloti:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest TTB
taka dyskusja w stylu wolisz stracić palec wskazujący czy kciuk:) wszystko ma swoje wady i zalety, ja wolę dominanta bo mam taki charakter, że ciężej by było mi efektywnie pracować z psem lękliwym i niepewnym niż nazbyt pewnym siebie, chociaż pies dominujący ze skłonnościami do agresji nie jest raczej marzeniem żadnego właściciela:)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Zastosowałam Waszą metodę, to znaczy więcej wymagałam od swojego psa i nie odpuszczałam mu. Jak na mnie spojrzał, wysyłałam mu sygnały uspokajające (on też wysyłał). I nawet muszę powiedzieć, że jest lepiej. Co prawda trochę zwalniał w punktach wyzwalających w nim stres, ale jednak szedł tam, gdzie prowadziłam. Zobaczymy jakie będą efekty po dłuższym stosowaniu.


Pewnie, że nikt raczej nie chce mieć problemów z psem, ale pytam, co jest mniejszym złem (a raczej problemem). ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest wolfheart
[B]Tree[/B]
każdy krok do sukcesu jest ważny nawet najmniejszy
Luna tez mi na początku wysyłała sygnały,a ja odpowiadałam.Ona była zaskoczona tym ,że ja nagle stałam się taka pańcia-komandos:roll: ale naprawdę to daje efekty u nas:multi:

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='marta.k9080'][B]Tree[/B]
każdy krok do sukcesu jest ważny nawet najmniejszy
Luna tez mi na początku wysyłała sygnały,a ja odpowiadałam.Ona była zaskoczona tym ,że ja nagle stałam się taka pańcia-komandos:roll: ale naprawdę to daje efekty u nas:multi:[/QUOTE]

Mam nadzieję, że u nas też się sprawdzi ;) Już się nie mogę doczekać następnego spaceru! Szkoda, że jest tak zimno, bo wiosną jest łatwiej ;) A ile czasu zajęło Lunie przełamanie strachu?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest wolfheart
[quote name='Tree']Mam nadzieję, że u nas też się sprawdzi ;) Już się nie mogę doczekać następnego spaceru! Szkoda, że jest tak zimno, bo wiosną jest łatwiej ;) A ile czasu zajęło Lunie przełamanie strachu?[/QUOTE]

Poprawa nastąpiła od końca października,kiedy zaczęła się właściwa praca nad jej lękami i ta praca trwa do teraz,Luna bała się wszystkiego teraz boi się tylko trzech rzeczy roweru za nami,grupy ludzi za nami,czegoś dużego za nami np.taczka ,wózek...
Stosuję tylko metodę korekty za pomocą łańcuszka i chwalę ją za każde właściwe zachowanie.
Wierz mi ,że Luna robiła takie cyrki,że to jak zachowuje się teraz jest niemal cudem:roll:
Mijają cztery miesiące naszej pracy, a efekt jest fantastyczny:multi:

Są lęki które wymagają dłuższej pracy np. tak było z rowerem,a np.worek na śmieci leżący na chodniku przestał być straszny po jednej konfrontacji.

Share this post


Link to post
Share on other sites
To mój pies boi się tylko innych psów i hałaśliwych miejsc. Wczoraj byliśmy na przedmieściach. Na początku szło dość nieźle. Mały troszkę przystawał, ale reagował na to, co do niego mówię i dawał się przekonać na kontynuację spaceru. Ja to robiłam tak, że chwaliłam go jak szedł na luźnej smyczy (czyli co chwilę), a jak przełamał się i pokonał miejsce stresujące go, to chwaliłam bardziej. W momencie, gdy zaczynał wycofywać się do swojego świata, kazałam mu usiąść i siedział tak chwilę rozglądając się. Po jakiejś chwili spoglądał mi w oczy i w tym momencie wysyłałam mu CSy i chwaliłam, dawałam przysmak. Później musieliśmy przejść koło supermarketu, gdzie już było gorzej, ale szedł. W pewnych momentach panika brała górę i rzucał się do tyłu w stronę domu. Na szczęście na komendę "korekcyjną" zatrzymywał się i wtedy znów kazałam mu usiąść. Jak już trochę się uspokoił, szliśmy dalej. Niestety był świadkiem jak kobieta spuściła ze smyczy wielkiego owczarka, żeby poleciał do jakiegoś westa się przywitać... To go trochę przestraszyło, ale na szczęście nie na tyle, by nie być w stanie usiedzieć. Martwiłam się, żeby owczarek nie podbiegł do nas... Mój pies ma prawo do nietykalności osobistej i widać było po nim, że nie chce kontaktu z "owczarkiem". Na szczęście chyba nawet nas nie zauważył. Ale od tamtej chwili mały zaczął tak się buntować, wycofał się w swój świat i już nawet z komendą siad był duży problem. Miałam nadzieję, że znajdziemy jakieś odludne miejsce, gdzie się uspokoi, ale niestety było pełno psów ze wszystkich stron. Szkoda, że ludzie nie są na tyle domyślni, że jak widzą lękliwego psa, to nie mogą go nawet obejść łukiem, a nie iśc po linii prostej na nas... No bo jak to by było zainteresować się językiem ciała zwierzęcia, jakie trzyma się w domu! Nie mieliśmy nawet jak zejść z drogi, bo z tyłu szły na nas dwa ONy, z przodu labrador, z boku jakieś terriery, pudle itd. To mojego psa sparaliżowało i już było ciężko do niego trafić. Jeszcze tylko jak labrador przechodził obok i już warczał na nas (na szczęście na smyczy) zastosowałam barowanie, a później udałam, że postanowiłam skręcić w stronę osiedla (żeby nie pomyślał, że wymusił na mnie powrót). W drodze powrotnej już było łatwiej z nim się porozumieć. Ale jednak przedmieścia są dla niego jeszcze zbyt straszne :( Nie wiem, może gdybyśmy poszli tam wtedy, gdy nie ma innych psów... I teraz zastanawiam się co robić, chodzić z nim tam do oporu, aż dotrze do niego, że nic mu nie grozi, czy na razie odpuścić i ćwiczyć łatwiejsze miejsca, czyli osiedla wokół? Chciałabym, żeby mój pies był szczęśliwy, ale nie chcę przedobrzyć. Co robić w takiej sytuacji, gdy ze wszystkich stron pies jest otoczony bodźcami, które go przerażają, przestaje reagować na dobrze znaną komendę (znaczy robi, ale z dużym opóźnieniem) i widać, że spacer w tym konkretnym momencie go nie cieszy?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest wolfheart
[B]Tree[/B]
hmm wiesz co pies to inne podejście...ja z Lunka najpierw chodziłam na pustkowie potem do parku,a teraz jest w stanie przejść chodnikiem pośród ludzi np,jak idziemy do Veta.Za każdym razem jak protestowała to korygowałam ,a poprawne zachowanie chwaliłam.Jak Luna miotała się w parku i zawracała to korekta i robiłam z nią kilka kółek aż przeszła cały park w sposób jaki mnie satysfakcjonował.Jak jej odbiło i stawała dęba albo rozpłaszczała się na chodniku to dostała porządną zjebę...bo gdybym jej uległa i się rozczuliła nad biednym pieskiem to bym nic nie osiągnęła i wyszła z parku odnosząc porażkę.Także ja "torturuję'' ją do skutku bo akurat ta metoda daje efekty,każde moje odpuszczanie Luna traktuje jako przyzwolenie na głupie zachowanie,więc nie ma zmiłuj....:diabloti:

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='marta.k9080'][B]Tree[/B]
hmm wiesz co pies to inne podejście...ja z Lunka najpierw chodziłam na pustkowie potem do parku,a teraz jest w stanie przejść chodnikiem pośród ludzi np,jak idziemy do Veta.Za każdym razem jak protestowała to korygowałam ,a poprawne zachowanie chwaliłam.Jak Luna miotała się w parku i zawracała to korekta i robiłam z nią kilka kółek aż przeszła cały park w sposób jaki mnie satysfakcjonował.Jak jej odbiło i stawała dęba albo rozpłaszczała się na chodniku to dostała porządną zjebę...bo gdybym jej uległa i się rozczuliła nad biednym pieskiem to bym nic nie osiągnęła i wyszła z parku odnosząc porażkę.Także ja "torturuję'' ją do skutku bo akurat ta metoda daje efekty,każde moje odpuszczanie Luna traktuje jako przyzwolenie na głupie zachowanie,więc nie ma zmiłuj....:diabloti:[/QUOTE]

No tak, pewnie gdybym była na jej miejscu, też bym próbowała manipulować Tobą, żebyś mnie nie ciągnęła w tłumy :P Coś w tym jest... Jeśli w Twoim przypadku to przyniosło efekty, to znaczy, że my też mamy szansę. Może tylko muszę najpierw ćwiczyć w mniejszych rozproszeniach, co w moim mieście jest trudne.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest wolfheart
[quote name='Tree']No tak, pewnie gdybym była na jej miejscu, też bym próbowała manipulować Tobą, żebyś mnie nie ciągnęła w tłumy :P Coś w tym jest... Jeśli w Twoim przypadku to przyniosło efekty, to znaczy, że my też mamy szansę. Może tylko muszę najpierw ćwiczyć w mniejszych rozproszeniach, co w moim mieście jest trudne.[/QUOTE]

szkoda ,że Luna nie zdaje sobie sprawy ,że ja ciągnę ją w tłumy bo nie chcę żeby przepadła w swoim wyimaginowanym świecie strachów;)Ona jet bardzo sprytna dlatego ja jej nie odpuszczam,bo wcześniej tak robiłam i słabo na tym wyszłyśmy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Oj zgadzam się, że trudno to wykorzenić. Ale mam też dobre wieści :D Odnieśliśmy dzisiaj duży sukces. Co prawda po drodze nie spotkaliśmy innych psów (rano w godzinach pracy większości ludzi, a do tego było mokro). Poszliśmy w "przerażające" miejsce i na osiedlu mój pies bardzo ładnie się spisał, prawie się nie niepokoił. Potem przy polach też jeszcze dało się współpracować. Już dopiero za miastem sytuacja zaczynała go przerastać, ale to dlatego, że nie jest przyzwyczajony do warunków jakie tam panowały. To miejski piesek ;) Ale jestem dobrej myśli, już trasę, która go kilka dni temu przerażała dzisiaj przeszedł spokojnie, więc do pól też powinien się przyzwyczaić. Zauważyłam, że w takich miejscach łatwiej nad nim zapanować, jak jest bez smyczy. Być może na lince czuł za dużą presję, bo jak go spuściłam, to nawet chwilę węszył w krzakach. Ta metoda jednak może pomóc właścicielom lękliwych psów ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Przeczytałam temat i....moja Saba nie pasuje do żadnej z tych dwóch klasyfikacji - nie jest ani lękliwa, ani nie próbuje dominować, określiłabym jej charakter raczej jako radosną zgodność :D Jest bardzo rezolutnym psiakiem, usłuchanym, ale też ma swój charakterek i czasem pokaże, co potrafi... :D Tyle, że Ona ma 14 miesięcy, więc pewnie jej charakter jeszcze w pełni się nie ukształtował.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='sabulina']Przeczytałam temat i....moja Saba nie pasuje do żadnej z tych dwóch klasyfikacji - nie jest ani lękliwa, ani nie próbuje dominować, określiłabym jej charakter raczej jako radosną zgodność :D Jest bardzo rezolutnym psiakiem, usłuchanym, ale też ma swój charakterek i czasem pokaże, co potrafi... :D Tyle, że Ona ma 14 miesięcy, więc pewnie jej charakter jeszcze w pełni się nie ukształtował.[/QUOTE]

bo psy nie dzielą się jedynie na dominujące i lękliwe, jest masa różnych osobowości, z których najgorszy jest w moim ( i nie tylko moim) odczuciu pies dominująco-lękliwy

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='sabulina']Przeczytałam temat i....moja Saba nie pasuje do żadnej z tych dwóch klasyfikacji - nie jest ani lękliwa, ani nie próbuje dominować, określiłabym jej charakter raczej jako radosną zgodność :D Jest bardzo rezolutnym psiakiem, usłuchanym, ale też ma swój charakterek i czasem pokaże, co potrafi... :D Tyle, że Ona ma 14 miesięcy, więc pewnie jej charakter jeszcze w pełni się nie ukształtował.[/QUOTE]

Myślę, że dość szybko widać, że pies ma tendencje do bycia strachulcem albo dominantem ;) Ciesz się, że masz fajnego, radosnego psa :) Życie z lękliwcem, dominantem itd jest o wiele trudniejsze.

Ostatnio znajoma przygarnęła z ulicy psa, właśnie dominującego strachulca. Pies próbował rządzić w domu, nie pozwalał się zrzucić z kanapy itd, a kiedy się wystraszył - gryzł. Niestety, nie mogła go zatrzymać, nie dała rady, zwierzak trafił do schroniska :( Taki los psów o spartaczonym charakterze, kiedy dodatkowo trafią na niezaradnych właścicieli ...

Share this post


Link to post
Share on other sites
W takim razie się cieszę, że Saba nie poszła charakterem ani w jedną, ani w drugą stronę. Co prawda mój narzeczony od zawsze miał psy w domu, więc wie, jak podejść do Ich wychowania, dla mnie to jest jednak pierwszy pies i wielu rzeczy jeszcze nie wiem, a nie chciałabym psu wyrządzić krzywdy niewłaściwym wychowaniem. Czyli pies dominant to taki, który swoim zachowaniem chce pokazać otoczeniu "ja tu rządzę", taki uparty i trudny do ułożenia, tak? A lękliwy? Chodzi tylko o to, że boi się nowości, czy że w akcie obrony przed tym, czego się boi, staje się agresywny?

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='zmierzchnica']
Ostatnio znajoma przygarnęła z ulicy psa, właśnie dominującego strachulca. Pies próbował rządzić w domu, nie pozwalał się zrzucić z kanapy itd, a kiedy się wystraszył - gryzł. Niestety, nie mogła go zatrzymać, nie dała rady, zwierzak trafił do schroniska :( Taki los psów o spartaczonym charakterze, kiedy dodatkowo trafią na niezaradnych właścicieli ...[/QUOTE]

Nie umiem tylko zrozumieć, dlaczego tacy ludzie nie szukają pomocy u specjalisty..?
Dwie konsultacje z dobrym szkoleniowcem czy behawiorystą i prawdopodobnie byłoby po kłopocie.. 200 złotych to jest dużo za kilka czy kilkanaście lat wspólnego, spokojnego życia z pupilem..?

A co do tego, który charakter trudniejszy - to wszystko zależy od charakteru właściciela chyba. Osobie bardzo spokojnej i delikatnej ciężko będzie opanować dominanta, a z kolei takiej która trzyma psa bardzo krótko trudno będzie zrozumieć zachowanie strachulca, a co dopiero je korygować.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Evodish']Nie umiem tylko zrozumieć, dlaczego tacy ludzie nie szukają pomocy u specjalisty..?
Dwie konsultacje z dobrym szkoleniowcem czy behawiorystą i prawdopodobnie byłoby po kłopocie.. 200 złotych to jest dużo za kilka czy kilkanaście lat wspólnego, spokojnego życia z pupilem..?
[/QUOTE]

Hm... Może dlatego, że mieszkają w małej mieścinie, gdzie nie ma zupełnie specjalistów, w województwie, które jest jednym z najmniej rozwiniętym pod względem psich spraw? :evil_lol: Widzę, że jesteś z Poznania, więc dla Ciebie to oczywiste - dzwonisz, masz spotkanie, super. U nas nie ma nawet psiego szkolenia, jedna szkoła była, ale się nie utrzymała, bo nie było chętnych. Jak mówię o szkoleniu psa, to mnie traktują jak wariata, a moje psy to "małpy z cyrku", bo potrafią sztuczki :diabloti: A co dopiero behawiorysta, psi psycholog i tak dalej.

Zresztą, dalsza historia tego psa jest taka, że w schronisku pogryzł pracownika i wolontariuszką. Chcą go prześwietlać, czy nie ma guza mózgu albo właśnie jakiegoś behawiorystę sprowadzać. Cóż, ja bym się chyba tak nie cackała, niezależnie od tego, jaki biedny jest piesek - zajmuje miejsce w schronisku naprawdę fajnym psom, jest nieadopcyjny, dodatkowo agresywny nawet wobec ludzi, którzy chcą mu jakoś pomóc czy wziąć go na spacer..

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Evodish']Nie umiem tylko zrozumieć, dlaczego tacy ludzie nie szukają pomocy u specjalisty..?
Dwie konsultacje z dobrym szkoleniowcem czy behawiorystą i prawdopodobnie byłoby po kłopocie.. 200 złotych to jest dużo za kilka czy kilkanaście lat wspólnego, spokojnego życia z pupilem..?

A co do tego, który charakter trudniejszy - to wszystko zależy od charakteru właściciela chyba. Osobie bardzo spokojnej i delikatnej ciężko będzie opanować dominanta, a z kolei takiej która trzyma psa bardzo krótko trudno będzie zrozumieć zachowanie strachulca, a co dopiero je korygować.[/QUOTE]


Jeśli myślisz, że [B]dwie konsultacje[/B] z dobrym behawiorystą (jeszcze w Poznaniu gdzie ich jest wyjątkowo mało, a jak jacyś są to jedynie pozytywni) wystarczą żeby sobie poradzić z lękliwym, dominującym psem to masz nikłe pojęcie na ten temat.

Z takim psem pracuje się całe jego życie i nie należ winić ludzi, że sobie nie poradzili. Obowiązki obowiązkami, ale posiadanie psa powinno być tez przyjemnością. W przypadku psów lękliwych i równocześnie dominujących przyjemność jest wątpliwa.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='zmierzchnica']

Zresztą, dalsza historia tego psa jest taka, że w schronisku pogryzł pracownika i wolontariuszką. Chcą go prześwietlać, czy nie ma guza mózgu albo właśnie jakiegoś behawiorystę sprowadzać. Cóż, ja bym się chyba tak nie cackała, niezależnie od tego, jaki biedny jest piesek - zajmuje miejsce w schronisku naprawdę fajnym psom, jest nieadopcyjny, dodatkowo agresywny nawet wobec ludzi, którzy chcą mu jakoś pomóc czy wziąć go na spacer..[/QUOTE]

ja uważam, że psy wykazujące solidne zaburzenia behawioralne powinny być usypiane i tyle w tym temacie. Co innego pies lękliwo-dominujący ktory "atakuje" poprzez szczekanie, warczenie i ogólnie robienie szopki, a co innego pies który atakuje i gryzie ludzi, dzieci, psy. Uważam, że na dogo popełnia się ogromny bład wyciągając ze schronu psy na prawdę problemowe, gdy tymczasem za te same pieniądze można by pomóc 3 innym, o wiele lepiej rokującym adopcyjnie psom.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='klaki91']ja uważam, że psy wykazujące solidne zaburzenia behawioralne powinny być usypiane i tyle w tym temacie. Co innego pies lękliwo-dominujący ktory "atakuje" poprzez szczekanie, warczenie i ogólnie robienie szopki, a co innego pies który atakuje i gryzie ludzi, dzieci, psy. Uważam, że na dogo popełnia się ogromny bład wyciągając ze schronu psy na prawdę problemowe, gdy tymczasem za te same pieniądze można by pomóc 3 innym, o wiele lepiej rokującym adopcyjnie psom.[/QUOTE]

Nie pisz tego na PWP :diabloti:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

Announcements

×