Jump to content
Dogomania
Sign in to follow this  
Tulcia

Cieczka i krycie małej suni ratlerka

Recommended Posts

Wydaje mi się, że czegoś tu nie rozumiesz. Po co mam iść do schroniska, skoro ja i babcia chcemy takiego samego psa jak mam teraz, dlatego chce ją pokryć. Masz rację mój pies to pinczer ale nie miniaturowy tylko karłowaty! Mam nadzieję, że jeszcze mi ktoś pomoże bo Twoja odpowiedź mi nie pomogła, dziękuję.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Droga Tulciu.
Nie wiem czy dobrze podejrzewam - na 99% nie jesteś osobą pełnoletnią i zapewne decyzja jest bardziej Twoich rodziców a nie Twoja, ale nie to jest sednem, bo swoją przygodę z psami rasowymi zaczynałam mając około 15 lat i nikt za mnie nic przy psach nie robił.

Od kilku lat hoduję (i wystawiam sporadycznie) psy rasowe. Choć zapewne 4 psów w tym jednego kundla za hodowlę z prawdziwego zdarzenia uznać nie można, to jednak siedzę w tym już jakiś czas, szczeniak którego odchowałam dziś wygrywa jedną wystawę za drugą i przede wszystkim CIESZY swojego właściciela.
Mam to szczęście w nieszczęściu, że rasa którą hoduje to chyba najcięższa w hodowli rasa jaka istnieje - chihuahua.
Ale nie zawsze miałam psy rodowodowe. Zdarzały się np. 'dobermany' które dobermana przypominały co najwyżej z koloru - bo naście lat temu moi rodzice nie wiedzieli i nie rozumieli co to pies rasowy, bernardyny z ogromną skłonnością do agresji, itp. itd.
Pewnego razu gdy w końcu odkryłam internet (a miałam do ras takie nastawienie jak Ty teraz i byłam przekonana (!) że suce dzieje się krzywda, jeśli choć raz w życiu nie będzie miała szczeniaka - młoda byłam, głupia, nic nie wiedziałam) i z własnej nieprzymuszonej woli poszłam do schroniska zobaczyłam coś co chyba na zawsze zostanie mi przed oczami. Zobaczyłam OGROM cierpienia tych zwierząt. One nie chciały tam być, na taki los skazał je człowiek! Pies jako zwierzę stadne i w ogóle bardzo społeczne nie jest w stanie normalne funkcjonować w kojcu wśród szczekania setek innych psów.
Być może jeszcze nie rozumiesz do czego zmierzam.
Więc Ci powiem.
Tacy ludzie jak Ty, czy kiedyś nawet platonicznie (bo nigdy nie mieliśmy szczeniaków od żadnej z naszych suczek w typie) ja, zapełniają te schrony.
Czy tego chcesz czy nie. To jest jeden ogromny łańcuch - to, że jeden piesek zostanie u Ciebie - ok. Ale potem znów go rozmnożysz, znów będą szczeniaki, tym razem pójdą w ludzi, albo będzie nawet wpadka i porozdajesz psiaki po prostu.
To jest błędne koło, zauważ to. Synek czy córeczka Twojej suczki wyląduje w schronie a jak nie ona to jej dzieci. Napędzasz to kryjąc swoją sukę której daleko do jakiejkolwiek rasy, bo rasa RATLEREK - NIE ISTNIEJE!
Ratlerek to potoczne okreslenie osiedlowego małego, rachitycznego pieska, z ogromem wad wrodzonych (co ludzie uważają za piękne!), niepodobnego bliżej do żadnej rasy. Po prostu nazwa - świetny chwyt marketingowy od wielu lat. To kundelek któremu dorobiono rasę...
Uwierz mi - nie ma takiej rasy - mogę Ci podać ile chcesz argumentów na ten temat - taka rasa nie istnieje i nigdy nie istniała. Jedynym psem podobnym ale niemającym kompletnie nic wspólnego z ratlerkami prócz rachitycznego wyglądu jest prazskiy krisarik - a jest to rasa niezwykle rzadka i pseudohodowcy 'jeszcze się do niej nie dorwali'.

Wiesz nie piszę tego wszystkiego, żeby Ci 'dokopać'.
Ja jestem w stanie zrozumieć ludzką niewiedzę o ile próbują ją oni naprawić i zauważyć własne błędy, posłuchać rad.
Zapewne jesteś młoda i cieszą Cię słodkie, malutkie szczeniaczki ale wyobraź sobie dzieci tych szczeniaczków za kratami schroniska - przecież one czują tak samo jak Twoja suczka śpiąca z Tobą w łóżku, a prędzej czy później do tego dojdzie, bo TAK SIĘ ZAPEŁNIAJĄ SCHRONY.
Mnie też cieszą szczeniaczki ale wiem też jak ogromnym cierpieniem niekiedy dla ta małej suki jest wydanie ich na świat.
Nie jesteś w stanie tego jeszcze pojąć, bo nigdy jeszcze nie straciłaś na swoich rękach całego wyczekiwanego miotu.

Ciąża, laktacja a jeszcze wcześniej krycie w normalnej hodowli to ogrom przygotowań, kupa kasy i czasu, ale przede wszystkim ogromne ryzyko. Zwłaszcza, że psy o których mówię są niesamowicie małe.
Moja suka waży 2,2 kg - jest większa od Twojej. Pierwsza ciąża przebiegła miałam wrażenie wspaniale - zakończyła się nistety spadnięciem łożyska u jednego ze szczeniaków i stratą całego miotu. Chcesz to przeżyć? Chcesz trzymać w rękach malutkiego szczeniaczka z którego ulatuje życie a potem patrzeć w oczy suce która szuka swoich szczeniąt?
Pomijam już fakt, że po cesarce suka nie myśli normalnie - może nawet zeżreć własnego szczeniaka - chcesz to praktykować na swojej suce? Bo w tak patologicznej 'pseudorasie' i jak ratlerek i tak małym doświadczeniu cesarka jest niemal murowana.
Druga ciąża super, oczywiście też cesarka ale już z innego powodu - wielkość szczeniaka NIEZALEŻNA od wielkości ojca czy matki bo może być różnie - jeden szczeniak i ślęczenie nad nim dniami i nocami. Jesteś przygotowana na ewentualne wstawanie w nocy co dwie godziny do szczeniaka? Bo ja wstawałam. Przygotowywałam się do matury, karmiłam szczeniaka co dwie godziny a spałam w ciągu nocy może pół godziny. Przy pierwszej ciąży było tak przez dwa tygodnie, przy drugiej tydzień. Jesteś na to przygotowana?

Czy jesteś przygotowana na śmierć suki w trakcie cesarki/porodu (przy tak nieumiejętnym i malodoświadczonym prowadzeniu jej ciąży jak Twoje to bardzo prawdopodobne niestety, nawet z wyniku tężyczki poporodowej której nie zauważysz albo uznasz za zestresowanie czy nadmierne przegrzanie)?

Czy jesteś gotowa na choroby które u suki mogą pojawić się w ciąży, na ewentualnie uśpienie całego miotu w wyniku ciężkich wad genetycznych (bo być może 'piesek rozpłodowy' tego pana jest bliską rodziną Twojej suki -tego nie wiesz, bo psiak to kundelek i rodowodu nie ma)? Czy jesteś gotowa na urodzenie się ślepych, kalekich szczeniąt, z rozszczepami różnego rodzaju (jeśli suka w cieczce nie dostawała kwasu foliowego a potem w ciąży to bardzo prawdopodobne) na wodogłowie i również uśpienie?

NIE wyobrażasz sobie jeszcze jaka to odpowiedzialność.

Chcesz psa a nie zależy Ci na rasie - schronisko, fundacja.
Chcesz uszczęśliwić swoją sukę szczeniakiem?
Pies to nie jest czlowiek, u niego rozmnażanie to instynkt a przyjemności nie sprawia mu odchowywanie maluchów

Dodatkowo - nie masz bladego pojęcia czy urodzi się jeden czy dwa. Może urodzić się i 6. i co wtedy z nimi zrobisz? Dolicz szczepienie trzykrotne i odrobaczanie. Stać Cię fizycznie i psychicznie na taką zabawę (pomijam już fakt, że nielegalnym jest sprzedawanie psów z niezarejestrowanych hodowli).

Nie hodujesz psów i niech tak pozostanie.
Po co na siłę próbujesz z siebie zrobić hodowcę?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nie ma takiej rasy jak pinczer karłowaty, karłowatość to taka poważna choroba.

Twój pies ma rodowód zkwp? Nie?
TO NIE ROZMNAŻAJ.
[url]http://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=309887[/url] - zdrowy 'ratlerek' zapewne po suni podobnej do twojej


'Ratlerków' jest MNÓSTWO w schroniskach. Pomóz jakiemuś zamiast zabierać im domy przywołując na świat następne KUNDELKI.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jako że jestem po szczeniętach, to opiszę ci jak przebiega ciąża.
Bo ciąża niemalze nigdy nie jest bezproblemowa.

Podczas krycia suki były powikłania, okazało się że suka ma mocną błonę dziewiczą i trzeba było inseminować. Dodatkowe koszty. Stać cię żeby wydać 200 zł za inseminację? Potem właśnie przez inseminację wdało się zakażenie pochwy, jeździliśmy po weterynarzach żeby upilnować zdrowie płodów i ich życie.
Udało się, chociaż łatwo nie było i też dodatkowe koszty.
Sukę trzeba było karmić najlepszą karmą i to niemało, żeby szczenięta były silne, do tego doszły leki, witaminy, suplementy...
Poród przebiegł całkiem sprawnie, trwał sobie dziewięć godzin które spędziłam z suką, oczywiście łatwo nie było. Musiałam odciągać wody płodowe z mordki szczenięcia żeby mogło złapać powietrze, a gdy suka u jednego ze szczeniąt za krótko przycięła pępowinę - tamować krwawienie, inaczej malec by się wykrwawił.
Potem ten szereg bezsennych nocy kiedy doglądałam suki i miotu. Jesteś na to gotowa?
Zdarzył się także przypadek że suka dostała biegunki. Cóż, normalne, zjadła prawie wszystkie łożyska, zjadała je tak szybko że za nią nie nadążałam. Szczenięta przez to także dostały biegunki.
Biegunka dla słabszego, małego szczenięcia znaczy odwodnienie, a potem śmierć. Co zrobiłabyś gdyby twoje szczenię umierało ci na rękach? Dałabyś radę całą noc być przy nim być, pilnować oddechu, podawać glukozę i sprawdzać temperaturę?
Podczas ciężkiego porodu suka małej rasy, a na pewno maleńki kundelek "ratlerek" może nie dać sobie rady. To oznacza śmierć suki i szczeniąt. Masz czas być przy niej np cały tydzień przed oczekiwanym porodem?

A teraz odchowywanie miotu.
Szczeniaki dużo jedzą. Bardzo, bardzo dużo jedzą. Bardzo łatwo chorują, szczepionki kosztują, szczenięta także brudzą i niszczą.
Mój pokój po szczeniętach wygląda bardzo... specyficznie. Ściany są poobgryzane w wielu miejscach, a przez te dwa, trzy miesiące prawie non stop myłam podłogę, zbierałam kupki, pilnowałam czy nie ma nic co szczeniaki mogą zniszczyć.

Teraz wiem, że na następny miot zdecyduję się za długi, długi czas, ale odradzam ogólnie. Owszem, cudowne są szczenięta, ale wiąże się z nimi wielka odpowiedzialność i dużo wyrzeczeń.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tulciu weź pod uwagę to, że to co napisał mój przedmówca wyżej tyczy się rasy 10krotnie większej od Twojego 'ratlerka'...
Większe psy są 'niestety' o niebo łatwiejsze od malizn. Z dużym prawdopodobienstwem stwierdzę, że ani chi ani 'ratlerek' 9cio godzinnego porodu by nie wytrzymał.
Ciąża, poród - to wygląda 'banalnie'.
A wcale nie jest banalne. Każda ciąża to ryzyko, ryzyko tym większe im bardziej zminiaturyzowana rasa.

PS:
Ale kupki czy rozwalone pół pokoju to też jest norma przy jednym szczeniaku małej rasy.
Póki młody się nauczył miałam pozasikiwane i poobsrywane wszystko łącznie z książkami od biologii.
Jedna skończyła nawet tragicznie bo jej róg zginął w tajemniczych okolicznościach - i ten strach, że szczeniak się przytka.

A biegunki decydują o przeżywalności w pierwszych dniach życia psów tak na prawdę.
Szczenię, zwłaszcza od matki po cesarce, która nie ma nawet siary na początku, ma zero odporności, jest podatne na wszystko, nawet na butach do mieszkania możemy przynieść śmiertelne dla niego zarazki. Leczenie biegunki, zwłaszcza przy sztucznym mleku to jest masakra. Można wierzyć lub nie, ale zazwyczaj jak szczeniak dostanie biegunki i dwa-trzy dni go przytrzyma tak mocno to suka zaczyna go odrzucać, bo wie że szczeniak umrze. I wtedy jest problem bo bez ssania nie ma laktacji - bez laktacji marne szanse na zatrzymanie biegunki u początkującego człowieka. A karmienie mlekiem sztucznym to jest najgorsze co może być, bo praktycznie po wszystkich są sensacje.

Share this post


Link to post
Share on other sites
ja może odnosnie krycia-nie jest powiedziane że jesli pokryjesz w te "umówione z panem"dni to cos z tego wyjdzie,suka może nie odpowiedziec pozytywnie na zaloty kawalera wogóle.poczytaj ten dział-dni płodne u suki okrełsa się na podstawie hormonów.lekarz wet.powinien ci wszystko i rzeczowo opowiedziec.pozdrawiam
p.s.suka ma ruje lub cieczkę to nie to samo co miesiączka u kobiet

Share this post


Link to post
Share on other sites
Radź i doradzaj to pójdzie do weta, zrobi badania na progesteron i pokryje tak, żeby wyszło jak najwięcej szczeniaków ;)
Dla weta to kasa, ona będzie pewna że robi dobrze.

Ja mogę jej to wszystko pięknie wylożyć, mogę też powiedzieć, że na krycie może być duzo za wcześnie, bo bywa i tak, że czasem suka po 14 dniu nie jest gotowa. A może być i za późno. Mogę powiedzieć jak określić palpacyjnie kiedy jest ten moment. Ale po co mam się dzielić swoją wiedzą z osobą która nie rozumie co tak na prawdę robi?
Jeśli podejdzie do rozmnażania psów poważnie, zakupi odpowiadającą jej rasę z udokumentowanym pochodzeniem i zacznie się hodowlą psow rasowych to odpowiem na jej pytania wyczerpująco - proszę bardzo.
Ale za bardzo mi chyba leży na sercu dobro tych zwierząt które latami siedzą w schronach, żeby pomagać kolejnemu człowiekowi dokładać się do tego zjawiska.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='gryf80']tulcia i tak zrobi(lub jej rodzice)to co uważa/ją za słuszne(lub nie).progesteron troche kosztuje więc nie wiem czy tulcia się o to pokusi...[/QUOTE]

Wiadomo, bo przecież chcą tylko dwa szczeniaki, nie ważne czy zdrowe i ile ich będzie, reszta pewnie wyląduje w schronie ;/

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nie wiem czy wiesz ale szczenięta nie dziedziczą tylko genów po matce ;). Nie wiesz nic na temat pochodzenia psa a to ze jest mały nie znaczy że szczenięta również takie będą ;). Czy jesteście przygotowani na cesarkę, martwe szczenięta, kaleki itp ? Zadajcie sobie pytanie czy suczka jest tego warta. Jeśli to mają być pierwsze jej szczenięta to uprzedzam że wiek 5 lat na pierwszy poród nie jest dobry a może zakończyć sie tragicznie nie tylko dla szczeniąt ale i dla suki.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Zaczniemy od samego początku, Julliet11 jest mi przykro, że tak uważasz, nigdy żadnego zwierzaka bym nie oddała do schroniska. Każde moje zwierze obdarzam ogromną miłością, nie posiadam jedynie psa.. Wszystko zaczęłam czytać wieczorem przez telefon i byłam wściekła, za bardzo mnie osądziłyście, najechałyście.. Ja na prawdę jestem osobą, która nie da swoim zwierzętom zrobić krzywdę, więc mogłyście powiedzieć mi spokojnie co i jak, a nie od razu zjechać mnie, że moje zwierzęta wylądują w schronisku.


Ratlerek, czy pinczer karłowaty miniaturowy to dla mnie nie kundel, pominiemy fakt, że Usia nas sporo kosztowała, rozumiem jest to jakaś krzyżówka, mutacja i Bóg wie co jeszcze, ale pełno jest takich zwierząt dlatego proszę nie mówcie, że jest to kundel..


Aysel, nie, nie jestem osobą niepełnoletnią. Owszem mieszkam z rodzicami, ale już pracuję, mam stałą pracę więc jak mówiłaś koszty nie są dla mnie ważne, ale rozchodzi się o zdrowie mojej suczki i jej szczeniaków. Po tym co mi napisałaś nie zrobię tego, za bardzo ją wszyscy kochamy i nie damy jej zrobić krzywdy, a później wielki ból sprawiłby gdyby urodził się jeden mały piesek bardzo chory, który by nie przeżył. Nie wejdę w to, zdecydowałam, że kupię jeszcze jedną taką pchełkę, a nie będę narażać mojej suki na jakieś choroby. Na prawdę jestem osobą odpowiedzialną, pytałam o to wszystko bo może i jestem z tego wszystkiego szara.. ale są pewne granice rozsądku i nikomu nie chce żeby działa się krzywda.


Julliet11, powiedz mi gdzie widziałaś prawdziwego ratlera, w schronisku? Pewnie i są, ale są to odmiany większe nie takie miniaturowe jak to mogę wywnioskować po waszych odpowiedziach SZKARADY! Czy ja obrażam wasze psiaki ? Nie, dlatego jest mi przykro, że mój pies to KUNDEL.


Ponadto, czy widziałyście kiedyś szczeniaki w schroniskach yorków, miniaturowych ratlerków, czy Chihuahua? Pewnie nie, a to dlatego, że większość ludzi ma na tym ogromny koszt, sprzedawają te zwierzaki, a biedne prawdziwe kudelki siedzą w schroniskach, a gdyby był tam jakiś york, czy ratlerek, ktoś by od razu wziął i uwierzcie mi sprzedał, bo cena minimalna za ratlerka to 500zł..


Podobno ratlerek urodzi od 1 do 3, a w najlepszym przypadku 4, mówiąc szczerze? Cieszyłabym się. Mnie nachodzą wszyscy, że chcą takiego szczeniaka, wszyscy kochają Usie, jest to mała pchełka. Jest nauczona czystości w domu, więc jest mało wymagająca, wszyscy chcą takiego szczeniaka.


Nikt nie odpisał mi na moje pytania, jest to przykre, bo każdy mógłby być na moim miejscu. Co do psa z schroniska, ja nie mogę takiego mieć. Mam bardzo alergicznego brata, owszem w schroniskach są małe psy, ale mają one dużo sierści, a mój pies ma sierści minimalnie ..




Macie rację, nie zaryzykuję, ale kupię taką samą suczkę. I proszę was o wyrozumiałość, kto pyta nie błądzi, gdybym nie zapytała i bym to zrobiła, nie wiedziałabym co i jak, a później byłby ogromny płacz u mnie, dlatego wolę sobie oszczędzić.


Ostatnio też przeglądałam oferty z mojego miasta, znalazłam ratlerki i przeczytałam opinie o tej 'hodowli' , przeraziłam się bo jest to PSEUDO HODOWLA! Pani, która ma tą hodowlę, jest lekarzem i takie rzeczy robi, pokrywa siostrę z bratem, i rodzą się ciągle chore szczeniaki, wiele osób pisało, że przyjechało z daleka po pieska, a ich psiaki są chore.. :(

Share this post


Link to post
Share on other sites
[url]http://alegratka.pl/ogloszenie/ratlerki-sliczne-wesole-maluszki-21765587.html?h=7ccb71a580f709e7[/url]


Tu są te szczeniaki, dziękuję za odpowiedzi, tylko na przyszłość proszę o mniej drastyczne odpowiedzi, każdy jest tylko człowiekiem , a jeżeli jest się odpowiedzialnym i się kocha swoje zwierzątko to nie da się zrobić krzywdy, nigdy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeśli kupisz taką suczkę to tak jakbyś wygrała w totka bo nie ma dwóch takich samych psów ;). Po co chcesz napełniać kasę rozmnażaczom ?
Przykro mi ale pies bez udokumentowanego pochodzenia tak jak również ratlerek jest kundelkiem i nic tego nie zmieni. Ludzie tak potocznie sobie te pieski nazwali ale to i tak nie zmienia faktu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pies bez rodowodu to pies w typie bądź kundelek, nie ma nic pomiędzy. Jednak nie sądzę aby kundelek był gorszy od psa rasowego, ale tkwi w tym jeden problem, kundelków jest za dużo i nie należy ich mnożyć. Nie masz żadnej pewności, że szczeniaki będą takie jak ich mama, dodatkowo jeśli nie ma rodowodu. Dawno temu przyplątała się do nas sunia już w ciąży, urodziła szóstkę szczeniaków i to dosłownie każde inne. Nie tylko ubarwienie, ale i rodzaj sierści. Był i długowłosy, szorstkowłosy, z krótka sierścią z podszerstkiem i bez; maści czarnej, izabelowatej, czekoladowej, podpalanej... Komiczny mix. A co najważniejsze, każdy miał inny charakter. Dwa z nich żyją wciąż z nami, bo nikt ich nie chciał. Sunia odeszła przed Bożym Narodzeniem, po ponad 10 latach razem.
To dowodzi, że dwa psy mogą przekazać w genach mnóstwo cech, chyba, ze maja udokumentowane pochodzenie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Tulcia']
[B]1.[/B] Ratlerek, czy pinczer karłowaty miniaturowy to dla mnie nie kundel, pominiemy fakt, że Usia nas sporo kosztowała, rozumiem jest to jakaś krzyżówka, mutacja i Bóg wie co jeszcze, ale pełno jest takich zwierząt dlatego proszę nie mówcie, że jest to kundel..

[B]2.[/B] Julliet11, powiedz mi gdzie widziałaś prawdziwego ratlera, w schronisku? Pewnie i są, ale są to odmiany większe nie takie miniaturowe jak to mogę wywnioskować po waszych odpowiedziach SZKARADY! Czy ja obrażam wasze psiaki ?[B] Nie, dlatego jest mi przykro, że mój pies to KUNDEL.[/B]

[B]3.[/B] Ponadto, czy widziałyście kiedyś szczeniaki w schroniskach yorków, miniaturowych ratlerków, czy Chihuahua? Pewnie nie, a to dlatego, że większość ludzi ma na tym ogromny koszt, sprzedawają te zwierzaki, a biedne prawdziwe kudelki siedzą w schroniskach, a gdyby był tam jakiś york, czy ratlerek, ktoś by od razu wziął i uwierzcie mi sprzedał, bo cena minimalna za ratlerka to 500zł..

[B] 4. [/B]Podobno ratlerek urodzi od 1 do 3, a w najlepszym przypadku 4, mówiąc szczerze? Cieszyłabym się. Mnie nachodzą wszyscy, że chcą takiego szczeniaka, wszyscy kochają Usie, jest to mała pchełka. Jest nauczona czystości w domu, więc jest mało wymagająca, wszyscy chcą takiego szczeniaka.


[B]5.[/B] Nikt nie odpisał mi na moje pytania, jest to przykre, bo każdy mógłby być na moim miejscu. Co do psa z schroniska, ja nie mogę takiego mieć. Mam bardzo alergicznego brata, owszem w schroniskach są małe psy, ale mają one dużo sierści, a mój pies ma sierści minimalnie ..




[B]6.[/B] Macie rację, nie zaryzykuję, ale kupię taką samą suczkę.

[B]7.[/B] Ostatnio też przeglądałam oferty z mojego miasta, znalazłam ratlerki i przeczytałam opinie o tej 'hodowli' , przeraziłam się bo jest to PSEUDO HODOWLA! Pani, która ma tą hodowlę, jest lekarzem i takie rzeczy robi, pokrywa siostrę z bratem, i rodzą się ciągle chore szczeniaki, wiele osób pisało, że przyjechało z daleka po pieska, a ich psiaki są chore.. :([/QUOTE]


Ad.1
Bo to kundel i nic tego nie zmieni.
Nie można nazwać 'ratlerka' nawet psem w typie, czy mieszanką, ponieważ nie ma takiej rasy.
Też mam kundla, mialam w swoim życiu mnóstwo kundli i nie kochałam ich mniej niż moich rasowców, nie starałam im się dorabiać rasy, by kochać je 'bardziej'.

Ad.2
Te psy w schronach 'które są większe od Twojego mini ratlerka' są od niego o wiele zdrowsze w większości przypadków. Takie 'mini ratlerki' to najczęstszy klienci klinik wet. i behawiorystów ze względu na zaburzenia genetyczne jakie mają.

Ad.3
Wiesz co Ci powiem...
Jeśli dla Ciebie fortuną za psa jest wydanie 500 zł to ja nie mam pytań.
Dlaczego? Ano dlatego że ochowanie nawet tak małego szczeniaka w normalnych warunkach to koszt znacznie wyższy niż te marne 500 zł.
Nie mów mi o tym, że ludzie wydają mnóstwo kasy na te psy. Jak wydają mnóstwo kasy na psa bez papierów to są totalnymi świrami, bo kto mądry wydaje tyle kasy na kundla którego hodowca 'nazwał' jakąś rasą, skoro może nie w schronach, ale w fundacjach i po likwidacji pseudohodowli takie psy można dostać za darmo pod warunkiem podpisania umowy adopcyjnej.
Ciekawa jestem jakby Ci kopara opadła jakbym powiedziała, że za sukę do hodowli zapłaciłam ponad 2000 w innej walucie. I mam z niej jeden martwy miot i jednego szczeniaka bo po drugiej ciąży zachorowała nieuleczalnie. I co, nadal 'idziesz' w chihuahua? Nadal wyliczasz ile pieniędzy ludzie wkładają w te szczeniaki.? Proszę Cię, daj spokój... Ty tak na prawdę nie wiesz ile kosztuje odchowanie miotu. Psy za 500 zł nie mają w większości nawet szczepień ani odrobaczeń, już nie mówię o tym, że dobrze to one nie jadły w swoim dotychczasowym życiu. I wiem co mówię niestety. Bo 'hodowcy' lubią sobie podbijać fikcyjne książeczki zdrowia u weterynrzy.

Zarobek mają pseudohodowcy i zawsze będą mieć.
Sprzedawanie psa za 500 zł nie jest złe ale niewspółmierne do prawdziwych ponoszonych przy tym kosztów.
Więc zdaj sobie sprawę, jak bardzo musieli oszczędzać... na wszystkim.

Ad.4
Chihuahua też rodzą 'zazwyczaj dwa'. A jak urodzi się 6 czy 9 - to też jest normalne.
Wbrew wszelkim pozorom urodzenie dwóch szczeniaków jest znacznie trudniejsze dla tak małej rasy dlatego, ze zazwyczaj takie rodzynki rosną większe - dlatego w małych rasach jest tak duże ryzyko cesarek, niekiedy szczeniaki po prostu nie są w stanie przejść przez drogi rodne suki. Ja w chihuahua miałam taki kłopot. Urodził się jeden szczeniak ważący tyle co normalnie powinny ważyć 3 (waga urodzeniowa). Bo byl sam jeden w brzuchu i pasł się ile wlezie. I to jest znacznie większy kłopot i znacznie większe ryzyko cesarki niż w przypadku 5 czy 6.

I co z tego, ze Twoja Usia jest czyściutka?
Moje psy też są czyściutkie, ale szczeniak nie rodzi się z wyuczonym sikaniem na podwórku czy na matę w domu. To jest rzecz której on się uczy od właściciela, nie odruch bezwarunkowy.
Poza tym cechy charakterologiczne dziedziczą się nawet od dziadków - z Twojej suki może wyjść szczekający na wszystkich agresywny potwór który będzie lał na wszystko i na wszystkich.
Po jednym szczeniaku z mojej 'wychowanej' suki miałam sprzątania na pół godziny dziennie po parę razy. Dopóki się nie nauczył a to trwa.

Ad.5
Jeśli Twój brat ma uczulenie na sierść, to będzie miał na każdą z nich, nawet na 'psy rzekomo hipoalergiczne'.
Każdy pies ma taką samą sierść uczulającą w ten sam sposób.

Ad.6
To popełnisz przestępstwo ponieważ kupowanie u pseudohodowców jest tak samo karalne jak sprzedawanie pseudorasowych psów na bazarze.

Nie ma ratlerków z rodowodami.
Bo to nie jest rasa.
Pojmiesz to w końcu?

Ad.7
Z takiej pseudohodowli z dużym prawdopodobieństwem pochodzi i Twoja suka i jej 'przyszły kawaler'.
Bardzo prawdopodobne że są spokrewnieni.
Z takiej pseudohodowli po raz kolejny chcesz kupić sukę, chcesz to wspierać i dokładać się do tego.


Bierzesz pod uwagę to, że suka która ma 5 lat i która jak do tej pory zawsze była sama może nie zaakceptować drugiego szczeniaka w domu?
Bo bywa tak niestety bardzo często, nie mówię że zawsze.
Ona ma już swoje lata.

Chcesz drugiego psa - kup psa z metryką (rodowodem) FCI (czyli ZKwP - związku kynologicznego w Polsce) i wydaj kasę na coś pewnego nie dokładając się jednocześnie do cierpienia psów trzymanych w klatkach piwnicy i wykorzystywanych maksymalnie.
Psa z rodowodem nie musisz wystawiać. Kupując psa niewystawowego płacisz taniej, ale zobowiązujesz się go nie wystawiać ani nie rozmażać.
A masz psa rasowego w 100%.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ale mówisz o tych 500 zł jakby to była fortuna w ogóle nie zdając sobie sprawy ile tak na prawdę to wszystko kosztuje i jak bardzo ludzie okrajają koszta.
Nie wiem czy to, że za kundelka zapłaciłaś 'więcej' jest powodem do dumy.

Przykro mi, ze racjonalne argumenty po prostu do Ciebie nie trafiają.
Widziałaś może kiedyś jak wygląda pseudohodowla?
Z takiej jest Twoja suka i wiekszość 'ratlerków'.
I taką pseudohodowlę po raz kolejny chcesz wesprzeć.

Można być obojętnym na wiele rzeczy jeśli się z nimi nie ma styczności. Ale Ciebie, jako mam wrażenie, miłośnika psów, powinno obchodzić psie cierpienie.
Co robisz by je ograniczyć?
Bo ja się do tego chociażby nie dokładam i nie produkuję nastu miotów w roku, a ludziom którym nie zależy na rasie nie doradzam wizyty u wspaniałego hodowcy z ZKwP wciskając kity ze pies rasowy będzie go 'bardziej kochał' (no są tacy ludzie też)... a wizytę w schronie czy fundacji.
Nie hoduję kundelków i nie popieram tego. Bo przez całe swoje życie na wsi widzę, że jak nie w schronie to stukrotnie bardziej cierpią przywiązane do budy łańcuchem...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Czy musisz mi dalej wciepywać? CZY JA POWIEDZIAŁAM, ŻE JĄ POKRYWAM?! Napisałam Ci dziękuję!! Nie będę jej kryła i będę szukała szczeniaka z hodowli, ileż idzie, nie wiem musisz sie wyżywać na mnie ? Ja Ci powiedziałam, że jak ktoś da takiego szczeniaka do schroniska to inni go szybko wezmą i sprzedają!!!! Już mam dość, napisałaś, że jak ktoś zrozumie błąd okej, ja błędu nie popełniłam, ZROZUMIAŁAM!! I nic nie chce pokrywać, ileż jeszcze razy powiesz jaka jestem nieodpowiedzialna? Zdaje sobie sprawę ile kosztuje utrzymanie ciąży, stać mnie na to, stać mnie na szczeniaka w innej walucie, tak jak Ty to powiedziałaś, nie opadnie mi kopara .....

Share this post


Link to post
Share on other sites
Popatrz popatrz, nie ma ratlerków w schroniskach..... a ja mam właśnie w domu takiego ratlerka, śliczny jest jak marzenie, kochany, cichy, zdrowy, waży 2,2 kg, zbudowany bez zarzutu. Wiesz skąd? Z naszego schroniska. Czterolatek oddany przez rodzinę, bo kupili babci, a babci sie piesk znudził i sobie nie radziła. Nie, dzieci mieć nie będzie bo go wykastrowałam.
w czasie mojego wolontariatu widziałam w naszym tylko schronisku chyba z dwadzieścia "ratlerków" i mówię tylko o psach mocno w typie pinmina, albo praskiego ratlera, nie o mikrostworkach ogólnie, bo takich jest w schronach na pęczki. Sama miałam do tej pory na domu tymczasowym sześć takich malizn, w tym dwa cudowne porzucone staruszki. Oprócz tego trafiła mi się RODOWODOWA suka pinczera miniaturowego, rodowodowa chi i suczka w typie chi. Śliczną "ratlerkę" ma też nasza Gosia z biura.

Ale wisz co? mam też moja Pikulinkę. Pi MIAŁA BYĆ ratlerkiem. Coś niezupełnie wyszło. Pi waży ok 3 kg, jest malutka. I jest psem głeboko upośledzonym fizycznie i psychicznie. Ma źle zbudowane stawy, cudem chodzi. Niedorozwiniętą szczękę, wady kręgosłupa (i dwie kosztowne operacje za sobą). Nieprawidłowo zbudowane nerki i śledzionę. Do tego jest alergikiem, ma niedorozwój móżdżku (co skutkuje zaburzeniami neurologicznymi), jest psem nadpobudliwym, a zarazem lękowym.
Oczywiście ludzie, którzy ją kupili kiedy okazało się, że jest chora, szybko się jej pozbyli. Leczenie Pi kosztowało sumę, za którą można by kurcze kupić gwiazdę wystaw ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Eh..
Brak mi słów.
Jestem chyba osobą która w całym tym wątku mówi do Ciebie w sposób jak najbardziej spokojny, zrównoważony i nie wydziera się na Ciebie.
Bo sądzę, że nie tędy droga.
A Ty wylatujesz, że Cię stać na szczeniaka w innej walucie... Przecież dokładnie wiesz, że mi nie o to chodzi. Napisałam tak, bo napisałaś o 500 zł za szczeniaka jako 'ogromnej kasie' co uważam za cenę śmieszną jako hodowca który wie ile to tak na prawdę kosztuje. Nic poza tym.
I proszę nie krzycz na mnie, bo ja rozmawiam z Tobą spokojnie i nie wyżywam się na Tobie.

Ze schroniska nikt nie weźmie i nie 'sprzeda' bo biorąc psa ze schroniska podpisuje się umowę adopcyjną.
Jeśli czegoś nie wiesz to moze lepiej po prostu posłuchać co mówią inni ludzie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

Announcements

×
×
  • Create New...