Jump to content
Dogomania

Białystok - wątek zbiorczy, mamy przepełnione DT...


Guest monia3a
 Share

Recommended Posts

[quote name='Evelin'].
Tu Cię boli...wydzwanianie po instytucjach....Słusznie zrobił-może następnym razem takie sytuacje się nie powtórzą....Piszesz- jeśli TOZ nic zrobił....Dlaczego?? To nie był pies tego chłopaka i zrobił co powinien-poprosił o interwencję organizację prozwierzęcą.....I to nie raz!!!!!!!
I nie rozśmieszaj mnie z pogotowiem w kontekście tej interwencji....[/QUOTE]

Mnie nic nie boli...odpukać zdrowa jestem......
Dzwonić każdy może...zadzwonił....przyjechali psa nie znaleźli...pies umierał kilka tygodni a Pan dzwonił dalej.....i czekał....można i tak.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='[email protected]']Mnie nic nie boli...odpukać zdrowa jestem......
Dzwonić każdy może...zadzwonił....przyjechali psa nie znaleźli...pies umierał kilka tygodni a Pan dzwonił dalej.....i czekał....można i tak.[/QUOTE]
jak tak mozna, [email protected], jak tobie nie wstyd?
ciekawe dlaczego tak podjezdzasz z jakas akcją przedwyborczą? chyba nie rozumiesz powagi sytuacji? Umarł kolejny pies, ktory nie otrzymał pomocy, powtarzam, kolejny, po interwencji, K O L E J N Y , nie pierwszy. Jak sie robi interwencje to trzeba poszukac, posłuchac, popytac ludzi, sasiadow. Trzeba robic to "z głową". Stracony czas, pieniadze i kolejne życie.
Nie powinno to dluzej trwac. Trzeba pomagac i "pracowac" z głową, tak, tak, z głową.

Link to comment
Share on other sites

Wiecie co tak okropnie przykro się to wszystko czyta. Właściwie to od dawna nie chce mi się już zaglądać na dogo, bo tu wiecznie awantury i nic więcej.
Tak się składa, że pan zgłaszający interwencję rozmawiał ze mną przez telefon. Poinformował mnie o 3 psach (2 suki i duży, biały pies). Pojechałam na miejsce z Kasią i znalazłyśmy wymienione zwierzęta. Psy na posesji były w dobrym stanie (mała suczka z lekką nadwagą). Miały nawet materace z grubej gąbki w budach. Przed domem stał garnek z resztkami jedzenia. Naszej karmy nie chciały nawet tknąć. Dokładnie oglądałyśmy białego psa szukając śladów zaniedbania, o których mówił zgłaszający. Zrobiłam wtedy zdjęcia komórką, to właśnie jedno z nich jest w treści wydarzenia.
Nie miałyśmy pojęcia, że kilka domów dalej w szopie umiera starszy psiak. Czy naprawdę myślicie, że gdybyśmy miały takie informacje, to zostawiłybyśmy tego staruszka? Pewnie Was to mało obchodzi, ale uwierzcie, że obydwie z Kasią czujemy się z tym paskudnie, że byłyśmy obok,chodziłyśmy po posesji, głaskałyśmy pieski, a w tej cholernej szopie sąsiadki cierpiał pies...
Pan po naszej interwencji stwierdził, że problemem są psy latające po wiosce i przeszkadzające sąsiadom. A kilka dni później dostajemy zdjęcie martwego psa :(
Ja nie jestem w stanie pojąć tego jak ktoś mógł patrzeć jak w jego szopie umiera zwierzak. Od kilku tygodni! Osoba zgłaszająca też miała tego świadomość... Zawsze uważałam, że jeśli ktoś naprawdę chce pomóc, to zaczyna od siebie, swoimi rączkami, nie cudzymi. Łatwo jest oskarżać...Tutaj zabrakło porozumienia i dobrej woli...
Nie wiem skąd ataki na Panią Prezes, bo interwencja była od początku do końca moja i Kasi. Ania zabrała tylko chorego Miśka, którego szukałyśmy zresztą od kilku dni, bo nie było go na posesji z suczkami, a na śniegu znalazłyśmy ślady krwi. Na szczęście stan Misia poprawia się z dnia na dzień. Nadal potrzebujemy dla niego DT, więc jeśli komuś zależy na pomocy psu, to zapraszam do udostępniania wydarzenia na fb
[url]https://www.facebook.com/events/393467537463729/?source=1[/url]

Link to comment
Share on other sites

Joanna83 piszesz, że nie rozumiesz skąd pretensje do prezesa TOZ? Ano nie kto inny jak i Ty żaliłaś się wielokrotnie na traktowanie Cię przez A.J., że Cie tylko opieprza, nie ma żadnej rozmowy, wyżywa się, że wielokrotnie przez nią płakałaś i że dotyczy to nie tylko Ciebie… i jakie fatalne relacje są między Wami, że nie masz chęci już nic robić, bo na dyżurach tylko odbiera się telefony i zamiast pomagać - wylewa się pretensje do ludzi którzy dzwonią i że to sensu nie ma…. Piszmy prawdę – tak od dawna jest w Tozie. Dziwię się Wam bardzo, że się dajecie tak traktować i na zewnątrz staracie się robić A.J. osłonę , podczas, gdy w prywatnych rozmowach mówicie zupełnie co innego.

O ,,interwencjach” TOZU szkoda gadać, już się wielokrotnie przekonałam.

Molly – rzeczywiście z tym nieżywym psem od dawna sobie zaplanowałam,że akurat znajdą go nieżywego przed wyborami (chociaż nawet nie wiem kiedy są). Nikt z osób tu zarzucających coś A.J. nie należy do TOZ i o prezesurę ubiegać się nie będzie. Ale tak jak i inni uważam, że każdy z TOZ byłby lepszy niż A.J., bo A.J. to moim zdaniem mistrzyni konfliktu – i w TOZ i na zewnątrz.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Randa']Joanna83 piszesz, że nie rozumiesz skąd pretensje do prezesa TOZ? Ano nie kto inny jak i Ty żaliłaś się wielokrotnie na traktowanie Cię przez A.J., że Cie tylko opieprza, nie ma żadnej rozmowy, wyżywa się, że wielokrotnie przez nią płakałaś i że dotyczy to nie tylko Ciebie… i jakie fatalne relacje są między Wami, że nie masz chęci już nic robić, bo na dyżurach tylko odbiera się telefony i zamiast pomagać - wylewa się pretensje do ludzi którzy dzwonią i że to sensu nie ma…. Piszmy prawdę – tak od dawna jest w Tozie. Dziwię się Wam bardzo, że się dajecie tak traktować i na zewnątrz staracie się robić A.J. osłonę , podczas, gdy w prywatnych rozmowach mówicie zupełnie co innego.

O ,,interwencjach” TOZU szkoda gadać, już się wielokrotnie przekonałam.

Molly – rzeczywiście z tym nieżywym psem od dawna sobie zaplanowałam,że akurat znajdą go nieżywego przed wyborami (chociaż nawet nie wiem kiedy są). Nikt z osób tu zarzucających coś A.J. nie należy do TOZ i o prezesurę ubiegać się nie będzie. Ale tak jak i inni uważam, że każdy z TOZ byłby lepszy niż A.J., bo A.J. to moim zdaniem mistrzyni konfliktu – i w TOZ i na zewnątrz.[/QUOTE]



[B]"Boże chroń mnie od przyjaciół bo z wrogami sama sobie poradzę"
[/B]
Sztuką jest umiejętnie wykorzystanie sytuacji...

Link to comment
Share on other sites

Molly,daj sobie spokój, tyle zadymy robisz...może to Ty chcesz zostać prezesem??? bo już nie wiem o co Ci się rozchodzi...

a jeszcze specjalnie dla Ciebie link ze strony TOZ-u , żeby nie pozostawać obojętnym i zgłaszać przypadki niewłaściwego traktowania zwierząt [URL]http://www.bialystok.toz.pl/?menu=interwencje[/URL]

Link to comment
Share on other sites

[quote name='joanna83']Wiecie co tak okropnie przykro się to wszystko czyta. Właściwie to od dawna nie chce mi się już zaglądać na dogo, bo tu wiecznie awantury i nic więcej.
Tak się składa, że pan zgłaszający interwencję rozmawiał ze mną przez telefon. Poinformował mnie o 3 psach (2 suki i duży, biały pies). Pojechałam na miejsce z Kasią i znalazłyśmy wymienione zwierzęta. Psy na posesji były w dobrym stanie (mała suczka z lekką nadwagą). Miały nawet materace z grubej gąbki w budach. Przed domem stał garnek z resztkami jedzenia. Naszej karmy nie chciały nawet tknąć. Dokładnie oglądałyśmy białego psa szukając śladów zaniedbania, o których mówił zgłaszający. Zrobiłam wtedy zdjęcia komórką, to właśnie jedno z nich jest w treści wydarzenia.
Nie miałyśmy pojęcia, że kilka domów dalej w szopie umiera starszy psiak. Czy naprawdę myślicie, że gdybyśmy miały takie informacje, to zostawiłybyśmy tego staruszka? Pewnie Was to mało obchodzi, ale uwierzcie, że obydwie z Kasią czujemy się z tym paskudnie, że byłyśmy obok,chodziłyśmy po posesji, głaskałyśmy pieski, a w tej cholernej szopie sąsiadki cierpiał pies...
Pan po naszej interwencji stwierdził, że problemem są psy latające po wiosce i przeszkadzające sąsiadom. A kilka dni później dostajemy zdjęcie martwego psa :(
Ja nie jestem w stanie pojąć tego jak ktoś mógł patrzeć jak w jego szopie umiera zwierzak. Od kilku tygodni! Osoba zgłaszająca też miała tego świadomość... Zawsze uważałam, że jeśli ktoś naprawdę chce pomóc, to zaczyna od siebie, swoimi rączkami, nie cudzymi. Łatwo jest oskarżać...Tutaj zabrakło porozumienia i dobrej woli...
Nie wiem skąd ataki na Panią Prezes, bo interwencja była od początku do końca moja i Kasi. Ania zabrała tylko chorego Miśka, którego szukałyśmy zresztą od kilku dni, bo nie było go na posesji z suczkami, a na śniegu znalazłyśmy ślady krwi. Na szczęście stan Misia poprawia się z dnia na dzień. Nadal potrzebujemy dla niego DT, więc jeśli komuś zależy na pomocy psu, to zapraszam do udostępniania wydarzenia na fb
[URL]https://www.facebook.com/events/393467537463729/?source=1[/URL][/QUOTE]

w dalszym ciagu nie ma tu całej prawdy jak było. Jesli Ania zabrała Miska, to znaczy, ze interwencje były dwie????? Zastałyscie na posesji 3 psy, 2 suki i duzego bialego psa. To kim jest Misiek zabrany przez Anie i dlaczego szukałyscie go kilka dni? o co tu chodzi? No i czyjej dobrej woli tu zabrakło i porozumienia?

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Randa']Joanna83 piszesz, że nie rozumiesz skąd pretensje do prezesa TOZ? Ano nie kto inny jak i Ty żaliłaś się wielokrotnie na traktowanie Cię przez A.J., że Cie tylko opieprza, nie ma żadnej rozmowy, wyżywa się, że wielokrotnie przez nią płakałaś i że dotyczy to nie tylko Ciebie… i jakie fatalne relacje są między Wami, że nie masz chęci już nic robić, bo na dyżurach tylko odbiera się telefony i zamiast pomagać - wylewa się pretensje do ludzi którzy dzwonią i że to sensu nie ma…. Piszmy prawdę – tak od dawna jest w Tozie. Dziwię się Wam bardzo, że się dajecie tak traktować i na zewnątrz staracie się robić A.J. osłonę , podczas, gdy w prywatnych rozmowach mówicie zupełnie co innego.

O ,,interwencjach” TOZU szkoda gadać, już się wielokrotnie przekonałam.

Molly – rzeczywiście z tym nieżywym psem od dawna sobie zaplanowałam,że akurat znajdą go nieżywego przed wyborami (chociaż nawet nie wiem kiedy są). Nikt z osób tu zarzucających coś A.J. nie należy do TOZ i o prezesurę ubiegać się nie będzie. Ale tak jak i inni uważam, że każdy z TOZ byłby lepszy niż A.J., bo A.J. to moim zdaniem mistrzyni konfliktu – i w TOZ i na zewnątrz.[/QUOTE]


jeśli dobrze pamiętam to w 2012 poprosiłam panią prezes TOZ-u o pomoc dla kotów z Bielska Podlaskiego, chodziło mi o pismo w sprawie kocich budek w okresie zimowym, miałam gotowe pismo poprosiłam tylko o pieczątkę TOZ-u tak bym mogła pójść z tym pismem do spółdzielni mieszkaniowej, ale niestety usłyszałam od pani prezes A.J., że ona po interwencji z zagłodzonymi dogami z Bielska nie pomoże, nawet nie chciało jej się odesłać do mnie pocztą pisma, bo stwierdziła, że nie ma na to czasu.

a ja już nigdy więcej nie zwrócę się do TOZ-u, dzięki dwóm Fundacjom z Warszawy i Krakowa udaje się pomagać kotom w Bielsku i okolicach.



pani prezes TOZ-u białostockiego pokpiła sprawę z bronią Palmera, a w samym Bielsku na dzień dzisiejszy są do złapania 4 dzikie suki, które na klatkę-łapkę nie chcą się złapać i dalej będą rodziły kolejne nikomu niepotrzebne szczeniaki.


już dawno powinno się oficjalnie pisać co się tak naprawdę dzieje w białostockim TOZ-ie.

Edited by sylwia1982
Link to comment
Share on other sites

[quote name='sylwia1982']już dawno powinno się oficjalnie pisać co się tak naprawdę dzieje w białostockim TOZ-ie.[/QUOTE]

Tak, czas oficjalnie napisać, że ŹLE SIĘ DZIEJE W TOZIE. To prawda, trzeba przerwać milczenie i znaleźć przyczynę. Tak więc szukajmy…

Gdzie są te wszystkie osoby, które tak bardzo chcą pomagać zwierzętom, które widzą krzywdę i zaniedbanie, które są niby tak wrażliwe? Przecież w kupie siła, gdyby było więcej ludzi, mogłoby być zdecydowanie inaczej. Gdzie są Ci wszyscy, którzy tylko "psy wieszać" na TOZ umieją? MOŻNA SIĘ ZAPISAĆ I POKAZAĆ, JAK TO SIĘ ROBI - JAK SIĘ WSZYSTKO PIĘKNIE ORAGANIZUJE I WSZYSTKIM POMAGA!

Najlepiej roz…lić TOZ! Pewnie. Wiecie, gdyby nie to, że mam świadomość, że ucierpi na tym naprawdę baaardzo wiele zwierząt, mimo przekonań wielu, że TOZ nic nie pomaga, czekałabym na to z niecierpliwością. Powiedziałabym wtedy – macie czego chcieliście – pokażcie jak Wy to robicie, ogarnijcie wszystkie biedy z Białegostoku i dalekich okolic. Miałabym satysfakcję na 100%, bo wiem, że nikt by nie podołał. Tego nieszczęścia tak wiele. Ale nie o satysfakcję tu chodzi. Przynajmniej mi.

Łatwo oskarżać z pozycji subiektywnej – „ja i mój problem”, mi nie pomogli, nie lubię tej i tamtej, nic nie zrobili dla „mojego” psa, kota itd. Przyjdźcie, zobaczcie ile jest takich „ja”. Ile jest zgłoszeń, tragicznych sytuacji, ile zwierząt zgłaszanych w tygodniu – osobiście, telefonicznie, na sekretarkę. Gdzie wszyscy jesteście, by pomóc w pomaganiu? GDZIE? Przy komputerze klepiąc w klawiaturę i oceniając przez pryzmat siebie? Żałosne.
Proponuję przyjść i pokazać, jak potraficie działać lepiej. Przyjdźcie choćby popatrzeć, posłuchać, poczuć niemoc, rozżalenie, że za dużo tego wszystkiego do przerobienia dla kilku.
Pojedźcie na jedną, drugą, piątą interwencję, zobaczyć koszmary, które nie pozwalają spokojnie zasnąć, widoki, które ma się długo przed oczami, zwierzęta, o których nie da się przestać myśleć. Chodźcie wystawiać się na bicie i obelgi, krzyki i zastraszanie. Na zwalnianie z pracy, wykorzystywanie swojego urlopu wypoczynkowego na ciąganie się po sądach, urzędach i podłych obejściach, produkowanie się przed kamerami. Czemu nie ma chętnych??? Bo pracujecie jak każdy z TOZu, bo nie macie czasu, bo p. prezes niemiła, bo godzina nie pasuje, bo wtedy macie gości, bo się nie chce??? Posłuchajcie samych siebie…

Wrócę też do Palmera. Kto miałby niby latać z tym Palmerem po Podlasiu? Kto miałby strzelać? Który wet zamiast siedzieć w lecznicy uganiałby się po polach, odpowiedzialny za użycie środków? Czy ktoś choć odrobinę to przemyślał??? Nie ma rąk do odbierania telefonów, objechania na cito wszystkich zgłaszanych tragedii, a jeszcze zrobienie uprawnień i uganianie się za dzikimi psami ze strzelbą po Białymstoku, Bielsku i każdym innym miejscu. Nie do zrobienia przy kilku osobach. Co innego, gdyby zamiast zwalać na TOZ, jedna i druga by się do niego dołączyła. Wtedy można by „góry przenosić”. A tak, pytam raz jeszcze - kto miałby to robić i kiedy?? Przecież Wy nie chcecie, bo lepiej mieć wygodą pozycję z drugiej strony ekranu. Po co być opluwanym, jak lepiej opluwać. Pewnie.

Wiecie, i mimo tej nagonki i przechwalania się, kto bardziej nie znosi TOZu, powiem, że PODZIWIAM tych, którzy tam są i działają na tyle, ile mogą. Są mimo wszystko. Niewiele z tego mają prócz własnej cichej satysfakcji, że jednak udało się jakiemuś zwierzakowi pomóc. Często trzeba się jednak zmierzyć ze strasznym uczuciem niemocy, że to za mało, z wielkim poczuciem winy, z niesprawiedliwością ludzką. I dziewczyny to wytrzymują, choć odbija się to psychice bardzo. Wiem, bo przez to przeszłam i powiem szczerze wymiękłam. A one potrafią to znieść i robić swoje dalej. Za to chylę czoła.

Na koniec odniosę się do konkluzji, że każdy byłby lepszy na stanowisku prezesa TOZ od obecnej osoby.
Abstrahując od sympatii bądź antypatii osobowych i tego, że niektórzy mogą mieć różne zdanie na ten temat i to ich prawo, stwierdzam, że moim zdaniem Anna Jaroszewicz była i jest WŁAŚCIWĄ OSOBĄ DO PIASTOWANIA TEGO STANOWISKA. Czynię to na podstawie ODPOWIEDNIEJ WIEDZY o tym, jak wiele zrobiła na rzecz zwierząt i ile własnego życia na to poświęciła. Czas pokaże czy będą lepsi.

Dodam jeszcze tylko tyle, że zniesmaczyło mnie wywlekanie na forum, co ktoś powiedział komuś prywatnie i upublicznianie tego. Idąc tym tropem już sobie wyobrażam jak boją się Ci, którzy mogą być następni ;).

Z góry zaznaczam, że nie odpowiem na żadne zaczepki dotyczące mojego postu, powiedziałam wszystko, co miałam do powiedzenia. Miałam sobie odpuścić, ale uważam, że padło tu wiele krzywdzących i niesprawiedliwych słów, z którymi nie mogę się zgodzić.

Link to comment
Share on other sites

Już byłam w TOZ, wypisałam się po aferze z Palmerem (zostałam oszukana przez p.prezes), i jeszcze innej aferze z interwencją... Zwierzakom i tak pomagam i nadal będę to robić...A że, do TOZ się nie zwracam- po co, zawsze są jakieś sęki....Prawidłowość jest jedna- jak tylko rozlegają się najmniejsze słowa krytyki- tym razem dotyczące zwłaszcza p.prezes- to zaraz histeryczny argument, że rozwalamy TOZ...Macie wyraźny sygnał, że wiele osó bardzo narzeka na współpracę z p.prezes w sensie kontaktów międzyludzkich....Ona zamiast łączyć dzieli ludzi. I to tyle. Nikt nie dyskredytuje waszych dokonań, ale wiem jedno-gdyby była współpraca możnaby zrobić więcej....

Edited by Evelin
Link to comment
Share on other sites

Bardzo dobrze, ze to napisałas dreag. Tylko, ze powstaje pytanie, dlaczego nikt nie chce przystapic do TOZ, albo szybko sie z niego wypisuja ci, ktorzy chcieli cos działac i pomagac. Znam kilka osob i co nieco słyszałam. Zreszta i bez slyszenia sama przeszłam interwencje wykonane pod jakby naciskiem, bo oficjalnie pisałam na watku, lub wydarzeniu. Jesli Pani Jaroszewicz jest odpowiednia do tego stanowiska to dlaczego zachowuje sie jakby była, nie wiem? premierem? Strach sie bac i odezwac, bo z gory wiadomo co sie usłyszy. My, wolontariusze to jak uwazasz? nie spotykamy sie z podłoscią, okrucienstwem? robimy co mozemy zeby pomoc, ale sa takie przypadki, kiedy nie ma innego wyjscia i trzeba aby ktos, kto ma uprawnienia zadziałał. A takie ma TOZ. Wielokrotnie po interwencji usłyszałam od ludzi, won z poworza, bo policje zawołam, juz mnie powiedzieli, ze nie ma tu zadnego prawa sie wpierdalac. Dlaczego mowi sie ludziom, ze ja nie mam prawa, zeby mnie gonili jak sie pojawie? pytam dlaczego? dlaczego zamiast wytłumaczyc, ze jestem wolontariuszka i na prosbe TOZ wchodze na podworka, to informuje sie ludzi ze nie mam nic do gadania? To nie pierwszy raz spotyka mnie cos takiego. A na prawde wystarczy nieraz rozmowa, grzecznie wytłumaczenie ludziom i juz warunki sie polepszają. Czy to tak duzo? Probowałam nie od dzisiaj nawiazac jakas wspolprace i owszem, pomoc i to nie raz otrzymałam, ale od wlasnie ludzi nienalezacych do TOZ. Nie jest tez łatwo dostac sie i dowiedziec czegokolwiek na temat dzialalnosci, waszej pracy, bo wszystko owiane tajemnicą. Ciagle zmieniaja sie ludzie i to nie dlatego ze ich przerasta problem, a dlatego, ze nie ma porozumienia. I moje zdanie jest takie, ze Pani Ania jest niestety osobą ktora nie jest przystepna, miła, skora do wspolpracy z ludzmi. I piszcie sobie co chcecie, ale to nie zmieni faktu, ze nie dzieje sie dobrze. Dlaczego skoro wedlug Ciebie dreag wszystko jest ok, to maja byc wybory na nowego prezesa TOZ? I nie ma co sie dziwic, ze nam jest przykro, (bo powiem za siebie), dzwonia do mnie ludzie, prosza o pomoc i mowia, ze w TOZ odmowili. Takich telefonow tez mam mase, nie ma dnia. Narzekaja, ze nie ma nic na stronie, ze telefon tylko jeden i sekretarka sie zgłasza, ze dlaczego tak jak gdzie indziej nie ma numerow komorkowych itd. I co? ja przeciez nic nie moge, nie mam uprawnien, nie wszedzie mnie wpuszczaja, bo szybko sie rozeszlo zeby mnie gonic na cztery strony swiata. Jade tylko tam gdzie mnie mile witają, albo tam gdzie ludziom wszystko jedno, byleby sami pozbyli sie problemu. Lub tam gdzie nawet nie slyszeli o TOZ. Ale najwieksze kanalie nie dopuszcza nawet do psa. To tak sie robi?
Wiele razy tam gdzie TOZ odmowił, nie zareagował pomogłam ja i inni i cieszymy sie, ze sie udało. Tylko dlaczego TOZ nie poprosił o pomoc, nie powiedzial, wiesz co, tam obok ciebie mamy zgloszenie, mogłabys zobaczyc? nie! a po co? tak? nie jest tak? ale ja wiem dlaczego? bo potem wypadałoby zareagowac na moja prosbe, tak? Przykre, na prawde przykre.
Na nas podlasiakow i tak mowi sie, ze chamy, białorusy, ciemnogrod. My zamiast pokazac, ze tak nie jest to ciagle sie klocimy. Bo odwracacie sie plecami, niestety. A na tak jak i wam nie jest lekko. Tylko, ze ja nic nie moge, za to wy duzo wiecej, bo jestescie uprawnieni.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Randa']Joanna83 piszesz, że nie rozumiesz skąd pretensje do prezesa TOZ? Ano nie kto inny jak i Ty żaliłaś się wielokrotnie na traktowanie Cię przez A.J., że Cie tylko opieprza, nie ma żadnej rozmowy, wyżywa się, że wielokrotnie przez nią płakałaś i że dotyczy to nie tylko Ciebie… i jakie fatalne relacje są między Wami, że nie masz chęci już nic robić, bo na dyżurach tylko odbiera się telefony i zamiast pomagać - wylewa się pretensje do ludzi którzy dzwonią i że to sensu nie ma…. Piszmy prawdę – tak od dawna jest w Tozie. Dziwię się Wam bardzo, że się dajecie tak traktować i na zewnątrz staracie się robić A.J. osłonę , podczas, gdy w prywatnych rozmowach mówicie zupełnie co innego.
[/QUOTE]

[B]Randa[/B] nawet nie wiesz jak Ania potrafi nas czasem wkurzyć! Tylko to nie zmienia faktu, że ani ja, ani inne osoby współpracujące z nią bezpośrednio nie wyobrażają sobie innej osoby na tym stanowisku. To też Ci mówiłam przy okazji naszych prywatnych rozmów w zaufaniu ;)

[B]Pipi[/B] byłyśmy u psów kilka razy. Pierwsza wizyta, kiedy stwierdziłyśmy, że stan psów na posesji (2 suk i Misia) jest dobry, a kolejne po śmierci staruszka, czyli jakieś 3 tygodnie później. Szukałyśmy wtedy Misia, którego od kilku dni nie było na podwórku właściciela. Ania była tam ostatnim razem, znalazła Miśka i przywiozła go do lecznicy.

[B]Moli[/B] na interwencji byłam ja i Maia, chociaż nie sądzę, żeby w obecnej sytuacji chciało jej się w ogóle cokolwiek pisać.

Liczę na to, że sprawa została wyjaśniona i teraz skupimy się na pomocy psom. Misiek szuka DT, żebyśmy mogły go dalej leczyć. Suki będą potrzebowały sterylek. Idealnie byłoby, gdyby mniejszą udało się wyadoptować...

Link to comment
Share on other sites

[quote name='joanna83'][B]Randa[/B] nawet nie wiesz jak Ania potrafi nas czasem wkurzyć! Tylko to nie zmienia faktu, że ani ja, ani inne osoby współpracujące z nią bezpośrednio nie wyobrażają sobie innej osoby na tym stanowisku. To też Ci mówiłam przy okazji naszych prywatnych rozmów w zaufaniu ;)

[B]Pipi[/B] byłyśmy u psów kilka razy. Pierwsza wizyta, kiedy stwierdziłyśmy, że stan psów na posesji (2 suk i Misia) jest dobry, a kolejne po śmierci staruszka, czyli jakieś 3 tygodnie później. Szukałyśmy wtedy Misia, którego od kilku dni nie było na podwórku właściciela. Ania była tam ostatnim razem, znalazła Miśka i przywiozła go do lecznicy.

[B]Moli[/B] na interwencji byłam ja i Maia, chociaż nie sądzę, żeby w obecnej sytuacji chciało jej się w ogóle cokolwiek pisać.

Liczę na to, że sprawa została wyjaśniona i teraz skupimy się na pomocy psom. Misiek szuka DT, żebyśmy mogły go dalej leczyć. Suki będą potrzebowały sterylek. Idealnie byłoby, gdyby mniejszą udało się wyadoptować...[/QUOTE]

...wiesz co, joanna83... nie chce mi się wierzyć... szkoda gadać...

Link to comment
Share on other sites

Tak się składa,że przypadkowo wiem za dużo..i o pierwszej interwencji i o drugiej i jeszcze o paru sprawach...Pytalam o nagrania ze zgłoszenia interwencji...tej drugiej...o przedziały czasowe-zgłoszenie - interwencja...Odpowiedzi się nie doczekam.....
Na fb przeszkadzać nie będę,najwazniejsze jest dobro zwierząt...
Poszło to wszystko w kierunku trochę innym, ale to też w pewnym sensie dobrze.
Sygnały odnośnie trudnoście we współpracy macie.
Może jakieś wnioski będą...

Dreag- bardzo niefajnie napisalaś o palmerze....a widzisz- wiem ,że wszystko da się zorganizować...są weci- myśliwi,którzy mają uprawnienia do strzelania, nie tylko Białystok istnieje...Jest dużo mozliwości A wkurzona za darowiznę na palmera jestem ( jako darczyńca) , bo jest potrzebny. (choć poszło pismo do zarządu głównego,że nie)...Tylko trzeba chcieć rozszerzyć działalność...Pipi np wymysliła klatkę łepkę-sama i co? Początki trudne,a teraz? Na tym własnie polega współdziałanie..jeden może to,drugi wie tamto...każdy jest wązny...A w TOZ tak nie jest. .....Ale to juz -jak to się mówi- po ptokach...

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Evelin']Tak się składa,że przypadkowo wiem za dużo..i o pierwszej interwencji i o drugiej i jeszcze o paru sprawach...Pytalam o nagrania ze zgłoszenia interwencji...tej drugiej...o przedziały czasowe-zgłoszenie - interwencja...Odpowiedzi się nie doczekam.....
.[/QUOTE]

Domyślam się że wiedziałaś o interwencji TOZ
Skoro wiedziałaś/uważałaś że coś jest nie tak...to czemu nie reagowałaś?

Link to comment
Share on other sites

Molli, zbastuj i się nie ośmieszaj ....Temat interwencji zaczął wypływać po otrzymaniu na pw zdjęć martwego psa.Od tej pory zaczęłam zgłębiać temat. ...
Zaczynasz mnie wkurzać....
Próbujesz zarzucić mi brak reakcji na umierającego psa? Puknij się w głowę,tyle Ci powiem...
O interwencjach TOZ , o odpowiedziach na telefony trochę wiem....Wiem też ,że np Randa proponowała wożenie na interwencje swoim samochodem....pożyczyła Ani J i Grecie samochód,zeby do Radys pojechały- pozyczyłbyś wycacany swój?????? Pamietam też słowa p.prezes- dopóki my bedziemy w TOZ.Pipi w nim nie bedzie....Jeśli nadal tacy ludzie będą przeganiani z TOZ- nie rokuje to dobrze.....oj,nie..zwłaszcza dla zwierząt....
I albo się zamkniesz,albo dalej na wątku bedzie trwała awantura...
Sygnały o trudnościach we współpracy macie, czy wyciągnienie z tego wnioski- to juz inna sprawa

Edited by Evelin
Link to comment
Share on other sites

[quote name='Evelin']Dreag, zbastuj i się nie ośmieszaj ....Temat interwencji zaczął wypływać po otrzymaniu na pw zdjęć martwego psa.Od tej pory zaczęłam zgłębiać temat. ...
Zaczynasz mnie wkurzać....
Próbujesz zarzucić mi brak reakcji na umierającego psa? Puknij się w głowę,tyle Ci powiem...
O interwencjach TOZ , o odpowiedziach na telefony trochę wiem....Wiem też ,że np Randa proponowała wożenie na interwencje swoim samochodem....pożyczyła Ani J i Grecie samochód,zeby do Radys pojechały- pozyczyłbyś wycacany swój?????? Pamietam też słowa p.prezes- dopóki my bedziemy w TOZ.Pipi w nim nie bedzie....Jeśli nadal tacy ludzie będą przeganiani z TOZ- nie rokuje to dobrze.....oj,nie..zwłaszcza dla zwierząt....
[B]I albo się zamkniesz[/B],albo dalej na wątku bedzie trwała awantura...
Sygnały o trudnościach we współpracy macie, czy wyciągnienie z tego wnioski- to juz inna sprawa[/QUOTE]

Dlaczego tak brzydko piszesz? :shake: Nie jest fajnie to czytać, naprawdę.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...