Jump to content
Dogomania

Czy zabawy z psem są bezcelowe?


mimi_the_pooh
 Share

Recommended Posts

Spotkałam się ostatnio z opinią, jakoby bawienie się z psem / fizyczne zmęczenie (ganianie za piłką, frisbee, agility) było całkowicie bezcelowe i nie powinno się tego praktykować. Pies ma się męczyć intelektualnie, trenować z klikerem, uczyć się komend, natomiast aktywność fizyczna dla samej aktywności jest bez sensu. Pies się tylko niepotrzebnie nakręca, a powinniśmy dążyć do tego, żeby jego poziom ekscytacji był jak najbardziej niski.

Oprócz tego zabawy z innymi psami są dobre dla szczeniaków, które dopiero uczą się, jak polować / gonić się (nie wiem dokładnie, jak to przetłumaczyć, w oryginale użyto angielskiego słowa [I]chasing[/I]). Dorosłe psy już mają tę umiejętność, więc po co im zabawa?

Jestem psim laikiem, ale nawet dla mnie ta teoria brzmi jakby wzięta z kosmosu. Mam rację?
Żeby było śmieszniej, usłyszałam ją od profesjonalnego psiego trenera :-o.

Link to comment
Share on other sites

tak na chłopski rozum. |Pies to nie maszynka, potrzebuje rozrywki, a taka jest zabawa-czy to ganianie z innymi psami, czy latanie za piłką/ czy agility. Jak dla mnie teoria beznadziejnie bzdurna. Obserwując moje psiaki widze ile im frajdy sprawiało takie "szaleństwo" zabawowe.
Także ja tak żadnym autorytetem nie jestem, ale w zyciu każdego stwora potrzebna jest równowaga, wiec w życiu bym się nie pokusiła o stwierdzenie, że tego typu aktywności są bez sensu. Takiego trenera, to ja osobiście omijała bym szerokim łukiem.

Poza tym istotne jest chyba raczej panowanie nad poziomem ekscytacji psa, umiejętność wyciszenia futra, a nie dbanie, zęby wiecznie funkcjonował na najniższym levelu.

No i wyobraź sobie, ze Twoje życie składa się tylko z wysiłku intelektualnego, tylko i wyłącznie, jak długo można tak funkcjonować? W końcu się przerodzi to w frustrację. brrr, koszmarna wizja...

Link to comment
Share on other sites

Psi trener po studiach, z certyfikatami bynajmniej nie korespondencyjnymi, działający w psiej szkole cieszącej się sporym zainteresowaniem, uprawniony do szkolenia innych ludzi (w ten sposób się spotkaliśmy, w Szwajcarii są obowiązkowe szkolenia teoretyczne dla przyszłych właścicieli i praktyczne potem dla psów).

Też mi się wydawało, że zgodnie z tą teorią prędzej będę miała robota niż szczęśliwego psa.
To chyba trochę jak z dziećmi: jedni są za bezstresowym wychowaniem, inni wolą zimny chów, a jeszcze inni próbują znaleźć jakiś złoty środek. Ile ludzi, tyle teorii.

Czyli jednak miałam rację i dobrze, że mi się zapaliła w głowie ostrzegawcza lampka. Na kursie dowiedziałam się kilku przydatnych rzeczy, ale chyba pora znaleźć innego trenera dla psiaka.

Link to comment
Share on other sites

Heksita chyba wiem o co chodziło twojemu trenerowi. Wielu ludzi boryka się na początku z podobnymi pytaniami (mnie też nie ominęły ;)).
Na pewno zabawa nie jest bezcelowa, ale wielu właścicieli hasło "zabawa" kojarzy z tym, co pies lubi najbardziej. I w porządku. Tylko robi się problem, kiedy ulubioną zabawą jest np. bieganie za kijem a właściciel na każdym spacerze nie robi nic więcej tylko przez godzinę czy dwie tego kija rzuca. Pies jest wtedy nadmiernie podekscytowany i nakręcony. Często jest problem w tym, że nie potrafi się sam wyciszyć i pojawia się frustracja a potem dalsze kłopoty. Myślę, że trener przed tym chciał Cię przestrzec.
Jak dla mnie z niczego nie trzeba rezygnować ale stosować zabawy różnorodne i z umiarem. Nic się nie stanie jak pies raz na jakiś czas dobrze się wyszaleje. Trzeba po prostu mieć zdrowy rozsądek i wszystko samemu wypośrodkować. A wyczucie z tego co piszesz masz.
Pozdrawiam Szczwacz

Edited by szczwacz
Link to comment
Share on other sites

Tyle, że pies biegający za frisbee czy na torze agility męczy sie także "umysłowo". Frisbee to nie jest zabawa w aportowanie, pies podążając za deklem planuje, ocenia, namierza i łapie. Sporty, zabawa to jeden z elementów psiego życia i fakt, trzeba dzień tak psu zaplanować aby miał czas na odpoczynek a także żeby potrafił z niego korzystać. Notoryczne nakręcanie psa jest rzeczywiście bezsensowne. Pies musi sobie też czasami swobodnie pospacerować, powęszyć bez żadnego ciśnienia ze strony właściciela, poleniuchować, pospać. Jeśli chodzi o kliker jestem jak najbardziej "za", fajne są też prace węchowe.
Co do zbytniego nakręcania psa. Byłam raz świadkiem jak labek aportował piłkę ze sporego zbiornika wodnego. Właściciele dla żartu udali, że rzucają piłkę na środek bajora a schowali ją za plecami. Pies wypłynął w poszukiwaniu aportu i za nic nie dawał się odwołać bo piłki nie było. Pływał w kółko aż tak się zmęczył, że sytuacja zaczęła być groźna. Na szczęście psa udało się zwabić piłką rzuconą opodal.

Link to comment
Share on other sites

Nie no, jasne, jak najbardziej zgadzam się z teorią, że psa nie nakręca się do oporu. Sęk w tym, że trener tak jakby jednoznacznie skreślił wszelkie nierozwijające (w jego mniemaniu) aktywności ruchowe (piszę "tak jakby", bo mi trochę ręce opadły jak do mnie w końcu dotarło, co on ma na mysli i wolałam nie wnikać, jeszcze bym zaczęła się czepiać i wyzywać od idiotów :P).

A propos kija -- u tego samego trenera dowiedziałam się, że patyków psom się nie rzuca, bo (zwłaszcza w zabawie grupowej) łatwo o tragedię (nadzieje się, przebije gardło i tego typu okropności). To akurat wydaje mi się mądre.

A tak poza tym, mam wrażenie, że strasznie dużo wiedzy mi brakuje, a jeszcze TYYYYLE do ogarnięcia. Przejrzałam dzisiaj ofertę pierwszego lepszego sklepu internetowego dla zwierzaków i zaczęło mi się kręcić w głowie. Mam nadzieję, że wet na pierwszej wizycie powie mi co i jak, np. jakich karm tutaj unikać, które są dobre, jakie zabawki będą odpowiednie dla mojego psa, ale póki co mam ochotę walić głową w ścianę. Też tak mieliście przed pierwszym psem ;)?

Link to comment
Share on other sites

a masz zaufanego weta?
Czasami ich wiedza odbiega znacząco od bieżących informacji. Najlepiej gdybys zadała te wszystkie pytania u hodowcy. On Cię powinien pokierować na samym starcie.
Druga kwestia, poszukaj właścicieli tej rasy, którą Ty będziesz mieć, na pewno podpowiedzą co jest warte uwagi, a co należy sobie odpuścić.
No i trzecie najważniejsze, z czasem sama sobie wyrobisz zdanie, nt szkolenia, wetów, sprzetu. Ja zanim trafiła do mnie pierwsza suka( co prawda ze schronu, ale wiedziałam dużo wcześniej, że bedzie moja ;) ) też miałam taką panikę "zakupowo-informacyjną"
Przy drugim i trzecim psie, już to przeszło łatwo, po prostu wiedziałam, co sie sprawdza, jaka karma, jaki wet, gdzie po pomoc w razie potrzeby.

Także, nie jesteś sama ;)

Link to comment
Share on other sites

[quote name='heksita']A propos kija -- u tego samego trenera dowiedziałam się, że patyków psom się nie rzuca, bo (zwłaszcza w zabawie grupowej) łatwo o tragedię (nadzieje się, przebije gardło i tego typu okropności). To akurat wydaje mi się mądre.[/QUOTE]

patyków się nie rzuca, bo pies na spacerze bez problemu sam sobie patyki wynajduje i sam się nagradza "za nic", więc nie widzi potrzeby pracy z człowiekiem. co innego jak człowiek ma piłkę i sam nią dysponuje, pies nie ma do niej dostępu więc i człowiek jest dla niego cenny. a rzucanie czegokolwiek w grupie psów innej niż stado domowe, gdzie wyraźnie jest ustalony taki tryb zabawy to proszenie się o kłopoty.

jeśli ten trener mówi, ze agility, frisbee, aportowanie to tylko głupia zabawa to widać, ze nie ma pojęcia, co to jest;) owszem, są teorie jakoby nie wolno było tego z psem robić, bo się zwierzak nakręca, stresuje i jeszcze coś innego, no ale... są również teorie o dominacji;) do wszystkiego trzeba podchodzić z rozsądkiem, analizując samemu.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='nadira']... szkoda, że Polska nie weźmie przykładu[/QUOTE]

[quote name='asiak_kasia']Z jednej strony szkoda, z drugiej, jeżeli takie szkolenia mieli by przeprowadzać specjaliści, którzy wmawiają, że zabawa z psem jest bezcelowa, albo szerzący inne mity, to może i lepiej? :roll:[/QUOTE]

Praktycznie szkolenie z psem też jest obowiązkowe i to jest akurat dobra strona medalu :).
Poza tym ja szukałam szkolenia po angielsku i z tego względu miałam ograniczony wybór. Po niemiecku tego jest od groma, może to tylko ja miałam pecha z tym konkretnym trenerem.

[quote name='asiak_kasia']a masz zaufanego weta?
Czasami ich wiedza odbiega znacząco od bieżących informacji. Najlepiej gdybys zadała te wszystkie pytania u hodowcy. On Cię powinien pokierować na samym starcie.
Druga kwestia, poszukaj właścicieli tej rasy, którą Ty będziesz mieć, na pewno podpowiedzą co jest warte uwagi, a co należy sobie odpuścić.
No i trzecie najważniejsze, z czasem sama sobie wyrobisz zdanie, nt szkolenia, wetów, sprzetu. Ja zanim trafiła do mnie pierwsza suka( co prawda ze schronu, ale wiedziałam dużo wcześniej, że bedzie moja ;) ) też miałam taką panikę "zakupowo-informacyjną"
Przy drugim i trzecim psie, już to przeszło łatwo, po prostu wiedziałam, co sie sprawdza, jaka karma, jaki wet, gdzie po pomoc w razie potrzeby.

Także, nie jesteś sama ;)[/QUOTE]

Znalazłam już odpowiednie forum, będę ich zasypywać pytaniami :D.

Weta też już znalazłam, polecany przez kilka osób i w razie czego można dotrzeć na piechotę. Chyba pójdę na pogadankę zanim pies do mnie przywędruje :).

Link to comment
Share on other sites

[quote name='heksita']Spotkałam się ostatnio z opinią, jakoby bawienie się z psem / fizyczne zmęczenie (ganianie za piłką, frisbee, agility) było całkowicie bezcelowe i nie powinno się tego praktykować. Pies ma się męczyć intelektualnie, trenować z klikerem, uczyć się komend, natomiast aktywność fizyczna dla samej aktywności jest bez sensu. Pies się tylko niepotrzebnie nakręca, a powinniśmy dążyć do tego, żeby jego poziom ekscytacji był jak najbardziej niski.

Oprócz tego zabawy z innymi psami są dobre dla szczeniaków, które dopiero uczą się, jak polować / gonić się (nie wiem dokładnie, jak to przetłumaczyć, w oryginale użyto angielskiego słowa [I]chasing[/I]). Dorosłe psy już mają tę umiejętność, więc po co im zabawa?

Jestem psim laikiem, ale nawet dla mnie ta teoria brzmi jakby wzięta z kosmosu. Mam rację?
Żeby było śmieszniej, usłyszałam ją od profesjonalnego psiego trenera :-o.[/QUOTE]

Wydaje mi się, że rozumiem co trener miał na myśli :-) Zabawa z psem jest ok- nie chodzi o to żeby się z psem nie bawić tylko żeby nie bawić się głupio...czyli bez celu wychodzę z psem i się bawię np zabawa po dobrze wykonanych komendach czy zadaniach danych psu jest ok i bardzo motywujący- chodzi o to żeby była formą zapłaty i motywacją dla psa na skupieniu się na przewodniku. Po czym znów wracamy do pracy- uczy to psa skupienia i wyciszenia- po jakimś czasie takiego treningu jesteś w stanie panować nad psem nawet gdy się czymś bardzo ekscytuje. Ja na Twoim miejscu bym została u tego trenera. I nie chodzi o to, że psie sporty są złe tylko żeby robić to z głową i fajnie jest trenować z psem frisbee i agility :-)
Mam nadzieję, że trochę wyjaśniłam o co chodziło...

Link to comment
Share on other sites

dobra, wiem, ze to jest strasznie, strasznie modne, zeby zabawa byla motywatorem czy forma zaplaty i w ogole samodzielna zabawa psa zabawka to cos niewlasciwego...

ale jednak bez przesady.
zabawa to cos, co buduje wiez miedzy psem i przewodnikiem.
a nic tak nie buduje wiezi jak wspolne wydurnianie sie.
ja np. uwielbiam z moimi psami sie wyglupiac.
a one sa w stania bawic ze mna niezaleznie od tego czy mam pilke czy szarpaczek.

jestesmy razem, to ma byc wesolo.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='heksita']
Oprócz tego zabawy z innymi psami są dobre dla szczeniaków, które dopiero uczą się, jak polować / gonić się (nie wiem dokładnie, jak to przetłumaczyć, w oryginale użyto angielskiego słowa [I]chasing[/I]). Dorosłe psy już mają tę umiejętność, więc po co im zabawa?
[/QUOTE]
Pies, tak jak człowiek, jest gatunkiem neotenicznym, to znaczy że na całe życie zachowuje niektóre cechy osobnika młodocianego. W przeciwieństwie do wilka, pies właściwie przez całe życie w pewnym zakresie pozostaje szczenięciem, tak jak ludzie w jakiejś swej części pozostają dziećmi (niektórzy to nawet w całej rozciągłości ;)). Lubimy się bawić, czasem nawet głupio, nawet gdy jesteśmy już w zaawansowanym wieku :)

Link to comment
Share on other sites

Nie chodzi o modę lecz efekt. Nawet dzieci więcej zapamiętują ucząc się przez zabawę...
Przy takim szkoleniu i używaniu zabawy również buduje się ogromna więź ale również posłuszeństwo.
Oczywiście każdy wybiera rodzaj szkolenia jaki mu odpowiada,
jednak polecam poczytać sposoby szkolenia psów występujących na zawodach lub pokazach międzynarodowych :-)


[quote name='a_niusia']dobra, wiem, ze to jest strasznie, strasznie modne, zeby zabawa byla motywatorem czy forma zaplaty i w ogole samodzielna zabawa psa zabawka to cos niewlasciwego...

ale jednak bez przesady.
zabawa to cos, co buduje wiez miedzy psem i przewodnikiem.
a nic tak nie buduje wiezi jak wspolne wydurnianie sie.
ja np. uwielbiam z moimi psami sie wyglupiac.
a one sa w stania bawic ze mna niezaleznie od tego czy mam pilke czy szarpaczek.

jestesmy razem, to ma byc wesolo.[/QUOTE]

Link to comment
Share on other sites

[quote name='kalthoom']Nie chodzi o modę lecz efekt. Nawet dzieci więcej zapamiętują ucząc się przez zabawę...
Przy takim szkoleniu i używaniu zabawy również buduje się ogromna więź ale również posłuszeństwo.
Oczywiście każdy wybiera rodzaj szkolenia jaki mu odpowiada,
jednak polecam poczytać sposoby szkolenia psów występujących na zawodach lub pokazach międzynarodowych :-)[/QUOTE]

zalezy o jakis zawodach i pokazach mowimy.
to, co mozna robic z psem na poziomie uzytkowym nie ogranicza sie do agi obi i frisbee.

dla mnie posluszenstwo to nie sa sztuczki. w pelni te dwie sprawy rozgraniczam. sztuczki sa ok. wlasnie dlatego, ze mozna sie przy tym fajnie razem bawic.
ale sztuczki to nie jest posluszenstwo.
znam mnostwo psow, ktore umieja w cholere sztuczek a cale zycie spedzaja na lince czy smyczy, bo sa nieposluszne.

Link to comment
Share on other sites

tak to prawda... dla mnie to temat rzeka, rzeczywiście są psy które na placu są idealne ale poza już nie. Jednak ja ćwicząc z moim psem i przebywając z nim wymagam od niego posłuszeństwa w każdej sytuacji, nie twierdzę, że jest idealny, czy że ja nie popełniam błędów bo oczywiście tak nie jest ale wiem do czego dążę w pracy z nim, nieustannie ucząc się i zdobywając doświadczenie :-) mój pies odpoczywa sobie kiedy jestem w pracy lub kiedy śpimy, gdy jestem w domu dostaje zadania lub ćwiczymy na dworze i co najważniejsze wykonuje to bardzo chętnie- dla niego to taka zabawa-jak coś dobrze wykona to dostaje coś ekstra do jedzenia lub zabawę i pochwałę.... nie zamierzam nikogo przymuszać do jakiegoś rodzaju szkolenia, bo są różne psy i właściciele, przedstawiam tylko swój punkt widzenia :-)

Link to comment
Share on other sites

[quote name='kalthoom']tak to prawda... dla mnie to temat rzeka, rzeczywiście są psy które na placu są idealne ale poza już nie. Jednak ja ćwicząc z moim psem i przebywając z nim wymagam od niego posłuszeństwa w każdej sytuacji, nie twierdzę, że jest idealny, czy że ja nie popełniam błędów bo oczywiście tak nie jest ale wiem do czego dążę w pracy z nim, nieustannie ucząc się i zdobywając doświadczenie :-) mój pies odpoczywa sobie kiedy jestem w pracy lub kiedy śpimy, gdy jestem w domu dostaje zadania lub ćwiczymy na dworze i co najważniejsze wykonuje to bardzo chętnie- dla niego to taka zabawa-jak coś dobrze wykona to dostaje coś ekstra do jedzenia lub zabawę i pochwałę.... nie zamierzam nikogo przymuszać do jakiegoś rodzaju szkolenia, bo są różne psy i właściciele, przedstawiam tylko swój punkt widzenia :-)[/QUOTE]

tylko ze ty mowisz o swoich psach, ktore sa owczarkami.
piszesz tez o placu szkoleniowym.

i ja w ogole nie twierdze, ze twoja metoda jest zla. jest spoko-normalna metoda: polecenie-nagroda.

ale np. ja majac psy mysliwskie w ogole nie kojarze szkolenia psow z placem szkoleniowym, smakolykami czy zabawkami.
dla mnie to jest wlasnie zabawa z kundlami.

dla moich psow motywatorem jest sama praca. ale to, jak pracuja wyglada zupelnie inaczej niz to, co mozna uznac za prace owczarka.

sztuczki, zabawki itd w naszym przypadku sa po prostu zabawa, fajnym, wspolnym wysilkiem intelektualnym.
bardzo wielu szkoleniowcow zajmujacych sie psami mysliwskimi twierdzi, ze podstawa jest rozdzielenie "czasu wolnego" od "pracy" i ja konsekwentnie od dziecinstwa tak wlasnie prowadze moje dziewczyny i bardzo dobrymi wynikami.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='kalthoom']dlatego nie twierdzę,że moja praca jest jedyną najwłaściwszą, choć znam psy myśliwskie prowadzone w taki sposób z dobrym rezultatem. Przecież ważny jest efekt i szczęście psa, jeżeli on chętnie pracuje z nami i są postępy to ok.[/QUOTE]

prowadzone czyli co konkretnie?
czy te psy NAPRAWDE pracuja?

stojki ani przekladania pola nie da sie nauczyc przy pomocy zabawek ani smaczkami. co wiecej NIE POWINNO sie tego robic.


pies pracujacy to nie jest pies na placu szkoleniowym.
sa tez psy pracujace zgodnie z tym, do czego zostala powolana ich rasa. i dla mnie to jest kwintesencja pracy z psem.

Link to comment
Share on other sites

[QUOTE][I]bardzo wielu szkoleniowcow zajmujacych sie psami mysliwskimi twierdzi, ze podstawa jest rozdzielenie "czasu wolnego" od "pracy" i ja konsekwentnie od dziecinstwa tak wlasnie prowadze moje dziewczyny i bardzo dobrymi wynikami. [/I][/QUOTE]

I to jest chyba w tym wszystkim najważniejsze najważniejsze. Ja bym dodała, że to się tyczy wszystkich psów. Jeśli się tego nie od początku nie rozdzieli to późnej są takie psy - roboty, które potrafią bardzo wiele, wiecznie są nakręcone a nie potrafią spokojnie podążać za przewodnikiem ani się wyluzować. Szkoda że na szkoleniach tak mało uwagi przywiązuje się do tego.

Link to comment
Share on other sites

Taaaa, ja też usłyszałam kiedyś taką opinię - również od psiego trenera. Ręce mi opadły do samej ziemi i uznałam, że to nie jest szkoła dla nas ;-)
Pies potrzebuje aktywności fizycznej i zabawy z tych samych powodów, z których człowiek ich potrzebuje.
Tak jak człowiek powinien miec codzienną dawkę aktywnosci ruchowej by zachować zdrowie, tak samo pies.
Tak jak ja potrzebuję zrelaksować się po ciężkim dniu, tak samo psy potrzebują poszaleć.

Nie wyobrażam sobie, zeby moje zycie z psami miało polegać na ciągłej pracy z nimi na zasadzie komend itd. Nie dość, że one by dostały pier.dolca, to ja razem z nimi. Bawiąc się z psem również buduje się wieź...

Link to comment
Share on other sites

Przeczytałam Wasze odpowiedzi i jedno mnie uderzyło: niby dorosła baba jestem, a czasami tak się wydurniam, że szok :D. Więc czemu mam być sztywniakiem w stosunku do własnego psa?

Co do pytania o rasę: Pembroke Welsh Corgi <3. Pasterski, czyli jak dla mnie dużo ruchu musi mieć, bo inaczej szybko tyje.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...