Jump to content
Dogomania
Sign in to follow this  
Medorowa

Groźne psy - wchodzisz na własne ryzyko - czyli boxer Medor & senior Dinuś;))

Recommended Posts

[B][I][COLOR=navy]Ojej :([/COLOR][/I][/B]
[B][I][COLOR=#000080]Takie przykre wiadomości u Ciebie...[/COLOR][/I][/B]
[B][I][COLOR=#000080][/COLOR][/I][/B]
[B][I][COLOR=#000080]Pozdrawiamy[/COLOR][/I][/B]

Share this post


Link to post
Share on other sites
Oczywiście na tyym nie koniec...
Medor ma guza wielkości pomarańczy...
Jest strasznie osłabiony, praktycznie nic nie je, bardzo dużo pije wody, cały dzień śpi, z trudem utrzymuje się na łapkach, zero radości, po prostu...to nie ten sam pies
Czekamy jeszcze na wyniki z Wrocławia z laboratorium i wtedy podejmiemy dlasze kroki...to "rozlożyło" go w przeciągu kilku dni...
Trzymajcie kciuki proszę... nas juz to przerosło... przecież to przechodzi ludzkie pojecie, miesiąc temu pochowałam Dina, a teraz Medor jest chory...

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Medorowa']Oczywiście na tyym nie koniec...
Medor ma guza wielkości pomarańczy...
Jest strasznie osłabiony, praktycznie nic nie je, bardzo dużo pije wody, cały dzień śpi, z trudem utrzymuje się na łapkach, zero radości, po prostu...to nie ten sam pies
Czekamy jeszcze na wyniki z Wrocławia z laboratorium i wtedy podejmiemy dlasze kroki...to "rozlożyło" go w przeciągu kilku dni...
Trzymajcie kciuki proszę... nas juz to przerosło... przecież to przechodzi ludzkie pojecie, miesiąc temu pochowałam Dina, a teraz Medor jest chory...[/QUOTE]
[COLOR=Navy][B]
Madziulku :glaszcze:

Medorku :kciuki: [/B][/COLOR]

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dziękujemy za słowa otuchy ...


Nie wiem od czego zacząć hmmmm...W naszym domu zamieszkał nowy członek rodziny - American Pit Bull Terrier... bardzo, bardzo zły czas na przyjęcie psiaka do domu, ale kto mógł przewidzieć, że to wszystko się tak potoczy ehhh ...

Wczoraj byliśmy z Medorem u świetnego weta we Wrocławiu, naprawdę, jeszcze tak elokwentnego, znającego się na rzeczy, dokładnego weterynarza nie spotkałam... niestety, potwierdził słowa poprzedniego weta - Medorowi zostało niewiele czasu... Pies nie nadaje się do operacji, oczywiście można spróbować, ale szanse, że przeżyje są znikome... jeżeli nawet operacja by się powiodła, psu przedłuży się życie zaledwie o kilka dni, może miesiąc, tylko - cytuje- "czy warto go poddawać kolejnym cierpieniom?" Weterynarz powiedział szczerze, żebyśmy się zastanowili nad eutanazją, ponieważ pies naprawdę cierpi, rak jest już bardzo zaawansowany...

Przy Medorze czuwamy na zmianę, w nocy również, ponieważ on w ogóle nie sypia, całkowicie utracił wzrok, nie może sobie znaleźć miejsca, musi odczuwać ogromny ból... nie kładzie się sam z własnej woli, musimy go sami układać, próbuje cały czas stać, ale nie ma sił w łapkach i często upada, po czym sam praktycznie nie jest się w stanie podnieść... Nie potrafię opisać tego, co przeżywa mój pies, ani tego co przeżywamy my...

Doskonale wiemy, jakie jest najlepsze rozwiązanie, ale nikt nie chce i nie potrafi podjąć tej decyzji...

Share this post


Link to post
Share on other sites
trudno nawet sobie wyobraziź co musicie przeżywać... bardzo mi przykro :-(

Share this post


Link to post
Share on other sites
No i stało się... dziś odszedł mój najlepszy przyjaciel...

24.03.2001r. - 24.08.2010r.

[url]http://img213.imageshack.us/img213/833/dsc00863yp.jpg[/url]

Przyjacielu mój..
Pójdźmy razem daleko w świat,
nie dogonią nas chmury,
nie dogoni nas wiatr.
Bez smyczy,kagańca,bez smutków
i trwóg!No dalej Przyjacielu!
Chodmy już!

Będziemy biegać po złotych
polanach,
będziemy skakać,hulać do rana;
Ciepłe buty tylko włóż;
Jeszcze nie zalożyłeś ?No dalej!
Szybko!
Chodźmy już!

Opadł już ogon;
Sił już zabrakło;
Wieczne czekanie
na nic się zdało..
Odejdę sam lecz wierzę,że przyjdziesz,
że jak się obudzę
Ty
będziesz przy mnie...



To była najtrudniejsza decyzja, jaką musiałam/musieliśmy podjąć... Medor już po południu "położył się"/upadł i w ogóle nie stawał, nie mógł podnieść nawet głowy -wodę podawaliśmy mu strzykawką...poruszał tylko oczami, nie reagował już praktycznie na nic i wtedy podjęliśmy decyzję...
Byłam z nim do samego końca, Boże jak to strasznie boli ...

Share this post


Link to post
Share on other sites
[I][B]Madziu...wiem jak cięzko jest podjąć taką decyzje i jak trudno pogodzic sie z nieuniknionym...
Sama stanełam swego czasu przed takim wyborem i znam ten ból........trzymaj sie kochana ...[/B][/I]

Medorku.......[*]

[IMG]http://i38.tinypic.com/dlq8gi.jpg[/IMG]

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Medorowa']Dziękujemy za słowa otuchy ...


Nie wiem od czego zacząć hmmmm...W naszym domu zamieszkał nowy członek rodziny - American Pit Bull Terrier... bardzo, bardzo zły czas na przyjęcie psiaka do domu, ale kto mógł przewidzieć, że to wszystko się tak potoczy ehhh ...

[/QUOTE]


A ja myślę że ta mała kluseczka bardzo ci teraz pomoże

Share this post


Link to post
Share on other sites
[B][I]Madziu...tak bardzo mi przykro....:([/I][/B]
[B][I]Jedyne co jest pocieszające to to, że już nie cierpi[/I][/B]

Share this post


Link to post
Share on other sites
[FONT=Calibri][SIZE=3]Nie potrafię uwierzyć w to co czytam… [/SIZE][/FONT]
[FONT=Calibri][SIZE=3]Wiem jak bardzo to boli … [/SIZE][/FONT]
[FONT=Calibri][SIZE=3]Nie potrafię cię pocieszyć, nie znam słów jakie by sprawiły że poczujesz się lepiej…[/SIZE][/FONT]
[FONT=Calibri][SIZE=3]Po prostu trzymaj się ból w sercu zawsze będzie ale po pewnym czasie da się już z tym żyć[/SIZE][/FONT]
[FONT=Calibri][SIZE=3] [/SIZE][/FONT]
[FONT=Calibri][SIZE=3] [/SIZE][/FONT]
[FONT=Calibri][SIZE=3]Medorku myślimy, pamiętamy i nigdy nie zapomnimy
[*][/SIZE][/FONT]

Share this post


Link to post
Share on other sites
Madzia, dopiero przeczytałam... trzymaj się :( Żadne słowa się nie nadają... Trzymaj się...
Dla Medora
[*] i Dinusia
[*]
...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dzisiaj mija równe trzy tygodnie od kiedy nie ma Medorka...i prawie dwa miesiące od śmierci Dinusia...
Nie jest łatwo, to nieprawda, że czas goi rany...

Naprawdę obecność tego małego czorta z ADHD pomaga, ale muszę przyznać, że nie mam już takiego entuzjazmu do Maila (tak się dziadyga zwie), co miałam do Medora...

W każdym razie, przez krótki okres pobytu u nas, wyrządził więcej szkód, niż Medor i Dinek razem wzięci, przez wszystkie lata... no ale przynajmniej nie mogę narzekać na nudę;)...
Ogólonie kochamy go strasznie, daje nam dużo, dużo szczęścia, radości i miłości... nie wyobrażam sobie domu bez czworonoga...

Może w tygodniu zmobilizuję sie i wrzucę parę zdjęć "ADeHaDowcowa" ...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Madziu ...wiadomo , ze będziesz malca porównywać do chłopaków .... ja do dziś się na tym łapię , że mówię ...a Harley to robił tak a Ozzy nie , Harley potrafił a Ozzy nie ... Harleya nadal kocham z całych sił ...ale tego Jełopka też bardzo kocham .... i u Ciebie też tak będzie ...a Szkodnika chcialabym zobaczyć ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

Announcements

×
×
  • Create New...