Jump to content
Dogomania
Sign in to follow this  
esmeralda

Czy Arthroflex na stawy może wywołać biegunkę?

Recommended Posts

Przepraszam, że ciągle was męczę prośbami o rady, ale może wiecie, czy badanie USG jamy brzusznej wykonuje się, gdy zwierzę jest na czczo? Nie wiem, czy mam Wanię tego dnia karmić... I jeszcze jedno. Czy w dniu badania powinnam mu dawać nifuroksazyd, czy to wypaczy obraz?

Share this post


Link to post
Share on other sites
USG zdecydowanie na czczo i najlepiej podać jeszcze coś co usunie gazy (np. espumisan) bo one "zaciemniają obraz" i niewiele zobaczysz.
Co do tytułowego pytania to owszem - moja suka po Arthroflexie ma luźną kupę i azy, nie biegunkę i nie cały czas ale ewidentnie jej nie służy na przewód pokarmowy.
A co do pasożytów, w szczególności lamblii to to że w pojedynczym badaniu Ci wyszedł wynik negatywny to jeszcze nic nie znaczy - często badania są wykonywane nieprawidłowo. Zerknij na stronę: [URL]http://laboratoriumfelix.com/badania,s,1.html[/URL] i z[COLOR=#000000][FONT=Verdana]wróć szczególną uwagę na [/FONT][/COLOR][COLOR=#000000][FONT=Verdana][B]zalecenia odnośnie sposobu pobierania kału do badań na pasożyty [/B][/FONT][/COLOR][COLOR=#000000][FONT=Verdana](wielu weterynarzy niestety popełnia błędy w tej kwestii dając zalecenia i w najlepszym razie proszą o próbki z trzech dni). Warto też zrobić oprócz klasycznego badania kału badanie immunoenzymatyczne na przeciwciała lamblii bo często cysty nie wychodzą bo akurat nie ma rzutu a test immunoenzymatyczny pokazuje że jednak lamblia jest.
[/FONT][/COLOR]Powodzenia!

[COLOR=#000000][FONT=Verdana][/FONT][/COLOR]

Share this post


Link to post
Share on other sites
No więc dalej nie wiadomo, o co właściwie chodzi. z USG wynika, że ma stan zapalny żołądka i to przewlekły, ale nie wiadomo, czym spowodowany. Wet zalecił karmę intestinal i obserwację. Intestinal je od kilku dni, plus dostaje leki zmniejszające wydzielanie kwasów żołądkowych, ale do wczoraj cały czas dostawał nifuroksazyd. Dzisiaj go odstawiłam i zaczęłam podawać probiotyk. Na razie po śniadaniu nie ma żadnych sensacji, ale martwię się i tak, bo zwykle problemy zaczynają się dopiero późnym popołudniem. Wczoraj wieczorem (mimo nifuroksazydu) miał 10-min. epizod z bólem brzucha, ślinieniem się, nerwowym przełykaniem i wierceniem się, ale szybko minęło. Zobaczymy, co będzie dzisiaj. Badania krwi ok - tylko trzeba zwiększyć dawkę hormonów tarczycowych. Jeśli żołądek psa znowu będzie wariował mam się zgłosić do weta i będziemy wtedy kombinować z endoskopią. Aha, wyszło jeszcze, że ma przerost prostaty. Okazało się, że nie jest kastrowany, tylko jądra ma w ciele schowane. Wet powiedział, ze tym się zajmiemy, jak wyleczymy żołądek. I że trzeba będzie kastrować - chirurgicznie albo chemicznie. Raczej w grę wchodzi to drugie ze względu na zaawansowany wiek Wańki.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Niestety jeżeli jest wnętrem to kastracja obowiązkowa... Takie jądra lubią sobie z wiekiem zamieniać się w nowotwory... Kastracja chirurgiczna w tym wieku tylko po dokładnych badaniach, sprawdzeniu serca (przynajmniej ekg) i z narkozą wziewną (poszukaj lecznic oferujących ten typ narkozy). Ja operowałam moje starsze psy na tych zasadach.

Czy wiesz coś o losach Wańki przed adopcją? Masz się do kogo zwrócić, żeby zapytać, czy miał takie problemy wcześniej? Pamiętam Cię z innego wątku i bardzo by Ci się przydała taka wiedza, czy to zaczęło się dużo wcześniej, czy może np. podanie na początku pobytu u Ciebie kości spowodowało, że kawałek którejś z nich gdzieś tkwi w przewodzie pokarmowym i powoduje sensacje?

Share this post


Link to post
Share on other sites
To raczej nie jest kawałek kości ani inne ciało obce- byłoby to widać podczas badania USG. Też się zastanawiałam, czy to nie ta nieszczęsna kość spowodowała te sensacje. DT, z którego zabrałam Wańkę twierdzi, że wcześniej nic mu się nie działo. Jak było w schronisku - nie wiem. W każdym razie biegunki i inne problemy zaczęły się jakoś tydzień po tym, jak wzięłam go do siebie, czyli po tej nieszczęsnej kości. Tyle że po jakimś czasie mu przeszły i przez następne 2 tygodnie albo i więcej było ok. Potem, tak jakby zupełnie bez powodu (nie zmieniałam mu karmy), problemy wróciły i to ze zdwojoną siłą.
Dzisiaj po drugim posiłku pies chyba źle się poczuł - poprosił o spacer, ale nie jadł trawy. Chciał kupę, ale tak go pędziło, że się rozkraczył na środku chodnika. Nigdy wcześniej tak nie robił, chyba że miał biegunkę. No ale dzisiaj kupa była twarda (to pewnie działanie wczorajszego nifuroksazydu. dzisiaj nie dostał). Podejrzewam, że najpóźniej jutro biegunki wrócą :(

Share this post


Link to post
Share on other sites
Współczuję tobie i psiakowi :shake:
A może podpytaj DT czym karmili Wańkę i zastosuj? Jak długo u nich był? Jeżeli będziesz karmić dokładnie tym co oni i nadal będzie źle, to przyczyny szukałabym nadal w tych kościach, może usg ich nie pokazało? Tylko czy DT mówi prawdę?
A czy on jest zestresowany? Lękliwy, boi się czegoś np.? Czasami biegunki są objawem stresu, chociaż wątpię, czy tak jest w Waszym przypadku. Mój pies na przykład nie przepada za komunikacją miejską, niby jedzie spokojnie, ale czasami po podróży ma biegunkę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wańka jest najbardziej wyluzowanym i szczęśliwym psem, jakiego w życiu widziałam. Jest mało aktywny, ale bardzo radosny i cieszy się do mnie, mojego kota i TŻ-a jak głupi do sera :) W DT dostawał suchego hills'a, ale był tam tylko 3 dni. Nie wiem, co jadł w schronisku, ale podejrzewam, że raczej nie karmę dobrej jakości. Ja mu dawałam animondę dla seniorów albo kurczaka z rozgotowanym ryżem i marchewą. Teraz dostaje eukanubę intestinal gastro - czyli karmę leczniczą na tego typu właśnie problemy. Póki są zmiany w żołądku wywołane stanem zapalnym nie będę mu teraz zmieniać karmy, bo boję się, że dopiero się rozłoży. Poczekam jeszcze kilka dni, jeśli biegunki wrócą, trzeba będzie robić endoskopię pod narkozą. Można go wtedy przy okazji wykastrować.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nie, to jeżeli był tam tylko 3 dni, to rzeczywiście nic mu nie zmieniaj. W DT mogły się po prostu nie ujawnić jego dolegliwości.
Trzymaj go na razie na tym Intestinalu i żadnych smakołyków, kęsów ze stołu i pilnuj, żeby na spacerze czegoś nie dorwał.
Trzymam za Was kciuki.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeżeli obawiasz się kastracji chirurgicznej to są jeszcze chipy, które wszczepia się psiakom i podobno nie dają efektów ubocznych (gdzieś tu na forum o tym piszą).
Ale... takie jądra w środku są niestety niebezpieczne, powodują zaburzenia hormonalne, może na nich pojawić się guz... a być może są przyczyną wszystkich dolegliwości psiaka.
Zrób biochemię i ekg, wet niech zastosuje narkozę wziewną i będzie ok :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
esmeralda-chirurgiczna nawet ui psa 14-letniego jest bezpieczna,nie podaje się tak głębokiej narkozy jakl przy sterylizacji.chemiczna nie dojże że droga to tylko "na chwilę",a jajka moim zdaniem usunąć trzeba-patrz guzy jader

Share this post


Link to post
Share on other sites
ja bym pwtórzyłą badanie kału pod kątem lamblii (giardii) - zbierz kał wg. procedury z felixa [URL]http://laboratoriumfelix.com/badania,s,1.html[/URL]i daj tam do badania, ja bym też dała do badania metodą immunoenzymatyczną np. do vetlabu - bo to diabelstwo ciężko wykryć a daje właśnie takie objawy no i w efekcie zapalenie żółądka i/lub jelit i/lub dwunastnicy

Share this post


Link to post
Share on other sites
szczepiłas psa na koronawirusa?można wykonac wpierw test.mój pies miał lablioze powikłana koroną.lamblie wyleczyłam drontalem,,póżniej po unormowaniu zaszczepilam na koranawirusa-od tego momentu wszytsko ok.a biegunkom nie było końca-po wszystkim(wtedy to był pies w trakcie wzrostu)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Equus - Wańka miał już robione badania kału pod kątem lamblii. Niczego nie wykryto. Na razie ma miesięczną kurację prazolem i lakcidem plus dostaje Intestinal Gastro. I działa. Tzn. biegunek nie ma. Codziennie jednak ma takie 10 min, podczas którym histerycznie przełyka ślinę. Wygląda to trochę jak refluks, tyle że nie wymiotuje. Ale naprawdę jest dużo lepiej - teraz trwa to naprawdę krótko i pies nie żąda spacerów, nie objada się trawą i nie próbuje wymiotować. Poza tym, leczenie przewlekłego stanu zapalnego jest długie i żmudne. Prazol, jeśli ma być skuteczny, musi być stosowany co najmniej 2 tygodnie, a często nawet dwa miesiące. Wet powiedział, że jeśli po miesiącu objawy nie ustąpią, powtórzymy badania kału, A jeśli one nic nie wykażą, będziemy kombinować dalej. Póki co jestem dobrej myśli. gryf80 - dzięki, zapytam o to weta.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[QUOTE][COLOR=#000000]Wańka miał już robione badania kału pod kątem lamblii.[/COLOR][/QUOTE]
Wiem ale lamblia ładnie się ukrywa i często nie wychodzi w badaniu a jest. U mojej suki dopiero badanie immunoenzymatyczne wykryło to cholerstwo. Dlatego o tym napisałam, że warto badanie powtórzyć. No i często też kał do badania jest nieprawidłowo zbierany. No ale skoro jest lepiej to powodzenia i oby nie wróciło!

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Equus']Wiem ale lamblia ładnie się ukrywa i często nie wychodzi w badaniu a jest. [/QUOTE]

A może być tak, że leczenie przynosi efekty mimo lamblii? Chodzi mi o to, czy jest możliwe, żeby to choroba Wańki była tym dziadostwem spowodowana, a leczenie inne niż to, które stosuje się na lambliozę, było skuteczne? Pytam poważnie, bo nie wiem.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tak, bo jak rozumiem dajesz leki na zapalenie błony śluzowej żołądka/jelit więc objawy ustępują ale przyczyny nie zwalczasz. Jeśli ma lamblie to po odstawieniu leków problem powróci. Najlepiej byłoby poznać przyczynę tego zapalenia.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Z tego co wiem to zależy od umiejscowienia się lamblii - mogą być w żołądku albo/i w jelitach albo/i w dwunastnicy. Moja suka od lamblii miała stan zapalny wszystkiego powyżej wymienionego - a diagnozowanie lambliozy trwało ponad 1,5 miesiąca (test kału też nie wykazał za pierwszym razem i leczono ją na wszystko co popadnie bo miała niespecyficzne objawy)! Leki objawowe działały bardzo chwilowo, dopiero po użyciu aniprazolu (działa na lamblię) odnotowałyśmy znaczną poprawę. Oczywiście z zapaleniem walczymy nadal, to tak szybko nie ustępuje niestety. Mam tylko nadzieję, że u mojej to była "tylko" lamblia bo te jej objawy były bardzo nietypowe...
Generalnie a'propos lamblii (giardii) polecam poczytać:
[URL]http://www.capcvet.org/capc-recommendations/giardia/[/URL]
Nota bene u wielu ludzi przez lata leczonych na zespół jelita wrażliwego okazywało się, że są zakażeni lamblią i dopiero jej wytrucie (niełatwe niestety) pomagało ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Zupełnie się już pogubiłam :( Przez ponad tydzień po odstawieniu nifuroksazydu było świetnie. Pies miał wieczorem, mniej więcej godzinę po ostatnim posiłku (czyli koło 18:00) jakieś 10 min. nerwowego przełykania i dyszenia, a potem mu przechodziło. No ale potem codziennie w okolicach godziny 18 pojawiało się długie dyszenie, niepokój, wiercenie się po mieszkaniu. Ok 19:00 (codziennie!) zaczynały się żądania wyjścia na dwór. Na dworze nie robił kupy, biegunki już od dawna nie ma, trawy też nie chciał jeść, ale jak wracał ze spaceru, to zazwyczaj (choć nie zawsze) całe dyszenie i nerwowość mu przechodziły. Dzwoniłam do weta, kazał dawać nospę i espumisan, a jak nie pomogą, mam się zgłosić na konsultacje do ichniejszego profesora (nie wiem jakiego). No to dawałam espumisan i nospę - i dalej to samo. Pies stracił też trochę apetytu, ale nie wiem, czy dlatego, [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000]że się źle czuł, czy ma dosyć karmy intestinal. Podczas każdego posiłku zawsze coś (czasami połowa) zostawała w misce. Dzisiajwpadłam na pomysł, żeby nie dawać mu ostatniego posiłku, bo [/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000]on zawsze po ostatnim posiłku źle się czuł. No i eureka! Pies czuje się dobrze, jest aktywny i w ogóle świetnie. Zero dyszenia. No ale znowu - punkt 19:00 - pies pod drzwiami żąda spaceru. No to zbieram się, żeby z nim wyjść i on cały ucieszony zaczyna dyszeć! Przypomniałam sobie, że on od jakiegoś czasu zawsze dyszy, kiedy wołam go na spacer (nawet rano, kiedy czuje się zupełnie dobrze), tyle że to dyszenie zaczyna się pod drzwiami, jak mu zakładam szelki i kończy się, gdy wychodzimy. Dodam, że pies od kilku dni dużo chętniej chodzi na spacery. Kiedyś musiałam go długo namawiać, na trzy krótkie spacery dziennie (9:00, 15:00, 21:00) teraz on biegnie do drzwi za każdym razem, kiedy ja do nich podchodzę. No i teraz nie wiem - czy to całe dyszenie to objaw bólu brzucha, czy parcia na pęcherz, a może podekscytowania epacerem? Czy euthyrox na tarczycę albo prazol na żołądek ma działanie moczopędne, czy o co chodzi? czy jego coś boli i CO GO BOLI? Bo ja już nic nie rozumiem :([/COLOR][/SIZE][/FONT] Edited by esmeralda
literówka

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

Announcements

×
×
  • Create New...