Jump to content
Dogomania

smycz czy wolność


karolina100
 Share

Recommended Posts

Musze zacząć niestety od smutnej wieści.Wczoraj wpadł pod autobus sznaucer miniatura teściowej mojego brata. Stało się to około 50 metrów od mojego domu. Kierowca się nawet nie wzruszył. To fakt że pies nie był na smyczy( ale to juz dłuższa historia). W związku z tą okropnie smutną sprawą mam pytanie. Czy wasze yorczki są cały czas na smyczy, czy może biegną obok Was na spacerku? Ja moją Inkę przesadnie często( prawie non stop) prowadzę na smyczy. Mieszkam koło lasu i dopiero tam wypuszczam ją na chwilkę żeby sobie pobiegała. Ale nawet wtedy się o nią boję, bo nie wiem czy nie odbiegnie za daleko. Muszę w każdym razie brać jakieś mięsko ze sobą , aby była posłuszna moim zawołaniom.Wszyscy jeszcze jesteśmy wstrząśnięci tym wydarzeniem .To była naprawde przefajna suczka Bona.

Link to comment
Share on other sites

Bardzo mi przykro z tego powodu :cry: Nie wiem co napisac, po prostu mi przykro.

A jesli chodzi o prowadzanie na smyczy. U mnie do tej pory bylo tak, ze Rocky wlasciwie caly czas biegal luzem (dodam ze spacerujemy po okolicy, gdzie rzadko jezdza samochody i nic mu nie grozi, ale jednak czasem jezdza) w zwiazku z tym przed wczoraj kupilam smycz typu flexi i juz jestem spokojna. Spacerki wygladaja tak ze rano na smyczy, wieczorem tez a w poludnie dlugoi spacer na bezpiecznym terenie bez smyczy, zeby sie psiak wybiegal. Ale smycz mam pod reka, tak na wszelki wypadek.

Oczywiscie jezeli jestesmy na "obcym terenie", gdzie sa samochody lub blisko ulica pies zawsze jest na smyczy.

Link to comment
Share on other sites

Moja Pepsi chodzi cały czas na smyczy (automatycznej). Mieszkamy w bloku i spacerujemy w okolicy - między blokami często jeżdżą samochody, więc jej nie puszczam. Luzem biega tylko u rodziców na ogrodzie albo na specjalnych wypadach do las, na łąkę itp.

Link to comment
Share on other sites

Igor gania ze mną bez smyczy i Diuna też jest już uczona przychodzić gdy ją wołam u nas na szczęście nie ma za dużo jeżdżących samochodów ale po tym co się przytrafiło Karen zaczełam wychodzić z nim na smyczy i widzę że nie zabardzo mu się to podoba, ale nie wiem czy zniosła bym gdyby ktoś mi go lub Diunkę ukradł...

Link to comment
Share on other sites

No wiec tak, wszyscy ktorzy mnie znaja wiedza, ze Majka trzyma sie blisko mnie, natychmiast reaguje na przywolania i nigdy nie biegnie za ludzmi czy innymi psami. Mozna by pomyslec, ze w takim razie nie ma ryzyka spuszczania psa, bo przeciez taki grzeczny ...

Niby tak ... ale trzeba pamietac, ze to jest pies! A na dodatek terier! I nigdy nie moge miec pewnosci, czy wiedziony jakims naglym instynktem nie pobiegnie przed siebie wtaczajac sie np. na ulice pod kola nadjezdzajacego auta.

Dlatego w obrebie mojego osiedla i ulic nigdy nie spuszczam psa. Pozwalam sobie na to w parkach (gdzie od ulic daleko i nie ma jakis przypadkowych psow), i w obrebie sciezek przy Kabatach.

pozdrawiam,

Link to comment
Share on other sites

Dlatego w obrebie mojego osiedla i ulic nigdy nie spuszczam psa. Pozwalam sobie na to w parkach (gdzie od ulic daleko i nie ma jakis przypadkowych psow)

Po pierwsze ja również jestem za smyczką bo to zawsze jakaś kontrola. Niestety nie ma regóły i nawet smycz nie zawsze daje gwarancję bezpieczeństwa :cry: :cry:

Na pobliskich blokach 2 tygodnie temu zdarzyła się tragedia:

szła sobie pani z Yoreczkiem. Yoreczek na smyczce grzecznie tuptał przy nogach swojej pańci. W pewnym momencie od tyłu podleciał duży pies i rzucił się na yoreczka :evil: :evil:

Niestety mimo natychmiastowej wizyty u weta nic się nie dało zrobić :(

Link to comment
Share on other sites

W miejscach ruchu drogowego najlepiej mieć psa na smyczy,nie dotyczy to tylko yorków,także i dużych psów,co zrobimy jeśli psa coś spłoszy,albo po drugiej stronie ulicy zobaczy kota i będzie chciał za nim pobiec ?,pies staje się wtedy głuchy na komendę "zostań" albo "nie wolno"

Link to comment
Share on other sites

Yoreczek na smyczce grzecznie tuptał przy nogach swojej pańci. W pewnym momencie od tyłu podleciał duży pies i rzucił się na yoreczka :evil: :evil:

Niestety mimo natychmiastowej wizyty u weta nic się nie dało zrobić :(

U mnie na podwórku jest młoda sunia-york, zwykle biega luzem i uwielbia się bawić z moim szczeniakiem. Tylko że moja waży już 11kg i boję się ciągle, że przypadkowo zrobi yorczce krzywdę. Niestety własciciele yorka nie są tak przeczuleni jak ja... :roll:

Czy Wy pozwalacie na zabawy waszych pieseczków z dużo większymi psami?

Link to comment
Share on other sites

coztego,

Jesli znam psy to pozwalam bawic sie mojej malej z nimi. Jednak zawsze obserwuje, czy aby 30 kg pies nie poluje na moja Majke, przydeptujac ja lapa. To bardzo niebezpieczne, bo uszkodzenia np. kregoslupa czesto bywaja nieodwracalne :(

Maja np. na treningach agility bawi sie ze wszystkimi psami, ktore tam bywaja. Jest wsrod nich ON (ktory wogole nie zwraca na nia uwagi), jest bokserka Drachmusia, ktora uwielbia opiekowac sie szczeniakami, jest AT czyli Misia od Flaire, ktora bardziej zainteresowana jest gwaltem innych suczek, jest Amstaff o tak przyjaznym charakterze, ze az trudno uwierzyc, ze to ta rasy, jest pare mieszancow o roznych gabarytach, szetlandy, jeden border i pare jeszcze innych ras.

Wszystkie zyja ze soba w zgodzie, chociaz malutkie spiecia tez sie zdarzaja, ale nie sa one niebezpieczne.

Dlatego wlasciciele malych psiakow nie powini dac sie zwariowac. Uwazac trzeba, ale psa izolowac nie mozna :-)

pozdrawiam,

Link to comment
Share on other sites

Dlatego wlasciciele malych psiakow nie powini dac sie zwariowac.

jestem za :), choć muszę przyznać, że dałam się troszkę zwariować :) (ale w nieco innym sensie)

moja domowa terrorystka cały czas planuje nowe zamachy :)

raz znalazłam ją na parapecie (dostała się tam po komodzie stojącej przy oknie), innym razem w wannie, a dziś na kuchennym stole :)

za każdym razem byłam w innym pomieszczeniu, więc nie widziałam co knuje i za każdym razem przywoływało mnie skomlenie suni, bo wszędzie wejść potrafi, ale zejść już nie :)

A odnośnie chodzenia na smyczy, to u mnie jest ona konieczna - nie mieszkam w spokojnej dzielnicy i wiele razy zdarzało się, że Silver miała ochotę pogonić jakiś cel. Choć bez smyczy jest grzeczna i reaguje na przywołanie to wolę nie ryzykować. Swietnie sprawdza się smycz automatyczna flexi.

Link to comment
Share on other sites

Witam Wszystkich ,

Ines chodzi tylko na smyczy automatycznej (4 m ).

Poczatki byly inne i dzis gdy to wspominam to wlosy staja mi deba jak blisko bylo tragedii.Wyciagnelam z tych przykrych niespodzianek stosowne wnioski i nikt juz mnie nie namowi na "wolnosc "mojej suni .

Natomiast (na czasie )pare miesiecy temu mialam bardzo niemile zdarzenie i to na polance przed moim blokiem gdzie od x lat chodzimy z psami .Sobota popoludniu ,sloneczko pieknie swieci ,pelen luz i nagle droge zachodza mi dwaj ogoleni mlodziency .Nogi mi sie ugiely .

Jeden z nich pochylil sie nad psem drugi zaczal ze mna dialog -"drogie sa te psy "zaczelam calkiem spokojnie z nimi rozmawiac ,ze to zalezy od tego czy maja rodowod ,czy pies czy suczka itd..

Balam sie bardzo bo wiedzialam ,ze nikt mi nie pomoze .

Zaczelam opowiadac o niej ,ze jest juz stara i chora .

Ines stala przy mnie i byla rownie jak ja wystraszona .

W pewnym momencie powiedzialam ,ze juz musimy isc i spokojnie ich wyminelam

Nie wiem jak znalazlam sie w domu ,ale jeszcze dlugo po tym wewnatrz sie wszystko we mnie telepalo .

Uraz pozostal do dzis .Pomyslalam nawet o noszeniu przy sobie gazu chocby takiego pieprzowego .

Dziewczyny ,uwazajcie na swoje yorki bo ten przypadek uswiadomil mi jak latwo jest porwac psa a juz w ogole tak malego .

Przykro mi ,ze sznaucerek nie zyje.

A Szila na pewno sie znajdzie goraco w to wierze .

Pozdrawiam ,Ania z psami .

Link to comment
Share on other sites

  • 4 months later...

hejka!

"Nie można przecież dopuszczac do sytuacji,w której właściciele psów małych ras(jak np.yorków) sa ograniczani w swoich prawach,bo 10 razy większy pies może sobie beztrosko hasać po parku!!!

" mróweczka zgadzam sie z toba calkowicie jednka prawda jest, ze na wlascicieli yorkow duza grupaludzi patrzy niejako z gory i nigdy nie zrozumieja potrzeb takiego malucha.... u mnie na osiedlu jest jedna babka z bardzo dyuzm mieszancem czegos wlochatego z czyms sliniacym sie (brzydkie to cos wyszlo) i nie raz juz sie zdarzalo ze tamten pies, oczywiscie "na wolnosci" podbiegal niebezpiecznie blisko Okiegoi tak jakos na mneigo warczal, po moich sugestiach(grzecznych!) zeby psa moze przypiac do smyczy uslyszalam ze jesli mnie stac na yorka i "ta cala zabawe z nim" powinno mnie tez byc stac na dom z ogrodem ai wrecz nie wolno mi upominac ludzi "najacych serce bo biora psa ze schroniska" a ja mam "tylko zabawke". z ta pania w dyskusje sie nie wdalam, bo wiedzialam ze do niej nic nie przemowi a to moglby byc tylko czas zeby ten wielki paskud zrobil cos Okisiowi....

od tego czasu gdy widze ta pania przechodze na druga strone ulicy, po co mam ryzykowac zdrowe albo zycie mojego pieska dla jakiejs nic nie wnoszacej dyskusji?

a co do prowadzenia na smyczy, to ja chyba tak jak wiekszosc w okolicach ruchliwych - smyczka, na polankach albo w parkach albo na palzy- niech sobie biega dowoli! gdy tylko krzykne "oki szybciutko" ten juz jest przy mnie:)

co wiecej, nauczylam mojego pieska, ze przy dojsciu do ulicy jest komenda "siad" pozniej "czekaj" a nastepnie "szybciutko". teraz juz sam wie ze nawet jak nie jada samochody trzeba usiasc i poczekac az pancia dojdzie do przejscia.

zdaje sobie jednak sprawe ze nawert tak wyuczony psiak moze czasem cos wymyslic nieprzewidywalnego weic w strefach potencjalnego zagrozenia go nie puszcam samemu.

juz koncze moj przydlugi wywod, ucalowania dla pieskow!!!!

Link to comment
Share on other sites

hejka!

dyuzm mieszancem czegos wlochatego z czyms sliniacym sie (brzydkie to cos wyszlo)

Przede wszystkim powinnas zmienic nastawienie do innych psów. Bo sokoro jestes na dogomanii to mniemam, ze jestes milosniczka wszystkich psow, wiec nazywanie innego psa w sposob jaki to zrobilas moze mocno urazic posiadaczy kundelkow i innych forumowiczow. (mi takze zrobilo sie przykro.)

Poza tym, byc moze ten psiak byl pozytywnie nastawiony do twojego malucha, ale skoro nie pozwalasz sie pieskom powachac i zapoznac nigdy sie o tego nie dowiesz.

Kazdy probuje chronic sojego psa najlepiej jak umie, jezeli instnieje rzeczywiste zagrozenie, ale uwazam ze nasze pieski powinny miec szanse poobcowac z innymi. Zwlaszcze, ze czasami duze psy sa znacznie delikatniejsze od tych mniejszych.

Link to comment
Share on other sites

Hm, problem w tym, że to, czy pies ma przyjazne, czy nieprzyjazne zamiary - okazuje się niestety w ułamku sekundy.

:x

Kogoś ważącego 3 kg strasznie łatwo uszkodzić (choćby nawet z jak najlepszymi intencjami).

W zasadzie należałoby zachować daleko posuniętą ostrożność jednocześnie jak najbardziej pozwalajac na kontakty z psami . Ufff.

Skomplikowane....

Moje trzy (do niedawna cztery... niestety okrutna choroba zabrała jedno małe stworzonko) yorki w ogóle "nie używają" smyczy - z wyjątkiem krótkich chwil prowadzenia na niej najmłodszego yorkopodobnego Krokodylka.

Ale to bardziej na zasadzie przyzwyczajania go do smyczki jako elementu powiewającego przy obroży - do Obedience itd.

NIemniej jest to przypłacone cholerycznie ciężką pracą nad psami.

:D

Co do startowania do innego psa, kota itd - bydlątka zostały uwarunkowane na rzutkę i wystarczy nią tylko potrząsnąć, żeby wirtualna smycz powstrzymała je od ruchu w nieznane.

:D

Luzem chodzimy także w obrębie osiedla - ale przy ruchliwej ulicy po prostu wędrujemy na chwilkę na ręce kiedy ją przekraczamy, albo czekamy na totalny brak samochodów (ktory się zdarza).

Na pewno nie jest to rozwiązanie jeśli ktoś mieszka na ulicy Marszałkowskiej w Warszawie...

No i poczekamy na rozwiązania jakich nam nie oszczędzą nasze władze.

Być może nie tylko smycz, ale i kaganiec stanie sie obowiązkowy.

Rozważam wykorzystanie sitka od herbaty, he he he...

Ewentualnie założenie specjalnego konta oszczędnościowego gdzie będę odkładać pieniądze na mandaty od Straży Miejskiej.

Link to comment
Share on other sites

iwa bardzo przepaszamjezeli cie urazilam,ale chyba mnie zle zrozumialas, ale moje intencje byly zupelnie inne. nie mam nic przeciwko mieszancom, czesc z nich jest na prawde milutka i sliczna. chodzilo mi jednak o to, ze tamten pies juz nie raz pokazywal ze bywa agresywny w stosunku do innych, rzuca sie i raz zdarzylo mu sie pogryzc dziecko wiec chyba moja ocena jest dosyc adekwatna co do jego zachowania. a to ze "wyszlo cos brzydkiego" to bardziej chodzi o charatker, bo wyglad jest mocno zalezny od tego czy o psa sie dba , a w tym przypadku tego ostatniego brakuje....

Link to comment
Share on other sites

Mój Gofer chodzi na smyczy a no z kilku powodów. Po pierwsze mieszkamy przy ruchliwej ulicy. Gdzie non stop jerzdżą tiry, boje sie o nie go że pod jakiś wpadnie. Po drugie Gofi po smuszczeniu ze smyczy przez jakieś 2 minuty biega za gołębiami i nie zwraca na nic uwagi. Lata za psami i kotami. Wiec boje sie i z tego powodu go puszczać na osiedlu. I po trzecie mieszkam w miejscu gdzie jest kawałeek tak jakby lasku wiec ludzie chodza tam ze wszstkimi psami. Nie zakłądając im smyczy a co dopiero kagańca! Ostatnio jeden pies (mieszaniec owczarka niemieckiego z czymś tam) ugryzł mojego brata poważdnie w ręke. Krew zaczeła tryskać we wszstkie strony skończyło się na tym że brat mał wielkie szczęscie bo mógł dostać niedowładu ręki. Jakiś czas temu z 1 rok pies ugryzł moją mame ale ta mjąc juz kiedyś owczarka niemieckiego z wielkiej pety odepchneła psa. Pies ten (ten co ugryzł moją mame) aktualnie jest uspany. Większości moich kolezanke tez zostały pogryzione może nie mocno ale jednak! Dzwoniac na sraż miejską pan spytała się : "O których godzinach tak sie dzieje" :/ no jak tak można! Dlatego piaka raczej nie spuszczam u mnie na "osiedlu". a to przez inne psy... Miałam już kilka kołoptów z właścicielami np. Kiedyś pewien owczarek coli szarpną Gofra za smycz (był wtedy na 5metrowej). Lub kiedyś pewnien dlamatynczyk sie poprostu na niego żucił naszczescie unieosłam pieksa do góry. No ale mam jeden wielki atut Gofi jest ulubięcem całej okolicy:) Wiec mysle że nikt mu na złośc nic nie zrobi chodź pewnym byc nie można.

Pozdrawiją

Justa & Gofer

Link to comment
Share on other sites

rudziaczek,

Ja to zrozumialam jednoznacznie, ale skoro twierdzisz ze bylo inaczej, nie mam powodów by ci nie wierzyc. Choc nazywajac jakiekolwiek zwierze "wielki paskud" itp., nie sadze ze chodzi o charakter. Ale moze sie myle. Nastepnym razem staraj sie bardziej precyzyjniej wypowiadac, wtedy ja sie nie bede "czepiac". :wink:

Link to comment
Share on other sites

jak skutecznie przeprowadzać socjalizację yorka z innymi psami,jednocześnie nie narażając naszego pupila na niebezpieczeństwo??????????????

Hmmm ... nie jest to proste, ale przy duzych checiach i wysilku moze sie udac :-)

Opowiem na naszym przykladzie odnoszac sie do socjalizacji jako do pojecia szerszego anizeli kontakt jedynie z innymi psami.

Po pierwsze zaraz po kwarantannie skutecznie rozgladalam sie po osiedlu za psiakami o gabarytach zblizonych do mojego psa, czyli w obszarze zainteresowania byly inne yorki szczeniaki, jamniki-szczeniaki, pudle-szczeniaki itp. Nie bylo to trudne bo mieszkam na osiedlu obfitujacym w male psiaki.

Po drugie od 5 miesiaca chodzilysmy do psiego przedszkola, do ktorego wprawdzie nie uczeszcaly tak malutkie pieski, ale inne szczeniaki (nawet 20 kilogramowe) nie majace agresywnych zapedow, co najwyzej zapedy tratujace, wiec oczy trzeba bylo miec dookola glowy.

Rownoczesnie staralam sie zabierac psa do roznym miejsc. Do metra, autobusu, pociagu, na plaze, nad jezioro, do centrum Warszawy, a nawet do sklepow i zakladow uslugowych. Majka miala okazje poznac i "zaprzyjaznic" sie z roznymi zapachami, odglosami, doroslymi i dziecmi, psami a nawet kotami :-)

Obecnie caly czas utrzymujemy codzienny kontakt z innymi wlascicielami pokojowo nastawionych psow. Ja mam okazje do wieczornych pogawedek a nasze psy do swawolnego brykania po trawce :-)

pozdrawiam,

Link to comment
Share on other sites

Mój Pit ma prawie 4 miesiące i od 2 tygodni wychodzi na spacerki. Na początku były to tylko i wyłącznie spacerki na smyczy. Od kilku dni staram się go jednak spuszczać ze smyczy. Oczywiście pod warunkiem, że jesteśmy w bezpiecznej odległości od jeżdżących po osiedlowych uliczkach samochodów. Zanim go spuszczę ze smyczy rozglądam się czy nie ma w pobliżu jakiś niebezpiecznych psów.

Pit bardzo chętnie polatuje do innych psiaków - do tych do których ja mam ciut zaufania i ich właściciele wiedzą na co ich psa może być stać (choć wiadomo, ze pies to pies i w każdym momencie może zmienić swoje zachowanie). Jestem jednak mile zaskoczona, że właściciele dużych psów sami zabierają swoje psiaki od mojego Pita i jeszcze mówią do swoich psiaków albo do mnie, oj zabiorę go żeby łapką nie przycisnął pani pieska. Ci ludzie zdają sobie sprawę z siły swoich czworonogów.

Pit uczy się przychodzić na zawołanie i coraz lepiej mu to idzie, oczywiście dostaje nagrodę za każde przyjście. No i co mnie cieszy-coraz częściej swoje potrzeby załatwia na dworzu a nie w domku.

A to co mnie troszkę denerwuje to to, że biegnie do wszystkich ludzi i chce aby go głaskali. Macie pomysł jak tego można psiaka oduczyć, czy może z wiekiem mu to przejdzie?

Przykro mi z powodu sznaucerki :(

Link to comment
Share on other sites

Każdy pies musi się słuchać.. nie ważne czy to York czy Rottwailer... to nie jest istotne, na Twoim miejscu zaczęłabym uczyć psinę posłuszeństwa, wtedy będziesz miała większą pewność.

Ja mojego psa zawsze spuszczam kiedy w okolicy nie ma suczek z cieczkami, nawet przy ulicy może iść luzem bo wtedy trzyma się mnie ... ale psu nie można ufać na 100% więc wole go mieć zapiętego, tym bardziej że wpadł kiedyś pod koła jak biegł za suczką :-?

Pozdrawiam i życzę miłej nauki bo naprawdę warto. Nie wyobrażam sobie chodzić z psem ciągle na smyczy :-? to terrier... a jak powinnaś wiedzieć taki pies potrzebuje ruchu...

Link to comment
Share on other sites

Bentleyek wychodzi na smyczy. Na dodatek niezabardzo lubi spacerki, bo się boi. Powoli przyzwyczajam go. Boi się innych psów, nawet jamników! Na szczęście już coraz mniej piszczy i wdrapuje się, zeby go na rączki wziąć.

Powolutku staram się go zabierać w różne miejsca, żeby się przyzwyczajał.

Wczoraj drugi raz był na działce. I czuł się cudownie!! Działka cała jego i to jest narazie chyba jedyne miejsce, gdzie moze swobodnie pobiegać.

Po pracy zabieram go na spacer za bloki i tam go spuszczam ze smyczy pełna obaw.

Bardzo nie lubi smyczy. Nie umie jeszcze chodzić na niej. Plącze się pod nogami i czasami staje.

Mam nadzieję, ze będzie coraz lepiej :)

Link to comment
Share on other sites

Oj , tak psiaki powinny się wybiegać i mój Pit ma sporo ruchu, tym bardziej, że w domku szaleje z moją 4 letnią córką. Pit i tak zrobił już postępy i jako go wołam to przychodzi do mnie,ale jeszcze zabardzo chyba jest ufny do innych ludzi i jak leci do kogoś a ja go wołam abym przyleciał do mnie, to i tak doleci już do tej osoby i dopiero potem wraca do mnie. Mam nadzieję, że za jakiś czas nie będzie tak robił.

A co do psiaków-panów i suczek z cieczkami. Miałam kiedyś psa - boksera i by ł strasznie kochliwy. Mimo szkoleń jakie przeszliśmy, jego instynkt był silniejszy i jak suczki w okolicy miały cieczki to Rambo nie mógł Biegać bez smyczy.

Link to comment
Share on other sites

  • 4 weeks later...
Otóż podczas spaceru (Daisy na 5-metrowej smyczy automatycznej) moja psinka została o mały włos przetrącona przez nadbiegającego z wielkim impetem owczarka niemieckiego!Na szczęście zawsze staram się mieć oczy dookoła głowy,więc zdązyłam Daisy szybko podnieść do góry!!!Pies niestety nie zamierzał odpuścić i zaczął na mnie skakać, nie reagując na wołania właścicielki!!!!!!

Mnie też kiedyś spotkała podobna historia...

Również skakał na mnie WIELKI pies, a ja w panice starałam się chronić Pufika swoim ciałem, odwracając się nieustannie od psa stojącego na dwóch tylnych łapach i wręcz obejmującego moją szyję przednimi... :-?

Z tą różnicą mróweczko, że była to na szczęście młoda, niegroźna i wesoła suczka sąsiadów, która wtedy pierwszy raz zobaczyła Pufika i koniecznie chciała się z nim przywitać....

Teraz nawet czasem się bawią, ale zawsze pod ścisłą kontrolą właścicieli czyli mnie i sąsiadów. Zarówno Pufcio, jak i owa suczka są na smyczy...

Zazwyczaj wygląda to tak, że ona kładzie się, lub ucieka a Pufcio ją goni i skacze do jej pyszczka, aby polizać lub ...... ugryźć.... :lol: Strasznie śmiesznie to wygląda...

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

jest pewien sposob na "nie glaskanie pieska" ;)

idziemy z pieskiem na spacerze a tu spotykamy jakas paniusie ktora zachwyca sie naszym psiakiem i bez pytania zaczyna go glaskac itd itp...

wtedy spokonie mowimy :

"prawda ze ladn piesek ? ale niestety ma :

a) pchly

b) kleszcze

c) wscieklizne "

na 100% bedzie to skuteczne i ludzie nie beda glaskac naszego pupila - jest to moze dosc "brutalny" sposob na ludzi ale niesamowicie skuteczny ;)

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...