Jump to content
Dogomania
Sign in to follow this  
.hania.

mielone korpusy kurczaków

Recommended Posts

[quote name='.hania.']Trochę szkoda mi tego jedzenia, które muszę wyrzucać, bo mąż po psach już nie zje :mad:. [/QUOTE]
Gotuj mniejsze porcje, albo dziel na mniejsze i mróź. Ugotowane jedzenie (mięso zmieszane z warzywami) osobiście przechowuję w lodówce nawet 3 doby i nikt się jeszcze od tego nie pochorował. Ugotowany ryż też postoi dwa-trzy dni - nic mu się nie stanie, szczególnie jeśli będzie przechowywany osobno.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='filodendron']Gotuj mniejsze porcje, albo dziel na mniejsze i mróź. Ugotowane jedzenie (mięso zmieszane z warzywami) osobiście przechowuję w lodówce nawet 3 doby i nikt się jeszcze od tego nie pochorował. Ugotowany ryż też postoi dwa-trzy dni - nic mu się nie stanie, szczególnie jeśli będzie przechowywany osobno.[/QUOTE]

U mnie przygotowana porcja (kilogram mielonego kurczaka (wg przepisu podanego wcześniej) - czyli tylko sparzony gorącym ryżem) bez problemu w lodówce zachowuje świeżość przez 3 - 4 dni.

Share this post


Link to post
Share on other sites
I już zrobiłas bład wychodzac do pracy zostawiłaś miski z jedzeniem. Nie !!! dajesz o stalych porach .Nie zjedzone -zabierasz.Nakładaj ninimalne porcje gotowanego -jak nie zjedzą mniej wyrzucisz./moj ufoludek za żadne skarby nie zje odgrzewanego z dnia pprzedniego/

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='bejasty']I już zrobiłas bład wychodzac do pracy zostawiłaś miski z jedzeniem. Nie !!! dajesz o stalych porach .Nie zjedzone -zabierasz.Nakładaj ninimalne porcje gotowanego -jak nie zjedzą mniej wyrzucisz./moj ufoludek za żadne skarby nie zje odgrzewanego z dnia pprzedniego/[/QUOTE]

Nie mogę zostawić ich bez jedzenia. Zostają same na 10 godzin, to długo. Już z mężem zaczęłam się kłócić o jedzenie dla psów, on ma inne podejście do tej sprawy, dałby im wszystko na co mają ochotę. Przy jednym psiaku łatwiej można kontrolować ilość zjadanego żarcia, ale przy dwójce to już inaczej wygląda. Starsza jest z natury łakomczuszkiem więc często zjada swoją porcję, a kiedy nikt nie widzi podjada małej. Jamniki są bardzo sprytne, do tej pory nie wiem która czasami sika mi na dywanik w łazience. Wczoraj obie grzecznie zjadły śniadanko przed pójściem do pracy, choć moim zdaniem trochę za mało, ale po dyskusji tutaj na forum już tak się nie martwię. Natomiast po południu to hulaj dusza piekła nie ma - mąż w tajemnicy daje im smakołyki, złapałam go!!!:angryy: Resocjalizację muszą przejść wszyscy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
jeśli daje po kryjomu smakołyki to masz odpowiedz dlaczego grymasza.twoje psy sa zdrowe wiec spokojnie moga nic nie jesc nawet i 2 doby przy całkowitym dostepie do wody.szczupły jamnik to zdrowy jamnik-a na pewno jego kregosłup.wierz mi ,nic im sie nie stanie

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='.hania.']Nie mogę zostawić ich bez jedzenia. Zostają same na 10 godzin, to długo. Już z mężem zaczęłam się kłócić o jedzenie dla psów, on ma inne podejście do tej sprawy, dałby im wszystko na co mają ochotę. Przy jednym psiaku łatwiej można kontrolować ilość zjadanego żarcia, ale przy dwójce to już inaczej wygląda. Starsza jest z natury łakomczuszkiem więc często zjada swoją porcję, a kiedy nikt nie widzi podjada małej. Jamniki są bardzo sprytne, do tej pory nie wiem która czasami sika mi na dywanik w łazience. Wczoraj obie grzecznie zjadły śniadanko przed pójściem do pracy, choć moim zdaniem trochę za mało, ale po dyskusji tutaj na forum już tak się nie martwię. Natomiast po południu to hulaj dusza piekła nie ma - mąż w tajemnicy daje im smakołyki, złapałam go!!!:angryy: Resocjalizację muszą przejść wszyscy.[/QUOTE]

No widzisz :D
Masz odpowiedź, dlaczego psiaki tak wybrzydzają :D :D :D

Możesz i męża resocjalizować... skoro psiaki nie chcą "psich gołąbków", to... ;)

My też wychodzimy na ładnych kilka godzin.
Obecny tymczasowicz (wcześniejsze psy również) dostaje jeść rano po spacerze (około 7) i później po popołudniowym - około 17 - 18.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mój codziennie jest ok. 10 godzin bez jedzenia. Śniadanie o 9-10, kolacja o 19. Jest tak przyzwyczajony, że pomiędzy nawet nie domaga się jedzenia (no chyba, że przyjedzie z wizytą mój ojciec - zdaje się, że to ten sam typ, co Twój mąż - co pies natychmiast wyczuwa ;))
A należymy do tej niejedynej przecież grupy zwolenników karmienia dwa razy dziennie. Pomyśl, że całkiem liczna jest grupa osób karmiących psa raz na dobę - po południu ;)
Powiedzmy, że ten drugi sposób nie powinien mieć zastosowania w przypadku psów małych, ale 10 godzin to nie jest jakiś szczególny problem, jeśli pies jest dorosły.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='filodendron']Mój codziennie jest ok. 10 godzin bez jedzenia. Śniadanie o 9-10, kolacja o 19. Jest tak przyzwyczajony, że pomiędzy nawet nie domaga się jedzenia (no chyba, że przyjedzie z wizytą mój ojciec - zdaje się, że to ten sam typ, co Twój mąż - co pies natychmiast wyczuwa ;))
A należymy do tej niejedynej przecież grupy zwolenników karmienia dwa razy dziennie. Pomyśl, że całkiem liczna jest grupa osób karmiących psa raz na dobę - po południu ;)
Powiedzmy, że ten drugi sposób nie powinien mieć zastosowania w przypadku psów małych, ale 10 godzin to nie jest jakiś szczególny problem, jeśli pies jest dorosły.[/QUOTE]

Po poważnej rozmowie:diabloti:z mężem i szlabanie na sobotnie piwko obiecał mi, że bez mojej zgody nie będzie dziewczyn dokarmiał. Dzisiaj rano pochwaliłam sunie, bo bardzo ładnie zjadły (co prawda niewiele) , ale nie gwiazdorzyły. Będę im dawała naprzemiennie domowe jedzenie i chrupki, żeby się nie znudziły. Nie wiem natomiast jak podawać witaminy, skoro chrupki są witaminizowane. Odstawić witaminy czy podawać połowę dawek? pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites
To domowe jedzenie to co to dokładnie jest?

Jeżeli (tak jak u mnie) - mielone kurczaki z kośćmi, z niewielkim dodatkiem podrobów, to nie ma sensu (bez konsultacji z wetem) dawać dodatkowo witamin.
Przedawkowanie jest o wiele bardziej niebezpieczne niż nawet lekki niedobór.

Share this post


Link to post
Share on other sites
My w ogóle nie używamy suchej karmy (tylko od święta typu urlop, wyjazd) i mimo to nie podaję żadnych witaminowych gotowców.
Podaję tzw. naturalne suplementy - algi na przemian z mieloną pokrzywą (3 miesiące jedno, 3 drugie), żółtko dwa razy w tygodniu, olej z łososia, oliwę z oliwek itp.
Jedyne, co pies dostaje z preparatów aptecznych to suplement na stawy, ale to nie witaminy, tylko kolagen z dodatkami innych chondroprotetyków.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Gremlin']To domowe jedzenie to co to dokładnie jest?

Jeżeli (tak jak u mnie) - mielone kurczaki z kośćmi, z niewielkim dodatkiem podrobów, to nie ma sensu (bez konsultacji z wetem) dawać dodatkowo witamin.
Przedawkowanie jest o wiele bardziej niebezpieczne niż nawet lekki niedobór.[/QUOTE]

Domowe jedzenie robię raz na tydzień. To są mrożone kulki mięsne (mielonych korpusów nie chcą jeść wogóle), które sama robię. Mielę udźce i żołądki z indyka (czystego mięsa wychodzi ok 2,5 kg, nie daję kości), trochę podgotuję dodając dwa jajka. Jak mi wystygnie mięso, dodaję woreczek ugotowanego ryżu. Mieszam i pakuję w woreczki i do zamrażarki. Rano rozmrażam w mikrofalówce, albo jak nie zapomnę wieczorem wyjąć z zamrażarki to sie samo rozmrozi, dodaję każdej po łyżce dobrego oleju i śniadanko gotowe. Jak mam biały ser to też wrzucę. Kiedyś dawałam rozdrobnione warzywa, ale grymasiły więc już tego nie robię. Tym bardziej, że dostają surową marchewkę, jabłka, banany, podgotowane buraki. No i te witaminy (wystraszyłeś mnie tym przewitaminizowaniem) Dostają dziennie po 1 tabletce, ale kupuję je u weterynarza rodzinnego, a on wie co moje psy jedzą.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Gremlin']A próbowałaś dawać im surowe mięso?[/QUOTE]

Tak, ale tylko jedna, druga nie lubi surowego. I to tylko gicz wołową, którą dostaje raz w tygodniu. Wolałabym dawać im jedzenie, które mogą jeść obie. Mała jest po przejściach i trzustka nie pracuje jej jak należy. Więc surowe nie wchodzi w grę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Od pewnego czasu zacząłem robić sam karme z korpusów dla mojego dobermana. Mam teraz wspaniałą śierść i jest pełen wigoru,

Wychodzi mnie taniej i lepszy skutek. Korpusy mają za dużo kości - usywam je i dodaje inne składniki. produkt finalny utrwalony termicznie przypomina pasztet. szukam odbiorców. z okolic Warszawy

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

Announcements

×