Jump to content
Dogomania

Agresywny samoyed po przejściach


kingula

Recommended Posts

Na początku stycznia z moimi rodzicami zamieszkał adoptowany ze schroniska 3 letni pies w typie samoyeda. W schronisku przebywał ok. miesiąca. Został do niego przyprowadzony przez właściciela (do którego trafił w wieku ok. roku), mieszkał w kojcu/garażu/na podwórku (tu są pewne niejasności). Nic więcej o nim nie wiadomo.

W schronisku przejawiał pewne agresywne zachowania - złapał za rękaw pracownika gdy ten wpychał go do klatki, nie chciał wpuścić wolontariuszki do kojca, chociaż wcześniej z nim wychodziła na spacer, "zwarczał" również kilka osób.
Na mnie w schronisku też się wyzwierzył, gdy chciałam założyć mu przez głowę obrożę, zareagował dość gwałtownie- skoczył na mnie i nie wiem czy by mnie nie dziabnął, ale schowałam dłoń. Dodam, że najpierw się zapoznaliśmy na spacerze, wygłaskaliśmy itp.

W domu było kilka podobnych sytuacji- lekko złapał mamę pierwszego dnia gdy go upominała, że sika na framugę, skoczył na tatę przy próbie przymierzenia zakupionego kagańca, zlapał mojego męża za dłoń, gdy ten chciał go przesunąć.
Te sytuacje miały miejsce mniej więcej w czasie miesiąca od adopcji.
W międzyczasie pies coraz bardziej ufał rodzicom, warkoty pojawiały się sporadycznie.

Aktualnie mama (która z psem wychodzi, karmi, czesze itp) może zrobić z nim absolutnie wszystko. Pies po prostu szaleje na jej punkcie, łazi za nią krok w krok, włazi na kolana, liże, iska, tuli się.
Do taty także się mizdrzy, podchodzi, przytula się i warczy (w zasadzie cicho podwarkuje i tak jakby się zawstydza). Tata również wychodzi z psem na spacery.
Ja, która psa okazjonalnie szkolę, kąpię, czeszę jestem na marginesie.
Pies mnie lubi, liże ale także na mnie warczy. Np. wołam go do czesania, przychodzi, kładzie się- zaczynamy się czesać, przez chwilę jest ok. po czym zaczyna warczeć, jeśli nie przestanę czesać warczy głośniej - podejrzewam, że mógłby capnąć.
Inna sytuacja- siedzę na ziemi, pies podchodzi, liźnie mnie po twarzy i zaczyna warczeć.
Męża po incydencie z ugryzieniem wyraźnie unika, fakt że mąż go wyniósł za chabety na posłanie. Zapamiętał i go unika, choć gdy ten próbuje go pogłaskać- pies warczy.

1,5 miesiąca temu pies został wykastrowany. Ostatnio zaczęły się pojawiać niepokojące zachowania w stosunku do napotkanych ludzi. Warczy na osoby, które chcą go pogłaskać na spacerze, dwa razy wydawało się że mógłby ugryźć. Przy czym dodam, że nie jest to głaskanie typu wiszenie na szyi psa- gdy spotykamy kogoś z psem, zazwyczaj wywiązuje się jakaś rozmowa, ktoś w międzyczasie chce go pogłaskać, albo pies sam się zaczyna łasić - i nagle warczy.
Początkowo był też bardzo dobrze nastawiony do innych psów (suk, samców), teraz zdarza się, że chce zaatakować bez powodu, bez ostrzeżenia.

Podpowiedzcie proszę co może być przyczyną takich zachowań. Mamy namiar na dobrego szkoleniowca, choć przyznam że chciałam dać psu trochę czasu na zaufanie nam i odnalezienie się w nowych warunkach, dojście do siebie po kastracji itp.
Zawsze sama pracowałam ze swoimi psami, były jakie były - ale były posłuszne i przewidywalne. W tym przypadku jestem w kropce, dla mnie te warczenia są zupełnie irracjonalne.

Link to comment
Share on other sites

Według mnie, wszystkie opisane przez ciebie sytuacje wskazują na agresję dominacyjną. Czyli pies nie pozwala na nic, co mogłoby zaważyć na jego pozycji, którą sam uważa za wysoką. A w dodatku jest nieufny i to też jest dużą przeszkodą...
Nie jestem jakąś wyznawczynią "teorii dominacji" i nigdy nie stosowałam się do jej zasad, ale każdy z nas przyzna, że psy potrzebują reguł i dyscypliny (oczywiście oprócz całej masy miłości :loveu:), kiedy takich reguł nie ma, albo ludzie pozwalają psom ze skłonnością do dominacji na zbyt wiele, to potem często zdarzają się tego typu sytuacje, czyli warczenie w każdym momencie, kiedy psu nie odpowiada to co robi człowiek. Jeśli mówisz, że dla twojej mamy jest w stanie zrobić wszystko i się jej słucha, to ona powinna w każdej sytuacji, w której zachowanie psa jest nieodpowiednie - skarcić go. Nie mówię o biciu, czy coś. Czasem wystarczy krókie, ostre "NIE!" albo "e-e!". Kiedy jest na smyczy i ktoś chce go pogłaskać a on warczy, to ja osobiście bym sie nie zawachała użyć szarpnięcia smyczą. Oczywiście to musi być z wyczuciem, jedno, krótkie, ostre szarpnięcie + "nie!" albo coś w tym stylu. Jeśli pies nie będzie w takich sytuacjach warczał na twoją mamę, to znaczy że naprawdę uważa ją za ważniejszą od siebie i że masz rację z tym, że całkowicie się dogadują. Jeśli jednak i wobec niej okaże oznaki agresji np. warczenie, marszczenie nosa - to znaczy że niekoniecznie jest tak jak mówisz. Może po prostu ma z nią najlepszy kontakt i akurat jej na najwięcej pozwala, ale to nie znaczy że uważa ją za swojego przewodnika.
Praca z agresywnym psem, to nie przelewki. Ja zaznaczam, że nie jestem szkoleniowcem, ani behawiorystą - interesuję się tylko tymi dziedzinami, ale jedyne co tak naprawdę bym wam radziła, to zdecydowana interwencja u szkoleniowca/behawiorysty. Przez internet zawsze można coś doradzić, ale nikt ci tak dobrze nie doradzi jak osoba, która widzi sytuację na żywo no i ma doświadczenie w pracy z agresywnymi psami, przejawiającymi jej oznaki.

Link to comment
Share on other sites

Na początku jak nastał wydawało mi się, że to na tle czysto lękowym. Później coraz bardziej skłaniałam się w kierunku dominacji, ew. niezależnego szpicowatego charakteru. Teraz jak dla mnie jest to to pomieszanie z poplątaniem.
Mama zawsze go karci za każde warknięcie- zazwyczaj słownie, może złapać go za pysk, zgonić z kanapy, za przejawy agresji na spacerze jest ściągnięty smyczą. Nigdy w takiej sytuacji na mamę nawet nie mruknął. W domu rozkłada się przed nią na boku lub plecach i pokazuje brzuch. Jest totalnie podporządkowany, mówi to całym swoim ciałem.
Ze mną były 2-3 sytuacje na spacerze, kiedy musiałam interweniować- zupełnie nie zauważyłam, aby miał ochotę przekierować złość na mnie.
Przy tym jak pisałam, on nie szczeka, nie warczy i nie rzuca się szarpiąc się na smyczy tak, że trzeba go długo z tego stanu wyprowadzać. To jest zazwyczaj albo krótkie warknięcie, albo próba skoku na kogoś lub na psa. Szarpnięciem sprowadzam go natychmiast na ziemię.

Przyznam, że za którymś razem gdy warczał na mnie przy czesaniu po prostu złapałam go za kark i przewaliłam na bok. Trwało to kilka sekund, leżąc najpierw trochę warczał, później się uspokoił, dałam mu chwilę i zaczęłam czesać- znów warczał, więc go trochę ścisnęłam za obrożę i odpuścił. Mogłam go dalej czesać. Zrobiłam tak kilka razy, po takiej akcji pies sobie odpuszcza (nie od razu), ale np. następnego dnia znów warczy.

Link to comment
Share on other sites

Kingula moim zdaniem powinniście pójść do szkoleniowca/behawiorysty jak najszybciej, bo:
- przeciętnie okres adaptacyjny trwa u psa 2 miesiące - zdaje się, że ten czas macie już za sobą
- reagujecie korektami na warczenie, zamiast zapobiegać warczeniu (czyli budować zaufanie, oswajać psa z czynnościami pielęgnacyjnymi, niekonfliktowo egzekwować ustalone zasady)
- szukacie wydumanych przyczyn warczenia (dominacja :shake:), zamiast przeanalizować swoje zachowanie (i znaleźć bodziec wyzwalający zachowanie, by go odwrażliwić lub czasowo wyeliminować).
Korygując warczenie możecie doprowadzić do tego, co zrobiła poprzednia właścicielka z moją suką - oduczyła ją warczenia. Ale nie zmieniło to nastawienia psa do różnych bodźców, a spowodowało, że Korusia w sytuacji dyskomfortu po prostu gryzła bez ostrzeżenia.

Link to comment
Share on other sites

Sony jest z rodzicami 2,5 miesiąca.
Nigdy nie korzystałam z porad behawiorysty/szkoleniowca, możecie polecić kogoś z Warszawy? Może być na pw.
Przyznam, że boję się jak ognia "psich psychologów" bez doświadczenia, czy też różnego rodzaju fanatyków. Nie chcę trafić na kogoś, kto zepsuje mi psa jeszcze bardziej.
Polecono nam p. Agnieszkę Boczulę, nie wiem jednak czy szukać szkoleniowca czy behawiorysty, czy też nie ma to znaczenia?

Link to comment
Share on other sites

Ten kto ci polecił Agnieszkę Boczulę, aboslutnie WIE co mówi. Jest to wybitna specjalistka psiej psychiki. Seminaria z nią są zawsze obsadzone od góry do dołu, ustawiają się do niej ogonki, oprócz tego jeszcze trenuje psy do sportu... Ja osobiście polecam ;). Ale trzeba się przygotować że Agnieszka to nie jest fanatyk metod pozytywnych... na pewno nie jest też szkoleniowcem w stylu "kolczata i hajda do przdu rozkazywać psu"... Na pewno nie. Moja znajoma była u niej na seminarium i tutaj opisała swoje wrażenia: [URL]http://bonkersowy.wordpress.com/2011/12/08/dzien-dobry-m/[/URL]

A co do tego obalania psa na bok, przewracania na plecy, przytrzymywania siłą..... ja jestem tego przeciwniczką i z tego co zauważyłam metoda ta na pewno nie sprzyja w budowaniu więzi z psem....

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Lottie']Według mnie, wszystkie opisane przez ciebie sytuacje wskazują na agresję dominacyjną. [/QUOTE]
Większość tego opisu można interpretować, jako agresję lękową (pies warczy, gdy ktoś wyciąga do niego rękę, jest wyraźny konflikt dążenie-unikanie: sam się łasi a potem warczy).
Nie wiadomo jaka jest przeszłość tego psa. Może ktoś go bił? A może po prostu nie miał kontaktu z ludźmi (słaba socjalizacja i w konsekwencji strach przed obcymi ludźmi)?
Nawarczał na pracownika schroniska przy wejściu do boksu - a widzieliście, co ten człowiek robił wchodząc, albo jak zachowywał się do tego psa przed tym incydentem?
Ja bywam w kilku schroniskach i widziałam już niejedną akcję typu - obsługa przechodząca obok boksu stuka grabiami w kraty... Ot tak sobie, dla rozrywki. Zrównoważony pies w takiej sytuacji pewnie się lekko wystraszy, ale lękliwy - przerazi się śmiertelnie.
[quote name='Lottie'] A w dodatku jest nieufny i to też jest dużą przeszkodą...[/QUOTE]
Nieufny jest na pewno i wiele się z nim nie zrobi, dopóki nie nabierze zaufania.
[quote name='Lottie']psy potrzebują reguł i dyscypliny (oczywiście oprócz całej masy miłości :loveu:), kiedy takich reguł nie ma, albo ludzie pozwalają psom ze skłonnością do dominacji na zbyt wiele, to potem często zdarzają się tego typu sytuacje, czyli warczenie w każdym momencie, kiedy psu nie odpowiada to co robi człowiek. [/QUOTE]
[B]Każdy pies potrzebuje reguł[/B]. Ale reguły obowiązują w obie strony - czyli właściciel wymaga od psa określonych zachowań, ale sam także szanuje potrzeby i emocje swojego psa.
[quote name='Lottie']Jeśli mówisz, że dla twojej mamy jest w stanie zrobić wszystko i się jej słucha, to ona powinna w każdej sytuacji, w której zachowanie psa jest nieodpowiednie - skarcić go. Nie mówię o biciu, czy coś. Czasem wystarczy krókie, ostre "NIE!" albo "e-e!". Kiedy jest na smyczy i ktoś chce go pogłaskać a on warczy, to ja osobiście bym sie nie zawachała użyć szarpnięcia smyczą. Oczywiście to musi być z wyczuciem, jedno, krótkie, ostre szarpnięcie + "nie!" albo coś w tym stylu.[/QUOTE]
W życiu z psem ważna jest przede wszystkim skuteczna komunikacja. Korygując psa za warczenie eliminujemy jeden z podstawowych sygnałów dyskomfortu u psa. Pies nie musi lubić głaskania przez obcych ludzi (co nie znaczy wcale, że ma ich od razu gryźć - powinien takie zachowanie obcych spokojnie tolerować). Ale na pewno nie polubi kontaktu z ludźmi, jeśli po dotknięciu przez nich będzie korygowany (szarpany, usłyszy NIE itp.). W przypadku warczenia czy agresji do ludzi trzeba przede wszystkim zmienić nastawienie psa do bodźca - pozytywnie skojarzyć obecność obcego człowieka. Wystraszonemu psu pokazać, że jest bezpieczny.
Podobnie można odpracować czynności pielęgnacyjne. Mój pies gdy go wzięliśmy ze schronu miał zapalenie uszu. Na początku straszył nas zębami, gdy próbowaliśmy mu wpuścić krople, czy wyczyścić te uszy. Przez kilka tygodni robiliśmy to wyłącznie w kagańcu, ale... za cierpliwe znoszenie nieprzyjemnych (i bolesnych) zabiegów zawsze spotykała go nagroda. Uszy były zagrzybione, więc to czyszczenie i zapuszczanie kropli trwało chyba ze 3 miesiące - no i okazało się, że waciki do czyszczenia uszu są najfajniejsze na świecie :) Do dziś (a minęło już 5 lat), jak mój pies widzi w moim ręku waciki, przychodzi do mnie i kładzie głowę na kolanach. Czyszczenie uszu powoduje, że Maxik mruży oczy z przyjemności :loveu:, a jak przerywam tę czynność, to potrafi wymuszająca szturchać mnie łapą...
Myślę, że do dziś czyścilibyśmy uszy w kagańcu, gdybyśmy posłuchali kogoś, kto nam wtedy radził - skarć go, jak cię straszy zębami, kto to słyszał, żeby pies gryzł właściciela...

Link to comment
Share on other sites

Dziękuję wszystkim za odpowiedzi :)

Sony uwielbia się czesać, ale tylko wtedy gdy robi to mama, ona może go czesać wszędzie. Na mnie warczy, nie dlatego, że czeszę jakieś konkretne miejsce- po prostu, trochę się da, po chwili nie ma już ochoty. Po kąpieli położyłam go na boku i dał się wyczesać porządnie, bez żadnego warczenia, naprawdę na spokojnie- ja grzecznie, on grzecznie. Za dwa dni - ten sam grzebień, ten sam pokój - warczał. Szczotki swoje zapoznał, obwąchał, bawiłam się nimi z nim, nie wiem o co chodzi, ale odnoszę wrażenie że "o zasadę".

Link to comment
Share on other sites

[QUOTE]Pies mnie lubi, liże ale także na mnie warczy. Np. wołam go do czesania, przychodzi, kładzie się- zaczynamy się czesać, przez chwilę jest ok. po czym zaczyna warczeć, jeśli nie przestanę czesać warczy głośniej - podejrzewam, że mógłby capnąć.[/QUOTE]
No to nagrodzić za nawet sekundę spokoju i przestać. Wiesz, że zawarczy, ale i tak czekasz aż to zrobi i dopiero wtedy przestaje? To powodzenia - niedługo zawarczy jak zobaczy szczotkę w Twojej dłoni bo zobaczy, że działa.

Po jakiego grzyba na spacerze mają go głaskać obcy ludzie? Masz go zasłonić sobą i stanowczo powiedzieć NIE WOLNO GŁASKAĆ PSA.

Nagradzaj go bez powodu, za spokój, za wszystko. Tak, żeby nie miał czasu na myślenie jaka sytuacja jest ok, jaka nie - on ma z góry mieć jasne, że jest dobra. Czyli: nie przekraczamy granic wytrzymałości, które toleruje pies (czas czesania - częste sesje po pół minuty), nie pozwalamy na kontakt fizyczny z nim - pies bardzo lubi być niezauważony i obwąchiwać człowieka, to, że się łasi, wcale nie oznacza, że chce od razu ręki na głowie.

Link to comment
Share on other sites

Soko - to jest samoyed, my od 20 już lat mieliśmy takie psy, całe osiedle je znało i uwielbiało bo kochały cały świat. Obecnie mieszka jeszcze jeden samoyed, także wielbiony przez tłumy :) Ludzie po prostu są przekonani, że to łagodny samoyed, my początkowo też myśleliśmy że taki będzie i że spokojny kontakt z ludźmi na spacerze bardziej mu pomoże, niż zaszkodzi - tym bardziej, że przez pierwsze 1,5 mies. nie przejawiał agresji do obcych.
Teraz oczywiście nie pozwalamy go głaskać, tym bardziej że warczy już zanim ktoś wyciągnie do niego rękę.
Umówiliśmy się już ze szkoleniowcem.

Link to comment
Share on other sites

Moim zdaniem to jest pies bardzo niepewny siebie i was. Z jednej strony chce mieć z wami kontakt, głaskać się, tulić ale z drugiej strony czuje dyskomfort spowodowany tym, że nie zna waszej reakcji. Być może kiedyś, ktoś go niespodziewanie uderzył albo w jakiś inny sposób zapracował na brak zaufania psa. Twojej mamie ufa, bo poświęciła mu najwięcej czasu i przekonała go do siebie, po was nadal spodziewa się najgorszego. Ale dobrze że warczy, to znaczy że nie chce was ugryźć. Dominacja to absolutnie nie jest.
Nie wiem czy nagradzanie spokoju coś da, testowałam to na swoim psie który ma podobnie. Ale myślę że można takie zwykłe sytuaje potraktować jako pracę, czyli w trakcie głaskania czy czesania rozpraszać psa różnymi zajęciami, wykonywaniem prostych komend i nagradzaniem go za to. Myślę że behawiorysta jest niezbędny.

Link to comment
Share on other sites

Na pewno przyda się behawiorysta, nasze teoretyzowanie niewiele da.

Mi się na przykład wydaje, że pies po przejsciach teraz chce sobie ustawić rodzinę według swoich zasad. Jest on z Mamą, pod nimi Tata, tak leciutko w dół, potem Ty, a Mąż raczej na boku, na zasadzie "ja Ciebie nie widzę, to Ty mnie też nie zobaczysz i nie istniejesz". Najpierw sie bał, ale teraz, kiedy zyskuje pewnosć siebie, chce przegonić po pierwsze konkurencję do Mamy, po drugie wszelkie psy, które zagrożą jego pozycji, a po trzecie obcych ludzi, bo broni Mamy.
Nie wiem, czy ma to sens, ale ja tak to widzę.

Link to comment
Share on other sites

Mi po prostu chodzi o nagradzanie non stop żeby pies był przekonany że samo to że po prostu JEST jest super i jest przez nas akceptowane i bardzo nagradzane, że jest potrzebny, że go doceniamy za samą jego obecność niezależnie co robi kochamy go itd. Do dziecka i szczeniaka też cały czas wyskakujemy ze słodkościami i miłymi słówkami, z psem niepewnym - tak samo.

Link to comment
Share on other sites

Nie wiem jak do końca wygląda warczenie u tego psa, u mojego można zauważyć że podczas głaskania zaczyna warczeć, oblizywać się i trzęść. Może też być tak, że pies sam chce ustalać kto i kiedy go głaszcze, wtedy należy kontrolować zasoby w postaci głaskania i samemu decydować kiedy chce się psa głaskać, natomiast nigdy nie robić tego kiedy pies sam się przymila.

Link to comment
Share on other sites

Gerta - wiem, że złapał pracownika za rękę/rękaw gdy ten wciągał go (chyba siłą) do kojca, być może złapał go przypadkiem za kryzę, może po prostu go przestraszył. Nie wiem, wiem natomiast, że w schronisku się go trochę bali.

Fauka, też tak myślę. Sądzę, że jego właściciele mogli być niezrównoważeni. Być może nieraz pozwalali mu na siebie skakać a innym razem dostał za to kijem, albo ręką w pysk. Faktem jest, że pies jest strasznie spragniony miłości, mamę czci jak bóstwo, poza tym uwielbia się do niej tulić, praktyczni non stop śpi albo siedzi w jej nogach albo patrzy z uwielbieniem w oczy. Nie okazuje jednak żadnych emocji, kiedy np.tata przytula mamę, czy mama przytula mnie, zupełnie na to nie reaguje.

Dziś zaobserwowałam taką sytuację - zawołałam go, przyszedł, usiadł do mnie tyłem, pogłaskałam go delikatnie po grzbiecie- spiął się, zaczął się oblizywać, więc przestałam go głaskać, wstał i poszedł do mamy. Co zatem robić, głaskać, nie głaskać, wołać do siebie czy ignorować?

Byłam z nim 1,5 godz w lesie, biegaliśmy, szaleliśmy a na koniec szkoliliśmy się z chodzenia przy nodze, siadania, warowania i zostawania. Komendy wykonuje grzecznie i chętnie, ładnie współpracuje, za smakołyk zrobi wszystko. Głaskałam go w lesie wielokrotnie dając smakołyk i smyrając pod pyskiem, nie zawarczał ani razu.

Link to comment
Share on other sites

Najlepiej nie głaskać, a nagrodzić za podejście. Potem nagrodzić np. za wyciągnięcie ręki w jego stronę, tak jakby z zamiarem pogłaskania, ale nie głaszcząc. I tak posuwać się coraz dalej. [url]http://www.youtube.com/watch?v=AElTVoIPlOw[/url]

Link to comment
Share on other sites

[quote name='kingula']Gerta - wiem, że złapał pracownika za rękę/rękaw gdy ten wciągał go (chyba siłą) do kojca, być może złapał go przypadkiem za kryzę, może po prostu go przestraszył. Nie wiem, wiem natomiast, że w schronisku się go trochę bali..[/QUOTE]
Tak jak pisałam wcześniej moje doświadczenia schroniskowe pokazują, że pracownicy czasem robią takie rzeczy, że aż dziwne, że nie wszystkie psy ich gryzą...
Owszem są w schroniskach także ludzie pracujący tam z miłości do zwierząt. Ale nie wiadomo kim był ten konretny człowiek, więc nie wyrokowałabym o agresji psa po tym, że capnął gościa w takiej sytuacji...

[quote name='kingula']
Dziś zaobserwowałam taką sytuację - zawołałam go, przyszedł, usiadł do mnie tyłem, pogłaskałam go delikatnie po grzbiecie- spiął się, zaczął się oblizywać, więc przestałam go głaskać, wstał i poszedł do mamy. Co zatem robić, głaskać, nie głaskać, wołać do siebie czy ignorować?.[/QUOTE]
Głaskać mądrze. Po pierwsze niech głaskanie będzie zapowiedzią tego, co pies lubi - zdaje się, że jedzenie go motywuje. Czyli wołasz psa do siebie, każesz mu coś zrobić - np. siad. Po czym najpierw psa głaszczesz (nie po głowie, psy się tym stresują), a dopiero potem proponujesz smaczek.
Głaskanie w okolicach wrażliwych (tylne łapy, brzuch) na tym etapie jest zupełnie zakazane.
Warto takiego 'niedotykalskiego' psa masować, ale przez internet nie umiem tego wyjaśnić. W każdym razie moja suczka (z agresją lękową) zaraz po adopcji spinała się przy każdej próbie smyrnięcia, choćby po boku. Wystarczyło pomasować ją codziennie przez 2 tygodnie, by doprowadzić do tego, że po dotknięciu pies się rozluźniał :)
Myślę, że warczenie przy czesaniu jest pochodną tego, że Wasz pies nie lubi dotyku. Ale to się da odpracować - cierpliwie, spokojnie, z szacunkiem dla psa i jego emocji.
[quote name='kingula']
Byłam z nim 1,5 godz w lesie, biegaliśmy, szaleliśmy a na koniec szkoliliśmy się z chodzenia przy nodze, siadania, warowania i zostawania. Komendy wykonuje grzecznie i chętnie, ładnie współpracuje, za smakołyk zrobi wszystko. Głaskałam go w lesie wielokrotnie dając smakołyk i smyrając pod pyskiem, nie zawarczał ani razu.[/QUOTE]
Zamień kolejność - najpierw smyrnięcie, potem smaczek i zobaczysz zmianę już po kilku dniach :cool3:

Link to comment
Share on other sites

gerta masaż też musi być z głową, ja Happy mogę przewrócić i wszystko w sumie zrobić, masuję ją też, ale po swojemu - jak próbowałam jakichś technik, to prawie się rzuciła ;) natomiast na drugim psie wychodzi mi rewelacyjnie :) dlatego trzeba uważać. Ja masuję otwartą dłonią i tylko za uchem, albo po ramieniu, łopatce. Z czasem przeszłam dalej.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Soko']gerta masaż też musi być z głową, ja Happy mogę przewrócić i wszystko w sumie zrobić, masuję ją też, ale po swojemu - jak próbowałam jakichś technik, to prawie się rzuciła ;) natomiast na drugim psie wychodzi mi rewelacyjnie :) dlatego trzeba uważać. Ja masuję otwartą dłonią i tylko za uchem, albo po ramieniu, łopatce. Z czasem przeszłam dalej.[/QUOTE]
Ja z moją suczką zaczynałam masowanie od pozycji stojącej (ona stała, ja siedziałam), od uszu i szyi. Masowałam nie dłonią, a czubkami palców, robiąc takie małe kółeczka, z czasem coraz większe. Ale przez internet nie umiem tego wytłumaczyć tak, żeby ktoś mógł tę metodę wykorzystać. Ja to wyczytałam w jakiejś książce, ale ponieważ w tamtym czasie czytałam b. dużo o agresji lękowej, to nie pamiętam teraz w jakiej.
W każdym razie Korusia bardzo szybko nauczyła się, że dotyk jest przyjemny :roll: i sama zaczęła wystawiać kolejne części ciała do masowania. Mało tego teraz, gdy już nie boi się ludzi, to potrafi prosić o masaż naszych gości. Mój drugi pies pod wpływem tego masażu natychmiast zasypia :loveu:, ale on nie miał nigdy żadnych problemów w kontaktach z ludźmi (wyjąwszy początkowe leczenie uszu, ale to uważam za uzasadnioną reakcję).

Link to comment
Share on other sites

  • 5 weeks later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...