Jump to content
Dogomania

Bella z Podlasia od 11.02.2012 w DS


sylwia1982
 Share

Recommended Posts

[quote name='suślik']Jaki wkład?
przecież ty stwierdziłaś, że nie wyręczyłam cie w niczym! a co za tym idzie nic nie zrobiłam dla psa.
no to o jakim wkładzie ty mówisz?

ja ci dobrze radze. ty się wyśpij bo jutro czeka ciebie ciężka przeprawa!i to na pewno nie z psem. nawet nie licz na to, że będziesz stała za bramą i oglądała serial pt " łapią psa a ja stoję i się gapię"
i dalej ślij te swoje dyrdymały i bóg jedyny raczy wiedzieć co jeszcze wypełznie z twojej głowy....
ignoruję cię dziewczyno równie skutecznie jak wcześniej. nie proś mnie więcej o pomoc dla jakiegokolwiek psa! skoro nie potrafisz docenić pomocy,którą dostałaś to się może nauczysz jak ciężko jest bez niej!
EOT.

Jola Tobie też radzę zrezygnować z dalszych dyskusji z ta "specyficzną" osobą.[/QUOTE]


a kto ci Agata powiedział że ja będę stała za bramą i patrzyła jak Ty łapiesz psa? to Ty potrafisz pojechać do schroniska i stać z rękami w kieszeni i się przyglądać jak inni odwalają robotę.

Link to comment
Share on other sites

  • Replies 406
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Zjawiam się na wątku na zaproszenie Doris :)
Sylwia- bardzo mocno trzymam za Ciebie kciuki i za jutrzejszą akcję :kciuki: :kciuki: :kciuki:. A osobą po tytułem "Suślik" się po prostu nie przejmuj i nie daj się jej sprowokowac. Śledząc inne wątki na których się udzielała wywnioskowałam że to taki typ osoby, która robi po prostu wokół siebie wiele szumu ;) i... (dalej już przemilczę, bo nie chcę sprowokowac jakiejś awantury itp. ;) )

Link to comment
Share on other sites

Witam wszystkich. Jestem chłopakiem Sylwii, mieszkamy razem w Parcewie. Pies jest po dokarmieniu spokojny i nie uważam żeby był problem ze złapaniem go. Ważne żeby się pojawił. Zobaczymy jak to wyjdzie ale Agaty nikt tu nie zapraszał. Sylwia i p.Alina wystarczy, większa ilość osób może psa spłoszyć.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Bielszczanin'] Zobaczymy jak to wyjdzie ale Agaty nikt tu nie zapraszał. Sylwia i p.Alina wystarczy, większa ilość osób może psa spłoszyć.[/QUOTE]
[quote name='sylwia1982']do Parcewa mogłaby podjechać Agata (suślik) ona mieszka w Bielsku i do Parcewa ma niedaleko, dziś suka była na odległość 30m, do jedzenia podchodzi dopiero jak ja odejdę, jak się do niej zbliżam to odchodzi ale spokojnie i odwraca się za siebie.[/QUOTE]

zastanawiam się po co założono ten wątek, bo to co u czytam to jakieś kpiny. prosicie o pomoc, ludzie się angażują, w międzyczasie wywleka się tu jakąś prywatę i osobiste wycieczki, a na koniec jeszcze takie stwierdzenia?
miałam się nie udzielać, ale nie potrafię. odłóżcie swoje prywatne urazy na bok i zajmijcie się na spokojnie psem, bo jak na razie to on może na tym najmocniej ucierpieć.

temat późniejszego transportu suni do fundacji jest cały czas olewany, to może zacznę - jak już coś ustalicie, proszę o info, ze swojej strony deklaruję 25 zł na ten cel.

Link to comment
Share on other sites

Sylwia, trzymam kciuki. Nie denerwuj się, rób swoje. Jest grono osób, ktore wiedzą jak jest naprawdę z tą pomocą dla Belli. Inni niech sobie wierzą w co tylko chcą. Też dokarmiam stado bezdomnych, dzikich i póldzikich psów. Wiem, ze bez mojego dokarmiania by zginęły.

Link to comment
Share on other sites

Dziękuję serdecznie za kciuki, akcja odłowienia Belli zakończona sukcesem!
Alina (kierownik schroniska w Hajnówce) zabrała Bellę do weterynarza, więcej na temat Belli napisze później Alina.
Bella okazała się łagodnym psem, bez problemu dała sobie założyć obroże i weszła do samochodu bez oporów.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='sylwia1982']Dziękuję serdecznie za kciuki, akcja odłowienia Belli zakończona sukcesem!
Alina (kierownik schroniska w Hajnówce) zabrała Bellę do weterynarza, więcej na temat Belli napisze później Alina.
Bella okazała się łagodnym psem, bez problemu dała sobie założyć obroże i weszła do samochodu bez oporów.[/QUOTE]
widać zaufała człowiekowi, jak zaczęłaś ją dokarmiać :) SUPER!

Link to comment
Share on other sites

Bella została odłowiona i muszę bardzo podziękować Sylwii że choć ją przestrzegano przed bernardynami spróbowała i udało jej się do nie go podejść i pogłaskać. Czyli akcja wyglądała tak że zajechałam w raz z pracownicą i Agatą założyłyśmy obróżkę i smycz i Bella poszła do samochodu. Oglądał ją weterynarz ma 1 rok jest zdrowa, choć ma lekkie zapalenie spojówek i wychudzona ale tak to wszystko w porządku. W schronisku czuła się niepewnie jak ją przywitały szczekaniem inne pieski ale już jest wszystko w porządku jest w domku została odrobaczona, czipa nie ma. Bardzo miła i przyjazna

Link to comment
Share on other sites

[quote name='sylwia1982']ja również nawiązałam kontakt z fundacją bernardyn na mojego maila fundacja nie odpisała, fundacja uaktywniła się na wydarzeniu Belli na fb i na wydarzeniu fundacja napisała że najlepiej będzie jak Bella trafi do schroniska w Radysach, a póżniej ja miałam pilnować żeby Belli włos z głowy nie spadł w tym schronisk.
[/QUOTE]

Zwracamy się do Pani z prośbą o nie przypisywanie nam rzeczy, które nie miały miejsca. Między sugestią, że wg nas pies musi zostać jak najszybciej odłowiony i umieszczony w bezpiecznym miejscu (np. schronisko, za pobyt w którym prywatne osoby nie będą płaciły), a wskazaniem Radys jako najlepszego wyjścia jest różnica.

Przykro nam, że nie mamy możliwości jechania natychmiast po psa, którego ktoś mailem lub telefonicznie zgłasza. Chcielibyśmy, żeby wszystkie bernardyny w potrzebie były bezpośrednio pod naszą opieką, ale to raczej nierealne.
Maili o natychmiastową pomoc ( czyli: pojechanie, odlowienie, zabranie do siebie, leczenie, wyżywienie, robienie codziennie przy psie i zapłacenie po drodze za wszystko) mamy codziennie po kilka, drugie tyle to telefony, również z wyzwiskami i pogróżkami, jeśli nie wsiadamy od razu do samochodu, zeby jechać.
Nie da się tak. Fundacja pomoga w miarę możliwości. To nie na nas ciąży z ustawy obowiązek zabezpieczenia błąkających się bezdomnych zwierząt.

Tak, jak napisaliśmy Pani: jeśli możemy bezpośrednio pomóc to pomagamy, jeśli nie to sugerujemy sposób działania w naszym odczuciu właściwy. Jeśli osoba bezrobotna, bez pieniędzy, w wynajmowanym domu, bez pomocy otoczenia (wg tego, co Pani sama napisała) zgłasza problem psa błąkającego się zimą przy jezdni, gdzie (jak sama pisze) nie ma możliwości złapania go i umieszczenia w bezpiecznym miejscu, to co wg Pani należy zrobić?
Łatwo zrzucać odpowiedzialność na innych.

Jesteśmy w kontakcie ze schroniskiem Hajnówka. Jesteśmy w kontakcie z większością schronisk w Polsce, gdzie aktualnie przebywa wiele psów podobnych do bernardynów. Sukcesywnie zabieramy te, które w warunkach schroniskowcych mają małe szanse na przetrwanie.
Mamy obecnie 72 miejsca, fizycznie jesteśmy w stanie zimą zajać się ok. 60 psami, w tej chwili jest już kilka więcej.
Nie jesteśmy jednostką budżetową, nie zatrudniamy pracowników, nie mamy 1% z tytułu opp. Fundacja jest utrzymywana za nasze prywatne pieniądze i datki społeczeństwa. Czas poświęcony pomocy psom w potrzebie jest naszym prywatnym czasem, poza godzinami pracy zawodowej i nie różnimy się niczym od przeciętnej miłośniczki zwierząt. Może jedynie tym, że nie wymagamy od innych, gdy na swojej drodze widzimy błąkającego się psa.
Dla Pani temat suki właściwie zamknięty, na nasze ręce czekają następne, w dużo gorszym stanie.
Pozdrawiamy wszystkich.
P.S. W sprawach zagrożenia życia psa skuteczniejszy jest telefon. Fundacja nie uaktywnia się, lecz zawsze jest aktywna, może niekoniecznie tam, gdzie życzy sobie tego Pani.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Fundacja BERNARDYN']Zwracamy się do Pani z prośbą o nie przypisywanie nam rzeczy, które nie miały miejsca. Między sugestią, że wg nas pies musi zostać jak najszybciej odłowiony i umieszczony w bezpiecznym miejscu (np. schronisko, za pobyt w którym prywatne osoby nie będą płaciły), a wskazaniem Radys jako najlepszego wyjścia jest różnica.

Przykro nam, że nie mamy możliwości jechania natychmiast po psa, którego ktoś mailem lub telefonicznie zgłasza. Chcielibyśmy, żeby wszystkie bernardyny w potrzebie były bezpośrednio pod naszą opieką, ale to raczej nierealne.
Maili o natychmiastową pomoc ( czyli: pojechanie, odlowienie, zabranie do siebie, leczenie, wyżywienie, robienie codziennie przy psie i zapłacenie po drodze za wszystko) mamy codziennie po kilka, drugie tyle to telefony, również z wyzwiskami i pogróżkami, jeśli nie wsiadamy od razu do samochodu, zeby jechać.
Nie da się tak. Fundacja pomoga w miarę możliwości. To nie na nas ciąży z ustawy obowiązek zabezpieczenia błąkających się bezdomnych zwierząt.

Tak, jak napisaliśmy Pani: jeśli możemy bezpośrednio pomóc to pomagamy, jeśli nie to sugerujemy sposób działania w naszym odczuciu właściwy. Jeśli osoba bezrobotna, bez pieniędzy, w wynajmowanym domu, bez pomocy otoczenia (wg tego, co Pani sama napisała) zgłasza problem psa błąkającego się zimą przy jezdni, gdzie (jak sama pisze) nie ma możliwości złapania go i umieszczenia w bezpiecznym miejscu, to co wg Pani należy zrobić?
Łatwo zrzucać odpowiedzialność na innych.

Jesteśmy w kontakcie ze schroniskiem Hajnówka. Jesteśmy w kontakcie z większością schronisk w Polsce, gdzie aktualnie przebywa wiele psów podobnych do bernardynów. Sukcesywnie zabieramy te, które w warunkach schroniskowcych mają małe szanse na przetrwanie.
Mamy obecnie 72 miejsca, fizycznie jesteśmy w stanie zimą zajać się ok. 60 psami, w tej chwili jest już kilka więcej.
Nie jesteśmy jednostką budżetową, nie zatrudniamy pracowników, nie mamy 1% z tytułu opp. Fundacja jest utrzymywana za nasze prywatne pieniądze i datki społeczeństwa. Czas poświęcony pomocy psom w potrzebie jest naszym prywatnym czasem, poza godzinami pracy zawodowej i nie różnimy się niczym od przeciętnej miłośniczki zwierząt. Może jedynie tym, że nie wymagamy od innych, gdy na swojej drodze widzimy błąkającego się psa.
Dla Pani temat suki właściwie zamknięty, na nasze ręce czekają następne, w dużo gorszym stanie.
Pozdrawiamy wszystkich.
P.S. W sprawach zagrożenia życia psa skuteczniejszy jest telefon. Fundacja nie uaktywnia się, lecz zawsze jest aktywna, może niekoniecznie tam, gdzie życzy sobie tego Pani.[/QUOTE]


na przyszłość już wiem co mam zrobić jak spotkam na swojej drodze bezdomnego psa lub kota lub inne zwierzę, ja od Fundacji nie oczekiwałam tego by fundacja po psa przyjechała, liczyłam na podpowiedź co dalej z tym robić i już teraz wiem.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='sylwia1982']na przyszłość już wiem co mam zrobić jak spotkam na swojej drodze bezdomnego psa lub kota lub inne zwierzę, ja od Fundacji nie oczekiwałam tego by fundacja po psa przyjechała, liczyłam na podpowiedź co dalej z tym robić i już teraz wiem.[/QUOTE]
Żeby była jasność ja od nikogo nic nie wymagałam i nie wymagam.
Pozdrawiam Fundację Bernardyn

Link to comment
Share on other sites

Ważne,że pies został odłowiony dzięki Pani Alinie i Sylwii. Koniec szczęśliwy. Nic dodać, nic ująć. Życzę wszystkim podczytującym ten wątek zdrowych, spokojnych Świąt Bożego Narodzenia. Ciekawa jestem dalszych losów Belli, więc z niecierpliwością będę czekać na kolejne informacje.
Sylwia serdecznie Cię pozdrawiam !

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share


×
×
  • Create New...