Jump to content
Dogomania
Sign in to follow this  
evel

"Wychowuję, nie tresuję" - co myślicie na temat tej inicjatywy?

Recommended Posts

[quote name='Fauka']Kiedyś prowadziłam dwa laby i szczerze to miałam duszę na ramieniu, były cięższe i silniejsze ode mnie i wszystko zależało od mojej charyzmy tak naprawdę a nie siłowania się. Dlatego jestem w stanie Cię zrozumieć ;) poza tym nie wiem jak klikać 3 psy jednocześnie kiedy chcą już wyrwać bark ze stawu.[/QUOTE]
nie zapominaj, ze homo sapiens ma do dyspozycji dwie ręce, ostaecznie mozna wszystkie 3 psy w jednej ręce trzymać (co czasem mi sie zdarza, ale nie jest zlotym srodkiem), a gdzie ta ręka do klikania? No mozna wydawać klik klik ustami, ale czy to o to chodzi aby robic z siebie idiote do potegi entej - juz i tak 3 psy na smyczach na raz, w dodatku nie jurki tylko jakies bydlaki i jeszcze klik, klik a moze cium cium? zawsze to łatwiej wymowić.
a próbowaliscie prowadzć wielkiego psa gdzie w okolicy jest cieczka? Ciekwe czy klik klik pomoze mu się ładnie prowadzić przy nodze.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='stroosia83']a jak już się tym klikerem wszystkiego nauczy, a zdarzy mu się, że jednak "tego i owego" nie zrobi, a pobiegnie za gołębiem, to co? też zastrzelić?:razz:[/QUOTE]

Po pierwsze: jak "tego i owego" nie zrobi, to znaczy, że się jeszcze nie nauczył. I proces nauki musi jeszcze trwać.
Po drugie: wyeliminowanie gonitwy za gołębiem nie ma niczego wspólnego z nauką "tego i owego".
Po trzecie: "zastrzelić" wcale nie jest takim rzadkim. Ilu ludzi pozbywa się psa, który sprawia kłopoty natury wychowawczej. Efekt dla człowieka jest taki sam: pies znika a wraz z nim problemy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Marmasza']Po pierwsze: jak "tego i owego" nie zrobi, to znaczy, że się jeszcze nie nauczył. I proces nauki musi jeszcze trwać.
Po drugie: wyeliminowanie gonitwy za gołębiem nie ma niczego wspólnego z nauką "tego i owego".
Po trzecie: "zastrzelić" wcale nie jest takim rzadkim. Ilu ludzi pozbywa się psa, który sprawia kłopoty natury wychowawczej. Efekt dla człowieka jest taki sam: pies znika a wraz z nim problemy.[/QUOTE]

Pies to zwierzę, a nie urządzenie na pilota, które możemy zaprogramować i sterować ze 100% skutecznością.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='stroosia83']Pies to zwierzę, a nie urządzenie na pilota, które możemy zaprogramować i sterować ze 100% skutecznością.[/QUOTE]

Ale z 99% skutecznością w niektórych sytuacjach - owszem. Nie wymagam od psa, żeby na spacerze szedł tylko przy mojej nodze - na łące może latać i wąchać, a ja pozytywnie (klikaniem i nagrodami) mogę uczyć go przychodzenia do mnie. Klikaniem natomiast nie oduczę teriera pogoni za ptactwem - więc przy ptakach pies ma być skupiony na mnie i pracy, a jak idziemy chodnikiem - ma iść przy mnie, jak urządzenie, jak to stwierdziłaś :lol:

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='motyleqq']ja, Aneta ma cykl artykułów w MP. poza tym pojawia się też w programach typu Pytanie na śniadanie, ale nie wiem, co było najpierw- tv, czy akcja[/QUOTE]
Raczej TV była wcześniej - ten filmik tańca z psem w studio telewizyjnym, który swego czasu robił karierę po forach ku uciesze wszystkich ;), to już jakiś czas temu było, dość dawno.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja się prawie posikałam czytając to:
"Nic mi nie mów. Ja dzisiaj tak o*******iłem babę za kolczatkę że zadzwoniła po policję i musiałem spierdzielać :P
Mógłbym być dowódcą bojówki antykolczatkowej :P"

"Zróbmy kiedyś marsz antykolczatkowy, jak ktoś będzie pytał dlaczego demonstrujemy założymy mu na szyje kolczatkę i zaciśniemy.
To też zaproponowałem szanownej pani spotykając ją w parku na szczęśliwicach. Niestety nie mogłem bo jak tylko się do niej zbliżyłem berneńczyk zaatakował młodego i trzeba było ich rozpiąć. Po czym ona zadzwoniła na policję i ruszyła w marsz w pogoni za mną, żeby na bieżąco mówić policji gdzie jestem :P
Wariatka."

Haha a niech by taki niuniek do mnie wyskoczył, w 5 min by osiwiał :diabloti::diabloti:

Ja też nie cierpię fanatyzmu w każdej dziedzinie, wiadomo że każdy pies jest inny z jednym trzeba super łagodnie z drugim ostro, dlatego sama nie wiem czy śmiać sie czy płakać jak czytam ten profil :roll::roll:

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='stroosia83']Pies to zwierzę, a nie urządzenie na pilota, które możemy zaprogramować i sterować ze 100% skutecznością.[/QUOTE]

A co powiesz o reakcjach automatycznych (coby nie powiedzieć o odruchach), które często są ćwiczone np. w szkoleniu kierowców, żołnierzy czy innym, gdzie człowiek ma reagować automatycznie w określony sposób w pewnych sytuacjach, gdzie nie ma czasu na myślenie. Od psa nie wymaga się rozwiązywania skomplikowanych łamigłowek, ma natychmiast i jednoznacznie reagować na polecenie (o to chodzi w szkoleniu posłuszeństwa).
Nawiasem mówiąc metody tzw. "tradycyjne" prowadzą do takiego automatycznego natychmiastowego reagowania. Natomiast stosowanie kolczatki w "dopracowywaniu zachowania" to działanie na skróty. Po co poświęcać czas i wysiłek na kolejne ćwiczenia w różnorodnych warunkach skoro można raz czy drugi użyć kolczatki i zachowanie jest "dopracowane".
Z klikerem trzeba pracować znacznie dłużej i włożyć więcej wysiłku w zaplanowanie, przygotowanie i przeprowadzenie ćwiczeń.
I jeszcze o IPO i klikerze - można, ale wymaga to innej pracy pozoranta i przewodnika, wymaga też sporo czasu - a skoro "metody tradycyjne" są skuteczne to po co komplikować sobie życie i "tracić czas". Jestem przekonany, że gdyby w ustawie o ochronie zwierząt znalazł się zapis zakazujący stosowanie kolczatki czu o.e. w szkoleniu zwierząt, to szybko okazało by się, że można pracować inaczej. Inna sprawa, że pies szkolony klikerem jest mniej "dynamiczny" w pracy, ale to efekt nie tyle metody co stosowanych "motywatorów".

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Marmasza']
". Jestem przekonany, że gdyby w ustawie o ochronie zwierząt znalazł się zapis zakazujący stosowanie kolczatki czu o.e. w szkoleniu zwierząt, to szybko okazało by się, że można pracować inaczej. Inna sprawa, że pies szkolony klikerem jest mniej "dynamiczny" w pracy, ale to efekt nie tyle metody co stosowanych "motywatorów".[/QUOTE]

taaa, myslisz ze wszyscy znaja ta ustawę w jej aktualnym brzmieniu, ba - stosują ją?????
Począwszy od chłopa ze wsi a skonczywszy na organach wladzy - no wiedzą tyle, ze ustawa jest.... a jak jest, to lepiej nie ruszać.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Marmasza']A co powiesz o reakcjach automatycznych (coby nie powiedzieć o odruchach), które często są ćwiczone np. w szkoleniu kierowców, żołnierzy czy innym, gdzie człowiek ma reagować automatycznie w określony sposób w pewnych sytuacjach, gdzie nie ma czasu na myślenie. Od psa nie wymaga się rozwiązywania skomplikowanych łamigłowek, ma natychmiast i jednoznacznie reagować na polecenie (o to chodzi w szkoleniu posłuszeństwa).
Nawiasem mówiąc metody tzw. "tradycyjne" prowadzą do takiego automatycznego natychmiastowego reagowania. Natomiast stosowanie kolczatki w "dopracowywaniu zachowania" to działanie na skróty. Po co poświęcać czas i wysiłek na kolejne ćwiczenia w różnorodnych warunkach skoro można raz czy drugi użyć kolczatki i zachowanie jest "dopracowane".
Z klikerem trzeba pracować znacznie dłużej i włożyć więcej wysiłku w zaplanowanie, przygotowanie i przeprowadzenie ćwiczeń.
I jeszcze o IPO i klikerze - można, ale wymaga to innej pracy pozoranta i przewodnika, wymaga też sporo czasu - a skoro "metody tradycyjne" są skuteczne to po co komplikować sobie życie i "tracić czas". Jestem przekonany, że gdyby w ustawie o ochronie zwierząt znalazł się zapis zakazujący stosowanie kolczatki czu o.e. w szkoleniu zwierząt, to szybko okazało by się, że można pracować inaczej. Inna sprawa, że pies szkolony klikerem jest mniej "dynamiczny" w pracy, ale to efekt nie tyle metody co stosowanych "motywatorów".[/QUOTE]

Pytanie tylko, czy klikanie z psem np. służbowym, który ma reagować NATYCHMIAST przyniosło by pożądany efekt? Nie raz dyskutowałam z fanatykami MP, którzy krytykowali, że psy szkolone jakkolwiek inaczej niż MP nie myślą tylko robią, podkreślając bardzo, że w klikaniu najfajniejsze jest to, że pies MYŚLI czego od niego chcemy. Główkuje, co można zrobić ze stojącym przed nim pudełkiem itp.
Owszem, to jest fajne w metodach pozytywnych, ale w domowym zaciszu.
A są w życiu sytuacje, że nie ma czasu na zabawę. Są psy, których praca polega na tym, że ma byc szybki, nie zastanawiać się czy mu się opłaci, tylko bezwzględnie wykonać polecenie - bo od tego może zależeć czyjeś życie.
Niestety MP nigdy nie pokona w tym względzie "tradycyjnych", jak to nazywacie metod.

Najgorsze w fanatykach jest to, że oni dzielą świat tylko na MP i metody tradycyjne, w których według nich nie robi się nic oprócz uzywania dławików, kolczatek, O.E., bicia psów za wszystko i dominowania ich poprzez śmieszne Fischerowskie zasady.
Dla nich nie istnieją metody naturalne, bo KAŻDE wspomnienie o pozycji w stadzie wywołuje u nich skojarzenie z teorią dominacji. Nie istnieje dla nich MĄDRE bycie przywódcą - czyli bycie po prostu spokojnym, opanowanym, ale i stanowczym, nie dającym wleźć sobie na głowę opiekunem.
Zaraz pojawiają się docinki na temat tego, czy masz ze swoim psem szczeniaki, skoro żyjecie w stadzie :P
Nie dociera do nich, że dopuszczenie kar, nie oznacza wcale ciągłego "bicia" psa (bicia, bo oni myślą, że każdy kto nie jest wyznawcą MP = osoba bijąca psy). Nie dociera również to, że ludzie nie będący fanatykami również nagradzają swoje psy.
W ogóle, mało rzeczy do nich dociera. Dużo gadają o tym jak psy są różne, po czym jak przychodzi co do czego, każdego każą szkolić tak samo :D
Pffff...

A z moich obserwacji wynika, że faktycznie zdecydowana większość z nich to posiadacze JEDNEGO psa. Ja sama mam trzy.
Wiem, jak ogromna jest różnica w pracy z jednym psem, a z całą trójką na raz. Gdybym chciała prowadząc na smyczy trzy psy, do każdego ciumkać i klikać, żeby ładnie szedł przy nodze, to pewnie już wylądowałabym w wariatkowie. Jak się za bardzo nakręcą, to po prostu muszę do nich krzyknąć, nie mam innego wyjścia. W stadzie nie ma miejsca, ani czasu na pomyłki.
Zresztą, panbazyk już o tym pisała i doskonale ją rozumiem, mimo, że u mnie "trochę" mniej kilogramów, bo tylko 30+15+15 :D

Share this post


Link to post
Share on other sites
W posiadaniu większej ilości psów jest jeszcze jeden problem, idziesz z trzema, jednego klikniesz to tak, jakbyś reszcie też kliknęła i musisz nagrodzić wszystkie, naeet te które nic nie zrobiły ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
[QUOTE=makot'a;18035192] Gdybym chciała prowadząc na smyczy trzy psy, do każdego ciumkać i klikać, żeby ładnie szedł przy nodze, to pewnie już wylądowałabym w wariatkowie. Jak się za bardzo nakręcą, to po prostu muszę do nich krzyknąć, nie mam innego wyjścia. W stadzie nie ma miejsca, ani czasu na pomyłki.
[/QUOTE]

Już ten fragment świadczy o fakcie, że masz nikłe pojęcie na temat metody, którą krytykujesz. Natomiast faktem jest, że są ośrodki szkolenia psów policyjnych (np. w Australi) gdzie z powodzeniem stosuje się metody wzmocnień pozytywnych (operant training) w szkoleniu posłuszeństwa i pracy węchowej (zresztą przy pracy węchowej metody przymusu w ogóle się nie sprawdzają). Pomiędzt tzw. "klikaniem" a rzeczywistym szkoleniem przy użyciu tej metody jest mniej więcej taka sama różnica jak pomiędzy szkoleniem przy użyciu kolczatki a jej stosowaniem przez przeciętnego Kowalskiego (jako obroży). Zresztą jak w każdej metodzie szkolenia: można psu bezsensownie klikać tak samo jak można bezsensownie szarpać kolczatką - w obu przypadkach bez efektów. Różnica polega jedynie na tym, że klikaniem nie zrobię psu krzywdy (fizycznie). Poza tym "kliker" jest bardziej "tolerancyjny" na błędy przewodnika. Kliknięcie w niewłaściwym momencie łatwo można naprawić w kolejnych ćwiczeniach, czego nie można powiedzieć o szkoleniu przy użyciu kolczatki czy o.e.
Dodam jeszcze, że w wyborze metody poza efektywnością powinno brać się pod uwagę kwestie etyczne - dla mnie mało etycznym jest stosowanie metod przymusu aby uzyskać nieco więcej punktów na zawodach. Zwłaszcza, gdy podobny efekt można uzyskać stosując inne metody, tyle że wymaga to więcej wysiłku ze strony człowieka. Jak pisałem - moim zdaniem stosowanie kolczatki czy o.e. w szkoleniu (uczeniu) to droga na skróty - szybciej, łatwiej i wygodniej. A skoro tak, to po co się wysilać.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Marmasza']
Nawiasem mówiąc metody tzw. "tradycyjne" prowadzą do takiego automatycznego natychmiastowego reagowania. Natomiast stosowanie kolczatki w "dopracowywaniu zachowania" to działanie na skróty. Po co poświęcać czas i wysiłek na kolejne ćwiczenia w różnorodnych warunkach skoro można raz czy drugi użyć kolczatki i zachowanie jest "dopracowane".
Z klikerem trzeba pracować znacznie dłużej i włożyć więcej wysiłku w zaplanowanie, przygotowanie i przeprowadzenie ćwiczeń.
[/QUOTE]

Problem polega na tym, że jednak większość właścicieli psów nie mieszka na bezludnych wyspach i kiedy zachowanie psa jest bardzo uciążliwe dla otoczenia czy wręcz niebezpieczne, to nie za bardzo jest czas na długotrwałą pracę z klikaniem czy mniej inwazyjnymi metodami, jak również kontrola warunków ćwiczenia i stopniowania trudności, rozproszeń jest wręcz niemożliwa - szczególnie biorąc pod uwagę kulturę psiarzy w Polsce, bo o ironio to oni najczęściej rujnują spokojną pozytywną pracę z psem mającym problem z agresją wobec innych psów.

Ortodoksyjni zwolennicy metod pozytywnych zdają się kompletnie nie zauważać tego faktu - dla nich wszystko się da bez awersji - w ich idealnym, wyizolowanym świecie, gdzie nikomu nie przeszkadza ciągnąca się miesiącami agresja psa na klatce schodowej; gdzie do psa nie podbiegają na okrągło obce niedopilnowane zwierzaki i nie rujnują tygodni pracy ze skupieniem problemowego psa na przewodniku; wszystkie pieski to miłe zwierzaki układane od szczeniaka, z których wieloletnimi negatywnymi nawykami i zaniedbaniami poprzednich właścicieli nie trzeba się użerać; tam nie ma ttb, rottków, psów z silnymi popędami - tam można sobie spokojnie z psem klikać, ciągnąć oduczanie miesiącami, tam pies nie zrobi nikomu krzywdy, nie wyrwie nikomu ręki ze stawu lecąc do obcego pieska...
Na Ziemi jest trochę inaczej ;)

W kółko krzyczą tam o "badaniach naukowych", które udowadniają, że to działa. Owszem, ja nie mówię, że to nie działa, ale czy są badanie, które mówią, że to działa wystarczająco szybko i skutecznie na każdym psie na świecie? I na jakich psach prowadzono te badania? Ile wśród grupy badawczej było psów ostrzejszych ras o silnych charakterze, psów z zakorzenionymi, kilkuletnimi złymi nawykami, psów naprawdę agresywnych? Obawiam się że mało albo wcale, bo w większości krajów naprawdę problemowe psy się usypia, a owe badania w takim razie prowadzi się na pozostałych, czyli nieagresywnych, bezpiecznych dla otoczenia, socjalnych zwierzakach. Co w takim razie owe "badania" są warte w polskich warunkach, gdzie nie każdy piesek to labradorek po zrównoważonych rodzicach, dobrze prowadzony od pierwszych tygodni życia?

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Marmasza']Już ten fragment świadczy o fakcie, że masz nikłe pojęcie na temat metody, którą krytykujesz. Natomiast faktem jest, że są ośrodki szkolenia psów policyjnych (np. w Australi) gdzie z powodzeniem stosuje się metody wzmocnień pozytywnych (operant training) w szkoleniu posłuszeństwa i pracy węchowej (zresztą przy pracy węchowej metody przymusu w ogóle się nie sprawdzają). Pomiędzt tzw. "klikaniem" a rzeczywistym szkoleniem przy użyciu tej metody jest mniej więcej taka sama różnica jak pomiędzy szkoleniem przy użyciu kolczatki a jej stosowaniem przez przeciętnego Kowalskiego (jako obroży). Zresztą jak w każdej metodzie szkolenia: można psu bezsensownie klikać tak samo jak można bezsensownie szarpać kolczatką - w obu przypadkach bez efektów. Różnica polega jedynie na tym, że klikaniem nie zrobię psu krzywdy (fizycznie). Poza tym "kliker" jest bardziej "tolerancyjny" na błędy przewodnika. Kliknięcie w niewłaściwym momencie łatwo można naprawić w kolejnych ćwiczeniach, czego nie można powiedzieć o szkoleniu przy użyciu kolczatki czy o.e.
Dodam jeszcze, że w wyborze metody poza efektywnością powinno brać się pod uwagę kwestie etyczne - dla mnie mało etycznym jest stosowanie metod przymusu aby uzyskać nieco więcej punktów na zawodach. Zwłaszcza, gdy podobny efekt można uzyskać stosując inne metody, tyle że wymaga to więcej wysiłku ze strony człowieka. Jak pisałem - moim zdaniem stosowanie kolczatki czy o.e. w szkoleniu (uczeniu) to droga na skróty - szybciej, łatwiej i wygodniej. A skoro tak, to po co się wysilać.[/QUOTE]


Święta racja. Nie wydaje mi się, żeby ktokolwiek z nas tutaj krytykował metody pozytywne same w sobie. Mają one duże znaczenie w szkoleniu psa, w niektórych przypadkach większe, w innych mniejsze, zalezy od psa.
Nikt nie twierdzi, że wzmocnienie pozytywne nie działa, bo działa. Gdyby tak nie było, to Pawłow nie "odkryłby" warunkowania klasycznego.

My krytykujemy, owszem, ale - bezmózgi fanatyzm.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[QUOTE=makot'a;18036739]Święta racja. Nie wydaje mi się, żeby ktokolwiek z nas tutaj krytykował metody pozytywne same w sobie. Mają one duże znaczenie w szkoleniu psa, w niektórych przypadkach większe, w innych mniejsze, zalezy od psa.
Nikt nie twierdzi, że wzmocnienie pozytywne nie działa, bo działa. Gdyby tak nie było, to Pawłow nie "odkryłby" warunkowania klasycznego.

My krytykujemy, owszem, ale - bezmózgi fanatyzm.[/QUOTE]

no właśnie, to samo zresztą napisałam ;) ale mam wrażenie, że osoby zapatrzone w MP jak w obrazek myślą, że skoro mamy czelność używać też innych metod, to na pewno MP nie używamy...

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Marmasza']Jak pisałem - moim zdaniem stosowanie kolczatki czy o.e. w szkoleniu (uczeniu) to droga na skróty - szybciej, łatwiej i wygodniej. A skoro tak, to po co się wysilać.[/QUOTE]znam osobiscie jednego psa z fotek na profilu. Metodami wylacznie pozytywnymi odczulany jest z agresji do psow. I rzeczywiscie szybciej nie jest-pies sie zesztarzal i pochorowal a problem tylko troszke sie zmniejszyl, udaje sie skupic psa na sobie w kontrolowanych warunkach, w realnych jeszcze nie. Niedlugo pewnie sie uda tylko czy to bedzie zasluga metody czy niedomogi starczej???

[quote name='filodendron']Raczej TV była wcześniej - ten filmik tańca z psem w studio telewizyjnym, który swego czasu robił karierę po forach ku uciesze wszystkich ;-), to już jakiś czas temu było, dość dawno.[/QUOTE]
A taki sniety i obojetny na wszystko owczarek robiacy w studio komendy na poziomie 3-5 lekcji tresury w koziej wolce ma z tym cos wspolnego?
Ma ktos linka do filmiku o tancu :modla:

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Marmasza'] Jak pisałem - moim zdaniem stosowanie kolczatki czy o.e. w szkoleniu (uczeniu) to droga na skróty - szybciej, łatwiej i wygodniej. [/QUOTE]
U jednego psa droga na skróty u innego jedyna, cały sęk w tym, że wszystko zależy od psa i jego charakteru. Nie można wszystkich psów próbować pozytywnie tak samo nie można wszystkich psów szkolić ostro. Na jednego psa klikanie podziała a drugi będzie miał to w doopie, szczerze to nie wyobrażam sobie prowadzić samca np. DC dominanta klikaniem, bo mi się śmiać chce na samą taką myśl, co nie znaczy, że ma chodzić w kolczatce czy być "zdominowany" ale z takim psem trzeba ostrzej niż z uległym pieseczkiem z którym można łagodniej. Cały pic w tym żeby dobrać metode do psa, a niestety chyba niektórzy "pozytywni" chcieliby wszystkie psy wrzucić do jednego worka i każdy psi problem rozwiązać klikając czy w inny "pozytywny" sposób, a tak to nie działa ...

Share this post


Link to post
Share on other sites
I na pewno każdy, kto ma więcej niż jednego psa, wie, że nie da się każdego "podejść" tak samo.

U mnie jedna suka "działa" na wzmocnienia rewelacyjnie, da się z nią wyklikać wszystko.

Druga suka ma jakiekolwiek motywatory trochę głębiej i nawet chcąc pracować z nią tylko pozytywnie widzę, że ją to nudzi. Jej potrzeba jasnych, wojskowych zasad kiedy jest "praca". Jest zdecydowanie bardziej stadna i czasem, kiedy wyciągam smaczki w sytuacji, kiedy po drugiej stronie ulicy idzie rzucający się do nas pies, to sucz patrzy na mnie jak na debila. Zdecydowanie lepiej w takiej sytuacji z nią, spisuje się po prostu olanie sprawy. W 90% przypadków widzi, że ja to olewam, więc ona też. Ma jednak dni, że jest nakręcona, więc kiedy próbuje psu odpowiedzieć, to jest szybka korekta i psu momentalnie wraca rozum do głowy.

Trzeci natomiast boi się własnego cienia, ma delikatną, dość zjechaną psychikę i na niego nie mogę ryknąć, bo by dostał zawału :P
Całe szczęście nie jest duży, a do tego dość "pneumatyczny"...

Także co pies, to metoda.
Wszyscy już to napisali, ale i ja się do tego dołączę - nie można...nie da się każdego psa wychowywać tą samą metodą, co fanatycy usilnie próbują nam wmowic :diabloti:

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Kiłi']U jednego psa droga na skróty u innego jedyna, cały sęk w tym, że wszystko zależy od psa i jego charakteru. [/QUOTE]

Też tak uważam. Ale problem widzę nie w metodzie jako takiej, ale w odpowiednim dobraniu "motywacji".

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='jefta']znam osobiscie jednego psa z fotek na profilu. Metodami wylacznie pozytywnymi odczulany jest z agresji do psow. I rzeczywiscie szybciej nie jest-pies sie zesztarzal i pochorowal a problem tylko troszke sie zmniejszyl, udaje sie skupic psa na sobie w kontrolowanych warunkach, w realnych jeszcze nie. Niedlugo pewnie sie uda tylko czy to bedzie zasluga metody czy niedomogi starczej???


A taki sniety i obojetny na wszystko owczarek robiacy w studio komendy na poziomie 3-5 lekcji tresury w koziej wolce ma z tym cos wspolnego?
Ma ktos linka do filmiku o tancu :modla:[/QUOTE]
Tutaj jest link do tego filmu (post nr 36)
[url]http://www.dogomania.pl/threads/200980-Kolejny-idiotyczny-artykul-psy-na-kolcach-sa-agresywne/page4[/url]
ale pojawia się informacja, że ten film jest prywatny, przynajmniej u mnie. Dziwne, jeszcze parę dni temu go oglądałam...:roll:

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Marmasza']Też tak uważam. Ale problem widzę nie w metodzie jako takiej, ale w odpowiednim dobraniu "motywacji".[/QUOTE]

Ale tu raczej nikt nie widzi problemu w samych metodach pozytywnych, co w pewnym stanie umysłu (matko, aż zaleciało Czarkiem :evil_lol:) - mianowicie: "metody pozytywne są super hiper, a jak ktoś twierdzi inaczej to powinien się wybrać na pustkowie i umrzeć, a nie się zabierać za szkolenie jakiegokolwiek psa".


Swoją drogą, masa ludzi stosuje wzmocnienia pozytywne [B]oraz [/B]negatywne, m.in. ja ;) Jak takich kosmitów gdzieś "przyporządkować"? :cool3:

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='evel']Ale tu raczej nikt nie widzi problemu w samych metodach pozytywnych, co w pewnym stanie umysłu (matko, aż zaleciało Czarkiem :evil_lol:) - mianowicie: "metody pozytywne są super hiper, a jak ktoś twierdzi inaczej to powinien się wybrać na pustkowie i umrzeć, a nie się zabierać za szkolenie jakiegokolwiek psa".


Swoją drogą, masa ludzi stosuje wzmocnienia pozytywne [B]oraz [/B]negatywne, m.in. ja ;) Jak takich kosmitów gdzieś "przyporządkować"? :cool3:[/QUOTE]
ło jejku - co do czarka - nawracam się (zaraz zagrzmi) - facet poza kilkoma wybrykami w serii z 10 roku jest coraz lepszy.
Może mam juz TEN stan umysłu?????? :evil_lol:

a dla nas ufo, byle na tyle spore żeby nam się nasze pokręcone psy nie pożarły pozytywnie nie pożarły. :eviltong:

Może zaczynamy tworzyć nowy nurt w szkoleniu/wychowaniu psów? :diabloti:

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='jefta']znam osobiscie jednego psa z fotek na profilu. Metodami wylacznie pozytywnymi odczulany jest z agresji do psow. I rzeczywiscie szybciej nie jest-pies sie zesztarzal i pochorowal a problem tylko troszke sie zmniejszyl, udaje sie skupic psa na sobie w kontrolowanych warunkach, w realnych jeszcze nie. Niedlugo pewnie sie uda tylko czy to bedzie zasluga metody czy niedomogi starczej???


[/QUOTE]

tak mi się przypomniało (jakos tak na temat tego że ze starości to i pies na pozytywizmie czegoś sie nauczy) - takie stare porzekadło o tym jak to chłop (sorki, teraz rolnik na krusie) chciał oduczyć konia jeść. No i tak go oduczył, że koń padł z głodu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='evel']Ale tu raczej nikt nie widzi problemu w samych metodach pozytywnych, co w pewnym stanie umysłu (matko, aż zaleciało Czarkiem :evil_lol:) - mianowicie: "metody pozytywne są super hiper, a jak ktoś twierdzi inaczej to powinien się wybrać na pustkowie i umrzeć, a nie się zabierać za szkolenie jakiegokolwiek psa".


Swoją drogą, masa ludzi stosuje wzmocnienia pozytywne [B]oraz [/B]negatywne, m.in. ja ;) Jak takich kosmitów gdzieś "przyporządkować"? :cool3:[/QUOTE]

My po prostu musimy stworzyć "nowe metody", to będziemy mieć posłuch :evil_lol:
Kiedy zaczynamy pisać jakąś mądrą książkę? A kto zajmie się prowadzeniem szkoły dla psów? :diabloti:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

Announcements

×