Jump to content
Dogomania
wilczy zew

Psy które mnie kochały i reszta bandy

Recommended Posts

Te średniaki to serio mają zryte. Jak sobie przypomnę świśniętego, to brrr. Szczęście on był stary i jak sie na mnie rzucał, to się mu łapy na panelach rozjeżdżały i gleba.

Tos sobie wzieła trzeciego psa szalona. Co planujesz dalej?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kocyk ma zmiany w jelitach,powiększony jeden węzeł chlonny (ten w środku). Taki obraz jest przy IBD-zaburzenie wchłaniania ale przy początkach chłoniaka rownież. Nowotwor raczej wyklucza dobry wynik krwi. Kupiłam wor Royala gastro,dostał steryd i czekamy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
32 minut temu, AnkaG napisał:

Nie dałaś temu psu szansy... nic dla niego nie zrobiłaś...

I to jest mój ostatni wpis na tym wątku

 

Przecież nie wiesz co robiłam...co jest ważniejsze życie człowieka czy psa?

Łatwo jest pisać gdy nie jest się w takiej sytuacji. Czy kiedykolwiek pies z zębami skoczył do Twojej twarzy? Szarpał Twoje przedramie jak szmatę? A jego agresja narastała z dnia na dzień. Jeśli byłaś w takiej sytuacji,to dopiero masz prawo mnie oceniać!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wilcza  to może spróbuj nam wyjaśnić co zrobiłaś by dać psu szanse , bo dla mnie też to jest niezrozumiałe. Oprócz jakiś szczątkowych informacji my nic nie wiemy.i nagle piszesz , że pies uśpiony. Oczywiście broń Boże nie miałaś dać się gryźć psu, tylko nie bardzo chyba możemy uwierzyć, że zostało wszystko zrobione by spróbować psa uratować.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kontaktowałam się z osobami,które pracują z trudnymi psami. Od jednego pana usłyszałam,że to bardzo ciekawy przypadek i odezwie się jak prześle mu badania. Wysłałam badania ale cisza.

Badania wyszły dobrze. Jeszcze można było zrobić rezonans mózgu ale to poza moim zasięgiem finansowym.

Magda,ktora zajmuje się trudnymi kaukazami nie miała miejsca aby zabrać psa do siebie i spróbować pracować z nim. Moja praca nie dawała efektów. Po ostatnim ataku,który był bardzo groźny i mógł skonczyć się nie tylko dotkliwym pogryzieniem ale nawet tragicznie. Zalecila trzymanie psa w kagańcu,gdyż sposób ataku może zagrażać nawet memu życiu. Codziennie byłam z nią w kontakcie i relacjonowałam zachowanie psa. Stwierdziła,że nie rozumie jego zachowania,że zachowuje się jak by w jednym psie dwa siedziały.

Dostawał takie tabletki z mlekiem matki,to pozytywnie działa na psy ale nie na niego.

Agresja rosła z godziny na godzinę. Potrafił siedzieć spojżeć na mnie i skoczyć z charkotem. Nie skakał do nóg tylko na wysokość klatki piersiowej i twarzy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

Announcements

×