Jump to content
Dogomania
Sign in to follow this  
Chesti

Znalazłam chorego psa... ACHALAZJA PRZEŁYKU :(

Recommended Posts

witam,


u weta byłam wczoraj i dzis, decyzja podjęta taka ze w czwartek jedziemy do Ingardenów do Myślenic, mam nadzieje ze cos sie wyjasni. NaszaWeterynarka powiedziała ze to moze byc mastenia przełyku lub moze to byc tez wywolane innymi czynnikami cos zwiaznego z nadnerczami-ale to trudno zdjagnowzowac bo moj pies jedzie na sterydach od roku.. dlatego badania nie beda obiektywne. widziałam zdjecie, przełyk jest powiekszony od poczzatku odcinka piersowego do żołądka.. Pani Weterynarz mówiła że jest naprwde BRDZOOO powiekoszny, bo nak prawde tylko sam odcinek gardłowy jest w normlanej wilkosci reszta, wielki wór.. do tego karmie psiaka w krzesłku, i po jedzeniu ma te "skurcze" potworne:( nie moge na to patrzeć, ale Pani Wet, powiedziałą ze tj prawdopodbnie bo jego orgzanim chce sie oczyscic z tego co zjdł, i w sumie taka prawda bo dzis np jadl 3 porcje malutkie jedzenia dla żołądkowcó i jak wrcałlysmy od Weta to wyrzygał sie, ale nie jedzieniem tylko taką samą białą pianą.. Mam nadzieje ze Dr Ingarden cos dorzadzi i zaradzi, poszlo zlcenie tez na badania tarczycy, potasu, sodu, ( jakies jdno aby stwierdzic czy miesnie nie sa uszkodzone) oczywsie przeswietlenia, usg i inne badania juz wykonałam. Mam nadzieje zeda sie cos zadradzić, bo Wterynarka powiedziała ze jesli leki nie pomoga to nie ma co robic oprecaji bo on jej raczej nie przezyje bo tj za duza ingerencja po za tym na takim dugim odcinku nie wstawia sie "impalntu" przelyku, bo jego komfrot zycia bedzie duzo gorszy niz tej pory a teraz juz jest dramat, wiec trzeba bedzie go uśpić.. :( ja nie chce na to pozwolic wiec moge go zabrac nawet do ameryki(moge srzedac wszystko co mam) ale nie chce tez zeby cierpiał po operacjach... proboam nawet znalezc czy gdzes na swiecie robia transplantacje przkłykow od niezywych psów..ale nie:(

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mam 12nast tygodniowego bulgoda francuskiego. Dzis rozpoznano u niego achalazje byc moze spowodowana przetrwalym lukiem aorty (mam nadzieje, ze nie pokrecilam) w przedniej czesci przelyku, nie odpowiedziano mi jednoznacznie czy mozna to zoperowac czy nie, mial zarobione zdjecie z kontrastem, dostal kroplowke i tak lezy... wydaje sie jakby spal, chrapie nawet ale nie moge go wybudzic. Dostalam namiary na weterynarza we Wroclawiu, mieszkam w Poznaniu i nie wiem dlaczego wyslali mnie akurat tam?
To juz 3 raz kiedy Paco tak wyglada (mamy go od miesiaca) zaczyna sie od szalenstw, biega po kanapie jak oszalaly, wydaje dziwne jeki i staje sie agresywny - gryzie nas calkiem mocno, potem slabnie, chwieje sie, przewraca az zasypia -jest caly lejacy, otwarty pyszczek i wystajacy jezyk, nie wymiotuje. Za pierwszym razem stwierdzilismy, ze cos zjadl, po kilku godzinach bylo ok. Potem wzielismy go o lekarza, ktory nie powiedzial nam nic, dal zastrzyk na odtrucie, odrobaczyl ponownie i po kilku godzinach tez bylo juz ok.
Jest normalnym wesolym szczeniakiem, grubiutkim.
Dzis zjadl normalnie o godz 14, ok 17 pojechalismy do lekarza od tego czasu nie zrobil kupki, zsiusial sie pod siebie i tak caly czas spi, wydaje sie byc nieprzytomny, mam nadzieje, ze to od kroplowki?

Nie wiem co robic, w Poznaniu sa chirurdzy i kardiolodzy,jutro bede dzwonic po lecznicach, jak bedzie trzeba to pojade do Wroclawia. Dzisiaj nie spie, bede nad nim czuwac. Tak strasznie sie martwie... Edited by mala88

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='aka']dzis uspilismy naszego pieska..serce mi pęka:([/QUOTE]


Strasznie mi przykro, czy to ten maluch ze zdjęcia :( ? W jakim był wieku ?

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='mala88']Mam 12nast tygodniowego bulgoda francuskiego. Dzis rozpoznano u niego achalazje byc moze spowodowana przetrwalym lukiem aorty (mam nadzieje, ze nie pokrecilam) w przedniej czesci przelyku, nie odpowiedziano mi jednoznacznie czy mozna to zoperowac czy nie, mial zarobione zdjecie z kontrastem, dostal kroplowke i tak lezy... wydaje sie jakby spal, chrapie nawet ale nie moge go wybudzic. Dostalam namiary na weterynarza we Wroclawiu, mieszkam w Poznaniu i nie wiem dlaczego wyslali mnie akurat tam?
To juz 3 raz kiedy Paco tak wyglada (mamy go od miesiaca) zaczyna sie od szalenstw, biega po kanapie jak oszalaly, wydaje dziwne jeki i staje sie agresywny - gryzie nas calkiem mocno, potem slabnie, chwieje sie, przewraca az zasypia -jest caly lejacy, otwarty pyszczek i wystajacy jezyk, nie wymiotuje. Za pierwszym razem stwierdzilismy, ze cos zjadl, po kilku godzinach bylo ok. Potem wzielismy go o lekarza, ktory nie powiedzial nam nic, dal zastrzyk na odtrucie, odrobaczyl ponownie i po kilku godzinach tez bylo juz ok.
Jest normalnym wesolym szczeniakiem, grubiutkim.
Dzis zjadl normalnie o godz 14, ok 17 pojechalismy do lekarza od tego czasu nie zrobil kupki, zsiusial sie pod siebie i tak caly czas spi, wydaje sie byc nieprzytomny, mam nadzieje, ze to od kroplowki?

Nie wiem co robic, w Poznaniu sa chirurdzy i kardiolodzy,jutro bede dzwonic po lecznicach, jak bedzie trzeba to pojade do Wroclawia. Dzisiaj nie spie, bede nad nim czuwac. Tak strasznie sie martwie...[/QUOTE]

A zaobserwowałaś objawy typowe dla achalazji? Czyli ulewanie? Normalnie ten łuk po porodzie zanika. U Twojego psa pozostał, zaciska przełyk i powoduje, że jedzenie, które przechodzi z trudem, poszerza przełyk. Po usunięciu łuku (bo tak czy siak pies z nim żyć nie może) przełyk powinien z czasem wrócić do normalności.

Zapytam na koniec czy piesek jest z rodowodem?

ps. Weci wysyłają Cię do Wrocka bo tam jest Uniwerek Przyrodniczy, weci i odpowiedni sprzęt.

Share this post


Link to post
Share on other sites
wlasnie nie, nie zauwazylam nic podobnego, zawsze wszystko zjadal i nic mu sie nie ulewalo. W nocy zwymiotowal, dzis dalam mu papke na siedzaco, zjadl normalnie, dalam mu pic ze strzykawki, tez bez problemu zadneg ulewania. Wyglada juz lepiej, choc nadal jest slabiutki i spi. Wzielam urlop, cala noc nie spalam, jestem zalamana.

Obdzwonilam wszystko w Poznaniu, u nas nie maja odpowiedniego sprzetu na tak powazna operacje jaka jest na klatce piersiowej, jestem umowiona na sobote z lekarzem we Wroclawiu na endoskopie, byc moze powod jest inny, np neurologiczny.

Nie wiem jak mu pomoc, co mam zrbic kiedy znow bedzie mial atak, piesek zyje normalnie, biega, cieszy sie, jadl normalnie, 2 ostatnie tygodnie nie bylo mu absolutnie nic, nie wiem co o tym wszystkim myslec.

Tak, piesek ma rodowod. Hodowla nie nalezala do idealnych, piesek mial pchly i brudne uszka ale hodowca nic nie wspomnial na temat wady pieska, podejrzewam, ze teraz tez sie nie przyzna o ile w ogole mial na ten temat jakiekolwiek pojecie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
wczoraj wieczorem sie o tym dowiedzielismy, mamy zrobic endoskopie w sobote plus badanie krwi, zadnych badan wczesniej nie robilismy ani nam ich nie zlecono.

Share this post


Link to post
Share on other sites
to spokojnie.przecież pies póki co zachowuje się normalnie.poszerzycie diagnostykę i wszytsko sie "wyklaruje"

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tak tylko moj piesek nie wymiotuje, on traci przytomnosc i wyglada jakby byl juz jedna noga na drugim swiecie, boje sie, ze pewnego dnia sie po prostu udusi i nawet nie dotrwa do ewentualnego zabiegu.

Kocham go tak jakby byl moim dzieckiem, nie potrafie sie uspokoic. Dzis zachowuje sie jakby byl zupelnie zdrowym psem, tylko je bardzo lapczywie bo mu porcje podzielilam na mniejsze tylko czesciej, w efekcie dostaje tyle samo tylko 6 razy dziennie a nie 3 jak do tej pory. W zyciu nikt by nie powiedzial, ze 2 dni temu byl umierajacy. Ja zwariuje...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tak, bylismy. Co prawda wykasowali nas sporo ale wiesci sa nienajgorsze - moj piesek nie ma achalazji, nie trzeba tez operowac. Zle wyksztalcil sie przewod tetniczy, tworzy na przelyku polpierscien powodujac jego zwezenie, na szczescie nie jest on calkowity i jedzonko przechodzi, operacja moglibysmy wiecej popsuc niz naprawic. Zrobili mu tez inne badania ale wszystkie w normie, najprawdopodobniej pokarm zostawal mu w tym "worku" i naciskal na blednik dlatego robil sie taki kiepski.
Do konca zycia jedzenie tylko papki na podwyzszeniu i noszenie po jedzonku ale na szczescie nie zagraza to jego zyciu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
maluszek który jest pod moją opieka ma stwierdzoną achalazje przełyku, co mam robić???
[URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/207963-Temat-suni-z-jednostki-wraca-Znów-ciąża-i-znów-szczeniaki/page45[/URL]

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Maia']maluszek który jest pod moją opieka ma stwierdzoną achalazje przełyku, co mam robić???
[URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/207963-Temat-suni-z-jednostki-wraca-Znów-ciąża-i-znów-szczeniaki/page45[/URL][/QUOTE]

Tak jak wet zalecił. Achalazja w tym wieku może się cofnąć. Czasem ona robi się przez przetrwały przewód tętniczy. Wet nic nie widział? Poproś go też o metoclopramid.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='mala88']

Tak, piesek ma rodowod. Hodowla nie nalezala do idealnych, piesek mial pchly i brudne uszka ale hodowca nic nie wspomnial na temat wady pieska, podejrzewam, ze teraz tez sie nie przyzna o ile w ogole mial na ten temat jakiekolwiek pojecie.[/QUOTE]
Z jakiej organizacji ma rodowód? Jezeli z ZKwP ( FCI) to dzwoń do hodowcy i informuj. Należy Ci się zwrot kosztów lub przynajmniej połowy pieniedzy jakie zapłaciłaś za psa. Jezeli hodowca sie " wypnie" to dzwoń do oddziału, z którego pies pochodzi i zgłoś to żądając ich pomocy w wyegzekwowaniu pieniędzy. Mogą sie przydać w leczeniu psa a hodowca zastanowi sie milion razy zanim sprzeda psa chorego.
Jezeli pies ma rodowód a nie metrykę to podejrzewam, ze jest z jakiejś " organizacji" powstałej w ostatnim czasie i jest pseudorasowy. Niestety wtedy nic nie jesteś w stanie wyegzekwować....

Share this post


Link to post
Share on other sites
watek Ojeja malca z achalazją:
[URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/238661-EUTANAZJA-czy-to-jedyne-rozwiązanie-Psie-dziecko-czeka-na-pomoc!!!?p=20275637#post20275637[/URL]

Wydarzenie na fb:
[URL]https://www.facebook.com/home.php#!/events/534605463231014/[/URL]

Maluch potrzebuje domu bardzo to jedyna szansa na zycie dla niego

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mam Tosię, ok. 3-4 letniego pieska w typie york. Jest to znajdka. znalazła u nas dom w listopadzie 2012r. Po długich poszukiwaniach prawidłowej diagnozy okazało się, że Tosia ma achalazję przełyku oraz, że zapada się jej tchawica. To drugie jest dosyć częstą przypadłością u małych psów. Tosia oczywiście dostała leki, jej miski stoją dosyć wysoko, jest pionizowana po posiłkach (dosyć częstych, ale drobnych), ale mimo wszystko bardzo często zdarzały się jej cofki z przełyku. Rekordem było cofnięcie mięsa z kurczaka sprzed 3 dni! :o
Poczytałam trochę o oleju lnianym i pomyślałąm, że skoro działa osłonowo, to może pomoże. Do porannego posiłku dodaję dosłownie pół łyżeczki oleju lnianego i co się stało: Tosi przestało się cofać jedzenie z przełyku. Jestem w szoku, że taka mała sprawa jak codzienna porcja oleju lnianego zrobiła tyle dobrego.

Pomyślałam, że podzielę się tą historią, może komuś się przyda. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wracam do was znowu, niestety małemu się pogorszyło, wymiotuje bezustannie, najgorzej gdy biega, gdy się bawi, na spacerach, ogólnie jak jest podekscytowany. Od zawsze karmiony w pozycji pionowej - teraz nie chce mi tak jeść, daje m z ręki i chwile jeszcze po jedzeniu noszę. Znów RTG z kontrastem - tym razem wyglądało całkiem nieźle, echo serca, badania krwi, kolejne 2 razy we Wrocku - tomografia komputerowa (byłam w szoku jak bardzo jest to zaawansowane) niestety wszystko w normie i wygląda na to, że to jednak achalazja. Powiedzcie mi czy taki zwierzaczek bardzo cierpi? on takiego rzyga już nie kontroluje, ulewa w biegu i leci dalej. Obecnie jest ma metoclopramidzie i dosłownie wmuszam w niego jedzenie ale kupy robi piękne, zdrowe, 2 razy dziennie więc coś jednak w tym brzuszku mu zostaje. Jak przekonać takiego delikwenta, że trzeba jeść na stojąco i czy mogę w jakiś sposób ograniczyć te jego szaleństwa, ziółkami, czymkolwiek? jak jest spokojny to mamy rzyga o wiele wiele mniej. Jak siedzi pół dnia sam i wracam z pracy to nic nie muszę sprzątać (ale nie wykluczam, że zwrócił i zjadł). Noc też całą przesypia nawet jak w niego wepchnę całą michę przed spaniem. My walczymy rok, powiedzcie jak sobie radzicie, jak długo taki zwierzaczek może cieszyć się w miarę normalnym życiem?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Powinnaś dzielić posiłki na kilka mniejszych i być może dawka metoclopramidu jest za mała. Widzę, że masz buldożka...niestety u nich często zdarzają się różne wady przewodu pokarmowego. Co wet powiedział na wpust i sam żołądek?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Niestety nie mam takiej możliwości, pracuje na etacie a, że mieszkam sama musi zostawać sam na 9-10 godzin dziennie, więc udaje mi się mu dawać 3 posiłki dziennie, w tym jeden bardzo późnym wieczorem. Metoclopramid miał być chwilowy, w Poznaniu podejrzewali cały czas przetrwały łuk aorty więc dopiero zaczynam regularnie podawać. Mam też receptę na gasprid, może po tym będzie lepiej. Żołądek chyba w normie, nic tam nie zauważyli i teraz już nie widać żadnego przewężenia (rok temu miał 2 - przed sercem i przed żołądkiem) teraz kontrast przeszedł bezproblemowo. W sierpniu mój lekarz wraca z urlopu i chce mu zrobić dodatkowe badania - powtórzyć endoskopię i coś jeszcze tylko nie pamiętam za bardzo co mówił byłam skupiona żeby się tam nie poryczeć.

Chefrenek jak sobie dajecie radę, z tego co pamiętam to już kilka lat się męczycie, jak ten piesek się czuje?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Wiesz co z tym "czuciem" to różnie. Generalnie udało nam się troszkę zejść z dawki metoclopramidu ale nie ma mowy, żeby go zupełnie odstawić. Czasem zdarzy mu się zwymiotować. Ma też obsesję na punkcie jedzenia trawy więc jak podejrzewam, może odczuwać mdłości czy "mulenie" w żołądku.

U nas achalazja jest wtórna, od wymiotów spowodowanych atonią. Jakoś żyjemy. To już 9,5 roku. W opinii weterynarzy to dużo jak na psa z takimi wadami.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jesteście bardzo dzielni! pozdrawiam was serdecznie.

Mój pies wygląda jak okaz zdrowia, biega, skacze, cieszy się, puści rzyga i biegnie dalej. Ma piękne 10 kg co jest w absolutnej normie jak na francuza ale nie chce mi jeść a żeby go nosić po jedzonku to od pewnego czasu w ogóle nie lubi. Może powinnam zacząć mu gotować?

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='mala88']Jesteście bardzo dzielni! pozdrawiam was serdecznie.

Mój pies wygląda jak okaz zdrowia, biega, skacze, cieszy się, puści rzyga i biegnie dalej. Ma piękne 10 kg co jest w absolutnej normie jak na francuza ale nie chce mi jeść a żeby go nosić po jedzonku to od pewnego czasu w ogóle nie lubi. Może powinnam zacząć mu gotować?[/QUOTE]

No mój ma tak samo. A to jedzenie jest strawione? Ja daję karmę bo nic innego nie przyjmuje :/

Zapomniałam napisać, że ja dawałam swojemu aż 4 tabletki metoclopramidu dziennie potem zeszłam do 3, a teraz już do 2. :/ Jedna to za mało.


Jesteśmy dzielni ale nie ukrywam wkładam mnóstwo pracy w tego psa no i wetów mam super. :multi:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

Announcements

×
×
  • Create New...