Jump to content
Dogomania

Popelnilam bład!!! Pomóżcie


Recommended Posts

Mój psiaczek zawsze był lekliwy wlozyłam bardzo duzo pracy w to aby nie bal sie wszystkiego i wszystkich. Mimo wszystko jest bardzo nieufny do obcych.
Uczyłam go posłuszenstwa i własciwie nie zdarzyło się abym miala jakies z nim problemy. Niestety jest lakomczuchem i wyjada na dworze wszystko co sie nadaje do jedzenia i nie nadaje. Jak jest na smyczy wszystko jest ok Nie weżmie niczego jeżeli powiem FE, gorzej jest kiedy biega luzem i tu zaczyna się mój problem jeżeli wtedy powiem psu Fe to on to zje i ucieknie. To jeszcze mozna by bylo znieść ale on juz wtedy sie boi i nie chce do mnie podejść. Chodzi za mna 5-10 m ale nie podejdzie. Wygląda na to że nie moge mojego psa karcic w zaden sposób (nawet slownie) bo pies się mnie najwyrażniej boi. Prosze poradżcie. Jak oduczuć wyjadania smieci i rownocześnie nie strofować psa?????? Wczoraj całą godzine chodzilam po okolicy aby pies się uspokoil i podszedl do mnie. Do klatki schodowej rownież sam nie wejdzie, tylko siedzi bida na dworze i czeka az pojawię się na widoku Prosze pomożcie!!!!!

Link to post
Share on other sites

Ja w takich sytuacjach ciskam w mojego psa piłką - dosłownie W PSA, żeby przypadkiem nie przeoczył. I w 99 przypadkach na 100 wypuszcza świństwo z pyska i zajmuje się piłką, a ja mam czas, żeby świństwo podnieść i wyrzucić do kosza. No ale mój pies ma absolutnego świra na punkcie piłki, nie wiem jak Twój. Zawsze mam ze sobą co najmniej 2 piłki, a na ogół 3 - bo odebranie psu piłki bez "wabika" na przynętę graniczy z cudem. :evil_lol:

Link to post
Share on other sites

Psiaka kupilam z hodowli (ma rodowód) jak miał 4 miesiące. W tej chwili to nie ważne bo nic to nie zmieni On jest czlonkiem naszej rodziny i tak zostanie ale martwię się tym. Bo jeżeli małe FE wyrażone podniesionym glosem może zakłocić relacje z psina to ja czuję sie z tym źle. Jego nieufnośc jest ogromna. Rzucanie piłki nic nie pomoże (wypróbowane) Psiak aportuje ale nie jest to jego pasja.

Link to post
Share on other sites

A czy nagradzasz psa za to FE na smyczy? Znaczy za to, że nie wziął świństwa do pyska? Czy też on na smyczy nie bierze, bo po prostu nie ma takiej możliwości? Bo jeśli pies jest łakomy, to tędy droga. Nagradzać za każde wykonanie FE na smyczy (jakimś smakołykiem, który szczególnie lubi), potem spróbować tego samego, puszczając psa z linką (i nagradzać nawet po wykonaniu komendy FE wymuszonym linką, a także za samo przyjście), a bez linki puszczać dopiero wtedy, jak na lince nie będzie bał się do Ciebie podejść, bo za przyjście będzie nagroda. Tak robiłam z moim drugim psem, który zabawki ma gdzieś, a za żarcie dałby się pokroić. I on nie boi się przyjść na moją komendę, nawet jak świństwo już zeżre, bo wie, że za przyjście nie spotka go nic złego, a wręcz przeciwnie - dostanie nagrodę. Tylko ta nagroda musi naprawdę być - tym bardziej atrakcyjna dla psa, z im większym trudem przychodzi mu wykonanie komendy.

Link to post
Share on other sites

Dostaje nagrody. Jest szkolony na smakolce. Jak jest na smyczy to nie to ze nie ma mozliwości on powącha a jak usłyszy Fe to nie weźmie a jak bez smyczy to weźmie. Jak przychodzi to zawsze dostaje smakolca. Zuwazyłam że dopóki nie zje śmiecia przybiega do mnie na każde zawolanie a jak juz nie przybiega to znaczy że gdzieś coś pożarł. Wczoraj jak go obłaskawiłam to pozwolilm mu zjeść dobry kawałek kiełbasy ale to nie ma znaczenia i tak następnym razem jak zje śmiecia będzie uciekał
Jestem zalamana myslałam że mam ulozonego psiaczka który przybiega na każde gwizdnięcie ale niestety teraz boję się go spuszczać ze smyczy. Bo biega po okolicznych uliczkach jakby nie widział samochodow oczywiscie nie spuszczając mnie z oczy ale blisko nie podejdzie

Link to post
Share on other sites

[quote name='Akra']Niestety jest lakomczuchem i wyjada na dworze wszystko co sie nadaje do jedzenia i nie nadaje. Jak jest na smyczy wszystko jest ok Nie weżmie niczego jeżeli powiem FE, gorzej jest kiedy biega luzem i tu zaczyna się mój problem jeżeli wtedy powiem psu Fe to on to zje i ucieknie. To jeszcze mozna by bylo znieść ale on juz wtedy sie boi i nie chce do mnie podejść. Chodzi za mna 5-10 m ale nie podejdzie. Wygląda na to że nie moge mojego psa karcic w zaden sposób (nawet slownie) bo pies się mnie najwyrażniej boi. Prosze poradżcie. Jak oduczuć wyjadania smieci i rownocześnie nie strofować psa?????? [/quote]

Może naucz go "nie rusz" w pozytywny sposób. Tak żeby pies nie rozumiał tego jako "jak to weźmiesz to będzie kara" tylko "jak się od tego odsuniesz to będzie nagroda". Naucz go kontroli przy żarciu. Myślę, że da się też bez klikera, chociaz kliker zaznacza psu wyraźnie moment odsuwania się, przynajmniej na początku. U mnie to działa. 100% niezjadalności nie mam, ale skuteczność wzrasta w miarę ćwiczenia.

A robi się to tak (z: [url]www.dogs.gd.pl/kliker/[/url])
[FONT=Arial][COLOR=#663333][SIZE=-1][COLOR=#666633]
"Podstawą uczenia zostawiania pokarmu (lub czegokolwiek) na komendę, jest "prawo fizyki" dla psa: [B]żeby dostać smakołyk, musimy najpierw zrezygnować ze smakołyka[/B].

Zaczynamy biorąc smakołyk do ręki, pokazując go psu i zamykając rękę w pieść. Pozwalamy psu starać się wydostać smakołyk z pięści. Po pewnym czasie pies zrezygnuje i może odsunie się trochę. Jak tylko zrezygnuje, click i dajemy psu smakołyk.
Powtarzamy tak długo, aż pies na sam widok zamkniętej ręki będzie się odsuwał. Jak się odsuwa za każdym razem, bezpośrednio przed odsunięciem dajemy komendę "Zostaw" (czy jaka sobie obierzemy). Pies połączy komendę z odsuwaniem się od smakołyka. Za to będzie nagradzany.
Potem otwieramy rękę i uczymy psa nie ruszania smakołyka z otwartej ręki (jeżeli chciałby go porwać, zamykamy natychmiast rękę), w rożnych miejscach. Każda nowa sytuacja jest jakby uczeniem od nowa, ale znacznie szybciej niż początkowo. Pies nie generalizuje zbyt dobrze.
Potem powtarzamy to ćwiczenie kładąc smakołyk na krześle, na niskim stole itp.
Następnie przechodzimy na ziemie. Do tego wybieramy jakiś twardy smakołyk, żebyśmy mogli go łatwo zakryć noga w razie czego.
Odsuwamy rękę (czy nogę) od smakołyka powoli, po kilka centymetrów. Zawsze pamiętamy maksymę [B]spiesz się powoli.[/B]
W ten sposób otrzymujemy psa zostawiającego pożywienie na komendę.
Można to doprowadzić jeszcze dalej. Zbieramy rożne przedmioty, które można nasączyć zapachem smakołyków, a które nie dadzą się zjeść. Dobre są np. drewniane, pudełka z dziurami itp. Nasączamy taki przedmiot np. tłuszczem z kurczaka i podrzucamy gdzieś w środowisku psa, tak żeby tego nie widział. Obserwujemy psa, żeby nie pogryzł przedmiotu dla zabawy. Większość psów szybko się zniechęci do takiego przedmiotu, który się nie da zjeść.
Jak pies zostawia przedmioty pachnące jedzeniem, możemy podrzucać nieciekawe jedzenie (lub spuszczać je ze stołu w kuchni na podłogę), o którym wiemy, ze pies tego nie zje (PN. cytryna, skórki z ziemniaków, surowy makaron itp.).
Można używać duże smakołyki, niemożliwe do połknięcia jednym ruchem. Można oplątać duży smakołyk drutem itp. Zależy nam na tym, żeby dać psu dużo doświadczenia z odmawianiem pożywienia leżącego na ziemi.
Za odmówienie pożywienia z ziemi nagradzamy psa rożnymi smakołykami.
W późniejszym szkoleniu, staramy się żeby były one bardziej atrakcyjne niż pożywienie którego pies ma odmówić. Czasem nagroda będzie pochodziła z ręki, czasem dajemy psu jedzenie którego odmówił. Nagrody powinny być niespodziankami i bardzo zróżnicowane.


Powyższą metodę można dopasować do naszych okoliczności. Możemy też psa nauczyć, żeby zawsze przychodził do nas i dotykał naszej stopy łapą jak znajdzie cos do jedzenia. Możemy po odmówieniu pożywienia wydawać psu inne komendy, np. siad, waruj itp. Dopiero potem nagradzać. Wszystko zależy od naszego celu[/COLOR][/SIZE][/COLOR][/FONT]."

Link to post
Share on other sites

:lol: Dzięki za wszystkie rady. mama nadzieję że jakoś wspolnymi silami uda mi się pokonać problem. Ale "bohatera" zmojego nieufnego psiaczka nie zrobię. Dzisiaj podkulil ogon bo zobaczyl czlowieka z dlugimi listewkami:lol: ale takie lęki to dla nas nie pierwszyzna.

Link to post
Share on other sites

[quote name='Ola_Fasola__']Moja Inka Też się boi niektórych osób nieznajomych .
Ona szczeka na ludzi `innych` .
Czyli np. niepełnosprawnych,Starych,brzydkich,na pijaków .
Na szczęście lubi dzieci ,bo chodziłam z nią do koleżanki ,która ma małą siostrę .[/quote]

Dziewczyno pomysl zanim napiszesz pierdoły
az slabo sie robi jak sie czyta takie wypowiedzi
a moze to ty jestes inna bo jestes najzwyczajniej w swiecie głupia.

wrrrrrrr
Rozumiem ze Ty jestes piękna bo brzydkich nie lubi. :mad: Twoj pies ma na 100% w nosie piękno innych. I jest madrzejszy od Ciebie.
Ludzie niepełnosprawni wcale nie są inni. Tak samo jak starsi.

Link to post
Share on other sites

Kup sobie kawałek łańcucha, tylko pamietaj, że koniecznie musi byćzaokrąglony (bez żadnych ostrych fragmentów) i musi być "hałasujący". Jak pies nie będzie chciał przyjść to rzuć nim w psa (dostosuj jego wielkość do gabarytów psa, a napewno nic mu sie nie stanie :)) W momencie rzutu zacznij go wołać, pies pomysli, że spotkała go jakaś kara "z nieba" (bo jak nie bedzie na Ciebie patrzył, to nie skojarzy, że to Ty rzucasz). Ty wtedy bedziesz dla niego taką bezpieczną przystanią i z chęcią do Ciebie przyjdzie, zobaczysz. :)

Link to post
Share on other sites

No z tym łańcuchem to sposób fajny tylko ..... nie "łańcuch" a łańcuszek i nie trzeba rzucać "w psa" ... wystarczy obok niego a istotny jest hałas (nietypowy dźwięk) jaki robi.

Ja jako taki "nietypowy dźwiek" używam np mocnego klaśnięcia w dłonie - łatwiejsze niż noszenie łancucha :-) i nie ma ryzyka, że trafię psa :-)

Link to post
Share on other sites

[quote name='sylwekw']No z tym łańcuchem to sposób fajny tylko ..... nie "łańcuch" a łańcuszek i nie trzeba rzucać "w psa" ... wystarczy obok niego a istotny jest hałas (nietypowy dźwięk) jaki robi.

[/quote]

Oj, tak, tak, ten łańcuch zabrzmiał strasznie :shake: Niektórzy rzucają kluczami - ja bym się obawiała, że niechcący trafię Sonię w głowę, oko, itd. Kiedy była niesforna jako szczeniak w domu rzucałam w nią zapalniczką albo pudełkiem zapałek. Na spacer możesz się zaopatrzyć w coś niezbyt cieżkiego, ale grzechoczącego.

Link to post
Share on other sites

:lol:Z tymi rzucaniem to też mialam przygodę. Rzuciłam w Kodika (moj psiak) kluczami i przez 40 minut stalam pod drzwiami aż mąż wróci do domu. Klucz zostal zapchany ziemią i nie mogłam wejść do domu. Mam nauczkę na przyszlość

Link to post
Share on other sites

[quote name='Akra']:lol:Z tymi rzucaniem to też mialam przygodę. Rzuciłam w Kodika (moj psiak) kluczami i przez 40 minut stalam pod drzwiami aż mąż wróci do domu. Klucz zostal zapchany ziemią i nie mogłam wejść do domu. Mam nauczkę na przyszlość[/quote]

mnie się klucz wygioł (mini ząbek na gerdzie) i też nie mogłam wróci do domu:-) Metoda jest tragiczna w skutkach

Behemot - rzucona zapalniczka moze wybuchnąc, tez nie polecamy :P Albo pies w nałóg popadnie.
Ja rzucam łańcuszkiem albo gwiżdzę gwizdkiem (taki fajny calsberga mamy z promocji na szyi można powiesic) :-)

Link to post
Share on other sites

Odradzalabym rzucanie w tak bojazliwego psa CZYMKOLWIEK! Kaganiec to tylko zapobieganie pozerania a i to nie zawsze, bo przez kaganiec tez da sie co nieco zjesc.
Proponowalabym zalozyc dluga linke i cwiczyc tak jak na smyczy, ale nie karcic slownie!! jesli pies proboje cos zjesc korekta smycza, a potem wolasz wesolo psa i nagradzasz go. To nie ty karcisz psa, kara jest skutkiem takiego a nie innego dzialani psa, w tym wypadku proba zzerania=korekta. A pancia jest super, bo pociesza skarconego psa i daje smakole.

Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Announcements

×
×
  • Create New...