Jump to content
Dogomania

Search the Community

Showing results for tags 'podkarmianie'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Ogólne
    • REGULAMIN FORUM
    • DOGOMANIA ON FACEBOOK
    • Wszystko o psach
    • Hodowla
    • Media
    • Pielęgnacja
    • Prawo
    • Sprzęt i akcesoria
    • Weterynaria
    • Wychowanie
    • Wypoczynek
    • Wystawy
    • ZKwP
    • Żywienie
    • Tęczowy Most
    • Foto Blogi
    • Off Topic
    • Administracja
  • Psy w potrzebie
  • Sport - praca
  • Rasy
  • Inne zwierzęta
  • Dogomania.com

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


AIM


MSN


Website URL


ICQ


Yahoo


Jabber


Skype


Location


Interests


Biography


Location


Interests


Occupation

Found 1 result

  1. Witam, potrzebuję porady bo już nie wiem co mam robić. Kiedy udało mi się odłożyć pieniądze na mojego wymarzonego sheltie mieszkałam w innym mieście z dala od domu razem z chłopakiem. Mieszkaliśmy tam przez 3 miesiące. Mówiąc w skrócie, szybko okazało się że szczeniak ma pasożyta. Zmagalam się z biegunkami, kaluzami krwi, codziennie odkazalam podłogi domestosem a później nawet lampą UV, latalam do weterynarza, wydawalam kupę pieniędzy na jego leczenie, Później karma weterynaryjna. Po 3 Miesiącach zmagań przeprowadziłam się z powrotem do rodzinnego domu. Teraz jest teoretycznie dobrze od może 3 miesięcy, choć te kupy wciąż nie wyglądają dobrze i ciągle zbieram luźne. I przechodząc do meritum, po tym wszystkim co przeszedł mój pies a ja razem z nim, mam straszny problem z moją mamą i babcią w domu. Pierwsze co jak przyjechaliśmy po kilku godzinach jazdy samochodem a babcia miała po raz pierwszy styczność z moim psem, dała mu paluszka którego akurat jadła. Prosiłam tłumaczyłam opowiadałam co się z nim działo, ile pieniędzy wydawalam na leczenie. I niby rozumieją, ale ostatnio przylapalam babcie jak po cichu odrywała kawałek jablecznika żeby podsunąć mu pod nos. Przeżyłam z nimi już kilka kłótni i o ile na mamę jako tako (mam nadzieję) jakoś to wreszcie podziałało (przynajmniej cukru mu nie daje bo z tym jest strasznie przeciwna), o tyle na babcie nie ma mocnych. Równie dobrze mogę sobie gadać ze ścianą. Mam wrażenie że jak tłumaczę, kłòcę się to jakby coś jej świta i mówi że już nie będzie mu nic dawać, ale im więcej czasu mija od kłótni to jakby zapomina (sklerozy nie ma) i wracamy do punktu wyjścia. Dodam że mieszka z nami jeszcze kot mojej siostry i to babcia się nim zajmuje i mogę wygląd tego kota opisać jednym słowem - kula. Mój sheltie też tyje. Tyje choć gardzi suchą karmą i zjada jedną porcję wieczorem przed samym snem (karma od rana czeka w misce). Najlepszym wyjściem byłaby wyprowadzka ale niestety to póki co nie wchodzi w grę bo oboje z chłopakiem studiujemy dziennie...
×
×
  • Create New...