Jump to content
Dogomania

Search the Community

Showing results for tags 'sikanie'.

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Ogólne
    • REGULAMIN FORUM
    • DOGOMANIA ON FACEBOOK
    • Wszystko o psach
    • Hodowla
    • Media
    • Pielęgnacja
    • Prawo
    • Sprzęt i akcesoria
    • Weterynaria
    • Wychowanie
    • Wypoczynek
    • Wystawy
    • ZKwP
    • Żywienie
    • Tęczowy Most
    • Foto Blogi
    • Shopping center
    • Off Topic
    • Administracja
  • Psy w potrzebie
  • Sport - praca
  • Rasy
  • Inne zwierzęta
  • Dogomania.com

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


AIM


MSN


Website URL


ICQ


Yahoo


Jabber


Skype


Location


Interests


Biography


Location


Interests


Occupation

Found 23 results

  1. Jestem właścicielką prawie pięciomiesięcznej suczki jack russell terrier'a. P otrafi już mniej więcej pokazać że chce siusiu, dobiega do drzwi i siedzi przy nich. Jednakże od jakiegoś czasu, na przykład jak ja dziś wykąpałam (ona tego nie lubi za bardzo) to zaczęła biegać i weszła do siebie do świeżego koca w transporterze i się zesikala. Podobna sytuacja miała miejsce wczoraj gdy wchodziła na kanapę z obrzydliwym przysmakiem (zapach) to mama jej zdziała go, ale ona uporczywie wracała, w końcu jej zabrała na dobre i wtedy wskoczyła znowu i się zlała na koc. (mimo że 15min temu robiła na dworze). Często też tak mam jak z nią coś cwicze nawet na dworze to np siad i ona przykuca i sika, w domu też miało to miejsce. Znajomi podpowiadają aby zastosować ,,stare metody'' wychowawcze, czyli np. moczenie pyszczka w moczu, ale dla mnie to trochę niemoralne. Na razie są tylko krzyki, po których się tylko ,,kuli'' i patrzy na mnie dosłownie jak zbity pies. Nie wiem co robić, pomóżcie!
  2. Pytam, ponieważ wiem, że każdy przypadek jest indywidualny i nie ma jednoznacznej, uniwersalnej odpowiedzi. Dlatego proszę o poradę w tym konkrentym przypadku. Otóż mam wątpliwości, czy warto uczyć 5-cio miesięcznego szczeniaka robienia na matę, kiedy zdarza mu się narobić w domu już sporadycznie (raz na kilka dni). To znaczy, że już PRAWIE robi tylko na dworze. Prawie. Problem w tym, że nauka robienia na matę będzie trudna i boję się, że namiesza psu w głowie, podczas gdy jesteśmy blisko osiągnięcia celu "robić TYLKO na zewnątrz". Mówię że będzie trudna, bo gdy rozłożę matę (w miejscu gdzie zdarzały się "wpadki"), szczeniak matę albo rozrywa na strzępy albo traktuje jak legowisko... Argumentem ZA jest napewno to, że poza domem, np u znajomych, rodziny, w podróży taka awaryjna mata mogłaby okazać się zbawienna, gdyby piesio wiedział do czego służy. Ale czy warto? I czy to się w ogóle może udać?
  3. Dzień dobry, na początku grudnia kupiliśmy suczkę jamniczkę (miała niecałe 3 miesiące, ur. 14.09.2017), która niby potrafiła załatwiać się na gazety - było z tym różnie. Po Bożym Narodzeniu (okres kwarantanny) zaczęliśmy wyprowadzać ją na dwór. Od tej pory średnio wychodzimy z nią od 6-8 razy dziennie, zaczynając ok. 6 rano do 22. Sunia faktycznie rzadziej załatwia się w domu, ale mam wrażenie, że i tak nie kuma o co chodzi. Główny problem jest z kupką. 99% jest robiona w domu. Siku wciąż się zdarza.. staramy się wychodzić 30 minut-godzinę po każdym posiłku (3-4 razy dziennie), po zabawie, przed snem i po przebudzeniu. I to, jeżeli chodzi o siusianie, przeważnie działa.. ale na kupkę nie mamy żadnego sposobu. Je głównie gotowane mięsko z ryżem i suchą karmę dla szczeniaków. Jak załatwi się na dworze nagradzamy ją smakołykami i bardzo chwalimy. Karcimy gdy zrobi coś w domu. Nie wiem czy to kwestia zimy i śniegu, czy czegoś innego.. czasami opadają ręce, biegamy na dwór jak szaleni, a ona i tak załatwi się w domu. Zabraliśmy już gazety, żeby jej się nie mieszało, że może i w domu i na dworze. Czytam różne fora.. CO możemy robić więcej? Bardzo proszę o pomoc, to już prawie 2 miesiące, a ona dalej nie wie o co chodzi.
  4. Witajcie, to mój pierwszy post na forum. ok półtora tygodnia temu nasza rodzina powiększyła się o małego Westa, 3,5 miesiąca pieseł. Ładnie zaczął się w domu załatwiać na wskazane miejsce od ok tygodnia załatwia się na dworze. No właśnie załatwia się ale tylko gdy ja jestem z nim na spacerku, a gdy wychodzi mój partner bądź jego syn nie, po powrocie do domu idzie sikać lun kupę robi. Dodam że ja głównie daje mu jeść, rano z nim wychodzę i wieczorem, bawię się z nim oraz dbam o sierść - jestem pozytywnym i negatywnym charakterem (gdy musi siedzieć i się czesać ;) ) Czy mieliście podobne sytuacje?
  5. Witam, Nie mogłam znaleść podobnego wątku dlatego rozpoczęłam nowy. Mam nadziej ze jest dobrze zamieszczony. Moj roczny pies zaczął sikać ponownie w domu. Jestem 3 właścicielką psa nie ja go uczyłam czystość jest ze mna od 3 miesięcy. Na początku posiłkował przez pierwsze 3 dni jak go przygarnęliśmy wraz z partnerem ze strachu i radość za razem szybko sie to jednak skończyło. Niedawno urodził nam się synek psu tez zdażyło się sika 2-3 razy w domu po narodzinach malucha. Niesty jak skończył 12 miesięcy czyli jakies 2 tyg temu zaczął załatwiać się w domu I siku i kupę na początku załatwiał się na podłogę od 2 dni załatwia sie i na kołdrę i na poduszkę. Pies śpi z nami w łożku wiec tym bardziej mnie to martwi. Czasem tez jak wychodzimy z partnerem bez niego załatwi sie w domu pomimo ze jest w domu z moja siostra bądź mama. Ostani spacer ma miedzy godzinna 21-22 a pierwszy miedzy 6.30-7 wcześniej wytrzymywał teraz cos mu sie zmieniło nie wiem co z tym robić. Nie bijemy psa za to jedyne co to pokazuje placem siki i pytamy sie co zrobił. Chciał bym poprosić o jakies rady bo nie wiemy co zrobic z naszym psiakiem
  6. Witam, wiem że tematów psów sikających w domu jest mnóstwo, przeczytałam na prawdę wiele z nich i nic nie pomaga. Proszę o pomoc bo już nie wiemy co mamy robić. Mianowicie ponad 2 miesiące temu adoptowaliśmy około roczną suczkę, wcześniej nie była uczona czystości, od pierwszej chwili zaczęła sikać gdzie popadnie. Dosłownie wszędzie, na nasze łóżko, na swoje posłanie, na podłodze, na zabawki. Przez ponad miesiąc tak jak wyczytałam w książkach i intrenecie cierpliwie sprzątaliśmy nie karząc jej i nagradzaliśmy na spacerach. Niestety nic nie skutkowała ta metoda, a nawet powiedziałabym że jest gorzej, teraz nie ważne na ile wyjdziemy i tak nasika, może nas nie być godzinę, albo pięć, żadna różnica. Zaczęłam stopniowo wprowadzać coraz to inne elementy, które wyczytałam gdzieś w internecie. W tej chwili jak wychodzę do pracy to psikam specjalnym płynem miejsca w których najczęściej lub nie dawno sikała, włączam jej radio, rozkładam podkład, daje kość którą będzie mogła się zając jak nie będzie nas w domu. Oczywiście codziennie jest siku. Żeby nie sikała w nocy zamykam sypialnie i sunia śpi z nami, to skutkowało przez jakiś czas niestety dzisiaj znów wielka kałuża. Wczoraj wyglądało to tak: Rano spacer, wracamy do domu po pracy nasikane, wychodzimy z nią około 14 i później przed 17, około 22 kolejny spacer, koło 23 nasikane w kuchni i w nocy znów w sypialni. Od może tygodnia stwierdziłam, że bezstresowe wychowanie nic tu nie da i zaczęliśmy stosować tradycyjną metodę, to znaczy że jak nasikane to nos w to co zrobiła i karcenie. Sunia tak jak sikała, tak sika nadal z tym, że teraz jak wracamy do domu to siedzi w koncie, a jak ją wołamy do kałuży którą nam zostawiłam to sika ze strachu. Mam nadzieje, że da się coś zrozumieć z tego co piszę, bardzo proszę o pomoc bo już na prawdę nie mam pojęcia co mam robić.
  7. Witam, jestem właścicielką 11-miesięcznej suczki rasy Akita Japońska. Jako szczeniak byłam z nią w psim przedszkolu. Arima (bo tak się wabi) szybko łapała nowe sztuczki i ćwiczenia. Jednak największym problem jaki teraz z nią mam jest sikanie w swoje legowisko. Arima potrafi wytrzymywać i wie że musi do kolejnych spacerów. Jeżeli jest z nią ktoś z ludzi to wszystko ok, wytrzymuje i nie mam z nią problemów. Gorzej gdy pies zostaje sam... Arima ma klatkę, w której jest zamykana na noc. Gdy wychodzę zostawiam ją w zamkniętym pokoju. Zawsze jak wracam jest narobione ;(. Ostatnio postanowiłam ją zamykać w klatce gdy wychodzę, bo nigdy nie zdażyło jej się narobić na swoje posłanie. Niestety jak nie ma ludzi w pobliżu piesek czuje się bezkarnie i załatwia się także w swoje legowisko... Pomocy bo już nie wiem jak przeciwdziałać takiemu zachowaniu ;((
  8. Na początku - Witam wszystkich serdecznie. Zanim przejdę do głównego problemu - lekkie backstory. Moja dziewczyna adoptowała 9-letnieg psa ze schroniska. Z tego co mi wiadomo - pies miał dwoje rodzeństwa. I ich właścicielka (samotna kobieta w wieku podeszłym) zmarła poza domem a psy zostały same chyba na dwa albo trzy dni. Z dziewczyną mieszkam od niedawna. Przy czym mieszkamy u jej rodziców, ale od lipca przeprowadzamy się do kawalerki. Więc pojawia się dość spory problem a mianowicie: - gdy tylko zbliżam się do dziewczyny w celu jej pocałowania pies od razu wskakuje na kanapę, zaczyna szczekać i generalnie domaga się atencji w postaci jakiejkolwiek - jeśli tylko ktoś wychodzi - pies zaczyna szczekać bo myśli, że on też wyjdzie (nawet jeśli dosłownie kilka minut wcześniej wychodził). - jeśli ktoś wchodzi do klatki (mam tutaj na myśli odgłos naszego domofonu, ale również odgłos wjeżdżającej/zjeżdżającej windy) - szczekanie. Te trzy problemy może są irytujące, ale nie są, że tak to ujmę, "nagłe" (chociaż jak ja albo dziewczyna wracamy z pracy po 23 i zaczyna się szczekanie to nie jest to przyjemne). Największy problem jest gdy zostaje sam. Jest cała procedura zanim Bączek (bo tak się zwie) zostanie sam. Trzeba położyć wszystkie krzesła w kuchni bo na nie wskakuje a później wskakuje na stoły. Trzeba pozamykać okna, jeśli są uchylone (stare prlowskie) bo nie wiadomo co mu przyjdzie do głowy. A jak już zostanie sam to zawsze jest zastanawianie się "co zastanę jak wrócę". Notorycznie otwiera lodówkę. Nie bierze z niej nic. Po prostu ją otwiera. Notorycznie sika (normalnie, jak ktoś jest w domu takie sytuacje się nie zdażają). I drapie drzwi do takiego stopnia, że a) ma całe zakrwawione łapki b) obicie drzwi jest całe podrapane a gąbka nadaje się do wymiany. W perspektywie rychłej przeprowadzki takie zachowanie psa jest, delikatnie mówiąc, problematycznie. I tutaj pytanie do Was - jak skutecznie można oduczyć psa takiego zachowania? Mamy generalnie mieć plan zostawiać go na co raz dłuższe interwały. Ale nie wiemy jak to zadziała, więc potrzebujemy planu zapasowego. Na szkoły tresury niestety nie mamy czasu i pieniędzy. Z góry dziękuje za odpowiedź i pozdrawiam Tomek
  9. Witajcie, Wziąłem dwa tygodnie temu 3-letnią suczkę ze schroniska, pierwszy tydzień siedziałem z nią w domu, żeby się przyzwyczaiła, później zaczęła zostawać sama. Nie ma z tym problemu, nie niszczy, nie brudzi, chętnie wychodzi na spacery. Problem jest gdzie indziej, być może z czasem przejdzie, ale może są jakieś sposoby żeby ten czas skrócić. Otóż suczka sika - jak sądzę - ze strachu. W poprzednim życiu miała chyba ciężko, była bita czy też znęcano się nad nią na inne sposoby - nie znam historii. Jak się do niej podchodzi, pies aż się kuli, zaczyna się czołgać po ziemi sikając pod siebie. Podobnie jest, jak się ją złapie za obrożę - widocznie jest to sygnał, że dostanie lanie, od razu przysiad i sikanie. Boi się również podejść do miski jak jej się daje jeść - podchodzi dopiero po odejściu karmiciela. Oprócz tego lubi się przytulać, bawić ze mną i żoną w ogrodzie (mieszkamy w domu, biega luzem) - do obcych nie podchodzi, reaguje na nich szczekaniem i agresją (nie atakuje), jest wesołym i ruchliwym psem. Czasem w trakcie zabawy, jak się ją zawoła itp to jakby sobie coś przypominała - nagle atak strachu, kulenie się itp., nie chce wtedy podejść, ale jest skulona na ziemi i do niej podejść można bez problemu. Mamy w sumie trzy psy, nie ma problemów z kontaktami z nimi, dogadały się po kilku dniach. Macie jakieś pomysły, jak ogarnąć temat? Nie jestem psim nowicjuszem (mam psy od ponad 30 lat, większość to były znajdy, schroniskowce itp.), ale jeszcze takiej sytuacji nie miałem.
  10. Mam problem z moim 10 letnim shih tzu. Od jakiegoś czasu rano muszę zmywac jego mocz z podłogi w kuchni. Nie mamy innego psa, nasz piesek nie jest bity, nie ma problemu z zostawaniem sam, nie dzieje mu się krzywda. Wychodzi 2/3 razy dziennie na dwór. Nie mam już na to siły nie wiem czemu to robi... dziś na moich oczach poszedł znów do kuchni podniósł noge i wysikał się na nogę od stołu. Czy ktoś wie o co chodzi? Co mam robić!?
  11. Cześc wszystkim. Od kilku lat regularnie ślędzę to forum ale pierwszy raz przyszło mi pisać. Mam 12 letnią suczkę miksu labradora, waga 36kg, wysterylizowana 2,5 roku temu. Od około 2 mscy z pieskiem dzieje się coś niedobrego. Zaczęło się od problemów ze stawami (raczej norlamne w tym wieku), Bass przestała spać w swoim ukochanym legowisku i zaczeła kłaść się w różnych mało wygodnych miejscach (kafelki, podłogówka). Jednocześnie piesek zaczął bardzo dużo pić. Vet zalecił najpierw kąski z kolagenem, a potem Arthroflex w płynie. Pies przez 4 tygodnie dostawał dawkę"leczniczą" Arthrofelxu tj 10ml, potem dawka podtrzymująca 2,5ml. W między czasie pojawiły siię: odruch wymiotny, przynjamniej taz dziennie 9/10 razy bez wymiocin oraz sikanie pod siebie. W zeszłym tygodniu wróciłam po tygodniowym urlopie (Bass została pod opieką rodziny w Bielsku) i zastałam psa w fatalnym stanie. Zawsze jest smutna jak wyjeżdżam ale tym razem wyglądała naprawdę źle. Zabrałam ją do lokalnego wterynarza, który zlecił badanie krwi: poza wynikami w normie bardzo źle wygląda ALP 1260u/l i glukoza 200mg/dl. Vet kazał bezwglednie odstawić tak bezpieczny i cudwony Arthroflex i powtórzyć badania po około tygodniu już w Gdańsku. Dodtakowo zrobione zostało USG brzucha, wszystko bez zmian, delikatnie otłuszczona ale niepowiekszona wątroba. Pies wychdozi na pierwszy spacer ok godz 7:00 na 30min i potem dopiero ok 16:30. Dzisiaj zastałam ją całą zasikaną. Nie wiem, jak bardzo żywotny powienien być 12 letni labrador, tym bardziej, ze moja Basia zawsze była raczej spokojna ale mam wrażanie, że widzę cierpienie w jej oczkach, chociaż jeszcze merda ogonem. Na sapcer chodzi normalnie (powoli ale jednak), widać że stawy nadal ją bolą. Szczerze mówiąć nie spotkałam jeszcze w swoim życiu dobrego weterynarza, zawsze pełno ludzi w kolejce i mam wrażenie, że cała wizyta odbywa się "po łebkach". Czy miał ktoś podobną sytuację z psem ?
  12. Witam. Od czterech dni mamy pieska rasy Chow Chow. Uczyliśmy go sikać na matę i się udało. Tylko problem jest w tym ze sika na nią tylko w dzien. W nocy wychodzi z kojca i sika po całym mieszkaniu. Nie wiem jak oduczyć go tego nawyku :/
  13. Witam, to znów ja. Czy jest jakiś sposób, żeby nakłonić pieska na coś w stylu "przymusowego siku". Otóż nieważne jak długi spacer suczka zawsze czeka z wypróżnianiem się aż wrócimy do mieszkania. Pomyślałam, że najpierw nauczę ją sygnalizować, że chce wyjść na balkon. I tak siedzę z nią drugą godzinę na balkonie po tym jak jej od razu przerwałam siku i czekam z nagrodą aż to zrobi. A ona rozpaczliwie próbuje dostać się do środka i nawet nie próbuje się załatwić. Wpuszczałam ją już dwa razy do środka i dwa razy się szykowała żeby się załatwić, za każdym razem od razu przeniosłam ją na balkon i nic. Ciężko ją wynieść tak szybko na dwór, bo mieszkamy na 3 piętrze, więc pomyślałam że balkon to będzie dobry początek.
  14. Witam wszystkich. Mam kłopot z psami. Są to dwa pinczery w wieku ok. 7mies. Dokładnie nie wiem. Są u mnie od 3 i 6 tygodnia życia, odebrane właścicielowi. Ich matka mega wygłodzona straciła pokarm. Przyszły do mnie maleńkie, wiecznie głodne i lękliwe. Nauka czystości była żmudna i były chwile załamania. Szczególnie młodszy dawał czadu- co krok to kropka. Gdy jeden siusiał już sporadycznie, drugi lał gdzie popadnie. Ale przyszedł czas suchych i przespanych nocy, jeden z nich nawet przestał jeść tak jakby chciał na raz połknąć wszystko łącznie z miską (drugi - ten mniejszy je tak do dziś). Kiedy jesteśmy w domu pieski pięknie proszą na dworek. Bawią się, śpią, są energiczne i chcą wiecznie przy nas być. Kiedy śpią z nami- ten starszy stara się być jak najbliżej głowy a najlepiej jeszcze wciśnięty jak parówka w bułkę między nas. Zawsze zasypia spokojnie dopiero jak się do kogoś przytuli. Nie do "braciszka" tylko do człowieka. Obydwa są bardzo karne, co w moim języku nie oznacza że je bijemy itp. Sam nasz zły nastrój, spojrzenie po tym jak coś pogryzą sprawia że kładą się brzuszkami do góry i z oczkami na wierzchu. Nigdy nie dostały lania. Siusiu i kupki na dworku były poprostu nagradzane smakołykiem. I dużo tłumaczyliśmy jak dzieciom. Od dwóch tygodni zaczęło się sikanie w domu - pufa, akwarium które stoi na podłodze, biurko, plecak syna, jedną nogą od suszarki i najgorsze- blat stołu. Jeśli podsumujemy krzesła, któryś siknie na ławę- jej blat jest niżej. Od początku maluchy trafiły do domku gdzie jest parka kotów, po sterylizacji i kastracji. Od początku miały zakaz ganiania ich. Od początku kocica czasem któregoś zbiła jak zaglądał do kuwety. Staramy się długo chodzić z maluchami bo mają dużo energii. Sikają tylko gdy zostają same. Nawet jeśli to 15 minut a wcześniej były na spacerze. Co robić? Gdy są same również gryzą wszystko. Nauczyliśmy się zostawiać im kulki z gazet ale to nie zawsze pomaga.
  15. Drodzy forumowicze, Zwracam się do Was z prośbą o pomoc/wskazówki. Otóż posiadam psa, kundelka (adoptowany z TOZ , przybywał w boksie tylko z jednym psem) Sunia ma 4 miesiące- jest bardzo spokojna, zero agresji powiedziałabym, że raczej lękliwa (ale nie przesadnie- jak to maluch). Sunia mieszka z nami w bloku (od tygodnia) i o dziwo pięknie załatwia grubsze sprawy na dworze ( wychodzimy z nią 4- 5 razy) i tu zaczyna się problem do tej pory zrobiła tylko 3 razy siusiu na dworze (oczywiście była pochwała, głaski itd.) reszta sikania albo na klatce po powrocie z 1,5 h spaceru albo w domu. Sunia potrafi wytrzymać około 8-9 godzin bez sikania co mnie zdziwiło biorąc pod uwagę wiek psa- mimo to spacery tak jak napisała są częste. Po wyjściu rano i wieczorem kupę robi od razu a siku trzyma. W domu mamy oczywiście rozłożone maty do nauki sikania, ale nie wiem czy jest sens skoro nie ma kłopotu z trzymaniem moczu- tylko jak nauczyć psa że siku też trzeba robić na dworze? Próbowałam najpierw chodzić z nią blisko domu (tak żeby wiedziała że najpierw siku a potem spacerek) próbowałam z nią biegać ( u szczeniaków często jak się podnosi ciśnienie jest parcie na pęcherz) ale niestety nic to nie daje. Proszę o jakieś wskazówki.
  16. Witam mam psa ponad 2 letniego rasy beagle. Moj problem polega na tym ze pies sika w domu tylko i wyłacznie w nocy, ostatni raz wychodz na siusiu o 22 i później dopiero o 6 rano. W dzien nie ma takiego problemu. Potrafi wytrzymac az do mojego przyjazdu z pracy. Jaka moze byc przyczyna codziennego sikania w nocy w jedno i to samo miejsce. Jak oduczyć psa takiego zachowania.
  17. Witam, Kilka dni temu znalazłam małego szczeniaka (ma jakieś 3 miesiące), i załatwia się gdzie popadnie (razem z kupą i sikaniem). Wyjdziemy z nim na dwór (na dworze nie zrobi), a przychodzi domu, i już na samym korytarzu się załatwia. Rozkładamy gazety i tak dalej, ale on nadal. Znacie jakieś metody oduczania szczeniaków takiego zachowania? Wiem, że to jest urok szczeniaków, ale takie ciągłe sprzątanie jest bezsensu. Będę bardzo wdzięczna za odpowiedzi. Pozdrawiam Leah.
  18. [B]Fidzi ma już ponad 1,5roku więc do perfekcji opanował załatwianie się na dwo Ostatnio jednak muszę się za niego wstydzić i przepraszać właścicieli innych psów gdyż mój pies za cel "zaznaczania" obrał sobie wszystkie psy mniejsze od niego... czyli yorki , ratlerki itd,itp. Zaczęłam wyprowadzać go na smyczy i problem się skończył bo gdy nie ma kontaktu z innymi psami to nie ma jak na nie sikać... Ale wyobraźcie sobie wszędzie trzymac psa na smyczy (w parku, na skwerku itd):-( Przeczytałam ze w tym wieku cavalier osiąga [COLOR=#ff0000]dojrzałość płciową [/COLOR]- czy może to się wiązać z jego zachowaniem... Skąd mu się to wogóle wzięło...????:angryy: [COLOR=#ff0000] Czy kastracja pomoże?[/COLOR][/B]
  19. witam, Mój piesek rasy pekińczyk ma już dziesięć miesięcy i ciągle sprawia mnóstwo problemów. Zacznę od najważniejszego, a mianowicie tego że zjada własne odchody, gdy miał 3 miesiące miałam z nim podobny problem, ale poszłam z nim do weterynarza dostał witaminki i jakoś mu to przeszło, teraz w domu pojawił się jeszcze kotek, więc znów zaczęły się z nim problemy, nie chciał zjadać swojej karmy, po prostu wprowadził strajk, czekał tylko kiedy nie widzę by móc zjeść to co jest w miseczce kota, ale to nie problem :lol: problem tkwi w tym iż już od kilku dni znów zjada własne kupy, potem przychodzi do domu i nimi wymiotuje (mieszkam w domu z podwórkiem więc on sobie swobodnie biega), zaczęłam go pilnować wychodzę z nim lub go obserwuje przez okno, ale i tak ciągle kręci się tak by chociaż trochę zjeść to co zrobi, wszystkie kupy zbieram codziennie z podwórka, więc zjada tylko to co zdążył chwilę wcześniej zrobić. Pomóżcie bo już nie wiem co mam jeszcze zrobić by go od tego oduczyć? dodatkowo gdy na niego za bardzo krzyknę, lub gdy strasznie się cieszy popuszcza siku, ma tak od samego początku od kiedy go mamy. Słyszałam, że psy tak mogą mieć do pewnego czasu, ale wydaje mi się że to już trochę za długo, co zrobić w tym przypadku? Dodam że nie jest to niemądry piesek, z łatwością nauczył się podstawowych komend, szybko przestał robić w domu. Jedynie nie potrafię poradzić sobie ze zjadaniem kup, a jak można wytrzymać świadomość że piesek przychodzi się przytulić po tym jak chwilę wcześniej zjadł kupę, a także to że jak się za mocno rozbawi zapomina o trzymaniu moczu. Przepraszam, że tak się rozpisałam ale starałam się jak najbardziej przybliżyć mój problem, może ktoś z Was spotkał się z czymś podobnym i jest w stanie poradzić coś skutecznego.
  20. Witam serdecznie Mam bardzo duży problem - posiadam dwie bullterierki, nie sa to moje pierwsze bullteriery ale pierwsze rodzeństwo - wychodza na spacer średnio co 3 godziny , czasem 4 godziny, bawią się, wypróżniają, ciągle sikają sobie na legowiska - wzajemnie, lub po prostu po spacerze podchodza do któregoś miejsca i załatwiają. Karcenie fe, nagrody, czeste spacery,zmiany legowisk, nic nie pomaga - sikanie po domu i brak trzymania kupki w godzinach nocnych. Co zrobić? Czy to wynika z nieudolności tresury? Jezeli tak to co robić dalej?
  21. Zawily problem Psy ktore posiadam pochodza z roznych miejsc . Wszystkei 3 to mieszance , 1 pochodzi od staruszki ktora nie mogla sobie poradzic bo pies jeest hyper , 2 nastepne sa ze przytuliska . Od ponad 3 lat podruzuja ze mna - poprzednie 2,5 roku spedzily w Pekinie , teraz mieszkamy w Bangkoku . Problem z sikaniem pojawial sie czasami kiedy nastepowala przeprowadzka co bylo dosc naturalne dla mnie ( zakladalem ze chodzi o nowe terytorium ) . Obecny problem jest nieco wiekszy - powiekszyl sie o zmiane partnera ( mojego ) oraz o nowego partnera psa . Nastapila tez przeprowadzka do jego domu jako iz jego dom jest wiekszy i wydaje sie byc bardziej odpowiedni dla psow . I teraz o katastrofie - duzy pies mojego partnera zachowuje sie super ( pies jest szkolony ) , moje psy zas uwazaja ze do sikania nadaje sie powierzchnia calego domu . Hyper pies stara sie dominowac mojego partnera , nastepne 2 pieski sikaja gdzie popadnie i to nawet w miejscach gdzie nie sika hyper pies . Zwiekszylem ilosc spacerow , zastanawiam sie czy nie jest to wplyw hyper psa , ktorego trzeba wiecznie uspojac i przez co stresuja sie inne psy ? Zastanawiam sie nad podaniemu mu jakis lekow uspokajajacych , bo trzymanie go w klatce odpada - wyje jak opetany ( ten pies nalezy do tych co " gadaja " - ciagle wydaje z siebie dzwieki a w momencie zamkniecia gdziekolwiek moge spokojnie czekac na interwencje sasiadow i policji bo wyje tak zalosnie jakby go ktos katowal ) . Nie wiem co z tym poczac - sprzatam caly czas - rano wieczorem w poludnie , nie jestem zwolennikiem karcenia psa , generalnie nie uwazam ze mozna udezyc psa i to moglo by pomoc wiec takie metody typu nos w siki i klaps czy cos odpada . .... Szukam meetody na spokojne bez sikaniowe polaczenie rodzin , zastanawiam sie ktory krok powinien byc pierwszy i czy moje przypuszczenie o ze hyper pies jest winowajca calego stresu jest sluszne ?
  22. Witam, mam taki problem z moją sunią. Zabralismy ją ok 2 tydodnie temu ze schroniska Zdaję sobie sprawę że dla pieska to krótki okres w nowym miejscu, aczkolwiek zdążyliśmy przyzwyczaić ją do nowego imienia (suczka ma prawie rok, jest kundelkiem), siada już na komende, jest w trakcie nauki chodzenia przy nodze. Bardzo szybko łapie o co chodzi, wydaje mi się nawet że była trochę szkolona. W schronisku spędziła tylko (a może aż) 2 tygodnie. Mamy z nia problem, bo przy większości sytuacji gdny np powie sie jej "na miejsce", albo "fe" jak siedzi na łóżku ( bo nie pozwalamy jej siedzieć na sofie, a tym bardziej na łóżku) zaczyna sikać. widzę żerobi to nie spacjalnie tylko się boi. Nie chcę żeby bała sie wszystkiego, chcę ją nauczyć pewności i tego że gdy robi coś źle to kuli się, albo spuszcza wzrok, ale nie sika! To bardzo uciążliwe. Dodatkowo jak przychodzimy do domu to wszystkie rzeczy z kosza są porozrzucane po pokoju (nie krzyczę wtedy na nią bo nie było mnie jak wyciągała rzeczy z kosza) Kiedyś włożyłam do kosztam kawałek mięsa z pieprzem w środku, bo wiem że ta metoda się sprawdza, a pies nie bedzie kojarzył negatywnych rzeczy ze mną tylko z koszem, ale zjadła kąsek bez problemu i nie wachała się z następnym (widziałam z ukrycia, bo przy mnie tego nie zrobi). Tak samo chcemy oduczyć ją spania na łóżku gdy nas nie ma. Bardzo prosze o jakieś wskazówki, bo nie wiem czy chwalenie za wszystko po to żeby się nie bała jest dobrą metodą, a że jest u nas dopiero chwilę, to myślę że jak odrazu zrobię jakies kroki ku temu żeby czuła sie pewniej i poznała podstawowe zasady, może przyniesie rezultaty. Pozdrawiam i liczę na jakieś sprawdzone metody, K
  23. Witajcie, to mój pierwszy post na forum dlatego chciałam się przywitać ze wszystkim właścicielami szczęśliwych czworonogów ;) Od jakiegoś czasu śledzę forum, ale to pierwszy raz gdy chyba na prawdę potrzebuje Waszej pomocy. Z góry dziękuje za cenne rady, które na pewno wprowadzę w życie ponieważ teraz czuje się bezradna w zaistniałej sytuacji. Aby wszystko dobrze Wam nakreślić będę dokładna bo czasami szkopuł tkwi w szczegółach. Może zacznę od początku i udzielę Wam podstawowych informacji. Jestem od niedawna (początek sierpnia) posiadaczką słodkiej (ale jakże charakternej) suczki rasy Amstaff. Uprzedzając komentarze muszę przyznać, że z niezarejestrowanej hodowli - ujęła wszystkich domowników po pierwszym spotkaniu, nic dla nas wtedy nie miało znaczenia; teraz wiem, że trzeba było zastanowić się 10 razy. Gypsy (bo tak ma na imię) trafiła do nas mając 8 tygodni (tak wiem, stosunkowo zbyt wcześnie). Z początku nowe miejsce było dla niej przytłaczające i wiadomo była lekko przestraszona. Kolejnym błędem było zaproszenie jej do łóżka w pierwszych dniach pobytu u nas w mieszkaniu, ale o tym później. Gypsy jest bardzo mądra i szybko się uczy, w krótkim czasie opanowała podstawowe komendy takie jak siad, podaj łapę, waruj, puść. W zasadzie w pierwszym miesiącu pobytu wszystko chłonęła jak gąbka, była posłuszna. Później zaczęły jej wypadać zęby, i oczywiście rozumiem że to ją bolało swędziało i nie wiadomo co jeszcze, ale dostała wszystkie niezbędne narzędzia w postaci zabawek (różnych przeróżnych, od twardych kulek po długie sznury do przeciągania) oraz moją pełną uwagę (byłam cały czas w domu). Nie mniej jednak jej gryzienie z początku nie aż tak bolesne, z czasem zaczęło się przeradzać w szczekanie, warczenie i ostatecznie mocne gryzienie do krwi. Oczywiście poświęcałam również czas na nauczenie jej, że ręce i stopy nie są atrakcyjnym materiałem do gryzienia, ale nawet gdy zaczynała rozumieć to chwilę później zapominała. Mój dzień wyglądał tak, że sto procent czasu poświęcałam jej. Były to spacery (krótkie, długie, różne trasy, urozmaicone jak tylko się dało; zawsze przy sobie miałam coś do odwrócenia jej uwagi od nieporządanej czynności czy reakcji), zabawa w różnych formach (przeciąganie, aportowanie, przysmaki w różnych kubkach by zgadła gdzie jej smakołyk może być), a w chwilach gdy spała przekopywałam masę stron internetowych w poszukiwaniu porad, filmików o wychowaniu szczeniaka, pożądanych i niepożądanych zachowaniach itp itd. No i o ile sądziłam, że robie wszystko co mogę tak nie starczyło to aby nie zaczęły rozwijać się u niej dziwne zachowania (nie wiem czy dziwne to dobre określenie, jednakże to pierwsze co przyszło mi do głowy). O jakich zachowaniach mówię? Przede wszystkim niedługo po cudownym edukacyjnym miesiącu, wychodzenie na spacer stało się coraz bardziej uciążliwe. Gypsy popadła w natarczywe gryzienie smyczy, chociaż jak spojrzę na to z perspektywy kilku tygodni to pare tygodni temu nie było tak źle jak jest teraz - mam wrażenie że pogłebia się to u niej (wprowadziłam inną smycz chyba 3 krotnie, inna obroża, inne trasy, inne rozpraszacze - wszystko po to aby spacer bez gryzienia smyczy był dla niej atrakcyjny). W każdym razie, każdy spacer teraz to próba okiełznania jej energii oraz obrona przed gryzieniem (gryząc smycz w amoku rzuca się na ręce i gryzie na prawdę mocno). Ale przecież to tylko spacer i możecie powiedzieć, że to do wypracowania - ja w to wierzę, ale jak to zrobić na prawdę nie wiem. Prócz problemu smyczowego, występuje problem łóżkowy. Jak wspomniałam na samym początku błedem było zaproszenie w przeciągu kilku pierwszych dni. Ale uważam, że nie będę tu tego opisywać bo pracujemy nad zmianą tego nawyku i chociaż nadal zdarza się jej wejść na łóżko tak jest o wiele lepiej niż wcześniej i widać postępy. Ale przy okazji łóżka warto wspomnieć o agresywnym zachowaniu a może lepiej nazwe to wymuszaniem. Otóż, gdy nie może wejść na łóżko i słyszy wyraźny zakaz (tyczy się to wymuszeń również o dodatkową porcje karmy, wyjścia na spacer mimo że dopiero była, oraz zakazu wejścia do pokoju dziecka), postanawia szczekać w niebogłosy, jak trąba powietrzna przelecieć przez całe mieszkanie, skakać na mnie i innych domowników (wtedy następuje również podgryzanie a niekiedy gryzienie), lub nawet sikanie we własne posłanie. Wiem, że to wymuszenie bo gdy w takiej sytuacji udało jej się wykorzystać moją nieuwagę i wejść na łóżko to pies leżał spokojnie i była najsłodsza na świecie. No i kolejna sprawa, o ile panuje nad powyższym tak również są zachowania których moim zdaniem nie kontroluje wcale. Podam jeden przykład chociaż mogłabym ze sto ale ten post i tak będzie długi. Ktoś wchodzi do domu (nie ważne czy to domownik, znajomy, ktoś kogo widzi pierwszy raz) a Gypsy rusza do wysokiego skoku (tak wiem, cieszy się), zaczyna lizać ale to lizanie pare sekund później zamienia się w gryzienie. Jest tak rozemocjonowana, jest to takie przezycie dla niej że chyba nie potrafi nad tym zapanować. Czasami widzę jak odchyla głowę i próbuje nie gryźć, ale za chwilę sytuacja się powtarza. Gdy odciągam ją od danej osoby wpada w furie, dosłownie uwierzcie mi to jest furia. Takiego amoku u psa nie widziałam jeszcze nigdy (od dziecka miałam psy i brałam czynny udział w wychowywaniu np. Dobermanów), biega, skacze, gryzie bez opamiętania, jej wzrok robi się dziki a gałki oczne z białych robią się różowawo czerwone. Wtedy nie działa nic. Próba przytrzymania kończy się ugryzieniem nawet w okolice twarzy (o ile ja uważam, tak dziecko mające 6 lat z takimi zębami nie ma szans). Próba uspokojenia, odwrócenia uwagi czy time out do innego pokoju, w zasadzie każda ingerencja wzbudza w niej jeszcze więcej agresji. Nie mogę też tego olać bo podczas takiego zachowania zdewastuje mi mieszkanie (telewizor ostatnio spadłby z komody gdyby nie moja szybka reakcja). Czuje się bezradna, bo wkładam serce w to by była naszym przyjacielem rodziny a nie zwierzęciem którego dziecko będzie się bać (wspomne tu że Gypsy po złości wchodzi do dziecięcego pokoju i sika, nie jest tam wpuszczana tylko wtedy gdy dziecko się bawi i na podłodzę leży zbyt dużo małych przedmiotów). Ostatnie dni są wyjątkowo ciężkie ponieważ wystarczy pare minut mojego braku zainteresowania psem (chociażby napisanie tego postu już zajmuje mi 6 h bo co chwilę muszę odchodzić od komputera) a ona zaczyna szczekać, niszczyć, wchodzić mi na głowę. Nie wiem co robić, ma niespożyte pokłady energii których nie da się wyczerpać (gdy puszczam ją luzem to czasami atrakcją jest dla niej szczekanie z wściekłością i skakanie i drapanie a nie to że ma swobodę). Te zachowania jakie przejawia (oczywiście nie wszystkie, chodzi mi o te agresywne, w amoku) nie wydają mi się całkowicie normalne. Jestem w kropce, myślę o tym że może jakiś behawiorysta zrozumie jej myślenie i mi doradzi, albo jakiś psi psycholog, nie mam pojęcia. Ale najpierw chciałam Wam opisać co dzieje się pod moim dachem z nowym członkiem rodziny, może jesteście w stanie mi jakoś pomóc. Co o tym myślicie? Spotkaliście się kiedyś z takimi zachowaniami? Jaka metoda nauki może zadziałać jeśli kompletnie do kosza jest ta pozytywna? Czy to może mieć podłoże genetyczne lub psychiczne? A może moja lekkomyślność (pseudo hodowla) zbiera teraz żniwa i pies jest nie do ułożenia? Obawiam się, że gdy wszystkie zęby wymieni na stałe będzie prawdziwym zagrożeniem dla każdego z nas. Mam nadzieję na jakiś odzew oraz gratuluje wszystkim tym którzy przeczytali to od deski do deski. Pewnie zaraz odeślecie mnie do jakiegoś tematu bo to już było, że agresywny pies, że było o sikaniu, że było o gryzieniu smyczy itp itd. Ale wiecie.. każda sprawa jest indywidualna dlatego uznałam że musicie znać całą historię i wiedzieć jakie jest połączenie tych zachowań by móc ocenić co faktycznie może być problemem. Poniżej Gypsy :) Pozdrawiam
×
×
  • Create New...