Jump to content
Dogomania

Search the Community

Showing results for tags 'schronisko'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Ogólne
    • REGULAMIN FORUM
    • DOGOMANIA ON FACEBOOK
    • Wszystko o psach
    • Hodowla
    • Media
    • Pielęgnacja
    • Prawo
    • Sprzęt i akcesoria
    • Weterynaria
    • Wychowanie
    • Wypoczynek
    • Wystawy
    • ZKwP
    • Żywienie
    • Tęczowy Most
    • Foto Blogi
    • Off Topic
    • Administracja
  • Psy w potrzebie
  • Sport - praca
  • Rasy
  • Inne zwierzęta
  • Dogomania.com

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


AIM


MSN


Website URL


ICQ


Yahoo


Jabber


Skype


Location


Interests


Biography


Location


Interests


Occupation

Found 144 results

  1. Witam wszystkich! Nim przejdę do pytania, przedstawiam wam Xe'rę, około 4 miesięczną suczkę rasy nieznanej ale pięknej. Sunia jest radosna, pocieszna, bardzo mądra i pełna energii. Cztery dni temu wzięłam ją ze schroniska, pojechałam po nią z Gdańska do Elbląga, mimo iż właściwie wybrałam innego psiaka, ale ona jakoś mnie w sobie rozkochała. Teraz tak: sunia w schronisku była około dwóch miesięcy a mimo tego dopiero ją odrobaczyli lekko ponad dwa tygodnie temu (raz), więc kiedy zjawiła się u mnie w domu, po dniu spokoju i asymilacji, podałam jej odrobaczenie numer dwa. Do schroniska trafiła jako 2-miesięczny szczeniak, ale ktoś ją podrzucił, także nic o niej nie wiedzą. Nie szczepili jej w schronisku jeszcze. Także teraz, gdy pojawiła się u mnie, ten obowiązek jest na mnie. Znaczenie szczepień rozumiem - układ odpornościowy musi nauczyć się walczyć z potencjalnymi wirusami etc. Jest jak najbardziej za szczepieniami. Pytanie: Skoro ktoś miał szczeniaka przez 2 miesiące nim go podrzucił do schroniska, to czy mogę założyć, że była już szczepiona pierwszy raz? Oczywiście i tak zrobię serię 3 szczepień + wścieklizna, aczkolwiek ona w tym momencie ma ponad 4 miesiące i dalej siedzi w domu (dopiero wczoraj ją pierwszy raz wyniosłam na rękach poza bloki i w bardziej ustronnym miejscu z nienaruszonym śniegiem ją puściłam żeby chwilę pobiegała i zabrałam na rękach do domu) więc zastanawiam się czy natychmiast przestać ją w ten sposób wyprowadzać i czekać te DZIESIĘĆ TYGODNI - bo tyle zajmie komplet szczepień u niej (za 10 dni pierwsze szczepienie, potem za 2 tygodnie kolejne, za dwa kolejne ostatnie szczepienie + 10 dni kwarantanny)? Ona będzie w tym momencie niemal 6 miesięcznym psem bez spacerów i z siusianiem i kupkaniem w domu. Potrzebuję porady od doświadczonych w wychowaniu szczeniąt człowieków : )
  2. Hej mam problem ponieważ 3 tygodnie temu wzięłam ze schroniska 2 letniego psa. Niestety kiedy pies zostaje sam niszczy i brudzi. Do tej pory została już rozerwana lampka, poduszka, kapeć. Butelka oleju wyładowała na podłodze robiąc wielką tłustą plamę, drzwi są całe porysowane, śmieci rozrywane i rozwalane po całym domu. Pies ostatnio zaczął obsikiwać ściany i dywany w domu. Co zrobić? Już ręce mi opadają. Pies ma całą gromadę rożnej maści gryzaków, zabawek, piłek i szarpaków jednak kiedy nie ma mnie w domu interesuje go wszystko poza zabawkami. Ratunku :(
  3. Dzień dobry, mam psa ze schroniska, który większość życia spędził w kojcu. Nie był tam wypuszczany z innymi psami i miał niewielki kontakt z ludźmi poza pracownikami schroniska. Zachowuje się lekko agresywnie, bywa, że warczy na inne psy, potrafi też lekko ugryźć człowieka (zasłyszane od ekipy schroniska) - jednak rokuje nadzieje: skorygowany natychmiast ignoruje psy, nie wprowadza się w stan furii, jest bardzo usłuchany, przychodzi na komendę. Dlatego uważam, że pies nie jest z natury agresywny, ma jedynie ukształtowane złe nawyki poprzez negatywne doświadczenia i brać obycia społecznego. Poszukuję zajęć socjalizacyjnych dla psów, na terenie Poznaniu lub okolic.
  4. Witam, adoptowaliśmy z chłopakiem mieszańca amstaffa z rottweilerem. Wcześniej posiadaliśmy amstaffkę i nie było z nią żadnych problemów, jednak teraz historia wygląda inaczej. Nasz pies ma ogromne problemy z agresją do innych psów :( Przede wszystkim nie akceptuje owczarków niemieckich i husky, ale również psów większych od siebie oraz małych i średnich psów które go zaczepiają. Próbowaliśmy ze sposobem zmęczenia psa, jednak nawet padnięty widząc psa atakuje... Niestety nie wiemy jak wyglądało jego życie przed schroniskiem. Wiemy, że nie uda nam się całkowicie zwalczyć agresji, ale chcielibyśmy chociaż w jakimś stopniu ją zmniejszyć. Nie wiemy w jakim pies jest dokładnie wieku, ale weterynarze określają go na 8-10 lat. Czy macie jakieś pomysły jak spróbować obniżyć jego agresję oprócz behawiorysty? I czy polecilacie jakiegoś dobrego behawioryste w Częstochowie i okolicach?
  5. Cześć, witam wszystkich. Około tygodnia temu adoptowałem 7-miesięczną suczkę, mieszańca w typie teriera, ze schroniska; historia wcześniejsza nieznana, pies został znaleziony. Jest nam naprawdę bardzo wdzięczna. Widać już po niej, że się oswoiła i przywiązała zarówno do mnie jak i mojej partnerki. Piesek, jak to szczeniak, ruchliwy, ciekawski. Widać, że socjalizację z innymi psami już przeszła, aczkolwiek na razie jest nieco nieśmiała przy pierwszym kontakcie z innymi pobratyńcami. Zachowanie do ludzi, zarówno dorosłych jak i dzieci, bez zarzutów. Z każdym chce się przywitać, merda ogonem, grzecznie wącha, jeśli dostanie na to zgodę. Jesteśmy w trakcie efektywnej nauki chodzenia na luźnej smyczy, bardzo dobrze sobie z tym radzi, nawet w parku, po południu, kiedy jest bardzo dużo czynników rozpraszających. Pies jest naprawdę bardzo rozumny i kochany. Jak na razie jedynym naszym problemem jest nerwowe szczekanie. Pies wykazuje dwa niepokojące nas zachowania. Pierwsze - szczeka na wszystkie ciemne postacie. Na przykład gdy wchodzę do pokoju przy zgaszonym świetle, pies jest przerażony. OK - nie znamy jej historii - faktycznie może mieć jakiś uraz. Po zapaleniu światła gwałtownie podbiega z merdającym ogonem i zaczyna się przymilać jakby chciała mnie przeprosić, że na mnie naszczekała. Nie wiem do końca czy powinniśmy ignorować takie zachowanie, czy po prostu pogłaskać psa, powiedzieć jej, że wszystko jest dobrze, itd. Drugie - pies noc w noc gwałtownie przebudza się i zaczyna szczekać z przerażeniem. Zachowanie jest bardzo niepokojące. Zapalenie światła za dużo nie daje. Ciężko ją wtedy zainteresować czymś innym. Jak do tej pory, wraz z moją partnerką, stosowaliśmy tak zwany time-out w postaci kary za szczekanie. Zamykaliśmy ją na kilka minut w kuchni. Od razu się uspokajała, z tym, że nie wiem czy to jest najlepszy rodzaj kary. Bardziej mnie zastanawia czy będzie to skuteczne rozwiązanie. Dobrze, pies się wyciszy, wszystko fajnie. Bardziej obawiam się tego, że pies jest w trakcie nauki zostawania samemu w domu, a co za tym idzie, czy przyjdzie jej traktowanie zostawania samej w domu jako karę? Miał lub ma ktoś z was taki problem/-y? Macie jakieś pomysły jak sobie z tym poradzić? Jakiekolwiek sugestie?
  6. Więcej info.: https://www.facebook.com/events/263591843833775    
  7. Witajcie :) Postanowiłam poradzić się kogoś w sprawie mojej suczki. Padło na to forum. Mam nadzieję[COLOR=#3E3E3E], że znajdę osoby[/COLOR][COLOR=#3E3E3E], które miały podobną sytuację albo jakoś postarają mi się pomóc. Zacznijmy od początku. Majka jest w naszym domu od ponad tygodnia. Wcześniej od dwóch lat przebywała na warszawskim Paluchu. Była w klatce z dwoma innymi psami. Początkowo wyglądała okropnie - jest odrobinę podobna do polskiego owczarka nizinnego - brudna[/COLOR][COLOR=#3E3E3E], śmierdząca z posklejaną sierścią. Nie wiem z jakiego powodu wybór padł akurat na nią. W przeciwieństwie do innych psiaków siedziała bardzo spokojnie i była jakby odcięta od tego wszystkiego. Okazało się[/COLOR][COLOR=#3E3E3E], że to 10 letnia suczka[/COLOR][COLOR=#3E3E3E], która została znaleziona w centrum miasta. Po kilku godzinach suczka była już w naszym domu. Szybka kąpiel[/COLOR][COLOR=#3E3E3E], po której pies poczuł się od razu lepiej. Dostała jakby takiej dodatkowej energii. Jednak oprócz tego Majka żyła sobie swoim życiem i kompletnie nie zwracała na nas uwagi. Jedynie chodziła po mieszkaniu. Nie reagowała na żadne wołania itp. Przez trzy dni nic się nie zmieniało. Chodziłyśmy na spacery[/COLOR][COLOR=#3E3E3E], suczka miała nas w nosie i tak sobie żyliśmy. Aż do pewnego poranka[/COLOR][COLOR=#3E3E3E], kiedy mała zaczęła przeraźliwie wyć/piszczeć/skomleć. Nawet nie potrafię opisać tych dźwięków. Szybkie ubieranie się i spacer[/COLOR][COLOR=#3E3E3E], który nic nie pomógł. Po pół godzinie następny[/COLOR][COLOR=#3E3E3E], bo może coś jednak chce. Później zaczęło się gotowanie jedzenia (bo suczka wcześniej mało jadła)[/COLOR][COLOR=#3E3E3E], jednak to też nie to. Po jakimś czasie przeszło. Od tej pory Majka w ten sposób sygnalizuje[/COLOR][COLOR=#3E3E3E], że chce iść na spacer albo inne rzeczy[/COLOR][COLOR=#3E3E3E], o których do końca nie wiemy o co jej chodzi. Najgorsze są te poranne pobudki. Niestety jej pisk bardzo nosi się w cichym domu. Co z tym zrobić? I o co jej tak naprawdę może chodzić? Oprócz tego kontakt z Majką jest trochę "dziwny". Nieraz nawet mam wrażenie[/COLOR][COLOR=#3E3E3E], że suczka ma problemy ze słuchem. Nie reaguje[/COLOR][COLOR=#3E3E3E], kiedy się ją woła lub coś do niej mówi. Podczas spacerów tylko kilka razy zareagowała na inne psy[/COLOR][COLOR=#3E3E3E], a zazwyczaj przechodzi koło nich obojętnie. Jednak[/COLOR][COLOR=#3E3E3E], gdy leciał samolot czy przejeżdżał pociąg to słyszała i jakoś zareagowała. Czyli pies po prostu się mnie słucha i nas ignoruje? Mimo tego[/COLOR][COLOR=#3E3E3E], że psiak niezbyt reaguje na wołania i nie słucha się to "wypracowałyśmy" spacery bez smyczy[/COLOR][COLOR=#3E3E3E], kiedy to biega i wszystko sobie wącha. Wówczas odwraca się[/COLOR][COLOR=#3E3E3E], co jakiś czas[/COLOR][COLOR=#3E3E3E], żeby sprawdzić czy na pewno idę. Kiedy chce wrócić muszę poczekać na jej kontakt wzrokowy i wtedy pokazać[/COLOR][COLOR=#3E3E3E], że wracamy. Oczywiście biegnie do mnie. Na szczęście mieszkam przy bardzo spokojnej ulicy[/COLOR][COLOR=#3E3E3E], więc nie muszę martwić się o samochody[/COLOR][COLOR=#3E3E3E], a Majka nie ma gdzie zwiać. Pomimo tych jej 10 lat bardzo się cieszy i biega. Jak ją nauczyć reagowania na mię? A może pies naprawdę ma problemy ze słuchem i nie słyszy? Dodam[/COLOR][COLOR=#3E3E3E], że te spacery wyglądają tak tylko ze mną[/COLOR][COLOR=#3E3E3E], bo z innymi członkami rodziny wychodzi na smyczy (i robi to niechętnie). Napiałam dość chaotycznie... jednak chciałam[/COLOR][COLOR=#3E3E3E], żebyście poznali w miarę dużo szczegółów[/COLOR][COLOR=#3E3E3E], żeby jakoś mi pomóc. Czy pies po prostu się jeszcze do nas nie przyzwyczaił i dlatego często nas ignoruje czy taka już jej natura? No i co zrobić z tym skomleniem? Jak ją tego oduczyć?[/COLOR]
  8. [CENTER][IMG]http://i50.tinypic.com/2uzf5s1.jpg[/IMG] Serdeczne "cześć" dla wszystkich odwiedzających nasz wątek (: Żarskie schronisko jest schroniskiem stosunkowo młodym, leżącym w zacisznej okolicy(: Przebywają u nas psy, a także czasami koty, wszelkiej maści i koloru, czasami zdarzają się czworonogi w typie rasy, czasami kundle, raz staruszki, raz szczeniaki - innymi słowy - każdy znajdzie u nas coś dla siebie(: [/CENTER] [B]Strona www:[/B] [URL]http://schronisko.zgmzary.pl/[/URL] [B]Facebook:[/B] [URL="http://www.facebook.com/MiejskieSchroniskoDlaBezdomnychZwierzatWZarach?fref=ts"]http://www.facebook.com/MiejskieSchroniskoDlaBezdomnychZwierzatWZarach[/URL] [B]Adres:[/B] [B]ul. Żurawia 32, 68-200 Żary [/B][B]e-mail:[/B] [EMAIL="[email protected]"][email protected][/EMAIL] [B]telefon:[/B] [COLOR=#29363D][FONT=Tahoma]68 444 71 47 [B][U]Godziny otwarcia[/U][/B]: [/FONT][/COLOR][COLOR=#29363D][FONT=Tahoma]10:00 – 18:00 ([I]codziennie z wyjątkiem [B]czwartku i dni świątecznych[/B][/I]) [/FONT][/COLOR]
  9. SCHRONISKO W JASTRZĘBIU ZDRÓJ SZUKAMY DOMÓW NA STAŁE DLA NASZYCH PODOPIECZNYCH
  10. Witajcie,   Piszę z przykrą sprawą. Dwa miesiące temu adoptowaliśmy ze schroniska ponoć spokojnego, ułożonego i stabilnego seniora (ok 10 lat). Jest to malinoso-podobny mieszaniec owczarka, ok. 25 kg. Do dzisiaj nie sprawiał żadnych problemów wychowawczych. Słuchał się, nie miał problemów przy misce, bronił tylko swoich "zdobyczy", ale udało nam się to opanować stosując jakieś przysmaki i polecenia. Jedyna sytuacja, w której pokazał, że nie pozwoli sobie w kaszę dmuchać miała miejsce u weterynarza, który sprawił mu badaniem bardzo duży ból (potem wyszło z badań, dlaczego). Wtedy raz ostrzegawczo ugryzł. Poza tym problemów ani wątpliwości wychowawczych nigdy nie było. Od nas ani razu nie zaznał agresji - ani słownej, ani fizycznej. Dbamy o niego i ma wszystko, czego potrzebuje. Przywykł do nas, widać, że nas lubi i się przywiązał. Do rzeczy. Dzisiaj mój chłopak był z nim na spacerze i pies kompletnie bez ostrzeżenia ugryzł ok. 10-letniego chłopca w pupę... Wyglądało to tak: na relatywnie wąskiej ścieżce chłopak szedł z psem. Z naprzeciwka szła grupka kilkorga dzieci, więc chłopak ściągnął psa blisko siebie i na stronę przeciwną od dzieci. Kiedy ostatnie z nich przechodziło obok, a w zasadzie minęło już psa i zrównało się z chłopakiem, pies nagle "zawrócił" i ugryzł dziecko w tyłek. Kompletnie bez ostrzeżenia, bez warknięcia, kłów, szczeknięcia. Chłopiec oczywiście się przeraził, mój partner od razu ściągnął psa i skarcił. Nie wiemy, czy nic się nie stało - chłopiec powiedział, że nie, ale ponoć był tak wystraszony, że mógł nawet nie zauważyć (dziura w spodniach? Nie wiemy...). Chcielibyśmy go jakoś znaleźć i upewnić się, że wszystko w porządku, ale nie wiemy jak - pewnie później wywiesimy w tym miejscu jakieś kartki. Pytanie do Was: czy umiecie cokolwiek doradzić w tej sytuacji? Dzieci mijaliśmy już wcześniej wielokrotnie, nigdy nic takiego nie miało miejsca. Mało tego - ten pies kocha wszystkich ludzi, ekipa ze schroniska też miała wyłącznie pozytywne doświadczenia na tym polu... Był też u nas mały chłopiec (plus minus w tym samym wieku), którego pies natychmiast polubił, bawili się razem i wszystko było w porządku, nic więcej nie sugeruje generalnego problemu z dziećmi. My jednak jesteśmy aktualnie przestraszeni choćby ze względu na kompletne zaskoczenie. Nie ostrzegł, więc jest nieprzewidywalny... Ktoś spotkał się z takim zachowaniem? Możecie cokolwiek doradzić? Nie wiem, wizytę u behawiorysty.. czy cokolwiek innego?
  11. Witam, Poszukujemy na szybko domu tymczasowego lub stałego dla bardzo grzecznej suni, 5 letniej,  uciekła właścicielom, którzy po 2 tygodniach stwierdzili, że już nie wróci i wzięli innego psa, teraz Aza wróciła i zbyt bardzo boi się nowego przyjaciela i właściciele nie mogą lub nie chcą jej zatrzymać... u nas może zostać tylko do 15 stycznia, inaczej będzie musiała iść niestety do schroniska:( Mamy już 4 inne psy u nas i naprawdę ciężko jest... Prosimy o pomoc... Właściciele zobowiązali się do zwrotu kosztów za karmę i weta, na razie wet nie jest potrzebny więc nie wiemy, ale karmę przynieśli raz...:/ Na szczęście mała nie je dużo i nie marudzi:)           link do ogłoszenia: http://olx.pl/oferta/potrzebny-dom-tymczasowy-lub-staly-na-juz-do-15-stycznia-pomozcie-CID103-ID8dpD1.html     tel. 512-487-936, 780-045-678 [attachment=7896:2014-12-15-120.jpg][attachment=7897:2014-12-18-137.jpg][attachment=7898:2014-12-20-158.jpg][attachment=7899:DSC_1858.jpg]  
  12. Dzień dobry,   Rok temu przygarnęłam psa ze schroniska. Rupert spędził w nim ponad rok, w chwili adopcji został oceniony na 2 lata. To pies niemalże idealny, uwielbia się przytulać, kocha ludzi, lubi się bawić, od początku nie miał problemów z czystością czy zostawaniem w domu. Naszym jedynym i eskalującym problemem jest agresja do innych psów. Wiem, że w schronisku R, był przez inne zwierzaki atakowany, ma blizny na skórze.   Byliśmy już u jednego behawiorysty, który mało nam pomógł a jego metody (zakładanie kagańca kiedy widzimy innego psa i dociskanie do ziemi kiedy R. zaczyna się nakręcać) do nas nie przemawiają. Niestety, na chwilę obecną nie mogę sobie pozwolić na kolejne zajęcia z behawiorystą - będzie to możliwe dopiero w październiku.   Proszę o odesłanie do jakichkolwiek artykułów lub jakiekolwiek rady.   Na chwilę obecną nasza "praca" nad tym zachowaniem polega głównie na unikaniu konfrontacji z innym psem. Wybieramy takie miejsce na spacer, gdzie możliwość spotkania psiego kolegi jest znikoma. Kilka miesięcy temu było możliwe spokojne wycofanie się kiedy zauważałam psa w odległości np. 200m. Teraz ten dystans jest już za mały i R. strasznie się nakręca, więc "w tył zwrot" i spokojne odejście jest naprawdę trudne...   Na spacerze ćwiczymy skupianie uwagi na przewodniku i podstawowe komendy. Wszystko wychodzi nam naprawdę OK, do czasu aż w pobliżu pojawia się inny pies. Staram się naciągać smyczy, nie szarpać, ale w związku z tym, że R. waży 30kg i jest niesamowicie silny, utrzymanie go jest naprawdę trudne...jedyne nad czym udaje mi się zapanować to głos - nie krzyczę na niego. Staram się spokojnym głosem wypowiedzieć nasze "magiczne" słowo, jakim jest "idziemy".    R. atakuje również większość psów znajdujących się za ogrodzeniem. Jednak w związku z tym, że w takiej sytuacji jest mi nieco łatwiej nad nim zapanować, może powinnam do upadłego ćwiczyć skupianie uwagi przy ogrodzeniu?   Czy jeśli zbliżając się do ogrodzenia będę próbowała skupić na sobie uwagę R. i nagradzała każde spojrzenie, a w chwili kiedy R. spogląda na psa za ogrodzeniem i zaczyna na niego szczekać lub ciągnąć w  jego stronę, będziemy zawracać - będzie to OK?    Proszę o jakiekolwiek rady... Z góry dziękujemy!
  13. [LEFT][FONT=Arial][SIZE=4][SIZE=6][COLOR=indigo][FONT=Georgia][SIZE=7][B]Skoczek[/B][/SIZE][/FONT] [/COLOR][/SIZE]to około dwuletni, miły, radosny psiak średniej wielkości - waży 8,5 kg i ma 44 cm w kłębie. Posiada niespożyte pokłady energii, które pożytkuje na skoki, a skacze wszędzie, nawet idąc [COLOR=indigo]podskakuje radośnie[/COLOR]! Nie skacze na ludzi, jest [COLOR=purple][COLOR=indigo]bardzo grzecznym [/COLOR]psiakiem[/COLOR], który bardzo spokojnie i [COLOR=purple]ładnie chodzi na smyczy[/COLOR]. [/SIZE][/FONT] [/LEFT] [FONT=Arial][SIZE=4] Bardzo lubi smakołyki, nie gryzie po rękach jak je dostaje, tylko bierze bardzo delikatnie. [COLOR=purple]Idealny pies do długich spacerów[/COLOR] i ćwiczeń na agility (to sport dla piesków polegający na pokonywaniu specjalnego toru przeszkód). [COLOR=indigo]W stosunku do innych psów jest obojętny[/COLOR], nie wszczyna awantur, co najwyżej z ciekawością obwącha. W kontakcie z nowopoznanym człowiek jest ostrożny, dopiero po chwili daje się głaskać, ale superpieszczochem nie jest. [COLOR=purple]Skoczek bardzo chciałby znaleźć dom.[/COLOR] Oby dni spędzone w schronisku za kratami ciasnego boksu, bez człowieka i miłości, szybko stały się tylko wspomnieniem![/SIZE][/FONT][FONT=Arial][SIZE=4] [/SIZE][/FONT][CENTER][FONT=Arial][SIZE=4][IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-4ZLDTjgFBlM/TwiDdVrk0SI/AAAAAAABeck/CoP9tSPFlQg/s640/PICT0627.JPG[/IMG][/SIZE][/FONT] [/CENTER] [FONT=Arial][SIZE=4] [/SIZE][/FONT][CENTER][FONT=Arial][SIZE=4][IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-6qAPWn6Cgog/TyQE2bBrtAI/AAAAAAABkQE/dWZUjtT9rNI/s640/P1020266.JPG[/IMG][/SIZE][/FONT] [/CENTER] [FONT=Arial][SIZE=4] [/SIZE][/FONT][CENTER][FONT=Arial][SIZE=4][IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-kJpP2yzvCXY/TyQEw3EvuMI/AAAAAAABkO4/bFtWHTZtF5s/s640/P1020250.JPG[/IMG][/SIZE][/FONT] [/CENTER] [FONT=Arial][SIZE=4] [/SIZE][/FONT][CENTER][FONT=Arial][SIZE=4][IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-L3GrUcAWymY/TwiKm4APqRI/AAAAAAABfBg/c2R9TMacueU/s640/P1050245.JPG[/IMG][/SIZE][/FONT] [/CENTER] [FONT=Arial][SIZE=4] [/SIZE][/FONT][CENTER][FONT=Arial][SIZE=4] [B][SIZE=5][COLOR=indigo]Kontakt w sprawie adopcji: [/COLOR][/SIZE][/B][/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=4][SIZE=5][COLOR=indigo][B]email: [EMAIL="[email protected]"][email protected][/EMAIL][/B][/COLOR][/SIZE][/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=4][SIZE=5][COLOR=indigo][B]telefon: 609 133 663[/B][/COLOR][/SIZE][/SIZE][/FONT] [/CENTER] [CENTER][I][B][FONT=Arial][SIZE=4][COLOR=black]Może wskoczy właśnie do Twojego domu?[/COLOR][/SIZE][/FONT][/B][/I] [/CENTER] [FONT=Arial][SIZE=4][COLOR=black] [SIZE=3]Piesek przebywa w Miejskim Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt w Katowicach. Jeśli po rozmowie z wolontariuszem zdecydują się Państwo adoptować pieska, prosimy o kontakt ze schroniskiem. Jedynie rozmowy z pracownikiem schroniska są wiążące. [/SIZE][/COLOR][/SIZE][/FONT]
  14. [CENTER][IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-NU2YKRPKH4Y/UC4mochwMaI/AAAAAAACN68/bGIGW2JCBuA/s284/reks.png[/IMG] [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-VazbrX5cAMA/T9T7e1-Ft-I/AAAAAAACIZA/ymwJLmTyyUc/s720/_MG_7731.jpg[/IMG] [SIZE=4][COLOR=#ff3300][B]Reks[/B][/COLOR] to [COLOR=#ff3300][B]nieduży, sympatyczny piesek[/B][/COLOR]. [COLOR=#ff3300][B]Ma 2 lata[/B][/COLOR], waży 14 kg i ma 34 cm w kłębie. Wygląda trochę jak owczarek na jamniczych łapkach [/SIZE]:cool3: [SIZE=4][COLOR=#ff3300][B] Uwielbia kontakt z człowiekiem[/B][/COLOR]. Chętnie podchodzi do ludzi, bardzo[B] [COLOR=#ff3300]lubi być głaskany[/COLOR][/B] i miziany. Już podczas pierwszych spacerów zwracał uwagę na opiekuna i reagował na zawołanie. [/SIZE] [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-kLD4-nxS6-4/T9T7nKFSoLI/AAAAAAACIZA/oqewdU4w5Fw/s512/_MG_7751.jpg[/IMG][COLOR=#fff0f5]kkkkkk[/COLOR][IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-YMxb6AClPvs/T9T7lrr5gsI/AAAAAAACIZA/crJeBDkRUNM/s512/_MG_7748.jpg[/IMG] [SIZE=4][COLOR=#ff3300][B]Nie potrafi chodzić na luźnej smyczy[/B][/COLOR], ale co jakiś czas upewnia się jednak, czy opiekun na pewno jest w pobliżu. [COLOR=#ff3300][B]Do większości psów jest nastawiony pozytywnie[/B][/COLOR]. [COLOR=#ff3300][B]Reks[/B][/COLOR] jest zaszczepiony, odrobaczony i wykastrowany. [/SIZE] [IMG]https://lh3.googleusercontent.com/-2E_12cTBCk4/T9R6tZfVxNI/AAAAAAACIJY/5BoNlz3dD_k/s640/P1030657.JPG[/IMG] [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-SIjoxb05aN8/T9R6WPdkWfI/AAAAAAACIIE/cnJC2q_3apU/s640/P1030646.JPG[/IMG] [B][SIZE=4] [SIZE=5]Kontakt w sprawie adopcji: [EMAIL="[email protected]"][email protected][/EMAIL] [COLOR=#ff3300]668-452-677[/COLOR][/SIZE][/SIZE][/B] [IMG]http://www.magiclanterngraphics.com/animated-dog.gif[/IMG] [SIZE=3]Piesek przebywa w Miejskim Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt w Katowicach. [/SIZE] [SIZE=3] Wiążące rozmowy w sprawie adopcji zwierząt należy przeprowadzać z pracownikami schroniska.[/SIZE] [/CENTER]
  15. [B]Chciałabym zaoferować Płatny Dom Tymczasowy w Krakowie.[/B] Do dyspozycji jest mieszkanie dwupokojowe z balkonem. Zapewniam ciepły kąt, spacery itp. Ogólnie wszystko co pies potrzebuje. Jako atrakcję proponuje wypad na wieś lub na wybieg dla psów. Pies musi być zaszczepiony na wściekliznę Dobrze by był również zaszczepiony na choroby zakaźne, ale nie jest to 100% obowiązek można to nadrobić w DT. Posiadam półtora roczną sunie z schroniska mającą bzika na punkcie zabawy z innymi pupilami (tolerującą wszystkie zwierzaki), od roku z nami, więc przyszły tymczas powinien tolerować inne zwierzaki. (Starszy psiak może być nieodpowiedni, z powodu nachalności mojej psiny do zabawy). Moja Hachi: [IMG]https://lh6.googleusercontent.com/-w2xtKZq51ms/UB6dOyWw8sI/AAAAAAAAAOg/OEYZFXN6LVk/s640/DSC_0059.JPG[/IMG] Podejmę się opieki nad psiakiem małym lub średnim. (Np. psiak, który nie radzi sobie w warunkach schroniskowych itp.) Ja lub mój TZ jest w domu, więc raczej psiak nie zostaje bez człowieka do towarzystwa. Pomagam w ogłoszeniach przede wszystkim na Kraków dla tymczasa. [B]Cena: 7zł/dzień[/B] (cena nie obejmuje karmy i kosztów za weterynarza) e-mail: [EMAIL="[email protected]"][email protected][/EMAIL] [SIZE=4][B]W miarę możliwości będę organizować bazarki ogłoszeniowe, a fundusze przeznaczone zostaną dla tymczasa.[/B][/SIZE]
  16. Jestem mieszkanką Rudy Śląskiej i nową dogomaniaczką ;) . Mam do Was prośbę . U nas w Rudzie jest schronisko -bieda aż piszczy -chociaż już coś się zmienia na lepsze. Teraz zaczyna się okres wakacyjny i NIESTETY zwierzaków będzie przybywało :angryy: . [URL]http://www.fauna.rsl.pl/podstrona.php?s=wakacje[/URL] Może ktoś pokocha któregoś bidulka i przygarnie ? Jeśli jednak z różnych przyczyn nie możesz mieć zwierzątka w domu to możesz ADOPTOWAĆ WIRTUALNIE !!! [URL]http://www.fauna.rsl.pl/podstrona.php?s=nasi_podopieczni2&temat=wirtualne[/URL] Pomóżmy temu schroniskowi poprzez niewielkie wpłaty ,dary (koce miski,garnki,karmę), tutaj link do strony głównej : [URL]http://www.fauna.rsl.pl/index.php?thanks=1[/URL] Możemy pomóc również przy okazji zakupów rzeczy dla naszych pupili w ich sklepiku : [URL]http://www.fauna.rsl.pl/podstrona.php?s=sklepik[/URL] Może ktoś ma dobre serducho i pomoże ?
  17. [B] Dyzio[/B] (w schronisku Korek z E8), jest uroczym, grzecznym, niewielkim pieskiem, [B]w azylu spędził [/B]nie rok i nie dwa ale prawie [B]cztery lata!!![/B] nie miał tam szans na adopcję. Nie był nigdy wyprowadzany na spacery ani nie miał bliższych kontaktów z pracownikami, na ewentualne wizyty u weterynarzy doprowadzany był na schroniskowym drążku... Pobyt w schronisku przerażał biednego psiaka, strach nie pozwalał mu zaufać ludziom i bronił się przed nimi jak przed śmiertelnym zagrożeniem. W czasie ewakuacji był jednym z ostatnich kilku psów czekających na transport, postanowiłam wziąć go do siebie na DT mając nadzieję, że domowe warunki zmienią jego nastawienie do ludzi. I stał się cud... Dyzio okazał się małym aniołkiem, aż trudno wymienić wszystkie jego zalety, grzecznie jeździ samochodem, na smyczy nie ciągnie, zostawiony sam w domu grzecznie czeka na powrót człowieka, nie niszczy, nie załatwia się w domu, nie szczeka ani nie piszczy. W domu jest całkowicie bezproblemowym towarzyszem, z suczkami dogaduje się idealnie (z pieskami troszkę gorzej), na kota nie zwraca uwagi, szuka wygodnego miejsca na odpoczynek jak najbliżej człowieka (teraz śpi pod biurkiem), od czasu do czasu tylko podchodzi, głęboko wpatrując się w oczy i dopomina się o pieszczoty. Chętnie zjada suchą karmę, umie też siadać i pięknie prosić o smakołyki. DYZIO NIE MOŻE WRÓCIĆ DO SCHRONISKA!!! TAM NIE MA ŻADNYCH SZANS NA ADOPCJĘ, NIE MOŻE TEŻ ZOSTAĆ U MNIE NA STAŁE (mam już dwa psy i rodzina nie zgadza się na trzeciego) Idealny dom dla Dyzia to dom bez dzieci, wprawdzie piesek w domu nie wykazuje cienia agresji, jednak jego historia schroniskowa pokazuje, że w sytuacjach które odbiera jako zagrażające może być niebezpieczny. Piesek jest prawdopodobnie w wieku około 4-5 lat, jest bardzo wesoły i energiczny na spacerkach, potrzebuje więc właściciela który może poświęcić choć chwilę dziennie na zabawę. [B]Aktualizacja, Nowe informacje o Dyziu:[/B] Byłam w schronisku i poznałam dokładniej historię Dyzia. [I]W październiku [B]2006[/B] roku na jednym z nowohuckich osiedli mieszkańcy przez około tydzień widywali błąkającego się młodziutkiego pieska, w końcu ktoś zadzwonił do schroniska bądź sam pieska tam dostarczył. Młode psiaki zwykle szybko znajdują nowe domy, tak się jednak nie stało w przypadku Dyzia. W jego karcie wpisano "bojaźliwy", pewnie to przez jego strach przed ludźmi nie znalazł nowego domku. Wiem też, że przeszedł obserwację w kierunku wścieklizny, znaczy to, że w swoim przerażeniu podczas pobytu w azylu kogoś ugryzł. Najszybciej ze schroniska wychodzą pieski rasowe, młode, czymś się wyróżniające z tłumu innych. Czasem znajdzie się dobra dusza adoptująca starszego lub szczególnie potrzebującego domu psa. Dyzio (w schronisku - Korek) przegapił swoją szansę, nie wyróżniał się niczym poza wyjątkowym strachem przed ludźmi, taki psiak którego nie można wyprowadzić z boksu na zwykłej smyczy nie jest raczej polecany zainteresowanym adopcją zwierzaka. Co najbardziej niezwykłe w jego historii to to, że przez te kilka lat wegetacji w schronisku nie zapomniał czym jest własny dom i własny człowiek. Może Dyziowi co noc gdy zasypiał na niezbyt wygodnym podeście w przepełnionym boksie śniło się miękkie łóżko i łagodna ręka człowieka drapiąca go za uszkiem. Nie wiem co mu się teraz śni, raczej nie schronisko, śpi sobie spokojniutko wtulając się we mnie, czasem tylko trącając moją rękę pysiem jakby sprawdzał czy to wszystko jest naprawdę... [/I] Zainteresowanych adopcją proszę o kontakt : tel. 0 668 494 064 [IMG]http://img708.imageshack.us/img708/9079/pict4926.jpg[/IMG] [IMG]http://img717.imageshack.us/img717/3014/pict4935.jpg[/IMG]
  18. [COLOR="#2e8b57"]Edit 10 VI: [B][SIZE="4"]ROCKY MA JUŻ DOMEK![/SIZE][/B] :D [/COLOR] Chciałam przedstawić pieska, który trafił do nas z ewakuowanego krakowskiego schroniska. Nie wiem, jak się nazywa (dałyśmy mu robocze imię Rocky) ani jaka jest jego historia, może ktoś z wolontariuszy go rozpozna. [IMG]http://img193.imageshack.us/img193/6241/rocky3.jpg[/IMG] [IMG]http://img704.imageshack.us/img704/3253/rocky2s.jpg[/IMG] [IMG]http://img32.imageshack.us/img32/7860/rocky1m.jpg[/IMG] Rocky to kilkuletni czarny piesek do kolan. Ma siwą, dostojną bródkę, ale zęby są w dobrym stanie, więc nie może być stary. Typowy kundelek "czystej krwi" ;) Ma bardzo miłą w dotyku, mięciutką sierść. Trzeba przyznać, że trochę obawiałam się brać psiaka ze schronu na przechowanie, ale teraz po tych dwóch dniach mogę powiedzieć, że [U][B]nie mogłam trafić na bardziej bezproblemowego psa![/B][/U] :) [B]Podsumowując zalety Rocky'ego:[/B] * zachowuje czystość w mieszkaniu, bardzo ładnie sygnalizuje, że chce wyjść za potrzebą (trąca nosem i kicha :D), całą noc grzecznie wytrzymał, zaczął prosić o wyjście dopiero przed 8 * nie niszczy mebli i przedmiotów, buty, kable itd. mogłyby dla niego nie istnieć. Nie kradnie jedzenia ze stołu * jest bardzo cichutki - pierwszy raz szczeknął wczoraj, jak się cieszył na spacer, przez te trzy dni "dał głos" może z cztery razy i zawsze tylko przed spacerem. Nie hałasuje gdy słyszy ruch na klatce schodowej czy hałas na dworze - idealnie nadaje się do mieszkania, bo nie będzie przeszkadzał sąsiadom * jest bardzo łagodny, dał sobie spokojnie obejrzeć zęby, opuszki łap, nie protestował gdy potraktowałyśmy go mokrą szmatą po spacerze * nie jest nachalny, nie szaleje, bo spacerze grzecznie idzie spać albo nastawia łepek do głaskania. My wychodzimy z nim narazie 5 razy dziennie na 15-30 minut i po takim spacerku jest "wybiegany" - nie potrzebuje dwugodzinnych biegów przełajowych by się zmęczyć ;) * na spacerach zachowuje się dość dobrze; chodzi raczej na napiętej smyczy ale nie ciągnie jak głupi, mijanych ludzi ignoruje, do psów chce podejść, ale po krótkim obwąchaniu idzie dalej. Zachwuje się dobrze zarówno w stosunku do psów jak i suk, także myślę, że spokojnie może mieszać z innym psem * w samochodzie nie sprawia kłopotów, podziwia widoki ;) * poza tym, jak wiedzą setki szczęśliwych posiadaczy psów - czarne pieski przynoszą szczęście! :D Bardzo zależy nam, żeby Rocky nie musiał wracać do schroniska. W boksie ma bardzo nikłe szanse na adopcję, bo wygląda dość przeciętnie a jego zalety pewnie nie zostaną dostrzeżone. Rocky jest naprawdę bezproblemowy i łagodny, po jednym dniu już dawał brzuszek do głaskania, łatwo przyzwyczai się do nowego domu. Jedyną jego wadą może być to, że nie zna komend. Od razu widać, że nikt go nigdy niczego nie uczył, nawet "siad" czy "daj łapę". Ale to można przecież szybko nadrobić, zwłaszcza, że nawet bez tych komend nie sprawia kłopotów. Bardzo prosimy o pomoc w znalezieniu domu dla Rocky'ego! bannerek: [URL="http://www.dogomania.pl/threads/186063-Bardzo-grzeczny-Rocky-z-krakowskiego-schronu-prosi-o-dom.W-DT-TYLKO-DO-ŚRODY!"][IMG]http://img19.imageshack.us/img19/1698/rockybannerek.jpg[/IMG][/URL] Ogłoszenia Rocky'ego: [URL="http://www.psy.pl/adopcje/art6171,rocky.html"]http://www.psy.pl/adopcje/art6171,rocky.html[/URL] [URL="http://ale.gratka.pl/ogloszenie/5230705_utopiec_rocky_z_krakowskiego_schroniska.html"]http://ale.gratka.pl/ogloszenie/5230705_utopiec_rocky_z_krakowskiego_schroniska.html[/URL] [URL="http://www.cafeanimal.pl/ogloszenia/oddam-zwierzaka-do-adopcji/psy/Rocky-utopek-z-krakowskiego-schroniska-prosi-o-nowy-dom,15238"]http://www.cafeanimal.pl/ogloszenia/oddam-zwierzaka-do-adopcji/psy/Rocky-utopek-z-krakowskiego-schroniska-prosi-o-nowy-dom,15238[/URL] [URL="http://krakow.gumtree.pl/c-ViewAd?AdId=206507297&MessageId=MSG.VIEW_AD.AD_DELAYEDMXAdIdMZ206507297MXGuidMZ128bb327-9f30-a20b-2654-8344ffffd44cMXadDelayedMZ24&mpname=List-Ad&mpname=Conf-Ad-Total&mpuid=3200003%3B9131%3B206507297%3B51047539%3B%3B&secev=AQAAASizAmwAAM0AAAABACIxMjhiYjMyN2VhYS5hMjBiMjcyLjdhYzA3LmZmZmZiNmY4AAAAAQAAAAAMTw0hAEcRTMrtduVa6UudN6Omg8OsIooM&wmid=206507297"]http://krakow.gumtree.pl/c-ViewAd?AdId=206507297&MessageId=MSG.VIEW_AD.AD_DELAYEDMXAdIdMZ206507297MXGuidMZ128bb327-9f30-a20b-2654-8344ffffd44cMXadDelayedMZ24&mpname=List-Ad&mpname=Conf-Ad-Total&mpuid=3200003%3B9131%3B206507297%3B51047539%3B%3B&secev=AQAAASizAmwAAM0AAAABACIxMjhiYjMyN2VhYS5hMjBiMjcyLjdhYzA3LmZmZmZiNmY4AAAAAQAAAAAMTw0hAEcRTMrtduVa6UudN6Omg8OsIooM&wmid=206507297[/URL] [URL="http://www.przygarnijzwierzaka.pl/ogloszenia/?id=9935"]http://www.przygarnijzwierzaka.pl/ogloszenia/?id=9935[/URL]
  19. Własnie obejrzałam w interwencji [URL]http://interwencja.interia.pl/news?inf=1437826[/URL] SZOK!!!
  20. Wróciłam właśnie od weterynarza u którego byłam z Żabką na zastrzyku. W tym samym czasie przyjechał tam opiekun ze schroniska z suczką rottwailera. Tego co zobaczyłam nie da się opisać słowami. Suczka trafiła do schroniska około miesiąca temu. Była zadbaną sunią ze śliczną lśniącą sierścią, dobrze odżywioną. Na oko może mieć rok może dwa. Nie znam się na tyle na psach by określić jej wiek a nie pomyślałam i nie spytałam weta:( Po miesiącu z psa została skóra i kości, nie je, nie ma woli przeżycia. Smutne zapłakane i zaropiałe oczy w które żal patrzeć... Serce się ściska i do oczu napływają łzy:((( Na dodatek spuchnięta prawa łapa i zaropiałe spuchnięte poduszki...ból musi być okropny. Suczka przebywa w gliwickim schronisku i jeśli natychmiast nie znajdzie się dla niej choćby dom tymczasowy zniknie... Tydzień-dwa...psa już może nie być. Ona nie ma w sobie woli walki, ona strasznie tęskni. Tęsknota wypływa z jej oczu...ze spojrzenia. Nie reaguje na nic, wodzi smutnymi oczyma za człowiekiem...z nadzieją. Z nadzieją, że wyrwie się stamtąd, ze ktoś ją przygarnie..zaopiekuje się nią... Może Ty dasz jej nadzieję, może Ty uratujesz ją od śmierci głodowej...potrafisz przywrócić wolę walki i chęć do życia. Dostała kroplówkę i antybiotyk na spuchnętą łapę. -"Oby nie przyplątało się zapalenie płuc..."powiedział weterynarz..."bo będzie po psie" Te słowa brzmią mi w uszach do tej pory. Myślę jak pomóc...myślę jak ja stamtąd wyrwać... Zdjęcia nie oddają stanu suni i nie miałam aparatu. Są byle jakiej jakości... I nie pokazała oczu tych smutnych zapłakanych oczu.... cierpienia. Nie reagowała na mój głos:(( [IMG]http://student.wszia.edu.pl/%7Emm2/DSC00300.JPG[/IMG] [IMG]http://student.wszia.edu.pl/%7Emm2/DSC00301.JPG[/IMG] [IMG]http://student.wszia.edu.pl/%7Emm2/DSC00302.JPG[/IMG] [IMG]http://student.wszia.edu.pl/%7Emm2/DSC00303.JPG[/IMG]
  21. [CENTER][SIZE=3]Aktualny kontakt w sprawie adopcji:[/SIZE] tel. 16 672 07 07 mail: [EMAIL="[email protected]"][email protected][/EMAIL] [/CENTER] [CENTER][SIZE=3]Aktualne wydarzenia na fb[/SIZE] [URL]http://www.facebook.com/events/252075144845274/[/URL] [URL]http://www.facebook.com/events/243960665682928/[/URL] [B][SIZE=3][COLOR=blue]Aktualnie Jenny i Cindy potrzebują: Banerków Ogłoszeń I Was dogomaniacy Niech się suniom wreszcie uda[/COLOR][/SIZE][/B] [/CENTER] Jest to kontynuacja wątku [B]Neczka[/B]. Ona nie ma w tej chwili możliwości go prowadzić. Wątek jest dwuletni i część użytkowników nieobecna. [URL]http://www.dogomania.pl/threads/127178-Cindy-i-Jenny-od-10-lat-niczyje-zapomniane-ZA-CO-ONE-JESZCZE-NAS-KOCHAJAE[/URL] Po wspólnych ustaleniach postanowiliśmy nie przejmować wątku, a zacząć od nowa. To historia dwóch wspaniałych suń. Matki i córki. Matki, która urodziła w schronisku i od 11 lat spędza w nim czas razem z córką. Córki, która wy adoptowana razem z matką wróciła po pół roku do schroniska przywiązana z matką do wozu konnego. To także historia tragedii jakie przetrwały w kiedyś zaniedbanym schronisku i wspaniałych ludzi, którzy doprowadzili to schronisko do stanu w jakim jest teraz. Historia ta to historia wiary w człowieka. Miłości wolontariuszy do Nich. Nie mają źle, ale nie mają też tego jedynego opiekuna przy którym będą mogły odejść kochane. Mimo upływu lat i poznania choć przez chwilę jak wygląda życie u boku swojego człowieka sunie nie straciły wiary w niego. Oczekują, że ktoś Je kiedyś pokocha. Da im dom. Tylko czy starczy Im na to czasu. Poświęćmy Im kilka minut dziennie. Kilka minut to tak niewiele przy tysiącach spędzonych przez Nie w schronisku. Te kilka minut. Jedno ogłoszenie. Jedno podbicie wątku. Może dać Im szansę na dom. To miejsce, które jest miejscem psa - przyjaciela człowieka. A oto Jenny i Cindy. ( opis [B]Neczka[/B] ) [CENTER][FONT=Palatino Linotype][SIZE=3][B]JENNY & CINDY[/B][/SIZE][/FONT] [LEFT][I]...czyli dwa samotne psie serca od niepamiętnych czasów za kratami Orzechowskiego schroniska. 13-letnia matka z 11-letnią córką... Córką urodzoną właśnie za tymi schroniskowymi kratami... Od zawsze w schronisku, od zawsze niekochane, niechciane i zapomniane...[/I] [/LEFT] [/CENTER] [FONT=Palatino Linotype][SIZE=3][B] Jenny[/B][/SIZE][/FONT] czeka już tak długo... bezskutecznie :-( To niesamowite, jak silna musi być psia wiara... bo wiecie, ona wciąż jeszcze wierzy, że ktoś zwróci na nią uwagę... Za każdym razem, gdy wejdzie się do jej boksu, podbiega, prosi o choćby odrobinę czułości... a do wyjścia odprowadza wciąż tym samym wzrokiem "[I]ja wiem, że musi tak być, będę czekać ile trzeba...[/I]" ...a ile jeszcze będzie musiała czekać ? 13 lat to dla psa nie mało, zostało już tak niewiele czasu na pomoc...:-( [IMG]http://img502.imageshack.us/img502/3647/jennybt2.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/[/IMG][URL="http://imageshack.us/"][IMG]http://img407.imageshack.us/img407/7176/1000820vs1.jpg[/IMG][/URL] [FONT=Palatino Linotype][SIZE=3][B]Cindy[/B][/SIZE][/FONT] [SIZE=2]jest córką Jenny. Nigdy nie miała domu. Nigdy nie poczuła co to ciepły kąt na zimę, nie wie, czym jest własne posłanie... W Orzechowcach przeżyła najcięższe czasy, czasu głodu, bicia, poniewierania... Ale mimo wszystko nie zraziła się do ludzi. Mimo wszystko stoi za tymi kratami i patrzy wciąż z tą samą szczenięcą nadzieją... [I]'może tym razem...' [/I][/SIZE][URL="http://imageshack.us/"][IMG]http://img60.imageshack.us/img60/8061/1000774bf1.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us/"][IMG]http://img60.imageshack.us/img60/6826/1000787yu7.jpg[/IMG][/URL] Mam wrażenie, że na zdjęciach, suńki wyszły dosyć duże :roll: Zaznaczam więc, że obie są podobnej wielkości - w kłębie nie sięgają kolana. [URL="http://imageshack.us/"][IMG]http://img79.imageshack.us/img79/7552/cimg1820xu8.jpg[/IMG][/URL] Proszę, nie zawiedźmy tych wspaniałych suczek... One nadal wierzą, one wciąż czekają na naszą pomoc... [SIZE=2][/SIZE][LEFT][SIZE=2][COLOR=silver][U]kontakt do wolontariuszki:[/U][/COLOR] [COLOR=silver] tel. 782 670 611 [po godz. 15][/COLOR] [COLOR=silver] e-mail: [EMAIL="[email protected]"][email protected][/EMAIL][/COLOR] [COLOR=silver] [/COLOR] [COLOR=silver] [/COLOR] [COLOR=silver] [/COLOR] [COLOR=silver] [/COLOR] [COLOR=silver] TEKST DO OGŁOSZEŃ[/COLOR][/SIZE][INDENT][SIZE=2] [FONT=Times New Roman][COLOR=silver]Są śliczne. Naprawdę .[/COLOR][/FONT][COLOR=silver] [FONT=Times New Roman]Przypominają młode liski,ślicznie umaszczone, w miodowo- białym kolorze, stojące uszka, bursztynowe spojrzenie mądrych wszystkorozumiejacych ślepek Nieduże ( nie sięgają kolan),taki rozmiar do typowego mieszkania. Zachowują się jak psia młodzież( mimo swojego wieku i przeżyć )- wciąż uwielbiają zabawy, kontakt z człowiekiem, dzieci. Są łagodne i bardzo ufne, towarzyskie i pozbawione wszelkiej agresji wobec swoich kumpli..[/FONT][/COLOR] [COLOR=silver] [/COLOR][FONT=Times New Roman][COLOR=silver]Czas najwyższy na prezentację : [/COLOR][/FONT][COLOR=silver] [FONT=Times New Roman]- mowa o dwóch suniach z orzechowickiego psiego sierocińca, 14 –letniej Zosi i jej córce 11- letniej Marysi. [/FONT][/COLOR][COLOR=silver] [FONT=Times New Roman]Te psy przeszły juz wszystko, co mozliwe: bicie, głód, potworny strach, śmierć swoich psich przyjaciól. Doprawdy nie wiem , jak Zośka uchroniła swoje dziecko od śmierci- urodziła je przeciez w orzechowickim obozie koncentracyjnym – tym był do niedawna ten psi "azyl". [/FONT][/COLOR][COLOR=silver] [FONT=Times New Roman]W Ich spojrzeniu jeszcze jest pamięć bólu, jest w nim rozpacz i przerażenie Ich braci i sióstr, którzy samotnie " zdychały , jak ..pies"[/FONT][/COLOR] [COLOR=silver] [FONT=Times New Roman]Dzisiaj to juz przeszłość – mają swoja budę, wyściełaną słomą, miskę, czasami, jakaś dłoń je podrapie za uchem – i dla tych właśnie króciutkich chwil ( nie dla miski) One żyją.[/FONT][/COLOR] [COLOR=silver] [FONT=Times New Roman]Czy możesz sobie wyobrazić, dziecko- Marysię, które przez całe swoje 11-letnie życie spędziło w bidulu-, żebrząc o odrobinę zaiteresowania, gest czułości?![/FONT][/COLOR] [COLOR=silver] [FONT=Times New Roman]Czy możesz sobie wyobrazić matkę- to Zosia, która dzeliła się wygrzebaną skórką od chleba ze swoim dzieckiem,ogrzewała go swych chudym ciałkiem?![/FONT][/COLOR] [COLOR=silver] [FONT=Times New Roman][U]Czy nie mamy wobec Nich długu?[/U][/FONT][/COLOR] [COLOR=silver] [U][FONT=Times New Roman]Czy odwaga, determinacja,Zosi , nadzieja i ufność Marysi nie zasługują na szczęśliwe zakończenie. ?[/FONT][/U][/COLOR] [COLOR=silver] [/COLOR][FONT=Times New Roman][COLOR=silver]Sunie są bardzo ze sobą zżyte, stanowią dla siebie gwarancję bezpieczeństwa..nigdy nie miały nikogo wiecej...Nie można ich rozdielić , byłoby to czystym aktem okrucieństwa.[/COLOR][/FONT][COLOR=silver] [FONT=Times New Roman]Zasługują na madrych, cierpliwych i wrażliwych ludzi .[/FONT][/COLOR] [COLOR=silver] [/COLOR][FONT=Times New Roman][COLOR=silver]Obie sunie żyją jeszcze nadzieją – ona jet jak tarcza i miecz, który broni przed rozpaczą i zwątpieniem , pozostaje tylko pytanie jak ...długo jeszcze?[/COLOR][/FONT][COLOR=silver] [/COLOR][COLOR=silver][FONT=Tahoma]1. [/FONT][/COLOR][COLOR=silver][U][FONT=Tahoma]kontakt w sprawie adopcji, do wolontariuszki:[/FONT][/U][/COLOR][COLOR=silver] [/COLOR][FONT=Tahoma][COLOR=silver]tel. 782 670 611 [po godz. [/COLOR][/FONT][COLOR=silver][FONT=Tahoma]15][/FONT][/COLOR][COLOR=silver] [FONT=Tahoma]e-mail: [/FONT][/COLOR][COLOR=silver][FONT=Tahoma][EMAIL="[email protected]"][email protected][/EMAIL] [/FONT][/COLOR][COLOR=silver][I][I]Życie spędzone na czekaniu-11 lat...a nie znalazły DS czy Ich wiara jest naiwnością[/I][/I][/COLOR] [/SIZE] [/INDENT][/LEFT]
  22. Kochani! Czy skazalibyście na śmierć w cierpieniach swojego przyjaciela? Czy cierpiącego ból fizyczny i emocjonalny przyjaciela zdecydowalibyście się dobić czy ratować? Kilka dni temu do schroniska PROMYK w Gdańsku trafił piękny i wierny owczarek niemiecki, a jego jedyną wadą było zaniedbanie właściciela zakończone złamaniem miednicy. Pies przyzwyczajony do ogrodowego życia znalazł się na ulicy i trafił pod samochód. Szczęśliwie udało się znaleźć właściciela tego niezwykłego zwierzęcia!!!! Nie był to jednak prawdziwy "happy end". Odnaleziony właściciel z radością przyjął zdarzenia losowe dla usprawiedliwienia chęci pozbycia się psa. Pies oddał wiernie swojemu Panu 11 lat swojego życia, a u jego schyłku pan zrewanżował się psu ŚMIERCIĄ. Wyobraźcie sobie ostatnie dni tego psa: oszołomiony wypadkiem trafia do schroniska, gdzie przez trzy dni jest trzymany bez środków przeciwbólowych, tęskni za swoim panem i cierpi. Kiedy wreszcie do brudnego i zimnego pomieszczenia wchodzi jego pan w oczach i sercu psa błyskają ulga i nadzieja.Tymczasem jego pan okazuje się być największym i ostatecznym oprawcą. Przechylił kciuk ku dołowi, wydając wyrok śmierci. Musicie wiedzieć, że właściciela poinformowano o sposobach leczenia psa, które nie są ani obciążające, ani inwazyjne. Przy pełnej świadomości ten człowiek(?) skazał wierne zwierzę na długie i bolesne konanie przez podanie tanich środków. Kiedy pies czekał na wyrok śmierci, a potem konał, jego właściciel spokojnie przełykał kolację. Nie pomyślał, że jest to ostatnia wieczerza jego psa. Mój słownik jest zbyt ubogi, żeby nazwać tak postępującą osobę. Może ktokolwiek z Was potrafi zadać temu komuś pytanie i dostanie na nią odpowiedź. Numer właściciela psa: 880-33-44-33
  23. [SIZE=4][COLOR=black][FONT="]Ejla ma dwa lata i jest suczką, która zawsze tętni życiem. Spędzanie z nią czasu – niezależnie od wieku – jest czymś wspaniałym i niepowtarzalnym. W każdym momencie jest chętna do zabawy, zarówno z ludźmi jak i z innymi psami. Oprócz tego jest bardzo inteligentnym czworonogiem i szybko uczy się nowych rzeczy. Do pełni szczęścia brakuje jej tylko domu, w którym znalazłaby kochających i odpowiedzialnych opiekunów. Za miłość i troskę odpłaci się niezapomnianymi chwilami i niesamowitymi przeżyciami.[/FONT][/COLOR][/SIZE] [B]płeć:[/B] suka [B]wiek:[/B] 2 lata 1 miesiąc [B]rasa:[/B] mieszaniec [B]sterylizacja:[/B] nie [B]szczepienia:[/B] tak [B]odrobaczenie:[/B] tak [SIZE=5][COLOR=black][FONT="] [/FONT][/COLOR][/SIZE] [SIZE=5][IMG]http://i54.tinypic.com/300gv8m.jpg[/IMG] [IMG]http://i53.tinypic.com/2w2k3lt.jpg[/IMG] [IMG]http://i56.tinypic.com/2hmlxm1.jpg[/IMG] [SIZE=4]Kontakt: email. [EMAIL="[email protected]"][email protected][/EMAIL] tel. 660376112 [/SIZE] [/SIZE]
  24. Bolek to ponad roczny psiak, średniej wielkości(55cm). Lubi się bawić. Gdy się na niego spojrzy od razu zauważa się jego piękne, brązowe oczy. Bolek jest bardzo "pozytywnym" psiakiem:lol:, jest zawsze zadowolony z tego co się wokół niego dzieje. Jego kudłaty ogon cały czas skierowany jest ku górze. Po pierwszym razie stwierdzam, że to bardzo mądry pies, myślę że uda nam się coś zdziałać w zakresie jego edukacji. To by było na tyle, teraz kilka fotek:) [IMG]http://i55.tinypic.com/15g5h1g.jpg[/IMG] [IMG]http://i55.tinypic.com/2ms3888.jpg[/IMG] [IMG]http://i55.tinypic.com/nmj5au.jpg[/IMG] [IMG]http://i55.tinypic.com/2cgmse9.jpg[/IMG] [IMG]http://i55.tinypic.com/11gr1w8.jpg[/IMG] [IMG]http://i51.tinypic.com/2hn0u3d.jpg[/IMG] KONTAKT W SPRAWIE ADOPCJI: mail. [EMAIL="[email protected]"][email protected][/EMAIL] tel.608231275
×
×
  • Create New...