Jump to content
Dogomania

Search the Community

Showing results for tags 'agresja'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Ogólne
    • REGULAMIN FORUM
    • DOGOMANIA ON FACEBOOK
    • Wszystko o psach
    • Hodowla
    • Media
    • Pielęgnacja
    • Prawo
    • Sprzęt i akcesoria
    • Weterynaria
    • Wychowanie
    • Wypoczynek
    • Wystawy
    • ZKwP
    • Żywienie
    • Tęczowy Most
    • Foto Blogi
    • Off Topic
    • Administracja
  • Psy w potrzebie
    • Psy do adopcji / znalezione
    • Psy zaginione / ukradzione
    • Przygarne psa
    • Mają dom, ale potrzebuja pomocy
    • Już w nowym domu
    • Akcje
  • Sport - praca
    • Agility
    • Coursing
    • Dogoterapia i psy asystujące
    • Dogtrekking
    • Flyball
    • Frisbee
    • Sporty obrończe
    • Sporty ringowe
    • Obedience
    • PT, PTT, MPPT
    • Sheepdog trials
    • Psi taniec
    • Psy myśliwskie
    • Ratownictwo
    • Tropienie sportowe
    • Tropienie użytkowe
    • Zaprzęgi
    • Weight pulling
    • Wojsko - policja
    • Inne...
  • Rasy
    • Grupa 1
    • Grupa 2
    • Grupa 3
    • Grupa 4
    • Grupa 5
    • Grupa 6
    • Grupa 7
    • Grupa 8
    • Grupa 9
    • Grupa 10
    • Grupa 00
    • Grupa 'Extra' - Kundelki
    • Grupa 'Extra' - Dzikie psowate...
  • Inne zwierzęta
    • Akwarystyka
    • Fretki
    • Gady
    • Gryzonie
    • Koty
    • Konie
    • Króliki
    • Ptaki
    • Płazy
    • Zwierzęta hodowlane
    • Dzikie zwierzęta
  • Dogomania.com
    • General
    • Sport
    • General care
    • Articles
    • Special
    • Working Dogs
    • Books
    • Health & care
    • Jokes
    • Upbringing
    • Nutrition
    • Sport & work
    • Training & behavior
    • Veterinary information
    • Breeds
    • Other...

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


AIM


MSN


Website URL


ICQ


Yahoo


Jabber


Skype


Location


Interests


Biography


Location


Interests


Occupation

Found 146 results

  1. Adzieeek

    Pitbull red nose

    Witam. Kupiłam z hodowli psa rasy Pitbull red nose, na początku wszystko było okej, na spacerach pies był ufny do ludzi dawał się głaskać, przytulać. Niestety po około 2-3 tygodniach bycia z nami pies zaczął strasznie bać się ludzi mijanych na spacerach, przerażaja go jeżdżąc rowery deskorolki. Co mogę zrobić w takiej sytuacji?
  2. karola4342

    wystraszony szczeniak

    Cześć ;) 3 dni temu moi rodzice wzięli od sąsiada 3-miesięczne szczenię - suczkę. Jest to najpospolitszy kundelek. Niestety mamy z nią ogromny problem. Psina jest tak wystraszona, że reaguje na każdy gest z naszej strony agresją. Nie działają smakołyki, spokojny, powolny głos i inne rzeczy, które wyczytałam w internecie. Moim zdaniem jest coraz gorzej. Schowała się w starej budzie i nie chce stamtąd wyjść. Mama próbowała wyciągnąć ją stamtąd siłą, jednak szczenię zaczęło warczeć i gryźć. Nie pomaga jedzenie, rozmawianie, nic. Wychodzi tylko, jak nas nie ma, gdy tylko ktoś pojawi się w zasięgu wzroku ucieka znowu do budy. Poprzedni właściciel nie zwracał na nią uwagi, nie mówił do niej, dawał jej tylko jedzenie, a jak chciała się pobawić to tupnął nogą, żeby ją wystraszyć. Już nie wiem co mam robić. Serce nam pęka, gdy widzimy, jak to maleństwo się boi. Szczeniak powinien być ciekawy świata, skory do zabawy, a nie tak wystraszony. Była także taka wystraszona u poprzedniego właściciela. Niektórzy mówią, żeby jej wcale nie ruszać, że musi się przyzwyczaić. Tylko, że jak nie ma nikogo na podwórku, to pies zwiedza, bawi się podrzuconymi przeze mnie zabawkami, je jedzonko, które dostała, a gdy tylko poczuje człowieka to warczy i się chowa. Może mieliście podobną sytuację? Jak byście sobie z tym poradzili? Nie chcę, żeby psinka wyrosła na wystraszonego, bojącego się ludzi psa.
  3. olixxx

    "agresywne" zachowania psa

    Hej, Mam pewien problem (a raczej kilka) z moim psem, których nie umiem nazwać i sprecyzować - stąd nowy temat. Mój pies (samiec) ma 15 miesięcy i jest nierasowym cocker spanielem. Został wzięty od właścicielki jego mamy, swoje pierwsze 6 tygodni spędził z psią mamą i siostrą (inne pieski z miotu niestety zdechły). Od małego był socjalizowany z innymi psami - chodził do przedszkola, na różne szkolenia oraz często bawi się bez smyczy ze swoimi osiedlowymi przyjaciółmi. Zna wiele komend i sztuczek, przychodzi na zawołanie, jest bardzo pogodnym i przyjacielskim psem i na ogół chętnie nawiązywał kontakty z nowymi psami. Problemy zaczęły się wraz z dorastaniem i niestety pogłębiają się. Atak Pies zaczął negatywnie reagować na przykład na warczenie czy szczekanie ze strony innych psów. Zarówno na smyczy jak i bez niej w momencie gdy pies warknie lub wyśle sygnał ostrzegawczy, nasz pies rzuca się na tego osobnika i niestety trzeba je rozdzielać lub odciągać. Pies zaczyna szczekać, i dosłownie wiesza się na smyczy żeby dopaść tego drugiego. Ostatnio problem mocno się nasila ponieważ czasem w naszym odczuciu bez ostrzeżenia rzuca się na mijane psy. > opiszę sposób powitania - pies widząc innego psa, z którym chciałby się przywitać stopniowo zniża się i kładzie przed danym psem czekając aż ten drugi podejdzie. Kiedy podchodzi, mój pies wstaje i zaczynają się obwąchiwać (ma luźną smycz). Często jest spięty tzn. sztywnieje mu ogon, ale nie zawsze kończy się to wybuchem z jego strony. Czasem zaprasza do zabawy merdając ogonem i skacząc na wszystkie strony a czasem najeża się i atakuje. Nie da się przewidzieć jego reakcji. Ciężko jest również odwrócić jego uwagę od psa. Na początku problemy związane były z kilkoma konkretnymi psami - to one pierwsze musiały na niego zawarknąć lub naszczekać (były to z początku tylko szarpiące się na smyczy maltańczyki). Nasz pies stopniowo podłapywał te zachowania i zaczął reagować na nie w ten sam sposób. Później zaczęło się to także z innymi psami. Pies nie potrafi nie reagować na zaczepki innych psów. Reakcja jest taka sama w przypadku gdy inne psy chcą się bawić z moim psem w sposób mało delikatny, tzn. turbują go łapami, wpadają w niego rozpędzone lub też naskakują na niego i próbują kopulować. Mocno się wtedy odgryza. Podobny problem jest gdy na przykład zza płotu wyskoczy rozwrzeszczany pies i mocno mojego psa przestraszy. Z tym, że w tym przypadku widać, że ma to podłoże mocno lękowe (szczególnie boi się dużych psów np. owczarków niemieckich), ponieważ zaczyna on wtedy histerycznie ujadać, szczek jest piszczący, wpada po prostu w szał histerii ALE nie potrafi odpuścić. Biega wokół płotu i wydziera się na tego psa najeżony jakby krzycząc ratunku. Także kiedy widzi aferę między innymi psami a jest spuszczony ze smyczy, zawsze chce biec się dołączyć. Dodam jeszcze, że pies ma problem z emocjami - nakręca się i ciężko go uspokoić np. przy powitaniu. Często się EKSCYTUJE. Jak ćwiczymy? Od kilku dni nieustannie wertujemy internet w celu znalezienia odpowiedzi na nasze problemy. Szkopuł tkwi jednak w tym, że nie wiemy czy jest to agresja smyczowa (pies robi tak również kiedy jest spuszczony) czy np. agresja lękowa (pies jest ogólnie lekko strachliwy - boi się niektórych dźwięków np. jak coś spadnie koło niego). Zaczęliśmy od ponownej nauki chodzenia na luźnej smyczy, rozpraszaniu uwagi podczas mijania innych psów (ale nie do końca rozumiemy co to ma na celu...) - kiedy idzie pies, z którym mogło by dojść do niepożądanego zachowania, rozpraszamy uwage psa zabawka-piszczałką i przekierowujemy jego uwagę na siebie. Pytanie: czy pies kiedyś zakuma bez zabawki, że oczekujemy takiego zachowania czy będziemy musiel z tą zabawką chodzić już do końca życia? Wyciszamy psa przed wyjściem na spacer - komenda SIAD otwieramy drzwi i dopiero kiedy nie poruszy się przy otwartych drzwiach pozwalamy wyjść. Uczymy go kontrolowania emocji np. ze smaczkami - komenda ZOSTAW i OKEJ. Kupiliśmy również szarpak jako rozpraszaczo-nagrodę na spacerach. <- ćwiczymy tak dopiero od kilku dni Czy ktoś mógłby nam doradzić co w tej sytuacji robić? Byliśmy u behawiorysty ale pies ani razu podczas spaceru z behawio nie zareagował w ten sposób na mijane psy więc behawio niczego nie stwierdził. Prosimy o rady i konstruktywną krytykę jeśli robimy coś źle. Czy jest to po prostu głupi wiek dorastania i to minie? Czy zachowania te zostaną utrwalone? Bardzo prosimy o wszelkie rady jak pracować z psem I CO TO MOŻE BYĆ ponieważ spacery zaczynają się robić mało przyjemne. ED: pies został wykastrowany kilka tygodniu temu - był wnętrem.
  4. Bernadeta

    Nominacja u suk. Pomocy

    Witam. Mamy w domu roczne dwie suczki. Foxterier i terier walijski. Obydwie już są po pierwszej cieczce. A tydzień temu zostały wysterylizowane abyśmy nie mieli kłopotu z przypadkową ciążą. Od pół roku bardzo są agresywne dla siebie. Zwłaszcza foxterierka jest zazdrosna o swojego Pana. Tylko ona ma prawo go witać nie terierka. No i podczas każdego wchodzeniado domu jest atak na śmierć i życie. Musimy je siłą rozłączyć bo doszło by do tragedii. Mamy pogryzione ręczę od rozłączania ich. Wygląda to strasznie i bardzo groźnie. Nie wiem co zrobić w tym wypadku. Nie chcę pozbywać się jednej bo nie po to je mamy aby teraz oddać jedną. Kochamy je bardzo, nawet od czasu do czasu śpią w łóżku z nami mimo ,że jestem temu przeciwna mój mąż robi ten błąd nie patrząc na konsekwencje. Co powinnyśmy zrobić aby nie było między nimi takiej dominacji.
  5. Witajcie, to mój pierwszy post na forum dlatego chciałam się przywitać ze wszystkim właścicielami szczęśliwych czworonogów ;) Od jakiegoś czasu śledzę forum, ale to pierwszy raz gdy chyba na prawdę potrzebuje Waszej pomocy. Z góry dziękuje za cenne rady, które na pewno wprowadzę w życie ponieważ teraz czuje się bezradna w zaistniałej sytuacji. Aby wszystko dobrze Wam nakreślić będę dokładna bo czasami szkopuł tkwi w szczegółach. Może zacznę od początku i udzielę Wam podstawowych informacji. Jestem od niedawna (początek sierpnia) posiadaczką słodkiej (ale jakże charakternej) suczki rasy Amstaff. Uprzedzając komentarze muszę przyznać, że z niezarejestrowanej hodowli - ujęła wszystkich domowników po pierwszym spotkaniu, nic dla nas wtedy nie miało znaczenia; teraz wiem, że trzeba było zastanowić się 10 razy. Gypsy (bo tak ma na imię) trafiła do nas mając 8 tygodni (tak wiem, stosunkowo zbyt wcześnie). Z początku nowe miejsce było dla niej przytłaczające i wiadomo była lekko przestraszona. Kolejnym błędem było zaproszenie jej do łóżka w pierwszych dniach pobytu u nas w mieszkaniu, ale o tym później. Gypsy jest bardzo mądra i szybko się uczy, w krótkim czasie opanowała podstawowe komendy takie jak siad, podaj łapę, waruj, puść. W zasadzie w pierwszym miesiącu pobytu wszystko chłonęła jak gąbka, była posłuszna. Później zaczęły jej wypadać zęby, i oczywiście rozumiem że to ją bolało swędziało i nie wiadomo co jeszcze, ale dostała wszystkie niezbędne narzędzia w postaci zabawek (różnych przeróżnych, od twardych kulek po długie sznury do przeciągania) oraz moją pełną uwagę (byłam cały czas w domu). Nie mniej jednak jej gryzienie z początku nie aż tak bolesne, z czasem zaczęło się przeradzać w szczekanie, warczenie i ostatecznie mocne gryzienie do krwi. Oczywiście poświęcałam również czas na nauczenie jej, że ręce i stopy nie są atrakcyjnym materiałem do gryzienia, ale nawet gdy zaczynała rozumieć to chwilę później zapominała. Mój dzień wyglądał tak, że sto procent czasu poświęcałam jej. Były to spacery (krótkie, długie, różne trasy, urozmaicone jak tylko się dało; zawsze przy sobie miałam coś do odwrócenia jej uwagi od nieporządanej czynności czy reakcji), zabawa w różnych formach (przeciąganie, aportowanie, przysmaki w różnych kubkach by zgadła gdzie jej smakołyk może być), a w chwilach gdy spała przekopywałam masę stron internetowych w poszukiwaniu porad, filmików o wychowaniu szczeniaka, pożądanych i niepożądanych zachowaniach itp itd. No i o ile sądziłam, że robie wszystko co mogę tak nie starczyło to aby nie zaczęły rozwijać się u niej dziwne zachowania (nie wiem czy dziwne to dobre określenie, jednakże to pierwsze co przyszło mi do głowy). O jakich zachowaniach mówię? Przede wszystkim niedługo po cudownym edukacyjnym miesiącu, wychodzenie na spacer stało się coraz bardziej uciążliwe. Gypsy popadła w natarczywe gryzienie smyczy, chociaż jak spojrzę na to z perspektywy kilku tygodni to pare tygodni temu nie było tak źle jak jest teraz - mam wrażenie że pogłebia się to u niej (wprowadziłam inną smycz chyba 3 krotnie, inna obroża, inne trasy, inne rozpraszacze - wszystko po to aby spacer bez gryzienia smyczy był dla niej atrakcyjny). W każdym razie, każdy spacer teraz to próba okiełznania jej energii oraz obrona przed gryzieniem (gryząc smycz w amoku rzuca się na ręce i gryzie na prawdę mocno). Ale przecież to tylko spacer i możecie powiedzieć, że to do wypracowania - ja w to wierzę, ale jak to zrobić na prawdę nie wiem. Prócz problemu smyczowego, występuje problem łóżkowy. Jak wspomniałam na samym początku błedem było zaproszenie w przeciągu kilku pierwszych dni. Ale uważam, że nie będę tu tego opisywać bo pracujemy nad zmianą tego nawyku i chociaż nadal zdarza się jej wejść na łóżko tak jest o wiele lepiej niż wcześniej i widać postępy. Ale przy okazji łóżka warto wspomnieć o agresywnym zachowaniu a może lepiej nazwe to wymuszaniem. Otóż, gdy nie może wejść na łóżko i słyszy wyraźny zakaz (tyczy się to wymuszeń również o dodatkową porcje karmy, wyjścia na spacer mimo że dopiero była, oraz zakazu wejścia do pokoju dziecka), postanawia szczekać w niebogłosy, jak trąba powietrzna przelecieć przez całe mieszkanie, skakać na mnie i innych domowników (wtedy następuje również podgryzanie a niekiedy gryzienie), lub nawet sikanie we własne posłanie. Wiem, że to wymuszenie bo gdy w takiej sytuacji udało jej się wykorzystać moją nieuwagę i wejść na łóżko to pies leżał spokojnie i była najsłodsza na świecie. No i kolejna sprawa, o ile panuje nad powyższym tak również są zachowania których moim zdaniem nie kontroluje wcale. Podam jeden przykład chociaż mogłabym ze sto ale ten post i tak będzie długi. Ktoś wchodzi do domu (nie ważne czy to domownik, znajomy, ktoś kogo widzi pierwszy raz) a Gypsy rusza do wysokiego skoku (tak wiem, cieszy się), zaczyna lizać ale to lizanie pare sekund później zamienia się w gryzienie. Jest tak rozemocjonowana, jest to takie przezycie dla niej że chyba nie potrafi nad tym zapanować. Czasami widzę jak odchyla głowę i próbuje nie gryźć, ale za chwilę sytuacja się powtarza. Gdy odciągam ją od danej osoby wpada w furie, dosłownie uwierzcie mi to jest furia. Takiego amoku u psa nie widziałam jeszcze nigdy (od dziecka miałam psy i brałam czynny udział w wychowywaniu np. Dobermanów), biega, skacze, gryzie bez opamiętania, jej wzrok robi się dziki a gałki oczne z białych robią się różowawo czerwone. Wtedy nie działa nic. Próba przytrzymania kończy się ugryzieniem nawet w okolice twarzy (o ile ja uważam, tak dziecko mające 6 lat z takimi zębami nie ma szans). Próba uspokojenia, odwrócenia uwagi czy time out do innego pokoju, w zasadzie każda ingerencja wzbudza w niej jeszcze więcej agresji. Nie mogę też tego olać bo podczas takiego zachowania zdewastuje mi mieszkanie (telewizor ostatnio spadłby z komody gdyby nie moja szybka reakcja). Czuje się bezradna, bo wkładam serce w to by była naszym przyjacielem rodziny a nie zwierzęciem którego dziecko będzie się bać (wspomne tu że Gypsy po złości wchodzi do dziecięcego pokoju i sika, nie jest tam wpuszczana tylko wtedy gdy dziecko się bawi i na podłodzę leży zbyt dużo małych przedmiotów). Ostatnie dni są wyjątkowo ciężkie ponieważ wystarczy pare minut mojego braku zainteresowania psem (chociażby napisanie tego postu już zajmuje mi 6 h bo co chwilę muszę odchodzić od komputera) a ona zaczyna szczekać, niszczyć, wchodzić mi na głowę. Nie wiem co robić, ma niespożyte pokłady energii których nie da się wyczerpać (gdy puszczam ją luzem to czasami atrakcją jest dla niej szczekanie z wściekłością i skakanie i drapanie a nie to że ma swobodę). Te zachowania jakie przejawia (oczywiście nie wszystkie, chodzi mi o te agresywne, w amoku) nie wydają mi się całkowicie normalne. Jestem w kropce, myślę o tym że może jakiś behawiorysta zrozumie jej myślenie i mi doradzi, albo jakiś psi psycholog, nie mam pojęcia. Ale najpierw chciałam Wam opisać co dzieje się pod moim dachem z nowym członkiem rodziny, może jesteście w stanie mi jakoś pomóc. Co o tym myślicie? Spotkaliście się kiedyś z takimi zachowaniami? Jaka metoda nauki może zadziałać jeśli kompletnie do kosza jest ta pozytywna? Czy to może mieć podłoże genetyczne lub psychiczne? A może moja lekkomyślność (pseudo hodowla) zbiera teraz żniwa i pies jest nie do ułożenia? Obawiam się, że gdy wszystkie zęby wymieni na stałe będzie prawdziwym zagrożeniem dla każdego z nas. Mam nadzieję na jakiś odzew oraz gratuluje wszystkim tym którzy przeczytali to od deski do deski. Pewnie zaraz odeślecie mnie do jakiegoś tematu bo to już było, że agresywny pies, że było o sikaniu, że było o gryzieniu smyczy itp itd. Ale wiecie.. każda sprawa jest indywidualna dlatego uznałam że musicie znać całą historię i wiedzieć jakie jest połączenie tych zachowań by móc ocenić co faktycznie może być problemem. Poniżej Gypsy :) Pozdrawiam
  6. RealDog

    Pies zabójca

    Witam, mam problem z moim prawie rocznym mieszańcem. Pies wychowywał się z kotem, i tego jednego zwierzaka akceptuje, żadnych innych raczej nie, zawsze się napina, szczęka i chce ugryźć nawet większe psy od siebie. Ostatnio gdzieś w okolicy okocila się kotka, i niestety 2 z młodych kotów zginęły kiedy weszły na podwórko gdzie był pies... Co zrobić ? Proszę o jakiekolwiek rady, co zrobić żeby nie był taki agresywny.
  7. Papillon.love

    Pies nagle gryzie podczas zabawy

    Mam problem z czteroletnim pamillonem. Piesek potrawi wejść na moje kolana i warczeć gdy go głaszczę. Czasem domaga się głaskania, a gdy to następuje to za chwilę warczy i próbuje ugryźć. Co ciekawe reaguje tak tylko na ręce, bo gdy zblizem głowę nie reaguje i pozwala się dotknąć. Kiedy dostanie jakąś kość pozwala ją ruszać, a nawet zabrać, ale nie można dotknąć jego. Na obcych podczas spaceru bardzo rzadko szczeka. Macie jakieś porady jak z tym walczyć?
  8. Witam serdecznie, Mam 15-miesięcznego labradora. Od małego bardzo szukał kontaktu z innymi psami. Jak tylko jakiegoś wypatrzył, kładł się i następnie ruszał do zabawy. Jeździliśmy na wybiegi, w okolicy znał niemal każdego psa. Myślę, że socjalizacja przebiegła raczej prawidłowo. No chyba, że problemem była nadmierna ekscytacja. Od początku próbowałem go sam szkolić. Niestety pracę utrudniał mi brak konsekwencji, bo psem zajmowali się też inni członkowie rodziny, do których przez pół roku nie docierały moje prośby o to jak powinni reagować i wychować psa. Znał dużo komend, sztuczek, ale podczas zabawy z psami miałem problem, żeby mnie słuchał, ciągnął oraz z radości skakał na właścicieli. Skakał również przy witaniu się z ludźmi. Zgłosiłem się o pomoc do behawiorystki. Ćwiczyliśmy klikerowo. Pies z każdym tygodniem był coraz spokojniejszy, udało nam się wyeliminować skakanie, w domu czeka na przywitanie się, chodzi przy nodze, wraca na zawołanie (ale tylko gdy nie ma psów w pobliżu). Dodam, że Nero jest niekastrowany i na razie nie zamierzam tego zmieniać. Jak zaczął się okres interesowania suczkami zdarzało się, że inne psy na niego szczekały, później zaczął odpowiadać tym samym, a odkąd skończył 11-12 miesięcy zazwyczaj pierwszy zaczyna atak, szczekając i kłapiąc zębami. Nadal wygląda to tak, jak był szczeniakiem, kładzie się, wbija wzrok w psa i czeka. Nie zawsze się jeży, więc ciężko przewidzieć jego reakcję. Z suczkami chętnie się bawi, a z psami bywa różnie. Ma kilku kolegów, ale większości psów nie lubi. Szczególnie upatrzył sobie owczarki niemiecki, wpada wtedy w furie. Zdarza się, że nawet atakuje suki, ale podejrzewam, że musiały być sterylizowane. Oczywiście największy problem jest, gdy w pobliżu jest dużo cieczek lub gdy bawi się z suczką i podejdzie inny pies-rywal. Wydaje mi się, że nie ma znaczenia, czy jest na smyczy, czy luzem. Odkąd bawił się z suczką i zaatakował innego psa, boję się go spuszczać do innych psów. Najbardziej żal wybiegów. Na spacerach często wierzga łapami w trawie, jakby chciał coś zakopać, często przy tym warczy lub szczeka. Szczególnie po odejściu od psów. Jakby chciał wyładować emocje (frustrację?) Napiszę co próbowałem robić: Starałem się mieć luźną smycz, wesoło zachęcać do grzecznego przywitania - nie pomogło. Odejście w drugą stronę, reprymenda i brak kontaktu wzrokowego - też nic. Reprymenda i na krótkiej smyczy prosto do domu, brak kontaktu - też nic. Oczywiście wszystkiego próbowałem wiele razy. Tak jak napisałem w temacie, po takiej agresji, pies z radością na mnie zerka, nawet jak idziemy do domu to się cieszy i nie protestuje. Absolutnie nie nagradzam go za to. Aktualnie staram się skupić jego uwagę na mnie, bo chyba z tym jest problem. Biorę atrakcyjne smaczki na spacer, na początku mówię jego imię - zerka na mnie - klik i nagroda. Teraz dodaję komendę patrz. Jak idzie jakiś pies to komenda siad lub leżeć i zostań. Tutaj jeszcze sporo pracy, bo rzecz jasna, gdy inny pies się zbliży, to rusza do niego. Po ataku, komenda siad i jak się uspokoi oraz na mnie spojrzy to go chwalę, smaczek i idziemy. Wiem, że trochę się rozpisałem, ale chciałem dokładnie opisać problem. Bardzo dziękuję tym, którzy to przeczytali i proszę o jakieś rady co mógłbym zrobić. Czy jest szansa, że za kilka miesięcy będzie lepiej? Myślę, że ten młodzieńczy okres też robi swoje, pewnie chce mieć silną pozycję w okolicy, dużo jeszcze emocji w nim jest. Będę bardzo wdzięczny za pomoc!
  9. Cześć! Pilnie potrzebuję pomocy... 2 lata temu wzięłam ze schroniska sunie, ma na imie Kiara. To Kochany Piesek choc bardzo energiczny. Od kilku dni zaczęła dziwnie się zachowywać. Dostała szczepionke przeciwko wsiekliznie po ktorej zaczela sie robic agresywna. Pogryzla juz 2 osoby i nie wiemy co robic. Czy to mozliwe ze to wlasnie przez ta szczepionke cos sie stalo? Dzis moja mama pojechala z nia do weterynarza ktory stwierdzil ze wizualnie nic jej nie jest. W zachowaniu bardzo sie zmienila, ciagle piszczy i nie chce sie bawic z domownikami. Do osob obcych zrobila sie bardzo agresywna. Z tego co zdazylam sie dowiedziec, lekarz ma jej przepisac psychotropy. Czy ktorys z waszych psow bral cos takiego? Jak to na nia wplynie? Prosze o pomoc. Pati.
  10. Miałam dylemat gdzie temat umieścić, bo, jak w temacie, mam problem z rozwiązaniem kilku skumulowanych problemów mojego psa. Ale od początku, Yuna jest 3 letnią pinczerką średnią, kupiłam ją gdy miała pół roku, więc od 2,5 roku jest u mnie. Yuna wychowywała się na przedmieściach Warszawy, praktycznie zero ruchu ulicznego, dookoła mało się dzieje, a w domu poza nią i dwiema właścicielkami dwa inne pinczery średnie (w tym jej ojciec) i dwa koty. Trafiła tam gdy miała dwa miesiące, nie wiem jakie warunki panowały w hodowli, w której się urodziła, ani nie znam jej matki (tak, wiem, tutaj mój pierwszy błąd, że zdecydowałam się na takiego psa, jestem go świadoma, ale teraz tego nie zmienię). Tam, pod Warszawą, przez te 4 miesiące została nauczona załatwiania się na zewnątrz i zostawania w domu (tak przynajmniej zakładam, gdyż z tego co wiem zostawała sama na 8h dziennie, gdy właścicielki szły do pracy, a z załatwianiem się w domu nigdy nie było problemu). Na spacery wychodziła z dwoma pozostałymi psami i wydaje mi się, że zawsze wracała do domu, bo tamte dwa wracały na wołanie, natomiast nie była nauczona wracania gdy jest sama. To chyba tyle o jej przeszłości zanim do mnie trafiła. Kiedy przyjechałyśmy do Krakowa dało się zauważyć, że boi się samochodów (tylko kiedy znajdowała się w bliskiej ich odległości, np stojąc na przejściu dla pieszych). Z tym na szczęście szybko się uporaliśmy, częściowo nagradzaniem, częściowo na pewno przez fakt, że z czynnikiem miała do czynienia bardzo często (mieszkam w środku miasta). Prawdziwy problem pojawił się mniej więcej rok po sprowadzeniu małej do Krakowa, wtedy jeszcze w bardzo małym stopniu (tak, tu też mój błąd, że nie zaczęłam pracy od razu, tylko czekałam aż problem się nasili). Była u mnie dziewczyna z wymiany, która mieszkała, razem ze mną, w moim pokoju. Raz, gdy byłam w innym pokoju ona (dziewczyna z wymiany) wchodziła do mojego pokoju, wtedy pies pobiegł za nią szczekając i strasząc zębami. To był pierwszy raz, kiedy Yuna pokazała jakikolwiek przejaw agresji. Problem powoli, stopniowo nasilał się przez ostatnie półtora roku i obecnie do mojego pokoju nie ma prawa wejść nikt obcy (zaczyna być problem z domownikami - rodzicami i babcią. Kiedy np stoją w drzwiach pokoju mam wrażanie, że pies się boi, tylko nie wiem czego, i może w każdej chwili zaatakować gdy przekroczy się jakąś jej granicę), a żeby wprowadzić kogoś do domu zazwyczaj trzeba psa zamknąć w innym pokoju/trzymać na smyczy (zazwyczaj, bo czasem da się kogoś wprowadzić bez problemu, ale nie potrafię określić od czego to zależy). Tutaj mamy pierwszy problem - agresję i pilnowanie, możliwe że na tle lękowym. Co do pilnowania jeszcze, to kiedy np jadę z psem do kogoś nikt obcy nie ma prawa zbliżyć się do moich rzeczy, pies od razu startuje z zębami. Kolejny problem to strach przed psami. Jeżeli obcy pies nie zwraca na moją uwagi to nie ma problemu, ona go omija i ignoruje, jeżeli pies podbiega do niej (a to zdarza się często biorąc pod uwagę, że ludzie chodzą z nieodwoływalnymi psami bez smyczy) to albo zastyga w bezruchu, albo stara się uciekać (co jest niemożliwe przez smycz). Wyjątkiem są psy mniej więcej jej postury, krótkowłose (na tej podstawie wnioskuję, że lęk przed psami, jest efektem złej socjalizacji. Na początku był prawie niezauważalny, z czasem się nasilił). Kolejnym problemem jest skupienie Yuny na przewodniku... próbowałam chyba wszystkiego (również chodzenie ze śmierdziuchami pokroju suszonej wątróbki) żeby ją skupić na sobie, czasem nawet się udawało, ale z potencjalną zdobyczą (ptaki, wiewiórki, koty, jeże i inne zwierzątka) żadne nagrody nie mają szans. Podobnie w domu, kiedy ktoś przychodzi pies jest w takim stanie, że dotarcie do niego jest bardzo trudne. Ostatni problem, którego istnienie uświadomiłam sobie tak na prawdę niedawno jest rozpieszczenie. Przede wszystkim przez rodzinę, choć ja też święta nie jestem. Pies piszczy - pies jest głaskany, pies stoi przy stole - pies dostaje coś do zjedzenia ze stołu, pies piszczy przy łóżku - pies jest zapraszany pod kołdrę itd... A, właśnie, zapomniałabym... Mniej więcej od dwóch lat Yuna ma klatkę, była do niej przyzwyczajana w 100% pozytywny sposób i przyniosło pożądany efekt - czuje się tam bezpiecznie (i mam wrażenie, że tylko tam, kiedy np ktoś z rodziny wchodzi do pokoju pies albo idzie do klatki, albo ewentualnie na moje łóżko, którego wtedy broni). Eh, rozpisałam się, mam nadzieję, że ujęłam wszystkie istotne aspekty i niewiele nieistotnych... Teraz kolej na mój "plan naprawy Psicy"... Po pierwsze skończyć z rozpieszczaniem psa, "naprostować" ją w tej kwestii. Jak? Przestać dawać jeść przy stole, przestać głaskać gdy się tego domaga, na spacery wychodzi zanim zacznie o nie marudzić itd (mam listę wszystkich zaobserwowanych sytuacji kiedy pies dostaje to, czego się domaga). Do tego niestety potrzebuję współpracy wszystkich domowników, co nie będzie łatwo uzyskać, ale już rozmawiam o tym i mam nadzieję, że uda się wszystkich przekonać. Po drugie wypracować odsyłanie do klatki na komendę. Zauważyłam, że kiedy jest zamknięta w moim pokoju (gdy ktoś obcy przychodzi do domu) czasem sama z siebie kładzie się w klatce i widać, że jest wtedy spokojniejsza, cały czas nagradzam ją za takie zachowanie i postanowiłam wykorzystać to jako zachowanie zastępcze. Chciałabym osiągnąć taki efekt, że jestem w stanie odesłać psa do siebie gdy ktoś np. puka do drzwi. Ale to jest tylko "leczenie objawów" a nie rozwiązanie przyczyny, na które nie mam najmniejszego pomysłu... Jeżeli macie pomysł na rozwiązanie któregokolwiek z tych problemów (które przeplatają się, jeden nasila drugi, trzeci uniemożliwia pracę nad pierwszym etc) to proszę o pomoc, gdyż ja osobiście nie mam pomysłu... Na koniec dodam jeszcze, że pies jest mój, mama pomaga mi ze spacerami, z reguły wychodzi z nią raz (czasami dwa) dziennie, reszta rodziny (brat, tata i babcia) ogranicza się do akceptacji psa w domu i rozpieszczania go pod każdym możliwym względem. Ja mogę z psem zrobić wszystko, drugą osobą, której mam wrażenie, że pies ufa jest mój chłopak, który nie mieszka z nami, ale często bywa u nas (a mi zdarza się jeździć do niego z psem) i zawsze był wobec psa konsekwentny. Ps. Mam nadzieję, że jest to chociaż w miarę czytelne i że znajdzie się ktoś kto temu podoła...
  11. Warsztaty poprowadzi SYLWIA NAJSZTUB - trener, behawiorysta, hodowca owczarków środkowoazjatyckich. Właścicielka stada liczącego kilkanaście psów. Od wielu lat zajmuje się pracą z psami agresywnymi i trudnymi, założycielka Fundacji Duch Leona. Warsztaty będą trwać cały dzień, w godz. 10:00 - 18:00 z przerwami. Zapraszam wszystkich opiekunów, którzy uważają, że ich psy nie radzą sobie w kontaktach z ludźmi i innymi psami lub są wobec nich agresywne. Mile widziane młodziutkie psy, od 7 miesiąca życia :-) Można zgłaszać udział z psem lub jako obserwator. Osoby biorące udział z psem otrzymają do wypełnienia ankietę dotyczącą psa i jego problemu. Na podstawie wypełnionych ankiet dobrane zostaną psy i sposób pracy z nimi. W warsztatach udział wezmą psy - terapeuci, na co dzień pracujące z Sylwią Najsztub. Warsztaty będą składać się z krótkiej części teoretycznej na temat agresji (obowiązkowa dla uczestników z psami) i części praktycznej obejmującej naukę pracy z psami agresywnymi w stosunku do zwierząt/ludzi. Każdy zgłoszony problem psa zostanie omówiony i przepracowany. Będzie dużo obserwacji i tłumaczenia. Psy w kolczatkach i łańcuszkach nie będą dopuszczone do zajęć. Właściciele psów z poważnymi problemami powinni mieć ze sobą kagańce. CENA: uczestnik z psem: 150 zł (wpłata do 15.08.); 180 zł (wpłata po 15.08.) obserwator: 100 zł (wpłata do 15.08.); 120 zł (wpłata po 15.08.) MIEJSCE: Lublin TERMIN: 20 wrzesień Formularz zgłoszeniowy do pobrania na [URL="http://l.facebook.com/l.php?u=http%3A%2F%2Fwww.razemztola.pl%2F&h=5AQFWFqdo&enc=AZOXhJ6UlNtF3Dwv3ArsFKQ_RYDG2i-W7akNxsW7mKRpnrluJh21GFfLs57z53kqzYc&s=1"]www.razemztola.pl[/URL] zakładka: Kursy Wydarzenie na FB: [URL]http://www.facebook.com/events/246993132167171/[/URL] [URL]http://www.duchleona.pl[/URL]
  12. marczar

    Agresja lękowa, pomocy!!

    Witam wszystkich ;] Jestem tu nowa i potrzebuje Waszej pomocy. Ponad dwa tygodnie temu wzięłam ze schroniska pieska, młody samiec, niewykastrowany, według opinii weta ''skundlony husky''. Czarek (bo tak się wabi) szybko się uczy, jest pieskiem mądrym i posłusznym mimo tego, że znamy się dość krótko. Do sedna...Czarek nie lubi ludzi, kiedy wychodzimy za dnia, przeważnie jego agresja (99,9%) skierowana jest na mężczyzn. Nie wiem na jakiej podstawie wybiera sobie ofiarę, jednak przeważnie są to wysokie ''przypadki''. Kiedy wychodzimy po zmroku wtedy płeć nie robi mu różnicy. Spina się, warczy i gdyby nie smycz to pewnie rzuciłby się i pogryzł każdego kto pojawi się w pobliżu. Czarek również podczas spaceru obszczekuje ludzi kiedy np w parku (tam przeważnie wychodzimy) jest dosyć spokojnie i cicho, wtedy skupia się na spacerowiczach. Oczywiście próbuje odwracać jego uwagę, złapać kontakt wzrokowy, zmieniam kierunek spaceru, ale czasami nie da się przewidzieć czy ktoś wyjdzie zza jakiegoś winkla. Próbowałam szukać pomocy w necie ale za wiele nie znalazłam, także zwracam się do osób bardziej kompetentnych, jak postępować w takich sytuacjach?Myślałam, żeby zabierać ze sobą jakaś przekąskę i dawać kiedy ten zacznie powarkiwać. Nie jestem pewna jednak, czy zamiast wywołać efekt OBCA OSOBA = SMAKOŁYK to nagrodzę go za warczenie i pogłębię problem ? Mam nadzieję, że podsuniecie jakieś rozwiązanie, z góry dziękuje ;) P.S Zamówiłam książkę ''Pies i człowiek'', mam nadzieję, że się przysłuży. Zależy mi, żeby jednak jak najszybciej zacząć uczyć psiaka dobrych zachowań.
  13. aurorix

    agresywna labradorka

    Potrzebuję rady. Moja Layla skończyła rok 25 października 2009. 15 lutego 2009 zabrałam ją z TOZ-u w Szczecinie,gdzie czekała jeden dzień na adopcję. Z tego co wiem podobno do schronu przynieśli ją nieciekawi ludzie... Layla miała wtedy ok 4,5 miesiąca,strasznie się bała dosłownie wszystkiego i wszystkich ale po kilku dniach zrobiła się "normalna" z wyjątkiem kilku sytuacji,które są dziś sporym problemem. N a początku bała się panicznie panów,zwłaszcza dużych a jeszcze jak miał kaptur...? albo warczała albo kuliła się na legowisku i sikała ze strachu. Dziś przejawia agresję,tzn najpierw szczeka a potem zwyczajnie atakuje,jest zima wszyscy chodzą w kapturach...w dzień jeszcze nie jest tak źle ale wieczorem nie mam do niej kompletnie zaufania... Mam 6-letniego syna za którym Layla przepada ale ma na osiedlu upatrzone dzieci(zwłaszcza jedną dziewczynkę) których panicznie się boi i sika na ich widok,czasem szczeka ale nie wiem co i kiedy jej strzeli do głowy... wszyscy którzy ją znają uważają że to kochany i spokojny pies,puszczałam ją wcześniej luzem żeby mogła pobiegać a dziś po prostu boję się,że może kogoś ugryźć. (co już raz się zdarzyło)Uczyłam ja sama przychodzić na zawołanie i jeśli nic się wokół nie dzieje (o czym ona się upewnia cały czas) ładnie się słucha ale kiedy nas broni to działa tylko złapanie ją za kufę i komenda waruj choć waryue dopiero pod naciskiem mojego kolana. Nie wiem czy ma to jakieś znaczenie ale Layla to nie 100%-owy labek,chyba jest zmieszana z wyżłem bądź dalmatyńczykiem(wg opinii weta) Strasznie kocham moją sunię nie chcę żebyśmy miały przez to problemy,nie chcę aby mój skarb kogoś pogryzł...
  14. WItam! Od dłuższego czasu cwiczę z moim psem skoki (nie duże) Chciałabym abyśmy mieli możliwośc rozwijania umiejętności na prawdziwym torze, ale jest pewien kłopot... Ale najpierw troche o moim psie: Waży 19 kg ma ok. 4 lat. Wygląda jak border collie ale jest w 3 kolorach. Budowę także ma jak Border collie. Jest zdrowy itd. a więc... chodziliśmy kiedys na szkolenie, ale musiałam ciągle miec go na smyczy gdyż gryzł się z innymi psami. No ale jak wiadomo było to trudne bo inne psy ciągle do niego pozbiegały itd. Co moge zrobic by móc trenowac na torze? Czekam na pytania, jezeli coś to pytajcie bo może czegos ważnego nie napisałam.
  15. McDalena

    Agresja czy padaczka?

    Dzień dobry, mamy ostatnio problem z 2,5-letnim bulterierem. W zasadzie nie wiem czy jest to problem behawioralny czy zdrowotny. Mam nadzieję, że coś podpowiecie. Opiszę niepokojące sytuacje: - Pies leży sobie na kanapie, niekoniecznie śpi. Nagle zaczyna tępo wpatrywać się w przestrzeń, jakby się trochę zawieszał. Mały ruch z mojej strony prowokuje go to ataku - warczy i jakby chciał ugryźć. Zupełnie jakby mnie nie poznawał. Zacznę do niego mówić, albo wezmę do ręki smaki, to jakby się wybudzał i znowu jest normalnym psiakiem. - Pies leży(obojętnie gdzie) i ktoś z nas poruszy stopą. Nie gwałtownie, nawet lekko, schowaną całkowicie pod ławą i atak wygląda podobnie jak wyżej. Da się z tego stanu psa "wybudzić", zazwyczaj jednak zamykamy go w klatce do ochłonięcia. Ataki zawsze występują gdy pies sobie leży, ewentualnie spokojnie siedzi. Nigdy podczas włóczenia się po domu, na spacerach itp. I nie tylko w naszym mieszkaniu, w gościach również to wystąpiło (nie w stosunku do nas, ale mojego brata). Do ugryzienia nigdy nie doszło, potrafimy przewidzieć ataki właśnie przez "tępy" wzrok psa i wychodzenie oczu z orbit. I tu pytanie - jak postępować z takim przypadkiem? Poza tymi sytuacjami pies jest całkiem "normalny" - wyszkolony, posłuszny jak na bula, z dobrej hodowli, więc psycha powinna być ok. Zaczęliśmy od badań u weterynarza, jesteśmy w trakcie morfologii. Weterynarz twierdzi, że mogą to być początki padaczki, ale nie jest teraz w stanie oczywiście tego potwierdzić. Nie wyklucza również, że jest to reakcja na zwykły ból, np. chory któryś z narządów (również to zbadamy). Do behawiorysty się zgłosimy jak wykluczymy problemy zdrowotne, ale może nie warto czekać? Pierwsza sytuacja (tępy wzrok, jakby nie poznawanie ludzi, zawieszanie się) pasują do padaczki, ale atakowanie stóp?
  16. Od ponad tygodnia mam psa ze schroniska. 3/4 letnia, sterylizowana suka w typie terriera. Pierwszego dnia wiadomo-stres, drugiego dnia było lepiej ale nadal coś mi nie pasowało...otóż Nana ma jakieś zaburzenia, szczeka na swój cień, próbuje go łapać, gryzie się po łapach i ogonie, jest wtedy jak by w transie, nic do niej nie dociera. Domaga się pieszczot, jak to pies ze schroniska niesamowicie spragniona kontaktu ALE boję się ją głaskać ponieważ gryzie bez najmniejszego powodu. Ma strupy na uchu więc tam jej nie dotykam bo rozumiem że może ją to boleć i dlatego gryzie, rozumiem że nie każdy pies lubi kiedy dotyka się jego łapy czy ogon więc tego też staram się nie robić ale czasami głaskam ją po głowie albo grzbiecie i jest wszystko w porządku, jest zachwycona ale za 5 sekund bez powodu łapie mnie za rękę i warczy. Nie gryzie mocno, bardziej szczypie albo po prostu delikatnie łapie i odsuwa ale dlaczego skoro jeszcze przed chwilą jej się to podobało? Teraz, po tygodniu jest trochę lepiej i kiedy ja ją głaszcze to rzadko ma takie "odchyły" ale kiedy robi to np mój chłopak ta przychodzi do niego i kładzie się na plecach żeby ją głaskał a za chwilę zrywa się na równe nogi, warczy i kłapie zębami. Nie wiem czy to agresja czy może jakiś uraz ze schroniska? Przejdzie jej kiedy bardziej się zadomowi? Do tego jeszcze cały czas chodzi po domu i nie może sobie znaleźć miejsca, jest strasznym żarłokiem, żebrze przy stole, nie można w spokoju zjeść bo szczeka i zaczepia łapami...staramy się ją wtedy ignorować ale to jest strasznie uciążliwe szczególnie kiedy jestem w kuchni i robię sobie np śniadanie. Stoi wtedy przy mnie, skacze po nodze, szczeka, nie odstępuje mnie na krok. Nie potrafi bawić się zabawkami, nie chce uczyć się komend, nauczyłam ją tylko "podaj łapę" bo za każdym razem jak nie uda jej się wykonać polecenia i nie dostanie smakołyku po prostu odchodzi i traci zainteresowanie. Jest strasznie dziwna, nie wiem co mam robić, najgorsze są te nagłe ataki agresji, proszę pomóżcie mi bo jak tak dalej pójdzie rodzice każą mi oddać ją z powrotem do schroniska...
  17. Witam,  mam ogromny problem i bardzo liczę na pomoc z Waszej strony!   Mam dwa psy: jeden to Jack Russell Terrier (w lipcu będzie miał 3 lata) oraz kundelka (we wrześniu 10 lat). Do tej pory nasze życie to była idylla - psy nieodstępowały się na krok. Od zeszłej soboty zaczął się istny koszmar. Do moich rodziców przyszli dobrzy znajomi, którzy również posiadają psa, o którego moje czworonogi swego czasu się pogryzły. Nieoczekiwanie wieczorem psy skoczyły sobie do gardeł, prowokatorem był ten starszy - do tej pory powtarzało się to raz na kilka miesięcy, więc wtedy uznaliśmy to za normę, swego rodzaju "reset" ich psich relacji. Tradycyjnie rozdzieliliśmy je: jeden pies trafił do kojca na podwórku, drugi - do domu. Wypuściliśmy ich po wyjściu znajomych, sytuacja była napięta, ale nie przejęliśmy się tym bardzo. Cały następny dzień psy omijały siebie wzajemnie, patrzyły spode łba. Aż nadszedł poniedziałek - i psy po raz kolejny nieoczekiwanie skoczyły sobie do gardeł, nie widziałam żadnego tego powodu. Znowu zaczął starszy. I ten sam schemat: rozdzielamy i obserwujemy je. Ale wtedy zdecydowaliśmy, że noc spędzą osobno - do tej pory dzieliły miejsce do spania. Jeden spał na jednym piętrze, drugi - na drugim. Aż nadszedł ranek: moja mama zdecydowała się je wypuścic razem - i znowu walka, tyle, że tym razem sprowokował ją terrier. Walka była tak silna, że ledwo można było je rozdzielić... I od tamtej pory: gdy jeden biega po podwórku, drugi jest w kojcu, i na przemian. Śpią także osobno. Ale przed momentem miała miejsce taka sytuacja: młodszy przeszedł w odległości przeszło metra obok kojca, gdzie jest kundel - ten zaczął warczec, nastroszył sierśc - nie zachowuje się normalnie. Ogólnie oba psy są strasznie pobudzone - w czasie wymiany na trasie kojec-podwórko, gdy jeden wychodzi z kojca nerwowo szuka tego drugiego. Dramat. Nigdy nie byłam w takiej sytuacji, do tej pory psy żyły w przyjaznych stosunkach, a teraz gdyby je zostawic - mam pewnośc, że skończyłoby się to tragicznie. Dodatkowo podejrzewam, że jedna z suk u sąsiada ma cieczkę - ale czy to mogłoby byc powodem tak skrajnego zachowania? Wcześniej nie miało to żadnego wpływu na ich życie, nigdy nie były tak przeraźliwie agresywne... Czy na zachowanie starszego psa może miec fakt, że w czasie pierwszej walki to on bardziej ucierpiał - ma zranioną delikatnie łapę? Do tej pory młody mu się nie stawiał, wystarczyło, że kundel warknął a terrier natychmiast uspokajał się. Aż w końcu - czy to próba ustalenia hierarchii? Wiem, że ten starszy nie odpuści, będzie walczył do ostatniego momentu... I czy kastracja może nam pomóc? Proszę bardzo o pomoc. Już nie mam siły chodzic cały czas i się upewniac czy psy są całe, czy kojec domknięty... Wcześniej takie problemy się nie pojawiały, a i żaden z nich nie wykazywał aż takiej agresji w stosunku do drugiego. Dodam, że dzisiaj ten starszy na mnie warczał, gdy chciałam żeby wyszedł z domu - czy to coś znaczy? Dochodzi do strasznej sytuacji, gdy zaczynam bac się własnych psów.      Jeszcze raz bardzo proszę o pomoc!
  18. Witam. Jestem tu nowy. Od miesiąca posiadam przepiękną mieszankę amstaffa ze staffordshire terrier. Pies w Boże Narodzenie skończył rok. Przebywając ze mną i moją dziewczyną w domu nie sprawia większych problemów, szybko sie uczy i nie "wchodzi nam na głowę". Pies zrobił ogromne postępy na spacerach w chodzeniu na smyczy, z początku ciągnał w zaparte i nic nie pomagało, teraz już chodzi przy nodze i musze go tylko korygować. Z początku kiedy widział na spacerze innego psa, mocno się ekscytował, szczekał, skakał, ogónie wpadał w szał. Teraz jest nieco lepiej, staram sie go uspokajać i nagradzać kiedy sie uspokoi i przejdzie obojętnie, chociaż nie zawsze się to udaje. Pewnego razu w parku spotkaliśmy psa pasterskiego (przeraszam za określenie, nie wiem co to za rasa) pieski się polubiły i zaczeły razem bawić. Kilka dni później na spacerze poznaliśmy maltańczyka, z początku psy wydawały się skore do zabawy gdy w ułamku sekundy mój staffik rzucił się na niego i złapał bardzo mocno za ucho. Na szczęście obyło się bez żadnych obrażen. Podobna sytuacja powtórzyła się kilka dni później z kundelkiem podobnej wielkośći co poprzedni maltańczyk. Co mam robić? Gdzie twki problem? Jak zapobiec podobnym incydentom? Nie chce izolować swojego psa od reszty, dodam, że mieszkamy w Anglii i dobre 8 na 10 psów to właśnie małe rasy z którymi mamy największy problem.
  19. skarbeczeczek3

    Agresja szczeniaka przy jedzeniu

    Witam Problem dotyczy szczeniaka Golden Retriever. Ma zaledwie 4 miesiące. Mamy problem z agresją przy jedzeniu. Jakiś czas temu zauważyliśmy, że gdy stoimy koło niego podczas jedzenia to zaczyna warczeć, a potem szczekać (nawet nie wyjmując pyska z miski!). Zaczęliśmy nad tym pracować: karmiąc go z ręki, trzymając jego miskę podczas jedzenia, będąc blisko, nawet zabieraliśmy miskę gdy zaczynał warczeć i oddawaliśmy mu 30 sekund później. No i prawie się udało, już je spokojniej, bardzo rzadko zdarzy mu się warknąć, cały czas nad tym pracujemy. Niestety teraz pojawił się podobny problem. Dostał ostatnio tego typu KOŚĆ (kliknij). Wystarczy tylko na niego spojrzeć i zaczyna warczeć i szczekać, zbliżenie się do niego na 2 metry powoduje co raz agresywniejsze zachowanie. Nie jest to takie szczekanie jak wcześniej przy misce. Teraz jest to tak agresywne, że po prostu zaczynam się bać własnego psa, SZCZENIAKA! Warczy, kłapie zębami. Ostatnio po przytrzymaniu go i zabraniu mu kości w dalszym ciągu walczył próbując ugryźć. Ogólnie pies jest mądry, całkiem dobrze się słucha w domu i na dworze, reaguje na polecenia, ale agresja nas przeraża. Nie wiemy co robić, po prostu już siły nie mamy do niego.
  20. ada123

    Maja

    Hej, mam na imię Ada i mam w domu psa o imieniu Maja. Jest ona czteroletnim kundelkiem, którego ja wraz z moimi rodzicami przygarnęliśmy ze schroniska gdy była jeszcze szczeniakiem. W schronisku powiedzieli nam że znaleźli ją i jej dwie inne towarzyszki w pudełku pod granicą niemiecką. Na początku wszystko było dobrze. Maja była spokojną suczką, która lubiła gdy ją ludzie głaskali, była spokojna. Kiedy skończyła jak dobrze pamiętam rok czy dwa lata została ona wysterylizowana, ponieważ nie chcieliśmy mieć szczeniaków, a było to możliwe, ponieważ u moich dziadków też był pies Fafik, a często do nich jeździliśmy. Po tej sterylizacji zaczęły się problemy. Maja na spacerze zaczęła szczekać na ludzi i na zwierzęta, była do nich strasznie agresywna, niedawała wogóle za wygraną, każdą osobę musiała opszczekać, choć w sumie to nawet przed sterylizacją dawała już oznaki tej agresji. Do domu już wtedy nikt nie mógł wejść ponieważ moja psina rzucała się na te osoby, ale później gdy się uspokoiła i ją obwąchała stawała się najlepszą przyjaciółką i tak jest do dziś ( na dworze jest gorzej, w domu jest spokojniejsza). Następną zmianą, która zaszła w niej był strach, mimo tego że szczekałą na ludzi to to wyglądało jakby się ich bała, a szczekania używała tylko do obrony. Maja podczas spaceru bała się nawet przejśc obok ruszającej się od wiatru reklamówki. W internecie przeczytałam żeby spróbować odwrócić jej uwagę od psa czy człowieka jakimś smakołykiem, lecz to nie dawało żadnych rezultatów. Kupiliśmy nawet jej kaganiec, ale to też nie pomogło. Zastanawiałam się też czasami nad tym aby kupic jej taką uzdę dla psów. Ma ona posłużyć do tego aby pies zroumiał że ma być posłuszny. Czytałam opinię na temat tej uzdy i niektórym to pomogło, ale czy w moim przypadku to pomoże? Ostatnią wadą Maji jest taka że gdy widzi psa ona nie tylko szczeka, ale i rzuca się na niego, to znaczy jest na smyczy zawsze, ale tak ciągnie do niego. W domu jest kochaną przytulanką, a na dworze mocno agresywnym psem. Jest ona średniego wzrostu. Macie może jakieś pomysły, które mogłyby ją oduczyć takich zachowań i żeby w końcu spacer z nią był przyjemnością dla mnie i dla niej? Wychodzimy z nia dwa razy dziennie. Rano na ok. 20 minut, bo nie mamy czasu rano na dłuższy spacer, a wieczorem chodzimi z nią na ok. godzinę. Chodzilibyśmy z nią dłużej, ale niestety przez jej zachowanie spacer jest udręką. zdjęcie jak była mała
  21. Mayet

    Agresja w chorobie.

    Witam, jestem nowym użytkownikiem i nie mam pewności czy taki temat już się tu pojawił, jeśli tak proszę o przekierowanie mnie na właściwe tory. Mam dwa psy: dwunasto- i czteroletniego mieszańca. Starszy jakiś czas temu przeszedł udar, od tamtej pory gorzej chodzi. Jednak największym problemem jest agresja wobec młodszego (i teraz znacznie silniejszego) psa. Starszy ciągle warczy na młodszego, prowokuje bójki, które kończą się przewróceniem go na plecy i podduszeniem. Póki co młodszy nie robi mu większej krzywdy, nie wiem jednak, czy za którymś razem nie poniesie go i nie zrobi krzywdy koledze. Dodam, że starszy pies do czasu choroby bardzo dobrze znosił towarzysza. Jak poradzić sobie z taką agresją? Jednocześnie jest mi żal chorego psa, z drugiej strony to on prowokuje starcia...
  22. Potrzebny bardzo pilnie DT dla spaniela z problemami ! Piesek został znaleziony w tym tygodniu , właściciel został ustalony , niestety pieska nie chce :( pilnie potrzebujemy domu tymczasowego bez mężczyzn , ponieważ piesek wykazuje agresję wobec panów . tel kontaktowy 662 132 330 [email][email protected][/email]
  23. Witam. Mam problem z moim yorkiem. Tak w zasadzie to pies mojej narzeczonej. Problemów z nim mam kilka. Jednak najbardziej obecnie palącym problemem jest jej agresja do obcych. Dla domowników jest przesłodka. Można z nią zrobić wszystko. Zabrać jedzenie z miski, zabawki z pyska. Dla swoich jest bardzo grzeczna. Problem zaczyna się, gdy pojawia się ktoś obcy. Miałem już sytuację, że ugryzła kuriera i gościa od pizzy. Zwykle jak ktoś przychodzi bądź dzwoni do drzwi pies jest nie wypuszczany do werandy. Jednak niekiedy uda mu się przemknąć i wtedy zaczyna się agresja. Szczeka, gryzie, skacze. Dochodzi do tego, że nie możemy zaprosić do domu gości. To jeszcze bym przeżył, ale niebawem nasza rodzina powiększy się o jednego małego domownika. I tu moje pytanie. Jak przygotować pieska do przyjścia dziecka. Nie może być tak, że ugryzie bobasa. Genezą problemu może być to, że moja narzeczona nauczyła go załatwiać się na matę w domu (serio). Na spacer wychodzi tylko na ogród. Nie ma tam kontaktu z obcymi. Proszę o jakieś rady jak go przyzywczaić do dziecka. Pozdrawiam
  24. grymax

    Husky i agresja proszę o pomoc

    Witam serdecznie, piszę bo mam wielki problem. Pomagamy razem z koleżanką w gminnym przytulisku. Znajdują się tam między innymi dwa husky, jeden jest przyjazny, bezproblemowy. Drugi zaś stanowi nie lada problem. W przytulisku jest już od ponad 2 miesięcy . Do psa obok często pokazuję zęby i zaczyna warczeć. Na samym początku do osoby która dawała mu jedzenie warczał. Od ponad miesiąca my zaczęłyśmy pomagać.Od samego początku do jego kojca podchodzę jako pierwsza i daję mu smakołyk. Gdy Nero widzi osobę zaczyna piszczeć. Gdy próbuje go głaskać kładzie uszy ale nie okazuję agresji, widać że jest niepewny. 25 lipca chciałam go zabrać na spacer tak jak inne psy. Poprosiłam Pana który daje im jeść aby go zapiął na smycz i go nam wyprowadził. Myślałam że przez to że go widzi codziennie nie będzie problemu. Myliłam się jednak. Gdy Pan wszedł do kojca i chciał zapiać obrożę ze smyczą pies skulił uszy, zjeżył się. Poprosiłam więc aby Pan wyszedł. Chwilę później delikatnie złapał go za palec... Odczekałam więc 2 tyg i dziś spróbowałam go zabrać na spacer. Obrożę i smycz zapięłam mu, uszy kład ale nie okazywał agresji. Dopiero jak wyszłam z nim z kojca zaczął szczerzyć zęby, próbował sprowokować, myślałam że mnie dziś pogryzie, stawia się jak idzie coś nie po jego myśli i co najgorsze największą agresję powoduję u niego powrót do kojca... Nie dziwi mnie bo ile można być zamkniętym no ale jest to dla mnie problem i to bardzo duży. Złapał mnie delikatnie za rękę patrząc co zrobię, zareagowałam spokojem, bo co innego, to puścił. Co dziwne zauważyłam że jak moja koleżanka podchodziła aby jakoś mi pomóc, agresja w nim wzrastała ale tak jakby mnie chciał obronić. Siadł przede mną tak jakby mnie zakrywając i gdy tylko ona przechodziła , coś mi podrzucała to szczerzył zęby... Dopiero po 20 minutach wyczekiwania, sam wszedł do kojca. Każda próba zbliżania się mimo jego woli do kojca wywoływała agresję... Ja niestety jestem wraz z koleżanką raz w tyg, bo mieszkam 50km od przytuliska. Ona się jego boi, ja nie mam pojęcia czego mogę się po nim spodziewać.. Proszę mi napisać w jaki sposób mogę mu pomóc.
  25. milka2507

    adopcja agresywnego huskego

    Witam, a więc chciałabym się dowiedzieć jakie mam szanse na resocjalizację agresywnego huskego, piesek ma warunek albo ja go wezmę albo właściciel odda do schroniska. Nie chcę by tam trafił. Więc zabieram go do siebie. Pies ostatnio ugryzł poprzedniego właściciela i niby próbował wcześniej jakiś ataków, ale chciała bym zaznaczyć że był ciągle w klatce, mało czasu spędzał z ludźmi. Więc wiem że to zachowanie huskego jest spowodowane przez ludzi. Jednak ja mam inne zwierzęta i czy mam szansę na to by pies normalnie funkcjonował w naszej rodzinie?
×