Jump to content
Dogomania

Furie

Members
  • Content Count

    520
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Furie

  1. [quote name='Golson']Jako "chamek oszust z szarej strefy nie placacy ZUS" wciąż jednak będę twierdził, że dziewczynce zwyczajnie brakuje kultury. Tym bardziej tak twierdzę jako "dorosła osoba na garnuszku mamusi, albo gówniarz - niedorozwój lub zupełnie nieświadomy, albo może nawet 10 latek... albo jednak oszust z szarej strefy". [/QUOTE] Też bym się wkurzyła i to ostro. Chociaż wiesz co, ja na innym wątku pocisnęłam kilku pannom z gatunku wszystkowiedzących fanatyczko - krzykaczek od "bezrefleksyjnego betonu niepodatnego na próbę resocjalizacji" i "oddziału psychiatrycznego, sekcja paranoidalno - maniakalna ze zwidami" , bo mówiąc delikatnie rozminęłyśmy się w poglądach. I ja wiem, że mam rację popartą twardą merytoryką, którą z resztą próbowałam b. spokojnie i bez emocji wyłożyć, a one wiedzą że to one mają rację a ja guzik wiem, psa o którym była historia na pewno nie znałam, na szkoleniu psów też się nie znam, a do tego jestem egoistką z kamieniem zamiast serca :cool1: Także czasami nie da się milczeć, ale jak już się powiedziało, to może lepiej juz do tego nie wracać ;)
  2. [quote name='omry']Coś często Cię ponosi, zauważyłam :razz:[/QUOTE] Ponosi - nie ponosi. Tak jedno, jak i drugie (czyt. i Golson i isabelle301) ma bezpośredni, może nawet chwilami nieco zaczepny styl. Trafiła kosa na kamień i tyle. Bo chyba nikt nie przepada za personalnymi wycieczkami. Ja na pewno nie. A jeszcze jak mojemu rozmówcy się wydaje, że ma monopol na rację, to już w ogóle doprowadza mnie wk..wu. Więc z jednej strony ich rozumiem, ale z drugiej mam nadzieję, że już sobie pocisnęliście i wystarczy ;) Golsonie, widzisz, nie taka isabelle301 straszna, jak Ci się maluje. Kojarzę ją z innego wątku i uwierz, że miała bardzo mądre, trafne i rzeczowe spostrzeżenia. A że język ma cięty? No ma, tak samo jak i Ty. Coś mi się zdaje, że gdybyście się "zeszli" w temacie, na który macie takie samo zdanie, to byście się mogli całkiem fajnie dogadać ;) A co do Twojego szczeniaczka, to podejrzewam, że gdybym miała takiego lękliwego i znalazła się na Twoim m-cu i bałabym się, że dziecko może nam popsuć socjal, to tez bym krzyknęła żeby chronić psa. Chociaż osobiście nie wiem jak to jest, bo ja z moimi miałam problemy innej natury, tzn. lękliwy jeszcze mi się nie trafił. A co do tego płotu, o którym było wcześniej, to wyobraź sobie, że na nas 2 razy ta sama suka (wielka, w typie wilczastego ON-a) wyskoczyła. Innym razem, innemu sąsiadowi przez otwartą furtkę wydostał się a'la malamut. Mój poprzedni pies - hovek, brał 1,10 m z zapasem, a ON, ten z DT wyłaził mi górą przez wybieg, który ma przynajmniej 1,80 m. Musiałam gnojka na czas pracy do psiego hotelu wywozić, żeby mi w świat nie poszedł ;) Widzisz, więc jednak ... plaga "Małyszów" ;) Więc?? Topory wojenne zakopane? Gadamy już na temat, czy dalej będziecie sobie robić przytyki ? Btw, nie łapcie już Golsona ani isabelle301 za słówka, bo przecież wiadome że się będą bronić. A ja tam bym się wolała dowiedzieć o innych przypałach z psiarzami / nie psiarzami :)
  3. Furie

    Mam rottweiler'a

    Dokładnie tak. Podpisuję się przed przedmówczynią, nota bene moją imienniczką :) obiema rękami i nogami.
  4. [quote name='Tytania'] cmokanie, wołanie, gwizdanie jest na porządku dziennym. Są to dla mnie mocno niemiłe i stresujące sytuacje. [/QUOTE] No, ja też tego nie lubię i cieszę się że Furia już wyrosła z okresu "słodkiego szczeniaczka" , a hiena w czarnej masce na szczęście nie wszystkim się podoba :D Jak czas i odległość pozwalają na wygłoszenie formułki to polecam taką: "proszę nie wołać / nie głaskać, bo ma świerzb i grzybicę i jest na lekach które się wydzielają i wchłaniają przez skórę" .:diabloti:
  5. Furie

    Mam rottweiler'a

    [quote name='Paulina94']Jedynie może być agresywny jeśli nie był odpowiednio socjalizowany.[/QUOTE] Ze wszystkim się zgadzam, poza tym jednym - kwestia doświadczeń. Znam psy, które mimo prawidłowej socjalizacji (żeby nie być gołosłowną: życie w mieście, notoryczne zabieranie wszędzie,w tym do sklepów i różnych punktów usługowych, mimo kontaktów z innymi psami, braku traumatycznych doświadczeń), w określonym wieku, tj. ok 9 m-cy - 1,5 roku zaczęły przejawiać agresję. Nie przekreślam takich psów i uważam, że spokojnie można sobie z tym poradzić, tylko trzeba wiedzieć jak, ale tego się nie da wytłumaczyć przez forum. Jednocześnie uważam, że są rasy, gdzie prawdopodobieństwo wystąpienia agresji wobec innych psów / obcych ludzi oraz próba "postawienia się" domownikowi jest większe niż w przypadku innych ras. Każda rasa została stworzona po coś innego, ma inne predyspozycje, inne potrzeby. Tak więc ze wszechmiar zachęcam rmkowalczyk do zasięgnięcia języka nt rottweilerów u ludzi którzy mają duże doświadczenie z tą konkretną rasą i 3mam kciuki.
  6. [quote name='filodendron']Ale tu nie chodzi o bezpieczeństwo dziecka. Przynajmniej nie w takim rozumieniu.[/QUOTE] Ehmmm, w sumie .... bo ja kolejny raz popełniłam klasyczny błąd postrzegania wszystkiego przez pryzmat swojej i tylko swojej prywatnej głowy oraz swojego psa ;) Ja osobiście nie przepadam za dziećmi i twierdzę: moje święte prawo, ale w tego typu sytuacjach, czuję się odpowiedzialna za to co potencjalnie mój pies może wywinąć i po to jestem na tym drugim końcu smyczy, żeby do tego nie dopuścić. To czy mnie dzieci denerwują ma w tym momencie najmniejsze znaczenie. Były, są i będą i nie może im się stać krzywda. Jednocześnie, z perspektywy psa: nie lubię tego typu sytuacji, ponieważ Furia jest hiper-aktywna, skok na człowieka to dla niej rodzaj piekielnie atrakcyjnego samonagradzania, a na spacerze ma być skoncentrowana na mnie oraz na otoczeniu neutralnym, typu trawka, drzewko, itp. A ludzi ma ignorować. Więc im więcej razy jej się uda, tym ja mam potem więcej roboty. Oczywiście nie oczekuję, że świat zamieni się w bezludną wyspę, bo oto Furia idzie na spacer, wiadomo trzeba czasu, pracy, którą rzecz jasna wykonujemy. Aczkolwiek praca z psem odbywa się poprzez stopniowanie trudności, stopniowe zmniejszanie dystansu, etc. i to ja najlepiej wiem, kiedy jest moment na podniesienie poprzeczki, dlatego denerwują mnie sytuacje nadmiernej nachalności ze strony ludzi. [B]Na szczęście dzisiaj w mieście wszystko było super. [/B]I ze strony suczy i ze strony ludzi. Nawet żadnej "paniusi" z obcasikach nie spotkaliśmy. I dobrze, bo kumpel po całym parku spacerował z przezroczystą reklamówką z wielką ON-kową kupą w środku, bo nigdzie pobliżu kosza nie było ;) I cieszę się, że dyskusja zmierza w inną stronę, bo nie ma sensu się kłócić, zwłaszcza że wątek jest o chamstwie innych wobec nas :cool1: A żeby nie robić off-topa, z racji że dzisiaj wszystko było super ;) Jak byście zareagowali, gdyby na Waszego psa, grzecznie idącego na smyczy, nagle przez płot wyskoczył inny pies, ze zjeżoną siercią i wyszczerzonymi zębiskami i kierował się wprost na Waszego Bogu ducha winnego psa? Właściciel w tym czasie bezskutecznie nawołuje zza płota swoją bestię, zafiksowaną tylko na jedno: atak ...
  7. [quote name='toyota'] Furie, dopiero zobaczyłam Twój post powyżej i to jest to samo, co miałam na myśli :).[/QUOTE] Haha, fajne :) A ja akurat sama tego nie wymyśliłam. Tylko kolega, behawiorysta kiedyś mi opowiadał o podobnym przypadku i własnie to było sedno sprawy i tak mi się przypomniało ;)
  8. Furie

    Nieakceptowanie psów

    [quote name='cayenka']Co było dziwne w niej, na wystawach nie zwracała nigdy uwagi na psy, tylko na spacerach. [/QUOTE] To nie jest dziwne. To dość normalne. Na wystawie masz mnóstwo psów, pies na psie, czyli jeden ruchomy cel na drugim. tyle celów, że nie wiadomo, który wybrać. A na spacerze, to są pojedyncze psy, więc są łatwiej "namierzalne". Gratulacje sukcesów w pracy Cayenka !!! To duże osiągnięcie !!
  9. Karol Wicher. Stary Tomyśl. Ok 70 km od Poznania, cały czas A2 w kierunku na Berlin. Szkoła i strona www nazywa się grzecznypiesek.pl Oceniam bardzo dobrze. Dużo wiedzy, doświadczenia, dobre wyniki zarówno w zakresie "posłuszeństwa w życiu codziennym", w rozwiązywaniu problemów codziennych oraz w "odkręcaniu" psów po przejściach, takich z interwencji, ze schronisk, agresywnych, lękliwych. Hoteluję u niego moją sukę, czasem oglądam te fundacyjne "nieszczęśniki" a ostatnio widzialam jak prowadzi zajęcia w szkółce. Moja jest psem sportowym, trenowanym pod zawody, więc mówiąc delikatnie - nie kazdemu bym ją powierzyła, żeby mi nie spieprzyli mojej i mojego trenera pracy. Innymi słowy - rekomenduję z czystym sumieniem.
  10. Furie

    Proszę o pomoc

    Super, że chcesz pomóc psu! Rady co do obrozy, linki i żeby zacząć od spaceru po ogrodzonym terenie są OK. Nigdzie się nie spiesz. Nie rób psu ciśnienia. Nie wymagaj, ale kontroluj. Nie oczekuj, że będzie reagował na zawołanie. Pamiętaj, że dla tego psa wszystko będzie nowe, nieznane. Dużo cierpliwości i spokoju. Nie denerwuj się - psy "zbierają" nasze emocje. Licz się z tym, że pies może reagować na to nowe - nieznane lękiem, albo może wyskoczyć "jak z procy" i biegać, jak przysłowiowy "spuszczony z łańcucha". Miej w kieszeniach żarcie, jakiś psi przysmak, np. pokrojona na małe kawałki parówkę. Podawaj mu za każdym razem jak zwróci na Ciebie uwagę. Podanie poprzedź słowem "super". Z jakiego miasta jesteś? Pytaj śmiało o wszystko co Ci przyjdzie do głowy.
  11. [quote name='filodendron'] Ludzie nie pytają, czy pies może podejść, tylko pytają o płeć - a po udzieleniu odpowiedzi sami decydują, co należy zrobić :) [/QUOTE] Albo sami decydują, że to oni chcą się z moim psem przywitać i mi na niego cmokają "niuniają" i tym podobne i jeszcze się z łapami pchają. Ostrzegam, że proszę tego nie robić, bo jak zluzuję linkę to będą ją mieć na głowie, albo pazury na twarzy, albo limo pod okiem, ale wtedy jest "nie, nie, mi nie przeszkadza, ja naprawdę lubię pieski". I dalej swoje. A po chwili zdziwienie, że jednak prawdę mówiłam i to bez cienia przesady :evil_lol: I jeszcze jedna plaga: luźno biegające dzieciaki. Przebiegnie taki wprost psu przed nosem, rodzic gdzieś het, het na horyzoncie, ale bulwers, że pies wyskoczył na pół metra i dzieciaka wystraszył. Zawsze wina psa.
  12. Ludzie, zastanówcie się nad sobą !!!! Odszedł Pies. Pies, o którego wiele osób walczyło i na którym nam zależało. Mi też, wbrew pozorom. To może z szacunku do tego Psa, darujcie sobie ten jad !!! Osobiście żałuję, że nie zdążyłam na własne oczy zobaczyć jak biega po ogrodzie i było mi dane znać go tylko przez kraty kojca. Pozostaje mieć nadzieję, że za "Tęczowym Mostem" jest mu lekko i beztrosko. SabinaL - szacunek dla Ciebie za zaangażowanie i gotowość finansowania Parysa. Życzę Ci, abyś znalazła psiego podopiecznego, który dzięki Tobie wygra na loterii zycia ten szczęśliwy los, a Tobie patrzenie jak nabiera sił sprawi wiele satysfakcji. No właśnie, na loterii życia. Ileż to innych psiaków jest w potrzebie. Czy nie lepiej na nich się skupić? Bello - jak widzisz znałam Parysa. A co do mojej "specjalizacji" : gustuję w trudnych psach. Mam owczarka belgijskiego malinois. Dość rzadka rasa, sprzedawana prawie wyłącznie do sportu albo do służb mundurowych (głównie na zachodzie). Trenujemy IPO, szkolimy się pod kątem zawodów. Choć w kontekście Parysa to i tak już bez znaczenia. Spoczywaj w pokoju, trudny Psiaku !!
  13. Isabelle301 - mądry głos, bardzo rozsądny. [quote name='isabelle301'] Bo co będzie jeżeli: 1. pies pogryzie kolejne osoby? 2. zagryzie innego psa? 3. SabinaL zrezygnuje pewnego dnia z łozenia na jego utrzymanie? [/QUOTE] Wówczas odpowiedzialność za w/w poniesie opiekun prawny Parysa. Czyli z tego co zrozumiałam i o ile dobrze zrozumiałam wcześniejsze posty - o ile się zgodzi, będzie to Pani Magda i jestem więcej niż pewna, że Stow. ŁAPA lojalnie ją o tym poinformuje. Jeśli podejmie decyzję o przejęciu psa - jej wola. Jeśli czysto hipotetycznie kiedykolwiek zaszłaby ew. z pkt 3, wówczas to właśnie P. Magda byłaby odpowiedzialna za ponoszenie kosztów utrzymania Parysa, czy to z własnej kieszeni, czy to za sprawą innych darczyńców, których to ona, jako prawny opiekun będzie zobligowana znaleźć. [QUOTE]Czy będzie znów larum bo przeciez eutanazja nieadopcyjnego, agresywnego, dużego psa jest zbrodnią?[/QUOTE] Tak, dokładnie, tak będzie, bo tak "działa" forum i zawsze znajdzie się ktoś, do kogo nie przemawiają twarde argumenty, kto zawsze będzie ślepo wierzył, że miłość i pozytywne metody potrafią czynić cuda ;) 3mam kciuki za rozsądną, odpowiedzialną decyzję w sprawie Parysa. Osobiście zrozumiem jeśli p. Magda by się nie podjęła. Przy mojej znajomości Parysa i tematu "odkręcania" agresji, nie wierzę, że ten pies kiedykolwiek będzie się nadawać do adopcji. Jest zasadnicza różnica między "spacyfikowaniem" psa przez behawiorystę, tak aby mówiąc kolokwialnie, jego jednego nie gryzł,a doprowadzeniem do sytuacji, w której pies nie będzie reagował agresją w ogóle, niezależnie od sytuacji i zważywszy, że ludzie którzy adoptują psy (i inni domownicy) rzadko kiedy mają doświadczenie równe doświadczeniu behawiorysty. Więc moim zdaniem jeśli Pani Magda się podejmie - bierze sobie nowego członka rodziny, jak to się mawia, dopóki śmierć ich nie rozłączy. Osobiście zastanawiam się też nad jakością życia takiego psa jak Parys. W naszych ludzkich kategoriach: czy taki pies jest szczęśliwy? Pies, który z natury jest zwierzęciem stadnym i w normalnych warunkach czerpie przyjemność z zabawy i kontaktu z innymi psami oraz z człowiekiem oraz zachowuje się w sposób dość przewidywalny. Pies, który w normalnych warunkach zawsze przejawia zainteresowanie otoczeniem, bodźcami dzwiękowymi, wzrokowymi, zapachowymi. Podbiega, sprawdza, węszy, itp. Jak się do tego ma taki pies jak Parys? I czy "brutalna" eutanazja nie jest najlepszym sposobem na oszczędzenie mu takiego a nie innego, wątpliwej jakości życia (i nie mam tu na myśli schronienia, wyżywienia i fachowej opieki, które są niepodważalne, tylko doznań samego psa). Nie jestem zoopsychologiem, więc podkreślam "zastanawiam się".
  14. 3mam kciuki i wierzę, że uda się dojść do porozumienia. Sprawa jest poważna, pies jest niebezpieczny i to nie jest typowy pies adopcyjny. Tak więc to nie jest takie "hop-siup", że od dnia X opiekę przejmuje ... Jeszcze raz 3mam kciuki i zachęcam do rozmowy tel. To wiele ułatwia.
  15. SabinaL, nie sądzę, albo opacznie odebrałaś intencje. Normalka na forach, gdzie ludzie się nie znają. Jaki mam zamysł(-y) - myślę że będzie jasne pod koniec posta ;) Cieszę się że jesteś, trafiłaś tutaj i że pomagasz działając. Czy środki na wykonanie kompleksowych badań - Ty o ile się nie mylę wspominałaś o tarczycy - też są zabezpieczone, tudzież badania u weta Pani Magdy zostałyby wykonane nieodpłatnie, a Pani Magda zaadoptuje Parysa, tj. weźmie na siebie wszelkie koszty związane z jego pobytem u niej ? I nie pytam złośliwie, tylko ... To że jest m-ce i osoba - to jedno (btw, tutaj na miejscu też jest i m-ce i osoba), [B][U]ale czy jest za co - to jest clue tematu.[/U][/B] Istnieje prawdopodobieństwo, że problem Parysa nie jest natury behawioralnej (stąd zalecenie badań i fajnie, że waldi481 zwróciła uwagę na tarczycę) lub jeśli jest - zmiany są nieodwracalne, więc jakakolwiek i czyjakolwiek praca z Parysem ma większe szanse nic nie zmienić niż cokolwiek zmienić. Więc w sytuacji braku środków lub braku deklaracji nieodpłatnego "przygarnięcia" , wykarmienia, szczepienia, etc. i "odkręcenia" Parysa na czas bezterminowy- osobiście uważam, że zmiana jego "m-ca zakwaterowania" nie wnosi za wiele do sprawy. [B]A jeżeli taka deklaracja jest - SUPER i to zmienia postać rzeczy. [/B] Nie chcę i nie mam prawa wypowiadać się w imieniu Dziewczyn ze Stowarzyszenia, w ich rozmowach nt losów tego psa nie uczestniczyłam, stąd zdanie jest tylko moje ... życie jest jak rachunek zysków i strat. Pomagając 1 nierokującemu psu, nie pomagasz potencjalnie 10-ciu innym, rokującym. A brak pieniędzy w stowarzyszeniach był, jest i najprawdopodobniej będzie, nie da się pomóc wszystkim, zawsze będzie ktoś na kogo nie starczyło, coś czego się nie dało zrobić. Zawsze. Takie życie. Więc jeśli moje dość dosadne pisanie: a) pozamyka usta ludziom, którzy nie robią nic poza lamentowaniem, szukaniem winnych, ferowaniem wyroków, ocenianiem jakości cudzej pracy z perspektywy własnego fotela b) wkurzy lub wzruszy kogoś na tyle, że uniesie się: ambicją, wrażliwością, czymkolwiek innym i podejmie się dożywotniego utrzymywania Parysa (albo przynajmniej zrobi skuteczną zrzutkę na najbliższe m-ce) c) skłoni do refleksji, że świat to nie jest tylko białe / czarne ... że decyzja o eutanazji została podjęta ponieważ Dziewczyny zrobiły wszystko na miarę [B]swoich[/B] możliwości ... że nie odpisanie na forum nie jest powodem do linczu, bo są inne sprawy ... że Stowarzyszenie powstało aby pomagać psom i kotom (w liczbie mnogiej) a nie zostało założone na wyłączność Parysa to osiągnę to o co mi chodziło :) Czy wykluczenie, skłonienie do działania i refleksji, wytłumaczenie pewnych za i przeciw = robienie burzy w szklance wody ?
  16. [quote name='Akrum'] Jestem tylko jeszcze ciekawa, ile osób z tak ochoczo się tutaj wypowiadających, złoży później deklaracje na dalsze utrzymywanie Parysa w hoteliku.[/QUOTE] Pytasz, bo nie wiesz? Serio ? Uwaga, zaraz się posypie: "ja bym naprawdę chętnie pomogła, ale ... , ale naprawdę nie mam pieniędzy, ale ... " ;) Moje prywatne zdanie: kto chce, a nie może (w domyśle: udzielić konkretnego i stałego wsparcia, a dosadnie: podjąć się dożywotniego utrzymania Parysa), niech siedzi cicho i nie krytykuje tych, którzy próbują, nawet jeśli nie wszystko wychodzi "po myśli". Bo mimo wszystko próbują, a nie tylko kłapią otworem gębowym. Od kłapania otworem gębowym pod wpływem emocji jeszcze się w życiu żadna sprawa nie rozwiązała. Skoro ktoś ma czas na robienie burzy w szklance wody, tzn. że ma go nadmiar. I jeśli w zapatrzeniu w 1 psiaka, traci z oczu pozostałych 40, w tym poczucie czasu i rzeczywistości, to śmiem twierdzić, że niezależnie od długości życia, ręce ma dalej ciężką pracą nieskalane. Cóż, nadmiar demokracji prowadzi do rozrostu ... FANATYZMU. To jak? Kto, co, ile i na kiedy? Tylko konkrety tym razem, konkrety .... I nie musi być na forum, niechby było na maila ŁAPY. W końcu o pomoc psu chodzi, a nie o świecenie w blasku chwały na forum, czyz nie ? Jakby nie było, wątek JEST TŁUCZONY CHYBA OD ROKU i dopiero na hasło: "złożyłysmy wniosek o zgodę na uśpienie" zaczyna się cokolwiek dziać ze strony "zaangażowanych". Nadmieniam, że Dziewczyny w tym czasie w sprawie Parysa nie próżnowały. Co prawda póki co, poza deklaracją SabinaL, to jest tylko "huzia na Józia" , ale ... może jednak w końcu coś więcej się ruszy. Fajnie, że się znalazły środki na badania. Fajnie, że spośród czytających znalazła się osoba, która poważnie i odpowiedzialnie podeszła do sprawy. Artykuł o tarczycy - chętnie przeczytam. Wklejenie linków do innych, przydatnych w temacie: dla mnie byłoby ciekawe, a dla innych, zajmujących się takimi psami na co dzień - pewnie pomocne. I jeśli intencją jest faktycznie BEZINTERESOWNA POMOC, a nie świecenie triumfów i odczytywanie peanów pochwalnych pod swoim własnym adresem, to sądzę że brak natychmiastowego podziękowania tudzież odpowiedzi na pytanie o zdrowie / życie Parysa nie powinien stanowić powodu do wywołania kolejnej burzy w szklance wody. A za Paryska kciuki !!!!!
  17. Cześć Dziewczyny! Może i prościej byłoby się zdzwonić ... ale ... piszę, żeby Wam dodać otuchy w tym trudnym czasie. Rozumiem i popieram Waszą decyzję. Trudną i kontrowersyjną, ale moim zdaniem, w tym konkretnym przypadku - słuszną. Tak jak było tu już wczesniej pisane - odpowiedzialność, to także umiejętność podejmowania takich decyzji i myślenie o konsekwencjach i zapobieganie temu, co potencjalnie mogłoby się wydarzyć, a mieć tragiczne skutki. Dużo osób tu "gdyba": co by było gdyby ... przenieść Parysa do innego hotelu, szkoleniowca, etc. To i ja pogdybam ... a co by było gdyby: Parys pogryzł dziecko? Moje dziecko, Wasze dziecko, siostrzyczkę, braciszka? Szkaradnie go okaleczył, zostawiając widoczne do końca życia blizny i pokutujący do końca życia uraz psychiczny? Jednocześnie wybiegł na ulicę, prosto pod koła nadjeżdżającego samochodu, który aby go nie potrącić robi unik i uderza prosto w ... nadjeżdżający z naprzeciwka? Albo z innej beczki: gdyby pogryzł Waszego psa, albo MOJEGO psa, który w efekcie traumy zaczyna atakować wszystko co się rusza? (a trenuje obronę sportową, więc mix byłby iście wybuchowy). Kilka kompetentnych osób wydało dość jednoznaczną i co znamienne, zbieżną opinię. Osób, które na co dzień pracują z problematycznymi, w tym agresywnymi psami i osiągają na tym polu sukcesy. Każdy, kto choć liznął zagadnienie behawioryzmu wie (a przynajmniej powinien), że każdy pies jest jest inny, a agresja agresji nierówna. Stąd przytaczanie przykładów innych, podobnych przypadków, którym udało się pomóc jest moim skromnym zdaniem mało miarodajne. Dlaczego ? Patrz poprzednie zdanie. Czytając ten wątek, dziwię się jak łatwo jest, z perspektywy własnego fotela poddawać pod wątpliwość kompetencje szkoleniowca, którego: a) nigdy nie widziało się na oczy, więc nie ma się namacalnych dowodów na to jak pracuje, ile zaangażowania w tę pracę wkłada oraz jak szeroką ma w tej dziedzinie wiedzę, b) samemu (jak śmiem twierdzić) nie posiada się choćby połowy tej wiedzy i doświadczenia ... Żeby było jasne: ja też śledziłam losy Parysa, kibicowałam mu, widziałam na własne oczy. Zarówno psa, pracę szkoleniowca i zaangażowanie, tak jego jak i dziewczyn. Mi też jest przykro i uważam, że to wielka szkoda, że nie dał sobie pomóc. Niestety, tak to już w życiu jest: nie zawsze jest takie, jak byśmy tego chcieli. Do tego dochodzi aspekt finansowy ... Łatwo jest mówić "przenieście, utrzymujcie do końca życia ...." O niebo trudniej jest fizycznie wygospodarować na to środki. Kto osobiście ich nie zbierał, kto nie stał przed trudnym wyborem, którą fakturę zapłacić, bo na wszystkie, mimo usilnych starań, pomysłów, projektów, imprez, bazarków i tym podobnych, nie starcza, temu może być trudno to zrozumieć. Fundacje, to tylko ludzie, ludzie którzy mimo usilnych starań i tak koniec końców są zależni od innych ludzi - darczyńców. Jako sympatyk ŁAPY i innych stowarzyszeń ratujących pokrzywdzone psy, mogę powiedzieć: Dziewczyny, walczyłyście. I Wy i Karol daliście z siebie wszystko. Wspólnie pomogliście wielu, dziś szczęśliwym dzięki Wam psiakom i niejednemu jeszcze pomożecie. Niestety czasami zdarzają się i takie smutne momenty. I życzę Wam, żeby, mimo że bolą, nie podkopywały wiary, tak w słuszność całokształtu działań, jak i w słuszność pojedynczych decyzji. Kierując się w stronę osób, które mogą (i mają swoje święte prawo) się ze mną nie zgodzić: nie chcę dolewać oliwy do ognia, a jedynie wyrazić swoje bardzo subiektywne zdanie (poparte osobistą znajomością sytuacji Parysa) oraz jeszcze raz nakreślić i tak wielokrotnie przytaczane argumenty, wierząc, że spotkają się ze zrozumieniem trudnej decyzji Dziewczyn. Przysłowiowe "rzucanie kamieniami" i dalsze "gdybanie" raczej im nie pomogą, a sądzę że i tak jest im wystarczająco trudno, zwłaszcza że znam ich zaangażowanie w los każdego psiaka. ... Się rozpisałam ... Pozdrawiam wszystkich, Paulina & Furie de Alphaville Bohemia PS Zaglądam na forum incydentalnie, stąd proszę nie odczytywać braku odpowiedzi na ew. posty pod moim adresem za dezercję ani brak kultury ;) Jestem dość zapracowaną osobą i rzadko mam czas ...
×