Jump to content
Dogomania

Brezyl

Members
  • Posts

    1621
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Brezyl

  1. [quote name='ANKA_89']oczywiście,że mu się chowam jak głuchnie:diabloti: czasem nawet mnie minie a potem wielka radość,ale za pierwszym razem był tak zdziwiony,że chciał pobiec do domu;[/quote] A od kiedy go masz? Widzę że się zaczynacie dogadywać, więc nie wierzę, że miałaś go od szczeniaka i tak rozpuściłaś ?
  2. z posłuszeństwem też troche kombinuje, czasem przybiega od razu,a czasem niby biegnie, ale w połowie drogi niby coś wącha,tarza się; gdzieś czytałam, że dobermany tak mają, że próbuje ominąć wykonanie komendy,ale jednocześnie niby ją wykonują... A spróbuj taki numer, wołasz go a gdy on rozpoczyna kombinowanie, spróbuj nie czekać, ale odwróc się (o ile oczywiście nie ma w poblizu psów i ludzi) i uciekaj. Kiedy cię dogoni nagradzaj. Staraj sie takze podczas spacerów chowac sie przed psem, aby musiał cię szukać. Wieki temu wziełam z schroniska mix ON-ka, pies w strasznym stanie, pobity, lękliwy. Zwiał mi pierwszego dnia, na szczęście miałam przy sobie jedzenie i udała mi się go złapać. Na następne dwa spacery wziełam dla towarzystwa sukę sąsiadów, a przed wyjściem wyłożyłam przed budą żarcie. Podejrzewam, że wracał dla jedzenia. Na trzeci spacer poszłam juz tylko z psem i zaczełam się chować. Szukał mnie, cieszył się, gdy znalazł choć jeszcze bał się wyciągniętej ręki. Jego zachowanie uległo diametralnej zmianie, o ile dotąd nie zwracał zbytniej uwagi na moje wołania, to gdy parę razy musiał mnie poszukać, sam zaczął się pllnować, szybko podbiegał, choc miał jeszcze trochę obaw przed podejściem do pogłaskania. Co do nabytków, dysk Fishera może zastąpić parę blaszek na drucie, lub dużym kółku do kluczy, albo puszka wypełniona gwoździami lub śrubami (wtedy raczej nie rzucasz tylko trzęsiesz puszką). Aport "gappy" zastąpi stara podkolanówka lub rękawica (z twojm zapachem), czymś wypełniona i zaszyta. Jeżeli macie własny ogród lub podwórze można pomysśec nad jakimiś przeszkódkami, skok z aportem przez niewielką stacjonatkę na pewno doskonale wpłynie na psa. I pozostaje jeszcze praca węchowa. Zajrzyj na blog Zofii [URL]http://www.owczarek.pl/zofia/journal/default.asp[/URL] poświęcony jest co prawda wychowaniu szczeniaka, ale wiele pomysłów możesz zastosować także przy nauce i socjalizacji dorosłego psa.
  3. [quote name='ANKA_89']próbowałam rower,ale ciągnie do przodu z prędkością światła, a jak zobaczy psa koniecznie musi podbiec:cool1: a gdy próbowałam z nim biegać ciągnął mnie jak szmatę, a na kolczatce przecież nie będzie biegał do roweru mozesz kupic springel [URL]http://www.canisfortuna.istore.pl/cgi-bin/shop.pl?id=1114&sid=&pin=&mod=03&towar=410488&pt=&lang=pl-pln&pdo=01&psz=11274&pcz[/URL]= któru ułatwi ci zachowanie równowagi, kiedy pies pociągnie (osobiście poszukałabym na internecie bardziej masywnego, ale ten link pokazuje o jakie urzadzenie chodzi) jego aportowanie polega na wyniesieniu aportu i obgryzanie,odda tylko za smakołyk,a potem ignoruje aport i sępi ,wtedy już każe mu siadać i leżeć na zmianę; chciałbym z nim iść na jakiś kurs,ale odlegość(40km),brak transportu i kasy:shake: na jakiś nagły dźwięk,np.rzucone klucze,szybko odwraca się zapominając o tym co robił,może dałoby się to jakos wykorzystać:hmmmm:[/quote] rzeczywiście, zaczniemy od tego jako punktu zaczepienia. zapytałam o reakcje psa na dzwięki tego typu, bo są psy które to nie rusza (z kolei dla innych to niemal terapia szokowa). Masz link do [URL]http://karusek.com.pl/index.php?search_full_name=dyski&action=search&search_maker=&search_category[/URL]= dysków treningowych Fishera z broszurą do szkolenia psa (niestety nie wiem na jakim broszura jest poziomie, ale w razie problemów od czego jest forum). Do odwracania uwagi nie używaj głaskania psa, wykorzystaj bądz piłkę [URL]http://karusek.com.pl/index.php?search_full_name=pi%B3ka&szukaj=szukaj&action=search&search_maker=&search_category=17[/URL] ze sznurkiem, lub z pętlą - pies nie da radę jej ci wyrwać, zachęcasz go do jej chwycenia i pies nie ma wyboru, albo puszcza piłkę, albo szczeka. Ponieważ lubi uciekać z aportem, raczej wybierze piłkę niż oszczekiwanie. Na dodatek piłka jest cały czas na uwięzi, więc bez problemu odbierzesz ją psu, gdy osoba lub pies znikną z pola widzenia, możesz także wykorzystać wyroby firmy gappay [URL]http://www.dethyse.com/gappay_schutzhund_obedience_tugs.html[/URL] najwiekszy wybór jest na wystawach psów - są psy, ktore to wolą niż piłkę, myslę że znajdziesz te wyroby bez większego problemu w jakims polskim sklepie internetowym , zasada ta sama. Nie czekasz kiedy pies skoncentruje uwagę, na jakimś człowieku, rowerze czy psie, tylko zachęcasz do chwycenia - waźne jest, abyś wyprzedzała zachowanie psa. Pamiętaj abyś po odebraniu piłki czy "gappay", nagradzała go, za to że ci oddaje aport oraz za to że był cicho. Zwróc uwagę, czy ktoś na tych łąkach oprócz spacerów, na serio ćwiczy z psem. Poproś o pomoc. Ktoś na miejscu łatwiej oceni zachowanie twojego psa, zwłaszcza mając trochę doświadczenia. Z jednej strony psy dużo się uczą także przez obserwację, z drugiej obcy czlowiek z psem będzie rozpraszał twojego, co uczyni warunki treningowe zbliżonymi do rzeczywistości. Oczywiscie jeżeli twój pies jest mocno agresywny do innych psów, to szukaj takiej osoby z suką. Naprawdę, aż ciężko mi wyobrazić sobie sytuację, gdy pies nie wraca natychmiast na rozkaz do nogi, bądz nie przynosi aportu. Musisz przed treningami lekko zmęczyc psa i zadbać aby był głodny - to najlepszy sposób aby starał się zasłużyć na nagrodę. Może w pobliżu masz jakies wzniesienie, górkę - wnoszenie do góry ciężkich aportów takze spuściłoby z niego trochę pary, a z góry łatwiej obserwować, czy nie zbliża się ktoś obcy.
  4. [quote name='ANKA_89'] ze smyczy nie jest w stanie się wyrwać, źle sie wyraziłam, wtedy trzymałam go jedną ręką za obroże, drugą głaskałam; Głaskałaś go kiedy szczekał i wyrywał się - przecież on sądzi , że za to zachowanie jest nagradzany. Znalazłaś się trochę w zamkniętym kręgu, pies powinien być bardziej wybiegany, a nie możesz go spuścić bo nie masz nad nim pełnej kontroli. W przypadku dobka dobry pies to zmęczony pies. A może udałoby się go wybiegać przy rowerze. Na kilka dobermanów które znałam, jedynie dwa były super wychowane i to chyba nie przypadek, że oba robiły kilka km dziennie przy rowerze. Obaj właściciele twierdzili też, że z psami nigdy nie mieli żadnych problemów. Z drugiej strony wkładali w psy dużo pracy, na spacerach zawsze starali się, aby psy były zajęte: aportowanie, tropienie, itp. Naprawdę nie masz możliwości zapisania się z psiakiem na jakiś kurs ? Napisz czy pies lubi aportować ? Może to wykorzystamy aby nie "darł" pyska ? I możesz sprawdzić , jak reaguje na nieprzyjemne dla psa dzwięki (np; trochę gwożdzi w pustej puszce po powie) ? Na część psów to działa.
  5. Martens gratuluję świetnego pomysłu na ankietę. Muszę przyznać, że wynik jest dla mnie niespodzianką. Liczyłam, że najwięcej ludzi zagłosuje na pkt. 2. Mówią, że wiara czyni cuda, ale liczenie na cud w rodzaju odpowiedzialnych włascicieli psów (zwłaszcza na wsiach) równy jest wygranej kilku milionów w TOLOTKA przy pierwszej wizycie w Totalizatorze. Problem w Polsce dotyczy nie tylko rozmnażania tzw. kundli, ale samej ilości psów (wyprzedza nas ponoć tylko Rumunia), braku odpowiedzialności ich właścicieli , o braku wiedzy kynologicznej juz nie mówię. Traktowania zwierząt jako zabawki dla dzieci, której w każdej chwili mozna pozbyć się bez problemu, brak ostracyzmu społecznego wobec ludzi znęcających się nad zwierzętami (bo zawsze są jeszcze biedne dzieci i to nimi nalezy najpierw się zająć), brak przestrzegania prawa. Zajrzyjcie na inne psie fora, niewiedza ludzi jest przerażająca, przy pełnej dostępności literatury w księgarniach i bibliotekach. Ostatnio mam psy rasowe, ale zaczynałam od psów ze schroniska. W czasach gdzie w księgarniach królował Lisiecki, Smyczyński, Lorenz (spod lady), o internecie nikt jeszcze nie słyszał, a prasa kynologiczna praktycznie nie istniała starałam się, aby przeczytać wszystko co tylko miało związek z psami. Dziś wielu ludzi kupuje "rasowe", a nawet rodowodowe psiaki po czym wyraża zdziwienie, że: 1) pies zalatwia się w domu, 2) szczeniak gryzie i niszczy, 3) pies szczeka, 4) weterynarz kosztuje, 5) dlaczego nie wystarcza mu 15 minutowy spacer ( zwłaszcza w kontekście ras zaprzęgowych lub beagli). Powiem szczerze jedyną możliwością ograniczenia liczby psów jest "uderzenie" ich włascicieli "po kieszeni" Znaczne podwyższenie podatku od psów (wraz z wyegzekwowaniem tych kwot od właścicieli i dofinansowania schronisk i lecznic dla ludzi ubogich, którzy mimo to przyjeli pod swój dach psy ze schroniska), przy zwolnieniu od opłat tylko psów wykastrowanych (wysterylizowanych). Odpowiedzialność materialna właścicieli za szkody wyrządzone przez psy (koszty leczenia pogryzień), przymusowane oznakowanie wszystkich zwierząt. Dopiero przy tych założeniach można liczyć za kilka lat na zmniejszenie populacji zwierząt. Na Zachodzie też nie zmniejszono populacji psów za pomocą uświadamiana, wystarczy przypomnieć hekatombę psów w Angli po wprowadzeniu zakazu wykorzystywania psów jako zwierzęta pociągowe, zakazy trzymania psów w dużej części budynków mieszkalnych czy zakres odpowiedzialności właścicieli psów np: w Niemczech czy w krajach Beneluxu. Gdyby koszt rocznego podatku za psa równy był cenie sterylizacji dużego psa, większość ludzi zdecydowałaby się na ten zabieg. A pewna część, zrezygnowałaby z kupna psa lub przynajmniej starannie przemyślała sprawę jego nabycia. A tak mamy schroniska pełne: kundelków rozmnażanych nie wiadomo w jakim celu, psów w typie rasy, z którymi właściciele nie dali sobie rady (husky, AM, dalmatyńczyki, amstaffy) przy okazji psując, często bezpowrotnie ich psychikę oraz to chyba jest najgorsze starych psów, na które skończyła się moda (kilkuletnie rottki, dogi de Bordeaux).
  6. [quote name='ewatonieja']z ciasnego balkonu do ciasnego boksu, bedzie tylko gorzej :-([/quote] Oczywiście, ze będzie tylko gorzej. Ale jeżeli po zapadnięciu wyroku przez Sąd Karny, ktoś z prawników pomógłby rodzicom pogryzionych dzieci poprowadzić sprawę cywilna przeciw byłym wlaścicielom i ogłoszono by publicznie, ile taki "idiota" musi zapłacić, to wielu innych, dziesięć razy przemyślałoby sprawę zanim kupiłoby synkowi psa. Zresztą, w tym przypadku mamy tylko jakiegoś "lekko ograniczonego" faceta z rodziną, nie mającego pojęcia o psach. A jak się Wam podobała Paulina Holz (Agnieszka z Klaniu), która w programie "Mój pies i inne zwierzaki" TVP 3 propagowała "cygańskie" wychowanie swojej amstafki. "Ona uwielbia cały świat, wszystki ludzi" mówiła o latającej luzem, bez kagańca suce, która dosłownie ją "olewała". Nie mam nic przeciw psom biegającym bez smyczy i kagańca, pod jednym warunkiem, pies musi być całkowicie pod kontrolą właściciela. Jeżeli pies robi "łaskę" z przyniesieniem aportu lub przyjściem na przywołanie, to właściciel po prostu tej kontroli nie ma. I jakoś nie wierzę w jej zapewnienia, że pies jest na najniższej pozycji w stadzie, bo po zachowaniu jej psa nie było tego widać.
  7. [quote name='Juta']Ehh... Pomażyć dobra rzecz:roll:[/quote] Naprawdę? Większość z Was należy przecież do związku. Bierzecie udział w wyborze jego władz. Przeraża mnie brak działań związku - brak współpracy np. z miejscowym TOZ-em, brak działań na giełdach zwierząt: często wystarczyłby punkt "konsultacyjny" w takim miejscu w weekend, aby wyjaśnić ludziom, zagrożenia zdrowotne w danej rasie, np: koszty zabiegu, gdy okaże się że zakupiony "po rodowodowych" rodzicach szczeniaczek na dysplazję, albo wyjaśnić rodzicom zakochanego w puszystej kulce dziecka, że z małego puszystego alaskana wyrośnie zwierzę potrzebujące minimum kilkunastokilometrowego "spacerku". To przecież właśnie związkowi (w domyśle jego członkom) powinno zależeć, aby ludzie kupowali psy rodowodowe i aby te psy trafiały w ręce ludzi już przygotowanych do opieki nad daną rasą (np: psami z ras, w których występuje tzw. pracoholizm).
  8. [quote name='bzuma'] Przeciez wlasciciele reproduktorow doskonale wiedza, czym groza takie krycia :shake:[/quote] Czyżby ? A możecie podać przykłady właścicieli reproduktorów ukaranych za lewe krycia ? Bo ja jakoś sobie nie mogę przypomnieć o podobnych wypadkach ? Nie oszukujmy się, gdyby podstawione osoby z związku udając potencjalnych klientów, zaczeły czyścić akcje allegro, to liczba członków ZKwP uległa by gwałtownemu zmniejszeniu.
  9. [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Anettta, w pierwszej chwili strasznie wkurzył mnie Twój post, ale przejrzałam także inne. Wiem, że interesujesz się „olbrzymami”, głównie bernardynami lądującymi w schronach. Odpowiedz, nie musisz nam, odpowiedz sama sobie, jaki procent bernardynów lądujących w schronach to psy rodowodowe, a jakie procent stanowi rezultat działań pseudohodowców ? [/SIZE][/FONT] [SIZE=3][FONT=Times New Roman]Odpowiedz sobie na pytanie, czy Twój odruch serca, nie spowodował dopuszczenia suki przez osobę, od której kupiłaś szczeniaka, aby zarobić na następnym miocie ? Czy te 7-8 szczeniaków z następnego miotu, miało tyle szczęścia co Twój pies ? [/FONT][/SIZE] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]My wszyscy kochamy zwierzęta, mamy psy rasowe, ale mamy lub mieliśmy także psy z schronów. Wybacz, ale na czym może polegać snobowanie się rasowym psem przy dzisiejszych cenach rodowodowych szczeniaków. Oblicz sobie przy bernardynie, jaki procent stanowi koszt super rodowodowego Benka, po championach, przy kosztach odchowania szczeniaka tej rasy ? Istnieją duże szanse, że w ostatecznym rozrachunku taniej wyjdzie odchowanie psa rodowodowego.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]A co powiesz człowiekowi, który zwraca się o pomoc, bo ma problemy wychowawcze z bernardynem, a okazuje się, że szczeniak jest mieszanką kaukaza ? Kompletnie „zielony” człowiek, który w wychowaniu psa popełnił chyba wszystkie możliwe błędy wychowawcze, terroryzowany w domu przez zaledwie 6 miesięcznego szczeniaka ?[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]I jeszcze jedno, jeżeli nie wierzysz, w podstawowe prawo ekonomii, że popyt tworzy podaż , to prześledź mody na rasy. Zwiększenie ilości szczeniaków bernardynów po sukcesie „Beethovena”, dalmatyńczyków po „101 dalmatyńczyków”, niedawną wymianę w pseudohodowlach rottków na psy północy, a obecnie psów północy na beagle.[/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3] [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]A jedyną możliwością postawienia tamy temu zjawisku, jest nie kupowanie tych psów od takich ludzi (choć mam wątpliwości, czy można kogoś takiego nazwać człowiekiem). [/SIZE][/FONT]
  10. Na przyszłość oprócz umowy bierz od przyszłego właściciela weksel w formie zabezpieczenia. Znacznie upraszcza on postępowanie przed sądem, prawdopodobnie w ciągu miesiąca, góra dwóch miałbyś pieniądze ściągnięte przez komornika. Oczywiście jest to tylko sposób na łatwe ściągnięcie pieniędzy, bo jeżeli chcesz zwrotu szczeniaka to w niczym Ci to nie pomoże.
  11. Katica - myślę podobnie jak Ty. Lolita czy mogłabyś napisać, kiedy domniemany ojciec twojego psa otrzymał championat. Wrzuciłam jego dane w wyszukiwarkę. Wystawiany był raz w 2003 r w klasie pośredniej, zdaje się, że w Zielonej Górze. Kiedy więc został championem i w którym oddziale figuruje jako reproduktor ?
  12. I ile wiem sprawa badań nad markerami, które by jednoznacznie określały występowanie padaczki dziedzicznej jest najbardziej zaawansowana u owczarków belgijskich. Badania te trwaja od wielu lat, a markerów jak dotąd niema. Weterynarze o których mówi Bzuma mogli co najwyżej wykluczyć niektóre przypadki padaczki nabytej spowodowane, np: przez nowotwór mózgu (można wykluczyc przez tomografię komputerową), zatrucie toksynami (prawdopodobnie mozna wykluczyć przez badanie krwi), nosówkę ( przez przejrzenie książeczki zdrowia psa i rozpytanie właścicieli, jeżeli mieli psa od małego szczeniaka). Ale wszystkich przyczyn wykluczyć nie mogli. W przypadku padaczki dziedzicznej znacznie więcej niz ocena weta daje prześledzenie rodowodu psa, jeżeli istnieje możliwość sprawdzenia czy jego przodkowie mieli padaczkę, bądz występowała w niektórych miotach po nich (pies możne byc nosicielem "popsutych" genów, a sam nie mieć ataków padaczki, bądz mieć tak słabe, że są niezauważalne przez właściciela. Mam nadzieję, że w tej sprawie dokładnie wypowie się Pani Zofia jako belgomaniaczka, bo ja to typowa humanistka i kiedy biorę się za jakąś powaźniejszą pozycję dot. problemów genetycznych to po przeczytaniu kilku stron wiem tylko to, że nic nie wiem.
  13. [B][COLOR=black][FONT=Verdana] Bzuma, a ja popieram Cavisię, ja nie kupiłabym psa, od takiego pseudo hodowcy, bo jedyna możliwość aby tacy idioci nie rozmnażali psów, to przestać od nich kupować. [/FONT][/COLOR][/B] [B][COLOR=black][FONT=Verdana] Mam dość bzdurnych wypowiedzi, że ktoś chce pieska do domu, a nie na wystawy, że nie każdego stać na psa rasowego. Nie oszukujmy się, koszty odchowania psa, w stosunki do jego ceny to grosze. A jeżeli pies zachoruje na coś poważniejszego, to koszty leczenia w stosunku do ceny rodowodowego szczeniaka są kosmiczne. [/FONT][/COLOR][/B] [B][COLOR=black][FONT=Verdana] Nie stać ich było na psa z dobrej hodowli, należało dać schronienie jakiemuś nieborakowi z schroniska.[/FONT][/COLOR][/B] [B][COLOR=black][FONT=Verdana]Mają pretensję do „hodowcy” - jest związek kynologiczny, są sądy. A wchodzić na dogo należało na długo przed zakupem szczeniaka, zorientować się w hodowlach, podstawach genetyki, dowiedzieć się wszystkiego o rasie i dokumentach kynologicznych. Może należało się dowiedzieć wcześniej do czego służy metryczka psa, na jakim poziomie jest hodowla z której chce się kupić psa, nie mówiąc o tym jak wygląda matka i jej kariera wystawowa. Jakie choroby są najczęstsze w danej rasie, w domyśle jakich badań należałoby oczekiwać od właścicieli reproduktora i suki hodowlanej. [/FONT][/COLOR][/B] [B][COLOR=black][FONT=Verdana]Za głupotę się płaci, więc Lolity mi nie szkoda, szkoda mi jedynie podobnie jak Cavisi szczeniaków z tego miotu, ale ponieważ znalazło się grono „….” (nie chcę się wyrażać), to na pewno następny miot jest już w drodze. Gdyby nikt nie kupił tych szczeniaków, pseudohodowca znalazłby inne źródło zarobku, mam nadzieję, że nie kosztem istot żyjących i czujących. [/FONT][/COLOR][/B]
  14. " Nawet z jego najlepszym kumplem zdarzyło mu sie spięcie gdy był na smyczy i tamten do niego podbiegł, więc jestem pewna, że jest to spowodowane tamtym pogryzieniem." Skoro tak, rozpocznij odczulanie od tego, że kiedy bawi się ze swojm kumplem, bierzesz go na moment na smycz i nagradzasz za dobre zachowanie. Rozpoczynasz od kilkunastu sekund, później coraz dłużej (musisz mieć wyczucie, aby nie dopuścić do momentu, kiedy rzuca się na psa). Pies powinien skojarzyć, że smycz + inny pies = nagroda. Możesz chodzić na spacer z przyjaciółmi, dać się psom pobawić, później kawałek drogi - oba psy na smyczy (stopniowo coraz bliżej siebie) później wyrażna nagroda i puszczenie psów do wolnej zabawy, po chwili powtórka. Pies musiał przeżyc szok, a atak innego psa został skojarzony ze smyczą. Większość zwierząt wpada w panikę kiedy nie może uciec i zachować odpowiedniego dystansu od przeciwnika, ale z reguły kojarzą to z psem, który się na nich rzucił, np: jeżeli był to duzy czarny pies, to reagują agresją na sznaucery i teriery rosyjskie. W twojm przypadku elementem, który wbił się psu w pamięć jest nie przeciwnik, a smycz. Pocieszające, że bez smyczy psów nie atakuje, więc masz duże szanse, aby go tego oduczyć.
  15. Oczywiście, choć ciężko przewidzieć ile czasu będziesz na to potrzebować. Może będziesz mile zaskoczona, bo psiak będzie załatwiał swoje potrzeby bez problemu podczas spacerów. Z reguły w schronikach są woluntariusze to z nimi powinnaś pogadać o swojm psie. W niektórych, głównie małych schroniskach psy są nawet przez nich wyprowadzane, w takim przypadku psy starają się załatwiać poza kojcem. W pierwszych dniach staraj się psa wyprowadzać jak najczęściej i nagradzaj za załatwianie na dworze, wybierz miejsca "uczęszczane" przez inne psy, zapach tych miejsc zachęci suczkę do załatwienia się. Na początku zostaw sobie rano czas na dłuższy spacer (koniecznie - jeżeli pies będzie musiał pozostać na kilka godzin sam w domu), jeżeli nie będzie miała chęci na załatwienie się pobiegaj z nią (ruch wzmaga ruchy przewodu pokarmowego). Stopniowo pies pojmie, że spacery są o określonych godzinach i przystosuje się do rozkładu twoich zajęć (dobrze jeżeli zachowasz tu regularność, gdyż zmiana trybu zycia (spacery, zmiana żywienia) mimo, że na lepsze wytrącą jednak psa z pewnej równowagi. Ciężko jest przewidzieć jak zareaguje pies, którego przeszłości nie znamy. zawsze jednak na tym forum możesz liczyć na naszą pomoc. Czekamy na następne wieści. PS. napisz z jakiego miasta jesteś, na forum są ludzie, którzy z chęcią podzielą się z Tobą własnym doświadczeniem w realu, a nie tylko w postach.
  16. Co do zjadania kup, albo to odruch nabyty, np: w schronisku, albo pies potrzebuje jakiś składników pokarmowych, których nie może znaleźć w jedzeniu, które mu podajesz. Odłóż kawałki mięsa (zabezpiecz tylko przed muchami), aż zacznią [B]lekko[/B] brzydko pachnieć i sporóbuj mu je dawać (podobnie można robić z białym twarogiem). Pies jest przede wszystkim padlinożercą, więc mu to nie zaszkodzi, a jest szansa że przestanie interesować się kupami psów. Co do obszczekiwania, takie zachowanie może rzeczywiscie świadczyć o niskiej samoocenie psa, ale ponieważ nie znamy jego przeszłości nie możemy wykluczyć, ze ma złe doświadczenia i zachowując się w ten sposób sugeruje Ci, że obcy człowiek może stanowić zagrożenie dla stada. Na początek musisz wyeliminować kamienie ( ryzyko połknięcia i zniszczenia szkliwa zębów), moze spróbuj zastąpić je nietypową bardzo twardą i ciężką piłką (są takie z specjalnego kauczuku). Na kamienie po prostu nie reaguj, nie rzucaj ich, nie nagradzaj psa za ich przyniesienie. Jeżeli uzbroisz się w cierpliwość, po kilku dniach pies będzie latał tylko za piłką. Wtedy kup taką specjalną do rzucania, na sznurku, za który można trzymać, jest chyba w każdym sklepie dla zwierząt. Kiedy juz pies zacznie sie nakręcać na szczekanie dajesz mu tę piłkę, ale trzymasz na sznurek, jeeli zacznie szczekać , będzie musiał wypuścić piłkę, nie może także uciec z piłka do człowieka i osaczać go, bo piłka jest na uwięzi. Na początku z reguły kończy się to na tym, że pies trzyma twardo piłkę, spogladając na osobę na którą dotychczas szczekał, często ostro warcząc, póżniej stopniowo mniej warczy, aczkolwiek obserwuje rozwój sytuacji spod oka, na końcu niemalże nie zwraca uwagi na ludzi i coraz bardziej koncentruje się na piłce. Niemniej musisz zacząć od oduczenia psa reagowania na kamienie. Przydać się może także zwiększona dawka ruchu, muszę przyznać, że dobermany, które towarzyszą rowerzystom, mają o niebo lepszy ruch i zachowują sie spokojniej , niż te które wychodzą na zwykłe spacery. Ale tu musisz wziąść pod uwagę wiek i zdrowie psa, aby go nie przetrenować.
  17. Co do zjadania kup, albo to odruch nabyty, np: w schronisku, albo pies potrzebuje jakiś składników pokarmowych, których nie może znaleźć w jedzeniu, które mu podajesz. Odłóż kawałki mięsa (zabezpiecz tylko przed muchami), aż zacznią [B]lekko[/B] brzydko pachnieć i sporóbuj mu je dawać (podobnie można robić z białym twarogiem). Pies jest przede wszystkim padlinożercą, więc mu to nie zaszkodzi, a jest szansa że przestanie interesować się kupami psów. Co do obszczekiwania, takie zachowanie może rzeczywiscie świadczyć o niskiej samoocenie psa, ale ponieważ nie znamy jego przeszłości nie możemy wykluczyć, ze ma złe doświadczenia i zachowując się w ten sposób sugeruje Ci, że obcy człowiek może stanowić zagrożenie dla stada. Na początek musisz wyeliminować kamienie ( ryzyko połknięcia i zniszczenia szkliwa zębów), moze spróbuj zastąpić je nietypową bardzo twardą i ciężką piłką (są takie z specjalnego kauczuku). Na kamienie po prostu nie reaguj, nie rzucaj ich, nie nagradzaj psa za ich przyniesienie. Jeżeli uzbroisz się w cierpliwość, po kilku dniach pies będzie latał tylko za piłką. Wtedy kup taką specjalną do rzucania, na sznurku, za który można trzymać, jest chyba w każdym sklepie dla zwierząt. Kiedy juz pies zacznie sie nakręcać na szczekanie dajesz mu tę piłkę, ale trzymasz na sznurek, jeeli zacznie szczekać , będzie musiał wypuścić piłkę, nie może także uciec z piłka do człowieka i osaczać go, bo piłka jest na uwięzi. Na początku z reguły kończy się to na tym, że pies trzyma twardo piłkę, spogladając na osobę na którą dotychczas szczekał, często ostro warcząc, póżniej stopniowo mniej warczy, aczkolwiek obserwuje rozwój sytuacji spod oka, na końcu niemalże nie zwraca uwagi na ludzi i coraz bardziej koncentruje się na piłce. Niemniej musisz zacząć od oduczenia psa reagowania na kamienie. Przydać się może także zwiększona dawka ruchu, muszę przyznać, że dobermany, które towarzyszą rowerzystom, mają o niebo lepszy ruch i zachowują sie spokojniej , niż te które wychodzą na zwykłe spacery. Ale tu musisz wziąść pod uwagę wiek i zdrowie psa, aby go nie przetrenować.
  18. Wybacz, ale kłopoty masz na własne życzenie. Kupowanie dzieciom psa gończego i to rasy, która wyłącznie powinna lądować w rękach myśliwych lub osób lubiących super aktywne życie to głupota. Nie chcę się także wypowiadać co do hodowcy, który znając Twoje warunki i styl życia sprzedał Ci szczeniaka tej rasy. No cóż, zanim sie kupiło szczeniaka wystarczyło sięgąć do literatury, nie mówiąc o rozmowach z wieloma róźnymi hodowcami, bo nawet w takiej rasie powoli trafiają się linie typowo wystawowe, mające mniejsze wymagania. A teraz co do psa. On się po prostu nudzi. Mam nadzieję, ża agility wystarczy oczywiście jeśli dojdą do tego długie spacery. Pewnym problemem moze być to, ze w lesie posokowiec lubi chwycić ślad i są problemy z przywołaniem. Co do szkolenia, no cóż posokowiec nie chwyta tak szybko jak owczarek niemiecki, ale do egzaminy na PT spokojnie mozna go przygotować, tak aby go zdał przynajmniej na 4. Możesz także sie rozejrzeć, popytać w waszym związku kynologicznym i umówić się z jakimś innym włascicielem posokowca (niestety moda na tą rasę zatacza coraz szersze kręgi) na wspolne spacery (psy sie lepiej razem wybiegają, a wy zrobicie mniej kilometrów na własnych nogach), a po pewnym czasie, możecie je brać na spacer na zmianę (minimum 2 lub 2,5 godz. dziennie w Puszczt Bukowej, lub Lasku Arkońskim). Problemy z demolką w domu powinny zniknąć, aby ustawić wyzej pozycję dzieci, to one powinny ćwiczyć z psem agility i posłuszeństwo (najlepiej pod okiem rodziców). Jeżeli jednak zdecydujesz sie na oddanie psa, zrób to szybko, aby ktoś miał mniej złych nawyków do oduczenia.
  19. Przepraszam socurek, moze niedokładnie przeczytałam cały wątek, ale czy podałaś rasę i wiek psa? Sądząc ze zdjecia to dobermanka. Gdybys jeszcze mogła podać jej wiek i przypomnieć sobie od kiedy tak się zachowuje ? Czy masz informacje dot. psychiki jej rodziców (wyniki z PT, IPO) i rodzeństwa ? Jeśli to doberman, to sposób jej atakowania: doskakiwanie i odskakiwanie od atakowanej osoby, raczej próby szczypania niz gryzienia są bardzo częste. W jakim wieku obecnie jest pies ?
  20. Powinnaś być zadowolona, że zbiera podpisy pod petycją. Obojętnie gdzie ją złoży, będziesz miała do niej wgląd. A wtedy babka będzie musiała udowodnić wszystkie bzdury, które opisała. Jeżeli jest prawdą co piszesz, to zrobi z siebie kompletną idiotkę. To znacznie lepsza opcja, niż puszczane plotek, ktorych pochodzenia nie idzie ustalić.
  21. Popieram zdanie Chefrenka. Mimo iż rzeczywiście zmiany skórne powinny się rozpocząć od wewnetrznej powierzchni ud, ale za tym schorzeniem przemawiają: symetryczność plam oraz to że do rozwoju tego schorzenia może przyczynić się niedoczynność tarczycy. Zresztą jeżeli zasugerujesz wetowi to schorzenie to jego głowa żeby to wykluczyć, jest to łatwiejsze niż postawienie prawidłowej diagnozy. Przy rogowaceniu ciemnym pies powinien czuć lekki świąd, a zrogowaciałe komórki naskórka powinny odstawać od skóry jak łupież. Przejedz psa ciemną szmatką po tych plamach, jak pozostanie na niej "łupież" to raczej trafilismy z diagnozą. Jeżeli nie szukamy dalej.
  22. Jak rozumiem chcesz aby pies był na dworze ? Ile czasu dziennie jesteś w stanie mu poświęcić ? Czy stać cię na postawienie psu odpowiedniego wybiegu (lub kompletną ruinę ogródka) ? Ile godzin pies musiałby przebywać sam ? Czy blisko masz jakąś szkółkę dla psa ? Problem w tym, że psy rasowe są z reguły bardziej wymagające niż mieszańce. Część ras to wręcz pracocholicy. Ich wyszkolenie jest dla każdego z nas cudowną zabawą, spacery z nimi są przyjemnością ? Ale czy bedą taką przyjemnością dla Ciebie, didatkowo koszty weta, szkolenia, spacery w niepodogę i 3 razy dziennie ? Tak szczerze odpowiedz sobie i nam na pytanie dlaczego chcesz mieć psa ? A w ogóle czy miałaś jakiegoś dotąd, a jak nie to dlaczego ?
  23. Mimo wszystko fajnie, że zapytałaś się o to wszystko przed kupnem psa. Dzięki temu nie unieszczęśliwisz ani siebie, ani psa. Gdyby wszyscy tak robili, o ile piękniejsze byłoby życie zarówno psów, jak i dogomaniaków.
  24. [SIZE=3][FONT=Times New Roman]Martens ma rację. Faszerowania psa lekami w Twoim przypadku jest bez sensu. Taki manewr można zastosować, np.: przy konieczności przewiezienia psa samochodem, jeżeli się tego panicznie boi, czy przed nieprzyjemnym zabiegiem u weta. [/FONT][/SIZE][FONT=Times New Roman][SIZE=3]A Ty musisz wyeliminować przyczynę, a nie skutek określonego zachowania psa. Zapętliłaś się strasznie. Gdybyś od razu po tym wydarzeniu zmierzyła się z problemem, pies po miesiącu bawiłby się z innymi dużymi psami, a ty o całej sprawie już byś nie pamiętała. Teraz naprawa sytuacji będzie trwała znacznie dłużej. Nawet jeżeli trafisz na bardzo dobrego fachowca, który pomoże Ci ustawić psa w tydzień lub dwa, to przez następne parę miesięcy (jak dobrze pójdzie) w sytuacji spotkania Twojego psa z innymi nie będziesz pewna jego reakcji. Po pierwsze musisz się spieszyć, pies już kończy okres dojrzewania i kształtowania charakteru, zakodował w sobie sposób postępowania w stosunku do innych dużych psów. [/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3]Dalsze zwlekanie i samodzielne próby są pozbawione sensu.[/SIZE][/FONT][FONT=Times New Roman][SIZE=3]Musisz iść na zwykły prowadzony na przyzwoitym poziomie kurs. Pies w grupie innych nie będzie miał przed sobą jednego przeciwnika na którego się rzuca, lecz kilku. To powinno dość skutecznie rozproszyć jego agresję. Instruktor na pewno wyrazi zgodę, abyś na początku ćwiczyła w większej odległości od innych psów niż zazwyczaj. Zasadą jest na kursach, że tak dobiera się osoby idące jedna za drugą, aby psy rzucające się na siebie były w miarę możliwości od siebie oddalone. Stopniowo pies będzie się koncentrował bardziej na nauce, mniej na otaczających do psach. Może trafisz na kogoś z młodym psiakiem z ras olbrzymów (jeżeli twój pies będzie się bawił z nim, to wspólne spacery, nawet raz w tygodniu po zakończeniu kursu doprowadzą do tego że Twój psiak będzie biegał z jakimś mastifem, czy bernardynem nie zwracając uwagi na wielkość kompana). [/SIZE][/FONT] [SIZE=3][FONT=Times New Roman]Pamiętaj jednak, że wystarczy atak jakiegoś dużego psa, na Ciebie lub Twojego psiaka, a możesz się cofnąć z pracą nad psem i kilka tygodni (miesięcy). Stąd na początku staraj się nawiązać jak najlepsze kontakty z grupą, z która będziesz ćwiczyć – wybierajcie się na wspólne spacery, itp., stopniowo powiększaj grono znajomych psów, w takim stadku „znajomych” nawet pojawienie się nowego dużego psa będzie dla Twojego setera łatwiejsze, bo skoro jego towarzysze zabaw nie rzucą się na „nowego” tylko będą z nim szaleć, on sam raczej dołączy do wspólnej zabawy niż się rzuci na „nowego”. [/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Times New Roman]I napisz jak Wam poszło na pierwszych zajęciach.[/FONT][/SIZE]
  25. Brezyl

    Sklep

    W sprawie ustawy, że nie ma zakazu wprowadzania psów do sklepów - nie ma również zakazu wjeżdzania konno, czy przepędzania stada owiec. Pewne rzeczy wynikają z przestrzegania tzw. zasad niepisanych. Prawo to nie tylko ustawy i inne "paragrafy", ale tzw. prawo zwyczajowe. Jest przyjęte, że się czegoś nie robi i to powinno wystarczyć. Natomiast pies opiekun osoby niepełnosprawnej (nie tylko niewidomej) powinien mieć możliwość wejścia wszędzie. I tak jest. Nie wiem czy w Polsce, ale w większośći krajów zachodnich psy w ramach akcji dogoterapii wpuszczane są nawet do szpitali (oczywiście po uprzednim przygotowaniu np: wcześniejszej kąpieli w odpowiednich środkach dezynfekcyjnych).
×
×
  • Create New...