Jump to content
Dogomania

chamsti

Members
  • Content Count

    28
  • Joined

  • Last visited

Posts posted by chamsti

  1. Witam! Mam 7 letnią pinczerkę średnią, której standardowa waga przez praktycznie całe życie to było około 14,5-15kg. Pomimo sterylizacji nigdy nie było problemów z utrzymaniem tej wagi. Mała dostaje acanę bezzbożową (grasslands, ranchlands lub wild prairie, różnie), około 150g. Ruchu ma średnią ilość - 4 spacery dziennie, z czego minimum jeden dłuższy (minimum 40min), pozostałe 10-20min. Zwykle spacery na smyczy, ewentualnie, jeżeli na wybiegu dla psów nikogo nie ma to tam jest spuszczana + w lecie weekendy na ogrodzonej działce, gdzie biega bez smyczy. Ostatnio zaczęła nieco tyć (teraz waży około 16kg), co jest bardzo niewskazane, gdyż ma lekkie problemy ze stawami i kręgosłupem. Pierwszą myślą było - zmniejszyć nieco dawkowanie karmy. Niestety, jak dostaje mniej niż te 150g to chodzi głodna i sępi o wszystko (co zdarza się dość rzadko). Drugą - znaleźć nieco mniej kaloryczną karmę bezzbożową. Niestety po przejrzeniu dostępnych karm okzało się, że acana jest jedną z najmniej kalorycznych (trochę mniej kalorii ma Granatapet senior, ale nigdzie nie znalazłam opinii o tej karmie...). Trzecią myślą jest - wymieszać karmę bezzbożową (która ogólnie bardzo psu służy) z jakąś dietetyczną (głównie jako zapychacz, żeby pies nie chodził głodny). Co o tym sądzicie? Ewentualnie czy znacie jakieś karmy bezzbożowe w wersji light? Słyszałam o Canagan, ale nigdzie nie podają wartości energetycznej tej karmy (co już na starcie mnie do niej nieco zraża...). Moim celem jest przywrócenie psa do wagi 14,5-15kg i stałe jej utrzymanie.

  2. Zaprzestanie rozpieszczania psa jest więc pierwszym etapem pracy z psem, elementarne posłuszeństwo również, ale do tego muszę znaleźć coś co zmotywuje psa do pracy, przede wszystkim w rozpraszających sytuacjach (w domu, kiedy nic się nie dzieje nie ma z tym problemu).

    W jaki sposób proponujesz uświadomić psa, że jego agresja nie jest do zaakceptowania? Boję się karać psa z przypuszczeniem, że agresja wynika z lęku, kiedy pies straci zaufanie również do mnie problem będzie zdecydowanie większy niż obecnie, bo nie będzie osoby, która w jakikolwiek sposób jest w stanie nad psem zapanować.

    Dobry trener - możesz kogoś polecić? (widzę, że podobnie jak ja jesteś z Krakowa, więc może znasz kogoś sensownego?)

    Karmienie - Yuna obecnie dostaje dzienną porcję do miski i leży tam aż ją zje (najczęściej je późnym popołudniem/wieczorem), od razu przechodzić do karmienia za pracę czy zacząć, zgodnie z tym co wyczytałam w "Mój pies się nie boi" Nicole Wilde, od przestawienia psa na karmienie o określonych porach, a dopiero potem do karmienia za pracę?

    Co do skupiania - wiem, że jest to bardzo długotrwała i żmudna praca, mimo to osiągam skupienie w domu, na klatce schodowej, natomiast na polu (nawet w najspokojniejszym miejscu) jest to nieosiągalne. Yuna w momencie wyjścia z klatki zaczyna wszystko dookoła obserwować, węszyć i nawet stojąc w jednym miejscu przez długi czas, uniemożliwiając jej wąchanie nie jestem w stanie jej skupić, bo najmniejszy ruch listka wywołany podmuchem wiatru, przelatujący ptak, cokolwiek jest najbardziej interesującą rzeczą...

    ps. dzięki, że chciało Ci się to czytać i odpowiedziałaś :)

  3. Miałam dylemat gdzie temat umieścić, bo, jak w temacie, mam problem z rozwiązaniem kilku skumulowanych problemów mojego psa.

    Ale od początku, Yuna jest 3 letnią pinczerką średnią, kupiłam ją gdy miała pół roku, więc od 2,5 roku jest u mnie. Yuna wychowywała się na przedmieściach Warszawy, praktycznie zero ruchu ulicznego, dookoła mało się dzieje, a w domu poza nią i dwiema właścicielkami dwa inne pinczery średnie (w tym jej ojciec) i dwa koty. Trafiła tam gdy miała dwa miesiące, nie wiem jakie warunki panowały w hodowli, w której się urodziła, ani nie znam jej matki (tak, wiem, tutaj mój pierwszy błąd, że zdecydowałam się na takiego psa, jestem go świadoma, ale teraz tego nie zmienię). Tam, pod Warszawą, przez te 4 miesiące została nauczona załatwiania się na zewnątrz i zostawania w domu (tak przynajmniej zakładam, gdyż z tego co wiem zostawała sama na 8h dziennie, gdy właścicielki szły do pracy, a z załatwianiem się w domu nigdy nie było problemu). Na spacery wychodziła z dwoma pozostałymi psami i wydaje mi się, że zawsze wracała do domu, bo tamte dwa wracały na wołanie, natomiast nie była nauczona wracania gdy jest sama. To chyba tyle o jej przeszłości zanim do mnie trafiła. Kiedy przyjechałyśmy do Krakowa dało się zauważyć, że boi się samochodów (tylko kiedy znajdowała się w bliskiej ich odległości, np stojąc na przejściu dla pieszych). Z tym na szczęście szybko się uporaliśmy, częściowo nagradzaniem, częściowo na pewno przez fakt, że z czynnikiem miała do czynienia bardzo często (mieszkam w środku miasta). Prawdziwy problem pojawił się mniej więcej rok po sprowadzeniu małej do Krakowa, wtedy jeszcze w bardzo małym stopniu (tak, tu też mój błąd, że nie zaczęłam pracy od razu, tylko czekałam aż problem się nasili). Była u mnie dziewczyna z wymiany, która mieszkała, razem ze mną, w moim pokoju. Raz, gdy byłam w innym pokoju ona (dziewczyna z wymiany) wchodziła do mojego pokoju, wtedy pies pobiegł za nią szczekając i strasząc zębami. To był pierwszy raz, kiedy Yuna pokazała jakikolwiek przejaw agresji. Problem powoli, stopniowo nasilał się przez ostatnie półtora roku i obecnie do mojego pokoju nie ma prawa wejść nikt obcy (zaczyna być problem z domownikami - rodzicami i babcią. Kiedy np stoją w drzwiach pokoju mam wrażanie, że pies się boi, tylko nie wiem czego, i może w każdej chwili zaatakować gdy przekroczy się jakąś jej granicę), a żeby wprowadzić kogoś do domu zazwyczaj trzeba psa zamknąć w innym pokoju/trzymać na smyczy (zazwyczaj, bo czasem da się kogoś wprowadzić bez problemu, ale nie potrafię określić od czego to zależy). Tutaj mamy pierwszy problem - agresję i pilnowanie, możliwe że na tle lękowym. Co do pilnowania jeszcze, to kiedy np jadę z psem do kogoś nikt obcy nie ma prawa zbliżyć się do moich rzeczy, pies od razu startuje z zębami. Kolejny problem to strach przed psami. Jeżeli obcy pies nie zwraca na moją uwagi to nie ma problemu, ona go omija i ignoruje, jeżeli pies podbiega do niej (a to zdarza się często biorąc pod uwagę, że ludzie chodzą z nieodwoływalnymi psami bez smyczy) to albo zastyga w bezruchu, albo stara się uciekać (co jest niemożliwe przez smycz). Wyjątkiem są psy mniej więcej jej postury, krótkowłose (na tej podstawie wnioskuję, że lęk przed psami, jest efektem złej socjalizacji. Na początku był prawie niezauważalny, z czasem się nasilił). Kolejnym problemem jest skupienie Yuny na przewodniku... próbowałam chyba wszystkiego (również chodzenie ze śmierdziuchami pokroju suszonej wątróbki) żeby ją skupić na sobie, czasem nawet się udawało, ale z potencjalną zdobyczą (ptaki, wiewiórki, koty, jeże i inne zwierzątka) żadne nagrody nie mają szans. Podobnie w domu, kiedy ktoś przychodzi pies jest w takim stanie, że dotarcie do niego jest bardzo trudne. Ostatni problem, którego istnienie uświadomiłam sobie tak na prawdę niedawno jest rozpieszczenie. Przede wszystkim przez rodzinę, choć ja też święta nie jestem. Pies piszczy - pies jest głaskany, pies stoi przy stole - pies dostaje coś do zjedzenia ze stołu, pies piszczy przy łóżku - pies jest zapraszany pod kołdrę itd...

    A, właśnie, zapomniałabym... Mniej więcej od dwóch lat Yuna ma klatkę, była do niej przyzwyczajana w 100% pozytywny sposób i przyniosło pożądany efekt - czuje się tam bezpiecznie (i mam wrażenie, że tylko tam, kiedy np ktoś z rodziny wchodzi do pokoju pies albo idzie do klatki, albo ewentualnie na moje łóżko, którego wtedy broni).

    Eh, rozpisałam się, mam nadzieję, że ujęłam wszystkie istotne aspekty i niewiele nieistotnych... Teraz kolej na mój "plan naprawy Psicy"...

    Po pierwsze skończyć z rozpieszczaniem psa, "naprostować" ją w tej kwestii. Jak? Przestać dawać jeść przy stole, przestać głaskać gdy się tego domaga, na spacery wychodzi zanim zacznie o nie marudzić itd (mam listę wszystkich zaobserwowanych sytuacji kiedy pies dostaje to, czego się domaga). Do tego niestety potrzebuję współpracy wszystkich domowników, co nie będzie łatwo uzyskać, ale już rozmawiam o tym i mam nadzieję, że uda się wszystkich przekonać.

    Po drugie wypracować odsyłanie do klatki na komendę. Zauważyłam, że kiedy jest zamknięta w moim pokoju (gdy ktoś obcy przychodzi do domu) czasem sama z siebie kładzie się w klatce i widać, że jest wtedy spokojniejsza, cały czas nagradzam ją za takie zachowanie i postanowiłam wykorzystać to jako zachowanie zastępcze. Chciałabym osiągnąć taki efekt, że jestem w stanie odesłać psa do siebie gdy ktoś np. puka do drzwi. Ale to jest tylko "leczenie objawów" a nie rozwiązanie przyczyny, na które nie mam najmniejszego pomysłu...

    Jeżeli macie pomysł na rozwiązanie któregokolwiek z tych problemów (które przeplatają się, jeden nasila drugi, trzeci uniemożliwia pracę nad pierwszym etc) to proszę o pomoc, gdyż ja osobiście nie mam pomysłu...

    Na koniec dodam jeszcze, że pies jest mój, mama pomaga mi ze spacerami, z reguły wychodzi z nią raz (czasami dwa) dziennie, reszta rodziny (brat, tata i babcia) ogranicza się do akceptacji psa w domu i rozpieszczania go pod każdym możliwym względem. Ja mogę z psem zrobić wszystko, drugą osobą, której mam wrażenie, że pies ufa jest mój chłopak, który nie mieszka z nami, ale często bywa u nas (a mi zdarza się jeździć do niego z psem) i zawsze był wobec psa konsekwentny.

    Ps. Mam nadzieję, że jest to chociaż w miarę czytelne i że znajdzie się ktoś kto temu podoła...

  4. O barfie słyszałam już jakiś czas temu, spodobało mi się, ale obawiałam się, że nie dam rady odpowiednio zbilansować jedzenia. Teraz powróciłam do tematu, przygotowałam 10-dniowy jadłospis dla 3 letniej wysterylizowanej suki bez skłonności do tycia, która waży około 15kg. Proszę o skomentowanie go. Co jest dobrze, a co byście zmienili :) Jak dobrze pójdzie (czyli jak przekonam rodziców, którzy finansują jedzenie psa) na barf przejdziemy za niecały miesiąc - jak się worek karmy skończy.

    1. 30dkg drobiu
    2. 30dkg wieprzowiny
    3. 15dkg papki warzywnej + 15dkg nabiału
    4. 10dkg mięsa drobiowego + 20dkg podrobów
    5. 30dkg drobiu
    6. 10dkg mięsa drobiowego + 20dkg filetu rybnego
    7. 30dkg wieprzowina
    8. 15dkg papki warzywnej + 15dkg nabiału
    9. 30dkg drobiu
    10. 10dkg mięsa wołowego + 20dkg podrobów

    drób = skrzydełka, uda, podudzia, szujki kurze i indycze
    wieprzowina = kości wieprzowe z kawałkami mięsa
    samo mięso jest wyodrębnione
    do papki warzywnej mam zamiar dodawać trochę oliwy, siemienia lnianego i ewentualnie otrąb (tylko nie wiem w jakich ilościach)

  5. Witam,

    chciałabym polecić kursy w ośrodku szkolenia psów Akcent ([url]http://www.akcent.info.pl/[/url]). Sama jestem po jednym kursie i kilku dodatkowych zajęciach i jestem bardzo zadowolona. Nieduże grupy ułatwiają psu skupienie i umożliwiają indywidualne podejście trenera do psa i przewodnika. Właściciele pracują z psami pod okiem trenera ucząc się jak uczyć psa. Obecnie zajęcia odbywają się w forcie na bronowicach, przy ładnej pogodzie zajęcia są na zewnątrz, przy brzydkiej wewnątrz budynku (dzięki czemu nie ma nieplanowanych przerw wynikających z niesprzyjającej pogody). Serdecznie polecam :)

  6. Pozwolę sobie odświeżyć temat, gdyż mam bardzo podobny problem... Mam 3 letnią pinczerkę średnią, wysterylizowaną (więc odpadają ucieczki w cieczkowym okresie). Od samego początku kontakt z człowiekiem był ok, pod warunkiem, że był w domu, poza domem są ptaki, koty, wiewiórki, jeże i inne zwierzęta, które są o wiele ciekawsze. Do tego dochodzi lęk przed psami i niestety właściciele psów, którzy nie rozumieją, że moja suka nie koniecznie chce bawić się z ich przyjaźnie nastawionym goldenem, onkiem czy czymkolwiek innym (jedyne psy jakie akceptuje, to mniej więcej jej gabarytów. Małe omija, przed dużymi ucieka na tyle na ile smycz jej pozwala).

    Próbowałam nagradzania w przeróżny sposób, smakołyki wszelkiej maści, zabawka, ja (psica najchętniej bawi się w "walkę" bez użycia zabawek i to również próbowałam wykorzystywać do nagradzania, niestety z marnym skutkiem, jak wszystko). Czasem udaje się skupiać ją na człowieku, ale gdy tylko zobaczy/wyczuje jakieś zwierze całe skupienie znika i człowiek to tylko takie coś co trzyma smycz i uniemożliwia pogonienie zwierzyny. Przykładowa sytuacja (wtedy mała miała mniej więcej rok) - tor agilitowy, próby nakręcenia psa na pracę, chodzenie po kładce ułożonej na ziemi, prowadzenie psa za ręką i inne tego typu podstawy. Pies bardzo ładnie skupiony (na kabanosie), po czym w połowie kładki pies zwiewa i leci przed siebie. Co się okazało? nad torem ptak jakiś przeleciał a mała postanowiła na niego zapolować. I tak jest non-stop. Jak nie ptak to wiewiórka, jak nie wiewiórka, to kot, a jak już nie ma nic na co można zapolować to podbiega pies, przed którym mała zaczyna panicznie uciekać.

    Do tego dochodzi pilnowanie domu - pies nie wpuszcza nikogo obcego, trzeba ją zamykać w innym pomieszczeniu bądź trzymać na smyczy.

    Konsultowałam się z behawiorystą (głównie pod kątem tego pilnowania domu), co usłyszałam?
    -zmęczyć psa, zapewnić mu więcej aktywności fizycznej
    -podporządkować komendom
    -wypracować zabawkę

    Pies po całodniowym chodzeniu po górach bez smyczy (a więc bardziej bieganiu niż chodzeniu) nadal interesuje się wszystkim dookoła, a gdy przychodzi do domu to pomimo zmęczenia go broni. Podporządkowanie psa komendom moim zdaniem jest niemożliwe, dopóki nie dysponuje się czymś na tyle atrakcyjnym dla psa, żeby odciągnęło go od wszystkiego innego. Wypracowanie zabawki - próbowałam, niestety bez żadnego efektu, pies nie jest praktycznie wcale nią zainteresowany :/

    Jak macie jakiś pomysł jak pracować z takim psem to bardzo chętnie wypróbuję, gdyż ja się chyba wypaliłam, a mój własny pies przerósł mnie. Może pomysł co może być dla psa na tyle atrakcyjne, żeby odciągnąć go od zwierzyny?

  7. Poszukuję publikacji Johna Fishera "Understanding the behaviour of the pet dog". Bardzo proszę o wszelkie informacje gdzie mogę ją znaleźć, czy to kupić czy ściągnąć z internetu. Jeżeli ktoś ma na dysku w postaci e-booka to bardzo proszę o przesłanie na maila [email][email protected][/email].

    Ps. Jeżeli gdzieś jest już poruszony ten temat, to bardzo przepraszam, ale nie znalazłam, a opcja "szukaj" mi nie działa :(

  8. ah rodzice, rodzice... Atkaaa: łączę się w bólu z ich powodu, który ty rocznik jesteś? ;> moi dobrze wiedzą, że abstynentką nie jestem, chociaż oficjalnie ich zgody na picie nie mam (ale gdyby chcieli, żebym nie piła to w wiele miejsc by mnie nie puszczali... ;P)... ja mam jeszcze taką cichą nadzieję, ze jak do wakacji ich nie namówię to na obozie agility Karę poznam, mój tata może też (o ile mnie zawiezie tam :P) to jakoś zmienią zdanie...

  9. mama stwierdziła, zę to taki inny piernik xD no wiec doszliśmy do tego ;P coś tam własnie bło z tą maką, tylko nie pamietam czy była od 'futer' czy od 'melok' ;P

    a w sumei do wielu rzeczy można dojść znajac niemiecki ;) ot choćby takei sląskie 'jeździć na kole' zamiast an rowerze wzięło się z niemeickeigo 'Rad fahren' (żeby nie mowić 'Fahrrad faren') ;P sporo tego było ;P o jeszcze, np ogolno polska 'szlafmyca' z niemieckiego słożenia schlafen i Mütze... eee... no w każdym badź razie trafiliscuie an osobe nienormalną, uwielbiającą język niemiecki (nienawidząca szkolnej nauczycielki neimeickiego i kochajacą prywatną :P) ^^ także przygotujcie sie ze będę was nim męczyć jak tylko rpzekonam rodziców (chociaż po 3 niemieckich z nienormalną nauczycielka w szkole wymiekam, natomiast 2 h zegarowe prywatnei neir obia na mnie wrażenia, a to roznica tylko 15 minut xD)

  10. eee? że jak? jeszcze raz proszę ;P

    ja pamiętam jak z mamą próbowaliśmy dojść do tego jak przetłumaczyć na polski 'futermelok' i wyszło nam coś z jakaś mąką (nie pamiętam jaką xD), jedzeniem psim i... nie pamietam dokładnie, ale jakieś dziwnie smieszne rzeczy nam wyszły :P (jedzenie psie wzięło się z tąd, ze futern z neimeickiego to karmić, a one maja taki brązowawy kolor - jak jedzenia dla psow xD)

  11. w szkole co robie? no ucze sie, a co można robić ;P ewentualnie umieram z powodu 3 z rzędu niemeickiego xD u nas w Lo pierwsze klasy zawsze mają na popoludnie, lekcje zaczynam o 12-13 (dzisiaj 14 ^^') ale konczę 18-19... ale w sumie pasuje mi to ;) przynajmniej rano moge sie wyspać i w spokoju wymyc sie, ubrac, pomalować... aż sie boje co ja zrobie jak bede meic na rano ;P

    Najpierw musze przekonać tatę, żeby sie zgodził, pozniej musze sie dowiedziec cz uda sie zebym pojechała do Szczyrku (znaczy to juz nie od rodziców zależy a od właścicieli stajni czy przygarną mnie z psem xD)... a tak z góry zapytam - czym jedziecie?

  12. na takim etapie jeszcze rozumeim ^^ w szczególności pisane :P pamietam jak na obozie mieliśmy dziewczyne ze sląska (nie pamiętam dokładnei skad ;P) i tak śmiesznie z akcentem mowila "koń" ;P no i przebojem było jak ktoś chciał zeby powiedziała coś po sląsku i powiedziała "kaj je murorz' (nie wiem jak sie pisze, chyba okej xD) i nikt nie zrozumiał z obozowiczów, po czym do mnei przyszli z tym to im wytlumaczyłam, tak samo jak to, ze mama ślązaczka i niektóre wakacje tam spędzałam ;P

  13. ups... nie wiem skąd mi sie ten collie wziął xD ale imię pamiętałam (trudno nei pamiętać jak poprzedni pies sie tak nazywal :P chociaż zauważyłam, ze jak ty odmieniasz to piszesz np. Duka, ja zawsze pisałam i pisze nadal Duke`a ;P to taki mały off)

    ślazacy? moja mama jest ze śląska ;P więc jako tako rozumiem (jak byłam młodsza to do babci jeździłam ndosć często :P) aczkolwiek na rozumieniu jako takim sie konczy ;P

    Na obóz agilitowy mnei puszczają ;P im chodzi (chyba) o to, ze tu nie będzie jako takeigo opiekuna, tam jest

    Kto z krakowa, kto? ^^ miło wreszcie nei byc jedna jedyna (zawsze gdziekolwiek jade jestem jedyna krakowiaczką xD)... z doajzdem zostawie sobie ustaleia wszelkie jak bede miala zgode rodziców na wyjazd, ale z góry mowie, ze w sumei BB też by mi pasowało (możliwe ze wakacje spędzę nie w krakwoie a w Szczyrku i jeżeli zgadałabym sie z kimś z Bielska to nie jechaąłbym przez Krakow tylko prosto ze szczyrku :P o ile wogole uda mi sie wkręcic do pracy na stajni :P)

    no ale narazie czekam na odp w jakich godzinach tata może zadzwonić :P
    mam nadzieje ze sie uda

    Ps. Krakowiacy - odezwijcie się, chętnei poznam ;) najlepiej z huty kogoś, a już wogole mega by było z centrum huty ;P

  14. no więc tak - nie chodzi o samą podróż, w wieku 12 lat wracałam sama pociagiem z obozu (miałam wracać z bratem, ktory był nioedaleko pod anmiotem, ale on został tydzien dłużej), teraz też szykuje mi się w wakacje podróż ociagiem na trasie krakow-lublin-krakow (chociaz krakow-lublin mzoe mnei tata zawiezie ^^), wiec z tym nie ma problemu :P Chodzi bardziej o sam pobyt... rok temu byłam w pracy i problemu nei było, bo rodzice mysleli że właściciele stajni mnie pilnują (o tym, że zdarzalo mi się wychodzic z kumpelą i wracać w środku nocy nie muszą wiedziec ;P) ehhh.. sama ich nie rozumiem... ;/ no i mam nadzieje, ze ejden z organizatorów (o ile sie nei mylę, to jest ich 3?) uratuje mnie i da swoj nr telefonu zeby tata mógł zadzwonic... (o właśnie - jak do kogoś szłam na noc to tez zawsze zdzwonili zeby sie upewnić ;/ ****.. czym ja sobie zasłużyłam na brak zaufania? oO) mam nadzieje ze cos z tego wyjdzie...

  15. moja babcia nauczyła się już, ze ze mną nie warto się kłócić, chociaz jednej rzeczy nie odpuszcza - kościół

    rodzice... no mój tata przywrócił mi wiarę w ludzi ^^' po ostatnich dyskusjach (zeby zgodził sie na psa) zwątpiłam, bvo nei potrafił mi podać sensownych argumentów. Jak rozmawiałam z nim i mamą jednoczesnie to rozmowa skonczyła się an 'nie i koniec' teraz skocnzyło sie na 'no dobra, zobaczymy, ale i tak jestem an nie'... a i właśnie - czy mogłąbym prosić numer do któregoś z organizatorów? (tata chciałby porozmawiac - nie wiem o czym xD wszystko co wiedziałam to mu powiedziałam już ;P) w każdym bądź razie jest odrobinę lepiej, aczkolwiek caly czas szanse marne... powiedziałam mu, ze jedzie dziewczyna 13 letnia, że inna zaczynała w tym wieku itp, stwierdził, ze maja nieodpoweidzialnych rodziców (xD) na co ja ż emoże tak,a le ze ja nie mam 13 lat tylko w wakacje będę miała 2 miesiace do 17 i chyba jestem wystarczająco odpowiedzialna i moga mi zaufaać i mi pozwolić jechać ;P

  16. hmm... ktoś ma uprawnienia opiekuna? ^^ kto? (wybaczcie - nie barzdo orientuje sie w dogomaniakach ;P) hmmm spróbuje jeszcze porozmawiać, powiem, ze jadą młodsze osoby ode mnie (chociaz już mowilam - nie uwierzyli mi -_-") jeszcze z kuzynką pogadam jak tylko do krakowa wróci (fajnie jest mieć kogoś starszego, kto Cie rozumie, nie traktuje jak dzieciaka i doradza w każdej sprawie, łącznie z problemami z rodzicami ;P w szczególnosci, ze podobno jak była w moim wieku to była podobna ;P) może ona an coś wpadnie

  17. spróbuje jeszcze z nimi pogadać ^^ ale niestety moi wspanialy rodzice nei wierzą mi, ze innych niepełnoletnich rodzice puszczają, dla nich to ze ejstem z listopada jest równoznaczne z tym ze w wakacje mam 16 lat, nie 17 (mimo że do 17 bliżej). Mówiłam, ze moge poznać wielu ludzi, zresztą sami dobrze wiedza, ze wsrod moich znajomcyh nie ma osób interesujacych sie psami... może poza kuzynką, która neistety całe wakacje w pracy jest (instruktorka jeździectwa, gdyby nei to pewnei by ze mna pojechała ;]) k... ogoleni nei mam problemow z wyjazdam pod warunkiem ze w mniemaniu moich rodziców ktos sie mną opiekuje ;/ wszelkie obozy itp - żaden problem... ahhh lece z psiurem, potem jeszcze nad rodzicami sprobuje popracować...

×
×
  • Create New...