Jump to content
Dogomania

kingula

Members
  • Posts

    1791
  • Joined

  • Last visited

Posts posted by kingula

  1. Na początku jak nastał wydawało mi się, że to na tle czysto lękowym. Później coraz bardziej skłaniałam się w kierunku dominacji, ew. niezależnego szpicowatego charakteru. Teraz jak dla mnie jest to to pomieszanie z poplątaniem.
    Mama zawsze go karci za każde warknięcie- zazwyczaj słownie, może złapać go za pysk, zgonić z kanapy, za przejawy agresji na spacerze jest ściągnięty smyczą. Nigdy w takiej sytuacji na mamę nawet nie mruknął. W domu rozkłada się przed nią na boku lub plecach i pokazuje brzuch. Jest totalnie podporządkowany, mówi to całym swoim ciałem.
    Ze mną były 2-3 sytuacje na spacerze, kiedy musiałam interweniować- zupełnie nie zauważyłam, aby miał ochotę przekierować złość na mnie.
    Przy tym jak pisałam, on nie szczeka, nie warczy i nie rzuca się szarpiąc się na smyczy tak, że trzeba go długo z tego stanu wyprowadzać. To jest zazwyczaj albo krótkie warknięcie, albo próba skoku na kogoś lub na psa. Szarpnięciem sprowadzam go natychmiast na ziemię.

    Przyznam, że za którymś razem gdy warczał na mnie przy czesaniu po prostu złapałam go za kark i przewaliłam na bok. Trwało to kilka sekund, leżąc najpierw trochę warczał, później się uspokoił, dałam mu chwilę i zaczęłam czesać- znów warczał, więc go trochę ścisnęłam za obrożę i odpuścił. Mogłam go dalej czesać. Zrobiłam tak kilka razy, po takiej akcji pies sobie odpuszcza (nie od razu), ale np. następnego dnia znów warczy.

  2. Na początku stycznia z moimi rodzicami zamieszkał adoptowany ze schroniska 3 letni pies w typie samoyeda. W schronisku przebywał ok. miesiąca. Został do niego przyprowadzony przez właściciela (do którego trafił w wieku ok. roku), mieszkał w kojcu/garażu/na podwórku (tu są pewne niejasności). Nic więcej o nim nie wiadomo.

    W schronisku przejawiał pewne agresywne zachowania - złapał za rękaw pracownika gdy ten wpychał go do klatki, nie chciał wpuścić wolontariuszki do kojca, chociaż wcześniej z nim wychodziła na spacer, "zwarczał" również kilka osób.
    Na mnie w schronisku też się wyzwierzył, gdy chciałam założyć mu przez głowę obrożę, zareagował dość gwałtownie- skoczył na mnie i nie wiem czy by mnie nie dziabnął, ale schowałam dłoń. Dodam, że najpierw się zapoznaliśmy na spacerze, wygłaskaliśmy itp.

    W domu było kilka podobnych sytuacji- lekko złapał mamę pierwszego dnia gdy go upominała, że sika na framugę, skoczył na tatę przy próbie przymierzenia zakupionego kagańca, zlapał mojego męża za dłoń, gdy ten chciał go przesunąć.
    Te sytuacje miały miejsce mniej więcej w czasie miesiąca od adopcji.
    W międzyczasie pies coraz bardziej ufał rodzicom, warkoty pojawiały się sporadycznie.

    Aktualnie mama (która z psem wychodzi, karmi, czesze itp) może zrobić z nim absolutnie wszystko. Pies po prostu szaleje na jej punkcie, łazi za nią krok w krok, włazi na kolana, liże, iska, tuli się.
    Do taty także się mizdrzy, podchodzi, przytula się i warczy (w zasadzie cicho podwarkuje i tak jakby się zawstydza). Tata również wychodzi z psem na spacery.
    Ja, która psa okazjonalnie szkolę, kąpię, czeszę jestem na marginesie.
    Pies mnie lubi, liże ale także na mnie warczy. Np. wołam go do czesania, przychodzi, kładzie się- zaczynamy się czesać, przez chwilę jest ok. po czym zaczyna warczeć, jeśli nie przestanę czesać warczy głośniej - podejrzewam, że mógłby capnąć.
    Inna sytuacja- siedzę na ziemi, pies podchodzi, liźnie mnie po twarzy i zaczyna warczeć.
    Męża po incydencie z ugryzieniem wyraźnie unika, fakt że mąż go wyniósł za chabety na posłanie. Zapamiętał i go unika, choć gdy ten próbuje go pogłaskać- pies warczy.

    1,5 miesiąca temu pies został wykastrowany. Ostatnio zaczęły się pojawiać niepokojące zachowania w stosunku do napotkanych ludzi. Warczy na osoby, które chcą go pogłaskać na spacerze, dwa razy wydawało się że mógłby ugryźć. Przy czym dodam, że nie jest to głaskanie typu wiszenie na szyi psa- gdy spotykamy kogoś z psem, zazwyczaj wywiązuje się jakaś rozmowa, ktoś w międzyczasie chce go pogłaskać, albo pies sam się zaczyna łasić - i nagle warczy.
    Początkowo był też bardzo dobrze nastawiony do innych psów (suk, samców), teraz zdarza się, że chce zaatakować bez powodu, bez ostrzeżenia.

    Podpowiedzcie proszę co może być przyczyną takich zachowań. Mamy namiar na dobrego szkoleniowca, choć przyznam że chciałam dać psu trochę czasu na zaufanie nam i odnalezienie się w nowych warunkach, dojście do siebie po kastracji itp.
    Zawsze sama pracowałam ze swoimi psami, były jakie były - ale były posłuszne i przewidywalne. W tym przypadku jestem w kropce, dla mnie te warczenia są zupełnie irracjonalne.

  3. [quote name='a_niusia']wiecie co moje psy nie sa jakimis mistrzami w chodzeniu na smyczy-szczegolnie ten maly.
    obie waza prawie po 30 kg, mala lekko 30 przekroczy.

    chodza na smyczacho dopasowanych do ich wzrostu i wagi-na rogzach L i nie ma opcji, zeby pelka tasma albo karabinczyk.

    co to znaczy "pies sie szarpie"? chyba musi rzucac sie jak jakis durny, zeby zalatwic smycz.
    albo "nagly zryw za kotem"...jesli dopasowana do wagi psa dobra jakosciowo smycz mialaby peknac, bo "pies zerwal sie za kotem", to sila tego "naglego zrywu" bylaby taka, ze albo osoba trzymajaca smycz by ja puscila albo by przeorala broda chodnik.

    nie wiem, co psy niektorych frorumowiczow robia na smyczy, ale jednak warto troche powychowywac swojego psa, bo sytuacja, w ktorej ktos ma obawy, ze jego 15kg piesek zerwie smycz przeznaczona dla swojej kategorii wagowej, nie jest bezpieczna ani dla niego ani dla jego psa. nie jest tez bezpieczna dla innych psow, przechodniow i kotow.[/QUOTE]
    to chyba do mnie było :evil_lol:
    S nie jest przeznaczona do kategorii wagowej Daszy, Dasza waży 12 kg i dlatego zapytałam użytkowników Rogzów, czy Rogzy są wytrzymałe i czy karabińczyk nie pójdzie gdy suka mocno szarpnie. A szarpnąć potrafi- bo boi się fajerwerków, z niektórymi psami także się nie lubi.
    Pozostaje albo krótsza M, albo S z zamianą karabińczyka albo zupełnie inna firma.

  4. [quote name='gops']ja nie twierdze że Lka jest słaba ;) na Lce spokojnie prowadzałam amstafa agresywnego , ale Mka jest słaba ;) ma słaby karabinek , przeznaczony dla jrt, pudli, mopsów które nie maja nawet 10kg ;)

    a czemu koniecznie rogz? 18mm maja lupine i red dingo , red dingo M smycz ma bardzo mocny karabińczyk , mocniejszy niz rogz M.[/QUOTE]

    usrałam się z kolorami, żeby do ezy dogów pasowały :evil_lol: lupine przeglądałam, fiolet jeszcze się jakiś znajdzie, ale róże brzydkie i mało.
    Idę na red dingo popatrzeć, dzięki za radę :p

    edit: przejrzałam, żadna nie pasuje kolorem :)

  5. [quote name='Onomato-Peja']O matko, to jest 12kg pies... Na lce prowadzałam psa 45 w porywach do 50kg ze zrywami i nic się jakoś smyczy nie stało. Z tego co wiem to teraz używa jej jakiś DON.
    Może od razu z zapięciem dla amstaffa mu smycz trzepnąć. Mka powinna wystarczyć, te karabińczyki wcale nie są takie słabe. Gops - pewnie zaraz wyskoczysz, że Twoja suka rozwaliła, ale weź pod uwagę, że Twoja suka jest jakaś niebywale silna i wszystko rozwala.[/QUOTE]

    do M nie miałabym żadnych wątpliwości, ale ja chciałam ją w S zapiąć :evil_lol:
    dlaczego te cholerne M krótsze robią :angryy:

  6. Jezu, oszaleje! Już dość mam wybierania najpierw posłań, później obróż a teraz smyczy :shake:

    Czy ktoś podpowie, czy ta różowa smycz ze zdjęcia głównego to jest to samo co kolor K w opisie aukcji?
    [URL]http://allegro.pl/rogz-smycz-odblaskowa-dla-psa-s-i2174511772.html[/URL]
    nie miałam Rogza, nie znam się na nim

    czy ma ktoś to (midget fixed lead) i się wypowie?
    [URL]http://***********/pies/akcesoria/smycze-i-szelki/smycz-midget-fixed-lead_5989.html[/URL]

    i czy ta (kilimanjaro fixed lead) ma 1,8 czy 1,4 bo piszą raz tak raz tak :roll:

    [URL]http://***********/pies/akcesoria/smycze-i-szelki/smycz-kilimanjaro-fixed-lead_5994.html[/URL]

    to linki do sklepu *********** nie wiem czemu się gwiazdkuje

  7. To ja bym chyba na Twoim miejscu L wzięła, lepiej ją troszkę zwęzić niż M na masa wydłużyć. Ja tak właśnie myślę, co by Tośce rzepu nie przeszyć bliżej a tego paska dyndającego nie ciapnąć trochę. Nie wiem tylko, czy nie zeszpecę obroży :)

  8. [quote name='zaba14']Z tym że lepiej eLke na maksa zmniejszyć niż eMke zwiększyć, bo przy zwiększeniu widać czarny rzep, niby nic, a jednak wkurza :P[/QUOTE]
    Z tym zmniejszaniem to też nie do końca tak fajnie jest :) Tośki XS zmniejszona na maksa i dynda ten pasek z rzepem nieładnie.
    Ciężko trafić z tymi obrożami.

  9. [quote name='moon_light']Po jakim czasie mozna to wspominac z usmiechem ?
    za 10 dni minie pol roku, jak nie ma go ze mna...wcale nie jest lepiej.[/QUOTE]
    Kinga nie ma już 4 lata, jak o nim myślę- uśmiecham się nieświadomie. Hoto odszedł w grudniu, to jeszcze świeża rana :(

×
×
  • Create New...