Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 04/01/21 in Posts

  1. Rabarbarek vel Karmelek ma się dobrze :), usg wykazało stan bez zmian, dalsza kontrola guzka za pół roku. Behawiorystka zaleciła rutynę i pozytywne kojarzenie mężczyzn, ds pracuje więc z psiaczkiem wg zaleceń.
    6 points
  2. Bardzo Wam dziękuję. Barsiczka po transfuzji odżyła, a onkolog powiedział dzisiaj, że jeśli uda nam się poprawić jej stan krwi, to jest szansa na podanie niskiej dawki chemii metronomicznej tabletkowej. To nie zatrzyma nowotworu, ale opóźni jego narastanie, a w rezultacie da jej trochę czasu na życie w dobrym stanie. Tyle, że trzeba podreperować krew. Pochwalił dotychczasowe leczenie i powiedział, że dajemy sobie 2 tygodnie, a potem decyzja... Rozmawiałam z Panią Iwoną. Chesterek jest lekko autystyczny na razie, ale 2 razy szczeknął słysząc ruch za drzwiami. Zachowuje czystość w dom
    4 points
  3. Na razie nie jest źle. Jeszcze tęskni i próbował szukac drogi powrotu "do domu", ale je i pije, wiec nie jest najgorzej. Ma wszystko zabezpieczone, Panstwo wiedzą, że potrzeba czasu. Fajnie, ze nie oczekują cudów od razu i są cierpliwi oraz wyrozumiali. Ma już zrobione zakupy. Ponoć do wieczora krążył i dopiero ok 23.00 połozył się. dziś wysikał się w domu, ale to pewnie ze strsu, bo noirmalnie był pierwszy do pokazywania przy drzwiach, że chce wyjść. Na odpoczynek w ogrodzie wybrał sobie tuje przy drodze, pani powiedziała, że jeszcze nasłuchuje tam nadjeżdżajacych samochodów. Serce boli i mi
    4 points
  4. Gdyby była potrzeba zrobić dla jakiejś bidy na cito 1400km, to proszę o info.
    4 points
  5. Są takie pieski, że już zawsze będziemy po nich płakać, Fenix do nich należy. Choć ja nie jestem skora do płaczu, on sprawiał i wciąż sprawia że łzy napływają mi do oczu. Taki dobry pies, pogodny mimo cierpienia i pogodzony z tym co mu życie przyniosło, a potem taki wdzięczny za wszystko co od Ciebie dostał. A dostał tak dużo..... Ten jego pyszczek, to jego spojrzenie ..... ogarnia żal, złość nawet wściekłość że się nie udało, a ja tylko widziałam go na zdjęciach, nie wyobrażam sobie nawet ciężaru Twojego smutku po jego stracie. Ale masz też dobre wspomnienia, one zostaną z Tobą zaws
    4 points
  6. 3 points
  7. Niestety.. Ja też ciągle rozmyślam o kochanym Feniksie, i czuję złość na schron, na weta tamtejszego, że przez tyle lat i pod koniec kiedy było gołym okiem widać, że pies się męczy , nikt mu nie pomógł. I tylko myśl, że ostatni czas choć tak krótki, był zaopiekowany, kochany, czuł się bezpieczny i szczęśliwy mimo swojego utrudzenia chorobą i bólem, co było widać na zdjęciach ten jego piękny pogodny uśmiechnięty pycholek - chcę zapamiętać na zawsze, tylko takie niewinne stworzenie jak pies może być tak ufne mimo ogromu zła i cierpienia, którego doświadczył od człowieka.
    3 points
  8. Bardzo Ci dziękuję. Barsiczka szczęśliwie po wczorajszej transfuzji lekko odżyła. Dzisiaj jedziemy do onkologa, może jeszcze coś wymyśli. Ona miała operację wycięcia guzów pęcherza moczowego, które niestety okazały się złośliwe 8 stycznia tego roku. W tej chwili niestety jest wznowa i są nowe. Do tego tragiczne wyniki wątrobowe i duża niedokrwistość. szansy na wylecznie nie ma, ale każdy dzień przeżyty bez bólu i z jakimkolwiek zainteresowaniem życiem przez nią jest dla mnie bezcenny. Maleńka ma 13 lat i 9 miesięcy:(
    3 points
  9. Tak dużo i w tempie wręcz szalonym ostatnio miałam spraw,że nie było czasu na dogo pisać,więc troszkę nadrobię. Zaglądałam czasami na wątek Marcelka i po ostatnim opisie sytuacji przez Livkę myślałam usilnie, czy mogłabym jakoś pomóc.Oprócz chęci i tego,że czasu trochę wygospodaruję, to nie miałam najważniejszego,tzn. miejsca bezpiecznego tu gdzie obecnie mieszkam:( Plany w głowie dawno się tliły że postawię awaryjny kojec,żeby móc jakiegoś biedaka przechować,ale to miało być w dalszej przyszłości jak już ogarnę rozbudowę domu.Teraz w żadnym razie nie mogłam,bo finansowo każdy grosz mu
    2 points
  10. W schronie on musiał udawać, że jest z nim lepiej niż było. Przed innymi psami. Żeby go nie zagryzły. U Mari mógł być już sobą. Nawet jeśli czuł się upokorzony załatwiając się pod siebie. Ale mógł już spokojnie okazać ból i słabość. Bez lęku. Ufał i kochał Mari. Mógł nie udawać. Po tylu latach miał kogo kochać. To mi daje pociechę.
    2 points
  11. Dziękuję Martusiu za wstawienie fotek, Astrunia pilnuje łóżeczka Bruna. Rozczulajaca,jest-ma super roodzinę,pozdrawiam,pa. Dziękuję wszystkim,zagladającym. Agnieszka.
    2 points
  12. Dzwoniła pani Iwona, która adoptowała Chesterka. Wszystko jest w porządku, wczoraj zjadł, kupka była, nie chciał spać w sypialni wybrał sobie miejsce w przedpokoju, nie ma już problemu ze schodami Uszy Chesterka wymagają jeszcze kontynuowania leczenia.
    2 points
  13. I na Legnicę https://www.olx.pl/d/oferta/usmiechniety-nieduzy-masywny-slodziak-przytulak-pongo-CID103-IDJfU1o.html Miałam problem z wstawieniem zdjęć z ogłoszeń/nie ten format - więc wzięłam z wątku.
    2 points
  14. Książeczka jak również nowa obróżka ze smyczką z Mrcelkiem przyjechała. Marcel jest zaczipowany i przed chwilą zarejestrowałam go na siebie (mam konto w safe animal) .Zapłaciłam 39zł
    2 points
  15. Co do śmiałości,to herosem przy agresorach w żadnym razie nie jestem :(, ale nie mogę wykazywać przy nim strachu , bo pies migiem to wyczuje i nici będą.......zobaczymy kiedy ( lepiej nigdy) Jego granicę przekroczę :) :)
    1 point
  16. 1 point
  17. Tu akurat stałam przy kojcu i nagle moje psy zaszczekały przy bramie. Marcel boi się szczekania :(, czuje się wtedy zagrożony i zaczyna motać po kojcu,żeby wydostać :( Ogonkiem machał licząc może,że budowlańcy jego uwolnią,bo z mojej strony w prawym rogu nic nie wskórał. Widok ludzi poruszających się blisko nie przeraża Marcelka,bardziej psy go stresują,ale na szczęście sporadycznie przy bramie szczekają. Też tak uważam. Dziś zdecydowanie jest spokojniejszy.Wczoraj miał dużo zmian,wszystko było mu obce:( Nie atakuje. Bardzo dobrze Sowo,że zwróci
    1 point
  18. Dzisiejszego spotkania w chętnym domu nie było. Wczoraj mieliśmy sytuację - brak windy i konieczność zejścia po wielu schodach, - 5 piętro - a zwykle znał tylko windę i kilka schodków prowadzących do klatki i na pole , i to przerosło Gucia :(, bardzo się zestresował, nie chciał iść, zaczął się wyrywać, piszczał, sapał, udało nam się wrócić do domu (oczywiści siku w domu no bo gdzieś trzeba było zrobić), dzisiaj rano też. w dodatku dostał biegunki, nie wiem czy to ze stresu biedny :(. Nie wiem czy to ja go rozpieściłam czy on po prostu jest taki wrażliwy, bo na początku był nieśmiały ale w
    1 point
  19. Coś strasznego spotkało to biedactwo :( Bardzo głęboko wgryzła się w moje serducho. Bardzo słusznie. W czasie świąt i bezpośrednio po świętach lepiej nie liczyć na pomoc czy to lekarza, czy weterynarza. Lepiej, jeśli jest to możliwe, operować po świętach, gdy wszystko wróci do normy.
    1 point
  20. na TEN domek zazwyczaj czeka się dłużej....ale warto! może świąteczny zajączek domek Rudemu przyniesie....
    1 point
  21. Kiyoshi, a suczynki, które wzięłaś ostatnio nie potrzebują wsparcia? Wiem, że Żabusia już w domu, ale dwie pozostałe?
    1 point
  22. Czyli testują na zwierzętach w laboratorium w Chinach. Sprytnie głupi myk. Poza tym firmy czasami niby nie testujă produktów już gotowych ale testują poszczególne składniki np kremu.
    1 point
  23. Mari w każdym Twoim zdaniu o Feniksie widać wielką miłość i rozpacz, że nie mogłaś zrobić dla Niego nic więcej. Elik, limonka, Ewa Marta napisały to co ja myślę tylko ja nie potrafię tak pięknie tego napisać jak one. Wiem, że płaczesz bo musisz wypłakać to wszystko co tak boli i uwiera. Rozumiem Cię, ja też próbuję wypłakać mój ból i rozpacz po śmierci mojej Suni [*] Tego nie mogę czytać na spokojnie. Przygniata
    1 point
  24. Moja pani weterynarz to wiedziała też od początku, ona nawet tygodnia życia mu nie dawała, zapytana pierwszego dnia, czy on ma szansę pożyć choć kilka miesięcy za tych 13 lat gehenny, odpowiedziała smutno i delikatnie: "NIE SĄDZĘ" Ja nie chciałam wierzyć w słowa wetki, wbrew wszystkiemu miałam nadzieję, cieszyłam się każdym jego uśmiechem, każdym wstaniem i kroczkiem, nawet merdał ostatniego dnia ogonem, kiedy już leżał i nie miał siły wstać..... I Wam przekazałam tą radość, nadzieję, każdą chwilą radosną dzieliłam się z Wami... a on zmobilizował wszystkie siły, jakie mu zostały,
    1 point
  25. Dziś do domu do Warszawy wybyła Felka:)
    1 point

Announcements

  • Newsletter

    Want to keep up to date with all our latest news and information?
    Sign Up
×
×
  • Create New...