Jump to content
Dogomania

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 01/26/2012 in all areas

  1. 13 points
    A więc - Cybork przeszedł ogromną zmianę. Od psa, który bał się wszystkiego, nie chciał się dać głaskać, nie reagował na nic, zmienił się w psa, który wchodzi do naszego pokoju, chce włazić na łóżko, zrywa się jak głupi jak tylko usłyszy dźwięk szeleszczącej torebki ("człowiek, czy to chleb?! kocham chleb, daj chleb!"). Nie nosi protezy, bardzo się przyzwyczaił do chodzenia bez, czasem nawet nie możemy za nim nadążyć. I siłę ma, bo mimo wieku ciągnie czasem jak młody pies :). W kontaktach z innymi psami niesamowicie spokojny, jednak nie bawi się z nimi. Z chcęcią podejdzie, powącha, pomerda ogonkiem. Jedynie gdy młodszy, sprawniejszy pies pokazuje mu swoją sprawność, Cybork trochę powarkuje. Nie jest specjalnie strachliwy, boi się czasem dźwięku dzwonka do drzwi, mikrofalówki i burzy (a szczególnie deszczu). Ale głaskanie i siedzenie z nim i już przechodzi :) Do ludzi również podchodzi bez problemu. Prawdopodobnie gdyby ktoś się do nas wkradł, to po prostu popatrzyłby, dał się pogłaskać i poszedł spać :D Cybork jest niesamowicie kochanym, dobrym, niesprawijącym problemów psem (no, może oprócz wieczora gdy zjadł trzy skarpetki...). Oczywiście dajemy mu przede wszystkim odpoczynek, nie ma w końcu już 3 lat. Od jakiegoś czasu czuć, że nawiązaliśmy z nim więź, szczególnie gdy skamle i popiskuje, gdy któreś z nas wychodzi z domu. Dzięikujemy wszystkim, którzy trzymali za niego kciuki. Nie wiem, jak opisać swoje wzruszenie. Cybork również dziękuje.
  2. 11 points
    IX. Leon - II miejsce Piękny, czarny chłopczyk. Urodzony 17.08.2013 r. Adoptowany 04.05.2014. Uroczy psotnik stworzony do kochania.
  3. 10 points
    Przyszedł sam dziadziulo do domu i juz wieczorem lepiej zjadł. Przyszedł i sam ułożył sie w koszyczku. Moze po prostu nie był przyzwyczajony, że jedzenie jest podawane i zabierane a nie stoi caly dzień. A u nas jedzonko rozdajemy każdemu pieskowi osobno jego porcję odpowiednią do wagi i chorób, miseczki nie stoją caly dzień bo większość dziadziulkow jest tak bezradna, że 3 młodsze dziewczyny zjadłaby im wszystko... ;-)
  4. 9 points
    Socjalizacji ciąg dalszy
  5. 9 points
  6. 8 points
  7. 8 points
        doda nie zaszkodzi ani Maszy ani Makili bo są jeszcze ludzie którzy widzą i rozum swój mają.
  8. 7 points
    Elik nie rozumiem skąd ta złość, na Patmol? Jak to jest, Patmol robi wizytę PA to jest dobra, swój człowiek a jak ma swoje zdanie na temat hoteliku, to już Patmol zła, niemalże troll? Ratowanie psa to nie tylko wyrwanie go ze złych warunków, ale również umieszczenie go w miejscu , w którym będzie miał bardzo dobrą opiekę i warunki dużo lepsze niż w schronisku. Nie znam tego hoteliku, ale to co napisała Anula, daje do myślenia, do tego dochodzą informacje, że toczą się sprawy sądowe, które może nie dotyczą tego konkretnego psa, ale jednak innego zwierzaka. Rozumiem, że w tej sytuacji można mieć wątpliwości dotyczące standardów opieki, jakie zapewni ten hotelik. I chyba właśnie wątek dotyczący pomocy danemu zwierzęciu powinien rozwiewać wszelkie wątpliwości.
  9. 7 points
    Ciekawe, czy jutro będzie taka szklanka na drodze jak dziś akurat na trasę. Będzie trzeba powoli jechać a 600km przed nami. Na dodatek trochę jestem chora i kiepsko się czuję, ale jestem przyzwyczajona do funkcjonowania pomimo choroby. Najgorsze, że smycz Astry nie przyszła i będzie musiała mieć Grawera zapasową, a miała mieć wszystko swoje piękne i nowiutkie. Pewnie przyjdzie w poniedziałek. Już nie mogę się doczekać. Odliczam godziny do spotkania z moją kochaną wymarzoną sunieczka. Nie mogę uwierzyć, że wreszcie ją zobaczę i będę mogła wyczochrać. Ciekawe, czy będzie chciała ze mną spać.
  10. 7 points
        Ciekawy wątek...widzę, że wiele wątków psiaków ewu wzbudza Twoją ciekawość i ja to rozumiem :). Rozumiem, bo to bardzo typowe (żeby nie powiedzieć typowo modelowe), że to, co niepojęte jest ciekawe. A Ty nie rozumiesz jak to jest możliwe, że jedna drobna osóbka codziennie zasuwa do schronu (często błagając o pomoc w transporcie, ale jakoś ci, co słyszą i widzą więcej niż inni, nie reagują), a tam, brodząc w błocie i oparach smrodu, cichutko (nie epatując nikogo upozowanymi zdjęciami w wystudiowanych pozach i sentymentalnymi opisami) ratuje kolejne psie istnienie. A po powrocie, nie zasiada do komputera, żeby opowiadać, ale wsiada do pociągu lub busa z delikwentem w kontenerku i jedzie - często kilkaset kilometrów - do znalezionego (w wyniku niezliczonych ogłoszeń i telefonów) domu. Jak to możliwe, że nie szuka poklasku? Jak to możliwe, że nie zamierza tłumaczyć się z wydumanych oskarżeń, ale robi swoje? Jak to możliwe, że znajduje ludzi, którzy chcą jej pomagać i zawsze staną za nią murem? Prawda, że to ciekawe?

Announcements

  • Newsletter

    Want to keep up to date with all our latest news and information?

    Sign Up
×