• Announcements

    • Admin

      Regulamin Forum   12/31/16

      Dogomania na Facebooku
      https://www.facebook.com/groups/DogomaniaPL/    
Ty$ka

Gamonius pospolitus i kotus bezmózgus do potęgi drugiej :D

13549 posts in this topic

3 godziny temu, anorektyczna.nerka napisał:

Pisałaś, że masz alergię na zwierzęta, ogólnie to rozważ odczulanie i koniecznie powyrzucaj dywany i inne takie ;p Siostra lubego ma alergię mocną, ale własnie pozbycie się dywanów jej pomogło i zwierzak został w domu.  I koniecznie weź psa do Wrocławia, na studiach i tak bedziesz mieć więcej czasu niż jak pójdziesz do pracy. Najlepszy poprawiacz humoru. 

Wiesz moze jaka powinna byc pojemnosc miski dla psa 10kg?

Dywanów na mieszkaniu nie mam, w domu są, ale trzeba je w sumie powyrzucać, bo po paru tymczasach w sumie się już do niczego nie nadają. ;) No chyba że do kumulowania zdrapkowej sierści.
A odczulanie rozważam ciągle, ale na razie odkładam "na później".

To prawda, że nie będzie już lepszego czasu na psa, że zawsze będzie coś. Będę jeszcze rozmawiać z rodziną, dla nich najmocniejszym argumentem jest to, że nie mamy bezpośredniego dojazdu, a tłuczenie się pociągami i busami z psem jest kłopotliwe. No ale będę rozmawiać, namawiać. Zwłaszcza że naprawdę wolałabym by był ze mną, choć wiem, że to nie jest znowu taki mikrus.

3 godziny temu, Aleksa. napisał:

Cześć Justyna :D

Hej :)))

Aj, nudzę się. W sensie mam masę rzeczy do zrobienia, że nie wiem w co ręce włożyć. Więc przeglądam stare pliki ze zdjęciami.

Z serii: rzucam psem :D (tak naprawdę to wskakiwał mi w ramiona, ale zanim aparacik załapał, to pies wylądował już na rękach).

540d5b7b2cd663d2med.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

A skoro dojeżdżanie jest kłopotliwe to może blablacar? No i znowu aż tak często przecież nie jeździsz, to nie jest wyjazd co tydzień tylko raz na jakiś czas.

A bierzesz Morusa jak już czy nowego psa? 

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, anorektyczna.nerka napisał:

A skoro dojeżdżanie jest kłopotliwe to może blablacar? No i znowu aż tak często przecież nie jeździsz, to nie jest wyjazd co tydzień tylko raz na jakiś czas.

A bierzesz Morusa jak już czy nowego psa? 

Są też grupy transportowe na fb, więc często ktoś szuka ludzi, którzy chcieliby z nim jechać. Albo to mnie zmotywuje by zrobić wreszcie prawko i kupić samochód (mam uzbierane na psa, ale zawsze na psa się uzbiera jeszcze raz) i samej się ogłaszać... jazda jest ciut męcząca, ale jeżdżę co parę miesięcy, średnio co 3-4. A jakbym wyhaczyła jakąś pracę tutaj to bym jeździła rzadziej. Wiem, że nie każdy będzie chciał wziąć psa (bo to nie jest jorczek), no ale coś się umyśli. To tylko dwa lata.

Chciałabym Morusa, bo nie chcę nowego psa. W sensie nowego psa chcę i nie chcę. Chcę, ale dopiero gdy się usamodzielnię całkiem, chcę konkretnie do dogo, a że mam wymagania co do psa to nie może to być wybór na łapu-capu. Poczekam i z kolejne 5lat, jak będzie trzeba. A Morus to jednak mój pies i chyba całkiem by się załamał, gdybym do domu przyjeżdżała z jakimś innym psem... Z tym, że rodzice nie chcą na razie słyszeć o wzięciu kundliszona na studia, uważają że starych drzew się nie przesadza, że mnie długo nie ma na mieszkaniu... że długa, męcząca podróż... że pies nauczony mieszkać w domu z ogrodem.... No ale będę z nimi jeszcze z nimi rozmawiać. Ja wiem, że dla nich dobro psa też jest ważne, ale to dobro trochę inaczej pojmujemy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rozmawiałam dzisiaj z Babcią. Jestem załamana....
Kotka znowu nie chce nic jeść... Nawet jej ukochane naturalne jogurty w ogóle nie wchodzą... babcia w akcji desperacji kupiła jej marketówki... ale i tych za bardzo kotka nie chce jeśc... Niby ciągle pcha się na kolana, niby jeszcze ma siłę wleźć na ręce... ale rany! Znowu schudnie nam 2kg...  mam nadzieję, że to przez upał, a nie przez nawrót choroby.... wracam za 1,5tygodnia do domu... Mam nadzieję, że do tego czasu kotka zacznie jeść... Bo pies do weta i kotka miały iść tak czy siak. A gdy okaże się, że kotka znowu źle się czuje to będzie koszmar :( Znowu milion badań, znowu zgadywanie jak jej można by pomóc... i przypisanie sterydów, i leczenie w sumie na oślep. Jedno jest pewne: na pewno teraz chcę powtórzyć jej rentgen płuc i górnych dróg oddechowych... bo może coś teraz będzie widać :(.

Morusa mam przebadać pod kątem stawów, bo dziwnie mi chodzi. No i serce znowu kontrolnie, i morfologię kontrolnie chciałam mu zrobić.. Kurzyk też teraz w lipcu ma mieć EKG serca, a i kontrolne USG nerek + morfologia rozszerzona + mocz by się przydało zrobić. Zapowiada się bardzo ciężki czas.

Najgorzej to z kotką... bo z jednej strony słyszeć ciągłe "nie wiemy, co dalej robić" jest dołujące, ale i wiedza o jej stanie może nie być łatwa do przyjęcia...
 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

A może by weta zmienić skoro ten nie umie znaleźć przyczyn? Bo takie leczenie na ślepo to też nie jest dobre, bo może akurat coś co jej podają jedne objawy uspokaja, ale stan ogólny pogarsza...

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

To jest najlepsza klinika w okolicy mam pełne zaufanie, no i nie wciskają kitów, że cudownie uzdrowią kota, przedstawiają kilka opcji i pozwalają nam podjąć decyzję. Inni weci w mieście w ogóle się do nich nie umywają, traktują bardzo przedmiotowo zwierzęta, nie starają się szukać przyczyn, nie poświęcają w pełni swojego czasu, nawet nie przebadają, nie powiedzą o innych opcjach, leczą na oślep... to nie jest tak, że wetom ufam bezgranicznie, ale po prostu wiem, że lepszej lecznicy nie znajdę.


Problem zdrapkowy jest złożony. Kocia białaczka ma niejedno imię, przy białaczce ujawnia się wiele chorób, a z kotami to jest tak, że jak już jedno wykryjesz, to potem kolejne rzeczy... I po poprawie jest znowu pogorszenie stanu: jak wraca zapalenie dziąseł to wraca niechęć do jedzenia, jak wraca niechęć to anemia, odwodnienie itd.Niestety, kotka obecnie zachowuje się jak staruszek i wygląda jakby miała ze sto lat... ale choroba ją wykańcza... I wiem, że jak wet powie, że dalsze ratowanie kotki nie ma sensu... no to wiadomo, ale na razie kotka walczy... Obecnie wszystkie badania, które robimy kotce wychodzą źle, bardzo źle, tragicznie albo niepokojąco. Zajmujemy się przede wszystkim tymi, które wychodzą bardzo źle i tragicznie, resztę kontrolujemy, ale nie kosztem kotki. Bo przecież każda wizyta u weta to stres, a stres pogarsza stan zdrowia i mamy regres zdrowotny... Martwi mnie to, że znowu mamy lawinowy regres, że znowu będą badania w trybie pilnym - ale z drugiej, może w końcu będzie widać, co jej dolega...

Kurzyk też ma podwyższone wyniki nerkowe, ostatnio był mocno odwodniony i cały tydzień wszystkie popołudnia spędzał w lecznicy pod kroplówką. U niego moga występować problemy z tarczycą, ale wet powiedział, że to nie jest aż tak pilne, by teraz badać. Ważne, by zahamować rozwój wady serca oraz nawodnić kota. Bardzo mi się podoba to, że weci mi mówią, że nie są nieomylni, że cudów nie zdziałają, że trzeba wyznaczyć priorytety. I wiem też, że powiedzą mi otwarcie, jak dojdziemy do etapu, gdy dalsze przedłużanie życia będzie męczeniem zwierzaka.

Choć nie powiem, w takich chwilach myślę sobie, że może to moja wina Kiedyś koty ginęły szybko, bo wychodziły na dwór, teraz mimo że się staram, są - wydawałoby się - odchuchane, rozpieszczone, odpicowane, niewychodzące, jedzące zdrowo to mi chorują... może nie powinnam mieć zwierząt, bo może nie umiem się nimi zajmować... sama już nie wiem...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Powiedz mi, czym karmisz koty? Ostatnio czytałam wlasnie zeby suchego nie dawac, bo jest złe na nerki i karma powinna byc jak najbardziej miesna, a barf to juz w ogole.

 

No i trzymam kciuki, zeby zdrowe były, moze to jednak od upałów

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, anorektyczna.nerka napisał:

Powiedz mi, czym karmisz koty? Ostatnio czytałam wlasnie zeby suchego nie dawac, bo jest złe na nerki i karma powinna byc jak najbardziej miesna, a barf to juz w ogole.

 

No i trzymam kciuki, zeby zdrowe były, moze to jednak od upałów

Podrzucam małą ściągę - ciut już nieaktualną, ale jeszcze przydatną ;).

12309936_1648848008715006_3067319334147914755_o.thumb.jpg.b9b14cad3c2ac4e86fce268648dbbc90.jpg

 

I tak, to prawda że lepiej, by koty w ogóle nie jadły suchej, robi więcej szkody niż pożytku... ale... moje koty jedzą. Raz, że paroletnich nawyków nie umiałam zmienić, dwa mam wrażenie, że na mokrej są głodne - żeby były najedzone to musiałyby jeść kilka puszek dziennie... kolosalne koszty. Dlatego suchą mają do pochrupania w nocy, tyle dobrze że udało mi się zmienić kotce karmę z Puriny na lepszą jakościową ;) U nas numerem jeden jest zielona Porta 21 czy rybny TOTW.
Barf jest oczywiście najlepszy, wychodzi taniej niż karmienie samymi puszkami (bo nawet dobre puszki, tzw mielonki i ta trzeba suplementować tauryną - rzadka komercyjna karma nie ma jej wystarczającą ilość), ale barf koci jest baaaaaardzo skomplikowany. Psi barf to pikuś, koci to masa masa cuda-wianek. No i np. moja kocica brzydzi się surowego, nawet jeśli jest to zmielone (jak w przypadku karmienia barfem).
Ważne, by podczas podawania mokrej karmy rozcieńczać ją z wodą. U nas koty mają inne gusta: kotka lubi mieć polane ciepłą, zagotowaną wodą rozciapciane na paćkę, kocur jedynie surowa zimna + ze sporą ilością wody ;).

Generalnie zasady karmienia są proste: mokra karma, mielonka (Granatapet, CatzFinefood, MAC's) + do tego woda + tauryna + można od czasu do czasu dodać zmielone skorupki jajka + pasta odkłaczająca.
Suchej nie dajemy wcale, ew. w drodze kompromisu coś w nocy ;).
No i wszędzie rozstawione miski z wodą, by koty mogły pić.

Przy czym ja i tak muszę zainwestować w fontannę wodną, bo młodemu woda smakuje najbardziej ta lejąca się z kranu ;).
Niestety, moje koty z mielonek zjedzą tylko od łaski MAC'a, PoNa, Granatapet. Reszta to niestety filetówki uzupełniające (Porta 21, Brit Care, Miamor).  Jak kocur był jeden i od początku jadł same mielonki to nie wybrzydzał. Odkąd przybyła kotka ze swoimi nawykami żywieniowymi to niestety dieta się zdecydowanie pogorszyła, a i podrożała, bo filetówki są droższe od lepszych mielonek. Oczywiście ubolewam nad tym strasznie, ale wszelkie próby przekonania mojej królewny do mielonek spełzły na niczym.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tysia powiedz mi...Ty masz jakieś doświadczenie, albo znasz kogoś kto używał feromony uspokajające dla kotów? Dokładnie chodzi mi o obrożę...Z racji nadchodzącej przeprowadzki i w ogóle pakowania, obawiam się, że Sol zejdzie mi na zawał (jak czasem mam dojść tego kota, to szkoda by mi było :P ) albo CO GORSZA zaleje mi wszystko poza kuwetą :P Już teraz jakoś ma gorsze dni i znów sika na łóżko...zdrowa jest, miała badany mocz i krew i nic nie wyszło...

Tak czy siak myślę zakupić dyfuzor do kontaktu i w nowym miejscu zamieszkania używać go przez 2 miesiące jak nie dłużej...pewnie stanie na Feliwayu...ale do tego chciałam już teraz Solce-potworce kupić obrożę...ale nie wiem jaką, bo z Feliwaya nigdzie ich nie widzę - oni nie mają obroży ? :( a innych firm nie znam...

myślałam o tej, ale ma różne opinie - wiadomo każdy kot jest inny...ale może masz jakieś lepsze pojęcie o takich wynalazkach niż ja ;)

https://www.ceneo.pl/27076555;pla?se=GbURRsztAQCm0qvRddE7OKU3m_HZ5_bB&gclid=Cj0KEQjwg47KBRDk7LSu4LTD8eEBEiQAO4O6r4pYJ8ilB9UAf3Nnx9EcjBXH_aewQ8qTAWgJoN1x0jIaAkTM8P8HAQ#tab=spec

 

znasz stronę Kuchniapupila? nigdy stamtąd nie zamawiałam....ja zawsze allegro, albo zooplus^^

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja używałam obróżki feromonowej. Dokładnie tę, którą podesłałaś. Ona ślicznie pachnie (w sensie moja niezbyt ładnie pachnąca kotka ładnie pachnie w tej obróżce)! Kochałam się tulić do swojej kotki, jak miała tę obróżkę. ;)
Na kotkę działało, bo miała dobry humor, a przeprowadzkę zniosła znośnie - zresztą tak samo jak podróż. Z reguły miauczy do weta non stop i to się drze, jak do mnie jechała to też płakała całą drogę, a jak jechaliśmy do Wrocławia to jedynie co parę godzin popłakała z minutkę (jakby się zameldować, że jest - a ona ogólnie jest rozgadana, więc to u niej norma) i wystarczyło wziąc ją na kolana i był spokój, i mi mruczała do ucha. A jak wracałam to nie miauczała właściwie w ogóle - chyba że pociąg za długo stał na stacji to oczekiwała, że wyjdzie z klatki i chwilę było to takie miauknięcie jakby się przypominała, że ona tu jest i żebym nie zapomniała ;). Poprzedni właściciele mówili mi, że kotka nie znosi podróżować, że nie da się jej uspokoić, a obróżka nam namacalnie pomogła. Kurzyk przy niej też wyhamował i przestał tak gryźć kotkę - przy czym nie wiem na ile to działanie obróżki, a ile nasza praca i czas... ;) ale myślę, że obróżka też miała na to wpływ. Chętniej ją mył, chętniej ją niuchał. Rzadziej gryzł.
Ja jestem bardzo zadowolona z obróżki. Tylko pamiętaj by założyć ciut wcześniej - ja założyłam jakieś 2tyg przed wyjazdem do Wrocławia - niby podobno działa niemal od razu, ale ja wolałam wcześniej.

Taki tylko mankament obróżki, że jak kot nie jest przyzwyczajony to bardziej może go irytować niż pomagać. Kotka nie miała nigdy na sobie obróżki, ale ze spokojem pozwala sobie założyć szelki i ładnie w nich chodzi, więc zaryzykowałam - i faktycznie w ogóle nie reagowała na obróżkę, w sensie jej nie przeszkadzała, od razu ją zaakceptowała.

Feliway też używałam, kupiłam w czasie przeprowadzki kocicy do nas, ale ciężko mi powiedzieć czy coś działał - mam wrażenie, że nie, bo my mamy duży dom, duży pokój i mam wrażenie, że Feliway zawiódł. Jeśli jednak macie mały pokój, w którym będą koty to można spróbować do kontaktu. Ale pamiętaj, że Feliway działa dopiero ok. miesiąc po włożeniu od kontaktu. Feliway jest niewyczuwalny dla naszych zmysłów, ale działa podobno. U nas nie było rewelacji i więcej w niego nie zainwestowałabym... no ale co kot to obyczaj.

Można spróbować też z kroplami Bacha - dopasowane indywidualnie do kota. Na miau ktoś (podajże ryśka) robi takie cudeńka-mieszanki indywidualnie pod każdego kota, ale szczerze mówiąc, ja nie wierze w ich skuteczność.  Aczkolwiek wiele osób sobie chwali, więc możesz zajrzeć i przemyśleć zakup. Ja byłam (i jestem) sceptycznie do nich nastawiona, więc nie kupiłam.

PS: Ja kupiłam obróżkę przez allegro chyba... ;) A Feliway z zoo+. Kuchniapupila coś mi mówi, zdaje mi się, że znajomi tam kupwali kiedyś i mi się raz zdarzyło... odbyło się bez problemu... ;) ale nie dam sobie ręki uciąć. Pamięć mam dobrą, ale krótką.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ha! Chciałam pokazać kotkę w obróżce, ale... obróżki nie widać. Za duże kłaki.
To jeszcze tylko dodam, że kotka nie stresowała się mocno przeprowadzką. Tylko pierwsze minuty spędziła za łóżkiem, ale po kwadransie może stwierdziła że nuda, wyszła, zaczęła zwiedzać, wskakiwać na meble, ułożyła się na łóżku i spała, a po dwóch godzinach pomagała nam składać łóżko, właziła na kolana, normalnie jadła. Do kuwety weszła chyba dopiero 2. dnia, no ale jednak. Byliśmy w szoku, bo  jak jej były dom co jakiś czas się przeprowadzał (np na wakacje), to kotka potrzebowała około tygodnia, by poczuć się jak u siebie. A tu spała z nami w łóżku, ugniatała nas, nawet wieczorem ganiała za wędką :D (gdzie ona w domu się nigdy nie bawiła), jakby mieszkała tu od zawsze. Także u nas obróżka zdała egzamin. ;)
 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Piszę sama do siebie :D
To jakby kogoś to obchodziło to od piątku jestem już ze zwierzyńcem.
Pies trochę schudł i już normalnie łazi.

Kurzyk niezły przytulak...

A kotka... w tym tygodniu odwiedza weterynarza, ale jestem przerażona... :(
 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tysia, rzadko wchodzę na dgm- ale jak jestem to czytam. Ucałuj zwierzyniec ode mnie, Myślę, że dobrze rozumiem Twoją sytuację (u nas też co chwila "nowe kwiatki"). Ale jakoś ciągniemy. Są okresy, gdy Shadow jest jak młody Bóg a potem bęc i nowe dziadostwo. Jutro pewnie nowa seria zylexisów (skupiamy się na podwyższaniu odporności, w domu drożdże piwne) Całusy jeszcze raz

Share this post


Link to post
Share on other sites

W sumie nie wiem, czy będzie...

Niby jeszcze walczy. Walczy ze mną i ze szczotką... ale widzę, jak ona nam odchodzi... już tak naprawdę... już przestaje walczyć... już ma dość... w oczach ma przeraźliwy smutek, cierpienie... boleść... Tylko czasem się zapomni i z ufnością przytuli się do nas. I tak zaśnie. Lekka jak piórko, niewyczuwalna... niezauważalna...
Jadę z nią do weta.  Boję się że po raz ostatni, że na nic jej walka, nasza walka, na nic badania i starania wetów... Parszywy ten los...

Ale obiecałam sobie jedno: juz żadnego przedłużania życia... żadnych sterydów i leków doraźnych... nie chcę jej męczyć. Ona tego nie chce... widzę to po niej... serce mi krwawi... Zawalczymy ten jeden jedyny raz. Ale jak weci rozłożą ręce, mówiąc że nic więcej nie da się zrobić... to choć serce mi pęknie... będzie trzeba... Ryczę... wtulam się w to moje ukochane kocie ciałko... i płaczę...
Naprawdę czuję, że to koniec... chyba że zdarzy się cud...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na razie walczymy. Kotka pochlipała nawet wodę z mokrą karmą, a wcześniej pociamciała suchą karmę. Weszła mi na kolana... teraz śpi bidulinka. Modlę się, by jeszcze chciała żyć. Ona jeszcze nie może odejść... jeszcze nie teraz... to młoda kotka...

A Morusowi szykuje się rtg kręgosłupa i łap. Ale najpierw odchudzanie i porządne wyczesanie, bo sierść ma jeszcze zimową (jak się go nie czesze regularnie to futro mu nie wyłazi za bardzo).

19458409_1545871432150933_533640183_n.jpg.08ff58889ff47cad0b6b9710c7a90a4f.jpg

19458212_1545871572150919_1358663819_n.jpg.c0562b00a9481c15537677ac870fc6ad.jpg

19477849_1545871665484243_206715739_n.jpg.3af1dd9d64e32e3b29b9b63d82af03fa.jpg

19489334_1545871668817576_300601749_n.jpg.64de07aa225f45756099629e8307f1ab.jpg

19489336_1545871508817592_1976821631_n.jpg.3f84eb4f3600a31c804466f60b4cde35.jpg

19511683_1545871595484250_35904143_n.jpg.f95f041da4e4c52f53174e6b6767302c.jpg

19489590_1545871758817567_2085999998_n.jpg.85cbab537c8c5db789df9c8b5c499a48.jpg

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now